Na talerzu szarym ziemi, malowanym w zieleń trawy,
Mam sałatkę, przyrządzoną z kwiatów wonnych i jaskrawych,
I z naczynia w kształcie słońca, które formy swej nie zmieni,
Leje lato na nie ciepły i złocisty miód promieni.
W innej misie z szkła czarnego, niby nocnych chwil kryształy,
Leży banan półksiężyca żółty, gruby i dojrzały;
Lipiec suto obsypuje wnet firmament półksiężyca
Cukrem gwiazdek, których pełna jest wszechświata cukiernica.
Z przezroczego dzbana piję niebo z pianką chmur – oczyma;
Lokaj – lato na swej tacy złotą dynię słońca trzyma.
Wgryzam się zębami uczuć w kraśne jabłko dni czerwonych
I do kosza serca chowam skórki wspomnień już zjedzonych.
Zuzanna Ginczanka





Witam na patronackim pięterku:)
Mamy pierwszego lipca, jaki zatem inny wiersz mogłabym wybrać:)
Oczywiście – „Ucztę wakacyjną”, którą nasza patronka debiutowała na łamach pisma „Echa szkolne” w 1931 r.
A tu jeszcze całkiem zgrabna wersja dźwiękowa:
Miłego czytania i słuchania – zapraszam:)
Dobry wieczór. 🙂
Ja tylko napomknę, że warto posłuchać całego drugiego albumu Nocą Umówionych, który jest dedykowany poetce, jak i pierwszego, w którym znajdziemy utwory m.in B. Leśmiana. Posłuchać ich można w całości na każdej platformie streamingowej. 🙂
Witaj, Lordzie:)
Coś mnie tknęło i zerknęłam jeszcze:)
Miło, że zajrzałeś.
Na album poświęcony Zuzannie Ginczance natknęłam się jakiś czas temu, tego z poezją Leśmiana jeszcze nie słuchałam, ale mam w planach.
Fajnie jednak, że o nich wspomniałeś, bo może jeszcze ktoś zechce sobie przybliżyć twórczość Nocą Umówionych:)
Cóż, niczym… Nocą Umówieni. 🙂
Ja trafiłem przypadkiem na pierwszy projekt i przypadł mi do gustu, nie ukrywam, że dla mnie osobiście, wskazana oprawa muzyczna nadaje większej smakowitości spożywanej poezji, czasem wręcz pozwala mi ją przyswoić, okazując się być szczyptą przyprawy, której mi brakowało podczas „suchego” czytania okraszonego ciszą. Wróciłem zaś do Umówionych, po głosowaniu na patrona roku, szukając muzycznego odniesienia. W każdym razie, warto! 🙂
🙂
Tak. Właśnie już sobie posłuchałam i po tym pierwszym słuchaniu (bo u mnie to się czasem zmienia) najbardziej spodobały mi się „Nocą umówioną” Leśmiana i „Nie rzuca się kobiet” Poświatowskiej.
Jeśli poezja dobrze przyprawiona, to z muzyką często odkrywa nowe, niezauważone wcześniej walory:) Ale wszystko musi w takiej kompozycji „zagrać” – głos i ekspresja wykonawców, akompaniament.
„Sucha” – jak ją nazywasz:) – poezja ma tę „przewagę” nad wypowiedzianą/wyśpiewaną przez innych, że można samemu wyimaginować sobie do niej całą otoczkę:): dźwięki, barwy, wonie, smaki i faktury:)
A teraz już naprawdę dobranoc:)
Spokojnych snów, Lordzie:)
Oczywiście, masz Leno rację. Co do wspomnianego „zagrania”, myślę że to dość indywidualna sprawa. Mi zaś, bycie laikiem i brak wprawnego ucha ułatwia znacznie sprawę. 😉 Co do poziomu mojej wyobraźni… spuśćmy zasłonę milczenia. 🙂
Dobranoc!
Bez wątpienia:)
To, co w jednych budzi zachwyt, do innych może kompletnie nie przemawiać.
Osobiście bardzo lubię poznawać nowe interpretacje, ale zanim to nastąpi, jeśli tylko się da – wolę już mieć własną:)
Dzień dobry, Lordzie:)
Witajcie na pięknym nowym pięterku.
Witaj, Makówko, w tym pięknym ogrodowo dniu:)
Witajcie!
Im lepiej poznaję Patronkę, tym bardziej rośnie mój podziw 🙂
🙂
Mam jednak nadzieję, że mimo wciąż napełniającego Cię podziwu, nie ubędzie zbyt wiele Tetryka w Tetryku? 😉
Dzień dobry:)
Nie, co najwyżej mniej miejsca zostanie na piwo! 😉
Skutek uboczny podziwu:
„Nie!” powiedzieć piwu.
😉
Przypomniałam sobie jeszcze:):
„Nie grymaszę, jako żywo,
Nerwy we mnie się nie burzą,
Od młodości lubię piwo,
Chcę mieć tedy piwa dużo,
A czy ciemne jest czy blade
To już mi tam ganz pomade!”
(„Ganz pomade” – K. Junosza)
Na początek coś o zapadaniu się w przebudzenie:)
Grajka z nieco dramatycznym teledyskiem, zniewalającym głosem Tarji i gitarką Satrianiego – czyli coś, co tygryski lubią najbardziej:):
Niedomowe dzień dobry, Wyspo:)
Dobry wieczór. 🙂
Oj, toto dobre jest! 🙂
Dziękuję, kilka tygodni nie zaglądałem do niej, a tu proszę, dzięki tej „przypominajce” odkryłem, że pojawił się nowy, dość świeżutki projekt. Nieco odmienny od wcześniejszych i myślę, że będę chwili potrzebował by się z nim oswoić. 🙂
Cieszę się, że moja grajka na coś się przydała:) I że nie jestem jedyną na Wyspie fanką metalu symfonicznego:)
Dobry wieczór, Lordzie:)
Fan to może za dużo powiedziane, no chyba, że da się to pogodzić z byciem fanem sad piano. 😉
Ok:)
Czyli nokturniki jak najbardziej?
Też. 🙂
Teraz zaś, jestem na etapie reedycji Quidam-u, które przy okazji polecają się do odsłuchu, jeżeli takowe jeszcze nie są. 🙂
Trochę o nich zapomniałam, ale teraz sobie przypomnę:)
Spokojnej nocki, Lordzie:)
Umykam, ale nie porzucam patronackiego pięterka – w miarę możliwości będę się nim opiekować. Nienachalnie, by dać mu szansę samorozwoju;)
Wybywamy na spacerek:)
Zostawiam kilka poetyckich nutek, które osobiście bardzo lubię, więc może wprawią także w dobry nastrój innych miłośników.
Ogrodów, ogrodów. 🙂
Zaczynam wracać do domu.
Co za dzień! Nie licząc porannych zakupów, dziś prawie cały dzień na zmianę jem i śpię. Z małą przerwą na udział w minidemonstracji na Rynku 😉
Dziś co chwilę padało mocno, przestawało, znowu padało, więc trudno się dziwić przy Twoich niedoborach snu.
Co to była za demonstracja?
U nas było bardzo słonecznie i nieco wietrznie.
Dobry wieczór, Makówko:)
Uczczenie 454 rocznicy Unii Lubelskiej – Stowarzyszenie Jagiellonica
O! To prawie tak jak my:) To znaczy jedna z nas przeważnie spała na kocyku w cieniu pod jabłonką, druga rozmawiała i spacerowała po przyległościach, ale jadłyśmy obie po równo:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Tylko że wyście podzieliły te funkcje na dwie, a ja sam, na przemian…
No dobra, Twoje zasługi są większe… 😉
Dobry wieczór. 🙂
Tak mi się skojarzył wiersz Wojtka Bellona o ogródku przed domem, malwach i makach. Miałem gdzieś nagranie tego tekstu, ale jakoś nie mogę znaleźć. Może kiedyś?
Zamiast tego Miłosz i jego „Przypowieść o maku”:
Na ziarnku maku stoi mały dom,
Pieski szczekają na księżyc makowy
I nigdy jeszcze tym makowym psom,
Że jest świat większy, nie przyszło do głowy.
Ziemia to ziarnko – naprawdę nie więcej,
A inne ziarnka – planety i gwiazdy.
A choć ich będzie chyba sto tysięcy,
Domek z ogrodem może stać na każdej.
Wszystko w makówce. Mak rośnie w ogrodzie,
Dzieci biegają i mak się kołysze.
A wieczorami, o księżyca wschodzie
Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.
À propos psy dziś DZIEŃ PSA!
Moje Rude codziennie ma Dzień Psa… 😉
A mi Twój wiersz przypomniał Różewiczowskie „Oblicze Ojczyzny”:
„ojczyzna się śmieje
na początku ojczyzna
jest blisko
na wyciagnięcie ręki”
Dobry wieczór, Kneziu:)
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Cały dzień spędziłyśmy w przepięknym ogrodzie (tym od azaliansu) u znajomków w typie moich najbardziej ulubionych, którzy uważają, że gość to przez pierwsze pół godziny, a potem wchodzi w prawa domownika i może robić, co mu się podoba:) My zwiedzałyśmy więc sobie rzeczony ogród i okoliczne pola i łąki.
Spacer był ukoronowaniem dnia – po pachnącym żywicą, sosnowym zagajniku:)
No to pakuję plecak i jutro (jak nie zignoruję budzika!) umykam na cały dzień.
No to przyjemności, Makówko:)
My jutro się rozstajemy na trochę.
Skoro się Rudemu nie podoba na wodzie, niech zostaje na stałym lądzie… 🙂
Dobranoc!
Mam nadzieję, że zanim pójdę spać pojawi się lampka:)
I dalej nie ma lampki?
I już jest lampka! 🙂

Dzięki:)
Miłej nocki, Tetryku:)
„Nieba toń się jeziorem blado złotem stała
Nad doliną tuloną cichem zamyśleniem.
W powietrzu rozszerzonem pustką i milczeniem
Dusza Nocy się wielka i smutna rozlała.”
(„L’allée solitaire” – A. Samain
tł.: K. Zawistowska)
Dobranoc, Wyspo:)
Dzień dobry!
Zanosi się chyba na ładną pogodę.
Jest ciepło
Komu kawę,komu herbatę,komu śniadanie?
Ja do termosu poproszę,bo już w drodze jestem.
Rzeczywiście zaczęłam dzisiejszy dzień od szatańsko mocnej kawy, co bardzo rzadko mi się zdarza:)
Udanej wycieczki i dzień dobry, Makówko:)
A my już Ho,Ho za Krakowem,a Wy śpicie?
E, nie… Już nie…
Z całą pewnością – nie. Ale po powrocie na pewno to nadrobimy;)
Witajcie!

Pogodnego dnia wszystkim (i kelnereczki w gotowości! 😉 )
Czas najwyższy już było, żeby się wypogodził… I – dokonało się:)
Tobie też pogodnego plenerkowania się i dzień dobry, Tetryku:)
Zmykam w plener! 🙂
Zaczynamy piosnką pozornie nietematyczną:)
Przydeszczyło nam dziś i przyhuraganiło:)
Zmachani nieco – odpoczywamy przy obiadku i gorącym herbatku, by nabrać sił przed drugą turą.
Wyszło słońce, wiatr się nie zmniejszył, więc powinno być jeszcze przyjemniej:)
Bo oberwanie chmury to żaden powód, by zaniechać wodniackich rozrywek:)
Takie bardziej sztormowe dzień dobry, Wyspo:)
Dobry wieczór, Leno!
Jakieś regaty?
🙂
Prywatny wypadzik, ale musieliśmy na trochę spauzować, bo już ręce od mokrych szotów omdlewały:)
Pływaliśmy sobie na sportowo, słowem – szaleliśmy, z czego jestem bardzo zadowolona, bo nie z każdym da się tak pływać:)
Było i zabawnie, i dramatycznie, ale z tego nie napiszę nobelonika.
Z tego będzie opowiadanko-obgadywanko:)
Trochę tu z netem nie bałdzo, więc – do potem, Wyspo:)
Totalnie się zgubiłam,ale już w busie.
To fajnie, że się znalazłaś!
Teraz już w domu, po prysznicu.
Ogólnie udana wycieczka, ale gdy po schodzeniu ostro w dół przez ponad godzinę okazało się, że muszę wracać pod górę i dopiero iść do celu wcale mi do śmiechu nie było.
Indywidualnie czy cała grupa?
Cała grupa weszła na Eliaszówkę, zrobiła ognisko itd.
Ja i dwie koleżanki zamiast iść w prawo poszłyśmy w lewo w miejscu, gdzie kończył się niebieski szlak a zaczynał zielony.
Nie było zasięgu, nie mogłyśmy się skontaktować z organizatorem.
„Zaliczyłyśmy” 260 schodów w dół i potem te same schody w górę.
Matulu kochana, cóż to za bus był, żeś się w nim zgubiła, Makówko? 😉
Dobry wieczór:)
A gdzie ja napisałam, że się zgubiłam w busie, a nie na turystycznym szlaku?
2 lipca 2023 o 19.45?
Totalnie się zgubiłam, ale już w busie.
Masz rację. Zabrakło , ale już jestem w busie.
To był tylko niewinny żart oparty na Twoim sytuacyjnym lapsusie:)
Raczej językowym.Zmeczenie i pisanie w busie tak się konczy
Czy nie to napisałam?
Z definicji „lapsus” znaczy: „błąd językowy [popełniony niechcący]”, „językowy lapsus” czyli „językowy błąd językowy” (podobnie jak np.: „sprzęt AGD” albo „cofać się do tyłu”) to pleonazm 🙂
A zabawne było nie tyle Twoje przejęzyczenie, co sytuacja właśnie, bo informacja zawarta w zdaniu: „Totalnie się zgubiłam, ale już w ogródku.” mnie osobiście by nie rozbawiła.
Dobry wieczór, Makówko:)
lapsus (z łac. pomyłka, błąd) – każdy nieumyślny błąd człowieka, powstały z roztargnienia, nieuwagi itp.
To Ty napisałaś sytuacyjnym lapsusie.
Ale ja się nie znam, jestem tylko „agehowskim” inżynierem.
Dobry wieczór Leno!
Słownik języka polskiego PWN: lapsus «błąd w wypowiedzi popełniony przez roztargnienie»;
Tak, ponieważ mnie rozbawiła sytuacja wynikła z Twojego przejęzyczenia, a mianowicie – zagubienie się w busie. Gdybyś zagubiła się w „ogródku”, w „lesie” – nie bawiłoby mnie to, mimo że wypowiedź tak przez Ciebie skonstruowana nadal byłaby lapsusem, bo chciałaś powiedzieć, że zagubiłaś się wcześniej gdzie indziej, ale już odnalazłaś miejsce, w którym powinnaś była być.
Już tyle razy obiecywałam sobie, że powstrzymam się od żartowania z Tobą; z Tobą – Makówko, nie – z Ciebie.
Już wiem, że jej dotrzymam.
Dziś na dobranoc, w nawiązaniu do ogrodów Luizy, Jonasz Kofta. Czy tak trudno być poetą?
I mamy dwudziesty pierwszy wiek! 🙂
Zrobiłeś mi ogromną przyjemność tą piosenką, bo na mojej osobistej Liście Przebojów Wszechczasów zajmuje jedno z czołowych miejsc:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Też uwielbiam tę piosenkę i to wykonanie.
Przewiane, przedmuchane, zmoknięte i zmarznięte ale – szczęśliwe dobry wieczór, Wyspo:)
Chyba potrzebowałam takiego resetu, gdy nie ma czasu myśleć, bo trzeba działać:) Dobrze mi to zrobiło:)
Jutro do pracy, więc dziś — do łóżka. Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnych snów, Tetryku:)
„Tam głębszy szafir — z pod słońca korony
Na trzech obłokach niby lekkiej zorzy,
Jak jaka srebrna lampa zawieszony,
Pali się miesiąc — liczba gwiazd się mnoży,
Wyiskrza szafir, zda się jak stal prysnie,
Coś w nim od słońca jaśniejszego błysnie.”
(„Poeta i natchnienie” – J. Słowacki)
Dziś taka romantyczna wierszorynka:)
Dopada mnie już zmęczenie, jutro pewnie nie będę mogła ruszyć ni ręką ni nogą, więc:
dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc!
Słoneczne dzień dobry!
Na wybudzenie zawołam Gienię:)
Dzień dobry, Makówko:)
Gienia z rana jak śmietana…
A nie – to kawa… 😉
Witajcie!
Znowu mnie wirek wciągnął, jak to w poniedziałki…
Przypomniałam sobie nowelkę E.A. Poe o wiele mówiącym tytule „Malstrom”:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Dzień dobry słoneczne i wietrzne, Wyspo:)
Bo kto by się tam stuleciami przejmował… 😉
Umykamy na spacerek:)
Pogrzeb,stypa w gronie turystów, dworzec PKP i jadę w kierunku domu.
To niewesoło spędziłaś dzień…
Ależ na stypie było wesoło. To był pogrzeb mamy naszej koleżanki, pani, która miała prawie 101 lat, na pogrzeb poszliśmy, aby wesprzeć naszą koleżankę z koła PTTK. Potem spotkaliśmy się we własnym gronie (13 osób), nie było tam naszej koleżanki, ani nikogo z rodziny zmarłej.
Śmierć zawsze jest smutna, ale w przypadku osoby, która skończyła 100 lat to jakoś myśli się inaczej.
„Zabłysła pierwsza gwiazda w różowem niebie,
Granie świerszczy malw zadumą kolebie.
Nad zasłuchanym łanem wstaje pełnia księżyca,
Idzie w malwach cisza przodownica.”
(„Pogoda” – B. Ostrowska)
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Tekst ładny, ale rytmy mi zgrzytają…
Chyba nic nie usprawiedliwi mojego nieudolnego wyboru…
Nawet fakt, że to był spacer, a nie – marsz…
Rany, Leno! Dlaczego tak dramatycznie?
A co tu napisać o takim a nie innym zamyśle poetki, która odeszła prawie sto lat temu…
Dzień dobry, Tetryku:)
Dobry był! 🙂
Skoro nie przejmujemy się stuleciami, to siedmioma godzinami tym bardziej. Możemy uznać „Lata dwudzieste…” Leny za dobranockę?
Możemy!
Dobrej nocy, Wyspo!

Dobrej nocy, Tetryku!
Dobrej!
Dobranoc, Makówko!
Dobranoc Leno!
Spokojnych snów, Wyspo:)
Witajcie!
Jest szansa na pogodny i miły dzień 🙂
Witam Wyspe!
Gienia napoje chłodzące poproszę ,dla Makówki kanapki na drogę.
Rozgrzana drogą?
Raczej intensywnym knuciem,bo w pociągu zimno.
Musiałam ubrać getry i polar.
Spokojnej podróży i owocnego knucia życzę.
Dzień dobry, Makówko:)
Wkrótce Warszawa.Tu się spotykamy i jedziemy dalej.
Pozdrów Ewę os Wyspy! 😉
Ewa os brzmi jak królowa pszczół 😉
Danke.Juz pozdrawiam.
W skwar
Nie ma bowiem nikogo, kto by uczynił rozdział
wieczysty pomiędzy duszą dziewczyny a ciałem…
(Ewa Szelburg)
Szły dziewczyny senne do źródeł
w skwar
w oczach lśniło im słońce rude
w skwar
ciężkie dzbany i nóg bezwola
uginały im więzy kolan
w skwar
na opiętych złotliwie biodrach
ckniło w mosiądz słońcem południe,
a szedł prorok cichy i dobry,
do sinawo mroźnej szedł studni
w skwar
pytał prorok dziewczyny smagłej:
zali wiesz dziewczyno o duszy?
(bo czy liczył chwile przynagleń,
bo czy liczył godziny kuszeń
w skwar?)
w studni odbłysk wkwitło zarzewiem
roztrwonienie żarliwe latu
i obejrzała dziewczyna siebie
i nie miała o sobie znaku,
zagubiła się cała w sobie,
w własnych piersiach, udach i nogach
i w smaglącym się żeńsko łonie
nie pojęła, nie przyjęła Boga
Odszedł prorok od niejasnych, ludzkich zmęczeń
w przezroczystą najbiblijniej dal pustyni;
Nierozplotem, bezrozłąką lśniło słońce
w mroźnej studni (jak w dziewczynie, jak w dziewczynie)
(Od zmęczenia?) na wpół zgięte ręce mdlały,
w pełnych dzbanach kołysały kroki nudę
i wróciły niepojęte w ciężkie bramy
i wróciły senne, senne od źródeł
w skwar
Jako że pięterko patronackie – na powitanie jeden z moich ulubionych wierszy pani Zuzanny, i, rzekłabym – kwintesencja ginczańskości🙂
Dzień dobry, Wyspo:)
A teraz umykam na trochę:)
Już w domu, już na zoomie… Taki los! 🙂
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Zapomniałam uprzedzić o spacerku, a ten dzisiejszy należał do pacanych:)
Nad nami wisiały ciemne chmurzyska, a z nich raz na kilka minut spadała duża kropla i pacała nas po tych bardziej wystających częściach ciała. To znaczy: jedną z nas po różowym, drugą – po czarnym nosku, jedną po odkrytych, drugą po ofutrzonych pleckach, jedną z nas po ogonku, drugą po braku…
Było to dość zabawne, więc przynajmniej jedna z nas wróciła w dobrym humorze. Ta druga zaś – w jeszcze lepszym:)
A pan Księżyc nadal w pełni. Może już nie Super-Burzowej, ale równie uwodzicielski:)
Uwodzicielski księżyc przypomniał mi starą hiszpańską balladę o synu księżyca…
Piękna opowieść.
A Księżycowe Dziecko właśnie się uśmiecha:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Dobry wieczór!
Tyle, że mój już blisko łóżeczka…
Mój jeszcze trochę przed monitorem:)
Dobrej nocy, Wyspo! Oczka mi się kleją…

Dobrych snów, Tetryku:)
„Siwa chmurka po niebie płynie
siwy ptaszek za oknem śpi
mały świerszczyk zasnął w kominie
zaśnij dziecinko, zaśnij i ty…”
(„Siwa chmurka” – M. Umer, G. Turnau)
No bo jak bez wierszorynki;)
Spokojnej nocki, Wyspo:)
Dobranoc,pozdrawiam z Gdańska
Pozdrów też Krzysztofa… I to już rzut beretem od Gdyni… 😉
Witajcie!
W dzieciństwie bawiłem się w „ciepło, ciepło” i tak sobie myślę, że po dojściu do „gorąco” osiągało się wtedy jakiś sukces. Tymczasem robi się coraz cieplej…
Zabrzmiało jak dobra aeromancka wróżba:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Witajcie!
Dzień dobry, Makówko:)
Upał nieziemski, więc na przywitanie dla ochłody:
Bardzo słoneczne dzień dobry, Wyspo:)
U nas po słonecznym dniu coś jakby burza idzie!
Tu firmament czyściutki:)
Za godzinę zmykamy na spacer, a po spacerku – niech i trzęsienie nieba! 😉
Ponoć fińskie przysłowie tak opisuje burzę:
– Starsi z nieba wyszli, a dzieci się bawią!
😉
Fajne:)
Tu w tej chwili pada, więc pijemy wino w apartamencie
Dobry wieczór, Makówko:)
To ja jeszcze przed kolacją wystawię dobranockę. Popadało — a więc „Deszcz”…
Wodę
podaj mi, kiedy skoczę w ogień
i na pustyni w mojej głowie,
kiedy bez siły padnę,
napój mnie
Wodę
podaj mi błagam, gdy zapomnę
oczy zapłoną jak pochodnie
Gdy zostaniemy sami
napój mnie
Wywołaj deszcz…
Tu też pada niestety.
Och! Pamiętam Barta Sosnowskiego z supportu bluesowego. Grał u nas parę lat temu, był taki ciepło-dowcipny, więc zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie nie tylko jako wykonawca:)
Skoro deszcze warzą humory, zapraszam na nowe, słoneczne pięterko 🙂
O! Super:)
To powiem Ci dobry wieczór już u Ciebie:)
Cieplutkie pospacerkowo dobry wieczór, Wyspo:)
Dziś natknęłyśmy się po drodze na przychałupkowe mini-rosarium. Zatrzymałyśmy się, a pan bardzo interesująco opowiadał o swoim hobby. O każdym z krzewów mówił jak o kimś bliskim, kimś z charakterem, temperamentem i osobowością:) I był tak uroczo dumny ze swoich podopiecznych:)
W drodze do domu snuła mi się po tym spotkaniu piosneczka, jeśli ją znajdę, to jutro wstawię:)
Coś mnie oderwało, więc zanim pójdę na Tetrykowe pięterko, chcę podziękować wszystkim za miłe rozmowy pod wierszem naszej patronki:
dziękuję:)
Pora spać. Lampkę zapalę jeszcze tutaj. Dobranoc wszystkim!

Spokojnych snów, Tetryku:)
Żeby lampce nie było smutno, pożegnam się i tu:):
dobrej nocki, Wyspo:)