Pogoda kapryśna w tym roku, na zmianę śnieg, deszcz, mróz, dodatnie temperatury.
Trochę uzbierało się moich wycieczek, spacerków. Tym razem jednak nie będzie chronologii, tylko chaotycznie wybrane zdjęcia zimowe. Oczywiście jak jakieś miejsce Wyspiarzy zainteresuje chętnie opowiem o nim w komentarzach. No dobra, po cichu liczę na to, że zapytacie, a ta zima na zdjęciach to tylko pretekst, aby pogadać o odwiedzanych miejscach.
3 lutego 2022 – dolina Mnikowska, dolina Nielepicka, Dębowa Góra.








24 stycznia 2022 – Mogilany



15 stycznia 2022 – Zębalowa (Beskid Wyspowy)





Na koniec jeszcze raz Mogilany – 6 lutego 2022

Wybór wycieczek (na szybko) jest zupełnie przypadkowy, ale z zamysłem, aby były to miejsca blisko Krakowa, ale nie wszystkie w tej samej okolicy.
Obrazek wyróżniający dla kontrastu nie całkiem nudno biały. Zdjęcie zrobiłam 6.02.22 w Mogilanach.




Dla tych, u których też szaro i buro (jak u mnie za oknem) proponuję trochę śniegu.
Wobec problemów technicznych z obrazkiem wyróżniającym dodaję go tu.
Jak będzie wiadomo jak to zrobić będzie go można pobrać z biblioteki, bo wpisy fajnie wyglądają jak mają obrazek wyróżniający, ale …nie zawsze mamy wszystko to, co byśmy chcieli.
Natomiast możemy wysłuchać piosenkę, aby wprowadzić się w zimowy nastrój.
Dobry wieczór na nowym pięterku, pierwszy zestaw zdjęć najbardziej mnie zaciekawił: dwie doliny, jedna góra (pomiędzy nimi?), a trzecie zdjęcie zrobiło największe wrażenie – potężnych kamiennych ścian, przynajmniej kilkunastometrowych (poszedłem po ściągawkę do Wikipedii i tam stoi, że wąwóz ma nawet 80 metrów wysokości!). W Mogilanach za pierwszym razem zdecydowanie lepsza pogoda, więc zdjęcia bardzo urokliwe. A fotografie z Beskidów wyglądają, jakbyś próbowała udokumentować naturalne fraktale!
O dolinkach podkrakowskich już nieraz pisałam, ale one faktycznie są bardzo urokliwe o każdej porze roku. Mogę po nich wędrować nieskończoną ilość razy i nigdy mi się nie znudzą. Wbrew temu,że są to dolinki nieraz chodzenie po nich wymaga dość ostrego schodzenia do wąwozu i potem wspinania się do góry.
Dobrze rozumiem, że musieliście jakoś przejść (zapewne pod) A4?
Oczywiście, chyba faktycznie pod A4.
Zaraz Ci dodam coś w temacie „kamienne ściany” z tej właśnie wycieczki.
I jeszcze -to też dolina Mnikowska z 3 lutego tego roku.
Nie dawałam tych zdjęć we wpisie, bo tu mniej widać zimę, a bardziej skały, więc ja jak złota rybka spełniam życzenia.
A tu najbardziej znane miejsce w dolinie Mnikowskiej, każdy Krakus je rozpozna, pokazywałam już i pisałam o tym na Wyspie, więc tylko w skrócie we wnęce skalnej urządzono ołtarz z dużym naskalnym obrazem Matki Boskiej Skalskiej. Pierwotny obraz, namalowany przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego w 1863 r., został zniszczony i nieudolnie odtworzony. Został ponownie zrekonstruowany. Obok jest wylot Jaskini nad Matką Boską o długości 82 m
Skały bardzo lubię, jak wiesz!
Na zdjęciach we wpisie widać stopniowanie wrażeń, na początku rzeczka, skałka raczej skromna, a potem – i jeszcze w komentarzach – jak nie wyrosną w górę ściany i turniczki!
To się tak przypadkowo zrobiło, bo wpis robiłam bardzo na szybko, na chybi trafił, który plik się akurat otworzył. Dziecko mnie zagadało, ale skoro obiecałam…
Najłatwiej jest opisywać po kolei, ale tym razem postanowiłam zmienić zamysł, aby Was nie zanudzać tymi moimi wycieczkami.
W okolicy Krakowa wszędzie skały -będę miała jeszcze sporo, specjalnie dla Ciebie.
Skamieniałe Miasto Quacku chcesz? Pięterko osobne mogę z tego zrobić kiedyś, a teraz tylko taka składanka.
Makówko, nie pytaj Quacka, tylko rób. Bardzo chciałabym to zobaczyć.
To już mam pomysł na jakieś kolejne pięterko!
Wspaniale!!!
O jak ładnie!
Podeślij trochę zimy do mnie (jeśli do was wróci). U nas od co najmniej trzech tygodni wody po kolana. Wieje i pada na zmianę, albo jednocześnie. Śniegu odrobina była tylko przez święta i dwa dni później stopiła się na amen.
Aż zazdroszczę spacerków i takiej aury, ale tak „pozytywnie” zazdroszczę nie tak złośliwie;)
A te kamienne ściany niesamowite!
Witaj Gimi****!
Jak miło, że zajrzałaś. Ależ u mnie też błoto, szaro i buro, a na termometrze plus 6 stopni.
Leny topienie się w kałuży i moje dzisiejsze spacerowanie po błocie natknęło mnie właśnie pomysłem zrobienia zimowego wpisu.
W ogóle z tym śniegiem różnie bywa. Na zdjęciach z Zębalowej z 15 stycznia tego roku widać zimę.
To raptem 859 m n.p.m.i leżał śnieg, a parę metrów niżej już było tak:
Hmmm, pięknie było;)
Tak. Na dole -wiosennie, trochę wyżej -zimowo.
Dziękuję za skałki i zmykam. Dobranoc wszystkim!
Śpij dobrze, a rano wdrap się wyżej, bo coś dla Ciebie dodałam teraz.
Do reszty komentarza Quacka z godziny 23:02 (za który bardzo dziękuję) odniosę się już jutro (tzn. dziś, ale po śniadaniu), a teraz i ja się pożegnam.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Dziękuję Makówko, że choć tutaj mogę oglądać zimę…
Proszę bardzo.Też chciałam przypomnieć sobie jak wygląda zima.
Teraz plus 8 stopni, w południe w słońcu nawet nie wiem ile było.
Dzień dobry! Skamieniałe miasto wygląda świetnie, w pierwszej chwili myślałem, że to gdzieś w okolicach Szczelińca. A potem sprawdziłem sobie na mapie i zobaczyłem w pobliżu również Czarownicę
a jak się trochę odjedzie do szerszego planu, to pojawia się miejsce oznaczone jako Święty Spokój 
Witajcie!
Faktycznie, wobec otaczającej błotnej szarości taka wizja śnieżnej zimy jest ożywcza
Makówko, oglądając Twoje zdjęcia, mam wrażenie że widzę Szklarską Porębę. Widoki takie same, a w szczególności te skałki… Jako dziecko, skakałam po takich skałkach, o czym już chyba pisałam.
Tak pisałaś.
W dolinkach podkrakowskich jest mnóstwo skałek i ostańców wapiennych, więc wygląda to podobnie.
Witam Państwa!
Późno? Lepiej późno niż wcale:)
Najpierw się przywitałam, teraz sprawdziłam, że to Lord o 2 w nocy „uratował” nocne komentarze i możliwość komentowania tego wpisu.
Wielkie dzięki Lordzie jeszcze raz!
Znikam…do popotem…
I znów ciiiiisza…
Wróciłam.
Najpierw trza coś uklecić obiadowego, zjeść i wtedy będę „wyspować”.
No więc smacznego
Już myślałem , że znów gdzieś Cię poniosło z aparatem , a tu piękne fotografie Zimy 2022 zostały bez opieki . Przepraszam za niegrzeczność , bo za Twoją niespożytą energię zasługujesz na same pochwały . Ale tak jest z chłopami… Nie wystarczy , że dostanie wszystko na talerzu , to szuka tam muchy , bo do czegoś trzeba się przypieprzyć . Na tym niestety oparte są wszelkie ciągnące się dyskusje , ale zawsze musi być to coś , o czym warto rozmawiać . Doceniając Makóweczko Twoje wszechstronne zainteresowanie , proponuję abyś kiedyś , nawet z nudów zajrzała na moją stronę na YT i otworzyła galerię ; zdjęcia . Uzbierałem tam około 2 tysięcy fotografii ,głownie kwiatów , które być może przydadzą się do nowych Twoich pomysłów w w publicznej prezentacji . Dziękuję za wspaniałą zimę 2022 i życzę zdrówka bez korony do dalszych ciekawych publikacji.

Dziękuję Maksiu.
Przeglądarka mi dzisiaj zaczęła wierzgać, więc musiałem jej dać na przeczyszczenie… ciasteczek. Jak w życiu!
Koniec pracy na dzisiaj, a ja na przerwę.
Ja miałam rano problem z kompem, ale sobie poradziłam.
Dobranocka.
Dzisiaj Marvin Gaye.
Snów o tym, co się dzieje istotnego, nie w polityce (czy to w sumie nie tożsame? Skoro w polityce, to nie będzie istotne?)
Edit: a ja na rower, z tym że dzisiaj chyba się muszę trochę oszczędzać, kolana protestują.
A to szkoda, może jakaś maść Ci pomoże…

A ja idę spać – dobranoc
Dobrej nocki, Bożenko:)
Stosuję Olfen w żelu, może na razie spróbuję częściej, dzięki.
Spokojnej!
Przepraszam, że taka kiepska gospodyni ze mnie.
Miałam wrócić po obiedzie, ale wtedy proza życia wlazła gwałtownie i brutalnie. Te problemy, o których pisałam w listopadzie dziś znów uderzyły ze zdwojoną siłą.
Przykro mi, Makówko.
Oby podwójnie szybko się rozwiązały.
Oby!
One się szybko nie rozwiążą. One mogą jedynie uderzać nagle z zaskoczenia (jak dziś) albo jakoś tak stopniowo i łagodniej.
Witaj, Makówko:)
Piękna zima. Zwłaszcza ta wśród igliwia i złotawych listków:)
I do nas zawitała deszczowa odwilż. Miasteczko tarantowate, zdecydowanie z przewagą ciemnego, ale zaczęło niedawno sypać, więc może nieco pobieleje:)
Tarantowate miasteczko! Znów dowiedziałem się czegoś nowego, tym razem o koniach!
Też popatrzyłam jak wygląda tarantowate umaszczenie konia i stwierdzam, że pasuje to idealnie do krajobrazu, gdzie resztki śniegu mieszają się z błotem.
Bardzo oryginalne
a jakby jeszcze ktoś jechał samochodem albo pociągiem i ten tarantowaty krajobraz za oknami umykał galopem w tył, porównanie byłoby jeszcze lepsze!
Powiedziałabym nawet, że byłoby bez porównania lepsze;), tylko nie wiem, czy zaokienny galop pomiasteczkowy nie skończyłby się mandatem, który trzeba by uregulować… kurcgalopkiem:)
Dobry wieczór, Quacku:)
Niee, bez porównania byłoby gorsze!
Na przykład taki krajobraz Q?
(to zdjęcie z 3 lutego)
Piękne zdjęcie, nie wiem tylko, czy krajobraz nie powinien być bardziej… dropiaty? Lena może powie.
Na moje niewprawne oko to taki tarant duch (fewspot):)
Witaj, Tetryku:)
Bo ile można używać brzozego;)
Witaj Leno!
Dziękuję. Lubię wyszukiwać takie miejsca, gdzie śnieg kontrastuje z rudymi liśćmi, czyli takie pomieszanie jesieni z zimą.
Te liście wyglądają jak płomyki:)
Zasiąpane dobry wieczór, Wyspo:)
W Miasteczku króluje błotko, ale po lasach jeszcze się nieco bieli uchowało:)
Wpadłem na metę na spienionym rowerze, szybko odbyłem inne niezbędne czynności i oto jestem!
Niczym na ognistym (a może tarantowatym ) rumaku?
Toś Waćpań Mistrz czy Książę?
O tej porze to jestem już skołowany i niekoniecznie od kręcenia
Mam propozycję zlecenia, nie mogę powiedzieć jaką, tajne przez poufne, ale o zupełnie innej skali trudności niż dotąd, właśnie próbuję się rozeznać, żeby się zdecydować, czy się podjąć, czy nie. Z jednej strony mogę dzięki temu wskoczyć do wyższej ligi, ale z drugiej jak to schrzanię (a to naprawdę jest inna rzecz niż dotychczasowe zlecenia), to można powiedzieć – kontynuując dzisiejszą wieczorną metaforykę – że spadnę z wysokiego taranta 
Temat bez wątpienia wart przemyślenia, chociaż…
Kto nie ryzykuje, ten w Wielkiej Pardubickiej nie startuje;)
Chyba zaryzykuję. Ale i tak muszę jeszcze zerknąć w parę miejsc, bo to jest w pobliżu górnej granicy moich możliwości (o ile nie za nią).
Jak mawiał pewien niezbyt wykształcony łacinnik, łajdaces fortuna iuvat…
Lecz timidosque repellit;)
To na Twoje rozterki masz w nagrodę górę, o której wspominałeś w komentarzu wczoraj o 23, a którą obiecałam dziś.
Takie to te dolinki podkrakowskie są. Z górkami, skałkami, wąwozami.
Piękne. Uwielbiam ten krajobraz, również jak się wjeżdża pociągiem do Krakowa od północy, czy też północnego zachodu – wzgórza, dolinki, czasem owce.
Będą i owce, ale już nie dziś.
Bo wcześniej – im bliżej Wiejskiej, tym więcej baranów? 😉
I jeszcze Nowogrodzkiej. I w TVP.
A ja się oddaję szaleństwom lektury… właśnie sobie kupiłem nowego ebooka…
Polski autor czy przekład?
Przekład. „Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn”, Caroline Criado Perez; przekład Anna Sak
Kojarzę nazwisko, ale osoby nie znam.
A ja oddaję się szaleństwu wzorkowania własnoręcznie wymyśloną niedawno techniką:)
I niestety, też już jestem nieco skołowany (bez pedałowania!) i muszę iść spać…

Ja znów jestem skołowana przez stres z takim syndromem zobojętnienia, czyli chęcią ucieczki, może więc najlepiej schować się pod kołdrę?
Kochani, ja też zmykam, jutro finisz II etapu tego zlecenia, co je skończyłem przed Bożym Narodzeniem (a ostatnio wróciło), a potem mam jeszcze przynajmniej dwie rzeczy do zrobienia, a trzecia im depcze po piętach.
Mówię więc Wyspie: dobrej nocki i zmykam do swoich wzorków:)
Jedni do spania, inni do wzorków, a inni już dawno śpią.
Jako dobrze wychowana gospodyni mówię więc wszystkim dobranoc.
Dzień dobry
Znów mamy piątek, piąteczek…
Witajcie!
Na dzień dobry taka zgryźliwość mi się wypsnęła!
Dzień dobry, piątek, jak to brzmi! Pogoda piękna, ale dzisiaj niestety nie bardzo mi to robi. No, może ewentualnie jak wyjdę na jakieś zakupy.
U Ciebie piękna pogoda, a tu szaro, buro i ponuro
Szare dzień dobry!
Dziewczyny, szarotka to taki piękny kwiatek!
Ale bez tego „tka”, to już nie pięknie…
Szarotka tak, ale szary widok za oknem potęguje poczucie szarości życia.
Tym bardziej gdy rzeczywistość dowala kłopotami, a pod samym balkonem kopią doły i planują postawić blok.
To współczuję…
Makówko, Nielepice najpiękniejsze są latem. Fotograficy zjeżdżają tu na sesje zdjęciowe lawendowych pól. Niezapomniane wrażenie i zapach oszałamiający, a z lawendą każdemu do twarzy 🙂
Witaj Ultro!
W pobliżu Nielepic byłam o różnych porach roku. Na oglądanie lawendowych pól wielokrotnie się wybierałam, ale jakoś się nie udało.
Tak, z lawendą każdemu do twarzy.
No to po pracy i na przerwę. Chyba wszystko będzie o swoim czasie dzisiaj
Pod oknami obrzydliwa szarość i jeszcze pada deszcz.
A tymczasem nawet na moim osiedlu bywa zima.
Tak było pod moim blokiem 22 stycznia tego roku.
Dzieci z opiekunami i taki piesek w kubraczku.
Tak, to była zima. Ale czy ona wróci?
O! Jaki śliczny wełniany tygresek:)
Dobry wieczór, Makówko:)
Dobry wieczór Leno!
Obok był taki biały piesek w niebieskim kubraczku, ale biały na białym słabo widać.
O! czarodziejski kubraczek! 😉
Prawda, że śliczne te kubraczki?
Właściciele byli z nich tak dumni, że chętnie godzili się na zrobienie zdjęcia. Gorzej z psami, bo wcale nie chciały współpracować i stanąć grzecznie.
Po śniegu, nie po krzaczkach
biegały psy w kubraczkach.
Kot patrzył niczym struty:
– Miauuu! Gdzie są dla mnie buty?
Powiało Kaczką D.!
Nad rzeczką opodal krzaczka
Widać kawałek kubraczka.
Ktoś odpowiedzieć mi raczy,
Czy to jest kubraczek kaczy?
😉
Przypomniałam sobie, jak Mini udziała kubraczek Pluto(wi) i on pół kreskówki próbował się tego wdzianka pozbyć, co bardzo śmieszyło Koteczka, a po wielu perypetiach sam został weń wtłoczony:)
Brawo!
Te brawa dla Tetryka i Leny!
🙂
„Śnieg, śnieg, śnieg na ulicach!
Widziałam na ulicy śnieg!
Śnieg, śnieg, śnieg na ulicach.
Widziałam na ulicy śnieg.
Śnieg, śnieg, śnieg na ulicach…”
(parafraza z: „Gaz na ulicach” – Kult)
Posypujące dobry wieczór, Wyspo:)
Prócz śniegu bywał i lód na ulicach — które to przypomnienie może budzić przerażenie w niezbyt gramotnych przedstawicielach władzy 😉
Wiele bowiem zależy od fonetycznego wyczulenia;)
Mnie bardziej zastanawia, jak się udało Kazikowi tę bezbarwną substancję, o której wspomina – zobaczyć… 🙂
Dobry wieczór, Tetryku:)
*już drugi raz zjadłam literki… czyżby pora na kolację…
Nie taki on niewidoczny jakby się zdawało…
W obłoku gazu łzawiącego…
ta strona nie działa…
Nie obejrzę, coś zalinkował, Tetryku:(
Natomiast wiele lat temu w Dublinie… mniejsza… kiedy już się w takim obłoczku jest, to, uwierz, nic się nie widzi, i to nie tylko z powodu łez płynących z zaciśniętych oczu…
Wybaczcie, zgubiłem znak… Już działa.
Tak,teraz działa.
Dobranoc
Dobranocka po przerwie.
Dzisiaj taki walczyk, przy okazji pamięci Zbigniewa Namysłowskiego.
Snów walcujących.
A ja jeszcze dzisiaj pokręcę.
Kręć, kręć Quacku, a ja pójdę spać…
Dobranoc
Quacku miłego kręcenia, Bożenko miłego spania, a ja wyciągam plecak.
Śpij dobrze, Bożenko!
Spokojnej.
Odkręciłem się i trochę padam na buzię, ale ponieważ i tak muszę jeszcze chwilę posiedzieć przy komputerze, to póki co pobędę.
Czy myślałeś już, żeby sobie do rowerka jakiś generator podłączyć i robić konkurencję fotowoltaice?
O, co za pomysł! Nie wiem, szczerze mówiąc, 50 minut na dobę, 5-6 dni w tygodniu to chyba nie jest gra warta świeczki, żeby podłączać jakiś generator z bateriami
Skoro można zrobić pranie, wstawiając przed jazdą do bagażnika szczelnie zamknięty pojemnik, to może dałoby się i jakąś struclę upiec, podłączając prodiż do rowerka;) Albo choć lampkę, żeby przy czytaniu zmniejszyć koszty…
Prodiż! Przeceniasz mnie!
Lampkę LED, może.
Nie. Mam po prostu niezłomną wiarę w Człowieka:)
Ona (strucla, nie – lampka) potrzebuje 150 stopni przez około czterdzieści minut…
Czekaj, ale prodiż jako taki potrzebuje 450-600W w górnej grzałce i połowę tego w dolnej, w sumie od 650 do 900W. Nie sądzę, żeby człowiek, a nawet Człowiek, mógł dostarczać takiej mocy.
O, proszę: „Do zwykłego zasilania suszarki do włosów potrzeba było wysiłku 18 rowerzystów. Do zasiania tostera trzeba było dziewięciu. A zagotowanie wody w czajniku elektrycznym, prozaicznej czynności wykonywanej przez nas wiele razy dziennie, wymagało wspólnego wysiłku pedałujących z całej siły 30 rowerzystów.
Lista ciągnie się dalej: trzech rowerzystów na telewizor, 11 rowerzystów na odkurzacz, 15 rowerzystów na żelazko, 14 rowerzystów na kuchenkę mikrofalową, 17 rowerzystów na pralkę, 24 rowerzystów na piekarnik i zdumiewająca liczba 70 rowerzystów na podgrzewany elektrycznością prysznic.” (źródło: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ziemianarozdrozu.pl/artykul/1802/jak-wielu-rowerzystow-trzeba-zeby-zasilic-suszarke-do-wlosow-jak-odkryla-rodzina-uczestniczaca-w-unikalnym-eksperymencie-18)
No, zobacz, Quacku, a do przygotowania takiej strucelki trzeba jednej pary rąk średnio sprawnej nierowerzystki;)
W rękach ci się pieką, Leno? To jakaś magia!
To się nazywa, że się robota w rękach pali!
Nie chcę nikogo ściągać z row… obłoków, ale zanim jakiekolwiek ciasto zacznie się piec, trzeba je najpierw do tego pieczenia przygotować…
Tak, ale co ma rower do piernika?
No oczywiście że trzeba i chwała za to przygotowującym, być może nawet bym umiał jakieś proste i by nawet wyszło, ale jednak nie na rowerze.
Tłumaczyć? Naprawdę?
Ok.
To z pieczeniem ciasta było żartem, ale skoro potraktowane zostało serio, to zgodziłam się, że do upieczenia strucli rowerowym sposobem trzeba znacznie więcej mocy niż do przygotowania jej (sposobem tradycyjnym), czemu dałam wyraz, pisząc o parze rąk średnio sprawnej nierowerzystki…
A stwierdzenie o palącej się w rękach robocie było bardzo zabawne:)
Inspirowałem się bramką Edisona…
Pamiętam. Ale tam chyba goście mu wodę pompowali, mechanicznie?
No tak, ale to było dawno!
No, czas na lampkę!

Spokojnej. Też umykam.
Ja też. Dobranoc!
Znaczy – wszystkich przepłoszyłam…
Dobrej nocki, zatem, Wyspo:)
Dzień dobry
Jak miło wstać ze słońcem…
Witam słonecznie, mroźnie i sobotnio.
Ślisko!!!!!
Z pociągu pozdrawiam Wyspę.
Witajcie!
Makówka w pociągu, ja też miałem pociąg — do spania 😉
Ale już rzeczywistość: zakupy, śniadanie etc.
Ja żadnego pociągu nie mam. Jestem wyspana, nakarmiona, zakupiona…
Dzień dobry, pospane rzetelnie. Pogoda piękna.
Ale piękna pogoda.Zupelnie jak wiosna!
Tutaj też przepięknie, chociaż mroźno (o poranku).
Wracam do Krakowa.Cudnie było.Urodzino-imieniny itp.itd.
Fakt. Dzisiejszy dzień był jak na makówkowe zamówienie!
Oj tak, tak! Choć zupełnie nie przypominał pory roku zwanej zimą.
UWAGA!
Lista kategorii przy tworzeniu wpisu rozwija się tylko(?!?) w przeglądarce MS Edge!
Kategorie są wygodne przy odszukiwaniu dawnego wpisu, bywa, że z nich w takich sytuacjach korzystałam, ale cóż…można bez nich żyć.
Tak jak bez obrazka wyróżniającego.
Szkoda, ale trudno.
Można skorzystać z Edge, można też użyć „szybkiej edycji” (opcja pojawia się po najechaniu na tytuł wpisu na liście wszystkich wpisów) – tam jest bez problemu dostępna modyfikacja kategorii.
Witaj, Tetryku.
Jestem na tej przeglądarce i przez „Wszystkie…” mogę obrać kategorię, ale bezpośrednio (o czym napomykam li tylko informacyjnie) przy „Nowy wpis” lista kategorii się nie otwiera.
Jestem ! Piję herbatę po obiedzie i jem ciasteczko.
Wróciłam z wycieczki i zasnęłam na chwilę zmorzona małą ilością snu, nałażeniem się i wypitymi toastami.
Dopiero potem zjadłam obiad. I zaraz czas się zabrać za gotowanie czegoś na jutro (dziecko na diecie, więc wersja -„coś sobie zrobisz sam” odpada).
A ja po kolacji…
A ja przed (kolacją). Przeglądam zdjęcia z dzisiejszej wiosennej wycieczki, gotuję zupę na jutro i zastanawiam się jak się jutro ubrać.
A na Wyspie znów ciszaaaaaaaaaaaa
Przerwa w przerwie na dobranockę.
Dzisiaj Norah Jones o wschodach i zachodach słońca.
Snów o wschodzie słońca. Znaczy, żebyśmy wtedy jeszcze smacznie spali, chyba że koniecznie musimy nie.
(Sobota, a więc przerwa w kręceniu)
No to mogę się pożegnać…
Dobranoc
Dobrych snów, Bożenko!
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Trochę mnie nie było, bo byłem zajęty knuciem…
Brawa dla Ciebie. Trochę ostatnio zaniedbuję knucie.
Bardzo rozpaczliwie potrzebuję odreagowania i nie znam lepszego sposobu jak urodziny w plenerze.
Czasami bywa, że ostatnio na knucie nie mam psychicznie siły, ale we wtorek to jednak mam zamiar być.
Dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór Leno!
Witaj, Gwiazdo Wieczorna!
Dobry wieczór po przerwie.
Miłej niedzieli!

Spokojnej nocki!
Dobranoc!
Spokojnej, też już zmykam.
Witam!
Dzień dobry
Widzę że Makówka już gotowa do drogi… A może już w drodze?
W autokarze,już sporo za Krakowem.
Miłej niedzieli.
Miłej wyciczki
Zamówienie trzeba wykorzystać!
Taka piękna pogoda, a reszta śpi? Ja też umykam za jakieś 3 godziny
Dzień dobry, właśnie wstałem.
Witajcie!
Pogoda piękna, a ja jako ten wariat z mokrą głową siedzę w domu…
Czekaj, z mokrą głową była panna?
Jeśli głowa jest mokra, warto wyjść na słońce żeby wyschła.
O tej porze roku mogłoby to się jednak skończyć nieciekawie
A, w tym wieku to co za różnica?
Znacie to? – Trzynastego nawet w lutym jest wiosna…
Ha, pewnie! Ale że pamiętałaś, że to dzisiaj!
Tak mi się skojarzyło
Jestem w domu. Niewyspana, zmęczona, ale bardzo zadowolona.
Błękit nieba, biały śnieg, Tatry widoczne na horyzoncie, ognisko z kiełbaskami.
Dobry wieczór, Wyspo:)
*Cofnęło mnnie, więc:
bardzo dobrego wieczoru, Wyspo:)
Dobry wieczór Leno!
Witaj, Makówko:)
Co cię cofnęło, Leno?
Komunikat, że komentarz o tej treści już jest.
Witaj, Tetryku:)
Czasem przez pomyłkę nacisnę dwa razy „opublikuj komentarz” i wtedy tak samo się dzieje.
Albo gdy w tym samym wpisie już kiedyś napisało się komentarz tej samej treści. Tak się dzieje, gdy np. piszemy Dobranoc albo takie jakieś.
Tak mi się wydaje, ale Tetryk powie czy mam rację.
Dotyczy to danego wpisu moim zdaniem.
Tetryk pisał kiedyś, że ten komunikat pojawia się wówczas, gdy trafi się z identycznym komentarzem w tożsame okienko:)
A trudno ogólnie się witać, podpinając się do cudzej wypowiedzi:)
To było tutaj:
http://madagaskar08.pl/blog/2022/02/09/troche-zimy-w-2022-roku/#comment-451165
Myślałam, że dałeś link do tamtej swojej wypowiedzi…
Trudno, trzeba będzie wrócić do powitań z poprzedzającymi przymiotnik „dobry” neologizmami:)
Wystarczyłaby chyba nawet dodatkowa spacja między dobry i wieczór, albo przed uśmiechem 🙂
Przy najbliższej okazji wypróbuję.
A ja byłem na lotnisku, przywitać koleżankę wracającą z tarczą z pewnego festiwalu literackiego.
A teraz już dobranocka.
Brand New Heavies, trochę jazzu, trochę soulu, bardzo klimatyczne.
Snów gęstych i słodkich.
A ja dzisiaj już zmykam na rower.
a mnie czas, patrzałki same mi się zamykają…
Dobranoc
Spokojnych snów!
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej! Oby się nie skleiły tylko!
No to ja zaś po kręceniu. Mam taką hipotezę, że nie chce mi się jeść, bo po wysiłku fizycznym jakieś tam te endorfiny się wydzielają albo insze enzymy, które mówią mózgowi: „Ej, Józek, tak fajnie? No to nie musisz sobie dopalacza w postaci węglowodanów dawać”.
Właśnie mnie zmorzyło, dziobię nosem w klawisze, tak się nie da pisać.
To znaczy da się, ale jednak nic sensownego nie wyjdzie.
Dobranoc!
Miłych snów, Quacku:)
Ja już umykam.
Dobranoc Wyspo!
Spokojnych snów, Wyspiarze!

Dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
I znów poniedziałek, ale będzie piękny…
Dzień dobry! Śniło mi się, że jestem na otwarciu jakiejś imprezy (FPFF?), ale odbywało się to na wielkiej sali gimnastycznej i było bardzo niegalowe i nieformalne, do tego stopnia, że leżałem sobie na 2 czy 3 krzesełkach i nikt mi złego słowa nie powiedział.
Dziwny sen, ale sny bywają dziwne…
Może śniło ci się, że jesteś niekonwencjonalną gwiazdą tego festiwalu?
Nie, skąd, gwiazdy były na scenie
ale nie powiem, wygodnie się je oglądało.
A mnie znów śnili mi się moi rodzice.
Słonecznie witam Państwa!
Witajcie!
Poniedziałek piękny, choć w Krakowie nieco smoggy…
Tu powietrze dobre, słoneczko świeci, wietrzyk niewielki…- wiosna!!!
Rozsłonecznione i nieco mroźne dzień dobry, Wyspo:)
Wiosna! Słońce, ciepło.Ale góry jakieś zamglone.Pozdrawiam z Mogilan.
Dużo przyjemności życzę…
Pierwszy dzień nowego zlecenia bardzo owocny, oby tak dalej.
A teraz już przerwa.
A więc decyzja pozytywna?
A nie, ta decyzja to dotyczy następnego zlecenia, jeszcze po tym, co właśnie zacząłem. I bardzo dobrze, bo to zaczęte nie jest tak wymagające, będę miał czas się przygotować.
226 komentarzy… Czy ktoś, coś…?
Jestem!
Spacerek po Mogilanach, szybki obiad i trochę łażenia po Rajsku.
Po przerwie i dobranocka.
Pan Sinatra śpiewa o Nowym Jorku i czerwcu.
To posłuchajmy, skoro luty taki marcowy, to nadzieja, że lato przyjdzie, coraz większa
Snów czerwcowych!
A ja oczywiście uciekam na rower.
Sinatra dobry na smutki…
To miał być miły dzień…a wyszło jak wyszło…eh.
Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej…
Czas spać, dobranoc.
Miłych snów, Bożenko!
Spokojnej!
No i pokręcone. I poczytane. Niebywałe, jak bardzo odmiennie można napisać tę samą (do pewnego momentu) powieść.
Też pokręcona?
Właśnie nie, jak dotąd poprzednia wersja jest bardziej kręta. Ale nie mówmy hop…
Po bardzo miłym popołudniowieczorku zaglądam na Wyspę, a tu też miło, tylko trochę cicho:)
Dobranocka wysłuchana, rowerem popedałowane, trochę pary zeszło, to i nie gwiżdżę specjalnie głośno
Jasne, Quacku:)
Ja sobie dziś ćwiczenie odpuściłam, spacer musi wystarczyć:)
Ja sobie na razie nie odpuszczam, miesiąc z hakiem oznacza, że chudnę (i waga to potwierdza), bez szaleństw, powoli, ale jednak.
Trochę mi się nie podoba, że dietę trzeba będzie utrzymać (zapewne z przerwami) do końca życia, ale może serce chwilę dłużej pociągnie bez lekarstw na nadciśnienie?
Dobrze dobrana dieta może naprawdę wiele pomóc. Zarówno w zoptymalizowaniu wagi, jak i w różnego rodzaju dolegliwościach, a skoro czujesz, że coś niefajnego się dzieje, to dobrze, że chcesz coś z tym robić. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć:)
Poza tym, po jakimś czasie już nie będziesz musiał trzymać się tak restrykcyjnie zaleceń, ostatecznie od czasu do czasu można sobie pozwolić na odrobinę luzu:)
Trzymam kciuki za efektywność wysiłków, Quacku:)
Świętowałaś Walentynki?
Poniekąd, Tetryku:)
Bez Walentynek też bym dziś świętowała:)
Dobranoc na dzisiaj…

To i ja się pożegnam.
Dobranoc!
Spokojnej. Jeszcze chwila i również zemknę.
Dobranoc!
I ja się pożegnam, bo padam „nanos”:)
Dobrej nocki, wyspo:)
A ja się witam w nowym dniu 15 lutego, czyli w antywalentynki. Dziś Dzień Singla, więc do nich kierujemy ciepłe słowa i usmiechy 🙂
Dzień dobry
Dzień Singla? Więc to m. in. mój dzień…
Słoneczne dzień dobry!
Niestety, mokry i ponury
Dobry, coś dzisiaj ciężko idzie budzenie się…
A ja nie mogłam dospać.
Witajcie!
Ja spałem dobrze, dziś dla odmiany ciężko się budzą komputery…
To może jestem komputerem?

Hmmm… Właśnie przeczytałem o pochodzeniu słowa „computer”:
Pierwszymi computers były kobiety – to one rozwiązywały zadania matematyczne dla wojska. Nawet gdy zostały zastąpione przez maszyny, minęły lata, zanim na ich miejsce przyszli mężczyźni.
258k.Czy nie czas na…?
Dawno nie knulam, więc czas się zrehabilitować.
Powrócone dzień dobry, Wyspo:)
Ktoś coś planuje?
Bo mogę czegoś poszukać w swojej biblioteczce.
Chyba nikt nic nie planuje.
Szukaj!
O to prosimy, wysłuchaj nas Pani!
Po pracy, w normie. Na przerwę.
No i po knuciu…
Prezydencie prosimy o Veto!
Poknulim i wrócilim. Na moje oko ok. 200 ludzi — mało 🙁
Po zimowym szaleństwie zapraszam na nowe pięterko w nieco łagodniejszym klimacie:)
Dobranocka.
Dzisiaj Kasia Groniec, chyba moja ulubiona piosnka, tak dzięki melodii, głosowi, jak i wiolonczeli.
Snów bez księżyca (chociaż to pełnia? Albo właśnie była?)
A ja zmykam na rower.
Dobranoc
Spokojnych snów, Bożenko:)
Spokojnej!
Śpij dobrze!
To może ja tu już zapalę lampkę (ale nikogo nie wyganiam do snu!)

Spokojnej spaćidącym. Ja jeszcze posiedzę piętro wyżej.