Szarość, szarość i szarość za oknem. Dlatego dla przypomnienia długich, suchych i gorących dni letnich:
Tych owoców miałem około 50. Ale, żeby nie było pięknie to liście coś chorowały – jakaś choroba je grzybowa je atakowała. No cóż teraz już nie ma tych liści.
Wszystko przemija






No to nowa notka i fotka. Nie wiem czy mnie nie zlinczujecie za takie krótkie i błahe wpisy.
Komentarze pozytwne milej widziane. Komentarze negatywne będą brane pod uwagę przez specjalną komisję w składzie:
Ja i cztery moje paranoidalne osobowości:-)
Nowe pięterka są mile widziane, a wspomnienie smakowite!
Ale swoją doga – z czystej ciekawości chciałoby się stanąć przed taką komisją… 😉
Muszę to skonsultować z komisją:-)
Oj tam oj tam – przynajmniej się człowiek po schodach nie nabiega!
No niby tak. Ale, żeby nie było tak fajnie to część głosów w mojej głowie sygnalizuje, że trzeba coś popracować…
A przynajmniej załatwić sobie awatar… Chyba głupio tak gołym biegać po Wyspie? 😉
Pustka to niezły awatar. Jest miejsce na wyobraźnię:)
Zima idzie… głupio – nie głupio, ale jakby zimno…
Witaj Zoe ! I proszę się ubrać, jak radzi Poranna, bo Wyspa wprawdzie ciepła i ludziom życzliwa, ale i tu zdarzają się przeciągi. Taka brzoskwinka bliżej wiosny to dopiero byłoby coś !
Kochamy przyrodę i spektrum się nam poszerza !
No cóż. No południowej półkuli o tej porze się coś jadalnego znajdzie. Trzeba tam jachać w marcu.
Dzień dobry na nowym pięterku.
Owoc wygląda tak apetycznie, że chyba zaraz popędzę „na pachtę” do okolicznych ogródków działkowych (może jeszcze coś znajdę)

Witaj Krzysiu ! gdzie byłeś, jak Cię nie było ?
Zapracowany po same uszy…

Tak bardzo, że nawet na wyspę nie było kiedy dotrzeć
Tak będzie jeszcze przez ok. miesiąca…
DzińDybry:)) Dawno, dawno temu Polmos Bielsko produkował Peach Vodka, świetnie się nadawała do drinków. Nie wiem komu to przeszkadzało ???
Co przeskadzało, że tak zapytam?
Ostatnio rozmawiałem z synem na temat ulubionych alkoholi.

Stwierdził, że Johny Walker (mój szczyt marzeń z młodości) to „popłuczyny dla biedoty”…
Wtedy sobie uświadomiłem jak bardzo zmienił się świat przez ostatnie lata…
Nie tylko twój szczyt marzeń. Jeśli mogę zapytać to co było kontrpropozycją syna?
Prawdę mówiąc nie pamiętam…
Nie jestem specjalnie trunkowy, więc przyjąłem tylko do wiadomości fakt, że Jaś Wędrowniczek nie jest już szczytem marzeń młodzieży…
A tak przy okazji…
Czy nie dało by się „upędzić” z tych owoców trochę Cydru?
W końcu wszystkiego pewnie się nie da zjeść…
Kawa wypita, informacje przeczytane, pora do pracy…

Wszystko się zjadło. Co to jest 50 brzoskwiń? Ale były jescze borówki i maliny i o nich coś napiszę… kiedyś… może..
No to napisz….
Nie wiem, komu, ale w lecie w Żywcu widziałem imponujący wybór smakowych wódek, w tym tak egzotyczny smak jak marshmallows, czyli cukrowej pianki. Nie pamiętam tylko marki, ale sprzedawczyni twierdziła, że właśnie z Bielska (tyle że na stronie bielskiego Polmosu nie widzę tej linii smakowych wódek? Poznałbym, gdybym zobaczył).
A, pardon, to JEST wódka z Bielska, ale NIE z tamtejszego Polmosu, jeno z firmy Pravda SA (Jobert Polska), mieszczącej się zupełnie gdzie indziej. A marka nazywa się Stanislav:
Witaj ! Wcale ie widziałem tego Stasia 🙁
Witaj Wiedźmiko 🙂 Ja też nie, ale alkohole mało mnie obchodzą, więc się tym nie interesowałam.
Ja chyba też nie widziałam takiego Stasia, ale jak i Bożenka nie rozglądam się po półkach z alkoholami, więc na pewno więcej różnych alkoholi nie widzę

Bogata bateria :))) Dobrze byłoby oddać z niej 24 salwy honorowe na powitanie nowego Malgasza :))))
Dzień dobry i tu. Piękny kawał owoca!
No hej, hej. Rysuje mi się w głowie szkic szkicu na ciąg dalszy opowiadania o nadmorskiej przygodzie Z. Ale mam obawy czy dam radę napisać coś dłuższego niż 128 słów.
Hm, opowiadanie z SMSów?
SMSów premium;-)
Więc i ja przywitam się i na tym pięterku
Jabłuszko piękne, jak śpiewał Wojnicki, że pełne snu…
Posłuchałbym ale nie mam przy tym kompie głośników… Znów nasuwa się nieśmiertelne JAK ŻYĆ???
Oj, to boli…
No i zmykam. Do zobaczenia po pracy.
Bye
O!!! Jaką masz ładną sukieneczkę, Zoe

Tutaj podobno nie należy używać brzydkich słów
A które moje słowo było brzydkie?

Mnie się nasuwały w odpowiedzi do twojego komentarza cyt. „sukieneczkę”. Ja Ci dam sukieneczkę…
W sukieneczkach nie chodzę, chociażem baba
Także dawać mi takowej nie musisz 
Może wtedy nie chciałbyś mi niczego dawać

Właściwie powinnam tą „sukieneczkę” wziąć w cudzysłów, jak teraz…
Miłej pracki, Mistrzu Q
Dzień dobry

Dziś jadę później do pracy, to sobie odrobinkę posiedzę
Witaj Miralko :)) Posiedźmy zatem oboje :)))
Witaj Stateczku

Teraz słyszę kardynała jak ćwierka za oknem
Pewnie przyleciał do tych orzeszków, które mu wysypałam 
Ja siedzę teoretycznie, bo piszę, a w międzyczasie latam (jak to ptasiara, czy jak to mój mąż określa – ptasia mama)
Przed chwilą przypomniałam sobie, że nie sprawdziłam karmnika. Oczywiste, że poleciałam sprawdzić. Był prawie pusty
Ja w tej chwili też biegam między kuchnia i pokojem, kiszę kapustę na zimę. W słoikach, ogórki już załatwiłem, teraz pora na kapustę, tej z plastikowych beczek sprzedawanej w sklepach nie trawię :)))
No to powodzenia w pracy, Stateczku

Ja już nie robię takich przetworów. Kilka razy próbowałam (jak jeszcze miałam swoje ogórki), ale nie wychodziły mi za dobrze… A robiłam je tak samo jak w Polsce. I nie wiem, czy to woda inna, czy sól, bo przepis ten sam.
O kapuście, to nawet nie marzę…
Ogórki muszą być gruntowe polskie, najlepsze na organicznym nawozie. Ta holenderska odmiana która się ostatnio rozmnożyła, jest niesmaczna i nie daje się przechowywać. Kapusta gatunku 'kamienna głowa’ te wcześniejsze również się niezbyt nadają do przetworów:))
Nie mam polskich ogórków, tylko tutejsze
I wybierałam sadzonki, które były takie jak w Polsce. Do swojego ogródka nie daję żadnej chemii. Używam tylko krowich placków. Może przez jakiś czas ogródek nie ma ładnego zapachu, ale co tam, sąsiedzi jakoś się nie skarżą
Kapusty w ogóle nie robię. Musiałabym kupować ją w sklepie, a tam nigdy nie wiadomo na jaką się trafi. Narobię się, a potem wszystko będę musiała wywalić, bo będzie niestrawna.
Był rok, że nawet nie spróbowałam swoich ogórków, bo te małe zarazy zniszczyły mi wszystko. Szkoda mojej pracy… nie sadzę, dopóki moi sąsiedzi nie zlikwidują tego problemu. Jak trzy lata temu popryskałam wszystko trutką na te muszki (jesienią), to przez dłuższy czas nie miałam tego paskudztwa. Nawet uzbierałam trochę ogórków
Od sąsiadów przyleciały ich chmary i ogórki się skończyły. Nie chciałam pryskać trutką po ogórkach, bo nie wiem tak do końca, czy nam by to nie zaszkodziło. A z resztą, takie z chemią, to mam w sklepie. Nic nie muszę robić, wystarczy pojechać i kupić. Ale tych ze sklepu nie pakuję do słoików. Też nie wiem gdzie i jak rosły…
A pisałam o wodzie i soli, bo pamiętam, jak jeszcze mieszkałam w Polsce, robiłam sobie u ciotki na wsi ogórki na zimę. Zawoziłam puste słoiki, a zabierałam już pełne. Raz zabrałam trochę tych ogórków siostrze. Tak ze dwie torby. Też robiła w słoikach. Moje i u ciotki stały całą zimę, siostry, już po miesiącu były miękkie i niesmaczne. Przeanalizowałyśmy we trzy (ciotka, siostra i ja) co jest nie tak z tymi ogórkami i doszłyśmy, że to albo sól (siostra używała innej niż my), albo woda. U ciotki brałyśmy wodę ze studni, a siostra używała kranówki… bo przecież ogórki były te same.
A o swoich ogórkach pisałam już na Wyspie. Już drugi rok nie sadzę. W okolicy grasują takie białe, malutkie muszki (jak octówki) i niszczą mi całe pędy. Mam na ogórkach pełno kwiatków i małych ogórków, a potem pędy zaczynają żółknąć, wysychać… kwiatki odpadają, a te malutkie ogóreczki schną w oczach.
Siedzicie?;-)
Siedzimy… na zadkach

Smakowicie wyglądasz Zoe
Czas mi się zbierać do pracki

Miłego popołudnia i wieczoru życzę
w firmie nie widzę awatarów, więc dopiero teraz mogę pochwalić nieskazitelną elegancję filiżanki!
psyt, filiżanka jest rodzaju żeńskiego, politycznie poprawny będzie… kubeczek
no dobra: „elegancki zestaw kawowy” 😀
A może Filiżanek?
Mieszkańcy sąsiedniej wsi o korzeniach niemieckich używali takich form, np. dostawali w kieszonek (napiwek)
Jo, nie chce mi się cofać do Twojego komentarza – mnie dziś o 4 kot NIE obudził. A codziennie o tej porze opróżnia żołądek, po czym przychodzi mruczeć o żarcie.
No i okazuje się, że nawet brak może być odczuwalny. Kota w domu nie było (niewychodzący!!!) Po poszukiwaniach, odezwał się zachrypnięty za drzwiami pustego mieszkania po sąsiadce. Wczoraj przemknął niezauważony podczas wykręcania tam naszego pożyczonego półko-stolika i nikt całe popołudnie, wieczór i większość nocy tego nie zauważył. A tu jeszcze zdobyć klucz, gdy nie ma administracji…
Był taki zszokowany, że z godzinę miauczał nawet z naszej strony drzwi żeby go wypuścić 😉
Znaaam… Mnie raz wlazł do szafy. Miauczał pół nocy, a my szukaliśmy, skąd ta cholera nadaje. Ja tego nawet nie skomentuję.
Czekaj! Twój kot TEŻ O 4 KORZYSTA Z TOALETY???
Cholera, one są tak zaprogramowane, czy co???
niestety w drugą stronę
i trza się zerwać i go znaleźć, zwalić z łóżka/dywanu/kapci i innych rzeczy, z których ciężko sprzatać kule włosowe, blech
z własnej woli nie idzie na płytki…
I zawsze jest tak punktualny, że czlowiek sam się budzi. a dzis nic!
Moje panny też korzystają z kuwety nad ranem, ale na jedzonko nie liczą.
Wycieczkę kotki na schody też zaliczyłam… piechotą z IX piętra na drugie, bo tam wlazła za cudzą kratę. Dała się wywabić i zabrać do domu. Do szafy się chowa, gdy chce okazać ” mi;lczącą pogardę ” domownikom. 
Jak tak Was poczytałam, to się cieszę, że nie mam kota (w sensie – futrzak)
Chociaż wydaje mi się, że szybko kot zostałby odzwyczajony od budzenia nas o 4
O 5 już mógłby, bo małżonek i syn o tej porze wstają bez kota (małżonek bez budzika) 
Żebyż to było takie proste Miralko 🙂 kot ma 10 lat i z wiekiem wstaje wcześniej
Przy okazji, był jeszcze maleńki kłopot z wołaniem… Nasz kot ma na imię Smrodek… i nie reaguje na kici kici
Oj gdyby on wiedział co to „smrodek”, na pewno by nie reagował na to imię
Sądząc po tym jak sprintuje z toalety… chyba wie
Niezadowoleni próbowali zmienić mu imię. Ani myślał reagować na Murzyna, ni inne równie pospolite
P.S. Pierwotnym był Messerschmitt – z racji specyficznego wówczas ułożenia uszu. Ale wolał Smrodka.
A jak pasuje do tej nazwy jego… hmmm… fizyczność?
Kiedyś śmierdział odkażaczami schroniskowymi, miał też na początku problemy żołądkowe, póki go nie wyleczyliśmy, a teraz hmm… nie myje zębów
Stąd jego imię 😉
Dobry wieczór. Jezdem.
A jutro ma być jeszcze gorzej, przed południem czeka mnie co najmniej jedno spotkanie, a potem to się zobaczy się, no i dlatego praca pewnie się przeciągnie…
Gdyby przyjąć, że praca uszlachetnia, to powoli zbliżasz się do tytułu książęcego, Kwaku !
Ku chwale Wyspy!
Niech nowe się jutro wykuwa powoli
(Rany, jak powoli).
A w ogóle to właśnie jestem w połowie pracy. Tzn. etapu I, zasadniczego.
Spokojnej!
A ja pożegnałam gości i przychodzę się z Wami pożegnać
Tyż spokojnej!
I otóż nagle z zaskoczenia – dobranocka.
Dzisiaj mi się zebrało na wspominki. Taki zespół kiedyś był, co nagrał hit o nieartykułowanym tytule, to go dzisiaj wrzucę. Crash Test Dummies i „Mmm mmm mmm mmm”, czyli w sumie 12 x m. Chociaż jak się wczytać w tekst, to wcale tak śmiesznie nie jest. Ale piosenka dość spokojna i taka dobranockowa, tym bardziej, że każda zwrotka zaczyna się od „Pewnego razu…”.
Snów o tym, że wszystko naokoło nareszcie normalnieje.
Czy ja ci już pisałem, że masz talent do puszczania melodii które mi gdzieś siedzą przytajone i anonimowe z tyłu głowy?
A to się cieszę. Tak mi czasem w duszy gra.
A ja muszę to puścić:
The Walkabouts
jeszcze tylko się nauczę jak się poprawnie wkleja linki z jutuba.. a jak się nie nauczę to trudno..;)
To proste: pod filmem masz link „Udostępnij”, niżej wybierasz „Umieść na stronie”, kopiujesz z ramki tekst od <iframe> do </iframe> i wklejasz go do komentarza…
dzięki, test:
Koniec środy. Dobranoc nocnym markom. Dzień dobry innym strefom czasowym:-)
A to i mnie zagrało w duszy…
I jeszcze słówko wyjaśnienia, po prostu zaczynam dziobać nosem w biurko albo i w klawiaturę – oczy mi się zamykają, więc nie rozróżniam.
Dobranoc!
Już w tym tygodniu z górki. Dbrnc.
No to jeszcze zapalę lampkę na dobrą noc…
Dzień dobry
To już czwartek i połowa miesiąca
Jak ten czas leci!
Co dopiero był początek roku..
Nie tak dawno upały, teraz wyglądamy śniegu…
Dzień dobry. Dzisiaj czas będzie bardzo cennym towarem.
Witaj! Chyba ostatnio codziennie czas jest dla Ciebie cennym towarem?
Też prawda, zwłaszcza jak się pojawiają zajęcia dodatkowe.
Witam Ogólnopolsko:)) Mistrzu, mogę pożyczyć nieco czasu na rozsądne RRSO :)))
No, to by był ewenement na skalę światową. Do ilu godzin możesz mi przedłużyć dobę, Stateczku?
Dzień dobry ! Co to jest RRSO Stateczku? mocno niedomyślna jestem
RRSO to skrót od “rzeczywista roczna stopa oprocentowania”.
Też jestem niedomyślna, Wiedźminko, ale zajrzałam wiadomo gdzie
W związku z powyższym zmykam do pracy.
Witam jesiennie.
I kolorowo też !
Kłaniam się nisko (jesiennie ?):-) Zamurowało mnie na parę dni , ze względu na przymusowe kontakty szpitalne , ale i tak nie wiele mogę wnieść do dyskusji o gotowaniu .Widzę , że ta forma sztuki lansowana przez różne stacje telewizyjne : TVP1- Okrasa ,TVN- Wellman ,inne stacje -znani aktorzy i politycy , wszyscy uczą widzów dobrego gotowania …… Jest to , jak by powiedział Korab : trynd naszych czasów , porównywalny z tatuażem . Co ja dyletant w gotowaniu mogę zaproponować ? Nie wiele . Znam przepis na :śniadanko po kapitańsku ,ale o tym przy innej okazji …. Tak jak w przepisach na gotowanie , tak również w innych dziedzinach są pewne tajemnice np. w podróżach przez pustynię .Kiedyś , żalił się szef karawany , że padły mu wszystkie wielbłądy mimo , że zadbał aby w Oazie napiły się wody .A na to stary wyga od karawan : A kamienowałeś każdego wielbłąda ? Co to znaczy ? A no tyle , kiedy widzisz, że wielbłąd podnosi z wodopoju głowę – to walisz kamieniem w jego klejnoty i wtedy zwierzę pociąga haustem dodatkową porcję ,która gwarantuje przejście przez pustynię .Jak widać , na wszystko jest sposób ……
Dzień dobry

I do widzenia
Dzień dobry i do widzenia ? Coś musiało Miralce dopiec . W dyplomacji mówi się o chłodnym przyjęciu , ale żeby na Madagaskarze w ten sposób kwitować obecność ? Miralko , powiedz kto Ci dokuczył , a polecą z niego pióra , aż za Wielką Wodę !!!
No i cisza, pewnie się obraziła… Niech się przyzna bez bicia kto zawinił!
Dajcie spokój, nikt nie zawinił. Przywitałam się krótko, bo dziś wcześniej musiałam być w pracy i nie miałam czasu na dłuższe pisanie. A chciałam dać znać Ukratkowi, że na Wyspę weszłam
U mnie wieczorem, a u Was nad ranem, za pierona nie mogłam najpierw nic napisać, a potem w ogóle wejść na Wyspę. Pisało mi, że nie mam uprawnień
No to napisałam do Ukratka, że nie mogę wejść i że wygląda to tak, jakby mnie wypisali z Wyspy
Oczywiście to w formie żartu
Rano przeczytałam wiadomość od Niego, że powinnam nie mieć kłopotów… i nie miałam
Czas mnie gonił, to się tylko przywitałam i pożegnałam i pognałam do pracy 
Jakieś drobne przepychanki słowne, czy docinki, nie bolą bo widać w tym sympatię.
… przyjemnie, gdy ktoś nas lubi 
A w sumie dlaczego bym się miała obrazić? Przecież na Wyspie są sami kulturalni ludzie, mili i grzeczni
Ale dziękuję Wam za wsparcie, chociaż go nie potrzebowałam
…………………………………………………………………………………………………………………….. …………………………………………………………………………………………………………………………
………………………………………………………………………… …………………………………………………………………………………………………………………………………. to są krople deszczu jakie padały na samochód w trasie………………………………………… lało oj lało……………………………………całe szczęście, że byłem pasażerem……………………..
A gdybyś był kierowcą, to byś zmókł?
Witajcie!
Dziś miałem tak fajny dzień, że zajrzałem ale nawet przywitać się nie zdążyłem
Witaj!
Jak to mówią, lepiej późno niż wcale.
Dobry wieczór. Rad bym zaraportować koniec pracy, ale guzik, nic z tego. Dzisiaj jedno dość długie zaplanowane spotkanie, króciutka zaplanowana wizyta, nieplanowana dłuuga rozmowa telefoniczna (tyle że b. miła)… No i wyszło na to, że jestem w gęstym borze z robotą. W związku z czym jeszcze do niej wracam, wpadnę z dobranocką, bo że nie zdążę dokończyć, to więcej niż pewne.
Dzień dobry wieczór
Witam się wieczornie, gdyż dopiero teraz mogłem dotrzeć do komputera. Zresztą tylko dlatego przy nim siedzę (zamiast grzecznie spać) że muszę sobie przygotować materiały na jutro (czyli c/a 2 godziny pisania tekstów)

Ech…
Kiedyż nadejdzie zasłużona emerytura?
Emerytura??? Czyżby jeszcze nie przywrócono poprzedniego wieku ??? Ponoć mają uchwalić tzw. emeryturę odwróconą, ma się ją pobierać zaraz po ukończeniu edukacji do 67 roku życia, potem do zasłużonej pracy :)))
O! Bardzo ciekawa koncepcja!
Mnie już nie dotyczy
Kto wie jaki kierunek przybierze planowana reforma?
Słyszałem, że najbardziej sprawiedliwe byłoby całkowite zrezygnowanie ze składek na ZUS i wypłacania emerytur…
Taki przynajmniej program głosi ugrupowanie pewnego pana z muszką
Ten pan co powie, to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

Ale jego pomysł nie przejdzie
Hmmm

Oby…
Chociaż sądząc po ostatnich wyborach naszych rodaków…
To wszystko może się zdarzyć…
Dobranoc, pszczółko
Dobranoc
A tak przy okazji…
Przywiozłem ostatnio wycieczkę do muzeum miodu w Pszczółkach…
Pracownicy biblioteki byli nieco zaskoczeni ale stanęli na wysokości zadania, więc wszystko się dobrze ułożyło
Mogło być ciekawe. Życie pszczół jest bardzo zorganizowane.
… ale najważniejsza była degustacja
No…

materiały z grubsza przygotowane…
Pora się pożegnać
i iść spać
Oj Krzysiu, nie zaskakuj ich tak 🙂 tam co dzień są jakieś zajęcia i możesz trafić, że nie będzie miał kto Was oprowadzić, a i materiały na degustację i kręcenie muszą wcześniej sprowadzać
Ale cieszę się, że Ci się spodobało i wracasz
Zapatrzyłaś się na UE? 😉
Dobranoc
pffff, ale gonię dzisiaj….świat oszalał w tej gonitwie. szaleństwo udzielia mi się i kilkorgu moich paranoidalnym osobowościom. lecę…..
gdybym nie zajrzał to dobranoc, ale może zajrzę…;-)
Uważaj na zakrętach…
Dobranocka zatem.
Dzisiaj przez cały dzień towarzyszy mi nieco wisielczy humor (nie tylko ze względu na przesuniętą pracę), co znalazło odzwierciedlenie również przy wyborze dobranocki. Było już, było, oczywiście, pamiętam. Kabaret Czyści Jak Łza z piosenką „Bodzio”. Nikomu nie życzę wizyty Czarnego Lodziarza, chyba że byliście niegrzeczni?
Snów bardzo grzecznych, pod groźbą kobzy (a właściwie dud).
Nie dajmy się zwariować, choć bywa mi blisko, gdy przypadkiem otworzę telewizornię
Prawie jak Bodzio na Lodziarza.
No właśnie w kwestii tego, co dzieje się w mediach, myślałem, czyby nie zamieścić innej piosenki tego samego kabaretu, „Klubu Akwarystów” (czy mi się coś mykieci w pamięci, czy też Senator ją kiedyś zagrał, jeszcze na Wyspie Dnia Poprzedniego? A może tylko komentował?).
For the record, czyli dla potomności – nawiasem mówiąc, właśnie skończyłem pracę na dziś. Może jutro pójdzie szybciej? Ale sądząc po planach, niekoniecznie.
Nie chcę Cię martwić ale pracy zawsze jest MORE:-). A propos More. Bardzo fajny kawałek polskiej grupy z chyba Gdańska albo Gdyni:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/HHeTLCWQhNs
dobranoc.
Dobra Noc:-)
No to już wiem, czemu „wypisuje” mnie z Wyspy
Próbowałam załadować nowe zdjęcia do galerii, bo chciałam wybudować pięterko. Załadowało się tylko jedno, a jak chciałam zobaczyć jak to w galerii wygląda, to mnie wywaliło. Potem przez jakiś czas nie mogłam wejść z powrotem. Jak widać teraz znowu mogę
Widocznie przy zmianie systemu znowu coś popsuli.
A może zmieniły się zasady wgrywania zdjęć do galerii, tylko nie raczyli o tym poinformować 
A przynajmniej z pokazywaniem zdjęć…
Wychodzi na to, że koniec z moimi opisami wycieczek
O nieeee!!! Może coś da się poradzić?
Trzeba zapytać Ukratka…
Au! A możesz przeglądać i edytować swoje starsze galerie?
Dzień dobry
Znów mamy piąteczek!
No hej, hej.
Dobry jak dobry. Wojna będzie.
Gdzie?
I o co?
Pewnie o to, co zawsze: o władzę.
Jeszcze nie wiem. Ale sen proroczy miałam, a te sny mi się sprawdzają. Poprzednio identyczne poprzedziły WTC i brzozę smoleńską. Osobiście stawiałabym na coś o podłożu uchodźczym, ale milknę, żeby nie naruszać eksterytorialności Wyspy…
Witajcie!
Jo, czy sugerujesz że trzeba jakieś szkolenie wojskowe zorganizować?
Nie zaszkodzi… Trzeba być czujnym!
Dzień dobry, mam nadzieję, że jednak nic się nie wydarzy złego, przynajmniej nie w tym roku.
I od razu uciekam pracować
Ten rok się kończy…
Dzień dobry, niech będzie!!!


To ja zacznę od mocno apetycznej brzoskwini
Knedle! Koniecznie knedle trza zrobić, bo mi jęzorek wisi
Jo, nie myśl o tym śnie. Tak chyba będzie bezpieczniej.
PS A wiwogóle jestem zmęczona pracą. Mam dość mojej instytucji i zarządzającego nią – też. Nie można chować głowy w piasek i myśleć coby kolejny rok utrzymać się na stanowisku, kosztem podwładnych. Byle nie narazić się „pierwszemu” 😉
Ulżyło. A niech se przeczyta
Knedle… Mam zamrożone śliwki tegoroczne…
Jak ulżyło, to chociaż tyle. Nie ma co złości trzymać pod kluczem, bo jak eksploduje, to ho ho… kto wie, ile szkód może przynieść…
Koniec z brzoskwiniami! Zapraszam do nowego, krótkiego wpisu na koniec tygodnia
Taphrina deformans – kędzierzawość liści brzoskwini.
Witaj w naszych skromnych progach, Babilasie!