« Szwarc, mydło i powidło czyli 1001 drobiazgów. A właściwie tylko cztery. A przy okazji jeden z dłuższych tutułów notek na Madagaskarze. Haha! Podróż sentymentalna, czyli opowieść o Babci Władzie. »

Dwudziesty, jubileuszowy rejs

To już dwudziesty raz wybraliśmy się na wakacjach pożeglować na Mazurach. Początkowo we dwoje z córką, bardzo jeszcze wtedy młodą, potem dołączył do nas jej chłopak i pozostał w stałej załodze już jako jej mąż. I wciąż, mimo upływu lat te wspólne rejsy są dla nas źródłem radości i znakomitego odpoczynku – choć niby co roku pływamy po tym samym Szlaku Wielkich Jezior.

Początkowo wynajmowaliśmy niewielką i niezbyt nowoczesną łódkę klasy Orion, do której po dwóch czy trzech rejsach zdecydowaliśmy się dołączyć silnik – który wcale nie był jeszcze wtedy standardowym wyposażeniem – manewry na wiosłach zbyt często przekraczały nasze skromne możliwości. Gdy Orionki zaczęły się sypać, przesiedliśmy się na Sasanki – najpierw mniejszą model 620, potem trochę większą model 660. Teraz już i one się zużyły – z flotylli około 10-ciu w stanicy pozostała już tylko jedna. Zapewne trzeba będzie pomyśleć o innym wyborze…

Przez te 20 lat Mazury ogromnie się zmieniły. Dramatycznie przybyło jachtów. Nawet w pełni sezonu, gdy ruch na wodzie jest duży, coraz więcej jachtów stoi w coraz liczniejszych portach i przystaniach. Skutkuje to m. in. tym, że coraz trudniej znaleźć „dziki” dostęp do brzegu, zaciszną dziurę w trzcinach skutecznie separującą wieczorem i w nocy od ewentualnych nazbyt głośnych sąsiadów i innych zakłóceń spokoju. Obawiam się, że za następne 20 lat taki sposób wędrówki po szlaku może już być całkiem niemożliwy.

Drugim, niemiłym aspektem masowości jest widoczny spadek wyszkolenia i etyki żeglarskiej, a nawet znajomości praktycznej fizyki. Prawie co dzień widzieliśmy cudaków płynących pod silnikiem z postawionymi żaglami, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka było widać, że te żagle wyłącznie hamują! Łódki płynące na silniku z położonym masztem, mimo korzystnego wiatru, bo załodze nie chce się masztu stawiać – wszak za 20 kilometrów będzie znowu most! – są już niestety od dawna widokiem zwyczajnym. No i zaśmiecenie wszystkich tych dzikich biwaków jest wołające o pomstę do nieba – towarzystwo potrafi przywieźć łodzią na małą wysepkę
wiele kilo piwa, zakąsek, jednorazowych grilli itp, ale już nie potrafi zabrać ze sobą pustych opakowań. Ba, na jednej z wysepek znaleźliśmy kiedyś wyrzuconą starą lodówkę – tego niestety nie byliśmy w stanie usunąć…

Rejs tegoroczny zdeterminowała pogoda: bardzo słabe wiatry (zwłaszcza w pierwszym tygodniu) i lejący się z nieba skwar. W efekcie rejs był bardziej leniwy niż zwykle; nie dopłynęliśmy w ogóle do Mamr, za to trochę więcej czasu spędziliśmy na Śniardwach. Ponieważ mało było emocji czysto żeglarskich, rekompensowaliśmy to sobie rybkożerstwem. Niestety nasza ulubiona „Złota Rybka” w Mikołajkach, odwiedzana po kilka razy co roku, wyewoluowała w stronę standardowej restauracji i obecnie można tam zjeść lepszą pizzę niż rybki… 🙁 W międzyczasie poznaliśmy jednak kilka innych adresów, w tym znakomitą Rybaczówkę w Bogaczewie.

W drugim tygodniu pojawiło się trochę więcej wiatru, niestety towarzyszyły mu deszcze. Spowodowało to nawet decyzję o powrocie dzień wcześniej, niż pierwotnie zamierzaliśmy, gdyż ostatni dzień obiecywał nam słaby wiatr rano, a silny deszcz po południu aż do następnego ranka i pakowanie się na mokro do samochodu.

Poniżej kilka wybranych zdjęć z wyjazdu. Załodze już nieco przeszło fotografowanie, dysponowałem jedynie smartfonem, ale parę w miarę dobrych udało się wybrać.

Mam nadzieję, że przez kolejne lata będziemy mogli kontynuować naszą tradycję…

236 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Leniwy rejs nie zaowocował wieloma przygodami, ani nawet wieloma zdjęciami. Zapraszam na skromną relację 😉

    • Bożena pisze:

      Z zaciekawieniem przeczytałam Twoją relację i obejrzałam zdjęcia. Rybaczówka rzeczywiście urocza. Piszesz o córce, zięciu… a żony nie zabierasz na te wyprawy?
      Szkoda tylko, że pogoda niezbyt dopisała. 😉

    • Zoe pisze:

      Ja tez tak chcę. Nigdy nie byłem na łódkach. Po namyśle – najlepiej gdyby ktoś mnie tam zawiózł, wsadził na łódkę dał potrzymać trochę ster. I nie utopił na środku jeziora (za lensistwo) 😉
      Ps. Oczywiście bardzo fajna relacja..

  2. Bożena pisze:

    Piszesz też, że 20 lat temu nie było tyle jachtów na Mazurach i jest wielu takich, którzy nie mają wyszkolenia etyki żeglarskiej. Jest też wielu „śmieciarzy”. Nie dziwi mnie to, bo podobnie jest wszędzie. Są nowobogaccy, którym prestiż każe kupić jacht i żeglować, choć niezbyt to potrafią. Ale jak inni mają jachty, to przecież oni nie mogą być gorsi. Kultura w narodzie też upada, bo jak można zostawiać śmieci po sobie?!
    Smutne to jest. 🙁

  3. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted No to płyńmy dalej.http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,20_7k_orig.gif

  4. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś już nie będzie tyle okazji do pływania, co wczoraj 🙂
    Przynajmniej w naszych stronach. Mam nadzieję, że i Zoe się nieco rozchmurzył…

  5. Gimi*** pisze:

    Fajna taka tradycja, u nas pewnie kiedyś padnie na Bieszczady jak młode trochę podrosną;) Zdjęcia oddają chyba wszystko co trzeba, no chyba że może jakieś szanty nagrałeś, to obraz byłby pełny;)
    Pozdrawiam;)

  6. Jo. pisze:

    Późne dzień dobry.

  7. maradag pisze:

    Fajna relacja, choć refleksje smutne…To samo jest z moim ukochanym Zakopanym (tam pojawiłam się na łez padole) – albo raczej wiele, wiele gorzej….. Conceited
    Gdy byłam tam po dłuuuugiej przerwie zeszłego roku, to nawet nie zeszłam na Krupówki……
    Najpiękniejsze, najdziksze i „czyste” jeszcze miejsce to chyba jednak moja „Żukowszczyzna” w Beskidzie Niskim….. OkOk
    Pozdrawiam serdecznie Buziaczki

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry

      Beskid Niski, to ukochane góry mojej młodości. Pleasure
      Na Kursie Przewodników Górskich wybrałem właśnie Beskidy Wschodnie jako specjalizację. Z tego powodu złaziłem cały Beskid Niski od Przełęczy Tylickiej po Przełęcz Łupkowską oraz Bieszczady (które znałem już wcześniej). Tired
      Są to chyba najmniej „przedeptane” góry w Polsce, więc jak ktoś chce jeszcze zobaczyć w górach odrobinę autentyczności to polecam właśnie Beskid Niski.
      p.s. Jeśli ta „Żukowszczyzna” od Żukowa k. Ustrzyk Dolnych, to nie jest Beskid Niski a Góry Sanocko-Turczańskie (tak przynajmniej twierdzi „ciocia Wiki”) 😉

      • maradag pisze:

        Nie, nie. Ta Żukowszczyzna to moja prywatna nazwa, która przyjęła się od rodzinnych „opowieści”, (synowie: Żuk Mateusz i Żuk Jarosław i ja Mama Żuka…). „Nasza” Żukowszczyzna to: Kolonia Olchowiec, dalej – Mszana – Dukla – Krosno. Tuż koło naszej działki przebiega szlak, który prowadzi na Słowację (Przełęcz Dukielska lub Przełęcz Beskit nad Czeremchą…). Nie dreptałam jeszcze, więc nie wiem dokładnie…. Weary
        O emocjach związanych z tym miejscem na moim blogu: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/witrazezcukru.blogspot.nl (jeśli można…), wpis z maja „Podmuch życia innego”, „Żukowszczyzna, czyli wizja” i ostatni wpis z tekstem Żuka Mateusza….
        Delighted

  8. Jo. pisze:

    Nadal czytam cudem zdobytego Geparda, ale musiałam dziś zrobić przerwę. Raz, że Madre przyjeżdża i muwszę zwinąć prasowalnię z „pokoju” dla gości. A dwa… No taki kwiatek:

    Mamy podpisaną umowę z NFZ w pobliskiej przychodni, a w niej lekarza rodzinnego. Tam też BB miał robione raz w tygodniu echo serca przez kilka miesięcy, ja różne badania – wszystko w ramach tego NFZ. Jak chcieliśmy się zapisać na jakieś wizyty w sobotę, to recepcjonistka uprzedzała, że w soboty i po 20 wizyty są odpłatne. No i zrobiła się dziecku opuchlizna za uchem. Ja oczywiście po lekturze artykułów o kleszczach wpadłam w lekką panikę, bo borelioza dla BB byłaby zabójcza i kiedy po tygodniu opuchlizna nie zniknęła, poleciałam z nim do naszej pani doktor.
    BB dostał maść. Po dwóch dniach było spuchnięte jeszcze bardziej, czerwone i swędziało (bo dotychczas nie). Co robi matka histeryczka? Zapisuje syna do dermatologa. Do mojej dermatolog, tej od tocznia, zapisy są tak na połowę przyszłego roku. Do innego lekarza – za miesiąc. W luxmedzie, gdzie mamy pakiet z Pitera pracy – za dwa tygodnie. W tej naszej przychodni – na za cztery dni. Zapisujemy.

    Trzeciego dnia opuchlizna zaczyna schodzić, kolor dojrzałego granatu też. W sumie moglibyśmy iść na wizytę kontrolną do naszego lekarza rodzinnego, ale mamy przecież dermatologa! To może niech go obejrzy?

    Obejrzał. Za 160 zł. Bo miła pani z recepcji „zapomniała” powiedzieć, że wizyta u specjalisty jest płatna. Bo przecież poszlibyśmy w tej sytuacji do rodzinnego, prawda? Skoro i tak problem znikał i chodziło już tylko o potwierdzenie, czy wszystko jest OK i czy nadal stosować tę maść sterydową?

    BEZ KOMENTARZA

    • miral59 pisze:

      Nie wiem czy jesteś matką histeryczką, ale ja po dwóch dniach opuchlizny u dziecka poleciałabym do doktora (o ile wytrzymałabym tak długo 😉 ). A gdyby po kolejnych dwóch dniach nie widać by było efektów, leciałabym znowu… Wink Happy-Grin I to bez względu na to, czy musiałabym płacić, czy nie… Przecież nie wiadomo od czego spuchło, a jeszcze to, że na głowie…
      Na pewno szkoda wywalonej bez potrzeby kasy, ale uspokojenie i pewność, że nic złego się nie dzieje jest ważniejsze Pleasure W szczególności, gdy chodzi o nasze dziecko… Happy

      • Jo. pisze:

        Oczywiście, że tak, tylko szlag mnie trafia na takie drobne cwaniactwo.
        Cały dowcip polegał na tym, że przez tydzień to było lekko zaczerwienione, jakby komar dziabnął. Ani go nie swędziało, ani nie bolało – w ogóle dowiedział się, że coś ma, bo ja się przyczepiłam. Puchnąć zaczęło po tygodniu, a po rozpoczęciu smarowania sterydami – puchnąć i czerwienić się. No to lecieliśmy na konsultacje, co było robić?

        • miral59 pisze:

          Cwaniaków chcących zarobić wszędzie pełno… niestety Sad
          A w sumie dowiedzieliście się co to było? Czy tylko samo smarowanie bez konkretnej diagnozy? Bo jakoś tak jest, że samo z siebie nic nie puchnie, ani się nie zaognia. Lepiej wiedzieć, by w przyszłości unikać…

          • Jo. pisze:

            No właśnie nie wiadomo, niestety. Moim zdaniem coś go ugryzło i miał reakcję z opóźnieniem nasiloną. Ja mam tak przy komarach – przed cztery dni ani śladu, a potem się zaczyna.

  9. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Relacja jest świetna! Brawo!
    Tradycja rodzinna, taka wyjazdowa, to coś pięknego Approve
    Zazdraszczam Pleasure
    A co do kultury pływania i możliwości… O ile pamiętam, tak ze trzydzieści parę lat temu, żeby popływać żaglówką, czy jachtem, trzeba było mieć odpowiednie uprawnienia. Pływanie bez przeszkolenia (przynajmniej jednego załoganta) było traktowane jak jazda samochodem bez prawa jazdy. Czasy się zmieniają i teraz każdy może sobie popływać. Stąd brak wiedzy na ten temat.
    A co do kultury… Szkoda słów. Chyba wszędzie jest tak, że część ludzi śmieci gdzie stoi. Zostawiają po sobie tony śmieci, ale na miejsce wypoczynku szukają czystych plaż i biwaków… i jeszcze uważają, że ktoś powinien to posprzątać Conceited To niestety jest nie tylko polskie. W Ameryce jest dokładnie tak samo. Czasami piękne i urokliwe miejsce jest tak zaśmiecone, że nie ma którędy przejść. Obrzydlistwo! Disapproval

  10. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Nas też deszcz i spadek temperatury przegonił, tyle że z Wielkopolski, znad jeziora. Minus – zziębnięte to i owo, plus – jesteśmy nieco wcześniej, niż było planowane.

    A w sobotę musimy znów jechać na jedną smutną okoliczność, na cały dzień poza domem.

    A w poniedziałek – druga część urlopu.

    A poza tym będę.

    • Jo. pisze:

      Dziędobry, a ja myślałam, że tylko u mnie pada i zimnieje.

      • Quackie pisze:

        A dzie tam, proszę PANIĄ. I w Bydgoszczy takoż zimno i popaduje, i w Gdyni, gdzie już zdążyliśmy załatwić parę spraw po przyjeździe. Akurat teraz ładnie, ale od przyjazdu już dwie fale solidnego deszczu przeszły.

        • Jo. pisze:

          Czyli jednakowoż sprawiedliwość na tym łez padole JAKAŚ istnieje.
          Ale dlaczego w tę stronę? Nie mogłoby wszystkim słońce świecić, umiarkowanie acz życzliwie?

  11. Quackie pisze:

    No i w sumie też nie bardzo mam zdjęcia, ale też nic się specjalnego nie działo. Niestety to, co się działo, jest zbieżne ze spostrzeżeniami Mistrza Tetryka – ludzie nieco od nas młodsi, z małymi dziećmi, balujący na działce obok, z podkładem muzycznym od disco polo do techno (czytaj: dudniące basy od przedpołudnia do naprawdę późnej nocy – mimo tych małych dzieci!), po raz pierwszy, od kiedy znajomi jeżdżą na tę działkę. Do tego pozostawili NIEDOGASZONE ognisko, które dymiło przez całe 24h tuż pod lasem. Nie wiem, czy w końcu znajomi wezwali straż pożarną, czy też nie. Czyli upadek obyczajów ma miejsce wszędzie, i na jeziorach, i w lasach, i na Mazurach, i w Wielkopolsce.

    • miral59 pisze:

      Witaj Mistrzu Q Delighted
      Ja w ogóle nie rozumiem po co wyjeżdżać gdziekolwiek, by słuchać głośniej muzyki Amazed I to bez względu na jej jakość i gatunek. Śpiew ptaków, świerszczowe koncerty, czy kumkanie żab to prawdziwy relaks i piękno. Muzyki można posłuchać w domu…
      Do tego ogniska zadzwoniłabym po straż pożarną Angry To jest niebezpieczne dla wszystkich. Nie zostawia się otwartego ognia bez kontroli. Może mandat by czegoś ich nauczył Disapproval

      • Quackie pisze:

        Mandat i rozwalona kłódka na bramce (bo inaczej się nie da wjechać na działkę w celu ugaszenia), też tak myślę.

        Grzeczne i mniej grzeczne prośby o ściszenie muzyki były traktowane jak kiepskie dowcipy – wysilonym śmiechem ze strony hałasujących państwa.

        A tam słychać ze wsi – psy i koguty, znad jeziora – trąbiące żurawie, z lasu – przekrzykujące się sójki i sroki (zresztą te skrzeki dość irytujące, no ale i tak lepsze niż „muzyka”) plus wszystkie inne ptaki, co to ich nawet nie rozpoznałem. Były też jakieś dzięcioły, ale płochliwe, i mnóstwo drobniejszego ptactwa, rozmiarów od wróbla do kwiczoła, koloru od szarości i brązów do akcentów żółtych (czyżby czyżyki?). Zdjęć nie zrobiłem, bo to by jednak trzeba było mieć aparat z teleobiektywem, żeby sensowne wyszły.

        • miral59 pisze:

          Jestem wredna, ale takim „wrzaskunom”, szczególnie na wyjazdach, nie życzę najlepiej. Angry Niektórym się wydaje, że jak wyjechali na łono natury, to mogą wszystko…
          Lista ptaków wymienionych przez Ciebie… aż mnie zassało, żeby tam pojechać Wink Happy-Grin Ale bym miała używanie!!! Approve
          Te żółte, to mogły być czyże, ale też i zaganiacze, wilgi, kulczyki, czy trznadle (i kto wie co jeszcze?), bo one też mają sporo żółtego. Oczywiście nie tylko one, ale te przyszły mi do głowy Wink Pleasure

          • Quackie pisze:

            No widzisz. Nawet nie miałem lornetki na podorędziu, żeby chociaż popatrzeć, jak to ptactwo konkretnie wygląda, a co dopiero aparatu z dobrym tele.

            Wilga chyba jest w większości żółciutka, a to raczej były tylko akcenty.

            Aha, i jeszcze udało nam się spłynąć kajakiem 18 km z Puszczykówka do Poznania (przepraszam, Bożenko, ale byliśmy większą grupą, do tego po tych kilometrach wiosłowania kompletnie bez kondycji nie nadawaliśmy się do wizyt 🙁 ), ale w kontekście ptaków – widzieliśmy czaplę (chyba siwą), która najpierw przefrunęła nam nad głowami, a potem siadła na brzegu i podziwiała kolejne kajaki. Prześmiesznie to wyglądało, bo w powietrzu spore ptaszysko z rozczapierzonymi skrzydłami, a jak stała na tle zarośli na brzegu, to składała się głównie z szyi i niespokojnie kręcącej się głowy z dziobem, cała reszta poza szczudłowatymi girami dziwnie niepozorna 🙂

            • miral59 pisze:

              Czaple, w zależności od okoliczności, wydają się duże lub małe Wink Szczególnie w porównaniu do czegoś…
              Ostatniej niedzieli byliśmy na Goose Lake i tam spotkaliśmy czaple. Gdy tak stała przy berniklach kanadyjskich, wydawała się mała, wręcz malutka Wink

              • miral59 pisze:

                Chyba nigdy nie nauczę się wstawiać zdjęć o normatywnym rozmiarze Sad
                Czy ktoś byłby łaskaw zmniejszyć to zdjęcie? Please
                Z góry dziękuję Buziak

              • Quackie pisze:

                Doskonałe! Ta nasza stała wyprostowana na baczność (no bo jednak kajaki z człowiekami najwyraźniej niepokojące) i bacznie się rozglądała, więc w ogóle była bardziej w pionie niż w poziomie.

      • Tetryk56 pisze:

        Oprócz mandatu Straż nalicza jeszcze koszt interwencji: paliwo dla beczkowozu i osobogodziny, co z zasady daje wcale okrągłe sumki…

        • Quackie pisze:

          O, a nie wiesz może, czy tymi sumkami obciążany jest wzywający, czy właściciel terenu (jeżeli da się go ustalić – w naszym przypadku bez problemu, bo działka wszak nie bezpańska)?

          • Tetryk56 pisze:

            Słyszałem o jednej akcji: grupka młodych „i co mi kto zrobi” rozpaliła spore ognisko w lesie i hałaśliwie balowała. Ignorując całkowicie protesty z drugiej strony jeziorka. Po pół godzinie nadleciał śmigłowiec, walnął im na głowy i samochody potężny nabój wody, a zaraz potem nadjechał patrol bojowy. Prócz naprawy samochodu dostali rachunek na kilkadziesiąt tysięcy.

            • Quackie pisze:

              Oj, cudne! Zwłaszcza ta porcja ze śmigłowca!

              Tutaj by wystarczył nawet jakiś starszej daty samochód z OSP, typu żuka, plus dwóch-trzech panów z łopatami i wodą, choćby w wiadrach, a co do rachunku, adresat absolutnie znany.

            • miral59 pisze:

              Ta akcja jest bajkowa, Ukratku Happy-Grin
              Bardzo mi się podoba. Szkoda, że na „śmieciarzy” nie ma takiej metody Sad Może też niektórzy by się nauczyli po sobie sprzątać Wink Happy-Grin

    • Tetryk56 pisze:

      Nie jest to problem nowy, o czym świadczy choćby dramatyczny apel wystawiony lata temu nad brzegiem jednego z kanałów:

      (już go pokazywałem 2 lata temu).

      • miral59 pisze:

        Piękny apel Wink
        Chociaż z tym ostatnim może być problem… jak przyprze, to coś z tym trzeba zrobić… niestety, korkiem się nie zatka Wink

  12. Quackie pisze:

    A właśnie, Mistrzu T., jak tam mazurska fauna? Widzieliście coś poza tym, co udało się zdjąć?

    • Tetryk56 pisze:

      Bardzo niewiele. Ptactwa oczywiście było o wiele więcej: rybitwy, mewy, łabędzie, kormorany, perkozy, czaple… Pod nami śmiało pływały ryby. Na brzegu jednakże chyba tylko raz widzieliśmy harce wiewiórki – ale nie było szans sfilmowania jej smartfonem, takie to żwawe stworzenie.

      • Quackie pisze:

        O, widzisz, kormorana też widzieliśmy, to popularne ptaszyska. Siedział na palu wbitym w dno jeziora, zdaje się dla oznaczenia łowisk przez rybaków.

  13. miral59 pisze:

    Nie zdążę już popisać, bo czas mi do pracy Sad
    A dziś czeka mnie ciężki dzień… Praca przy 35C w cieniu, w pomieszczeniach bez klimatyzacji, jest niezwykle uciążliwa TooHot! Chyba muszę zabrać ze sobą wiadro lodowatej wody, żeby jakoś przeżyć Wink
    Ja na chłód narzekać nie mogę Wink Happy-Grin
    Miłego dnia Wyspiarze Delighted
    i do popotem Bye

  14. Rena pisze:

    Dzień dobry. Już wczoraj tu byłam późną nocą. Szok z tymi wrzaskami, śmieciami itp. Chciałoby się jednak tak leniwie pożeglować Wanna Wink

  15. Laudate pisze:

    Tetryku! Gratuluję jubileuszu! A fotki jak zwykle klimatyczne. Powiadasz, że rejs miał przebieg leniwy. Brzmi zachęcająco… 🙂

  16. Jo. pisze:

    Wreszcie odzyskałam kompa i spokojnie mogłam obejrzeć zdjęcia.
    Śliczności. No poważnie. Zazdrość mnie trochę nadgryzła nawet.
    Udało się Wam odpocząć mimo tych ryków i hołoty?

  17. Jo. pisze:

    Się udam na spoczynek. Jutro ciężki dzień. Fryzjer… Madre przyjeżdża… Zakupy trzeba zrobić…
    Sami rozumiecie.
    kordelka

  18. Quackie pisze:

    No to dobranocka

    Ponieważ Mistrz Tetryk był na Mazurach, a ja we Wielkopolsce, to dobranocka będzie, no, skąd?

    Jasne, że z gór! A ponieważ zaśpiewają Wołosatki, to można domniemywać, że z Bieszczad.

    Ale i tak jest a propos, bo „Z latem się złotym właśnie pożegnałem” – no, mam nadzieję, że nie tak do końca.

    Wybrałem to wykonanie z licznych dostępnych, bo to się POWINNO śpiewać na głosy. Każde wykonanie solo, choćby śpiewak (śpiewaczka) dysponowała najpiękniejszym nawet głosem, odbiera coś tej piosence.

    Snów o schronisku we wtorek.

  19. Tetryk56 pisze:

    No to jeszcze lampka. Co też się dzieje z naszą Wiedźminką?

  20. Rena pisze:

    Dzień dobry. To ja dziś podam śniadanie. Muszę sama się wzmocnić bo przede mną dość emocjonujący dzień. Spokojna głowa – żadne zwiedzanie itp.Jestem przecież u córki Happy-Grin A więc obiecane śniadanko expresso PofCooks Roll

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Lista rzeczy do zrobienia zdumiewająco urosła, dobrze, że większość można zrobić z domu.

    Co do śniadania, to na razie pozwolę sobie kawę, a potem się zobaczy.

  22. Rena pisze:

    Joanna jak zwykle domyślna. Uff i ja to sama wymyśliłam. Nie to, że uległam delikatnej sugestii

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dzień chłodny i słoneczny, aż się nie chce siedzieć w pracy. Ach, być w Bieszczadach…

    • Bożena pisze:

      Albo w moich ukochanych Tatrach… Sad

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Kiedyś tam było dziko.
      Pamiętam, jak w czasie kursu przewodników górskich rozbiliśmy obóz na Stołach. Przez 3 dni naszego tam pobytu spotkaliśmy tylko 1 (jednego) człowieka, zresztą bardziej zdziwionego z tego spotkania, niż my…
      Obecnie, niestety, Stoły są w Parku Narodowym, więc już nie da się tam biwakować… Conceited
      Chociaż obecnie preferuję raczej Góry Świętokrzyskie (łatwiej dojechać z Gdańska 😉 )

      • Quackie pisze:

        O, jakieś konkretne okolice w Górach Świętokrzyskich?

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Moja ukochana ma rodzinę w Opatowie, ja z kolei mam bardzo miłe wspomnienia z Nową Słupią tak więc wychodzi, że Pasmo Jeleniowskie z Jeleniowską Górą, Szczytniakiem, Witosławską, Wesołówką i Truskolaską jest optymalnym połączeniem Happy-Grin
          Ma do tego dodatkowy walor, że jest duużo mniej zdeptane niż Łysogóry

          • Quackie pisze:

            Fakt, Jeleniowskie dużo mniej uczęszczane.

            Pamiętam taki szlak, a właściwie szlaczek, od granicy Kielc na południe – Słowik-Patrol-Zelejowa-Chęciny – ciekawe, czy zadeptany? Chociaż może i tak, bo zawsze był bardziej spacerowy niż wymagający 🙂

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Chodziłem tamtędy Wink
              Specjalnie wybrałem się na tą trasę ze względu na Górę Zelejową, ponieważ na kursie przewodnickim usłyszałem, że jest to najbardziej górska góra regionu. Pondering Faktycznie – takiej grani nie uświadczysz nigdzie poza Tatrami (może z tego powodu, że Zelejowa to krawędź dawnego kamieniołomu). A lecącego pazia żeglarza (pierwszy motyl tego gatunku, którego spotkałem w życiu) dostałem „w pakiecie” z górą… Wink

              • Quackie pisze:

                Na ściankach Zelejowej ćwiczą (a w każdym razie ćwiczyli, kiedy byłem dziecięciem) wspinaczkę kursanci z obozów Wydziału Geologii UW, swego czasu co roku stacjonującego w schronisku PTTK w Chęcinach. Nb. to samo schronisko, mieszczące się w budynku klasztoru franciszkanów (obecnie znów klasztor), uwiecznił Edmund Niziurski w powieści „Klub włóczykijów” 🙂

      • Bożena pisze:

        Podobnie było w Tatrach. Kiedy byłam tam z obozem wędrownym jako młoda dziewczyna, rzadko można było spotkać ludzi w wyższych partiach. Nie było też żadnych opłat na wejście gdziekolwiek. Dziś są tłumy, gdzie się spojrzy. Wink1

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Wędrowanie w Tatrach w samotności…
          Chyba już nie u nas… Weary
          Chociaż mój znajomy opracował na to swoją metodę…
          Wędrował po Tatrach nocą Wink1
          Osobiście nie polecam tego szerszej publiczności (ze względów bezpieczeństwa) Amazed

          • Bożena pisze:

            Nie wyobrażam sobie tam nocnej wędrówki, chyba tylko po Krupówkach. Chociaż myślę, że tam jest więcej amatorów spaceru… Wink

          • Tetryk56 pisze:

            Kiedyś poszliśmy z córką na wschód słońca na Babią Górę. Wyszliśmy z Zawoi ok. 22-giej i zdążyliśmy prawie w punkt 🙂
            Spotkaliśmy na trasie jeszcze dwoje!

  24. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jak widać wczorajszy dzień przeżyłam, a to znaczy żyć będę Delighted

  25. Quackie pisze:

    Dobranocka

    Dzisiaj będzie z zupełnie innej bajki – muzyka pop, Duran Duran i „Ordinary World”, czyli zwyczajny świat. Może trochę zbyt hałaśliwe? Noale piąteczek w końcu.

    Snów o niezwykłych światach.

  26. Jo. pisze:

    Dobranoooc.
    Strasznie jestem eksploatowana, ale ostatecznie…
    Potem opowiem.
    kordelka

  27. Rena pisze:

    I ja dobranoc powiem. Jutro wracam do domu,więc pewnie nie będę miała czasu tu zajrzeć. Dam znać jak dojadę. A tymczasem kordelka

  28. miral59 pisze:

    W końcu się u mnie zachmurzyło i nawet trochę pokapało Happy-Grin Niby się ochłodziło, ale nadal te 27C jest… Także do chłodu daleko Wink
    Jak mi się w domu robi za gorąco, to wychodzę na podwórko, do ogródka. Posiedzę moment i wracam… i wydaje mi się, że jest zimno Wink Overjoy A w domu mam 22C…

  29. Tetryk56 pisze:

    Zatem dobranoc! I czekamy na opowieści 😉

  30. Quackie pisze:

    Ponieważ nie wiem, czy jutro rano zdążę, uprzedzam już teraz, że w sobotę wybywam na smutną okoliczność pogrzebową. Być może zdążę jeszcze wieczorem na Wyspę, ale gdyby nie, to do niedzieli.

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Sobota, proszę Państwa Happy

  32. Bożena pisze:

    Dalej, śpiochy! Zapraszam na śniadankohttps:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ_d3otxd-lHEI9KprYxsdCOec0cPWh4Pn4yEc-pEIwzWTNv7Ws

    • Jo. pisze:

      W to mi graj!
      Dzień dobry.
      expresso

    • miral59 pisze:

      Śniadanko zacne Delicious Nie wiem tylko czy się załapię? Wink
      Sporo czasu minęło od tego zaproszenia Sad Wink Zostało coś jeszcze?
      Muszę dodać, że coś mi się zegar zaczyna przestawiać i nie jestem tym zbytnio zachwycona Weary Pobudka między 3 a 4 rano nie należy do przyjemnych. Wszyscy jeszcze śpią i nie wiadomo co robić. Czasami (jak dziś) „doleguję” do 4:30, ale dłużej nie dam już rady Sad

  33. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Śniadanko u Bożenki na bogato, Delicious

  34. Zoe pisze:

    Ja nie wstaję.

  35. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Padało wczoraj w dzień i trochę w nocy Delighted Nareszcie nie muszę podlewać ogródka Happy-Grin
    Mimo wczesnej pory, na zewnątrz duchota Weary
    Miłego dnia Wyspiarze!!! Delighted

    • Bożena pisze:

      Witaj Mireczko Delighted Również Tobie miłego dnia Fala

      • miral59 pisze:

        Witaj Delighted
        Na dziś mamy tyle zajęć, że na Wyspie za długo nie pobędę. Sad
        Małżonek też wstaje o 5, nawet jak ma wolne. Chyba nasze dzieci mają rację, że coś z nami jest nie tak. Weary
        Ale też i dobrym punktem jest to, że razem możemy się czymś zająć… Happy-Grin

        • Bożena pisze:

          Mnie pościel parzy i jak tylko się obudzę, to wyskakuję spod kołdry. Tak było zawsze. Wink

          • miral59 pisze:

            Ja w zasadzie też, ale szkoda mi małżonka. On się budzi od byle czego i jak będę wstawała to go obudzę i potem nie będzie mógł zasnąć. Sad A po co ma wstawać tak wcześnie?

  36. miral59 pisze:

    A tak wiwogle, to zakwitł mi bez. Kwitł w maju, jak wszystkie bzy, a wczoraj zauważyłam na nim nowe kwiatki Delighted
    Normalne to nie jest…
    Co prawda nie są to potężne kiście, jak wiosną, ale zawsze jakieś kwiatki są… czy to nie dziwne?

  37. Wachmistrz pisze:

    Pejzażyki urokliwe, przygoda jak rozumiem miła, bo miło wspominana…:) Sam po prawdzie niewiele mam dla takich przewag zrozumienia, od kiedy jakie czterdzieści lat temu, na jakim „Hornecie”, nieuprzedzony złośliwie co do zasad zachowania się pod żaglem, wylądowałem za burtę, a później próbowano mi przypiąć przydomka „Odbojnik bomu”, który się jednak nie przyjął… może i dla tej przyczyny, żem próbujących upowszechniać napominał, by tego nie czynili (najpierw, ma się rozumieć, delikatnie)…
    Na dziś podejrzewam, że to nie zabawa dla tych, co jakich mają z reumatyzmem turbacyj, za to urzekła mię myśl, że na takiej łódce szłoby peregrynować, nie przejmując się przesadnie o promile troską ? Ma się rozumieć nie mówię o stanach upojeń nadmiernych… Chyba, że błądzę i są na to jednak i regulacyje jakie?
    Kłaniam nisko:)

    • Tetryk56 pisze:

      Muszę zmartwić Waszmości, od niedawna (choć nie powiem, od kiedy) obowiązuje prawny zakaz prowadzenia również sprzętu pływającego pod wpływem promili, i to dotyczy on nie tylko sternika a zdaje się całej załogi. Po prawdzie jednak przez te 20 lat widziałem może ze trzy interwencje policji wodnej na wodzie, z czego tylko jedna mogła dotyczyć tego problemu; natomiast żeglarzy z piwem w garści, w tym obojętnie mijanych przez policyjne motorówki, policzyć bym nie zdołał.
      Trzeba wszakże pamiętać, że skutek utraty równowagi pod wpływem alkoholu na wodzie może mieć dużo dramatyczniejsze skutki niż na lądzie…

  38. miral59 pisze:

    Obcykałam swój bez Happy-Grin

    A przy okazji chwasta, który mi wyrósł w samym rogu ogródka. Nie wyrwałam go zawczasu, a teraz jak zaczął kwitnąć, to chyba go zostawię. Cudny jest…

  39. Zoe pisze:

    Popsuła się pogoda nad Bałtykiem…

  40. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Bezpiecznie dojechaliśmy do Torunia, wzięliśmy udział w pogrzebie (teść szwagra, spotykany wcześniej przy różnych rodzinnych okazjach) i wróciliśmy równie bezpiecznie, aczkolwiek nie zalecam nikomu jechać autostradą A1 w kierunku Trójmiasta w ciągu weekendu. Zjechaliśmy z niej w okolicach Tczewa, omijając w ten sposób kilkukilometrowy korek na bramkach.

    Niestety, po całym dniu wrażeń… różnych, raczej się dzisiaj nie poudzielam na Wyspie. Może z dobranocką jeszcze wlecę.

  41. Quackie pisze:

    Dobranocka

    Tym razem retro. 1934 to chyba dość retro?

    Eugeniusz Bodo i „Już taki jestem zimny drań”, bo to nostalgia i rozczulenie nad niegdysiejszymi zimnymi draniami („bâtards froids d’antan”), nie muszę chyba dodawać, że w porównaniu do współczesnych?

    Snów o starych, dobrych (i pięknych) czasach

  42. Jo. pisze:

    Wyjechałam. Wróciłam. Emocjonalnie wyeksploatowana do granic możliwości. W sumie byłby z tego niezły tekst, ale nie mam jasności, czy ktokolwiek chciałby czytać takie senty-smęty.

    To ja może pójdę spać? After all – tomorrow is another day…
    kordelka

  43. Tetryk56 pisze:

    To i ja się pożegnam, rozświetlając mroki nocy…

  44. Bożena pisze:

    Dzieńdoberek Delighted znów niedziela Fala

  45. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niedziela, i to przedświąteczna! Pamiętajcie o zakupach – jutro sklepy zamknięte.

  46. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Z wrażenia pospałem niemal do 10:00. I nikt mi nie kazał wstawać, za szablę nie chwytać.

    Wink1

  47. Bożena pisze:

    Mnie dziś też będzie mało, idę na proszony obiad, połączony z kawą. Tak więc będę mogła zajrzeć na Wyspę dopiero pod wieczór.

  48. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Mnie też raczej będzie tu dziś mało. Muszę odebrać zdjęcia ze sklepu, bo wczoraj nie zdążyli ich zrobić. Fakt, że sporo ich dałam do wydrukowania Wink Ponad 700 sztuk…
    A że ma być słonecznie, to wybieramy się na wycieczkę. Oczywiście. Weekend bez wycieczki, to weekend stracony Happy-Grin Przynajmniej jak dla nas. Jeszcze nie wiem dokąd się wybierzemy…

  49. Quackie pisze:

    Z kolei zrobiła się całkiem pracowita niedziela – zakupy, goście mniej lub bardziej oczekiwani, normalnie ruch jak na Marszałkowskiej. Ale w sezonie to w centrum Gdyni, na Świętojańskiej i w okolicach, chyba jest nawet większy.

  50. Bożena pisze:

    Melduję się Yes-Sir Ciężki dzień miałam, a może na zmianę pogody tak się czuję? Worry

  51. Tetryk56 pisze:

    Spędziłem trzy południowe godziny w parku Jordana i wróciłem tak zmęczony, że ledwo się mogłem ruszyć. A nic konkretnego nie robiłem!

  52. Jo. pisze:

    Spać.
    Zdecydowanie spać.
    kordelka

  53. Bożena pisze:

    Nareszcie czas do spania, dobranoc Spanko

  54. Quackie pisze:

    Dobranocka

    Wracamy do czasów, kiedy Maryla Rodowicz i Marek Grechuta śpiewali razem. Czyli „Gaj”. Mądra piosenka, poza tym, że piękna.

    Snów o tym, że są pieniądze. I te inne.

  55. Tetryk56 pisze:

    To ja już wystawię lampkę… Wiedźminkoooo!!!

  56. Ultra pisze:

    Gratulacje z powodu jubileuszu.
    Zdjęcia profesjonalne, urzekają pięknem mazurskiej krainy. Natura zawsze uspokaja i nastraja…
    Serdeczności zasyłam.

    • Tetryk56 pisze:

      Dziękuję i odwzajemniam!
      Profesjonaliści do zdjęć mieli by masę zastrzeżeń, ale chyba udało się zilustrować atmosferę tej włóczęgi Wink

  57. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted Tego jeszcze nie było, żebym tak późno wstała. Ale wszystkiemu jest winien pies sąsiadów. Wink1

  58. rena pisze:

    Dzień dobry. Wczoraj się nie udzielałam bo jakoś zajęta byłam. Co prawda jestem już w Holandii ale … no właśnie ale . W dalszym ciągu mam dla zdrowia niebezpieczne pomyśly. Grasowałam wczoraj po sklepach i organizowałam ekipę ( no ,jednego ekipowacza)do wykończenia mojego pokoiku biblioteki,komputerowego i w porywach pokoju gościnnego.I stan pewnie będzie trwał w tym tygodniu parę dni. Tymczasem podaję kawę i itp. expresso PofCooks Roll .Bo trzeba się przecież wzmocnić przed ciężką pracą Delighted

  59. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Taki niedzielny poniedziałek sam w sobie jest całkiem przyjemny…

  60. rena pisze:

    O matko. Ja dzisiaj rozmawiałam z pewnym panem z Polski. On się wyrazi łbardzo ciekawie. A mianowicie ,że chciałby dożyć czasów,gdzie będzie wolne z powodów świąt 360 dni w roku. Pan ma 80 lat Happy-Grin

  61. Rena pisze:

    Pan od dawna nie ma złudzeń co do siły nabywczej… Disapproval emerytur dzisiejszych a już przyszłościowych zupełnie Amazed

  62. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Znowu poniedziałek i znowu do pracy Sad

  63. Quackie pisze:

    Kochani, za chwilę wybywam, jak nie znajdę gdzieś netu – to do soboty.

  64. Bożena pisze:

    Wszyscy zajęci podwójnym świętem, nie ma z kim pogadać, idę spać. Ubiegła noc była niespokojna, chętnie wejdę pod kordełkę. Dobranoc kordelka

  65. Quackie pisze:

    Dojechaliśmy, wszystko w porządku, tylko chłodno. Kaczki na pomyślcie, święty spokój na jeziorze. Palimy w kominku.

  66. Rena pisze:

    Nie ma wyjścia,muszę się też pożegnać skoro wszyscy śpią. To ja też po cichutku lulu :.jutro na wysokich obrotach muszę sił nabrać Happy :

  67. Tetryk56 pisze:

    Dziś na dobranoc proponuję coś w jednym z tematów świątecznych:

  68. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc wszystkim!

  69. Zoe pisze:

    Nie ma mnie tutaj. Jestem na urlopie. Dobranoc.

  70. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zoe zabił mi klina. „Jestem tutaj” jest zdaniem zawsze prawdziwym: kto stwierdza, ten jest, a „tutaj” oznacza miejsce w którym jestem, w odróżnieniu od „tam”… Zatem zaprzeczenie tego zdania trąci fałszem. No więc żeby tak bujać… na urlopie?

  71. Bożena pisze:

    Czy ktoś myśli o nowym pięterku?

  72. Jo. pisze:

    Poszło.
    Krótko, ale przynajmniej nie trzeba będzie wchodzić za wysoko.
    Nowe pięterko gotowe.

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)