« Piękny medal dla pięknych ludzi.

Do muzy

Mam pewność niezachwianą, wierzę uroczyście,

Muzo, com ci nie przestał służyć i hołdować,

Że mi się kiedyś, cudna, zjawisz osobiście,.

Ażeby mi za trudy moje podziękować.


Lub może twa uraza skargę mi wytoczy,

Żem nie był ciekaw ciebie, natchnień mych przyczyno,

Albowiem nie widziałem cię nigdy na oczy

I nie wiem, czy brunetką jesteś, czy blondyną.


Powód jest, ale – przebacz! – nie lubię się smucić.

Chociaż bez ciebie, boska, lecz dla ciebie żyję.

Więc przybądź i jeżeli chcesz mi co zarzucić,

Zarzuć mi ręce na szyję.

6 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym pięterku.

    Wybrałem taki wiersz, żartobliwy, ale jednocześnie stawiający muzę – uosobienie natchnienia – wśród ludzi. Bo to chyba tak jest, że w większości przypadków wenę znajduje się w pobliżu, a nie na parnasie, oderwanym od rzeczywistości.

  2. Makówka pisze:

    Kapitalny! Nie znałam.

  3. Tetryk56 pisze:

    Świetny wybór!
    Bardzo mi odpowiada takie podejście do muzy!

  4. Quackie pisze:

    Dobranoc, spokojnej nocy wszem wobec!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)