Pamiętacie na pewno relację z wyprawy w deszczu i krupach do starej torpedowni. Otóż pogoda tak mi weszła na ambicję, że w PIERWSZY długi majowy weekend, a konkretnie w samo Święto Pracy zadekretowałem kolejną wycieczkę w to samo miejsce, z …
Spotkanie z matką
Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach,
i pierwszy deszcz.
Byłem wtedy mały jak muszelka,
a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.
Noc.
Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, …
Rowerowa chętka z pętelką
Kiedy pogoda robi się taka jak dzisiaj – słońce rozgrzewa ulice i domy, ale od czasu do czasu od morza czuć wiaterek i właściwie nic nie chce się robić – fajnie jest wsiąść na rower i pojeździć po mieście, tym …
Wzdłuż Lake Michigan (5)
To ostatnia wycieczka do Zion z moim stary aparatem. Chociaż trudno go nazwać starym. Miał tylko 2,5 roku…
Nie przeczuwając niczego złego chodziłam i pstrykałam. W wizjerze widziałam w miarę wyraźne ptaszki… jedynie udało mi się ustrzelić drozda wędrownego, bo …
Wzrok orli drugiej kategorii
Życie w wieku średnim jest pyszne i naprawdę lubię je wieść.
Ale w końcu przychodzi dzień, kiedy oczy są w najlepszym
porządku, natomiast ramię chyba się skurczyło, bo nie
może odsunąć książki telefonicznej tak daleko, żeby cyfrę
5 dało się …
Mała zagwozdka historyczna
Smutnej pamięci dziadek naszego bohatera
Królowi Karolowi Szwedzkiemu towarzyszył w Prusach i Warmii,
Zaś tata bohatera był to dość znany generał
A potem nawet feldcechmistrz wrogiej, austriackiej armii.
Prababcia była Włoszką, nosiła nazwisko Rofranco,
Natomiast z dwóch babek każda szła …
Deszczowy wtorek…
We wtorek lało od rana. Dzień smutny i senny. Ja wiem, że deszcz jest potrzebny, ale nie mogłoby tak padać w nocy, a w dzień żeby słoneczko przyświecało? W ten dzień byłam w Elgin… u Holly i Johna.
Holly ma …
Świat na kwadratowo
Popołudniowe słońce. Chwila relaksu z aparatem w ogródku.
Na początek popularny dmuchawiec:

Jeszcze tego pajączka zrobię na ostro:

Wbrew pozorom słońce jest z tyłu tego listka brzozowego:

Trochę bliżej:

Kolejna zieleń

A tutaj jest ciekawie, mrówki hodują mszyce na mojej …
Miejcie nadzieję
Miejcie nadzieję!… Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.
Miejcie odwagę!… Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z …
Melodia prawie zapomniana :)
To wszystko przez ” Lalkę ” i Izabelę Łęcką oraz Jo, która zacytowała epitet dla tej damy 🙂…
Wzdłuż Lake Michigan (4)
Znowu mijał tydzień. W piątek (15 kwietnia) małżonek zapytał mnie jakie mam plany na weekend. Odpowiedziałam, że się dostosuję do niego. Tylko się uśmiechną i stwierdził, że na pewno chcę jechać do Zion. Oczywiście miał rację!!! No i w sobotę …
O bajkopisarzach gorszego sortu
Po wielu latach sprawowania władzy przez dobrego króla okoliczności zewnętrzne zmusiły go do abdykacji. Lud zadziwiony rozwojem sytuacji, zaakceptował władzę regenta. Oczywiście tylko na jakiś czas. Bo też odejście dobrego władcy nie było poprzedzone normalnymi okolicznościami, sprawy sukcesji nie zdążyły …
Holandia? Nie ma takiego państwa!
Poszukując szczegółów na temat żab i małego, zimnego kraju, trafiłem na prowadzonego po angielsku bloga, którego autor – niejaki C.G.P. Grey – postanowił wyjaśnić zamieszanie wokół nazewnictwa państwa holenderskiego, czyli Niderlandów. A może Królestwa Niderlandów?
Powyżej film z angielską ścieżką dźwiękową, …
Nie dzielny heroizm
Wyjechaliśmy na ten od dawna planowany spacer w pięknym słoneczku, z otuchą w duszy i planami, czego to nie zobaczymy i gdzie też nie pójdziemy. Dzięki mapom w Internecie, nawigacji i innym pomocom naukowym dojechaliśmy na miejsce, już jednak nie …
Wzdłuż wybrzeża Lake Michigan (3)
Minął kolejny nerwowy i przygnębiający tydzień. W sobotę było słonecznie i postanowiliśmy jechać do Zion zobaczyć czy jakieś nowe przelotne ptaszki się pojawiły. Jak zwykle pojechałam najpierw nad Sand Pond. Też jak zwykle, brzegi obsiedli wędkarze. Małżonek jeszcze się zbierał, …
Wzdłuż wybrzeża Lake Michigan…(2)
W niedzielę, 3 kwietnia, małżonek był przybity i zdenerwowany. Po południu więc zaproponowałam mu przejażdżkę. Oczywiście chciałam jechać nad Lake Michigan sprawdzić, czy są już przelotne ptaki. Po drodze małżonek zaczął marudzić, że do Zion jest daleko i zajedziemy o …
Jak się nie ma, co się lubi, to się chodzi, gdzie się da
Ponieważ od rana lało, jak już rzekłem pod kreską, byliśmy zmuszeni zrewidować plany spacerowe i ograniczyć je do zakupów. Zakupy-śmy wykonali, przywieźli do domu i pogrążyli w ponurym milczeniu. Aliści, jak to w życiu bywa, minęło ono wraz z deszczem …
Pogodny dzień…
W środę wyjątkowo pracowałem w centrum Krakowa – droga do pracy wypadła przez Rynek, kompletnie jeszcze pusty o tej porze. Pierwsze kwiaciarki dopiero wypełniają swoje kramy, pracownicy kawiarni Noworolskiego w Sukiennicach dopiero rozkładają parasole w kawiarnianym ogródku – nic dziwnego, …
Nie ogarniam tego świata cz. II
Jakiś czas temu napisałem, że nie ogarniam tego świata. Za dużo wszystkiego do ogarnięcia. Nie tylko w ogólnie pojętej kulturze i sztuce ale również w ilości i rodzaju wszelakiego dobra we wszystkich sklepach. No i świat w swoim stylu, gdy …



