Mam pewność niezachwianą, wierzę uroczyście,
Muzo, com ci nie przestał służyć i hołdować,
Że mi się kiedyś, cudna, zjawisz osobiście,.
Ażeby mi za trudy moje podziękować.
Lub może twa uraza skargę mi wytoczy,
Żem nie był ciekaw ciebie, natchnień mych przyczyno,
Albowiem nie widziałem cię nigdy na oczy
I nie wiem, czy brunetką jesteś, czy blondyną.
Powód jest, ale – przebacz! – nie lubię się smucić.
Chociaż bez ciebie, boska, lecz dla ciebie żyję.
Więc przybądź i jeżeli chcesz mi co zarzucić,
Zarzuć mi ręce na szyję.




Dobry wieczór na nowym pięterku.
Wybrałem taki wiersz, żartobliwy, ale jednocześnie stawiający muzę – uosobienie natchnienia – wśród ludzi. Bo to chyba tak jest, że w większości przypadków wenę znajduje się w pobliżu, a nie na parnasie, oderwanym od rzeczywistości.
Kapitalny! Nie znałam.
Bardzo się cieszę 🙂 znałem, chociaż musiałem sobie przypomnieć, że znam 🙂
Świetny wybór!
Bardzo mi odpowiada takie podejście do muzy!
Dziękuję! [z wdzięczności rzuca się na szyję Tetrykowi]
Dobranoc, spokojnej nocy wszem wobec!