« Jak się czuję Znowu Dunes... »

Przetrwamy, panie Wojtku

Dzisiaj o godzinie 20:40 po długiej, ciężkiej chorobie odszedł Wojciech Młynarski. Łatwo nie będzie, ale przetrwamy. Na Wyspie też.

201 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Witajcie na nowym pięterku. Chyba wszyscy Wyspiarze wiedzą, kim był Wojciech Młynarski, a wielu z nas – tak jak ja – wychowało się na jego piosenkach, pisanych, tłumaczonych (np. teksty W. Wysockiego) i śpiewanych. Dopóki będą słuchane i rozumiane – przetrwamy. Myślę.

  2. Jo. pisze:

    Kończy się świat, który znałam.

  3. Tetryk56 pisze:

    Świat się nie kończy… Ale świadomość końca pewnej epoki, narastająca w nas nieubłaganie, sygnalizuje, że to my powoli lokujemy się po tej stronie, co dinozaury…
    Ale tymczasem – róbmy swoje!

  4. Max pisze:

    Smutek , głęboki smutek kiedy wspominamy to co było i kiedy patrzymy w ciemność dnia dzisiejszego ….

    • Wiedźma pisze:

      Maxiu, zgadzam sie na smutek, ale na ciemność – nie chcę się zgodzić, bo musiałabym uznać, że moi rodacy w swej masie to ” ciemny lud” i banda egocentryków….. Choć historia mogłaby to potwierdzić. Happy

      • Max pisze:

        Zgadzam się , temat trudny do polemiki na takim Forum jak Madagaskar … Ale np. statystyki mówią , że rocznie w Polsce odnotowuje się ponad sześć tysięcy samobójstw . W każdym przypadku rozgrywa się dramat , o którym nie wiele piszą i mówią srodki masowej informacji Tears

  5. Quackie pisze:

    Pozwolicie, że dzisiaj na dobranoc będzie taki liryczny utwór Mistrza Młynarskiego? Spokojna bossanova na lepszy sen i letnia piosenka na przedwiośniu, bo powoli już ta zima staje się męcząca.

    Snów letnich, jak w piosence.

  6. Wiedźma pisze:

    Pozwólcie, że ja zamieszczę piosenkę znaną, bardzo znaną, w tłumaczeniu pana Wojciecha.
    Świat się nie kończy, ale mój świat się kurczy, ubywa tych, któży byli i zostaną dla mnie ważni…..

  7. Gimi pisze:

    Pan Młynarski pewnie dał by nam rade na przetrwanie: Róbmy swoje.
    Wielkie współczucie dla rodziny. Nasz ból to nic w porównaniu do ich straty….

    • Wiedźma pisze:

      Oczywiście, Gimi, nie porównywać się nam z Rodziną pana Wojtka, ale i nas to odejście osobiście dotyka, bo On BYŁ częścią naszego życia.

      • Gimi pisze:

        Wiedźmo, ja też bardzo piosenki Pana Wojtka lubię, jego teksty są ponadczasowe. Moje dzieciaki też myślę że zanuciłyby niektóre piosenki, choć wiadomo że nie kojarzą jeszcze kto je śpiewał czy napisał.
        Panią Paulinę Młynarską również bardzo lubię, swego czasu bardzo zachęcałam do przeczytania jednej z jej książek- zwłaszcza dla rodziców.
        A dziś tak po prostu bardzo im współczuję, bo znam ten ból aż za dobrze.

        • Wiedźma pisze:

          Sorki Gimi, nie chciałam z Tobą polemizować.Duże z nas dzieci i chyba każdy wie, jak to jest, gdy odchodzi ktoś najbliższy zkwiatkiem

          • Gimi**** pisze:

            A ja nie chciałam Cię urazić.
            Wiadomo taki wielcy ludzie dla wielu są bliscy i wielu odczuwa ich stratę w taki czy inny sposób.
            Może zbyt emocjonalnie napisałam o rodzinie, o tym co czuje, bo u mnie są to bardzo świeże rany jeszcze nie przepłakane, dlatego chcąc nie chcąc utożsamiłam się z tym co czują najbliżsi. Staram się tego nie robić, ale czasami tak wychodzi:( Sad

  8. Quackie pisze:

    Kochani, uciekam, spokojnej nocy wszystkim.

  9. Wiedźma pisze:

    Dobranoc….. zapalam lampkę dla nas i pana Wojtka – gdziekolwiek teraz jest.

  10. Bożena pisze:

    Dzień dobry? Trudno nazwać go dobrym po takiej wiadomości, ale żyć dalej trzeba. Więc „róbmy swoje”…

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Róbmy swoje…

      W czasach, gdy władza komunistyczna wydawała się wieczna jak idee Lenina właśnie ta piosenka dodawała nam otuchy i pobudzała do działania… Tired
      Minęły lata i znowu jest aktualna – ponadczasowa Tears

  11. Zoe pisze:

    Dzień dobry. No więc „róbmy swoje”.

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po artystach zostaje w powszechnej świadomości cały ich dorobek. Non omnis…

  13. Bożena pisze:

    Nie jesteśmy artystami, ale żyjmy tak, żeby po nas zostały chociaż dobre wspomnienia.

  14. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Happy . Dobrze mówi Bożenka.

  15. Jo. pisze:

    Trzeba by ekspres wstawić.
    expresso

  16. Rena pisze:

    Dzień dobry. Boję się otworzyć onet. Dzisiaj chciałam tylko sprawdzić co oni piszą na temat wyborów w Holandii a tu taka wiadomość.
    Wydaje się nam, że tacy artyści jak pan Wojtek będą zawsze. Owszem – ich dorobek zostanie ale ich już nie ma i nic nowego już nie stworzą. Jakaś kontynuacja odchodzi . Jestem wzburzona ,mam poczucie, że odeszła jakaś epoka i ja wraz z nią …
    Bo to co jest teraz coraz mniej rozumiem..na razie tak mi się wydaje…

  17. maradag pisze:

    No kurcze! Kurcze, kurcze, kurcze blade…. Jestem naprawdę wkurczona…
    I smutno mi…
    Angry Tears

    • Zoe pisze:

      A mnie zaczyna dopadać zmęczenie. Tak od godziny mózg mi paruje z przeciążenia. Dotrwać do kawy w południe.
      Ufff.

  18. Rena pisze:

    Ja już nie mówię czy głośno czy cicho. Być może sa nowi ludzie ,młodzi, którzy piszą i mówią bardziej . Artyści ,którzy coś mają do powiedzenia ale są mało słyszalni, albo inaczej – starsze pokolenie mniej otwarte na wartości przez młodych omawiane. Bo świat się rozpędził a my zwalniamy…
    Na pewno się da znależć młode perełki tylko dobrze jest odbierać świat dobrze nam znany, kiedy perełek nie trzeba było szukać ,same pchały się na oczy… Sad

  19. Jo. pisze:

    Ja dzisiaj mało jestem błyskotliwa, ale od wczoraj wyrzężam płuca, oskrzela i co się da, więc mózg mi przeszedł w tryb przetrwania.

    (O, proszę – słownik mnie pouczył, że nie ma takiego wyrazu, jak „wyrzężam”. Niech się słownik wypcha.)

  20. Rena pisze:

    Wyrzężam już parę ostatnich dni .I dzisiaj się obudziłam z – ja się nie chcę wyrażać ale .. mam takie coś upiększjące cóś pod okiem.
    Musiałabym pójść na spacer bo jest przecudnie na dworze ale jak ja się ludziom pokażę!!! Tired

  21. Zoe pisze:

    Nie chodzę na żadne demonstracje bo nikt mi ich nie zabrania ALE jak tak dalej pójdzie to chyba będę musiał iść. To a propos dzisiejszego pożal się Boże wyroku „TK”.

  22. Rena pisze:

    Mnie się już nie chce czytać … No ale poczytałam…dalej nie rozumiem jak można .Chyba sie wynarodowiłam…

  23. Jo. pisze:

    Wiadomo coś o Miralce?

    • Bożena pisze:

      Napisała mi tylko na Skype, że żyje i nic więcej. Mam nadzieję, że się tu wreszcie odezwie.

      • Jo. pisze:

        Przynajmniej tyle THANK-YOU

      • Wiedźma pisze:

        Brakuje mi jej ptaszków, nie mówiąc o Osobie…

      • miral59 pisze:

        Odzywam się Happy-Grin
        Nie o wszystkim mogę pisać, ale real jest ważniejszy niż internet. Dlatego nie było mnie dłuższą chwilę. Mam nadzieję, że (przynajmniej na razie) wszystko będzie w porządku Pleasure
        A ptaszki, któregoś dnia pokażę. Jeszcze trochę i większość tych zimujących na południu ruszy „w górę mapy” i zdobędziemy nowe gatunki do naszej kolekcji Happy-Grin A przynajmniej taką mam nadzieję…
        W maju wybieramy się na nasz „przedmiodowy” weekend (tak ponad tydzień przed naszą 36 rocznicą ślubu). Mam nadzieję, że będzie co opisać. Planujemy wyjazd do Yellowstone Lake State Park w Wisconsin. Już kiedyś tam byliśmy i się nam nie podobało Wink Ale nie byliśmy sami… Zobaczymy jak będzie teraz Happy

  24. Jo. pisze:

    Kochani, żegnam się na dzisiaj.
    Nie mam siły. Nawet na gapienie się w komputer.
    Sad

  25. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Norma wykonana, farant odgwizdany. Teraz chwila odspawania od komputera…

    • Max pisze:

      No ,no godzina 19 i dopiero teraz norma wykonana ? Trzeba przyspieszyć obroty ! I to już od jutra ! Podam Ci przykład faceta , który tak przyśpieszał bieg okrążając blok w którym mieszkał , że na zakrętach przy narożnikach , widział własne plecy ! Wydarzenie zostało uznane przez mieszkańców za rekord światowy , sęk jednak w tym , że nie ma dotychczas żadnego światowego Kolegium , które rejestrowało by takie rekordy . Ale czas robi swoje , trzeba czekać , bo zycie jak widać pędzi przed siebie jak oszalałe . Jesteś tego pozytywnym przykładem . Dobry wieczór 🙂 Approve

      • Quackie pisze:

        Dobry! Jeżeli chodzi o rekordy tego typu, to pamiętam z komiksów szeryfa Lucky Luke’a, który był w stanie strzelić szybciej niż jego cień.

        A norma wykonana dopiero o tej porze, bo było sporo pracy dodatkowej – wyszukiwania informacji i takich tam. No i jeszcze godzinka na kolejną wizytę u lekarza ws. Wielkiej Stopy.

      • Wiedźma pisze:

        Pędzi to życie razem z nami, aż do zawrotu głowy Happy-Grin

  26. Tetryk56 pisze:

    Do posłuchania wieczorem:
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ninateka.pl/film/rozmowy-poszczeg-lne-wojciech-mlynarski

  27. Max pisze:

    Znam to z własnego doświadczenia . Przyjeżdżałem do domu ostatnim tramwajem i nie mogłem doczekać ranka , aby znów być w laboratorium i coś tam ” doświadczać” . Cholery dostawałem , jak wyniki były nie takie , na które oczekiwałem …. Doceniam zaangażowanie pracą , bo jest to główny czynnik wszelkiego postępu Approve

    • Quackie pisze:

      Niemniej jest irytujące, zwłaszcza w dwóch przypadkach: po pierwsze, jak się nie znajduje żadnej informacji, a po drugie, jak się jej znajduje za dużo. Ideałem jest znalezienie odpowiedniego filtru, który pozwoli znaleźć dokładnie to, co trzeba, z jak najmniejszą ilością śmieci!

      • Max pisze:

        Dzisiejszy świat zwłaszcza młodzieży jest zwariowany dzięki nowoczesnym środkom komunikacji . Proszę rano przejechać się warszawskim tramwajem , to zobaczymy , że wszyscy młodzi pasażerowie są ze słuchawkami w uszach , dziobią kciukami monitory komórek i robią to z takim zacięciem , że opowieść o szczycie prędkości jak ulał do nich pasuje Tears

        • Quackie pisze:

          Robią to właściwie wszędzie – w komunikacji, na chodnikach, w poczekalniach. W Chinach powstały osobne pasy ruchu na chodnikach dla osób zapatrzonych w komórki. Tak się wyrabia FOMO – lęk przed przegapieniem czegoś ważnego, mimo że w większości wszędzie taki sam chłam.

        • Wiedźma pisze:

          Miałam oczy jak spodki, gdy zobaczyłam młodą osobę, która pisała sms-y DWOMA kciukami…. No!No!

          • Quackie pisze:

            Ze wspomaganiem systemem T9, który podpowiada gotowe słowa, to jest dużo szybsze. Przynajmniej dla tych, którzy używają minimum słów 🙂

        • miral59 pisze:

          To chyba wszędzie jest popularne. To czytanie i pisanie w telefonach Amazed Najbardziej wkurzają mnie osoby, które jadą i piszą/czytają. W jednej ręce telefon, w drugiej kierownica… Jedzie taki ponad 100km/godz i trzyma nos w telefonie Disapproval Niby jest to zabronione i nawet są za to kary, ale i tak nie odstrasza za bardzo tych uzależnionych. A jest ich zastraszająca ilość… Amazed
          Nie tak dawno Mark (znajomy Amerykanin) mówił, że w restauracji miał ochotę dopaść stolika obok i prać po pyskach całą rodzinkę. Rodzice, dwoje podrostków i każde z nosem w telefonie. To po co iść gdziekolwiek, skoro i tak nic nie widzą oprócz swoich ekraników? Zero rozmowy, czy nawet kontaktu wzrokowego… Moim zdaniem to tragedia. Tak się nie buduje więzi rodzinnych. I potem wychodzi, że o działaniach swoich rodziców, czy dzieci dowiadują się z Fejsa, czy Twittera… na rozmowę, nie ma już miejsca… Straszne Sad

          • Quackie pisze:

            Z relacji obieżyświatów wiem, że w Australii BARDZO tego pilnują, tzn. miejscowi nie śmią ponoć używać telefonów w samochodzie (nie tylko do SMSów, ale również do rozmawiania inaczej niż w trybie głośnomówiącym), bo policja jest pod tym względem bezlitosna, a kary drakońskie.

            • Bożena pisze:

              I tak być powinno i u nas!

              • Quackie pisze:

                Musieliby w tym celu chyba podnieść zatrudnienie w drogówce o jakieś 200 albo i 300%, to po pierwsze, a dopiero po drugie zacząć zwracać na to uwagę, bo ileż razy widziałem, jak drobniejsze przewinienia drogowe (parkowanie w niedozwolonym miejscu i in.) są ignorowane.

                • Bożena pisze:

                  Otóż to! Niechby się drogówka zajęła ściganiem takich wykroczeń. Ale chyba najważniejsze jest bezpieczeństwo, a co za tym idzie SUROWE karanie za używanie telefonu podczas jazdy, bez używania zestawu głośnomówiącego. Można by uniknąć niejednego wypadku.
                  Dodatkowe zatrudnienie też by się przydało i niech nie mówią, że nie ma na to pieniędzy. Na inne pierdoły pieniądze są.

                • miral59 pisze:

                  Tutaj zwracali uwagę na rozmowy czy pisanie zaraz po wprowadzeniu zakazu. Teraz już znacznie mniej i wcale mi się to nie podoba. Taki piszący/czytający podczas jazdy, to jak bomba z opóźnionym zapłonem. Nigdy nie wiadomo kiedy kogoś zabije. Angry
                  Bo jak się zaczyta, to nie widzi gdzie jedzie, ani tego, że ktoś przed nim hamuje. O nieszczęście nietrudno. A przecież wprowadzili ten zakaz ze względu na częste wypadki z tego właśnie powodu. Nie wiem i nie rozumiem. Czy nie można się oderwać od internetu przynajmniej na czas kierowania pojazdem? Brak wyobraźni i głupota! Angry
                  Sporo czasu temu czytałam o Amerykance, która napisała (podczas jazdy) że dziś jest jej szczęśliwy dzień. Zdążyła wysłać taką wiadomość na fejsa i przywaliła w samochód dostawczy. Trup na miejscu. Chyba nie do końca ten dzień był dla niej szczęśliwy…

  28. Rena pisze:

    I ja się pożegnam. Chociaż raz zdąże przed dobranocką. Dobranoc i niech się przyśni coś miłego GoodNight

  29. Quackie pisze:

    Dobranocka. I nie, nie Mistrz Młynarski dzisiaj.

    Dzisiaj będzie bardziej rockowo i balladowo – U2 i „One”. Spokojne, klasycznie rockowe granie. Nie bez pazura. Uznany przebój.

    Snów o jedynych wyjściach i jedynych miłościach.

    • Wiedźma pisze:

      ano, przeczytałam kiedyś takie zdanko :” Z miłością jest jak z duchami, wszyscy o niej mówia, anikt jej nie widział”…. Prawda to czy fałsz ? Wink

      • Quackie pisze:

        Ej, fałsz. Czasem wystarczy spojrzeć w czyjeś oczy…

        Sad

      • miral59 pisze:

        Zgadzam się z Mistrzem Q. Zdanko jest z gruntu fałszywe Pleasure Należy tylko współczuć osobie, która je wymyśliła, bo to znaczy, że albo jeszcze nie zna tego uczucia, albo przegapiła Wink Delighted

  30. Wiedźma pisze:

    No to dobranoc. Tym razem nie po północy

  31. Tetryk56 pisze:

    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ninateka.pl/film/kwestionariusz-kultury-wojciech-mlynarski
    P. – Co bym powiedział Bogu, gdybym stanął przed nim?
    O. – Powiedziałbym, że się cholernie cieszę, że się widzimy.

  32. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Nie wiedziałam, że Wojciech Młynarki zmarł. To smutna wiadomość Sad
    Wiedziałam, że był ciężko chory… kilka miesięcy temu była afera, bo opiekunka Młynarskiego zrobiła mu zdjęcia i sprzedała je do gazety (jakiś brukowiec). Obydwie córki były oburzone. Prawdopodobnie wyglądał bardzo źle i nie chciał z nikim rozmawiać. Chciał, żeby pamiętano o jego twórczości, a nie o tym, jak wyglądał przed śmiercią. Wiedział, że umiera…
    Nie widziałam tych zdjęć i nawet nie chciałabym oglądać. Wolę pamiętać go tak, jak sobie tego życzył. W jego twórczości każdy może znaleźć tekst tylko dla siebie. Pisał dużo i mądrze…
    I tak sobie myślę, że dla niektórych wszystko jest na sprzedaż. Nie rozumiem tej kobiety – jego opiekunki. Mogła być z wielkim artystą do końca… Sad

  33. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to dowaliło nam śniegu Disapproval Zaczął sypać w niedzielę wieczorem. Sypał całą noc i rano musiałam odkopać samochód, żeby móc jechać do pracy Weary W poniedziałek, to sypało, to słoneczko wyłaziło… na moment… i znowu sypało. We wtorek znowu musiałam rano odkopywać samochód Pondering Środa była chmurna, ale przynajmniej nie dosypywało, a dziś (czwartek słoneczko trochę rozpuściło tego białego świństwa Wink Jutro ma być deszcz ze śniegiem… a ja już przygotowałam się na wiosnę Conceited I pomyśleć, że nie tak dawno było tak ciepło, że chodziliśmy z krótkim rękawem i myślałam o wyciągnięciu sandałów… Całą zimę (no, prawie całą) śniegu nie było nawet na lekarstwo, a teraz, jak już czas na wiosnę, to sypie Disapproval Obłędu można dostać I-see-stars

  34. miral59 pisze:

    Wyczaiłam gdzie myszołowy rdzawosterne mają gniazdo!!! Delighted To znaczy samego gniazda to nie widziałam, ale siedzą obydwa za domem Marka (tego znajomego Amerykanina)non stop. Znoszą też patyczki, a ostatnio samiec niósł gałązkę świerku, czyli wykończają. Poza tym widziałam jak się „seksowały”, a to oznacza, że gniazdo jest już gotowe, lub prawie gotowe do zasiedlenia Pleasure Będą młode!!!

    • miral59 pisze:

      Próbowałam wstawić mini galerię, ale chyba nie wiem jak to się robi Sad Chciałam pokazać Wam swoje „Rudusie”… może innym razem Pleasure

  35. miral59 pisze:

    Miłego dnia życzę Delighted
    I udaję się na zasłużony odpoczynek Spanko

  36. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Cieszę się, że „Zguba” się znalazła Happy

  37. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Słoneczny. Happy

  38. Jo. pisze:

    Niestety. Słoneczny.
    Chyba zostałam wampirem.
    expresso

  39. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Czasami real wyrywa nas z Wyspy, zgodnie z przysłowiem life is brutal and plugaw and full of zasadzkas Wink
    Cieszę się, że Miralce udało się real opanować!

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Pogoda na fifty-fifty, co wydaje się sprawiedliwe, przecię pozostałym Wyspiarzom też się należy ładny dzień, natomiast zdrowie jakby lepiej 😉 ale już się boję zapeszyć.

    • Bożena pisze:

      Nie bądź przesądny 🙂 zdrowie też można sobie wmówić, tak jak chorobę.
      A pogoda u mnie wspaniała, czego i pozostałym życzę Happy

      • Quackie pisze:

        I u mnie zaczyna przeważać słoneczne fifty Wink1

        • miral59 pisze:

          U mnie na razie ciemno za oknem, więc nie wiem na ile będzie to słoneczko wyłaziło. Tydzień temu przestawialiśmy zegarki na czas letni Weary Gdybym dorwała tego głupka, który to przestawianie wymyślił, to chyba gębę bym mu obiła. Bully Po grom to mieszać? Człowiek się przyzwyczai do wstawania o jednej porze, a ta godzina różnicy, to dużo. I potem od nowa trzeba się przestawiać… po to tylko, żeby za pół roku przechodzić to od nowa Weary

  41. Zoe pisze:

    Szklany dom w USA. Ciekawe czy Miral w takim mieszka;-)

    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/mood.land/mirrored-home-reflects-mountainous-landscape/?utm_content=bufferfb2de&utm_medium=social&utm_source=twitter.com&utm_campaign=buffer

    • Bożena pisze:

      W takim nie, ona mieszka w szeregowcu z ogródkiem 🙂

    • miral59 pisze:

      Bożenka ma rację. Mieszkam w zupełnie innym domu – szeregowcu z ogródkiem Pleasure I jeśli mam być szczera, to nie chciałabym mieszkać w domu jak ten, lustrzanym. Te lustra dość szybko się kurzą i brudzą. Po pewnym czasie wyglądają paskudnie. A kto będzie je czyścił, żeby cały czas wyglądały ja nowe? Wink Happy-Grin

      • Bożena pisze:

        Ja też bym nie chciała. Mycie okien, to dla mnie kara Oh-Nie!
        A co dopiero takich wielkich Amazed

        • miral59 pisze:

          Obydwie myślimy podobnie Overjoy Ale jak tak sobie pomyślę, to ci właściciele na pewno nie myją tych luster sami. Mają od tego ludzi, którzy to zrobią. Delighted Albo, jak to u nich często bywa, lustra zarosną brudem i nikt nie będzie na to zwracał uwagi. Póki co, obcykane i poszło w świat jako ciekawostka. Ludzie podziwiają i głównie o to chodzi…

    • Jo. pisze:

      Koszmar. Już widzę rozwalające się o te ściany ptaki.

  42. miral59 pisze:

    Piąteczkowe dzień dobry Happy-Grin
    To już weekend (prawie) Fala
    Jutro przylatuje Sara, dziewczyna syna i ma być u nas tydzień Happy

    • Bożena pisze:

      Więc będziesz miała mniej czasu dla Wyspy? Weary

      • miral59 pisze:

        To gość synka, a nie mój Wink Z mężem użyczamy jedynie dachu nad głową, o resztę niech się synek martwi Happy-Grin Oczywiście, jak ugotuję obiad, to i ją poczęstuję, ale inne posiłki, czy zabawianie gościa, to już nie moja sprawa. Ona wie, gdzie jest lodówka, więc jak co tego, to z głodu nie umrze Wink Overjoy

        • Bożena pisze:

          Ufff… ulżyło Pleasure

            • Max pisze:

              Z głodu nie umrze , ale życie młodych to nie lodówka . Może marudzić z tysiąca innych powodów , jeśli pani Sara , odpukać , jest osobą konfliktową , to będziesz miała tydzień zajęć wychowawczych z młodym pokoleniem . Myślę , że dasz sobie radę , ale lodówkę , to możesz mieć pustą i nic się nie stanie z tego powodu….Dobry wieczór 🙂 Amazed

              • miral59 pisze:

                Dobry wieczór, Maksiu Delighted
                Sara jest u nas nie pierwszy raz, także wiem czego się możemy spodziewać. Konfliktowa nie jest, nie narzuca się też ze swoim towarzystwem. Jeśli syn jest jeszcze w pracy, to ona najczęściej siedzi w pokoju gościnnym i wychodzi dopiero gdy on wraca. Oczywiście w międzyczasie korzysta z łazienki Wink Nie wiem o której je śniadanie, bo jesteśmy wtedy w pracy. Ale jako takie ubytki w żywności widzę, czyli głodna nie siedzi. Do jedzenia wybredna nie jest. Zje grzecznie wszystko czym ją się poczęstuje. Po kolei poznaje polskie potrawy i w zasadzie bardzo je lubi. Nie jada tatara (chociaż to właściwie nie bardzo polska potrawa) i nie lubi surowo-wędzonej kiełbasy, czy polędwicy. Nawet pytała, czy nie dałoby się tego ugotować (polędwica i kiełbasa), albo usmażyć (tatar). Dla nas to profanacja, ale dla niej tak by nawet smakowało Overjoy
                Jest miła i grzeczna, także nie ma potrzeby ani jej pouczać, ani się sprzeczać. Z pomocą domową się nie wyrywa, ale gdy wracam z pracy, to widzę, że albo opróżniła zmywarkę, albo przetarła kuchenkę, czy przetarła podłogi. Robi to jakby po cichu, tak żebyśmy nie widzieli, że się wtrąca do naszego gospodarstwa. A mnie jest miło, że chociaż część prac domowych za mnie odwali. Pleasure
                Młodzi planują wspólne zamieszkanie w okolicach Chicago. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się nauczyć ją chociaż trochę polskiego. Ba jak na razie to ni w ząb. Tylko angielski… Sad

                • Bożena pisze:

                  W sumie miła dziewczyna, a o j. polski się nie martw, Marek ją nauczy. Ale jeśli nie, to przecież nic się nie stanie. Wink

                • Quackie pisze:

                  Ze smażonego tatara toby wyszło coś w rodzaju, hmm, nadzienia do burgera? Czyli całkiem blisko amerykańskich gustów.

                • miral59 pisze:

                  Miła dziewczyna, to fakt. Małżonek nawet przyzwyczaił się do jej śmiechu Wink Overjoy Bo faktycznie, śmiech ma zabójczy Wink1
                  A co smażenia tatara… to profanacja. Nadzienie do hamburgera można zrobić oddzielnie i wcale nie trzeba marnować naszego ulubionego papuśku Delicious To znaczy… małżonek jako jedyny w tej rodzinie nie za bardzo przepada. Jak już nie ma co, to zje… za to moje dzieci i ja, możemy jeść tatara na okrągło Delicious

  43. Max pisze:

    Nie jestem socjologiem , ale z moich obserwacji ” młodzieży ” we własnym plemieniu dochodzę do wniosku , że moje , powojenne pokolenie dojrzewało szybciej . Dwadzieścia lat – pora na małżeństwo , trzydzieści -to już rodzina z przychówkiem , a dzisiaj ? Single obojga płci po trzydziestce , to norma . No , ale to już nie moja ” broszka ” w przyśpieszeniu prokreacji , może coś zmieni 500+ ?? Tears

    • Wiedźma pisze:

      Dobrze byłoby wiedzieć czy te noworodki, to drugie i trzecie dziecko czy jednak pierwsze. Bo wg mnie roczny urlop macierzyński jest ważnym argumentem za macierzyństwem Happy

    • miral59 pisze:

      Wydaje mi się, że nie tyle dojrzewaliśmy szybciej, ile mieliśmy mniejsze potrzeby egzystencjalne. Wystarczyło nam bycie z kochaną osobą. Legalnie Wink Teraz młodzi mieszkają razem na długo przed ślubem i niewielu się na to oburza. Najpierw kariera, mieszkanie/dom, a dopiero potem cała reszta. U nas było odwrotnie. Najpierw rodzina, potem kariera. Chociaż to też nie u wszystkich Happy-Grin
      500+ może zmienić nastawienie tylko pewnej części społeczeństwa do posiadania dzieci. Jeśli zarabiasz 10 razy tyle, to co Ci po takich „groszach”? I to dopiero na drugie dziecko. Ale jeśli nie pracujesz, to każdy grosz się przyda. Z drugiej strony… czy za 500 zł jesteś w stanie utrzymać dwoje dzieci? Chyba raczej nie…

      • Bożena pisze:

        Masz rację, Mireczko. Kiedyś liczyło się coś innego, a życie „na kocią łapę” oburzało wielu. Tacy byli wytykani palcami. Dzisiaj to jest normalne. Zmienia się ten świat… Sad

      • Max pisze:

        Rodzina ? Kariera ? Pracowałem na stacji radarowej Okęcie . 24x 24 godziny . Miałem z kolegą przydział na wspólne ,dwupokojowe mieszkanie . Obaj mieliśmy rodziny i po jednym dziecku . Dwupalnikowa kuchenka była jedynym luksusem . Przez pięć lat mielismy niezłą szkołę wzajemnego szacunku i tolerancji . Zdarzały się dąsy małżonek , ale natychmiast były przeprosiny i do dzisiaj jesteśmy jak jedna rodzina , którą połączyła bieda , a nie luksus . Wspominamy to co było, jako przygodę młodego wieku i nie mamy do nikogo pretensji . Takie były czasy w zrujnowanej wojną Warszawie .Dobry wieczór 🙂 Approve

        • miral59 pisze:

          Właśnie o czymś takim piszę. Czy któryś z młodych chciałby tak mieszkać i żyć, jak Ty, Maksiu? Nawet kilku miesięcy by nie wytrzymał, a co dopiero mówić kilka lat. Młodzi chcą mieć teraz zaraz wszystko. Dobrą (czytaj dobrze płatną) pracę, dom i samochód. I to od razu po szkole. Nie chcą czekać i powoli się dorabiać. Może to i dobrze, że chcą, ale ma to wiele minusów. Młodzi płacą dość wysoką cenę za swoje wymagania. Kto kiedyś słyszał o tylu depresjach co teraz? Ja przynajmniej nie znałam nikogo. Kontakty międzyludzkie były zupełnie inne niż teraz. W swojej okolicy znało się wszystkich. Ile osób wie teraz, kto mieszka za ścianą? Domy i mieszkania traktowane są bardziej jak sypialnie, a nie azyle, wytchnienie po pracy. A sąsiedzi to zupełnie obcy ludzie, których nawet się nie za bardzo zna z widzenia. Ludzie zamykają się w sobie. Sad
          Gdy byłam nastolatką i w gronie koleżanek i kolegów szliśmy ulicą i byliśmy zbyt głośni, wystarczyło, że jakaś starsza osoba zwróciła nam uwagę i cichliśmy. Czy miałbyś dziś odwagę zwrócić uwagę młodym, że zachowują się nieodpowiednio? Na pewno nie. Nie tylko dostałbyś cały stek wyzwisk, ale jeszcze mogliby Cię poturbować (jak nie zabić).
          I w sumie to nie do końca jest to wina tych młodych, ale nas, rodziców. Często zapracowani, nawet nie znają swoich pociech. Nie mają czasu na rozmowę, na poznanie się nawzajem. Wielu osobom się wydaje, że jeśli zapewnią dzieciom odpowiednie warunki bytowe, to będzie dobrze. A to nie działa w ten sposób. Dziecko nie uczy się relacji z innymi. Mam na myśli relacje personalne, a nie te przez internet. Emocji też trzeba się nauczyć. A także panowania nad nimi…
          To temat – rzeka. Piszę, ale wszyscy to znamy i chyba bez sensu jest ta pisanina. Pleasure

          • Quackie pisze:

            To prawda, cena za wymagania potrafi być również wysoka w całkiem przyziemnym sensie – mieszkanie lub dom, a także samochód, o bieżących konsumpcyjnych wydatkach nie wspominając, to często życie na kredyt. A kredyt ma to do siebie, że płaci się go z odsetkami (więc trzeba pracować więcej albo intensywniej, żeby więcej zarabiać). Zdarza się też, niestety, że pracę się traci – firma bankrutuje, zwalnia, zmienia profil… A kredyt zostaje. To dopiero czarna dziura.

            No i świadomość tych wszystkich obciążeń też robi swoje w temacie depresji.

  44. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Dzisiaj wypadło parę ciężkich orzechów do zgryzienia, ale norma generalnie wyrobiona. Fajrant!

  45. Max pisze:

    Wczoraj był Fajrant o 19 :18 , dzisiaj : 19 :24 . Jest to niestety regres , a nie postęp . Wyhamuj Quaskie , bo dojdzie do sytuacji , że będziesz musiał dwie godziny wcześniej wstawać !! Disapproval

  46. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Było, i pewnie jeszcze czasem się pojawi. Madonna i piosenka w sam raz na dobranoc – „Dear Jessie” z 1989 roku. Spokojna, melodyjna i jeszcze teledysk – wcale nie disneyowski, tylko brytyjski Wink1

    Snów z dzieciństwa, tych najpiękniejszych!

  47. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Miło mi zobaczyć znów Mirelkę, która ma okazję poznać przyszłą synową ? Roses-are-red

    • miral59 pisze:

      Przyszłą synową (o ile nią będzie) znam już od kilku lat Happy-Grin Odwiedza nas parę razy do roku. Syn też do niej lata. A że Sara mieszka w Maine (tak ok. 2 000 km od naszego domu), to ta komunikacja jest trochę utrudniona Wink

  48. Tetryk56 pisze:

    Dobry wieczór!
    Właśnie wróciłem z Piwnicy pod Baranami Delighted

  49. Wiedźma pisze:

    Spaaać lulu

    Dobranoc

  50. Zoe pisze:

    Spokojny wiosenny deszcz za oknem pada. Dobranoc.

  51. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Deszczowa sobota… 😉

  52. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zdaje się, że wszędzie deszczowa? W każdym razie w Gdyni też siąpi, aczkolwiek mam wrażenie, że deszczyk już taki bardziej wiosenny.

  53. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Nie mam siły podejść do okna i sprawdzić, jak u mnie z tym deszczem.
    To może jakiś ekspresik włączę?
    expresso

  54. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Im bardziej szaro na zewnątrz, tym więcej słońca trzeba krzesać w sobie! Jutro w Krakowie Półmaraton Marzanny – biegną znajomi (m.in. Dudi 🙂 ); nienajlepiej się pogoda zapowiada..

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry, w Gdyni takoż półmaraton (całe centrum na pół dnia zablokowane, co nam bruździ poniekąd). Przez chwilę pomyślałem, że spotykają się wpół drogi z krakowskim i w ten sposób mają cały maraton, ale to jednak za daleko.

      • Tetryk56 pisze:

        No, jakby się dobrze rozpędzili… Wink

        • Quackie pisze:

          Ha, a propos „rozpędzić”, lepszy numer: w związku z moimi związkami z Kielcami sprawdziłem ostatnio połączenia między Gdynią i Kielcami. Kiedyś był taki bezpośredni pociąg, dość wygodny, chociaż nocny, bo człowiek wsiadał w Gdyni i wysiadał w Kielcach, nie martwiąc się zbytnio o spóźnienia i przesiadki. Było to połączenie TLK, więc ex-„pospieszny”, do tego nocny, ale prowadził i wagony sypialne i kuszetki, więc raz na ruski rok jak się człowiek wybierał, to można było trochę pospać (z poprawką na niewygodę spania w pociągu w ogóle). A teraz zniknął – podejrzewam, że wróci dopiero w sezonie letnim, bo kiedyś jechał z/do Kołobrzegu, więc obsługiwał trasy wczasowe.

          Poza zniknięciem tego TLK uderzyło mnie jeszcze coś: w ogóle zniknęły połączenia z jedną przesiadką w Warszawie! Nie wiem, czy to kolejne remonty linii (i w jakich miejscach), ale to jakaś paranoja: system proponuje najszybsze połączenia z przesiadką w… Krakowie! Pendolino z Gdyni do Krakowa (oczywiście via Centralna Magistrala Kolejowa) a potem regionalnymi do Kielc. Jak mawiają w takiej sytuacji moi Rodzice: „Do piekieł wstąpił, po drodze mu było”. Worry

          • Bożena pisze:

            Ja byłam w sierpniu, cztery lata temu w Częstochowie u znajomej z internetu. Jechałam pociągiem z dwoma przesiadkami. A przecież to nie jest tak daleko i kiedyś było bezpośrednie połączenie. Pondering

            • Quackie pisze:

              Coś podobnego. Na studiach jeździłem bezpośrednio na trasie Kielce-Poznań (i z powrotem) przez Częstochowę właśnie.

            • Quackie pisze:

              No, są bezpośrednie połączenia, z tym że nie do Częstochowy Głównej, tylko na stację Częstochowa-Stradom. A, jest też jedno do Głównej. Jednak nie jest tak źle, może uruchomili nowe?

          • Tetryk56 pisze:

            W dawnych, wspominanych czasach, PKP był w zasadzie monopolistą w krajowym transporcie dalekobieżnym, alternatywą był tylko PKS niewygodny do dłuższych podróży. Dziś, przy nieporównywalnej ilości samochodów i znacznej poprawie dróg popyt na przejazdy koleją spadł – i kolej radzi sobie jak potrafi w nowych warunkach. Zapewne dałoby się lepiej…

          • Tetryk56 pisze:

            BTW: przesiadka w Krakowie to niekoniecznie zła koncepcja… Happy

            • Quackie pisze:

              Oczywiście, że nie, tylko zdziwiło mnie, że nie w Warszawie, w sensie logistycznym i ew. zdroworozsądkowym, nie żadnym innym. Wink1

  55. Quackie pisze:

    Wybywam, będę zapewne niezbyt późnym wieczorem (mam nadzieję).

  56. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Sara przyleciała Pleasure Czyli mamy już gościa w domu…

  57. Jo. pisze:

    Uff… Cały dzień na nogach i w dodatku zakupy. Nienawidzę tego. Wszędzie mnóstwo ludzi, ścisk, tony perfum i w ogóle.

    Mam dość. Dobrze, że jutro totalny luz.

    • Bożena pisze:

      Odpoczniesz. A co dot. zapachów, czy nie pomogłoby zatkanie nosa, choćby watą?

    • miral59 pisze:

      Współczuję, bo znam ten ból. Czasami w sklepie (ale nie tylko) nie wiem gdzie nos wsadzić, tak niektórzy są wyperfumowani. Kąpią się w tym czy co? Thinking Chyba nie wiedzą, że nawet najładniejszy zapach, gdy jest go w nadmiarze, zaczyna śmierdzieć i może przyprawić o ból głowy Weary

  58. miral59 pisze:

    Prawdopodobnie niedługo pojedziemy na zakupy Distort
    Nie muszę chyba pisać jak bardzo mnie to cieszy Weary
    Co prawda prania jeszcze nie skończyłam, ale… chciałabym mieć jutro dzień wolny. Taki luzik i relaks Pleasure
    A może jakaś wycieczka? Wink

  59. miral59 pisze:

    Opisałam zeszłotygodniową wycieczkę. Ten wątek jest już dość długi. Zapraszam do wędrowania Delighted

  60. Bożena pisze:

    Ale pożegnać się przyszłam jeszcze tutaj, bo nowe jest za nowe… GoodNight kordelka

  61. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze na starym pięterku, chociaż już troszkę bardziej w klimatach nowego.

    Tego chyba jeszcze na dobranoc nie grałem, ani piosenki, ani gatunku. Gatunek to reggae (chociaż może „Seventh Wave” Stinga…), a piosenka to „Fryzjer na plaży” polskiej grupy DAAB (ok. 1985). Spokojny, przestrzenny kawałek, w sam raz na dobranoc. Dlaczego na plaży, to słychać, szum fal i takie tam, ale dlaczego fryzjer, to nie mam pojęcia.

    No i trochę tak to brzmi, jak wielka, pusta przestrzeń nad wodą, tylko ptaki Miral latają 😉

    Snów o plaży, może być nawet bez fryzjera.

  62. Bożena pisze:

    Ładny ten kawałek. Pleasure Ale lampki nikt nie zapalił Wink1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)