« Gołoledź Rzecz o metodzie: Reedycja »

Samolot, fort i balansujące rzeźby.

Rany! O czym wy rozmawiacie? Jakiś ogon? Czy on się (uśmiechnięty!) przyśnił? I jeżeli ta, to komu??? Zaciekawił się 4 grudnia o godzinie 17:06 Tetryk.

W odpowiedzi Quackie podesłał zdjęcie i link wszystko wyjaśniający.

http://www.fortyck.pl/art_103.htm

Wszystko? Ale tylko dla tych, co zajrzeli na moją stronę na fb i zobaczyli to zdjęcie.

oraz przeczytali pytanie Quacka:

O, ale to jest ogon B-17? Upamiętnienie jakiejś katastrofy z II wś?

Odpowiedziałam krótko:

Tak. W tym miejscu wylądował awaryjnie amerykański samolot bombowy boeing B-17 „Flying Fortress” („Kandy”). Nawiązując do tego wydarzenia zamontowano instalację w kształcie samolotu.

I z tego wynikła wymiana zdań na Wyspie, która zaciekawiła Tetryka.

O instalacji wiecie już wszystko to teraz pokrótce o spacerku z turystami Koła PTTK. Pogoda z rana była mało zachęcająca na wycieczki górskie, niektórzy śpieszyli się na mecz, ale postanowiono jednak się spotkać, trochę poznać miejsca w Krakowie nie każdemu znane i napić się Rosolisa.

Zaczynamy od RĘKOCZYNÓW.

Potem idziemy do Fortu Borek.

Wikipedia: Fort Borek

W Forcie w kawiarni pijemy grzane wino, kawę, herbatę zasiadając przy stolikach, które przyjechały tu ze Lwowa.

Zerkamy na inne meble również ze Lwowa.

Spacerujemy po Parku przy forcie „Borek”.

https://www.krakow.pl/aktualnosci/261348,29,komunikat,przyjdz_na_otwarcie_parku_przy_forcie__borek__.html?_ga=2.7595573.602535707.1655443794-1569720366.1610966444

I przechodzimy do parku na terenie szpitala psychiatrycznego w Kobierzynie

Szpital powstał w 1917 roku. Cały kompleks parkowo-szpitalny jest wpisany na listę zabytków od 1999 roku.

W jakim stopniu obecnie realizowana jest idea samowystarczalnego szpitala z zapleczem gospodarczym: własnymi uprawami, własną cieplarnią, apteką, piekarnią, teatrem, budynkami technicznymi, cmentarzem itp. nie wiem.

Na terenie parku szpitala są rzeźby, takie same jak na Kładce Bernatka Ich autorem jest artysta Jerzy Kędziora, który ma swoją pracownię na terenie szpitala.

Jest również taki pomnik.

To była niedziela (4.12.22) w gronie koleżanek i kolegów z Koła PTTK.

Na obrazek wyróżniający wybrałam zdjęcie z sobotniego (3.12.22) spacerku.

287 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Makówka zaprasza na mały spacerek.


    Czapka Wam nie pasuje do sukienki? Ależ nie bądźcie drobiazgowi!

  2. Quackie pisze:

    Doskonałe to założenie militarne. Chociaż trochę ponure w grudniowej (a na oko to bardziej listopadowej jeszcze) atmosferze.

    A oczywiście przyjaciół się nie kupi za żadne pieniądze. Rosolisa owszem Wink1

  3. Lena Sadowska pisze:

    A teraz oficjalne dobry wieczór na Maczkowym pięterku:)

    O samolocie przeczytałam niżej – istotnie – bardzo interesująca historia.

    Meble „ze Lwowa” – bajka:)
    A rzeźby na pierwszy rzut oka robią bardzo niepokojące wrażenie. Potem zerknę jeszcze w notkę o autorze.

    Jeśli natomiast chodzi o Fort Borek, to patrząc na drugie zdjęcie – pomyślałam sobie: „Ych! żeby taki milutki wąwozik jakimś ceglakiem spaskudzić!”;)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!

      O samolocie faktycznie interesująca historia, nie znałam jej.

      Jestem zadowolona z tego spacerku, bo pogadałam z koleżankami i kolegami, poopowiadałam o Cyprze, pośmiałam się, trochę poruszałam i byłam w miejscu, w którym NIGDY nie byłam.

      (Ciekawa jestem Tetryku czy byłeś tam kiedyś?)

      • Tetryk56 pisze:

        Nie, z tej strony jeszcze nie byłem…

      • Lena Sadowska pisze:

        To super:)
        Wydaje mi się, że o to właśnie w spacerkach [nomen omen] chodzi – żeby zadowalały:)
        Ja też ze swoich jestem zadowolona, choć gadam głównie z Psiułką, co w pełni mnie satysfakcjonuje, bo jest wyjątkowo niewymagającym rozmówcą.
        To, zresztą, główny powód, dla którego nie zabieram ze sobą ludzi. Oni potrafią zepsuć każdą ciszę, chlip!;)

    • Tetryk56 pisze:

      Wąwozik jest sztuczny — jest częścią fortu…

    • Makówka pisze:

      Odpowiadam Leno cd.
      Meble ze Lwowa uruchomiły moje sentymenty. Wszak w moim pokoju są dwa krzesła i biurko, które moi dziadkowie przywieźli ze Lwowa.

      Cóż, rzeźby są na terenie szpitala psychiatrycznego, więc w moim odczuciu nawiązują do takich właśnie chorych.
      Niepokojące wrażenie ? Jak myśli osób dotkniętych problemami psychicznymi?

      Co do Fortu, to jego rola nie była raczej do ozdoby. Ale znawcą fortów jest Q, ja tylko czasem pokazuję.

      • Lena Sadowska pisze:

        Rozumiem sentyment. Też mam pamiątki ocalone przez Bliskich z różnych dziejowych zawieruch.

        • Makówka pisze:

          Sentyment do Lwowa teraz nabiera innego wymiaru.

          Byłam dwa razy we Lwowie, raz w szkole z harcerzami, drugi raz z wycieczką z sanatorium. To było bardzo pobieżne zwiedzanie.
          Cały czas „miałam w planach ” taki wyjazd dłuższy, odwiedzenie Uniwersytetu i innych miejsc związanych z dziadziami, mamą.

          Dobrze, że moja mama nie dożyła tej okropnej wojny.

    • Makówka pisze:

      To dalej jakby w odpowiedzi Lenie. Robię z tych odpowiedzi oddzielne komentarze, aby łatwiej było się jakby co odnosić.

      W tekście wspomniałam, że balansujące rzeźby Kędziora są również na Kładce Bernatka. O tej kładce pisałam kiedyś na Wyspie, ale nie umiem szukać wg kategorii (mosty).

      Tetryk na rowerze chyba tamtędy przejeżdża? Może ma jakieś zdjęcia?

      Zainteresowanych tematem odsyłam tu:

      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/lovekrakow.pl/aktualnosci/na-kladke-bernatka-powroca-wszystkie-rzezby-balansujace_38203.html

      • Lena Sadowska pisze:

        O rzeźbach sobie doczytam, ale nie teraz, bo piszę w krótkich przerwach schnącoklejowych:)

        • Tetryk56 pisze:

          Klejone pocztówki? Decoupage?

          • Lena Sadowska pisze:

            Też, Tetryku:)
            JBD czyli: Jak Bóg Da.
            Ja jestem od czarnej roboty, niech nazywają to sobie inni;)

            Za parę dni są warsztaty przedświąteczne dla dzieciaków, o których na śmierć zapomniałam (znaczy – wiedziałam, że są, ale zapomniałam, że tak szybko:)). Dobrze, że zadziałał instynkt „rąk pełnych roboty”, bo mam taki system, że robię wzorcowe zabawki, a potem dzieci wybierają, którą z nich chcą zrobić i jest łatwiej, zwłaszcza z młodszymi:)

        • Makówka pisze:

          Tylko Leno nie używaj nożyczek!

  4. Quackie pisze:

    Kochani, umykam już, dobranoc!

  5. Tetryk56 pisze:

    Na mnie też pora… Lampkę zapalę tutaj, bo już sporo komentarzy się uzbierało 🙂 Dobranoc!

    • Makówka pisze:

      Komentujących cosik mało (dwie panie, dwóch panów), ale mimo to jakoś faktycznie coś się uzbierało.
      Gdzie te czasy, gdy Wyspa była gwarna i ludna, równolegle odbywały się różne rozmowy na różnych schodkach, a do robienia wpisu ustawiały się kolejki…chlip.

      To i ja się pożegnam, dobranoc!

  6. Lena Sadowska pisze:

    Miłych snów, Wyspo:)

  7. Quackie pisze:

    Dzień dobry, to znaczy pogoda podpowiada, że raczej taki sobie, ale może będzie lepszy.

    Na dobry początek kobieta pracująca, co żadnej pracy się nie boi.

    Koffie

  8. Makówka pisze:

    Witam Wyspiarzy!
    Gienię poproszę o dużo, dużo herbaty, jakieś grzanki, talerz serów i wędlin i sałatki.
    I duży baniak wody do mycia rąk itp., gdyż u mnie od rana nie ma wody.

    Nie ma wody na pustyni
    Nie ma wody u Makówki.

    Chlip

  9. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Znów młynek mnie oderwał w trakcie pisania przywitania… Weary

  10. ikroopka pisze:

    Kiedy byłam w okolicy ostatnio (czyli latem 2020) park od ulicy 'odgrodzony’ był chaszczami, nawet komentowałam, że szkoda, że nic się nie dzieje, a tu pacz pan 😉 zapisuję w planach krakowskich 🙂
    Co do Kędziory – mam zdjęcia jego ludków z Kładki Bernatki i kilka z innych miejscowości, jakby co – służę, a jakby nie, są na moim starym blogu:
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ikroopka.blogspot.com/search?q=k%C5%82adka+bernatka
    Pozdrawiam.

    • Makówka pisze:

      Witaj ikroopko, miło, że zajrzałaś.

      Tak, w Krakowie stale coś się dzieje, powstają nowe parki, miejsca „zachaszczone ” zamieniają się w alejki z ławkami. Jest gdzie spacerować, usiąść na ławce. Zrobiłam kategorię „parki” klikając w nią można poczytać o innych parkach krakowskich. Może znajdziesz tam jakieś miejsce, którego nie znasz?

      Cieszę się, że dzięki mojemu spacerkowi dowiedziałaś o nowym miejscu w Krakowie wartym obejrzenia.

      Dziękuję za linka. Kładka Bernatka to miejsce, do którego mam wyjątkowy sentyment, gdyż miałam okazję obserwować na bieżąco plany jej powstawania u zaprzyjaźnionego projektanta mostów.
      I uczestniczyć w procesie uroczystego obracania jej (kładka była budowana przy brzegu Wisły i potem została obrócona o 90 stopni).

      Podeślij jakieś zdjęcia prac Kędziora, chętnie pokażę na Wyspie.

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Ikroopko.

      Dziękuję. Zerknęłam do Ciebie i poczytałam trochę u pana Kędziory.
      Chyba to szpitalne otoczenie zrobiło na mnie takie niepokojące wrażenie na początku:)

  11. Makówka pisze:

    Kochani zostawiam Was z balansującymi rzeźbami Kędziora i wkrótce umykam.
    Imieniny, a potem kolorowe knucie.
    Do popotem…

  12. Quackie pisze:

    Uf, z wywieszonym językiem przecinam linię mety. Norma wykonana, parę innych istotnych spraw załatwionych. Teraz na przerwę.

  13. Ultra pisze:

    Makówka zawsze coś ciekawego wydobędzie z niebytu. Do Fortu Borek raz dotarłam, ale żadnego Rosolisa nie widziałam ani ogona B-17 nie oglądałam ani nie deptałam 🙂
    O kobierzyńskim parku krążą legendy, więc wiosną trzeba się tam wybrać.

    • Makówka pisze:

      Witaj Ultro!

      Miło, że zajrzałaś.
      Dziękuję za miłe słowo. Na wiosnę faktycznie trzeba się wybrać do kobierzyńskiego parku. Z Rosolisem? Tym razem może różanym?

  14. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem do domu po bardzo dobrym spotkaniu, na którym byłem, miodu ni wina nie piłem, za to słuchałem wielu mądrych (i nielicznych głupich) wypowiedzi 🙂

    • Makówka pisze:

      Spotkanie uważam było wyjątkowo dobre i większość wypowiedzi mądra.
      O nielicznych głupich można zapomnieć.

  15. Quackie pisze:

    No to jestem.

    Dobranocka.

    Dzisiaj taka do tańca, ale i tak dość spokojna (jest też bardziej żywiołowa wersja w innym wykonaniu). W tle kadry z ostatniego (czwartego) sezonu „Babylon Berlin”, znakomitego.

    Snów o takim dniu, jak złoto.

  16. Lena Sadowska pisze:

    Wreszciedomowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Ufff…
    Wygłodniała, wymęczona, wymarznięta.
    Na spacerku mróz nas poszczypał w nosy i usta. Niektóre z nas uprawiały też pląsy trójłapkowe, więc niewykluczone, że i w łapki też podszczypywał;)

  17. Tetryk56 pisze:

    Kochani, morzy mnie dziś, a jutro kolejny długo i pozadomowy dzień. Dobrej nocy!

  18. Lena Sadowska pisze:

    Wybaczcie, ale też dziś nie pobędę.
    Dopiero wróciłam i mam jeszcze parę rzeczy do ogarnięcia na jutro, więc:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  19. Makówka pisze:

    Jestem!
    Imieninowe wino, potem bardzo ciekawe spotkanie w Kolorach, a na koniec dnia jeszcze grzane wino w miłym towarzystwie.

    Kolacjaaaaaa!
    Czy Gienia nie mogłaby podać jakiejś kolacji?

  20. Makówka pisze:

    Pojadłam, podskoczyłam parę schodków wyżej.
    Dzień był wyjątkowo udany, a na koniec jeszcze porcja śmiechu po Waszych dialogach o ogonie kierującym samochodem.
    Ale się uśmiałam!
    Hihihi!

  21. Quackie pisze:

    A teraz to i ja umykam. Dobranoc!

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry, skoro Gienia pracowała na nocnej zmianie, to poprosimy tę drugą panią.

    Jak zatrudniać, to z głową.

    Kelnereczka

  23. Makówka pisze:

    Deszczowe dzień dobry!
    Do kelnereczki zgłoszę się później, spróbuję jeszcze dospac.

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zimno, pada… Starajmy się więc o pogodę ducha 🙂

  25. Makówka pisze:

    Poszłam spać o 1, zbudziłam się o 8 dalej śpiąca, ale dospać się nie udało.
    Jestem niedospana, za oknem paskudnie, deszcz, więc starajmy się faktycznie o pogodę ducha.
    Po południu znów kolorowe kawiarniane knucie, a wieczorem knucie zoomowe.
    Na przekór deszczowi -trochę słońca.

    TooHot!

    No i Mikołaj

    StClaus1

    z prezentami.

    StClaus2

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór, od Mikołaja dostałem upatrzoną książkę! Shannon Chakraborty, „The River of Silver”, czyli – mam nadzieję kiedyś – „Rzeka srebra”. Zbiór opowiadań fantasy z dobrze mi znanymi bohaterami.

  26. Makówka pisze:

    Ciszaaaaa…….

    A ja zaraz umykam knuć.

    Zostawiam Wam dwie balansujące rzeźby Kędziora. Ikroopce dziękuję za podesłanie.

    Pierwsze zdjęcie z Bydgoszczy, drugie z Tomaszowic

  27. Quackie pisze:

    A teraz już na przerwę.

  28. makowka9 pisze:

    Z zebrania na zebranie pędzę.

  29. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Ponieważ ptaszków coś ostatnio na Wyspie niewiele, taki utwór na dobranoc.

    Snów o ptasich lotach.

  30. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze tylko zoom i już będę wolny… 😉

  31. Lena Sadowska pisze:

    Wreszciedomowe dobry wieczór, Wyspo.

    Jeszcze bardziej wygłodniała, wymęczona i wymarznięta. I już trochę zła.

    Cały dzień pogoda była wymarzona na spacery – posypywało drobnym śnieżkiem, delikatnie mroziło i nie wietrzyło. Pod wieczór wciąż sypało, ale zaczęło podmrażać i to już nie było takie spacerkozachęcające, ale przemogłam się i wybyłyśmy na małe co nieco. Dobrze nam to zrobiło po całym dniu w zahałasowanych (jednej) i w opustoszałych (drugiej) czterech ścianach:)

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór!

      A czymu trochę zła?

      Przez to podmrażanie mało spacerkozachęcające?

      • Lena Sadowska pisze:

        Z powodu nierzetelności bliźnich:)

        W poniedziałkowy poranek zbudził mnie telefon, Dzwoniła koleżanka z pytaniem, czy nie przyszłabym na warsztaty (no, jakbym dzień wcześniej w „złą” godzinę wspomniała, o innych wprawdzie, późniejszych, ale – jednak) przedmikołajkowe, bo „trochę mało prowadzących i trochę dużo dzieciaków”. Spytałam, ile to – „trochę mało prowadzących”. Okazało się, że są tam we dwie… Kiedy ogłaszano zapisy na te warsztaty, zgłosiło się do prowadzenia ponad dziesięć osób, bardzo rozentuzjazmowanych, z mnóstwem pomysłów, więc uznałam, że jestem tam zbędna i nawet się ucieszyłam, bo wolę te przedświąteczne (czyli – późniejsze). Dwie osoby to rzeczywiście „trochę mało”, więc poszłam. Miałam być „dwie, trzy godzinki”, byłam od dwunastej do dziewiętnastej.
        Obiecałam, że przyjdę też dziś, ale już naprawdę na – góra – trzy godziny. Przyszłam, na dziesiątą. Z prowadzących były te same dwie, ale jednej tak siadły struny głosowe po wczorajszym, że właściwie nie nadawała się do niczego… Do żadnej z deklarujących wcześniej obecność osób nie można było się dodzwonić, więc skończyłam znowu o dziewiętnastej…
        To skutkowało kurcgalopkiem do domu, by nakarmić głodnego psa, migusiem zapakować (zajrzyj na maila, Quacku), co do zapakowania było, pognać na pocztę (czynną do dwudziestej), modląc się, żeby nikt nie przyczepił się o zostawionego w samochodzie psa, i wreszcie ruszyć na spacerek, nie ustając w modlitwach, by pies nie pospieszył się ze zrobieniem tego, co powinien zrobić na spacerze, w samochodzie:)
        Wszystko się udało, a spacerek był na tyle przyjemny, że nawet złość mi trochę przeszła:)

        • Quackie pisze:

          Lany Jurek! Może do tych deklarujących należałoby się przejść, z rottweilerem albo dwoma w charakterze argumentów?

          Tak, nieodpowiedzialność to straszna rzecz, między innymi dlatego też trudno mi powierzać cokolwiek komukolwiek innemu, a szkoda, bo delegowanie zadań jest opłacywalne w sensie choćby czasowym.

          • Lena Sadowska pisze:

            Ja bym ich skazała na dziewięciogodzinny zakaz korzystania z toalety i jedzenia, bo najbardziej zła jestem o to, że mi się Psiułka tyle czasu męczyła.
            Irytujące natomiast jest to, że w tego typu imprezach wszystko działa na zasadzie dobrowolności, nikt na nikogo nie zieje ogniem, gdy ktoś coś obieca i zrezygnuje, byle zrobił to w cywilizowany sposób, to znaczy – powiadomił o rezygnacji (bodaj jeden dzień) wcześniej, by można było znaleźć zastępstwo…

            • Makówka pisze:

              Nienawidzę ludzi nieodpowiedzialnych i niesłownych.

            • Quackie pisze:

              To to w ogóle jest wolontariat?!?

              • Lena Sadowska pisze:

                W tym rzecz właśnie. Warsztaty dla dzieciaków (i ich bliskich czasami) pod patronatem różnych kulturalnych instytucji prowadzą przede wszystkim pasjonaci, nie biorą za to pieniędzy, robią to, bo – lubią…
                Jak widać – i przy tak prostych zasadach można się naciąć…

                • Quackie pisze:

                  Ech, lubią, ale tamci, co nie przyszli, to widocznie tak nie za bardzo.

                  No nic, mam nadzieję, że ktoś to przy najbliższej okazji (na spotkaniu?) dobitnie skomentuje.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Jeśli tylko odważą się pojawić…
                  Taki numer zdarzył nam się pierwszy raz…
                  To chyba przez to, że pojawiło się wiele nowych osób… My trzy robimy to od dawna.

                • Quackie pisze:

                  Aaa, skoro Wy we trzy od dawna, to podejrzewam, że te nowe osoby poczuły się zwolnione z obowiązku. „Bo przecież te panie to już obrabiają”.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Nie, Quacku. To tak nie działa.
                  Najpierw ogłasza się, że będą organizowane warsztaty i pyta, kto chce je poprowadzić. Zgłoszenie się jest wiążące, a przynajmniej – było. Oczywiście, można się wycofać, nikt za to głowy nie urwie, ale wypada jednak resztę uprzedzić.. a przynajmniej – wypadało…
                  Ani ja, ani jedna z tych prowadzących nie zgłosiłyśmy się, przyszłyśmy na błagalną prośbę tej trzeciej, która się zgłosiła (wraz z dziesiątką innych) i jako jedyna się zjawiła. Reszta zdeklarowanych okazała się nieosiągalna…
                  My nie podpisujemy żadnych umów, list obecności i tym podobnych rzeczy, po prostu – „mówimy”. I do tej pory to wystarczało.

  32. makowka9 pisze:

    Melduję, że już wreszcie jestem.
    Wczoraj knucie -dziś dwa knucia…

  33. Makówka pisze:

    Wczoraj między knuciem a grzańcem przechodziłam przez kładkę.
    I w biegu, dosłownie w biegu na deszczu pstryknęłam fotkę.

    Rzeźby te są odlewami wykonanymi w technice własnej na bazie lekkiej żywicy epoksydowej.
    To tak dla przypomnienia. No dobra, już więcej nie będę, ale mnie się podobają.I te na kładce i te w Kobierzynie.

    • Quackie pisze:

      Przez jedną, maleńką chwileczkę myślałem, że to Ty, nie rzeźba.

      Widocznie już powinienem zmykać do spania.

      Co też czynię.

      Dobranoc!

  34. Tetryk56 pisze:

    Bardzo dzisiaj późna lampka… Dobranoc!

  35. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki, Wyspo:)

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry, poproszę panią Gienię. Już doszła do siebie po nocnej zmianie, mam nadzieję?

    Koffie

  37. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Podobno środa rozpoczyna koniec tygodnia 😉

  38. makowka9 pisze:

    Deszczowo witam!

  39. Makówka pisze:


    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/sjMgW_L1uEg
    (Piosenka „Konwalie, bzy albo pet…” – sł. J. Nowicki, muz. J. K. Pawluśkiewicz, wyk. J. Nowicki, J.K. Pawluśkiewicz, G. Turnau i E. Towarnicka)

    Zmarł Jan Nowicki. Jako miłośniczka Teatru Starego mam nadal w oczach jego role np. w „Nocy listopadowej”, „Biesach” i innych.

    • Tetryk56 pisze:

      No i już sobie może bez przeszkód z Piotrem gawędzić…

      • Makówka pisze:

        Dlatego zalinkowałam tę piosenkę.
        Warto się wsłuchać w słowa. Uniwersalne i nastrajające do zadumy.

        Daty daty kolejne daty jakby nie można inaczej
        Czas w brzuchu martwego konia puchnąc mruczy coś
        Ziemia Ziemia wrzeszczy pijany grabarz
        Ziemia Ziemia
        I zasypuje nią gniazdo bocianie
        Z Tobą w środku
        Ziemia Ziemia
        Ale głupcy mimo to czekają
        Na ten czerwiec i także następny
        Wpadnij Pan choć na pół papierosa
        Na uśmiech słowo brzęknięcie szept
        My tu żyjemy proszę Pana
        Jak te konwalie jak bzy albo pet
        Na Błoniach mlecze raz żółte raz białe
        Taki majowy szmonces
        W Niebie bezzębne anioły wiem
        Mielą żarnami dziąseł
        Przetrawioną wcześniej na Ziemi
        Rzadką papkę Rzadką papkę ludzkich miłości
        Wpadnij Pan nocą wieczorem z rana
        Na najkrótszy z krótkich milczący szept
        Bo my umieramy trochę bez Pana
        Jak te konwalie jak bzy albo pet
        Halo Halo
        Wpadnij Pan choć na pół papierosa
        Na uśmiech słowo brzęknięcie szept
        My tu żyjemy proszę Pan
        Jak te konwalie jak bzy albo pet
        Halo Halo Halo
        Wpadnij Pan choć na pół papierosa
        Na uśmiech słowo brzęknięcie szept
        My tu żyjemy proszę Pana
        Jak te konwalie jak bzy albo pet

    • Lena Sadowska pisze:

      Bardzo cenię aktorstwo Jana Nowickiego.
      Szkoda, wielka szkoda.

      Witaj, Maczku:)

      • Makówka pisze:

        Witaj Leno!
        Teraz dowiedziałam się, że podobno kiedyś krakowskie nastolatki się w nim podkochiwały i m.in. dla niego biegały na wszystkie przedstawienia Teatru Starego.
        Ja w szkole średniej i na studiach chodziłam na wszystkie spektakle w Teatrze Starym, ale jednak nie podkochiwałam się w Nowickim.

        W ogóle jestem pragmatyczka i nigdy nie podkochiwałam się w jakimś niedostępnym celebrycie, wolałam wróbla w garści niż jakiegoś niedostępnego przystojniaka.

    • Quackie pisze:

      Ach, i Haendel w spektaklu „Kolacji na cztery ręce” Paula Barza w krakowskim, a jakże, Teatrze STU. W reżyserii, a jakże, Krzysztofa Jasińskiego. (Ostatnio spektakl dostępny na YouTube w 2020, aż szkoda, że już niedostępny).

  40. Lena Sadowska pisze:

    Przedwieczorne dzień dobry, Wyspo:)

    A u nas sypie, sypie, sypie…
    Ale może nas nie zasypie:)

  41. Quackie pisze:

    No to po pracy i na przerwę. Poza tym jeszcze trochę załatwiania, ale generalnie wszystko do przodu.

  42. Tetryk56 pisze:

    Do tego stopnia spać się chce, że nieco pospałem. Delighted

  43. Tetryk56 pisze:

    A za pół godziny klub książkowy zaprasza – gdyby ktoś miał ochotę: Reguły na czas chaosu

  44. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    To już chyba kiedyś było, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dać to jeszcze raz. Bardzo udatna wersja piosenki Petera Gabriela w wykonaniu utalentowanych młodych ludzi.

    Snów w wersji, no właśnie, utalentowanej 🙂

  45. Quackie pisze:

    Przprszm, niewykluczone, że dzisiaj w każdej chwili będę musiał opuścić Wyspę, w trybie nagłym. Nic strasznego się nie dzieje, ale tak dzisiaj wypadło. Zobaczymy. Gdybym przestał się odzywać, wszystko będzie w porządku (no chyba że jutro rano dalej będę milczał Wink )

  46. Lena Sadowska pisze:

    Pośnieżonebardzo dobry wieczór, Wyspo:)

    Sypie:)
    Dziś wtrakciespacerkowo nabrałyśmy urody bałwannej. Z tym, że jedna z nas stała się urodziwa bałwannopoprzecznie, a druga – bałwannopodłużnie;)

  47. Makówka pisze:

    Znalazłam taki cytat -Jan Nowicki o sobie.

    „Jestem aktorem z przypadku i zamiłowania. Ten zawód wybrał mnie nie ja jego.
    „Gazeta Pomorska”, 12 sierpnia 2005

    I jeszcze jeden „Starość może być bardzo smutna, ale jedno jest pewne: trzeba zrobić wszystko, żeby była radosna.”
    „Dziennik Teatralny

  48. Tetryk56 pisze:

    Żeby zachować radość, trzeba się przecież dostatecznie wysypiać — co też niniejszym uczynię 😉
    Dobrych snów państwu!

  49. Lena Sadowska pisze:

    Też się już pożegnam, bo jeszcze trochę zadań przede mną:

    (d)ziewannych snów, Wyspo:)

  50. Makówka pisze:

    Zachowujmy radość, bo nigdy nie wiemy ile czasu nam zostało.
    (Jutro mam pogrzeb koleżanki z harcerstwa).

    Śpijcie dobrze, dobranoc.

  51. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Przyznam, że na ten rok mam dość pogrzebów.
    Ciekawe, kto teraz będzie pisywał „Listy do Janka”…

    • makowka9 pisze:

      Ja dziś idę na pogrzeb, a następny mam w poniedziałek.
      Dziś -koleżanki z ZHP i LO, czyli „moja półka”

  52. Quackie pisze:

    Dzień dobry, kapeczkę zaspałem, nie wiem, dlaczego, jakoś tak wyszło.

    Może kawka od Gieni pomoże się dobudzić?

    Koffie

  53. makowka9 pisze:

    Witajcie!

  54. Makówka pisze:

    Umykam.

  55. makowka9 pisze:

    Przemoknięta, zmarznięta, głodna wracam do domu.

  56. Quackie pisze:

    Po pracy i na przerwę. Bardzo dzisiaj korzystnie, oby tak dalej.

  57. Tetryk56 pisze:

    Wreszcie w domu! Biuro już prawie całe w paczkach…

    • Quackie pisze:

      Napiszesz coś bliżej? Bo te paczki brzmią intrygująco (chyba że zgubiłeś ogonek i miały być „pączki” – co byłoby jeszcze bardziej intrygujące).

    • Makówka pisze:

      Brawa dla Ciebie i tych, co uczestniczyli w pakowaniu.
      Po pogrzebie poszłam jeszcze zrobić porządek i zapalić lampki na grobie rodziców mojej przyjaciółki. Jak pisałam byłam zmarznięta, zmoknięta itd.

      No i nie wolno mi dźwigać. Jednak mam wyrzuty sumienia.

      Quacku chodzi o zmianę siedziby biura KODu, czyli przygotowania do przeprowadzki.

      • Quackie pisze:

        Aaa, teraz wszystko jasne.

        W odwodzie były jeszcze paczki świąteczne, inaczej zwane prezentami. Ale skoro nie…

  58. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taki przebój w nowym wykonaniu. Pani, która śpiewa, nazywa się Rozzi (Crane).

    Snów o zabójczych piosenkach.

    • Tetryk56 pisze:

      Ciekawe, ewoluujące wykonanie. Pierwsza część zaśpiewana prawie identycznie z oryginałem, miękko, melodyjnie i nieco tajemniczo. Dalej interpretacja nabiera ostrości, by pod koniec skupić się na demonstrowaniu możliwości wokalnych wykonawczyni i nieco przesadzonej ekspresji…

    • Tetryk56 pisze:

      Standard Roberty Flack był także wykorzystywany w kultowej wojnie linux vs. windows — pod wiele mówiącym tytułem „Killing my software with Windows” 😉

  59. Makówka pisze:

    Między Dobranocką a lampką podsunę apel do podpisania jak ktoś uważa, że należy.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/naszademokracja.pl/petitions/o-przywrocenie-hanny-machinskiej-na-stanowisko-zastepcy-rzecznika-praw-obywatelskich

  60. Makówka pisze:

    Lena dalej spaceruje?
    Czy coś mi umknęło?

  61. Tetryk56 pisze:

    Zobaczymy, co przyśni się dzisiaj… Dobrej nocy! (nie musi być zabójcza…)

  62. Quackie pisze:

    Dzień dobry, na zewnątrz puchowy śniegu tren, bo napadało.

    A wewnątrz nastrój oczekiwania.

    Na Gienię.

    Koffie

  63. Makówka pisze:

    Witajcie!

  64. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Tu ani śniegu, ani trenu. Błękit nieba, nad horyzontem ograniczony brudnoszarymi chmurami, których proweniencji wolę nie dociekać(za Sir T. Pratchettem)

  65. Quackie pisze:

    A piąteczek nastraja generalnie optymistycznie!

  66. Makówka pisze:

    A Leny dalej nie ma…

  67. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo odprzedwczorajszośnieżycowe dzień dobry, Wyspo:)

    Mi udawało się odkopywać spod tych zwałów bez problemu, ale pan I. dał radę dopiero dziś…
    🙂

  68. Lena Sadowska pisze:

    Dałam znak, a teraz wracam do wycinania ( świąteczków nie – numerów), bo jutro od rana bede sie wyżywau warsztatowo;)
    A dziś bede zaglondau na Wyspę, żeby nożyczki (znowu one!) odpoczęły. Jeśli pan I. znów nie zastrajkuje…

  69. Makówka pisze:

    Lena jest!
    Fala
    A ja dawno nie byłam Pod Jaszczurami”

  70. Lena Sadowska pisze:

    Ziąb zupa… ziębowa?
    😉

    • Quackie pisze:

      OMG, brzmi jak z zięb (fringilla coelebs).

      Ziąbowa też nienajlepiej Worry

      Po pracy i na przerwę zmykam.

      • Lena Sadowska pisze:

        Nożyce też mają przerwę:)

        A cały proces zupowy zaczął się od porannego, dość banalnego spostrzeżenia (vulgare observationis), kiedy to, wyglądając przez okno, pomyślałam: „Ale sypie! No to kalkulacja zimna!”
        A stąd już niedaleko było do skojarzenia:
        „Dąb – zupa dębowa.
        Ziąb – zupa ziębowa.”
        😉

        Dobry wieczór, Quacku:)

  71. Makówka pisze:

    Bardzo,bardzo ciekawe było spotkanie.
    Do Krakowa też dotarł śnieg.
    Taki paskudny,mokry,brrr.

  72. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj ten pan. A właściwie ci panowie, teraz już starsi, ale nie z kabaretu.

    Snów do samego świtu.

    Edit: dopiero teraz zauważyłem, że ten koncert to z Teatru STU. Ponieważ wszystko się ze sobą wiąże i przenika.

  73. Tetryk56 pisze:

    Też po spotkaniu dotarłem do domu. Chlapa śniegowa! Brrr…
    Dobrze, że I.Leny się odkopał, bo się niepokoiliśmy 🙂

  74. Makówka pisze:

    Tu link informujący, o czym była rozmowa w klubie „Pod Jaszczurami”.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/events/529369195400074/?ref=newsfeed

    Spotkanie było nagrywane, będzie można odsłuchać.

  75. Lena Sadowska pisze:

    Jużpospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Nie będę dziś zbyt aktywna, więc taki, cyknięty naprędce przed domem, świerczek na os(ch)łodę:):

    W prawym dolnym rogu – murek i wysokość spadłego śniegu na nim:)
    Sorki za jakość, ale bardzo śnieżyło i natychmiast zmoczyło mi ekran, a że nie wiem, czy to moje cudo komórkowe jest wodoodporne, odpuściłam poprawki:)

    • Quackie pisze:

      No to śniegu porządnie sypnęło!

      U nas chyba nie aż tyle. I jakby większe jest prawdopodobieństwo, że szybciej stopnieje.

      • Lena Sadowska pisze:

        Wciąż sypie z krótkimi przerwami:)
        Zanim doleciałam do sklepu (bo mi zabrakło brokatu) ok. kilometra w obie strony, więc – pieszo, byłam bieluteńka. Trzepałam się przed wejściem, coby tego nie nanieść do środka:)

    • Makówka pisze:

      A pod moim blokiem jak wracałam było tak.

      Na spotkanie szłam pod parasolem w paskudnym deszczu.

      • Lena Sadowska pisze:

        Na zdjęciu wygląda to bardzo klimatycznie:)
        Ja, żeby sfotografować takie ładne ławeczki, musiałabym pójść do parku, a tam Psiułki nie chcą (buuu), więc tylko, tuptając z garażu, otworzyłam klatkowe drzwi, zbiegłam po schodkach i pstryknęłam, co w obiektyw wpadło:)

        • Makówka pisze:

          To pstryknęłam idąc od przystanku autobusowego najkrótszą drogą.
          To nie jest park, ale osiedlowa alejka między blokami.

      • Quackie pisze:

        Tak, klimat się robi nieprzewidywalny. Przypominają się opowiadania o profesorze Wymyśliku (Normana Huntera, w znakomitym przekładzie Henryka Krzeczkowskiego), w jednym z nich profesor wymyślił maszynę do sterowania pogodą i się tak porobiło, jak opisujesz. Rano w kaloszach, wieczorem w śniegowcach.

  76. Lena Sadowska pisze:

    Muszę jeszcze powycinać gwiazdki, bombki, rękawiczki, brody, czapy Mikołaja, choinki….

    Pożegnam się zatem oficjalnie:

    dobrej nocki, Wyspo:)

    A nieoficjalnie może jeszcze zajrzę, jak mi palce nie odmówią posłuszeństwa;)

    • Quackie pisze:

      Spokojnej, ja raczej już zemknę, bo dzień był intensywny.

      A jutro słomiane wdowieństwo, więc luz. Przyjdę, jak wstanę Wink

    • Tetryk56 pisze:

      Uważaj zwłaszcza na bombki, aby przy wycinaniu nie naruszyć zapalnika 😉

    • Tetryk56 pisze:

      À propos Mikołajowych akcesoriów: na którymś Watrowisku na Jurze spotkałem na ulicy tamtejszego proboszcza, który zaczął mnie namawiać, abym w grudniu robił u niego za św. Mikołaja — ze względu na warunki naturalne. Zmartwił się, gdy usłyszał, żem nietutejszy Wink

      • Lena Sadowska pisze:

        No tak – ten wydatny brzuszek, ten czerwony płaszcz…;)

        A księżulo miał kiepsko opanowane środki perswazji – powinien był Ci zakomunikować, że zrobi z Ciebie… Gwiazdora;)

  77. Makówka pisze:

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/groups/275088210201/?multi_permalinks=10160167062110202&ref=share

    Kiedyś pisałam o Parku Duchackim, powyżej zdjęcia (nie moje) jak zima dodała mu uroku. To ten park co niedawno powstał blisko mojego domu.

  78. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy wszystkim! 🙂

  79. Makówka pisze:

    Zimowe dobranoc!

  80. Makówka pisze:

    Pochmurne, zimowe dzień dobry!
    Gienia ma dziś wychodne, więc Kelnereczka podaje śniadanie.

    Kelnereczka

    Zbiera zamówienia -co dla kogo?

  81. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak zwykle w sobotę, po zakupach i po śniadanku. Pleasure

  82. Quackie pisze:

    Dzień dobry, właśnie wstałem. Jutro prawdopodobnie będzie podobnie Pleasure no a w tygodniu…

  83. Makówka pisze:

    Ciszaaaa….

    Quacki -słomiany wdowiec -„się dzieje?”
    Tetryk w wirze przeprowadzki
    Lena ? – w wirze..?
    Makówka zabiera się za „robótki domowe”, a fuj, ale kiedyś trzeba.
    Miłej soboty Państwu życzę!

    • Quackie pisze:

      Jestem, ale nic specjalnego nie robię, ot, różne sobotnie zajęcia.

      • Makówka pisze:

        Jak dzieci były w wieku przedszkole /szkoła podstawowa i zdarzało się, że mąż gdzieś wyjechał z nimi (nie było chętnych babć do zajęcia się nimi, więc na zmianę wywoziliśmy ich z Krakowa w ramach naszych urlopów).
        Ja wtedy prosto z pracy gdzieś tam szłam i wracałam na noc spać.
        Albo urządzałam imprezki w domu. („jaka okazja?” „Wyjechali na wakacje wszyscy moi…”)

        Się działo!

        • Quackie pisze:

          Nie bardzo mam z kim robić imprezki.

          Poza tym akurat jestem bliżej snu zimowego niż nastroju imprezowego Wink1

          • Makówka pisze:

            Też jakaś przymulona jestem od paru dni.
            Ale gdybyś ktoś zawołał na imprezkę pewnie bym zaraz rzuciła porządki, przelewy, gotowanie obiadu i „zadzieram kiecę i lecę”.

            Makówko! Do roboty!

            • Quackie pisze:

              U nas na obiad dzisiaj są hot-dogi. Tu specjalnej roboty nie ma, ot, buły odpiec, parówy odgrzać, wlać keczup, wsadzić parówkę w bułkę i już.

              • Makówka pisze:

                Też się nie wysilam, ale jednak tak bardziej obiadowo:
                Pomidorowa z makaronem, udko z kurczaka+ ziemniaki+sałata.
                Nawet mam deserek -ciasto, ale nie domowe, kupny piernik.

                • Quackie pisze:

                  A tutaj dzieci wyżej cenią takie fastfoodowe jedzenie Wink1 nie powiem, prościej jest dzięki temu.

                • Makówka pisze:

                  Syn lubi takie jedzenie, ale w trakcie wycieczki, jeżdżenia na nartach itd.
                  A w domu to ma być zrobione przez mamusię, która nie lubi, nie umie gotować, ale jednak, jednak…

    • Lena Sadowska pisze:

      Lena się warsztatowała:)

      Było całkiem przyjemnie, tylko ociupinkę długo, od ósmej do dwudziestej z godzinną przerwą.

      Witaj, Maczku:)

  84. Makówka pisze:

    Mam coś dla miłośników filozoficznego podejścia do życia.

  85. Tetryk56 pisze:

    Ja zmykam na odebranie kluczy Happy

  86. Quackie pisze:

    Oddalam się na chwilę z Wyspy…

  87. Tetryk56 pisze:

    A teraz pora dokończyć sobie obiad 🙂

  88. Quackie pisze:

    No to jestem z powrotem 🙂

  89. Makówka pisze:

    To 269 komentarz.

    Na pięterku trochę rozmawialiśmy o tytułowym samolocie, forcie i balansujących rzeźbach.
    Oprócz tego :
    -o psim ogonie kierującym samochodem
    -o nierzetelności bliźnich
    – o zmarłym Nowickim
    -o biurze w paczkach (nie pączkach!)
    -o zupie…ziębowej
    -o rozmowie o transpłciowości w Jaszczurach
    – o zimie , tej białej śniegowej i tej szarej deszczowej

    I paru innych sprawach. Czy już nie czas na nowe pięterko?

  90. Quackie pisze:

    To ja zapraszam na przeprowadzkę na nowe (odgrzane) pięterko. Pleasure

  91. Makówka pisze:

    Mamy nowe pięterko, które już zdążyłam odwiedzić.

    Nawiązując do nowego wpisu obwieszczam, że wszyscy tu komentujący byli grzeczni, ale nie będziemy robić konkursu kto był najgrzeczniejszy, gdyż z braku pomnika nie ma potrzeby utaczania komukolwiek krwi.

    Wszystkim bardzo dziękuję za komentowanie i wspólną zabawę.

    Zawsze grzeczna Makówka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)