« Trochę zimy w 2022 roku. Księga ubogich »

Haiku

Opadły kwiat
Wrócił na gałąź?
To był motyl.

Moritake (1472-1549)
tł. Czesław Miłosz

303 komentarze

  1. Lena Sadowska pisze:

    Witam:)

    Piękne haiku autorstwa japońskiego poety Arakida Moritake, równie pięknie przetłumaczone przez naszego Czesława Miłosza.

    🙂

  2. Tetryk56 pisze:

    Dzięki, Leno! Mieliśmy tu już fraszki, ale haiku jeszcze nie 🙂

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Tetryku:)

      Więc pora to nadrobić:)
      Mam nadzieję, że to nie będzie jedyne haiku w tym wpisie i Wyspiarze dołączą ze swoimi ulubionymi.

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, ja już po przerwie, ale w takim razie dobranockę przed rowerowaniem zamieszczę jeszcze piętro niżej.

  4. Quackie pisze:

    No i jestem. Odkryłem, że fabuła drugiej powieści nie ze wszystkim się rozjeżdża z pierwszą, raczej przypomina rzekę, która dzieli się na dwa nurty, opływa wyspę, po czym nurty się z powrotem łączą – i znów rozdzielają Pleasure przy czym to, że nastąpiło pierwsze rozdzielenie, sprawia, że potem nastąpiło drugie: w pierwszej wersji podróżnicy załadowali na pokład coś, czego NIE załadowali w drugiej (bo byli w ogóle gdzie indziej), i dlatego w pierwszej musieli potem uciekać z pewnej sytuacji, a w drugiej – nie.

  5. Quackie pisze:

    A haiku w głównym wpisie prześliczne, faktycznie impresja, a przy tym poetyckie przeoczenie. Mnie się zdarzają wyłącznie mniej poetyckie.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dziękuję, Quacku.
      Jedno z moich ulubionych.

      Bardzo lubię też to:

      „Pada
      w każdym
      oknie.”
      (Con Van Den Heuvel,
      tł. Cz. Miłosz)

      • Quackie pisze:

        Tutaj bym pokręcił nosem, tylko dwie sylaby w każdym wersie? Wink1 Przecież drugi powinien być dłuższy, nie tylko optycznie?

  6. Ultra pisze:

    Co lubię w starojapońskim haiku? Minimalizm, czyli 5-7-5 sylab, dodatkowo obarczony regułami: aluzją do przyrody, konkretem wydarzeń i czasem teraźniejszym. To jakby widzieć świat w małej kropli wody.
    Haiku R. Krynickiego:

    „Rusałka, pawik?!
    Kruche piękno w żałobie
    Stulonych skrzydeł”

    • Quackie pisze:

      Chyba nie potrafiłbym się zmieścić w tak treściwej, skondensowanej formie. A w każdym razie nieczęsto. Worry

      • Tetryk56 pisze:

        Cóż, przypuszczam, że nawet gdybym zaczął trening od razu, nie zdążyłbym nawet ustalić kierunku ku doskonałości…

        • Quackie pisze:

          Ech, to niesprawiedliwe, że w wieku, kiedy się powinno zaczynać trening, człowiek nawet nie wiedział, że jest coś takiego jak haiku.

        • Lena Sadowska pisze:

          Myślałam, że odniosłam się do Waszych rozterek, ale chyba tylko miałam się odnieść:)

          Powiedziałabym, że jest jednak nieco inaczej:)
          By tworzyć haiku, potrzeba doświadczenia życiowego, przeżyć, wielu przemyśleń… Haiku, według mnie, to sztuka ubierania refleksji w słowa. Lekkość, błahość, to tylko pozór, za nimi kryje się umiejętność obserwowania świata z pewnego dystansu, który obcy jest „wiekowi bezrefleksyjnemu”:)
          A forma…:)
          Mamy haiku klasyczne, o którym wspomina Ultra, czyli 5+7+5.
          Jest też tak zwane haiku senryu, w którym mieści się cała nieprzyrodnicza tematyka oraz haiku nowoczesne, i właśnie w tych dwóch ostatnich dopuszczalny jest sylabiczny luz: jeśli wypowiadana myśl warta jest złamania zasad – owa złota zgłoskowa siedemnastka nie jest aż tak istotna:)
          Słowem – nigdy nie jest za późno, by zacząć tworzyć haiku:)

          • Tetryk56 pisze:

            Umberto Eco w wieku 77 lat wydał książkę zatytułowaną „Wyznania młodego pisarza” – uzasadniał to tym, że skoro pierwszą powieść wydał tuż przed pięćdziesiątką, to pisarzem jest jeszcze młodym…
            W wieku, kiedy jeszcze się nie ma głębi refleksji można już opanować warsztat — gdybym jako młodzieniec próbował myśleć haiku, z czasem, być może, myśli te stałyby się godne utrwalenia nie tracąc formy.

            • Lena Sadowska pisze:

              Mówiąc „forma”, masz na myśli tę klasyczną 5+7+5, czy raczej ogólną zwięzłość sformułowania?
              Pytam, bo nie zauważyłam, byś miał problemy ze zwięzłością. Haiku, podobnie jak fraszka bądź limeryk, opiera się na koncepcie. Tylko koncept jest z gatunku „zauważeń”, pewnego rodzaju skojarzeń porównawczych:

              „Błyskawica!
              Dźwięk kropli
              Spadających z bambusu.”
              (Buson)

              „Wypożyczyłem mój dom
              Od owadów
              I zasnąłem.”
              (Issa)

              ale też, choćby, ironicznych:

              Grób Basho

              „Grób naszego mistrza!
              Po co tyle wrzawy,
              Przydrożne wróble?”
              (Issa)

              Ponoć wiele zależy od nastawienia:)
              Poza tym, póki się nie spróbuje, nie można wiedzieć, czy się coś umie robić, czy trzeba się jednak trochę poduczyć;)

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Ultro:)

      Haiku to trudna forma, o czym już kiedyś rozmawiałyśmy.
      To może jeszcze takie autorstwa Basho:

      „Krople rosy –
      czym lepiej obmyć
      pył świata?”

      • Ultra pisze:

        Leno, M. Basho, Pierwszy Filar Haiku:

        „Przemawiać do irysów:
        To także jedna z przyjemności
        Wędrowania”

        A to moje ulubione haiku J. Stańczakowej:

        „W dłoni biedronka
        w kropeczki brajla
        więc ją wyczuwam”

        • Lena Sadowska pisze:

          Witaj ponownie, Ultro:)

          O tak, Basho jest niekwestionowanym mistrzem haiku:)
          Lubię też haiku senryu. Basho się nim parał, ale jednym z moich ulubionych jest to autorstwa Joso:

          „Cyranka
          Patrzy jakby mówiła:
          'Byłam na dnie’.”

          Jadwiga Stańczakowa miała niezwykłą wrażliwość, zważywszy, że nie wszystkimi zmysłami dane jej było się posługiwać:):
          „Popatrz klucz ptaków
          odpływa na południe
          podróż dla silnych”

  7. Makówka pisze:

    Jakaś Ewa
    Poszła do łóżka kordelka
    To Makówka

    GoodNight

  8. Quackie pisze:

    Kochani, odhaikowuję się w takim razie do łóżeczka. Dobranoc!

    • Lena Sadowska pisze:

      Śpij dobrze, Quacku, a na miły sen haiku w nieco innej formie:):

      odszedł północek
      seledynem pokropił
      fiołkowe grządki

      rozkwitły z zachwytu ćmy
      uchyliły mgieł tiule

  9. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki, Wyspo:)

  10. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nowy dzień, nowe pięterko…

  11. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Rozkwitłe z zachwytu ćmy tak skutecznie czuwały nad moim snem, że dopiero budzik go przerwał, i to tak ledwo w połowie 😉

  12. Quackie pisze:

    Dzień dobry, idę się dobudzać.

  13. Bożena pisze:

    To chyba wszyscy tak mamy…

  14. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

    • Lena Sadowska pisze:

      Dobry wieczór, Makówko:)

      Mam nadzieję, że choć odrobinę wyczułam nastrój:):

      „Odbite
      W oku ważki
      Góry.”
      (Issa)

  15. Bożena pisze:

    Cisza dzisiaj, pewnie dlatego, że ciśnienie leci w dół. Ostrzegają też przed huraganem…

  16. Tetryk56 pisze:

    W trakcie ciszy czas podpisać petycję
    Nie dla muru – podpisuję petycję

  17. Bożena pisze:

    Podpisałam. Dziękuję za umożliwienie.

  18. Lena Sadowska pisze:

    „Imbryk
    Wisi w powietrzu
    Ku niebu.”
    (Hakuin)

    Powrócone dobry wieczór, Wyspo:)

    i nie ma to jak
    filiżanka herbaty
    po burzliwym dniu

    kłąbki zmierzchu perkocą
    spokój mruczy w imbryku

    🙂

  19. Quackie pisze:

    Dzień dobry, po pracy, na przerwę Pleasure

  20. Quackie pisze:

    I po przerwie, czyli że dobranocka.

    A na dobranoc dzisiaj blues, bo dawno nie było.

    Klasyka.

    Snów o byciu małym. Albo małą. Bo małe jest piękne.

  21. Makówka pisze:

    Kuknęłam, poczytałam.
    Dziś nie wyszłam z domu nawet na zakupy, ani załatwić to co planowałam.

  22. Quackie pisze:

    Jestem po-kręcony. A tymczasem fabuła rozwidliła się ponownie, z jednej strony ją śledzę, z drugiej się zastanawiam, czy na koniec się znowu zwidli i zakończenie będzie takie jak poprzednio.

  23. Tetryk56 pisze:

    Fajna lektura! Delighted

  24. Tetryk56 pisze:

    Na mnie czas! Odpływam w sny o czasach, kiedy byłem małym chłopcem 😉

    • Makówka pisze:

      Cóż, ja nigdy nie byłam małym chłopcem…

      • Quackie pisze:

        To nie stanowi żadnej przeszkody, żeby śnić o dzieciństwie Pleasure piosenka jest o chłopcu, ale na Wyspie nie ograniczamy się w ten sposób, prawda?

        • Lena Sadowska pisze:

          Absolutnie się nie ograniczamy, Quacku:)
          Często mówię: „kiedy byłam małym chłopcem…”:) Tyle, że w moim przypadku owo „hej” jest niezbędne, więc zawsze je dodaję:)

          • Quackie pisze:

            Tak, to tak jak z sokołami, gdzie trzeba koniecznie powtórzyć „hej” trzy razy z coraz większym naciskiem (chociaż akurat tę piosenkę trudno zamieścić jako dobranockę). Wink1

            • Lena Sadowska pisze:

              W oryginalnej wersji początek by się nawet nadał:

              „V dobrom aj v zlom budeš moja
              Rany tie sa s tebou zhoja
              Keď je slnko, keď je zima
              Ty si moja domovina”

              Dopiero końcówka czwartego wersu psuje wszystko, bo ta „domovina” to Ojczyzna:)

              • Lena Sadowska pisze:

                W bardzo wolnym tłumaczeniu:

                „W złym i w dobrym, zawsze-ś moja.
                Ty cierpienia moje koisz,
                Zaraz wszystko się zabliźnia,
                Boś Ty moja jest… i klops… ojczyzna;)”

                • Quackie pisze:

                  Może i wolne, ale b.ładne, bo śpiewalne! In Love

                • Lena Sadowska pisze:

                  A mogło być tak pięknie:

                  Wnet się goi każda rana,
                  Boś Ty moja ukochana…
                  😉

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dzięki wielkie:)
                  Pisałam kiedyś, że mam słabość do melodyki tłumaczonych tekstów:)

                • Quackie pisze:

                  Nieskromnie podlinkuję jeden swój starszy wpis: http://madagaskar08.pl/blog/2017/10/09/nuty-w-kawie/

                • Lena Sadowska pisze:

                  Zerknęłam:)
                  Na pierwszy rzut oka (i ucha) bardzo fajnie to wyszło.
                  Zwłaszcza to fonetyczne cup, cup… to znaczy – kap, kap…:)

                  Jutro jeszcze wrócę, bo dziś też już ledwo siedzę:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Witaj, Quacku:)

                  Zgodnie z obietnicą, jeszcze sobie posłuchałam.
                  Fajnie to brzmi, bo utworek lekki, miło swingujący, w sam raz na zaćmuchany (ja wiem, że oficjalna wersja tego czasownika to „czmuchać”, ale u nas zamiast „cz” mówi się „ć”:)) poranek. Tłumaczenie bardzo mi się podoba – dowcipne i równie lotne jak oryginał. Zabrakło mi może paru wykrzykników w nagłosie (typu: oh!, je! chm!), bo taka chyba była specyfika wymowy tamtych czasów, czy może specyfika artykulacji tych konkretnych artystów, i dałabym więcej „pstryków” w wygłosie, żeby się ilościowo sylaby zgadzały, ale to są niuanse, które absolutnie nie wpływają na jakość bardzo dobrego przekładu, są raczej idee fixe sadystki-szczególistki:)
                  Bardzo też przypadły mi do gustu te przeskoki rytmiczne w:
                  „Lecz mina ma marna, gdy widzę ziarna…”
                  i
                  „Oj, panie kelner…”
                  Słowem – odwaliłeś tam kawał dobrej roboty, gratuluję:)

                • Quackie pisze:

                  Pięknie dziękuję. Czy dobrze rozumiem, że Tobie też się zdarza tłumaczyć piosenki? Może wrzucisz kiedyś na pięterko?

              • Lena Sadowska pisze:

                Tłumaczę raczej wiersze. Piosenek mam na swoim koncie niewiele. Chyba że tłumaczonych tak jak wczoraj – na potrzebę chwili (nawet coś chyba tłumaczyłam jakiś czas temu w komentarzach na Wyspie):) I nie są to teksty anglojęzyczne. Tłumaczyliśmy wprawdzie kiedyś z kolegą J. Morrisona, ale wyglądało to tak, że on świetnie znał angielski, a ja miałam łatwość w wersyfikowaniu:)
                Mam gdzieś te teksty, ale czy się do nich dokopię…

                Nie wiem, Quacku, czy to jest dobry pomysł, by zanudzać Wyspiarzy swoją poetycką twórczością, nawet taką w postaci piosenek:)

                • Tetryk56 pisze:

                  Lena, nie kryguj się! Overjoy

                • Lena Sadowska pisze:

                  Proszę Cię, Tetryku:)
                  Ja i krygowanie się?
                  Wiesz przecież, że zawsze mówię to, co myślę, choć forma tych wypowiedzi może nieco zwodzić:)

    • Lena Sadowska pisze:

      dziurką od klucza
      przekrada się zmęczenie
      lampki wygląda

      pora odetchnąć światłem
      poprószyć dróżkę do snów

      Dobranoc, Tetryku:)

  25. Makówka pisze:

    Dobranoc!

  26. Lena Sadowska pisze:

    „Jaka cisza –
    Terkotanie konika polnego
    Świdruje skałę.”
    (Basho)

    I tym, bardzo wiosennym haiku, też się pożegnam:
    dobranoc, Wyspo:)

  27. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ciepło, ale wietrznie.

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ależ pięknym haikowaniem kołysaliście mnie do snu! Pleasure

  29. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wieje za oknem jak gupie. Nieco zaspałem, ale wszystko pod kontrolą.

  30. Quackie pisze:

    PS. Media społecznościowe donoszą, że dzisiaj Dzień Kota.

  31. Makówka pisze:

    Dzień dobry!
    Rozpaczliwie wieje i pada.

  32. Lena Sadowska pisze:

    „Śnieg zaczyna topnieć,
    Kijem wykopałem wielką rzekę
    U mojej furtki.”
    (Issa)

    Takie zatem przedwiośniane, nieco błotne, bardzo wietrzne dzień dobry, Wyspo:)

  33. Quackie pisze:

    No to po pracy, bardzom kontent, bo udało się nawet zrobić trochę więcej.

    Jednocześnie muszę ogłosić pewną wiadomość, otóż w sobotę, czyli pojutrze, wybywamy do Egiptu (o ile pan demia i pan Putin pozwolą), w to samo miejsce, co 2 lata temu, więc nie wiem, czy będę robił osobną relację, skoro jest cały czas ta: http://madagaskar08.pl/blog/2020/01/26/w-srodku-niczego/

    Tym razem biorę Nikona, więc mam nadzieję, że zdjęcia różnych fruwających stworów wyjdą lepiej niż tutaj http://madagaskar08.pl/blog/2020/01/27/ptahy-z-egiptu/ Marzę, że któregoś dnia przyleci rybołów, a i ibisy będzie łatwiej fotografować, o ile się zjawią.

    A teraz już na przerwę.

    • Tetryk56 pisze:

      Światowy Quacku!
      Oby nikt z panów wam nie przeszkodził wyjechać i wrócić! Udanego wypoczynku!
      Na długo?

    • Lena Sadowska pisze:

      To przyjemny czas Wam się kroi:)
      Oby nic nie pomieszało szyków.

    • Makówka pisze:

      Brawa dla Was!
      A ja właśnie dziś w południe zrezygnowałam z tygodniowego wyjazdu na narty do Sappady (Dolomity) tracąc wpłaconą zaliczkę.
      Trochę szkoda, ale po podjęciu tej decyzji poczułam się lepiej niż miotając się od wczoraj rano między „jechać?”, „nie jechać?”.

  34. Tetryk56 pisze:

    Zamiauczał kocur
    a uśmiech jego pani
    był mu nagrodą

  35. Lena Sadowska pisze:

    przyczajony psiak
    nie spuszcza ze mnie wzroku
    pora na spacer

    kończy frajdę brutalnie
    wichrzyciel rozszalały
    😉

  36. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Tanita Tikaram, zaczyna się nad morzem i kończy takoż.

    Snów ukołysanych falami.

    A ja jeszcze idę pokręcić.

  37. Bożena pisze:

    Ładna dobranocka, zachęca do snu. Nie będę więc się opierać i się pożegnam.
    Dobranoc kordelka

  38. Quackie pisze:

    Jechałem, jechałem i dojechałem na Wyspę. Może to stacjonarny rower… wodny? Pondering

    • Tetryk56 pisze:

      A może stacjonarna żółta łódź podwodna? 😉

      • Quackie pisze:

        Otóż podczas pedałowania słucham zgoła innej muzyki (album „Extreme II: Pornografitti” grupy Extreme, hardrock, bardzo dobrze nadaje rytm), ale całkiem niewykluczone!

  39. Quackie pisze:

    Dotarłem do końca drugiej/komplementarnej powieści Heinleina i mam mieszane uczucia. Bo tak, jest to niewątpliwie kawał dobrej, heinleinowskiej SF, i nawet logiczniejszej niż tamta poprzednia, ale brakuje w niej tej nuty szaleństwa, która była w pierwszej wersji, zwłaszcza w zakończeniu, które jest po prostu fajerwerkiem słowotwórstwa, środków literackich, intertekstualności i aluzji do kolegów po piórze. Poza tym fabuła raz się zbiega, raz rozbiega, żeby na końcu się rozbiec ostatecznie. Tak jak na tym rysunku (wykonanym, co dość zabawne, na generatorze map komunikacyjnych metra, ale akurat tak mi pasowało Wink1 )

    „The Number of the Beast” jest z 1980, „The Pursuit of the Pankera” z 2020.

    • Lena Sadowska pisze:

      Wygląda trochę jak trasa peletonu po jakimś miasteczku-kurorcie;)

      A będziesz jeszcze do tej książki wracał?
      Czy jedno przeczytanie wystarczy:)?

      • Tetryk56 pisze:

        Najciekawiej by się czytało, wymieniając książki w punktach zgodnych 😉

        • Quackie pisze:

          No to właśnie też nie bardzo możliwe, jak już pisałem, decyzje podjęte przez bohaterów w pierwszym rozwidleniu, skutkują rozwidleniem nr 2 i potem nr 3. Czyli z punktu widzenia czytelnika czytającego najpierw powieść z 2020 bieg akcji podczas rozwidlenia nr 2 nie miałby sensu.

          To zawiłe, no trudno, muszę użyć spoilera (=zdradzić część akcji):
          W „The Number of the Beast” bohaterowie na pierwszym rozwidleniu trafiają na alternatywnego Marsa, skolonizowanego w połowie przez Imperium Brytyjskie, a w połowie – przez carską Rosję. Zaopatrują się tam w większy zapas marihuany. Dlatego później, trafiając na galaktyczny patrol z powieści E.E. Smitha o Lensmanach (taka intertekstualna sztuczka), obawiają się odkrycia tego narkotyku i uciekają do innego wszechświata.

          Tymczasem w „The Pursuit of the Pankera” trafiają na zupełnie innego Marsa, Barsoom z powieści E.R. Burroughsa (pierwsze rozwidlenie), nie wywożą z niego żadnych narkotyków, więc kiedy potem, tak samo jak w poprzedniej powieści, natykają się w kosmosie na Lensmanów, nie mają nic do ukrycia i zostają z nimi na dłużej (drugie rozwidlenie).

          Dlatego wymienianie książek niekoniecznie dałoby dobre rezultaty.

      • Quackie pisze:

        Na jakiś czas wystarczy, ta nowsza powieść trochę mnie zdetonowała, ale mam świadomość, że to bardziej kwestia moich oczekiwań niż czegokolwiek innego. Od strony formalnej to całkiem ciekawy zabieg, idący w stronę gier fabularnych, gdzie na każdej(?) stronie wybiera się opcję kierującą na kolejną stronę, gdzie jest opisany nowy element przygody z możliwościami, tylko że w takiej grze po jednej rozgrywce wiele stron pozostaje niewykorzystanych, a tutaj jednak czyta się to linearnie – chociaż w treści każda z nich zawiera zaprzeczenie linearności, choćby dlatego, że zakłada obok trzech wymiarów przestrzeni istnienie trzech wymiarów czasu, prostopadłych wobec siebie nawzajem, a pojazd bohaterów umożliwia dość swobodne skakanie pomiędzy nimi, więc można przeżyć pewien czas pod kątem prostym i wrócić milisekundę później do poprzedniego czasu… Powiedzmy że pamięć każdego z bohaterów JEST linearna, ale ponieważ w każdej powieści mamy 4 przeplatające się narracje z punktu widzenia 2 pań i 2 panów, to ta linearność „ogólnopowieściowa” niekoniecznie musi się zgadzać Happy-Grin

        • Lena Sadowska pisze:

          Jasne:) Rzeczywistość konfrontowana z oczekiwaniami bywa rozczarowująca…
          Z linearnością jak w życiu – to samo wydarzenie widziane w tym samym czasie przez kilka różnych osób często okazuje się nie być jednak tym samym wydarzeniem:)
          To dlatego zbiera się zeznania od wielu świadków. By odnaleźć punkty styczne i ustalić jak najbardziej prawdopodobny przebieg opisywanej sytuacji:)

          • Quackie pisze:

            Tutaj bohaterowie dyskutując o swojej sytuacji używają pojęcia „wieloosobowy solipsyzm” – ponieważ odwiedzają w innych wszechświatach postacie i światy znane im z literatury, zupełnie na poważnie rozważają możliwość, że sami również są postaciami literackimi. Trudno tu mówić o najbardziej prawdopodobnym przebiegu, skoro wszystko zależy od Autora (nie zawsze tego samego, jak widać z innego komentarza, ale jednak zawsze wszechmocnego stwórcy, który może rządzić stworzonym światem kapryśnie i niekonsekwentnie – wprowadzam ten element czasem do opowiadań o panu Lajkoniku Wink1 )

            • Lena Sadowska pisze:

              Wspomniałam o tym prawdopodobnym przebiegu tak na marginesie:)
              Wiesz, trudno rozmawiać, gdy nie zna się przedmiotu rozmowy:)
              A w związku z solipsyzmem, istnieje też taka teoria, że wszystko, co dzieje się w „Lalce” B. Prusa, jest wyłącznie projekcją umysłu Wokulskiego:)

              • Lena Sadowska pisze:

                A! I zapomniałam napisać, że „wieloosobowy solipsyzm” jest pięknym oksymoronem, zważywszy etymologię: „solus” to jedyny po łacinie:)

                • Quackie pisze:

                  Nie słyszałem o tej teorii dotyczącej „Lalki” – bardzo ciekawe!

                  Co do wieloosobowego solipsyzmu u Heinleina, to tak, w tej powieści jest sporo takich oksymoronów i paradoksów.

                  Zmykam!

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dobrej nocki, Quacku:)

  40. Max pisze:

    Na dobranoc zdrobniale od słowa „szczęśliwy”-siusiamulenki Bukiet

  41. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy, Wyspiarze!

  42. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    lulu

  43. Lena Sadowska pisze:

    „O nocy cicha, nocy błękitna,
    u stóp Twych leżę, całując Cię –
    warkoczy Twoich gąszcz aksamitna
    po wzgórzach gwiezdnych w niebo się pnie.”
    T. Miciński)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  44. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To znów piątek, weekendu początek…

  45. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Piątek się zaczął leniwie – uciekł mi autobus 🙂

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Tetryku:)

      Autobus Ci uciekł? To jeszcze nie tragedia. Gorzej, gdyby uciekł piątek;):

      „Uciekł piątek z kalendarza –
      To się nieraz piątkom zdarza.
      Poszedł z nudów między ludzi
      I wciąż stękał: „Mnie się nudzi!”
      Chciał go kowal wziąć do kuźni:
      „Piątek w piątek się nie spóźni,
      W piątek dobry jest początek,
      Taki piątek to majątek!”.
      Wziął się piątek do roboty,
      Nic nie robił do soboty,
      Aż się kowal zaczął złościć:
      „Cóż ty umiesz?!” „Umiem pościć!”.
      Kowal na to rzekł po prostu:
      „Idź gdzie indziej szukać postu!”
      Poszedł piątek do masarza:
      „Jestem, panie, z kalendarza,
      Jako postny, jem niewiele,
      Dość mi śledzia na niedzielę,
      Gdybym dostał jakąś pracę,
      Chętnie kilka godzin stracę.”.
      Odrzekł masarz: „Mam kiełbasy,
      Na kiełbasy każdy łasy,
      Więc to chyba całkiem proste,
      Że nie dla mnie piątek z postem.”.
      Poszedł piątek do stelmacha:
      „Pan tak ładnie młotkiem macha,
      Ja bym też się zajął pracą,
      Może tutaj zdam się na co?”
      Ale stelmach zawsze w piątki
      Miał z żołądkiem nieporządki,
      Więc mu kazał się wynosić:
      „I bez ciebie poszczę dosyć!”
      Zdun go nie chciał, nie chciał rymarz:
      „Długo z takim nie wytrzymasz!”.
      Idzie piątek i rozważa:
      „Wrócę znów do kalendarza…”.
      Poszedł, zerwał kilka kartek:
      „Proszę państwa, dziś jest czwartek,
      Jutro piątek. Jutro wszędzie
      Niechaj postny obiad będzie”.”
      („Piątek” – J. Brzechwa)

      Wierszyk na tyle uroczy, że nie mogłam sobie darować:)

  46. Quackie pisze:

    Dzień dobry, troszkę dłużej pospałem, ale minimalnie.

  47. Makówka pisze:

    Słoneczne dzień dobry!

    • Lena Sadowska pisze:

      „Co ja bym robił bez słońca?
      (to coś dla dzieci)
      słońce, słońce, słońce!
      niechaj przyjdzie, niech świeci!”
      („Słońce” – W. Broniewski)

      Dzień dobry, Makówko:)

  48. Lena Sadowska pisze:

    „Na mokrych liściach
    Jarzenie się
    Świateł wioski.”
    (Ryota)

    Podeszczowe, słoneczne dzień dobry, Wyspo:)

  49. Bożena pisze:

    I tu rano słońce było,
    Ale prędko się skończyło.
    Teraz tylko deszcz i chmury,
    Piątek zrobił się ponury…

  50. Quackie pisze:

    Po pracy, po pakowaniu (w większości), a teraz na przerwę.

  51. Bożena pisze:

    Cisza dzisiaj, jakby wszystkich wywiało… A wichura ma wrócić jutro.

    • Makówka pisze:

      Dziś też wiało i było piękne słońce.
      Mnie nie wywiało, jestem, ale jakoś nawet na Wyspę nie mam ani czasu, ani nastroju zaglądać.
      Quacku miłego pakowania i wspaniałego wypoczynku!

    • Lena Sadowska pisze:

      U nas też było słonecznie i ciepło.
      Chyba wiosna idzie, bo Psiułka strasznie się sierści.
      Miałyśmy małą sesję fryzjerską – pół reklamówki włosia wyczesałam:)
      Jeszcze ze dwie takie akcje i na dywanach i kapach znowu będzie widać wzorki nie tylko bezpośrednio po odkurzaniu:)

  52. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Ponieważ reisefieber (również w związku z wietrznymi prognozami na jutro) trwa, coś kojącego. Czyli może taka wersja „Come As You Are” Nirvany w pogodnej tonacji, w wykonaniu Kasi Nosowskiej i zespołu Tymon & the Transistors.

    Snów również w pogodnej tonacji.

    Edit: a ja idę jeszcze dzisiaj popedałować.

  53. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

  54. Tetryk56 pisze:

    Byłem dziś na bardzo ciekawym wykładzie o testach antycovidowych — wkrótce będzie do odtworzenia.
    Bardzo ciekawe miejsce, animowane przez rodzinę prof. Fryderyka Zolla, warto zaglądać. Wykłady są otwarte.

  55. Lena Sadowska pisze:

    „Ci­cho! oto już księ­życ srebr­ne baj­ki ple­cie
    I ma­ja­czy tam dzi­wy nie­by­wa­łe w świe­cie;
    Roz­bu­dza du­chy bia­łe, co w szcze­li­nach drze­mią
    I rade o pół­no­cy ha­sa­ją nad zie­mią;
    Zro­szo­nym mchom roz­pla­ta bry­lan­to­we wło­sy
    I, jako dzi­wo­żo­na, łech­ce sen­ne wrzo­sy…”
    („Noc” – M. Konopnicka)

    Dobranoc, Wyspo:)

  56. Makówka pisze:

    Dobrej nocki Wyspo!

  57. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów, Wyspiarze! Lampka czuwa!

  58. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Trochę problemów znowu się na mnie nawaliło… ale ponieważ „jestem twarda jak stonka”, na pewno sobie z nimi poradzę Delighted

  59. miral59 pisze:

    Zdaje mi się, że „mysnęłam” urocze pięterko Makóweczki, z całym mnóstwem ciekawych zdjęć, a też i obecne pięterko jakoś pominęłam. Też fakt, że mój ścisły umysł nie ogarnia haiku… to dla mnie za trudne Worry

  60. miral59 pisze:

    Oczywiście życzę Mistrzowi Q jak najlepszej pogody na wyjeździe Delighted
    A także miłej i bezproblemowej podróży Pleasure
    Szkoda, że mieszkam tak daleko, bo na ten „reisefieber” miałabym dobry sposób – „szyszeczki” babki zwyczajnej. Niwelują każdy żołądkowy problem… to jeszcze sposób mojej babci. Zawsze gdy mieliśmy jakiś żołądkowy problem, miała ususzone zioła i tym nas zawsze ratowała Pleasure
    Na jej wzór mam w zapasie różne ziółka, które pomagają nam w różnych przypadłościach Happy

    • Quackie pisze:

      Dzięki. Samolot już leci (z Egiptu), jak wyląduje i się ogarnie, pewnie będę już na lotnisku.

    • Lena Sadowska pisze:

      My też na dolegliwości żołądkowe parzymy szyszeczki ale – olszynowe:)
      Ohydne są. W kolorze i w smaku. Ale pomagają:)

      • miral59 pisze:

        Szyszeczki olszynowe są dobre, ale zawierają związki halucynogenne i jeśli zrobi się za mocny wywar, można się poczuć jak po narkotykach Wink A przynajmniej tak twierdziła moja babcia…
        Babka zwyczajna tego nie ma i jest bezpieczna nawet dla dzieci.
        Pamiętam, że jako dzieci używaliśmy liści tej babki do tamowania wszelkich krwawień z zadrapań…
        W smaku też nie jest taka zła… chociaż nie przepadam… trochę pachnie jak siano (ten napar)… da się wypić Wink
        A jakbyś chciała dowiedzieć się czegoś więcej, to tu jest stronka o babce Pleasure
        https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Babka_zwyczajna

        • Lena Sadowska pisze:

          Pierwsze słyszę z tymi substancjami halucynogennymi. A efekt „jak po narkotykach” czyli jaki – ma się odlot czy raczej się od tego ohydztwa da uzależnić:)?
          I my przykładaliśmy liście babki na rany, a naparu używało się m.in do płukania jamy ustnej…
          Też miałam taką Ciotkę Zielachę w rodzinie, więc właściwości ziół nie są mi tak całkiem obce:)

          • miral59 pisze:

            Może coś pokręciłam… nie wiem. O szyszeczkach olszynowych słyszałam gdy byłam dzieckiem, a to już trochę czasu minęło. Faktem jest, że babcia nigdy nam naparu z nich nie dawała…
            Z tym efektem to jest tak, że ma się „odlot”…

  61. makowka9 pisze:

    Witajcie!

  62. miral59 pisze:

    Dziś w końcu zadzwoniła do mnie Kay. To ta, która mieszkała z Ro, moją zmarłą amerykańską przyjaciółką…
    Próbowałam się do niej dodzwonić, ale zmieniła numer telefonu, a nowego nie znałam.
    I muszę przyznać, że jestem oburzona Disapproval
    Rodzina zabrała ciało zmarłej Ro, ale nie raczyła powiadomić Kay, gdzie, ani kiedy odbył się pogrzeb. Nie zaprosili też jej na stypę. Potraktowali jak zupełnie obcą osobę… a przecież od ponad 20 lat Kay mieszkała z Ro. Trochę od niej młodsza, była jak czuła matka. Zajmowała się Ro 24 godziny na dobę. Rodziny nie było, gdy dzwoniła do mnie, żebym ze dwa razy w tygodniu, choć na godzinę przyjeżdżała popilnować Ro. Bała się zostawić ją samą, bo nigdy nie wiadomo, co może się stać.
    A teraz kochająca rodzina Angry Chcą zabrać Kay dom, zapisany jej testamentem. A gdzie się biedna podzieje? Związała swój los z Ro… nie ma nic. Musiała zatrudnić adwokata… a przecież nie ma pieniędzy!!! Coś mnie trafia na taką ludzką pazerność. Skąd się to w ludziach bierze?!!! Thinking
    I tak jak nie życzę nikomu niczego złego, tak tej rodzinie nie życzę najlepiej. Ro była panienką. Nie miała dzieci, więc też bez problemu mogła zostawić co chciała i komu chciała. A teraz rodzina kwestionuje jej rozporządzenia… nawet dokładnie nie wiem kto… Ro miała tylko siostrę, a ta siostra 4 synów. Z tym, że najmłodszy (w moim wieku) kilka lat temu zmarł na raka krtani (bodajże w 2017 roku, w kwietniu).
    Jestem rozgoryczona i zniesmaczona… jak można tak potraktować kobietę, która zajmowała się Ro do ostatniej chwili… i to zajmowała się jak własna matka swoim dzieckiem… nie rozumiem tego… nie jestem w stanie pojąć… Weary

    • Tetryk56 pisze:

      Za nieboszczki PRL często mawiało się, że najbardziej prawdopodobnym — i przez to wymarzonym — sposobem szybkiego wzbogacenia się jest spadek po wujku z Ameryki. I nikt wtedy nie myślał o abstrakcyjnym człowieku, który miałby gdzieś tam, daleko, umrzeć, tylko o przypływie gotówki. Wygląda na to, ze rodzina właśnie w ten sposób podeszła do Ro…
      A jak zwykle, zarobią prawnicy.

      • miral59 pisze:

        Prawnicy zarabiają tu krocie, bo w zasadzie niewiele jest spraw sądowych, na których bez prawnika się obejdzie Weary
        A co do rodziny Ro… brak mi słów. Przecież ten dom jest stary i już trochę zaniedbany. Żeby doprowadzić go do porządku, trzeba sporo kasy wyłożyć. Na prawdę, nie ma się o co bić… a tym bardziej, że zawładnięcie tym domem, będzie z krzywdą niewinnej osoby. Za żadne skarby nie chciałabym go… nawet gdyby mi ktoś dopłacał Conceited
        Gdy nie widzimy czyjejś śmierci, wydaje się ona tak nierealna, że taki „wujek z Ameryki” przestaje być osobą – liczy się tylko jego gotówka Worry
        Co oczywiście wcale nie oznacza, że popieram taki sposób myślenia…

    • Lena Sadowska pisze:

      Nawet czytać o tym przykro, a co dopiero być osobiście zaangażowanym…

      • miral59 pisze:

        Szkoda mi Kay, chociaż nigdy moją faworytką nie była. Tak się przejęłam jej problemami, że niemal zapomniałam o własnych Pondering

  63. miral59 pisze:

    I od razu przypomniało mi się, że kiedy moja siostra chciała przenieść własność domu z dziadka na siebie, bez wahania podpisałam zrzeczenie się praw do tego domu. Doszłam do wniosku, że nie łożyłam na ten dom, nic tam mojego w zasadzie nie ma, więc i praw nie powinnam mieć żadnych. Uznałam prawo mojej siostry… bezinteresownie. Czy tak nie powinno być? Czy to nie powinno być normą? To przecież logiczne…

    • Quackie pisze:

      To prawda, z tym że przypomina mi się taka historia o mędrcu, który poprowadził ucznia najpierw do okna – i pokazał mu ludzi na ulicy – a potem do lustra. I powiedział: – Widzisz, to samo życie, przez okno widzisz ludzi, ale dodaj do szyby trochę srebra, i natychmiast zaczynasz widzieć tylko siebie.

  64. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzisiaj niebezpiecznie wychodzić z domu…

  65. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jeszcze chwilę pobędę dzisiaj Pleasure

  66. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po zakupach, już z domu kibicuję Quackowi et familias oraz Makówce w ich podróżach. W Krakowie wiatr narusza dachy, przewraca stragany… Uważajcie na siebie!

    • Quackie pisze:

      Tak, z całej Polski widzę doniesienia, prywatne i medialne, Wielkopolska, Warszawa, łódzkie…

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Tetryku:)

      Tu nie jest aż tak tragicznie, ale też bardzo nieprzyjemnie. I jeszcze ma nam do kompletu pośnieżyć…

  67. Quackie pisze:

    To ja tylko zapowiem, że jakby ktoś miał ochotę, to można śledzić ten lot Happy

    W tym celu należy po godzinie 14:55 (albo i później, bo już widzę, że samolot ma opóźnienie w przylocie, więc pewnie i odleci nieco później) wejść na stronę http://www.flightradar24.com, w okienku po prawej u góry oznaczonym „search” wpisać numer lotu ENT7165, rozwinąć link z numerem lotu oznaczony napisem „LIVE” na żółtym tle i kliknąć „Show on map” (a potem ew. na panelu ze zdjęciem samolotu po lewej kliknąć u dołu na „Follow”, wtedy mapa będzie się przesuwać razem z sylwetką samolotu). Po pół godzinie mapa się wyłączy (chyba że ktoś ma płatną subskrypcję), wtedy można odświeżyć stronę i powtórzyć operację Pleasure

  68. Quackie pisze:

    Dobra, do zobaczenia, jak się będzie dało, napiszę z Egiptu chociaż parę słów, a jak się nie uda, to mam nadzieję za tydzień (z okładem) być.

  69. Lena Sadowska pisze:

    „Jam cały jest z gwiazd roztopionych,
    jam krwią nieskończoności.
    Odkrywam kolory ocierając się o rzeczy,
    budzę głębie uśpione.
    To ja smutki wieczoru wykuwam,
    melancholijne i chłodne.
    Jestem wieczystą harmonią Ziemi,
    lasem niepoliczonym.
    Ku nieznanemu na swoich falach,
    snów karawele niosę.
    W głębi mej skryta samotna gorycz,
    bo nie znam mego kresu i losu.”
    („Rytm jesieni” – F.G. Lorca)

    Dzień dobry, Wyspo:)

  70. Tetryk56 pisze:

    Biegnę pod Teatr…

  71. Makówka pisze:

    Tetryku opowiedz jak było pod teatrem Please

  72. Bożena pisze:

    Pewnie jeszcze nie wrócił, może się dowiem jutro. Teraz idę spać.
    Dobranoc kordelka

  73. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo.

  74. Tetryk56 pisze:

    Też wróciłem.
    Pod teatrem wystąpili ludzie teatru, a wokół zgromadziło się mnóstwo ludzi z karteczkami Teatr jest nasz!. Odczytano listy poparcia od bardzo wielu zespołów teatralnych z całego kraju, z wyrazami wsparcia dla dyrekcji i załogi Teatru im J. Słowackiego oraz wezwaniami do marszałka województwa o zaniechanie procedury odwołania. Duża różnorodność publiczności: od starszych ode mnie po licznie reprezentowaną młodzież, a nawet gdzieniegdzie dzieci „na barana”. Było parę kamer, zapewne videoKOD wkrótce opublikuje nagranie.

    • Makówka pisze:

      Na fb widziałam fragment relacji na żywo. Również zdjęcia (był i nasz Tetryk). Dusza mi się wtedy rwała, że mnie tam nie ma, ale byłam zbyt zmęczona i niedospana, aby zaraz po wycieczce pojechać.
      No i musiałam „odbłocić” buty, kijki, spodnie na jutro.
      Gdzie te czasy kiedy nie wracając do domu chodziłam gdzieś na coś prosto z plecakiem!?
      Teraz już padam, zaraz umknę, dobranoc.

      Tetryku jak będzie nagranie podeślij linka, proszę.

    • Lena Sadowska pisze:

      „Dziady” nigdy nie były utworem „wygodnym”. Po to powstały, by budzić kontrowersje. By rozprawiać się z tyranią legalnej władzy. Były głosem opozycji…

      Aż się nie chce tej całej żenady komentować:(

  75. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocki! 🙂

  76. Lena Sadowska pisze:

    „Rozchodzą się z dżamidów pobożni mieszkańce,
    Odgłos izanu w cichym gubi się wieczorze,
    Zawstydziło się licem rubinowém zorze,
    Srébrny król nocy dąży spocząć przy kochance.

    Błyszczą w haremie niebios wieczne gwiazd kagańce,
    Śród nich po safirowym żegluje przestworze
    Jeden obłok, jak senny łabędź na jeziorze,
    Pierś ma białą, a złotem malowane krańce.

    Tu cień pada z ménaru i wierzchu cyprysa,
    Dalej czernią się kołem olbrzymy granitu,
    Jak szatany, siedzące w dywanie Eblisa

    Pod namiotem ciemności; niekiedy z ich szczytu
    Budzi się błyskawica i pędem Farysa
    Przelatuje milczące pustynie błękitu.”
    („Bakczysaraj w nocy” – A. Mickiewicz)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  77. Makówka pisze:

    Witam już z przystanku.

  78. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Będzie lepszy od wczorajszego, bo chyba wichury już minęły…

  79. Makówka pisze:

    Teraz już z pociągu.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Maczku-Wędrowniczku:)
      I my powłóczyłyśmy się dziś po okolicy, szukając śladów pani Wiosny:)

  80. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Słońce się zdarza, choć chmury przebiegają rączo i nisko. Pogoda dla twardzieli! 🙂

  81. Lena Sadowska pisze:

    „Koronkę w gaju utkała chmura,
    Zadymiły pachnące mgły w krąg.
    Błotną drogą jadę z dworca furą,
    Daleko od rodzimych łąk.

    Las zastygnął bez smutku i szmeru,
    Ciemność zwisa za sosną jak płaszcz.
    Żałobliwa myśl sercu doskwiera…
    Niewesołyś ty, kraju nasz.”
    („Koronkę w gaju…” – S. Jesienin
    tł. Zb. Dmitroca)

    Melancholijne nieco, międzyspacerkowe dzień dobry, Wyspo:)

  82. Lena Sadowska pisze:

    Nieśmiało nieco zagaję: ktoś? coś?
    Bo moje mezzanino bardziej już przypomina drapacz (nomen omen) chmur:):

    „To nie mezanin, to cię­żar
    wywodów wy­dźwi­gnię­tych
    od oczu do la­zu­ru –
    Błysk wie­lo­siecz­nych ko­lo­ra­mi mie­czy
    od­ciął wnę­trze od mu­rów.
    Czyż­by pra­wa cią­że­nia
    zwy­cię­żał
    i prze­strze­nie zmie­niał?”
    (parafraza z: „Widzenie katedry w Chartres” – J. Przyboś)

    🙂

  83. Bożena pisze:

    Nie trze­ba w le­sie kląć,
    ka­pe­lusz trze­ba zdjąć,
    Mo­gły­by list­ki lesz­czy­ny
    po­zwi­jać się bez przy­czy­ny.
    Mo­gła­by lipa bez po­wo­du
    od­mó­wić psz­czo­łom mio­du.
    Mo­gła­by osi­ka
    ze stra­chu do­stać bzi­ka.
    A za­jąc, ten ma­leń­ki, zbu­dzo­ny w środ­ku snów,
    mógł­by się jesz­cze zgor­szyć –
    na­uczyć brzyd­kich słów.

    Nie trze­ba w le­sie kląć,
    ka­pe­lusz trze­ba zdjąć
    jak naj­uro­czy­ściej
    i po­słu­chać, co też mó­wią li­ście…

    Jan Sztaudynger.

  84. Tetryk56 pisze:

    I ja wróciłem ze spaceru. Tym razem był to spacer po uliczkach starego Krakowa, w licznym towarzystwie ludzi wykrzykujących poparcie dla zagrożonej Ukrainy.

  85. Quackie pisze:

    Kochani, dolecieliśmy bezpiecznie, poza tym, że samolot wylądował z opóźnieniem, jakimś cudem mimo wiatru, i wystartował ok, 1,5 h później. Dzisiaj tutaj potężny wiatr, więc morze wzburzone, na rafie byliśmy symbolicznie, ciężko się snurkowało. Natomiast całkiem ładne foty ptaszków, w tym jeden naprawdę fajny rybołów (ale bez ryby, mimo że próbował). Będę się odzywał w miarę możności.

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Quacku:)

      Fajnie, że dałeś znak.
      Wypoczywajcie. Niech pogoda Wam dopisuje, a Tobie, dodatkowo, trafiają się fotograficzne gratki, ale – z umiarem, żebyś miał też czas na inne przyjemności:)

    • Tetryk56 pisze:

      Świetnie, że dolecieliście bezpiecznie. Wiatrem się nie martw – w domu miałbyś sztorm za sztormem, ponoć do 11 st. B., więc tu byś nie posnurkował 😉

  86. Bożena pisze:

    Witaj nam Quacku Happy Cieszę się, że się odezwałeś.
    Dużo przyjemności życzę Who-s-the-man

  87. Makówka pisze:

    Quacku super,że jesteś już na miejscu.Wypoczywaj!
    Ja już w Krakowie.W domu,ale nie moim.

  88. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc proponuje coś dopasowanego do głównego tematu wątku 😉

  89. Makówka pisze:

    No to czas wracać do domu…

  90. Ultra pisze:

    Makówko, nie boisz się wiatrów, by wracać o godz. 23?
    Moje haiku na poniedziałek, gdy trzeba rano wstać i budzik dzwoni:
    o, nie, chwileczkę
    właśnie śnię o wiośnie teraz
    o, jeszcze… zaraz…

  91. Tetryk56 pisze:

    Lampka do snu … i na drogę 😉

  92. Makówka pisze:

    Już po lampce melduję, że jestem w domu. Moim własnym, ale jeszcze nie w łóżku.

  93. Lena Sadowska pisze:

    „Gdy noc głę­bo­ka wszyst­ko uśpi i onie­mi,
    Ja ku nie­bu pod­nió­sł­szy du­cha i słu­cha­nie,
    Z rę­ka­mi wznie­sio­ny­mi – na słoń­ca spo­tka­nie
    Lecę – bym był oświe­ceń ognia­mi zło­te­mi.”
    („Gdy noc…” – J. Słowacki)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  94. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Tak jak było do przewidzenia, poradziłam sobie z problemami, bo czasami bywam uparta i zawzięta Wink Mąż jest z tego bardzo zadowolony, bo te problemy w pewien sposób oddziaływały i na niego, a teraz ma to z głowy Pleasure
    Muszę jeszcze zrobić porządek w papierach, a tego nie znoszę tak samo jak zakupów Disapproval Odkładałam ile się dało, ale już luty się kończy, więc czas najwyższy. Co prawda nie mam bałaganu w papierach, ale muszę oddzielić ten rok od poprzedniego, zapakować, podpisać… a to trochę czasu zajmuje Weary

  95. miral59 pisze:

    Nie zaniedbujemy też naszych spacerków po okolicy… tej bliższej i dalszej. Dziś byliśmy na spacerku wzdłuż Fox River. Zaczęliśmy od Batavia, potem Geneva, przez St. Charles do Elgin… trochę nam to zajęło Pleasure
    Ani jednej chmurki, dość ciepło (jak na tę porę roku) tylko ten wiatr tak silny, że czasami trudno było ustać na nogach. Gdy jechałam, spychał mi samochód to na środek drogi, to w odkos, a nie chciałam nigdzie zjechać…

  96. miral59 pisze:

    W Batavia na górce stoi stary wiatrak. Pełno przy nim było dzieci z rodzicami. Śnieg jeszcze leży, więc zjeżdżali z tej górki na czym się dało… jakoś typowych naszych sanek nie zauważyłam Wink
    Na ścieżce, przy samej rzece pasło się kilka bernikli kanadyjskich. Mąż się śmiał, że są jak psiaki – podchodziły do nas na pół kroku i zaglądały w ręce. Nic dla nich nie mieliśmy, więc odchodziły obrażone. Wszystkie, które podeszły, miały uszkodzone skrzydła (i to w sposób widoczny). To są skutki karmienia chlebem Disapproval Tylko mało kto zdaje sobie z tego sprawę… niektórzy uważają, że skoro im chleb nie szkodzi, to i ptaki będą zadowolone, gdy się im posypie. A właśnie chleb (i wszelkiego rodzaju pieczywo) są bardzo szkodliwe dla ptaków. Te wszystkie „ulepszacze”, „poprawiacze smaku” i te inne chemiczne dodatki wywołują u ptaków chorobę zwaną „anielskie skrzydło”. Z czasem te ptaki stają się „nielotami” i stają się łatwym łupem wszelakiego rodzaju drapieżników. Może to i dobry sposób na dokarmianie „drapoli”, ale chyba nie o to chodzi tym wszystkim „dokarmiaczom” Weary

  97. miral59 pisze:

    W ubiegłym tygodniu dostałam wezwanie do sądu – miałam być ławnikiem w kryminalnej sprawie. Nie bardzo wiedziałam jak się z tego wyplątać. Może to i zaszczytna funkcja, ale mój angielski nie jest doskonały. A w sądzie trzeba rozumieć wszystko. Sprawę pogarsza fakt, że prawnicy mają swój język, trochę odbiegający od typowego angielskiego (tak jak i w polskim, wiem, bo miałam ojca prawnika). Zadzwoniłam, pogadałam i mam nadzieję, że ze mnie zrezygnują Wink Oni wysyłają te wezwania do wielu osób, a jak się odpowie w miarę szybko, to mają czas na uzupełnienie składu. W mowie potocznej, gdy rozmawiam z Amerykańcami, a czegoś nie zrozumiem, mogę poprosić o powtórzenie, użycie innych wyrazów, czy wytłumaczenie o co im tak właściwie chodzi. Jako ławnik nie mam takiej możliwości. Podpisując się pod jakimś wyrokiem, można kogoś skrzywdzić, a tego bym nie chciała…
    Mark, który już kiedyś był ławnikiem (i to w kryminalnych sprawach), pochwalił moją decyzję. On wie, że mój angielski doskonały nie jest Wink I nie chodzi tu tylko o akcent…

  98. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ostatni tydzień miesiąca…

  99. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Przeżyjemy i ostatni tydzień srogiego miesiąca 😉

  100. Makówka pisze:

    Witam!
    Dalej wieje…

  101. Makówka pisze:

    To jest 287 komentarz…tak tylko przypominam…

  102. Lena Sadowska pisze:

    „Gdzie ten luty, groź­ny, zły,
    któ­ry szcze­rzył mro­zu kły…”

    Przelotne dzień dobry, Wyspo:)

  103. Lena Sadowska pisze:

    Jeszcze raz nieśmiało zapytam: czy my może bijemy jakiś komentarzowy rekord:)?
    Czy jednak ktoś… coś…

    🙂

  104. Lena Sadowska pisze:

    Pora więc pożegnać się i opuścić nieznany zakątek:)
    Dziękuję wszystkim za obecność.

    Kończę pięknym, pełnym nadziei haiku Basho:

    „Zbudź się, motylu –
    Późno, całe mile
    Są przed nami.”

    i biegnę na spotkanie z Janem Kasprowiczem:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)