Archiwum autorskie:  Quackie

Kto wygrał?

Tak się składa, że ostatnio co film, to kosmos. Niedawno był kosmos dość realistyczny (w „Grawitacji”), pora na kosmos fantastyczny. Czyli zapowiadaną już od dobrych paru miesięcy „Grę Endera”.

Z tym filmem mam problem podstawowy: to adaptacja powieści, nie byle …

Przyciąganie jest piękne

Nie wiem, może za rzadko chodzę do kina… albo za dobrze zadziałały efekty 3D… albo nie powinenem pić kawy na godzinę przed seansem… dość, że w kinie siedziałem jak pięciolatek, trzymając się fotela i klnąc pod nosem, a czasem i …

Sous le ciel de Paris

Z podziękowaniami dla
żyjącego Michela Calonne
za „Piłeczkę do golfa”,
nieżyjącego Borysa Strugackiego
za „Poszukiwanie przeznaczenia albo 27 twierdzenie etyki”
i Edith Piaf – za tytuł, klimat i całokształt

Kiedyś to był piękny dom. Zalotna, smukła sylwetka, stojąca w ogrodzie …

Lajkonik i skrzyżowanie wątków

Pan Ignacy Lajkonik w doskonałym humorze zerknął w lustro, wiszące na ścianie w przedpokoju. Odświeżony, uczesany, ogolony, w świeżej koszuli i granatowej, klubowej marynarce prezentował się znakomicie, i o to właśnie chodziło. Spojrzał na zegarek; miał jeszcze dwadzieścia minut, żeby …

Dyptyk marketingowy: Marketing e-moll

Autor już na wstępie pragnie zaznaczyć, że nie był jego intencją stuprocentowy realizm, a opisywane poniżej wydarzenia nigdy nie miały miejsca. Niemniej ma autor nadzieję, że czytelnicy przeczytają poniższy tekst z przyjemnością.

Ogromne, rzeźbione drzwi otwierają się, a gromki, nosowy …

Dyptyk marketingowy: Market Polo

Działo się to na Dalekim Wschodzie, dawno temu – za panowania cesarza Xiao Pu, zwanego Kuzynem Niebios, syna cesarzowej Miao Fu, znanej także jako Nefrytowa Kotka, i wnuka cesarza Lu – Księżyca Nad Rzeką Kiang.

Pewnego słonecznego poranka, okraszonego jednakże …

Lajkonik i wizyta starszego pana

Pan Ignacy Lajkonik zszedł z taboretu i popatrzył na swoje dzieło. Ozdobna arabska (a może perska?) strzelba, podarunek od pana Szeherezada, wisiała na dwóch haczykach, wkręconych w ścianę tak chytrze, że prawie nie było ich widać, no chyba że podeszło …

Powidzenie

Ledwieśmy się przepakowali, wróciwszy z weekendu w Ustce i okolicach, a już przyszło znów jechać w Polskę. Tym razem zaprosili nas na swoją działkę przyjaciele z Poznania, przemili ludzie, również mający dwóch synów, z tym że starszy był tym razem …

Foty z-Krety-niałe

Zgodnie z ustaleniami biegnę do albumu i już wybieram co smaczniejsze kąski z Krety. Wybaczcie, że nie w formie fotogalerii, jak np. Miral, ale tak już mam, że wolę po swojemu. Mam nadzieję, że nie zawalą strony przy otwieraniu do …

Tam, gdzie każdy zjazd to Exodus

Nie od rzeczy byłoby stwierdzić, że wszystkie odwiedzone przeze mnie na Krecie miejsca były zorganizowane na zasadzie labiryntu – z jednym wyjątkiem, o którym za chwilę. Począwszy od lotniska, na którym starszawy kierowca autobusu, być może śpiący (przylecieliśmy w okolicach …

Lajkonik i królestwo do wzięcia

Pan Ignacy Lajkonik stał na balkonie i z niepokojem nasłuchiwał odległych jeszcze grzmotów i dudnień nadciągającej burzy. Ostatnie doświadczenia w tym względzie nauczyły go jednego: kiedy tylko słychać, że zbliża się nawałnica, należy w podskokach obiec mieszkanie i pozamykać wszystkie …

Wpis z fanaberią

 …

C.K. dyptyk. Koncert pana profesora

Powiedzieć o profesorze von Drollu, że to geniusz, byłoby zwyczajną nonszalancją. Jacob von Droll w wieku lat 52 wspiął się na szczyty, o których jego uniwersyteccy koledzy – zarówno ci z Królewca, jak i Wiednia – mogli tylko marzyć. Opieka …

C.K. dyptyk. Lilie pani hrabiny

Hrabiostwo De Povvere-Ryszkowscy wiedli swój ród od czasów królowej Bony, kiedy to jedna z piękniejszych dworek fraucymeru włoskiej księżniczki wydała się za podskarbiego barwałdzkiego Boguchwała Ryszkowskiego herbu Piniądz – „z wielkiej miłości”, szeptano na dworze dobrego króla Zygmunta, „…do mamony!” …

Nowak z Deneba. Nomohsar – gambit dla czterech

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i wydarzeń jest czysto przypadkowe.

Okularnik podszedł do drzwi. Przez całe popołudnie kręcił się niespokojnie po okrągłym pomieszczeniu, ale kiedy na zewnątrz zaczął zapadać wieczór, jego nadaktywność stała się niemal irytująca. – Panie szanowny, proszę …

Nowak z Deneba. Facet z czarnym testamentem

[słowo wyjaśnienia: cykl o agencie Nowaku jest zdaje się jak dotąd jedynym, tworzonym w zespole z utalentowanym młodym człowiekiem o nicku Zoe. Do dwóch opowiadań, opublikowanych tutaj, Zoe dopisał jeszcze „Doskonałość niezakamuflowaną” i krótki „Testament faceta w czerni”. W pierwszym …

Nowak z Deneba. Niedoskonałość zakamuflowana

Wydostanie się z pokoju ,w którym tkwiłem unieruchomiony, zajęło mi dobre pół godziny. Najtrudniejsze było odblokowanie uchwytów w podłokietnikach, ale ukryte włośnicowe ostrze poradziło sobie i z nimi. Kiedy miałem już wolne ręce, reszta była już bajecznie prosta, tym bardziej, …

Nowak z Deneba. Kamuflaż niedoskonały

Poprawiłem węzeł jedwabnego krawata marki Penerro (marka najchętniej kupowana przez biznesmenów w 2009 r.), idealnie harmonizującego z nienagannie skrojonym garniturem od Cluissarda (89% top menedżerów wybrało w ostatnim kwartale garnitury tej firmy ) i pchnąłem drzwi „Outanga”, najmodniejszej restauracji w …

Opera Lovecraftiana. Na plaży

Tego dnia wybraliśmy się z Młodym na plażę. Było pięknie: słoneczko przygrzewało, ale nie za mocno, ot tak, żeby co jakieś 5-10 minut schować się za chmurę. Plaża była całkowicie pusta, co – szczerze mówiąc – bardzo nam odpowiadało. Rozłożyłem …

Opera Lovecraftiana. Kwestia czasu

– Panie Philips, sprawa jest prosta – pomarszczony, schludnie ubrany staruszek z promienną twarzą mógłby być pastorem jakiejś kongregacji. Levi Cravtz był jednak antykwariuszem, i to jednym z najlepszych w Nowej Anglii. Jego bostońskie biuro było celem pielgrzymek miłośników americanów …