Nie wiem jak u państwa ale u mnie w niedzielę deszcz ze śniegiem przeplatał się ze słońcem. Pod koniec dnia około godziny 18ej akurat się rozjaśniło i trochę rozsłoneczniło. Wziąłem aparat do ręki i wyszedłem pofotografować kwiatki w ogródku. Te uprawne i te polne. Chłodno było jak nie wiem co. Palce mi trochę zgrabiały ale trochę zdjęć zrobiłem.
Na początek poniżej konkretne kwiatki:-). 20 metrów za ogrodzeniem rośnie i kwitnie takie coś (o ile się orientuję czeremcha). I ta czeremcha to zamiata wszystkie inne kwiatki w dalszej części wpisu.

W ogródku połowa tulipanów już też zakwitła

Te roślinki rosną w iglowiu sosen. Nie wiem jak się nazywają:

Kiedy byliśmy mali te kwiaty nazywały się maślanki, rosną mi na trawniku:

Pojawiły się również kwiaty na śliwie. Ciekawe czy coś z tego będzie

A te poniższe to jakoś się nazywają ale nie mam zupełnie pamięci do nazw. W każdym razie są i kwitną.

Te chyba wszyscy znają. Ci, którzy nie znają to trudno:-)

A to jest chyba pięciornik obsypany małymi kwiatuszkami:

Przymrozki poczyniły duże szkody na magnolii:

I jeszcze raz maślanki. Mają urok te roślinki

I na koniec już pokazywana parę dni temu czereśnia






Mam nadzieję, że jest dobrze.
Dzień dobry. Wróciłem, z tym że zaraz zaczynam biegać i załatwiać to, co jest do pozałatwiania. Mam bardzo podobne odczucia jak Autor wpisu, w Żywcu magnolia dokładnie w takim samym stanie, ale nic dziwnego, jak pogoda tak szaleje, w niedzielę przecież fal deszczu/ śniegu/ krup na zmianę ze słoneczkiem było chyba coś z pięć czy sześć.
Witaj powrócony!
Dzień dobry! Może dzisiaj albo jutro dorzucę parę zdjęć w komentarzach tutaj, ale jeszcze nie teraz, bo teraz muszę lecieć…
Straszny latawiec się z Ciebie zrobił
Te niebieskie to barwinek, vinca tylko nie wiem major czy minor.
Następnie białe coś to prymula, czyli pierwiosnek. Narcyze to wiadomo.
A ja myślałam, że to zawilce !
Bardzo wiosenne (mimo pogody) pięterko!

No dzięki, dzięki.
No proszę, proszę.
Pozazdrościłam i wyciągam kufajkę oraz gumowce i lecę zobaczyć, co u mnie za oknem.
Kawy co prawda jeszcze nie ma, ale spacer miły;-)
Uuu…
Jedna była, ale się skończyła.
To ja może drugie śniadanie zaproponuję?
Jo, ja już się przyzwyczaiłam, że na kawę nigdy nie zdążam, ale Ważne, że Wyspy nikt nie zamyka, zawsze można sobie posiedzieć;-)
Bonus. Druga połowa tulipanów. Te, które jeszcze nie zakwitły.

Ps. jeśli ktoś ma siłę, czas i chęć to proszę o zmniejszenie obrazka…
Dzień dobry


Dobrze, że znaczna część tych kwiatków jest typowo wiosenna i zimno nie tak im szkodzi.
Fajny spacerek od rana (u mnie trochę po 5 rano)
No, wiosna, wiosna taka jakaś zimowa. U mnie kasztany kwitną – jak bozię kocham. Bardzo się zdziwiłam…
Dzień dobry, ale strasznie zwariowany się zrobił, i nie tylko pogodowo. Jestem już w domu, tylko co z tego – zajęć cała lista :/
eeej! no dzie wszyscy poszli? ja bym nawet jeden obrazek zamieściła ku radości, ale nie umiem no!
Chodź na skypa… pogadamy 😉
Na fejsie już jest, tyn obrazek?
No. Tyn. O ynteligencji w poczebie.
To jest obrazek Jo, uprasza się o stosowny komentarz.
To jest Kura Domowa w Desperacji, czyli jak się kobita uprze, to znajdzie sposób.
Martini z Dziadkiem! To jak brydż! 😉
Prawie…
Bo jeden znajomy misjonarz (autentyk) nauczył małżonkę, że jak się tak dzieje, to trzeba wziąć grubą książkę, przyłożyć do ściany (najlepiej nośnej) i pukać odwrotną stroną butelki, aż korek wyjdzie, w każdym razie na tyle, żeby dało się go czymś wyjąć. O dziadku do orzechów nic nie mówił, ale to wygląda na rozsądne uzupełnienie. Co prawda z gazowanymi winami mogłoby się to skończyć niewielką eksplozją.
No coś ty? Przecie ja tak MARTINI otwieram jak mi się bardziej oporny korek trafi!
W pozycji misjonarskiej znaczy?

Jo – jesteś jednak nie byle jaką wynalazczynią. musze zmałpowac pomysł w razie potrzeby pilnej…te tam do odkręcania kolanek też się chyba nadaje
No proszę, orzechy, kolanka, wina – dziadek wielofunkcyjny, tzw. mcgyver
Dobranocka!
Dzisiaj z okazji powrotu będzie troszkę bardziej hałaśliwie: grupa The Kingsmen nagrała w 1963 roku hit „Louie Louie”. I tym Was dzisiaj uraczę.
Czy ja wspominałem, że na drugie mam Ludwik?
Snów na luzie.
Królewskie imię! 😉
Dobrej nocy!
A to mi akurat do głowy nie przyszło, ale w sumie się zgadza. Jeden był królem-słońce, drugiego skrócili o głowę…
Trochę więcej tych Ludwików było. jeden nawet święty
Znowu pada. Wręcz leje jak z cebra teraz. Idę spać. Dobranoc.
Dobranoc bo zimno i ciemno. Jakieś 2 stopnie. Aby do lata 🙂 będzie pewnie 40.
I wilgotno jak w dżungli.
I opaskę z głowy trzeba będzie przesunąć na biodra… 😉
Dzień dobry
Szaro, buro i ponuro…
Dzień dobry. To samo u mnie. Błeee
Witajcie!
Wobec wszechogarniającej szarości za oknem rozpalmy w głowach tęczę wyobraźni!
Ja już sobie wyobrażam…
Dzień dobry… Trochę wiosny tej zimy?? No ślicznie, bo u mnie biało, a 20 km dalej również tarnina kwitnie. Co znaczy, że nadal zimno będzie.
Kawa gorąca
Oj, przyda się z rana
Dzień dobry! Tutaj zaś słońce przez chmury się przedziera, ale wobec prognoz sądzę, że to długo nie potrwa i nastąpi ujednolicenie do reszty Wyspiarzy…
W dodatku na północy najzimniej… Byle do wiosny…
Ponoć już jest?
Właśnie słoneczko się chowa za chmury. Chciałbym o tej porze kończyć pracę!
Czyżbyś chciał zmienić nicka na Słoneczko?
No nie, bo – z drugiej strony – wolałbym nie wstawać o wschodzie słońca!
Dzień dobry. Wczoraj u mnie spadł śnieg. No niemożliwe . Prawie całą zimę twora nie widziałam . I nagle odbiło. Najwazniejsze – spadl i zdechł na szczęście…
.
Ciekawe jak jutro bo to święto króla. Znowu rodzina królewska żdziebko zmarznie. Tym razem w Tilburgu
Królewski status widocznie pociąga za sobą również pewne obowiązki…
Heloł. Migrena od 0.30. Kot o 4.20. Wywlokłam męża i synów z łóżek. Teraz boją się. I słusznie.
Zasnęłam. O 6.00.
Następnym razem ich pozabijam.
O ile wcześniej nie załatwi mnie migrena, bo na razie nie reaguje na leki, a plastry mi się skończyły.
No to spałaś całe 3 godziny teraz od 6:00?
Pozbądź się kota, będziesz zdrowsza i rodzina też.
Wskazuję ścieżkę eskalacji dobrych rad:
– jeśli to nie pomoże, pozbądź się rodziny
– jeśli to nie pomoże, pozbądź się głowy…
To ostatnie, to jest to, co zawsze radzę małżonce w takich przypadkach: Nie aspiryna, nie polopiryna, tylko gilotyna.
Szybki sposób na rozwód bez orzekania o winie?
A skąd wiesz?!?
Bo ja BARDZO MĄDRA jestem czasami
Chciałabym. Ale on nie chce. Pójść sobie w cholerę. Czy gdzieś tam.
Pozbawić socjalu, to pójdzie szukać gdzie indziej. Do sąsiedztwa. „Biedny, głodny koteczek”.
Nie czyń kotu, co tobie niemiło…
A kot człowiekowi może?
Kota nie obowiązuje katechizm.
Jeno kotechizm
Gorzej jak zacznie akty terroru. W odwecie.
A to jest mozliwe, oj jest !
Ha
Ha
Ha
To ja nie dam żadnej dobrej rady bo czasem to te dobre najbardziej wq…:-)
Doceniam, Blake.
Dzień dobry:-)
Wypiłam z Wami kawkę (ha dzis przyszłam ze swoją, żeby nie było że znów sie na napiję) pośmiałam sie z rana, a teraz do stolicy wydać troche kasy:-(
Szyba w aucie do wymiany:-(
BOLI, AUĆ!
Ludzie… co tu się dzisiaj dzieje…
„Tu” znaczy u Ciebie?
No.
Całość w Szkicach, ale dla nudzących się wrzucę fragment:
W sumie to dobrze, że mnie obudził, bo zdążyłam doprowadzić się do przytomności zanim pojawił się listonosz z pismem urzędowym odnośnie zasiłku dla Matki Autyzmu. Otwieram, czytam… Gdybym do tego momentu się nie obudziła, to pobudkę miałam zapewnioną. „Orzekam ODMÓWIĆ przyznania świadczenia pielęgnacyjnego…”.
Zawał. Światła zgasły. Wypompowali mi z domu powietrze.
„… za okres, kiedy było pobierane na młodszego syna…”
Jezusienazareński! Oddychaj Jo! Oddychaj!
„… i PRZYZNAĆ świadczenie z wyrównaniem od pierwszego dnia następnego miesiąca po zakończeniu pobierania poprzedniego świadczenia.”
SZAMPANA!!!
SZAMPANA DLA WSZYSTKICH!!!
A, nie… prawda… ta cholerna migrena!
Ale co tam! W ciągu paru dni (dokładnie dwóch) muszą mi przysłać przelew. I wtedy kupię sobie plasterki! Całą masę plasterków! I się nimi cała okleję!
A potem wypiję butelkę Martini Prosecco. Albo i nawet Brut!
Ooo. Gratki!
Ale pierwszy chyba raz widzę pismo z takimi wzlotami i upadkami, punktami kulminacyjnymi jak w niezłym horrorze!
Widać oni też się ćwiczą w doskonaleniu suspensu
No! Ty to masz ciekawe życie!
Ale pogratulować należy pozytywnego załatwienia sprawy…
A może oni tym wstępem chcieli Cię przyprawić o zawał, żebyś nie odebrała zasiłku…
Też mi to przyszło do głowy 😀
Jak z chińskiego przekleństwa.
A, tylko żeby ktoś nie pomyślał, że teraz święty spokój i w ogóle. Orzeczenie jest ważne do sierpnia przyszłego roku. Potem cała zabawa od nowa.
Oczywiście o ile do tego czasu nie zmienią przepisów i nie zlikwidują świadczeń. Bo to, co się w ostatnich dniach dzieje, nie zapowiada dobrego dalszego ciągu.
Może nie wszystko i tak nie do końca ekipa rządząca zepsuje prawo… staram się być dobrej myśli, chociaż to trudne


W każdym bądź razie trzymam kciuki
W sumie, to nie bardzo wiem, po co oni każą ludziom stawiać się na komisji, skoro i tak nie ma szans na zmianę. Z autyzmu jeszcze nikt nie wyszedł i nie ma na to lekarstwa. To chyba głównie po to, by dać zarobić tym wszystkim specjalistom, bo przecież każde takie orzeczenie kosztuje podatnika grube pieniądze
Może nie będzie tak źle… pomysł likwidacji nauczania indywidualnego juz wywołał spory oddżwięk. Opór rośnie naszym pomysłodawcom.
Opór rósł i w innych dziedzinach, a nie zawsze powodował zmianę decyzji… jedynie można mieć nadzieję, że ten opór coś da…
Dzień dobry


Idzie niż i burze… już to czuję
Że też nie może padać w nocy, a w dzień niechby było miło i słonecznie
Wraz z deszczem idzie ochłodzenie, czyli skończą się nam letnie temperatury, a zaczną te wiosenne…
Dobry!
Dzień dobry 🙂 Z relacji Jo wynika , że ma przyjemność mieszkać w Warszawie , ale w obiekcie parterowym , takim jakie spotyka się na polskiej wsi . Jeśli tak , to z własnego doświadczenia radzę , aby pan KOT nauczył się korzystać do wyjścia i wejścia z lufcika . Lufcik – to takie małe okienko, jako dodatek do normalnego okna . Przez wiele lat ,kilka pokoleń kotów w rodzinie nauczyło się bez problemów korzystania z takiej formy komunikacji Można w nagrodę dla grzecznego kota , przy lufciku zamocować małą deseczkę na której zwierze chętnie się wyleguje . Jeśli tego nie zrobisz – to cierp , bowiem cierpienie uszlachetnia nasze dusze , ale ja w to nie wierzę i proszę pomyśl o mojej propozycji
Niestety nie da rady.
Po pierwsze nie ma lufcików. Po drugie to jest nowoczesna architektura: duże drzwi balkonowe, w których mój mąż prędzej umrze, niż zamontuje drzwi dla kota. Latem zostawiałam niedomknięte na taras na piętrze, ale on chciał w plener i awanturował się do skutku. Kot, nie mąż.
W poprzednim domu była weranda i kot mieszkał na niej bezkolizyjnie…
No to przewiduję , że pewnego dnia szlag Cię trafi i będzie po kocie . Koty to domowe maskotki , ale nie konieczne do szczęścia w Rodzinie . Decyzja należy do Ciebie , a nie do nowoczesnej architektury ,lub kota .
Tylko że nie bardzo jest jakieś sensowne wyjście.
Klapka w drzwiach . Bo koty są uparte i Twój już wie, ze może Cię budzić. Moja usiłowała nauczyć mnie podawania suchej karmy o 5: rano. Już wie, ze nie dostanie, ale łatwo nie było.
Fajrant. Na dłuższą chwilę przerwa…
A ja niedługo wychodzę, trzeba się rozruszać. Wrócę na dobranockę. Jestem grzeczna, po nocach się nie wałęsam
Idę się zdopplerować, bo dawno u żadnego lekarza nie byłam, a od biopsji cały tydzień minął

Ten fakt odbije się echem…
Się nabijasz ze mnie, taaak?

Nie, skąd! …skąd …kąd …ąd …
A ja byłam z psem u lekarza. Nie moim. Pies ma chyba astmę i zapalenie oskrzeli albo płuc. Czasem myślę ,że różni moi znajomi mają nie pokolei.
I pretensje do wszystkich ale nie do siebie za głupote….ech
A ja poproszę o zapach tej kwitnącej czeremchy. Pamiętam z dzieciństwa przed swoim blokiem, a potem już nigdzie nie spotkałam, bowiem w tych wypielęgnowanych ogrodach same iglaki.
Ohoho, przystawki zapachowej na Wyspie jeszcze nie ma…
Ja się dzisiaj pożegnam grzecznie…bo po psich emocjach jakoś mnie śpiączka wzięła
acha – u mnie w sąsiedztwie kwitnie właśnie to białe i pachnie
Spokojnej!
Wróciłam do domu i przyszłam na Wyspę, żeby się pożegnać.
Dobranoc
Ja też wróciłam.
Strasznie zaszalałam i teraz to już tylko kordełka.
Spokojnej. Tę decyzję czciłaś? 😉
W zasadzie to ja już śpię. Poza tym przecież jestem obrażona, nie?
Czcić nie czciłam, bo ta migrena nie pozwala. Ale po dopplerze poszłam zrobić rekonesans zakupowy i trochę mi zeszło.
Zakupy w weekend. Na razie tylko zamówiłam plasterki na wszystko.
Home, sweet home…
To ja z dobranocką.
Było chyba, ale dawno. Uważany za niemieckiego Vollennweidera (oryginalnie, przypominam, Szwajcara) – Friedemann Witecka, dzisiaj ze spokojnym instrumentalnym kawałkiem „The Man from Cesarea”, spokojnym, ale pełnym klimatów, hmm, śródziemnomorskich?
Snów ciepłych i słonecznych.
Jest coś z tym pokrewieństwem . Przypadek ?
aaaa, kotki dwa
Dzień dobry
Dzień dobry. O pogodzie nie będę pisał…

Dzisiaj w radiu prowadzący audycję powiedział, że czwartek to właściwie taki mały piątek. I tego się trzymajmy
Aha i mamy jeszcze Dzień Florysty i Światowy Dzień Lekarzy Weterynarii. Tak więc wszystkim florystom i weterynarzom na Madagaskarze życzę pogodnego dnia
Witajcie!
Ładne kwiatki! Na Dzień Florysty jak znalazł!
Kwiatkom dzisiaj na pewno nie zabraknie wody!
Dzień dobry!

Piękny dzień!
Piękny świat!
Wczoraj przelew przyszedł!
To ja zapraszam na śniadanko!
To też. Tylko najpierw śniadanie
I kawa! Co mi przypomina ten skecz kabaretu Ani Mru Mru, gdzie też proponowano kawę
Hura !!! Na to konto na razie zadowolę się kawą
Mrówkobójca i eksterminator, jednym słowem morderczyni istot mniejszych, się kłania Szan.Wyspiarzom
jestem do usług! 
Gdyby Ktoś potrzebował kilera
Poza tym… Pada śnieg. Nadal.
A tu sucho. Jeszcze.
Dobry! Dzisiaj dzień się zaczyna od biegania, i to zaraz, ale potem powinno być względnie spokojnie. Chociaż… nie chwalmy go tak zaraz po wschodzie słońca.
Aha, tutaj słonecznie, chociaż oczywiście chłodno, żeby nie było za wesoło.
A niech przynajmniej Tobie świeci słońce.
Dzień dobry – u mnie też słonecznie na razie dzisiaj. Też chłodno. I dzień radosny bo król ma 50 lat i nawiedzi wraz ze śitą Tilburg…
Od rana tylko król, oranje itp. No i foie markt. Kramiarze nie odprowadzaja dziś podatków. ZObaczymy u mnie. Idę oglądać bez pieniędzy na wszelki wypadek…
Zapraszam na nowe pięterko, stanowiące niejako dalszy ciąg tego.