W ubiegły piątek wybyłem w sprawach raczej prywatnych, ale nie znaczy to, że miałem oczy zamknięte na otoczenie i porę roku. A ponieważ byłem na południu Polski (Kielce i okolice, a potem Żywiec), to pomyślałem, że moje spojrzenie może uzupełni to, co pokazał w poprzednim wpisie Zoe.
W Kielcach było ładnie, całkiem sporo słońca, częściowo jednak za chmurami. A w okolicach – Góry Świętokrzyskie już całkiem bez śniegu, mimo to jednak raczej jeszcze przedwiosenne niż wiosenne. Nic dziwnego – Przedwiośnie to tutejsza specjalność!

Sytuacja zmieniła się diametralnie po przyjeździe do Żywca. W niedzielę deszcz, śnieg i krupy padały falami, na zmianę ze słoneczkiem, więc dostosowanie ubrania do pogody było prawdziwym wyzwaniem. W poniedziałek pojechaliśmy załatwić parę spraw w mieście: czekając w samochodzie, zauważyłem ze zdumieniem białą plamę na horyzoncie. – Tak, to Skrzyczne – potwierdził Tata Quackie. – Leży tam najmarniej z pół metra śniegu.

W ogrodzie natomiast stała magnolia – w rozkwicie. Tylko co z tego, jeżeli padał deszcz ze śniegiem, smagając te wspaniałe kwiaty i niszcząc pyszne różowe płatki?

Na szczęście gdy tylko wyszło słońce, ja też wyszedłem do ogródka i udokumentowałem widok w pełnym świetle – dużo lepiej, prawda?

Chociaż z bliska było widać, jaką krzywdę zrobiła magnolii paskudna pogoda:

Tymczasem w innych częściach ogrodu z trawy wystawały nieco mniejsze kwiatki, zdecydowanie lepiej znoszące pogodę. Rodzice twierdzą, że wysiewają się same (tzn. prawdopodobnie korzystając z pomocy ptaków). Zdaje się, że to pierwiosnki, znane również jako prymulki:

I jeszcze w szerszym planie oprócz pierwiosnków żonkile i jakieś takie fioletowe, nie wiem, jak się nazywają.

A na koniec już z Gdyni – parkowa hodowla trumpów. Fryzura już wystaje z ziemi, ciekawe, co wyjdzie do jesieni!






Dzień dobry na nowym pięterku. Bardzo miły wyjazd, szkoda, że tak szybko się skończył (ale z drugiej strony – dłużej nie byłoby mnie na Wyspie!).
Następny wyjazd w sobotę – do środy. Ale postaram się, żeby było o czym opowiadać (oby tylko pozytywnie).
Więc znów nas opuścisz…
Na chwilę. Potem do Bożego Ciała nie mam nic zaplanowanego, najwyżej weekendy.
A ja za trzy tygodnie jadę do siostry na wieś, ale nie wiem jeszcze na jak długo. Jednak kompa zabieram i z Wyspą będę się komunikować.
O, spacerek?
Ale że na którym zdjęciu?
No że od zdjęcia do zdjęcia. To spacerek, nie?
Coś w tym rodzaju. Najpierw spacerek w okolicy Kielc, potem po ogródku w Żywcu, a na końcu – po parku w Gdyni 🙂
I Ty pytasz jaki spacer? Nalataliśmy się, jak głupi! Przez pół Polski!

No nie wiem. Ja jechałem pociągiem.
Strasznie się ze mną ostatnio kłócisz, wiesz?
Lepiej tak, niż walnąć focha.
No to ja już nic nie powiem.
NIC
N
I
C
Piękne echo!
Te drobne kwiatuszki są podobne do tych pod moim oknem. Nie wiem jak się nazywają, uprawia je sąsiadka z dołu.
Tak podejrzewam, że to coś popularnego.
Które fioletowe? Bo te niebieskie dzwoneczki to szafirki.
No dobrze, niech będzie, że niebieskie.
Ja w ogóle kolory widzę trochę dziwnie, z turkusowym się nie możemy zgodzić z małżonką, ona widzi zielony, a ja niebieski bardziej…
No bo to turkusowy.
W tym momencie przypomniał mi się obrazek pt. „Jak widzą kolory panie (po lewej) i panowie (po prawej)”
Kobiety i graficy komputerowi.
Dzień dobry:)
Jaka duża piękna magnolia? Ile ma lat?
Moja w tym roku nie zakwitła, ale to jej pierwsze zimowanie no i malutka jeszcze jest, z metr ma może dopiero.
A ja mam też w zanadrzu do opisania wycieczkę świętokrzyską, tylko czasu brak, ale jeszcze chwila i mi się zdjęcia przeterminują;-P
Oj, nie pamiętam, ile lat ma ta magnolia. Pewnie gdzieś między 15 a 20, bo posadzono ją jeszcze za życia Babci.
Zdjęcia ze Świętokrzyskiego się nie przeterminowują!
Niby tak, ale z drugiej strony, przyjdzie słońce, wszystko ruszy a zdjęcia wyglądają jak robione późną jesienią: mało trawy, prawie bez liści, będzie się gryzło;) bo wiadomo, ze samo świętokrzyskie bezterminowo piękne;)
Prognozy są takie, że zapowiada się, że się nie będzie gryzło.
Niestety.
Co za dzień… Oszaleć można…
Najpierw BB w domu, bo ma kontuzję kolana. Siedzimy i budujemy z lego szpital psychiatryczny dla psychopatycznych morderców.
Głodny jest. Trzeba by jakiś obiad podać. Ale za jakiś czas (nie mam pojęcia jaki, bo mnie się w tym domu o takich rzeczach nie informuje), wróci Kuba i też będzie chciał jeść, jako że śniadanie jadł o siódmej a potem tylko jakąś kanapkę.
Potem na 16.30 młodszy jedzie do poradni od autyzmu, żeby lekarz stwierdził, czy nadal ma Zespół Aspergera i powinien dostać papier o nauczaniu indywidualnym (jeśli go nie zlikwidują, tego nauczania). Ledwo wróci już leci na TUS.
I ja mam kurna pytanie: kiedy ja mam w tych okolicznościach podać jakieś jedzenie? Bo wychodzi mi, że albo o dziewiątej wieczorem, albo każdemu oddzielnie.
Załamka.
Kuchnia wydaje posiłki… każdemu osobno. Inaczej chyba nie da rady.
A co do Zespołu Aspergera i komisji – czy gdziekolwiek na świecie słyszano, że to mija? Znaczy że można go mieć, a potem już nie mieć?
CO do ZA nie wiem, ale kilka lat temu Zwyczajnym Bohaterem została w TVN pani, która wyleczyła swoją córkę dietą z autyzmu. I niepodawaniem natki pietruszki.
Z autyzmu.
Wyleczyła.
Dietą.
Wszyscy rodzice autystów byliśmy WZRUSZENI.
Czy to znaczy, że jak jem natkę pietruszki (incydentalnie, zazwyczaj do rosołku albo pyrek) to będę autystyczny?
Ja też się czuję wzruszony. Ciekawe, co dziecku było naprawdę.
Po pierwsze pani nie przedstawiła żadnej diagnozy, że córka była autystyczna. Po drugie – napisała książkę o leczeniu autyzmu dietą (pod patronatem TNV). Po trzecie bardzo ją pani Walter promowała jako dzielną matkę, która stawiła czoła chorobie dziecka.
Po czwarte – rodzice autystów dostali szału, bo przez pewien czas wszyscy w Polsce im mówili: „Widzisz, MOŻNA wyleczyć dziecko z autyzmu i to w taki prosty sposób. Tylko ty NIE CHCESZ!!! W telewizji mówili, że można!”.
Ja jem bardzo dużo natki pietruszki. I pewnie dlatego moje dzieci mają ASD.
Z tych czterech punktów dałoby się zrobić niezły film (tzn. taka sytuacja jest znakomitym punktem wyjścia do zawiązania fabuły). A co do „szału”, to podejrzewam, że to bardzo, bardzo eufemistyczne określenie.
A chłopaki jadają? Bo np. moi nienawidzą. Obaj.
To nie pierwszy przypadek, gdzie ktoś „leczy” zmiany genetyczne
I to na dokładkę w głupi sposób. A inni mu wierzą… I jeszcze wciskają niedowiarkom, że to prawda stwierdzona naukowo… a że naukowcy nic o tym nie wiedzą, to tych naukowców wina

Ja nie jem natki pietruszki, bo nie lubię. Teraz wiem dlaczego nie mam autyzmu
Ja wróciłam z pchlego targu dla odmiany. Skonsumowałam obrzydliwie różową watę cukrową, tłumy mnie przeraziły, jazgot muzyki wszelkiej ogłuszył i mam lekko dość. Odludna wyspa jest pilnie potrzebna!
Po drodze pooglądałam wszelkie księżniczki i inne osoby poubierane w pomarańczowe okulary,peruki i co tylko.
W sumie to oni się fajnie bawią ale dla mnie już te tłumy nie za bardzo. Zdjęć nie porobiłam bo jak wygląda targ to każdy wie…
Czy na tym targu był król, ten, co zapowiadałaś? Czy to inna okazja?
Takie targi są wszędzie oraz imprezy towarzyszące z okazji urodzin króla. Król i rodzina królewska była dzisiaj z wizytą w Tilburg..
Dzieci mają specjalne imprezy organizowane ,dziewczynki i młodzieńcy latają z koronami na głowach ,rodzice koniecznie jakiś pomarańczoy akcent (ja też miałam szalik orange:))). No w całym kraju wielki fest…
Imprezę sponsoruje sieć telefonii komórkowej Orange?
Splajtowałaby szybko . Impreze sponsoruje Król. STragany dzisiaj handlują bez opłat i podatku. Podobno do Tilburga można było pojechać koleją za darmo. Takie tam różne…i wszystko pomarańczowe.
Ohoho. Jak to brzmi – imprezę sponsoruje Król!
W Polsce niemożliwe, chyba że znalazłby się jakiś bogaty mecenas o tym nazwisku. Ale nawet on nie byłby w stanie załatwić handlu bez podatku!
A czy ja moge tu trochę po angielsku…? T.z.n. parę zdjęć z Angli z opisem po polsku
Witam serdecznie wszystkich 

Ach, przepraszam
po krótkiej przerwie
Dzień dobry! A zdjęcia wiosenne z akcentami przedwiosennymi albo zimowymi?
Nie, nie. Pogoda „londyńska” i z miasta albo dwóch…. Całkiem osobny temat. Czyli poczekać?
Jasne, że możesz!
Tu chyba jest 24godzinny okres ochronny dla ostatniego wpisu, a potem można wrzucać następne!
Czyli poczekać. Pasuje mi bo i tak muszę się „zebrać w kupę”, czyli zaaklimatyzować w domu…
Spoko. 24 godziny albo 100 komentarzy, zależy co nastąpi szybciej
Ok. To ja się powoli organizuję, a Państwo Madagaskarstwo niech sobie gada
Dzień dobry


Kolejne cudne wiosenne pięterko
I zapowiedź dwóch następnych!!! Jest co podziwiać
Dzień dobry. Czy cudne? Z tymi różnymi relacjami nt. śniegu o tej porze roku? Ale starałem się pokazać to, co najlepsze 🙂
Cudne, bo kwiatki, magnolia i piękny widok ośnieżonych gór
Śnieg o tej porze roku, to nie jest jakaś anomalia. Przecież jest stare powiedzenie: „Kwiecień plecień, bo przeplata… trochę zimy, trochę lata…”

A to, że kilka lat z rzędu bywało w kwietniu cieplutko, niczego nie zmienia. Że powtórzę za „klasyczką” – taki mamy klimat
I o ile pamiętam, niczego się w ogrodzie nie sadziło przed „ogrodnikami” w maju. Była też tzw. „zimna Zośka” czyli znaczne ochłodzenie, po którym następuje już regularne ocieplenie i lato
Hmm, ale długi majowy weekend za pasem, a jeżeli wtedy będzie śnieżyło, to podejrzewam, że Polacy poczują się obrabowani z wolnego 😉 no i oczywiście że kwiecień-plecień, ale tak blisko maja to chyba dawno nie było zimno/ śnieżnie.
Ogrodnicy i Zośka dlatego byli tak zauważalni, że zwykle przychodzili po okresie cieplejszej, wiosennej pogody, a w tym roku to nie wiem, może w ogóle nikt ich nie zauważy, bo jeszcze się może okazać (oby nie!), że nie będzie takiej wielkiej różnicy między okresem od przełomu kwiecień/maj, a ogrodnikami.
Więcej optymizmu, Mistrzu Q!!!
Pogoda lubi płatać figle. Taka z niej „żartownisia” 

Jeszcze ten majowy długi weekend może być ciepły i słoneczny
U mnie po kwietniowych ciepłych dniach, nastąpiło gwałtowne ochłodzenie. Generalnie nie narzekam, bo jak sobie przypomnę te letnie upały, to myślę, że takie ochłodzenie jest dobre
Jeszcze będziecie narzekać, że jest za gorąco i nie ma czym oddychać…
I tak pod temacik
Dawno niesłyszana (przeze mnie) piosenka…
I dokładnie tak jest w życiu
Ładna ballada
A, bo skrajności w ogóle są złe
a człowiek to by chciał umiarkowanie, ale raczej ciepło, i żeby nie za mokro… i tak dalej 
Żeby tak można sobie pogodę zamówić…
Obawiam się, że to nigdy nie będzie możliwe. Wydaje mi się, że zarządzanie atmosferą to trochę za dużo jak na ludzkie możliwości – zbyt duże siły tu działają i zarazem zbyt trudno je kontrolować.
proszę nie straszyć…ciepła wiosna musi przyjść i już
Jestem zdecydowanie ZA!
Ja też!
Szampana dla wszystkich!

Co, przestało padać?
Bardzo chętnie! W górę serca
I ja! I ja!
Jeszcze komuś?

Ja poproszę
Why Not?!

Po szampanie spać mi się zachciało…
Dobranoc
Spokojnej!
Arkham Asylum zbudowane. Można odpocząć.
(To ten szpital psychiatryczny dla psychopatycznych przestępców. Lego.)
Vous voulez le photo ici?
Foto będzie domani.
Rozchodzi sie mie o te z fejsa.
No wiem, ale tam niczego nie widać!
Poczkaj uno momento per favore.
Aber naturlich.
Uż.
No faktycznie, to wcześniej to był detal…
No to tak, szpital dla psychopatycznych przestępców z Lego. Specjalnie od Jo.
Od frontu:
I wnętrze:
Sie nie ma co śmiać! 4 godziny składania!
A kto się tu śmieje, chyba Joker!
o wow! Jakby mi kiedyś zabrakło pomysłu na życie to zostanę psychopatycznym przestępcą, toż to pełen wypas!
Jo, miałaś próbować sama! 🙁
Tumoroł pliz.

Promis.
Spokojnej! Znaczy czas dobranockować.
Dobranocka.
Dzisiaj będzie zupełnie niedobranockowa. A wszystko przez te zdjęcia, które mi coś NIEODPARCIE przypomniały. U2 i „Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me”. Nie za dużo naraz? Ale klimat niewyjęty.
Snów o kimś, z kim warto konie kraść. I jeszcze parę innych rzeczy.
I znowu się spóżniłam na dobranoc ale nie szkodzi..Posłuchałam i zobaczyłam zdjęcia Jo ..i teraz ja idę spać..
Spokojnej też!
Bardzo dobrze się zapowiadają wycieraczki ! Mam co czytać nocną porą. Jak już wnusia mnie opuści, to zrobię się nieco ” mowniejsza, a teraz już spatki . Szkoda, e się spóźniłam na szampana .
Dzień dobry
I znów szary piątek…
Dzisiaj chyba wszędzie deszcz. Żeby nie był dla nas niemiły, deszczowa piosenka nas rozrusza od rana
Ale mimo wszystko, wolę słońce 🙂
O czym on śpiewa? Że szła?
Dzień dobry.
Nie skomentowałem jeszcze fotek. Nawet te najbardziej zachmurzone to przy tym co jest teraz za oknem to wyglądają na całkiem pogodne. Do pełni szczęścia to brakuje jeszcze zdjęć Bałtyku:-)
Dzisiaj jest ten dzień. Dzień, w którym można śmiało powiedzieć (już chyba za klasykiem): Sorry. Taki mamy klimat.
Bałtyk (no, Zatoka) na tymże spacerze wyglądał nieciekawie. Ciemnogranatowy lub ciemnozielony, prawie czarny, bo pod jednolitymi chmurami, falujący w normie – nic specjalnego.
No w sumie marzę o czarnym Bałtyku
Ale to NIE jest Morze Czarne. Tylko tak wygląda.
Dzień dobry… Muszę ochłonąć. Pierwszy raz się spociłam jadąc do pracy i odetchnęłam radośnie – stając pod bramą mego zakładu… Ufff..

Trza zapalić..
No może Mistrz Q na narty się wybierze ?
Wiosnę pokazał, a ja zdjęcie z dnia dzisiejszego z godz. 6:30 😀
A proszę o pomniejszenie może?? Z góry dziękuję.
Ładna zima tej wiosny…
Dzień dobry. O rany. W tej sytuacji chyba poważnie trzeba rozważyć te narty. A wyciągi chodzą?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zieleniec-3.webcamera.pl/
No właśnie. Zabite śniegiem, czytniki skipassów w pokrowcach – arrivederci.
Żeby było śmieszniej, zima wróciła też do Livigno i Włosi dowcipkują, że szybko im się nowy sezon zaczął po poprzednim…
A co będzie, jak te wszystkie śniegi się roztopią? Już teraz zapowiadają powodzie, rzeki występują z brzegów…
Rodzice pilnują Soły, którą mają w niebezpiecznym pobliżu. Na razie wznosi się i opada, na zmianę, średni stan jest wysoki, ale jeszcze nie alarmujący.
No rewelacyjnie się ta majówka zapowiada… Rewelacyjnie…
Będzie 35 stopni ciepła. W sobotę 10, w niedzielę 10 i w poniedziałek 15. W sumie 35
To i tak dobrze, że 15…
A dodać jeszcze wtorek i środę? Wychodzi na niezły upał…
Dzień dobry,
W tym roku na majówkę chyba trzeba zaplanować narty albo kajaki, w zależności co u kogo leci z nieba…
Osobiście wolę narty, ale niekoniecznie na majówkę.
Jak się nie ma co się lubi… to zawsze jeszcze można się napić;-)
O rany! nie przywitałem się!!!
Witajcie!
Witaj;-)
Masz może trochę słońca?
W sercu i na dłoni!
Głowa mnie boli, spać mi się chcę i mam koszmarną niechęć do pracy. Niefajny ten piątek.
Nie czytałeś? Żeby głowa nie bolała, najskuteczniejsza gilotyna…
ale gdzie teraz taką gilotynę znaleźć? Kiedyś to było dobrze: stała sobie taka na rynku, a teraz ze świecą szukać…
Teraz mamy za to ławeczki, skwerki, place zabaw, stacje rowerowe, siłownie pod chmurką… ale na ból głowy to tak sobie pomaga.
Jak się na takiej ławeczce chłodne piwo wypije, to niekiedy pomaga i na ból głowy – ale przy odrobinie pecha można mandat zarobić 🙁
Och, znam ja (w Gdyni, ma się rozumieć) kilka ławeczek położonych na takim uboczu, że mandat jest wielce nieprawdopodobny…
Niemniej na takie leczenie to jest jeszcze trochę za zimno.
Pamiętam czasy, kiedy piwko można sobie było wypić pod budką i mandatu nie było. Jednak piwosze sami sobie taki los zgotowali, że to grozi mandatem. Nie potrafili się zachować, za kioskiem wylewali resztki i nie tylko… Smród się roznosił wokoło. Do tego były „słówka” i zaczepki…
Nic dziwnego, że jest zakaz i na tym cierpią nawet kulturalne osoby.
Ano niestety. Poza tym piwo ma to do siebie, że nawet kulturalne osoby czasem przestają po nim takie być.
Jeśli wypiją za dużo…
Mam wrażenie, że Mistrzowi Q, bardziej chodzi o to, że piwo jest moczopędne
A jak przyciśnie, to załatwisz sprawę niekoniecznie w wyznaczonym miejscu, czyli niekoniecznie kulturalnie

To też!
Nie wiem jak Was, ale mnie za nic w taką pogodę na ławeczkę z zimnym piwem by nie wygoniono! A już na pewno nie przestałaby mnie boleć od tego głowa;-)
Wysiadłyby Ci korzonki i zapomniałabyś o głowie 😀
przy takim deszczu to korzonki mogłyby się zapuścić, a nie tylko wysiąść;-)
Dzień dobry. U mnie nie lepiej. W nocy było zimnooooo!!+2.. a i teraz nie lepiej. W nosie mam tę pogodę bo mi się nic nie chce lącznie z życiem.. to chyba umyję kuchnię. Po robocie zajrzę tu jeszcze.
No dobrze – Król miał wczoraj urodziny i komentowanie wydarzeń urodzinowych już mi lekko wychodzi bokiem .. od rana tylko oranje i oranje..co na sobie miała Maksima, jak księżniczka się sprawowała ,ile było ludzi w Tilburg i takie tam – jakby nic innego na świecie nie było..
No to do póżniej
Bo Ty byś przygotowała następną w kolejności wycieraczkę, opisała raz a dobrze i by było!
Nie mam zdjeciowej dokumentacji a tak to Wam troszkę popiszę …
Jedno jest pewne – Holendrzy lubią takie historie i lubią się bawić tak a nie inaczej i mnie się to podoba….
Bo mają króla (i, zapewne, królową). Swoją drogą – jak się ma władca Królestwa Niderlandów do królowej brytyjskiej? W sensie – czy funkcjonuje w równie ceremonialny sposób, czy też może jest bliżej ludzi, jak królowie państw skandynawskich?
Możesz zebrać co ciekawsze ilustracje z niderlandzkiej sieci… my tam rzadko zaglądamy.
Albo z poprzednich lat, jeśli masz.
No dobra.
Ale jednak dla mnie to za dużo czynności do wykonania z tym wklejaniem obrazków w komentarzach… Nie można tego jakoś uprościć, czy co?
Idę skorzystać z poziomomierza, jak na obrazku, który mam nadzieję udało mi się wkleić.
?????
No lekcje odrabiałam, nie?
Ale po pierwsze – wielkie jakieś mi wyszło. A po drugie – za bardzo wymaga myślenia…
Nie. Zdecydowanie nie dla mnie.
Bo przedtem tam było co insze.
Czy ja wiem, czy wielkie? W sam raz, rzekłbym. A co do myślenia, to po …nastym razie robisz to zupełnie automatycznie.
Chyba żartujesz? W życiu nie zapamiętam tej linijki, w którą się wkleja link do zdjęcia.
Ja to bym chciała jakieś proste copy – paste. Albo przeciągnij i upuść.
Mówiłam: ja się do techniki nie nadaję. A już z pewnością nie do internetu.
A mnie się wydawało, że to proste jak drut. Najwięcej tzw. myślenia mam zawsze z szerokością zdjęcia, tj. z policzeniem, ile pikseli powinno mieć, żeby nie wyłazić za margines drabinki.
znaczy jesteś ynteligentniejszy ode mła
Y tam. Może po prostu mam mniej oporów.
A poza tym mnie też nie wszystko wychodzi.
Ale ja nie mam OPORÓW.
Ja po prostu jestem ZA LENIWA.
Dzień dobry
Na razie mam słońce za oknem i chyba w trybie natychmiastowym pójdę do ogródka posadzić w końcu swoje dalie. Czas najwyższy i pora. Popołudniu ma znowu padać…
Moje dalie nadal w doniczkach. Bo tu temperatura zdecydowanie niedaliowa.
No dobrze w ramach swięta krola przesyłam Wam link. Sami się męczcie ze zrozumieniem co oni gadają i spiewają
Pozwoliłem sobie zagnieździć link. Całkiem sympatycznie to wygląda, może poza tym, że król fizycznie przypomina trochę Trumpa.
Niestety – mimo opcji napisów – nie kumam ani trochę, o czym mowa. Zapewne o pokoju na świecie, ogólnej miłości bliźniego i sukcesach Niderlandów na arenie międzynarodowej
Faktycznie ten król jakiś taki… niewyjściowy…
No trudno, króla się nie wybiera. Chyba że elekcyjnego.
Ale królowa – całkiem, całkiem…
To jest cały filmik i się nakręca – ten wywiad jest o tym, że konczy piećdziesiąt lat i takie pierdoły .. że czuję się tak samo jak kończył 47 lat.
I o Tilburgu – industrie miasto i z perspektywami . Ze ciepli ludzie w tym Tilburgu .
I że prezent jest dla niego niespodzianką jeszcze i nie wie, czy w jego ogrodzie stoi Abraham tam takie duperele
A jaki prezent?
I jaki Abraham stoi (albo nie) w jego ogrodzie? Pomnik biblijnego patriarchy?
Automatyczny tłumacz robi z tego cudowną kaszę!
Zwłaszcza, że wydaje się, że tłumaczy najpierw na angielski, a w drugim przebiegu z angielskiego na polski! Obśmiałem się jak norka!
Wow, właśnie odkryłeś przede mną tę opcję
i dodatkowo po raz kolejny pozwoliłeś się przekonać, że do ludzkiej sprawności takiemu automatowi jeszcze daleko.
Po angielsku też niezła kasza.
Jakby ktoś się uparł, mógłby z angielskiego tłumaczenia odnieść wrażenie, że król próbował egzekwować prawo pierwszej nocy…
Quackie – tu na pięćdziesiątke stawia się przed drzwiami albo w ogrodzie dziadka albo babę albo parę czyli dziadka i babę .Abraham to okrągła rocznica – być może coś wspólnego ma z biblijnym Abrahamem ale ja nie wiem – nie znam się aż tak na biblii…
A w tym wywiadzie mówił ,że jeszcze nie wie jkie cadotje cyli prezent dostanie..
No proszę, fajnie się dowiedzieć czegoś nowego o lokalnych zwyczajach!
No ja właściwie zapisałam w szkicach wraz z rzeczonym filmikiem jakiś krótki tekścik na temat…Czy można by z tego zrobić jakiś nowe pięterko albo co bo tu komentarze zupełnie nie na temat głównego wpisu .Wszystko przez mojego króla
Pani szanowna, takiej sytuacji to dawno na Wyspie nie było, żeby trzeba było ustawiać kolejność wpisów w kolejce!
Oczywiście, że można by było zrobić, fajny tekścik, można go jeszcze troszeczkę domknąć go kompozycyjnie 🙂
No i teraz tak: właśnie MaraDag opublikowała swoją relację „po angielsku”, a potem? Jeszcze Gimi zgłaszała ochotę opublikowania impresji ze świętokrzyskiego, ale nie wiem, na jakim etapie ma je przygotowane? Madame?
Łał! Jak dla mnie – bomba! Wolę kiedy kolejne teksty czekają, niż gdy człowiek zadyszki w drapaczu chmur dostaje na schodach
Ale nie zapominajmy o roku Leśmiana, nowy miesiąc już w poniedziałek!