« Lajkonik: reedycja. Odc. 9 Lilije »

Czerwcowe wycieczki…

Nie bardzo wiedziałam, którą z wycieczek opisać, bo według mnie na każdej zdarzyło się coś ciekawego… opisałam więc wszystkie trzy!

I tak w kolejności chronologicznej pierwsza w czerwcu (06-06) była na Goose Lake Prairie State Natural Area w Morris, Illinois. Potem pojechaliśmy dalej… Chciałam obejrzeć Midewin National Tallgrass Prairie, a to od Goose Lake o rzut beretem. Nie wysiedliśmy nawet z samochodu. Po kilku godzinach łażenia po Goose Lake w pełnym słońcu, jakoś nie pociągała nas nowa preria…

Pojechaliśmy zatem do kolejnego parku, mijanego po drodze. Nawet nie wiem jak się nazywa… z jednej strony jest Kankakee River, z drugiej Milliken Lake, a jakby zamykał trójkąt dopływ Kankakee River – Prairie Creek. Jak na nasz gust, było trochę za dużo ludzi. Przede wszystkim wędkarzy. Chociaż nad Prairie Creek też waliły tłumy. Na parkingu przy „plaży” nie było gdzie, więc ludzie parkowali w bardzo dziwnych miejscach. Jeden taki zaparkował na środku drogi i wszyscy inni musieli go mijać. To znaczy… ci, którzy wyjeżdżali musieli najpierw wpuścić tych, którzy wjeżdżali… a wszystko przez to, że Amerynkańcom tak ciężko przejść na piechotę te kilka metrów. Zaparkowałam na parkingu (były wolne miejsca), ale może z 50 m od „plaży”. Nam nie przeszkadza przejść się kawałek…

Druga nasza wycieczka (którą chciałam opisać) była 20 czerwca, nad Mallard Lake. Trochę o niej pisałam. I o wężu, którego spotkaliśmy na ścieżce i o agresywnej samiczce epoletnika krasnoskrzydłego… ale zdjęć nie pokazywałam!

I trzecia nasza wycieczka, zaledwie jeden dzień po Mallard Lake. Pojechaliśmy do Moraine Hills State Park. Byliśmy tam już wielokrotnie, ale że nie wszystkie ścieżki przeszliśmy…

Na tą z najdłuższych tras małżonek nie chciał się zgodzić. Ma ona ponad 6km długości i jak to on orzekł, nie będzie mnie niósł, bo na pewno jej nie przejdę. Tym bardziej, że temperatura rosła i miała osiągnąć ponad 30C. Szczególnie na otwartym terenie, w pełnym słońcu, faktycznie byłoby mi ciężko…

Podjeżdżaliśmy więc z parkingu na parking i chodzili wokoło. I tak było ciekawie.

Na pewno w ostatni weekend czerwca znowu się gdzieś wybierzemy… ale dokąd? Któż to wie…

238 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Serdecznie zapraszam na wędrówkę po parkach Pleasure
    Mam nadzieję, że będzie to wytchnienie, taka odskocznia od codzienności… Happy

  2. miral59 pisze:

    Ależ rozpętała się burza!!! Amazed
    I to akurat wtedy, gdy mąż pojechał do sklepu. Wiatr przyginał drzewa, a deszcz taki, że świata nie było widać. Jakby ktoś wiadrem wodę na szyby lał Amazed Po godzinie wyszło słońce, a właściwie pokazało się na zachodzie, a na niebie wykwitła piękna tęcza In Love
    Mąż wrócił cały i zdrowy, z czego bardzo się ucieszyłam Pleasure Przesiedział trochę czasu w samochodzie na parkingu. Jak mi powiedział, otworzył drzwi od samochodu, momentalnie zmokła mu ręka, więc zatrzasnął drzwiczki i czekał Happy-Grin
    Z parkingu trzeba przejść cały budynek, wszystkie 7 szeregówek, bo nasza jest na końcu. Byłby przemoczony do ostatniej nitki. A tak wrócił prawie suchy Wink

  3. miral59 pisze:

    Jak mi opowiadał mąż, po drodze leżały połamane gałęzie i całe drzewa… będą służby porządkowe miały co robić… muszą to uprzątnąć Worry
    Mąż powiedział mi też, że w naszym ogródku wiatr powywalał masę rzeczy… czyli ja też będę miała co robić. Trzeba będzie sprzątnąć ten bałagan Pondering
    Ale dobrze, że żaden piorun w nic nie trafił i że nie dawało gradem. Po ostatnim i tak w liściach pełno dziur. Znowu by mi „naszatkowało” liści Weary

  4. miral59 pisze:

    U nas już po 22, a właściwie bliżej 23, a te wariaty dalej strzelają Weary Mało im było piorunów? Też strzelały…

  5. Makówka pisze:

    Bry ….

  6. Makówka pisze:

    Zbudził mnie budzik i grzmoty.Ulewa taka,że zmoklam zanim dotarłam na miejsce zbiórki.
    W autokarze witamy się „trzeba być wariatem,aby w taką burzę wychodzić z domu”,ale z takimi jest wesoło.

  7. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękne pięterko, tego się spodziewałam. Wszystkie zdjęcia są ciekawe, ale mnie najbardziej zainteresował epoletnik. Taki mały ptaszek, a taki groźny? Atakuje ludzi? Thinking

    • miral59 pisze:

      Witaj, Bożenko Delighted
      Epoletnik jest większy od wróbla, czyli taki bardzo mały nie jest Wink A o tym, że potrafi zaatakować nawet człowieka pisałam już wcześniej Pleasure
      Tylko do tej pory widziałam samce w ataku. Samiczka najwyżej wołała w niebezpiecznej chwili swego partnera, sama nigdy nie podejmowała walki… i dlatego wydało mi się to dziwne Delighted

      • Bożena pisze:

        Większy od wróbla, czyli nie jest duży. Może on broni gniazda lub samiczki, że taki bojowy? Thinking

        • miral59 pisze:

          Wróbel dorasta do 18cm, a epoletnik do 24cm. Różnica niby niewielka, ale jak na tak małe rozmiary – duża Delighted
          Oczywiście, że samczyk broni gniazda, samiczki i młodych. Dlatego taki bojowy. Rzuca się na wszystko co wydaje mu się zagrożeniem dla jego bliskich. Nawet na człowieka…
          Ale jak już wspominałam, nigdy wcześniej nie widziałam samiczki w tej roli i dlatego tak mnie to zdziwiło Happy-Grin

  8. Makówka pisze:

    Jedziemy, więc próbowałam jednak obejrzeć ptaszki,ale nidowidze podpisów no i konkurs się zaczął.
    Wygrałam bransoletkę.
    Lackowa bywa nazywana Góra Policyjną
    .Czemu?

  9. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jestem i jak się rozejrzę wśród ptaszków, skomentuję również merytorycznie Pleasure a tymczasem miłego dnia!

  10. Quackie pisze:

    Zawsze jak widzę dzikie indyki, to się zastanawiam, jak to się stało, że one jeszcze nie wymarły po tych wszystkich Świętach Dziękczynienia Wink1 (oczywiście żart, wiem, że na stoły trafiają indyki z chowu na fermach).

    Wszystkie te drobne ptaszki, spizele, pasówki etc., nb. podobne do naszych wróbelków, wywołują u mnie pytanie: jak to rozpoznawać? Jeszcze pasówka śpiewna w miarę, ma taki dropiaty brzuszek, ale reszta?

    Czy przedrzeźniacz faktycznie kogoś przedrzeźnia (np. inne ptaki?). W ogóle z sylwetki jest podobny do kukawki kalifornijskiej (=Strusia Pędziwiatra), tylko nogi krótsze i nie tak umięśnione. Może jest jakieś pokrewieństwo?

    Błotniak wyszedł wspaniale. W ogóle wygląda jak latawiec, a nie ptak, w sensie tych wszystkich gładkich prostych i zagiętych linii. Nic tam nie odstaje, nic nie sterczy.

    Próbowałem znaleźć tego ptaka, co nie mogłaś rozpoznać, ale się poddałem. Wyszukiwanie obrazem google z uporem maniaka podpowiada jakieś pszczołojady, co jest bzdurą, ponieważ po pierwsze mają kompletnie inne dzioby, a po drugie występują wszędzie, tylko nie w Amerykach (przynajmniej tak wskazuje mapka w Wiki).

    Żurawie i czapla bardzo majestatyczne! Mam nadzieję, że w lipcu albo sierpniu uda mi się również złapać w obiektyw żurawie na Kaszubach (bo jedziemy dwa razy nad „nasze” jezioro).

    Dopływ rzeki z kaskadami wygląda bardzo fajnie, sam bym się bawił jak te dzieci Pleasure zresztą czasem się bawię, jak jadę do Żywca i uda nam się wybrać na kąpielisko nad Sołę w Węgierskiej Górce (oczywiście z tą różnicą, że Soła to górska rzeka, więcej w niej kamieni i woda zwykle zimna).

    Pani epoletnikowa fajna na drugim zdjęciu: rozsiadła się, naburmuszona, prawie słychać ze zdjęcia ten wściekły syk, o którym piszesz. A jakbyście się odwrócili tyłem, to co, faktycznie któreś mogłoby oberwać dziobem? Ptaszek nie wygląda na dużego…

    Natomiast ujęcia tych ptaków z jedzeniem w dziobach absolutnie świetne, mnie się udało ostatnio zaledwie jakąś wróblicę, a i to mocno pod światło…

    Trzecia wycieczka – żuraw spacerujący po ścieżce, w środku lasu, skąd chyba nie mógłby szybko uciec (duży ptak, szerokie skrzydła, a nad głową gałęzie?), wygląda jak z filmu fantasy Happy

    A ten garb u młodego żurawia to może jakiś większy kąsek? Nieduży gryzoń, dopiero co chapnięty? Skojarzenie z pterodaktylami oczywiście jak najsłuszniejsze.

    Ważka na słupku wygląda nietypowo, w sensie że taka dwukolorowa, a do tego jeszcze ten cień skrzydeł – w pierwszej chwili myślałem, że to dwie ważki, np. podczas kopulacji.

    Nadobniczka w skrzynce skojarzyła mi się z przedostatnim spacerem tu w Gdyni, kiedy próbowałem zrobić zdjęcie sikorce w skrzynce, ale była za szybka, w rezultacie mam sporo ładnych zdjęć… samej skrzynki.

    Żółw ma skorupę jak odlaną z kawałka ciemnego spiżu.

    Rybołów, ciekawa sprawa, skoro nie zagląda do Waszego stanu. Zgłosiłaś to gdzieś, do jakiegoś ciała naukowego, które się zajmuje takimi sprawami?

    No i kolory przepiękne, tu błękity (indygo), tam cytrynki, nawet samiczka kardynała, mimo że nie taka czerwona jak pan kardynał, ma śliczny pomarańczowy dziób. W Polsce rzadziej się spotyka takie zdecydowane kolory.

  11. miral59 pisze:

    Ojej! Ale będę miała do odpowiadania!!!

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Długo spałem (oszczędzam na niedzielę 😉 ), zakupy, dostawa dla teściowej z krótką wizytą, śniadanie i już mogłem oglądać ptaszki. Pięknie dokumentujesz bogactwo tych byłych dominantów planety!
    Przepytałem wujka G o tego niezidentyfikowanego ptaszka, i jak dla mnie jest najbardziej podobny do samiczki (lub małolata) kacyka kasztanowatego Icterus spurius – ten gatunek ma bardzo silny dymorfizm płciowy…
    Ważka ośmioskrzydła też mnie zaciekawiła, dopiero po chwili zrozumiałem, że to cienie Overjoy
    Zaskoczyła mnie spizela polna z rozpostartymi w locie skrzydłami, w szczególności szpary między piórami. Zawsze sobie wyobrażałem skrzydło ptasie jako bardziej zwarte.

    • miral59 pisze:

      Dziękuję, Ukratku Cmok
      Też obejrzałam sobie tę samiczkę kacyka. Chyba masz rację. Na małolaty, szczególnie tak już duże, chyba trochę było za wcześnie, więc musi to być samiczka. Czyli mam nowy „nabytek” do naszej kolekcji, bo tego ptaka jeszcze nie mieliśmy Happy-Grin
      A skrzydła ptasie są zwarte, tylko ptak może je „rozczapierzać” w dowolny sposób. Jeśli nie zależy im na szybkości… lecą blisko i dość wolno, rozkładają te skrzydełka bardziej. Szpary między piórami dają mniejszy opór i ptak porusza się wolniej… Delighted

  13. miral59 pisze:

    Dzikie indyki. W niektórych lasach urządza się na nie polowania. Ale jak mówił mi Mark, one są bardzo chytre. Poza sezonem łowieckim, plączą się po polach w pobliżu ludzkich osiedli, ale gdy zaczyna się sezon, znikają nie wiadomo gdzie i trudno je znaleźć… takie spryciule Pleasure
    Z tymi małymi ptaszkami mam czasami problem, szczególnie tyranki różnią się od siebie takimi szczególikami, że czasami wręcz nie da się ich rozróżnić. Nigdy nie jestem pewna czy właściwie określiłam gatunek. Nawet jeśli zdjęcie jest wyraźne. Tak jak tutaj. Patrzę na zdjęcia różnych ptaków i wyglądają niemal identycznie. Różnica jest w zasadzie tylko w kolorze dziobka. W moim atlasie ptaków są czasami zaznaczone te różnice i to znacznie pomaga…
    Rodzina przedrzeźniaczy wzięła swoją nazwę od tego, że te ptaki są w stanie naśladować nie tylko inne ptaki, ale i zwierzęta. Taki przedrzeźniacz ciemny idealnie naśladuje kota. Sama się kiedyś pomyliłam Overjoy Nie są to ptaki w żaden sposób spokrewnione z kukawką, chociaż faktycznie mogą ją przypominać (szczególnie przedrzeźniacz rudy) Pleasure
    W Polsce jest kilka gatunków błotniaków. Widziałam na zdjęciach błotniaka stawowego i błotniaka zbożowego. Tym większą radość sprawił mi błotniak amerykański Happy-Grin
    Mam nadzieję, że w końcu tego nieznanego ptaka znajdę. Jak na razie nie mam tyle czasu, żeby dokładnie przejrzeć swoje atlasy z ptakami…
    Też mam nadzieję, że uda Ci się złapać żurawia i czaple. Co prawda w Polsce są trochę inne gatunki, ale to będzie ciekawsze… taka różnorodność Pleasure
    Te kaskady, to skalne płyty… woda wypłukała to co było słabsze i dlatego porobiły się takie „dziury w rzece”. Miałam szczerą ochotę przyłączyć się do dzieci, ale nie miałam stroju kąpielowego Wink
    Pani epoletnikowa aż taka mała nie jest. Epoletniki dorastają do 24cm. Niby nie tak dużo, ale zawsze…
    Nie wiem czy by nas zaatakowała, gdybyśmy się ustawili tyłem do niej. Z tego co widzieliśmy, szarpała włosy faceta pazurkami i biła skrzydłami po tyle głowy Happy
    Wszystkie ptaki z jedzonkiem w dziobku, to sezonowy przebój. Wiele z nich ma młode i karmi je głównie owadami i robalami. Pisałam już o tym, że nawet te, które normalnie są wegetarianami, swoim dzieciom dają białko zwierzęce. Jest kilka wyjątków, ale one tylko potwierdzają regułę Delighted
    Żuraw, wbrew pozorom wcale nie jest taki bezbronny, jakby się mogło wydawać. Właśnie jego wzrost, wielkie skrzydła i silny dziób są atutami. Ten nie szedł środkiem lasu (chociaż środkiem ścieżki). Za szpalerem drzew była skarpa o dość łagodnym zboczu i morze traw, jak widać, bardzo wysokich.
    Nie wiem czy zauważyłeś, ale młody ma ten garb w tylnej nasadzie szyi, a wole ma z przodu. Tak więc nie może to być większy kąsek, tylko co chapnięty Wink Prędzej będzie to jakiś pasożyt, który rozrasta się pod skórą…
    Ważki są ciekawe, ale nawet nie próbuję rozróżniać gatunków. Jest tego za dużo i tak jak ptaki różnią się takimi detalami, że chyba bym zgłupiała, starając się wyodrębnić gatunki. Ta odrobina wiedzy o nich w zupełności mi wystarczy Wink
    Z nadobniczką mieliśmy szczęście, bo wystawiła główkę i tkwiła w tej skrzynce dłuższą chwilę. Mieliśmy czas, żeby ją obcykać Delighted
    Rybołów zagląda do nas czasami w trakcie przelotów z zimowisk na tereny lęgowe i z powrotem. Można go spotkać na lęgach w Wisconsin, a to stan graniczący z Illinois. Widocznie Lake Defiance jest bardzo rybnym jeziorem, skoro rybołowy zdecydowały na pozostanie nad nim i założenie gniazda. Nigdzie tego nie zgłaszałam. Raz, że nie wiem gdzie, a dwa, to gniazdo jest pewnego rodzaju atrakcją turystyczną i wiele osób je podziwia. Na pewno naukowcy wiedzą o nim.
    Całe szczęście gniazdo jest daleko od ścieżek i nie za bardzo można do niego podejść bliżej (co widać po jakości zdjęć). Ptaki mogą wychowywać młode nie niepokojone przez nikogo Pleasure
    Mylisz się też co do kolorystyki polskich ptaków. Duża część z nich jest tak samo kolorowa jak tutejsze. Fakt, że te które mieszkają w miastach są ubożej ubarwione, ale wystarczy wyruszyć za miasto i uważnie się rozejrzeć. Pełna gama kolorów, cudne klejnociki In Love Wiem, bo przecież należę do grupy na FB, na której różni pokazują swoje zdjęcia.
    Ja rozumiem, że tutejsze ptaki są dla Was jakby egzotyką, tym bardziej, że wielu gatunków w Polsce nie ma… ale dla mnie te polskie są cudne i nieosiągalne. Zdaję też sobie sprawę, że nie wszyscy Amerykanie wiedzą ile i jakie gatunki posiadają… podejrzewam, że w Polsce jest podobnie. Niektórych ptaków po prostu nie widać i dopiero tacy jak my wyławiają je z tłumu Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Ślicznie dziękuję za czas i siły na odpowiedź Pleasure

      Co do błotniaków, to mamy pod Gdynią rezerwat Beka (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_przyrody_Beka), gdzie ponoć można spotkać błotniaki stawowe, ale z tego, co czytałem, trzeba w tym celu być tam bardzo rano, a to na razie poza moim zasięgiem.

      Przy żurawiu nie chodziło mi o to, że bezbronny, widocznie źle się wyraziłem, tylko że w lesie jego przewaga (rozmiary) raczej utrudniałyby mu ucieczkę w gąszczu. Ale faktycznie zdjęcie raczej na skraju lasu.

      Nie zwróciłem uwagi na garb, to prawda, że raczej z tyłu Amazed smutna sprawa w sumie.

      Co do rybołowa – skoro jego obecność świadczy o rybności jeziora, to może mogłaby być również podpowiedzią dla wędkarzy? (O ile w ogóle tam można łowić).

      Z polskimi ptakami widocznie jeszcze mam sporo do nadrobienia. Jakbym miał tak z głowy wyliczać, jakie kolorowe widziałem w Polsce, to pewnie sikorki (żółty, zielony, u modraszki niebieskawy), gile, sójki (z niebieskimi paskami), może tego czyżyka (ale też raczej brudnożółtego), a cała reszta dotychczas widzianych to brązy, beże, szarości, ew. różne kombinacje bieli i czerni (sroki).

      Ale jak przyjdzie czas na następne piętro z ptaszkami ode mnie, to pewnie coś tam znajdę, nawet jeżeli niekoniecznie bardzo kolorowe Pleasure

      • miral59 pisze:

        Zajrzałam do tego rezerwatu. Mnóstwo ptaków tam się gnieździ Happy-Grin Błotniaków są aż trzy gatunki! Stawowy, zbożowy i łąkowy… każdy inny i każdy w swoim rodzaju Delighted
        Żurawie w czasie lęgów i tak praktycznie nie latają. Nie zostawią przecież swoich dzieci na łasce losu. Bronią i ochraniają. Ale na pewno masz rację, że wielkiemu ptakowi w lesie, ciężko byłoby się poruszać w locie… zahaczałby o krzaki i drzewa i mógłby sobie uszkodzić skrzydła.
        Nie wiem czy na tym jeziorze można łowić, ale dostęp do niego jest znacznie utrudniony. Dokoła tak zarosło szuwarami, że nie da się podejść na brzeg wody. Widziałam tam kajaki, ale nie mam pojęcia którędy wpłynęły (przez trzciny?)…
        Co do kolorów polskich ptaków… już nie mówię o żołnie (wielokolorowej), czy krasce (pięknie niebieskiej), bo często je wspominam. Ale jest też mój ulubieniec – zimorodek, malutki klejnocik o metalicznym połysku. A jak pięknie kolorowe podgardle ma podróżniczek, czy jak cudnie rudy jest rudzik In Love Jak kolorowy jest bażant, a różne odmiany czerwonego u krzywodziobów? Jak też wielokolorowy jest szczygieł… mogłabym jeszcze trochę powymieniać Wink
        Mam tylko nadzieję, że uda Ci się spotkać (i obcykać) wiele kolorowych ptaków Happy-Grin Chociażby popularne i tutaj jaskółki dymówki Pleasure Pięknie niebieskie z wierzchu, a częściowo rude pod spodem…

        • Quackie pisze:

          Aa, no oczywiście, że bażant! (Tzn. widziałem, ale nie robiłem mu nigdy zdjęć.) A spotkanie z pozostałymi ptakami jeszcze przede mną, mam nadzieję, że będę miał wtedy pod ręką aparat!

  14. Tetryk56 pisze:

    Jako uzupełnienie do dzikich ptaków, którymi zachwyca nas Miralka, chciałbym pokazać obrazek z kohabitacji:

    Pani karmi gołębie na Placu Matejki.

    • Quackie pisze:

      Jako uzupełnienie o tej kohabitacji napiszę tylko (bo nie mam zdjęć), że przez parę dni zdarzało nam się zostawiać różne resztki na parapecie dla mew. I wystarczyło te parę dni, żeby kolejnego dnia przyleciała mewa (a okno było otwarte, bo upał), siadła na parapecie i zaczęła drzeć dzioba, że żarcia nie ma.

      Co i tak jest jeszcze umiarkowanym problemem, bo w Tajlandii, w mieście Lopburi, miejscowe makaki, rozpuszczone przez całe lata odwiedzin turystów, którzy je dokarmiali, obecnie – wobec braku turystów podczas pandemii – zaczęły napadać na ludzi i zabierać im jedzenie (o czym napisała Wyborcza – wyborcza.pl/7,75399,26073224,tajskie-miasto-lopburi-opanowaly-malpy-napadaja-na-ludzi-i.html)

      • miral59 pisze:

        Zwierzaki przyzwyczajają się do żerowiska. Jeszcze takie ptaki, to małe piwo. Pamiętam, jak (bodajże) w ubiegłym roku turyści przyzwyczaili dziki do dokarmiania. Skończył się sezon turystyczny, a dziki zostały. Też domagały się pożywienia. Tylko to było trochę bardziej niebezpieczne, niż wrzask mewy… Amazed
        Przypomniało mi się też, jak znajomi dokarmiali kaczki i gęsi na stawie pod domem. Gdy pewnego dnia nie dali im jeść, ptaki podeszły pod drzwi i w nie zastukały… jakby chciały powiedzieć – „… a nasze żarełko to gdzie?” Delighted

        • Quackie pisze:

          No masz, o dzikach z Mierzei Wiślanej słyszałem przerozmaite podobne historie od tamtejszych bywalców!

          U Rodziców, jak są w Żywcu i dokarmiają, też potrafią przylatywać rozmaite ptaki (chociaż zwykle nie większe niż sikory czy gile) i stukać w parapet.

    • miral59 pisze:

      Spora gromadka In Love W Chicago też jest ich sporo… ludzie dokarmiają.
      Na przedmieściach, czyli tu gdzie mieszkam też są, ale sporo jest też gołębi karolińskich – bardzo podobnych do polskich sierpówek Pleasure

  15. miral59 pisze:

    Popisałam, poodpowiadałam, a teraz czas się wziąć do pracy. Dziś już nie pada, więc może zerwę te białe porzeczki i agrest i przerobię je, jak powinnam Pleasure
    Do popotem Bye

  16. Ultra pisze:

    Ciekawe te Twoje czerwcowe wycieczki.W tej trzeciej nie tylko w chmury patrzyłaś…
    Pierwszy raz słyszę nazwę ptaka: przedrzeźniacz, poczytam o jego zwyczajach… 🙂

    • miral59 pisze:

      Dziękuję Ultro Cmok
      Wydaje mi się, że każda wycieczka może być ciekawa, jeśli tylko mamy oczy i uszy szeroko otwarte…
      Wiele lat temu spotkałam przedrzeźniacza rudego po raz pierwszy. Buszował po krzakach w poszukiwaniu pokarmu swoim pociechom. Potem natykaliśmy się na niego dość często. Przez ostatnie bodajże dwa lata nie widziałam go wcale… dobrze się kamuflował Wink
      A na przedrzeźniacza ciemnego natknęłam się nad jeziorem. Miauczał jak kot. Nawet się rozglądałam za tym kotem, bo pomyślałam, że zgubił drogę w tej leśnej głuszy Overjoy
      Amerykanie mówią na niego „Gray Catbird”, czyli „szary koci ptak” i wydaje mi się, że ta nazwa jest słuszna Pleasure

  17. Bożena pisze:

    Ta gorączka mnie wykończyła, idę spać. Dobranoc Spanko

  18. Makówka pisze:

    Kochani w tej chwili wróciłam. Koleżanka zabłądziła i musieliśmy na nią czekać.

    Szybko kuknęłam na ptaszki przecudnej urody, ale na czytanie podpisów pod zdjęciami (próbowałam w autokarze, ale nie udało mi się) i Waszych komentarzy nie mam teraz siły.

    Mogę po raz kolejny pogratulować Miralce ciekawego hobby i pięknych zdjęć.

    Najpierw wanna, potem muszę cokolwiek zjeść, a potem jak nie zasnę w wannie albo z nosem w zupie zjawię się na Wyspie.

  19. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj może by tak bardziej optymistycznie? I muzyczki tylko troszkę na początku i na końcu.

    Snów, że sobie pojedzie.

    • Makówka pisze:

      Mimo zmęczenia fizycznego (ostre podejścia i strome zejścia po mokrym, śliskim błocie)moja dusza fika koziołki z radości.

      Fala

      Z tak uleczoną duszą łatwiej mi uwierzyć, że sobie pojedzie.

      Jutro ciężki dzień, bo trza iść głosować, a potem do innej komisji trza iść obserwować.

      Takie makówczyne między między na dziś.

      • Quackie pisze:

        A ja przed głosowaniem albo po głosowaniu mam jeszcze walne zebranie lokalnego oddziału stowarzyszenia.

        • Makówka pisze:

          To też pracowita niedziela Cię czeka panie Q.
          Byłam parę razy w OKW i zawsze było spokojnie.
          Teraz jednak może być różnie z tym jak będziemy traktowani, bo jest duży wzrost agresji.
          I determinacji, że to jest walka O WSZYSTKO.

          Dlatego dobrze, że mamy takie piękne odreagowujące pięterko!

          Wielkie brawa Brawo! i podziękowania dla Miralki. Buziak

          • Quackie pisze:

            Przyłączam się. Ale powolutku będę się miał ku końcowi dnia już dzisiaj. Jutro trzeba będzie być na chodzie.

            • Makówka pisze:

              Ja mimo tak wczesnej pory też już wkrótce.

              To była bardzo męcząca wycieczka no i jutro też muszę być na chodzie.
              Dosłownie na chodzie, bo jakoś muszę dojść do obu Komisji, a moje kolana po stromym schodzeniu zdecydowanie odmawiają posłuszeństwa.

  20. Tetryk56 pisze:

    Do braw dla Miralki przyłączam się i ja, nieustająco. A dziś proponuję już lampkę i spokojny sen, aby nabrać sił na jutrzejszy dzień.

  21. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Miralko:)

    Zdjęcia obejrzę, gdy zawitam w bardziej cywilizowane rejony.
    Bez możliwości kompleksowego przeczytania wpisu czuję się trochę tak, jakbym jadła wisienkę bez tortu:)

    Pozdrawiam:)

    • miral59 pisze:

      Ważne, że zajrzałaś, Leno Cmok
      Powtórzę to co pisałam Makóweczce – te ptaszki nie uciekną, nawet jak do nich zajrzysz za jakiś czas Wink
      Również pozdrawiam cieplutko Pleasure

  22. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki, Wyspo:)

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ostatnia niedziela czerwca, pogodna, gorąca…

  24. Bożena pisze:

    Wyspiarze pewnie poszli głosować, więc po powrocie przywita ich Gienia Koffie

  25. Makówka pisze:

    Witajcie na rozśpiewanej ptaszkami pięterku!

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wyspałem się, dzień jest piękny! Pora na śniadanie 🙂

    • Makówka pisze:

      Patrz Pan!
      Też się wyspałam, umyłam głowę i też zjadam szybko śniadanie i szybciutko do Komisji.

      Musiałam odespać, dalej czuję zmęczenie po wczorajszej wycieczce.

      A u mnie też piękny dzień, cuda Panie, cuda!

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry, a ja już po Wink1

  28. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Coś mi wygląda, że dziś będzie, dla wielu z nas, bardzo pracowita niedziela Wink

    • Max pisze:

      Dzień dobry 🙂 Jako były mieszkaniec Puszczy Białowieskiej , jestem niejako przez los skażony dzikością i ciągle wracam wspomnieniami do spotkań z dziką przyrodą . Miałem okazję przebywać przez pewien czas w Kazachstanie i nad jeziorem Bajkał i wtedy , w sytuacji totalnego ,słyszalnego tylko azjatyckiego zgiełku , zatęskniłem za normalną polską piosenką np :szumi dokoła las . Dzisiaj , mamy ciszę wyborczą , skończył się podobny do azjatyckiego zgiełk w polityce i może warto posłuchać ładnych polskich piosenek ? zkwiatkiem

      • Quackie pisze:

        Masz na myśli jakiś konkretny repertuar?

        • Max pisze:

          Może coś polskiego na Dobranockę ? Bukiet

          • Quackie pisze:

            Poszukamy. Aczkolwiek jakoś parę dni temu była Helena Majdaniec i Niebiesko-Czarni? To oczywiście nie znaczy, że dzisiaj nie może być po polsku, tylko że w ogóle bywa. Pleasure

            • Max pisze:

              Ależ oczywiście , że bywa . Można tylko np. uczcić frekwencję wyborczą ? Approve

              • Makówka pisze:

                Po polsku i z nadzieją na dobry wynik?
                Bo frekwencja jest duża,to dobrze,że ludzie nie mówią ” co mnie to obchodzi”.Jednak zmobilizowane są obie strony.
                Nerwy,jednak nerwy.
                Przed chwilą do lokalu wspomagana przez młodego człowieka z wielkim trudem wchodziła starsza pani.

  29. Makówka pisze:

    Są kolejki, była adrenalina, jest nerwowo. Komisja w nerwach, bo zrezygnowały dwie osoby.Przew.hm…dość ostro reaguje na moją obecność.

  30. Bożena pisze:

    A ja zdycham z gorąca, nie mam na nic siły Tired

  31. Tetryk56 pisze:

    Głos oddany, obiad zjedzony, przygotowania na ukończeniu – jadę obserwować. Zostanę tam do nocy – prosze o zastępstwo lampkowe…

    • Makówka pisze:

      Głos oddany, więc wpadłam na obiad i wracam obserwować.
      Powiedziałam w Komisji, że wychodzę, ale wkrótce wrócę.
      Przewodnicząca popatrzyła na mnie wzrokiem typu „oby nie!”
      Wiceprzewodnicząca z uśmiechem powiedziała „ależ oczywiście, czekamy, zapraszamy”.

      Jakie czasy takie wybory!

    • Makówka pisze:

      Życzę krótkiej obserwacji i przychylnej Komisji.

    • Quackie pisze:

      Dobrze!

    • Bożena pisze:

      Obserwujcie Maczku i Ukratku, bo może się ktoś „pomylić” w liczeniu…

      • Makówka pisze:

        Nie tylko w liczeniu można się „pomylić”.
        Z mojej dotychczasowej obserwacji dziś takie oto „pomyłki”.

        Przychodzą pakiety wyborcze korespondencyjne. Komisja na osobną kupkę odkłada te z danymi wyborcy, a te z zakreślonym głosem (bez sprawdzania na liście wyborczej! )wrzuca do urny. Na moją delikatną sugestię, aby PRZED wrzuceniem sprawdzili, czy dana osoba jest na liście przewodnicząca odburkuje „zrobimy to POTEM!”.
        Pytam więc „a jak kogoś nie będzie na liście to jak wyjmiecie ten głos z urny, skąd będzie wiedzieć, KTÓRY to jest głos?”

        Przewodnicząca wściekła zieje jadem do mnie, wice przewodnicząca przyznaje mi rację.

        Takich sytuacji było parę. Było też i tak, że wyborca, którego sytuacja dotyczyła powiedział o mnie „ta pani ma rację!”,przewodnicząca krzyczała na mnie, abym jej pokazała konkretny paragraf, a wice przewodnicząca uśmiechała się tylko do mnie.

        Byłam parę razy OKW, ale do tej pory Komisja dziękowała za jakieś uwagi, wręcz przepraszali i natychmiast się stosowali.

        Pierwszy raz spotkałam się z taką reakcją, że pani przewodniczącej moje krzesełko wszędzie przeszkadzało.

        Natomiast tam, gdzie głosowałam pan zwrócił uwagę, że brak pieczątek na jego karcie. Odpowiedź z Komisji „no to co?” Przybijemy POTEM przy liczeniu”.Ponoć dużo jest niepieczętowanych kart w kraju. „Się dobije” gdy głos oddany WŁAŚCIWIE, „się uniważni” gdy krzyżyk nie tam gdzie trzeba? Czy przesadnie nieufna jestem?

        Sorki, sorki, że nie o ptaszkach, ale ja DZIŚ nie umiem inaczej. Miralko wybaczysz?

        • Quackie pisze:

          Uch. Co za osoba, na bakier z logiką.

          • Makówka pisze:

            Pani przewodnicząca nie wygląda na głupią, ale na taką „odpowiednio przeszkoloną” no i wrogo ustosunkowaną do Stowarzyszenia, które reprezentuję.

            • Quackie pisze:

              Wiesz co, rozumiem, gdybyś kombinowała z głosami, ale skoro zgłaszasz logiczne zastrzeżenia do procedury?

              Wiem, widzę tę zaciekłość (czasem niestety z obu stron) również w innych miejscach, ale jakoś za każdym razem w głowie mi się nie mieści, że można tak podporządkowywać logikę – ideologii właśnie.

              • Makówka pisze:

                Ale chyba nie muszę Ci podawać przykładów na zachowanie „nie mamy waszego płaszcza i co nam…”.
                W powietrzu wisi nadzieja i strach i wielka determinacja po obu stronach.
                Może znów przesadzam, ale 1989 rok mi się przypomina.
                Wtedy były czołgi, ale bodaj nie było pandemii.

                • Quackie pisze:

                  Jakoś z czołgami łatwiej…

                • Makówka pisze:

                  Wolałabym jednak nie.Musiec się dogadywać z czołgami.

                • Quackie pisze:

                  Wiesz co, jednak ręczne (i nie tylko) wyrzutnie pocisków ppanc są bardziej dostępne niż szczepionki.

                  A czołgami kierują zwykle ludzie (z którymi też ew. można się spróbować dogadać. Zależy tylko, po jakiemu).

        • miral59 pisze:

          Miralka nie ma pretensji do nikogo, kto porusza temat wyborów w Polsce, bo rozumiem jak to jest ważne… tym bardziej, że te wybory są dziś… a właściwie już były Pleasure

  32. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Jeszcześmy w grze.

    Snów o tym, że wybór jest jeszcze bogatszy.

  33. Makówka pisze:

    Potem jeszcze się pojawię, a teraz widzę ciszaaa.
    A przecież nie ma już ciszy wyborczej?

    • Quackie pisze:

      Ano nie. Była burza, był deszcz, po czym się okazuje, że powietrze nadal stoi. Tu, nad morzem, gdzie dzień bez wiatru to rzadkość.

      Druga tura trochę duszę ratuje, ale ciało mdłe od upału.

      • Makówka pisze:

        Wynik II tury jest bardzo niepewny.
        Obecne sondaże wskazują na minimalną przewagę Dudy.

        Jednak trochę jestem zmęczona.
        Stres był na samym początku, gdy okazało się, że moja koordynatorka napisała mi w mailu Komisja 277, a nie 227.
        Poprawiłam, ale…gdyby pani przewodnicząca sprawdzała mi dokumenty ktoś musiałby mi szybko dowieźć nowe zaświadczenie.

        Na szczęścia podeszła do mnie wice od razu ze słowami „dzień dobry, pamiętam panią, też pani była obserwatorem kiedyś, podziwiam panią, że w pani WIEKU jest pani taka energiczna i chce się pani być w OKW”.

        • Quackie pisze:

          Yyy, jakby była na Wyspie i widziała, jak zasuwasz po górach i innych takich, to by sobie darowała tę uwagę o wieku.

          • Makówka pisze:

            Ależ to było z sympatią! Wszak widziała mój Pesel.

            Z tym zasuwaniem po górach to przesada, na ostatniej wycieczce przywlokłam się jak cała grupa już upiekła kiełbaski i zabierali się za wygaszanie ogniska.
            Myślałam, że w ramach między między coś napiszę o wczorajszej wycieczce, ale nie mam siły, choć pstryczki jakieś nawet już przegrałam na komputer.

            Tymczasem całe między między tylko o wyborach piszę. Cóż -z moim synem też było śmiesznie, bo ojciec podpisał się w jego miejscu i były problemy. Kolega małżonek zeznał, że nałożono nakładkę, więc to ewidentny błąd Komisji.W końcu porównali podpisy i pozwolili synowi zagłosować.

  34. Quackie pisze:

    Dobranoc, przy optymistycznym płomyczku nadziei.

    • Makówka pisze:

      Ukratek dalej obserwuje liczenie czy już dawno wrócił do domu i smacznie chrapie?

      Ja byłam na obserwacji GŁOSOWANIA, więc wprowadziłam wyniki obserwacji do systemu i też już powiem DOBRANOC!

      lulu

  35. miral59 pisze:

    Na Wyspę wpadłam na razie tylko jak po ogień Wink
    Zajęta jestem jak nie wiem co i latam jak z piórkiem… chociaż prawdę mówiąc mam dość Tired

  36. miral59 pisze:

    Podlewając ogródek zauważyłam takiego motylka (czy może ćmę?). Oczywiście popędziłam po aparat Happy-Grin
    Takie coś było…

    Czy nie dziwne?

  37. miral59 pisze:

    Trudno będzie się doczekać na oficjalne wyniki wyborów… chociaż druga tura jest pewna Weary Szkoda, bo wolałabym żeby wygrał w pierwszej (obojętne kto) i żeby obecny prezydent poszedł na śmietnik historii. A tak nadal ma szansę na reelekcję Sad

    • Makówka pisze:

      Gdyby miało nie być II tury (czego dalej się boję) to koniec gry.
      Wynik Dudy rośnie tak szybko, że tylko wystarczy mu trochę „pomóc”. A możliwości takiej pomocy niestety są.

  38. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie można trochę odpocząć od upału i nieco deszczyku popadało dla ochłody…

  39. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Czasowo nie było źle, tuż po pierwszej już byłem w łóżku. Natomiast wyniki w peryferyjnej komisji Krakowa… brrr…

    • Makówka pisze:

      Witajcie wszyscy!
      Z optymizmem mocno umiarkowanym, jeszcze gramy…Jeszcze próbujemy? Musimy!
      Bardzo się jednak boję, że …już nie pogramy.

    • Bożena pisze:

      Tego się obawiałam – wsie są za Dudą, szczególnie na wschodzie kraju. Również Polonia Amerykańska dała mu powyżej 50 %.
      Moim zdaniem, głosy powinni oddawać tylko ci, którzy płacą w Polsce podatki, lub wyjechali tylko na określony czas. Z jakiej racji ci, którzy nie chcą wracać do Polski decydują o naszej polityce? Worry

      • Makówka pisze:

        Różnie to bywa. Czasami ktoś wyjeżdża tylko na chwilę i zostaje; są też tacy co nie planowali wracać, a wracają.

        • Bożena pisze:

          Ale są też tacy, którzy się tam zadomowili i tego co się dzieje w kraju dowiadują się z mediów. Jeśli nie znają prawdy, niech lepiej nie zabierają głosu. Czy osoby z innych krajów mogą decydować u nas o swojej ojczyźnie? Tak się tylko zastanawiam Thinking

          • Tetryk56 pisze:

            Spojrzenie z tamtej strony:
            https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/studioopinii.pl/archiwa/199042

            • Makówka pisze:

              Bardzo dziękuję za ten link Tetryku.
              Mam nadzieję, że na II turę Polonia się TYM BARDZIEJ zorganizuje, gdyż więcej osób uwierzy, że te przeszkody to nie tylko wynik bałaganiarstwa, ale i celowe działanie.

            • Bożena pisze:

              Dziękuję, przeczytałam z ciekawością. Jednak w dalszym ciągu uważam, że nie powinien decydować o naszym losie nikt, kto nie ma zamiaru do Polski powrócić.

  40. Bożena pisze:

    Ale żeby sobie poprawić nastrój, napijmy się… Koffie

    • Tetryk56 pisze:

      A masz coś mocniejszego? Np. sok z bzu albo brzozy?

      • Bożena pisze:

        Z mocnych soczków, tylko taki… Cheers

      • Makówka pisze:

        Z bzu to ja poproszę nalewkę! Nalewka z bzu jest bardzo dobra, z brzozy nie piłam.
        Upić się z nerwów, rozpaczy …to chyba jedyny pomysł na dzisiaj?

        • Bożena pisze:

          Nie denerwujmy się na zapas, zobaczymy za dwa tygodnie.

          • Makówka pisze:

            Chcę, bardzo chcę, abyście mnie wyśmiali, abym niepotrzebnie się bała.
            Aby mój „zestaw obserwatora” był jeszcze potrzebny.

            W komisji żegnaliśmy się „do spotkania w II turze”, nawet z panią przewodniczącą, która pod koniec już nawet odwzajemniała moje uśmiechy do niej.

            Jednak PIS nieraz udowodnił, że nie ma dla nich przeszkód, aby działać „bez żadnego trybu”. Mają w rękach wszystkie mechanizmy, a opinię świata mają gdzieś.

            Dobra nie bijcie, sama się zbiję. Brutal

  41. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Tu już się ochłodziło. Mży drobny deszczyk i jest upojnie.

  42. Makówka pisze:

    Dzisiaj nad ranem w dniu swoich Imienin zmarł Piotr „Kuba ” Kubowicz.
    Piosenkarz, kompozytor, aktor.
    Pisałam o nim na Wyspie, wracaliśmy kiedyś razem z Niepołomic.

    Posłuchajmy pieśni „pietnastu milionom”, którą „Kuba” 8.09.2018 roku tak zaśpiewał w Filharmonii Krakowskiej. To był koncert dla Piotra S i Wieśka Dymnego.

    Dziś o 20 pod studzienką Badylaka spotykamy się na Imieninach Piotra Szczęsnego.
    „Kuby” nie będzie wśród nas o 20 w Rynku.
    Gdyby był może zaśpiewałby tę właśnie pieśń?

  43. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Poczytałam i pooglądałam zdjęcia z wyborów prezydenckich. I z tego co zauważyłam, wiele osób ma gdzieś wszystkie obostrzenia związane z pandemią…
    Jeszcze raz widać, że prawo jest ustalane tylko dla „maluczkich”. „Elyty” nie obowiązuje… Weary

  44. Makówka pisze:

    Cisza się zrobiła. To ja może, zanim wyjdę pokażę trzy pstryczki z „grzybowego weekendu”?

    W sobotę – w drodze na Lackową

    To też wokół Lackowej -grzyby bliźniaki.

    A w niedzielę wyszłam przed szkołę, gdzie obserwowałam, a tam taki grzyb sobie rośnie.

    Żeby była jasność ja grzybów nie zbieram!

    • Bożena pisze:

      Nie zbierasz, ale zebrałaś i to jakie!

      • Makówka pisze:

        Ależ żadnego nie zebrałam osobiście.

        Nawet nie zbaczałam ze szlaku, a i tak dowlokłam się ostatnia na ognisko. Lackowa to taka góra niby niepozorna, ale jest tam jedno z najostrzejszych zejść/podejść w Beskidach.

    • Tetryk56 pisze:

      A co to jest to podłużne, co leży za borowikami?

      • Makówka pisze:

        Mój kijek dla podparcia bliźniaków. I żeby było widać ich wielkość.
        Z tego też powodu te grzybki z pierwszego pstryczka wzięłam do rąk, gdyż wtedy widać, jakie są duże.

        • miral59 pisze:

          Aż dostałam oskomy na zębach Wink
          Uwielbiam grzyby pod każdą postacią. Nazbierać nie za bardzo jest gdzie, bo w parkach nie można nic zrywać…
          Inna sprawa, że nie widziałam żadnych. Może dlatego, że w okolicy są głównie lasy liściaste.
          Do córki, do Colorado, trochę daleko na grzyby… wiem, że u niej są Delicious

  45. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa

  46. Quackie pisze:

    Po przerwie. W międzyczasie nadeszły przeróżne poprawki do dwóch(!) wcześniejszych zleceń, do zrobienia równolegle(!!) z bieżącym.

    Dlatego będę na Wyspie z doskoku, niestety również wieczorami.

  47. Makówka pisze:

    Psze Państwa wracam do domu biegusiem,bo chyba znów lunie.

  48. Bożena pisze:

    A ja się oglądam na moje łóżeczko już pościelone…
    Dobranoc kordelka

  49. Zocha pisze:

    Nieobecna weekendowo, teraz z zachwytem nadrobiłam ptasie zaległości Miralko. Oglądania, przyglądania moc! I te nazwy: przedrzeźniacz, piwik leśny czy fibik oliwkowy, epoletnik z rodziny kacyków czy tyran północny – fruwajkowy zawrót głowy Star Struck
    Tymczasem wczoraj poznawałam zwyczaje zwyczajnej pliszki górskiej (popraw mnie, jeżeli źle rozszyfrowałam), zadomowionej w kruchych skałkach fliszu karpackiego…

    • miral59 pisze:

      Dziękuję Zocho Cmok
      Przyznasz, że świat pierzastych jest niezwykle ciekawy i to nie tylko ze względu na nazewnictwo Wink
      Dzięki naszemu Ukratkowi poznałam nowego ptaszka – kacyka kasztanowatego Happy-Grin Nie mogłam znaleźć co to jest, a on po prostu zapytał wujka Google i mi podpowiedział…
      Pliszka górska jest cudna i na pewno obserwacja była niezmiernie ciekawa Pleasure
      Nie znam się tak dokładnie na ptakach, ale moim zdaniem to jest pliszka górska Delighted

  50. Tetryk56 pisze:

    Quackie zapracowany, to ja dziś podstawię dobranockę w oczekiwanym, polskim wykonaniu. W dodatku w temacie (a może w opozycji do tematu?)

  51. Makówka pisze:

    To już trzeci raz spotykamy się przy studzience Badylaka na Imieninach Piotra Sz.

    Tym razem spotkanie miało podwójnie symboliczny wymiar, gdyż uczciliśmy również pamięć Piotra „Kuby” Kubowicza, który też dziś obchodziłby Imieniny, a którego zabrakło wśród nas.

    Oprócz „Nie pytaj o Polskę” wysłuchaliśmy pieśń „Piętnastu milionom”.
    Tą, którą zalinkowałam dziś na Wyspie nie wiedząc, że będę jej słuchać przy studzience.

    Staliśmy wokół studzienki z kartkami, na których były wypisane poszczególne punkty Listu Szarego Człowieka.

    Prowadzący spotkanie Piotr odczytał Manifest Szarego Człowieka. Parę słów od siebie powiedziała też Ewa Szczęsna, żona.

    A potem już były…Imieniny, bo taki charakter miało mieć to spotkanie.

    Nie padło ani jedno słowo o aktualnej sytuacji, o wyborach. Po wysłuchaniu Listu Piotra Szczęsnego każde słowo byłoby zbyteczne, więc już tylko były uściski z przyjaciółmi z Niepołomic.

    Takie dziś refleksyjne makówczyne między między nie na temat.

  52. Tetryk56 pisze:

    Ale teraz już do spania! Sio! Dobrych snów!

  53. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  54. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ostatni dzień czerwca, u mnie pogodny, słoneczny…

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wewnętrzny mechanizm ochronny organizmu zapobiegł wczoraj nastawieniu budzika – obudziłem się 3 kwadranse później, za to znacznie bardziej wyspany! Pogoda piękna, więc spokojnie sobie popedałowałem do pracy, trafiając jeszcze w widełki Happy

  56. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Piękna pogoda, jeżeli tylko nie będzie zbyt ciepło, to spędzę dzień… przed komputerem, rzecz jasna.

    A jeżeli będzie, to też.

    • Makówka pisze:

      Piękna pogoda.
      Jak będzie ładnie pojadę na grilla.
      Jak brzydko -też.

      • Tetryk56 pisze:

        Ważne, żeby mieć wybór! Wink

        • Makówka pisze:

          Albo ognisko albo kominek.

          • Tetryk56 pisze:

            Kominek?

            • Max pisze:

              Trudno dzisiaj znalezć płaczących po „słusznie minionym okresie ” , ale pozostałości , dziś już historyczne w dziedzinie kultury , skłaniają do wielkiego szacunku w tym zakresie , a nie totalnego potępienia . Dobrze , że nie zniszczono trwałych zapisów z tego okresu i można powspominać sobie ,jak to bywało za czasów , kiedy byliśmy trochę młodsi . Czy upływający czas po upadku poprzedniego okresu ,zanotował w dziedzinie kultury wydarzenia , które są konkurencyjne do tych z dawnych lat ? Nie wiem , bo oprócz miesięcznic , nie ma co wspominać . Amen Thinking

  57. Bożena pisze:

    Ale wpierw napijmy się kawy, lub herbaty jak kto woli Koffie

  58. Makówka pisze:

    Słoneczne witajcie!

  59. Makówka pisze:

    Impreza dawno się zaczęła,a gospodarz dopiero przyszedł.
    Wysłaliśmy mu smsa czy przychodzi na ognisko.

  60. Quackie pisze:

    Fajrant (ten zasadniczy) i przerwa.

  61. Quackie pisze:

    I po przerwie. Czyli podobnie jak wczoraj.

  62. Bożena pisze:

    A ja wróciłam wykończona… Tired Idę spać lulu Dobranoc.

  63. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Żeby było więcej po polsku – dzisiaj Edmund Fetting w piosence Bułata Okudżawy, przełożonej na polski przez Witolda Dąbrowskiego (zresztą o ile mi wiadomo, tego samego, który wspólnie z Ireną Lewandowską przełożył na polski po raz pierwszy „Mistrza i Małgorzatę”). No ale nie tylko dlatego – również dlatego, że to piękna piosenka, którą sobie czasem z pewnym kolegą wyjemy na dwa głosy.

    Snów nostalgicznych z lekka.

  64. Tetryk56 pisze:

    Dobranocka pięknie wybrzmiała, a Makówkę gdzieś tam nadal grillują? Czy już czas się niepokoić?

    • Makówka pisze:

      Wygląda na to, że byłam o ułamek sekundy szybsza skoro mój komentarz jest wyżej, a godzina ta sama 22:36.

      Dziękuję za troskę. Makówka cała i zdrowa jest już w domu;było cudownie -ognisko -kiełbaski -ziemniaki z ogniska z MASŁEM CZOSNKOWYM,piękna pogoda, miłe, wesołe towarzystwo.
      Fala

      Trunki oczywiście też -to chyba oczywiste?

  65. Makówka pisze:

    Za piękną Dobranockę, abyś Q już nie płakał masz kwiatki. Też oczywiście z tych samych działek

  66. Tetryk56 pisze:

    Z nosem czarnym od liliowego pyłku można już iść spać. A lampka niech strzeże dobrego nastroju przez całą noc 🙂

    • Makówka pisze:

      Mam taką ilość dobrego nastroju, że chętnie się podzielę -podsyłam więc i dla Ciebie Ukratku i dla wszystkich Wyspiarzy!

      Razem z takimi makówkami, które na działkach pod Bielanami sobie rosną.

  67. Makówka pisze:

    Miralka jest gościnną Gospodynią nie krzyczy na mnie za moje byle pstryczki nie na temat, ale czy ktoś zauważył jak pięterko urosło?
    213 komentarzy!

    Czy ktoś, coś buduje?

  68. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    kordelka

  69. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Słaba ze mnie gospodyni Cry
    Ale nic na to nie poradzę. Dziś po pracy (a wróciłam po 18, mąż jeszcze później) szatkowaliśmy kapustę do kiszenia, a potem musiałam przełożyć gotowy dżem agrestowy do słoików Delicious
    Dochodzi 21, a ja padam na dziób Tired
    I już tylko łóżeczko mi w głowie Spanko
    Dodam jeszcze, że duchota u nas niesamowita i gorąc…
    Mam w samochodzie termometr i wskazywał (gdy wracałam z pracy) 32C, a przecież była już 18… w dzień było cieplej… TooHot!

    • Makówka pisze:

      Taż przecież parę schodków wyżej Cię chwaliłam.

      Jesteś doskonałą gospodynią -odpowiadasz ZAWSZE na wszystkie pytania merytoryczne i nie krzyczysz na mnie, gdy zaśmiecam Twoje pięterko moimi pstryczkami zupełnie nie na temat.

      Robię tak, gdyż na Twoim pięterku czuję się JAK U SIEBIE W DOMU.

      • miral59 pisze:

        To miłe co piszesz, Makóweczko Cmok
        Mam co prawda trochę inne zdanie, ale to nie szkodzi Wink
        O zaśmiecaniu pięterka mowy nie ma, przecież każdy ma prawo wtrącić swoje „trzy grosze”. Nie ma obowiązku rozmawiać tylko na temat pięterka i w sumie ile można dyskutować na temat zdjęć ptaszków? Happy-Grin
        I to dobrze, że czujesz się jak u siebie w domu Delighted

  70. miral59 pisze:

    Jutro znowu do pracy i to w nowe miejsce… do DeKalb… niecałe 100 km od domu Happy-Grin
    Mąż jest bardzo niezadowolony, bo mówi, że więcej czasu stracę na dojechanie i powrót, niż na samą pracę, ale tam jeszcze nie byłam i chcę zobaczyć Pleasure Co mi szkodzi? I tak siedziałabym w domu…

  71. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już lipiec i połowa roku za nami… Wink1

  72. Bożena pisze:

    To piętro rzeczywiście wysokie, więc zapraszam na nowe, przerywnikowe. Może w międzyczasie ktoś… coś…

    • Makówka pisze:

      Bożenko jak na Twoim urośnie to chyba inny poeta powinien zagościć skoro mamy już lipiec?

      Choć Waligórskiego wszyscy bardzo lubimy.

      A potem postaram się wyszukać stare pstryczki z Wolsztyna.

  73. Bożena pisze:

    Rzeczywiście… więc może od jutra damy KIGa?

    • Makówka pisze:

      Nie ja o tym decyduję, ale moja propozycja jest taka, aby nacieszyć się trochę Waligórskim, wierszem, który zapewnia nam kontynuację dobrego nastroju.

      Ostatecznie nie bądźmy drobiazgowi; KIG nie zając, nie ucieknie.
      Cóż wszyscy zapomnieli, że miesiąc się skończył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)