Dzieci na Wielkanoc są inne niż zazwyczaj,
W dzieciach na Wielkanoc jest moc tajemnicza,
Dzieci na Wielkanoc
Wstają bardzo rano
I pytają: – Dlaczego dzwony tak głośno krzyczą?
Dzieci na Wielkanoc mają czerwone usta,
Czerwonymi ustami plotą różne głupstwa:
Czy strażak śpi na wieży,
Czy słońce to jest księżyc
I dlaczego hiacynty zaglądają w lustra.
dzieciom na Wielkanoc odpuść wszystkie winy:
Że rozlały atrament, że zbiły słoiki –
Gdy tak smacznie śpią nocą,
Nie dziw, że we dnie psocą,
Że wciąż w ruchu są, jak małe listeczki brzeziny.
Ty także byłeś mały. To historia dawna,
Powiadasz. Ja rozumiem – dzisiaj nosisz krawat,
Parasol i notesik,
Ale gdyś jest wśród dzieci,
Czy nie jesteś znów dzieckiem, powiedz, czy nieprawda?
Widzisz, ten świat jest wciąż niedoskonały:
Jednym ciągle zbyt groźny, innym wciąż zbyt mały –
Ale wiedz: ciemne drogi,
Troski, trudy i trwogi –
Że dzieci, zawsze dzieci w nim opromieniały.
I jeszcze jedno cierpkie słówko jegomości
Podrzucę na odchodnym, z sympatii, z miłości:
Że gdy dzieciom, mój panie,
Zechcesz kropnąć kazanie,
Zaczynaj od kazania do własnych słabości.
Konstanty Ildefons Gałczyński




Dzień dobry 😀
Spokojnych, ciepłych Świąt Kochani.. I żebyśmy zawsze byli tu na tej Wyspie w te i kolejne Święta … i nie zatracili w sobie niczego co pozostało w nas z dziecka 😉
Witaj! zdrowych i spokojnych… 🙂
… a Pirata, gdy tak obficie zastawił nam stół, nazwałaś Pasibrzuchem !
Bo obżarciuch z Niego jest!! Na pewno 😉
Mistrzu T. Ukratkuuu!!! Dobra, idą Święta.. Poczekam do Śmigusa Dyngusa
Dzień dobry mówię jeszcze raz i na tym pięterku.
Również życzę wszystkim dobrego świątecznego wypoczynku. Niech te dni upłyną Wam pogodnie i zdrowo…
Dzień dobry Bożenko 😀
Życzę Ci słonecznych spotkań z najbliższymi… Czyli? Też z nami? Nieprawdaż??
Głównie z Wami Skowronku. Innych spotkań nie planuję, chyba że będą niespodziewane
No tak, Syna masz za ścianą
Na pewno wpadną do mnie, albo ja do nich. Ale niczego nie planujemy
Mistrz KIG lubił hiacynty :).. bo często przewijają się te śliczne, pachnące w jego wierszach…

A tera po chlebek, czyli ostatnie zakupy 😀
Ja właśnie wróciłam z resztą zakupów i usiadłam do kawusi
Nie znałem tego wiersza, dziwne, ale już po trzech linijkach wiedziałem, że to KIG, tym niemniej zaskoczyłaś mnie Skowronku 🙂
Dzień dobry 🙂 Spokoju i zdrowia życzę 🙂 🙂
Naści Misiaczku
.. Hi, hi… chociaż jednego nie znałeś.. Ura, ura, urrraaa 
Dzień dobry 🙂 Mnie też ten wierszyk zaskoczył ! Brawo Skowronku, wybrałaś go idealnie

.. a tymczasem, moja panienka, odbierana ze szkoły przez opiekunkę dała dyla, oświadczając uprzednio, że :” Ciocia nie będzie mną rządziła”.
Się porobiło, panie świetliczanki wespół z woźną biegały wokół szkoły, szukając uciekinierki, opiekunka zalewała się łzami, a mała….. powędrowała po brata do przedszkola.
No i ma za karę chodzenie spać o 19:30 co jest niesłychanie dotkliwe 🙁
No tak, chlebek zamówiony, czas odebrać 🙂
Szkoda mazurka…
Witaj Bożenko
.. coś ze mną nie tak : grzanki na śniadanie też przypaliłam….
Witaj Wiedźminko 🙂 Może zamiast tego przypalonego, zadowolisz się tym mazurkiem?
Ja się zadowolę, ale rodzinkę mam wymagającą – nie mogę się wyłgać
tańcem…..
Witaj Wiedźminko!!! A to znaczy Wiedźminko, że myślisz o czymś intensywnie. Wszystkie przesolenia i przypalania z tego właśnie powstają
Także z Tobą jest wszystko OK! 
To prawda, Mirelko….. rzeczywiście tak jest.
Może być przypalony, nie jestem wybredny 🙂

Już odrobiłam straty – mazurek czekoladowy z ucieraną różą – może być ?:)
Jeśli słodki, to może być, ale po co ucierać chabazia, róża jest dobra jedynie do tanga 🙂 🙂
Słodka ta róża i pięknie pachnie, Miśku
To piękne, że panienka troszczy się o braciszka, szkoda tylko, że kosztem nerwów opiekunki
Zuchwała to moja pannica…. czas ją nieco utemperować 🙁
Może wystarczy dłuższa rozmowa, żeby niejedno zrozumiała?
Hmmmm….
„Rózeczką Duch Święty dziateczki bić radzi” 🙂
Bardzo wesołych i słonecznych świąt, drodzy Wyspiarze 🙂 Niech te wiosenne dni, będą dla Was odpoczynkiem i radością bycia z najbliższymi. Bogatego zająca i obfitego Dyngusa
Wzajemnie Tosiu – i oderwij czasem nosek od książki ! Mnie się to czasem udaje, więc Tobie też na pewno
I ja Tobie Tosiu życzę dużo słoneczka… Przy okazji i ja skorzystam 😆
Kochani!

Wesołych, zdrowych i radosnych Świąt pośród bliskich, przyjaciół i smakołyków!
Tym, którzy ponieśli straty życzę rychłego powrotu nadziei na radość, jaką życie jeszcze przed nami kryje. Senatorowi zaś, by wziął stosowny przykład i powstał z łoża boleści
Wspaniałych Jaj!
Senatorowi wspaniałych jaj?
Niech no tylko wstanie z tego łoża boleści… 😆
Będzie jako ten kogut, co jaja znosi 🙂 🙂
Nie tylko Senatorowi! Nam wszystkim!
Aha, to źle zrozumiałam…
Kochani! Koszyka bogatego, świąt zdrowych i smacznych, słodkich baranków, puszystych kurczaków i odrodzenia wszystkiego, co na zimę zasnęło – albo i wydawało się martwe.
Nasza święconka – skromna, ale gustowna:
A to jajko stworzone przez Najjuniora – jak sam stwierdził, ma na celu wywołanie interakcji: „Jajko, które nie lubi być święcone – i co ksiądz na to?”
I to na tyle. Pojawię się na Wyspie, jak tylko będę mógł.
Zuch chłopak!
Komentarz mojej Lokaty: Zupełnie podobne do ciebie, też byś tak wyglądał gdyby cię chciano święcić!
Brawo Najjunior!

Mooooocne! 🙂

Dzień dobry
Czy to już zaraz po świętach? Ten czas zapycha ekspresowo
Boże Narodzenie już blisko…
Ja też chciałam życzyć Wam zdrowych i wesołych świąt

Niech Wam słoneczko świeci i uśmiech gości na twarzach.
Wzajem, Miralko!
Krótsze tam u was, niech więc będą w dwójnasób radosne i błogie!
Na pewno takie będą, oczywiście w miarę możliwości…
Witaj Mirelko…. zdrowia i pocieszenia w ten świateczny, a trudny czas
Lista podpisana, a teraz jadę na zakupy
Coś na śniadanie musimy zjeść
Niczego specjalnego nie szykuję. Na trzy osoby… Tylko moi chłopcy i ja. Na obiad idziemy w gości, to też gotować nie muszę. A kolacji nie powinno się jeść 
A że nie lubię gotować, to jestem z tego baaaardzo zadowolona 
Nie zapomnę, jak zaraz po przyjeździe tutaj, naszykowałam tego żarcia jak na święta. Nie pomyślałam, że w Polsce mamy dużą rodzinę i przyjaciół, którzy pomogą zawsze to wszystko zjeść. Prawie połowę musiałam wyrzucić, bo we czwórkę nie byliśmy w stanie tym zapasom poradzić. Od tamtej pory niczego większego nie szykuję i mam spokój z gotowaniem
Hmm, ja też nie lubię… Ale lubię smacznie zjeść
A ja lubię gotować……sprzątać za to nie cierpię 🙂 I rozliczać podatków też nie lubię 🙁
I jeszcze malutki dodatek… Stokrotne dzięki Wiedźminko
Ty już wiesz za co 
Do usług Słoneczko
Halo!!! Czy kto tu je?

Ale wiaruchna zapracowana…
Jak się samo nie chce zrobić?? Nic 😀
Dwa dni, a tyle roboty
Bo ja nie idę w gości!!!
Tylko do mnie przychodzą 

A jeśli pojadę, to tylko na góra dwie, trzy godziny
Na krzywasia, to jest to 🙂 🙂
Mnie jutro po południu też ze trzy godzinki nie będzie, ale u siebie nikogo nie przewiduję. I bardzo dobrze, bez roboty…
U mnie się mówi :” chodzić z gębą po kweście „……
Fajne określenie
Żebym tam się pchał na dusiego, ale bogać tam, co roku kryję się po kątach, nie odbieram telefonów, poleżałbym MB, dziurę w pępku kontemplując, poczytał, wódeczki się napił w swoim tempie, luzik.

Ale nie, co roku wywloką mnie z kąta, każą się wbić w garnitur, co już ociera się o sadyzm i pielgrzymować, od stołu, do stołu i tak dwa dni, a we wtorek nietomny zupełnie, powlokę się do pracy.
Nie lubię świąt wszelkich 🙂
Rozumiem Cię Miśku, bo też nie lubię tych nasiadówek przy stole. Ale ja mam luzik i nic nie muszę. Jak Tosia.
Ja niestety muszę, mam liczną rodzinę i nie mam szans, żebym nie wiem jak wierzgał i się stawiał, mam przerąbane, to nie jest żadna kara, ale jednak uciążliwość 🙂 🙂
Rodzinę mam niezbyt liczną, ale cenię sobie te spotkania, zwłaszcza, że w drugi dzień świat mam pełny luzik….
RADOSNYCH ŚWIĄT KOCHANI z sercem pełnym pokoju i prawdziwej radości … a poza tym oczywiście szalonych kurczaków, brykających baranków, kolorowych pisanek
i wspaniałych bab ….
Witaj, Mallinko! Dzięki serdeczne i tutaj!
Czyż nie mów
ię, że Ty jesteś złota Malina?
a co do pisanek to moje też się tu wpraszają … drapałam jak opętana

Piękne! Masz talent Malinko
Ślicznie te pisanki wydrapałaś ! ….. a kolory jak marzenie

Przegląd nacji do kolacji, białasów brakuje 🙂

Na dziś koniec. Dobranoc się z Państwem
Kwak pojechał wyjadać nadzwyczajne mazurki, no to…..
Tadeusz Sznuk piękny i młody…..i ta śpiewająca dwójka takoż
Dobry wieczór
To jeszcze i ja się dopiszę,przed północą…
Życzę Wam moi mili zdrowych,wesołych świąt Wielkiej Nocy,obfitych w uśmiech i radość wszelaką.Oby czas ten upłynął Wam w rodzinnej oraz przyjaznej atmosferze.Chwil niezapomnianych jak i tych momentów w zadumie nad tym co przeminęło,co jest a co nas czeka,wszach to czas nie tylko polegający na dogadzaniu własnemu ciału lecz jest on chwilą duchowej uczty,o której ludzie tak często gęsto w natłoku spraw codziennych najzwyklej zapominają. Niech Wam się kochani darzy ….
I Tobie niech się darzy nasz Wymigany ….. nieśmiały i ukradkowy
Słońca, uśmiechu, pogody ducha i pomyślności….
Dobranoc….
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam, aby ten wyjątkowy czas pełen nadziei i miłości, był spędzony w rodzinnym gronie. Życzę Wam, aby rodzinne spotkania upływały w miłym, świątecznym i wiosennym nastroju.

Wesołych świat i mokrego dyngusa, i Alleluja! 🙂

Razem ze Starsza przypaliliśmy tradycyjnie mazurki i polewę też tradycyjnie, a co, nie można samotnie Wiedźmy zostawić w nieszczęściu! Mamy cichą nadzieję, że ozdoby wystarczająco zamaskują podły smak – jest co pokazywać, a jeść nie my to będziemy.
Witaj Kneziu Wspaniały- pojęcia nie masz, jak mnie podniosłeś na duchu ! Dla Ciebie
a dla Starszej
, żeby mnie kociubą nie pogoniła, za to, że się z Tobą zuchwale spoufalam 
A świątecznie i nie tylko – Wszystkiego co się marzy !
Dzień dobry
Więc doczekaliśmy się Świąt Wielkanocnych, teraz ani się obejrzymy i będą Zaduszki… 
Witam i do popotem – wybywam na dzień cały!
Miłego świętowania!
Miłego dzionka
Dzień dobry

Smacznego
Już po smacznym, czekamy na następne. A póki co, idę w plener…
Dzień dobry
A ja dopiero zastawiam stół na śniadanie 

Radosnych, świątecznych chwil Wam życzę
Hop, hop…. właśnie dostrzegłam swoją niewybaczalną gafę : powitałam oto tylko Kneziostwo sympatyczne nad wyraz.
Czy nie powinnam wrócić na ziemię ?
Wróć Wiedźminko, wróć i przywitaj resztę Wyspiarzy. Choć jest tu w tej chwili niewielu, ale powrócą tak, jak ja przed chwileczką
Dobry wieczór
ufff….. świąteczne śniadanio- obżarstwo za mną. Nie dałam rady spróbować wszystkich ciast…..
Dobry wieczór – maskowanie było udane, wszyscy się zachwycali nikt spalenizny nie wyczuł – a może nie śmiał?

Faktycznie Kneziu
Może nie śmiał… ale może wszyscy myśleli, że to taki nowy rodzaj ciasta
Smaki są różne… Nie zapomnę, jak kiedyś moja mama upiekła ciasto z zakalcem (bardzo rzadko jej się to zdarzało), a jej wnuk, czyli mojej siostry syn powiedział, że tak dobrego ciasta, to jeszcze nie jadł i czy nie mogłaby babcia częściej takie piec 
Super….. a ja jednak upiekłam od nowa
Małżonek upiekł tylko dwa ciasta i spróbowałam obydwóch
Do święconki kupiłam taką malutką babkę piaskową i powiedzieliśmy, że to był ostatni raz. TO BYŁO OBRZYDLIWE!!! Smakowało jakby ktoś do tej babki dodał starej, spleśniałej cytryny
Zapowiedziałam, że do przyszłego roku znajdziemy i kupimy malutką foremkę do takich babeczek i małżonek sam upiecze. Nawet jakby mu wyszedł zakalec (jeszcze mu się nie zdarzył), to i tak będzie to lepsze 
Ja lubię zakalec
Zakalec nazywaliśmy w dzieciństwie „zimne ciasto”….. było z pewnością lepsze od kożucha na mleku
W sumie, to ja nie pamiętam, czy lubiłam kożuch na mleku, czy nie…
Wiem, że byłam typowo pastewna
Na zupę miałam tzw. „długie zęby” i robiłam wiele różnych rzeczy byle jej nie jeść (ale mama wymagała, żeby jeść), a drugie danie to głównie kartofelki z sosem i surówką. Mięsko mogło nie istnieć
Z dawnych upodobań tylko surówka mi została
To znaczy zupa też może nie istnieć. Ale dzień bez mięska, to dzień stracony
A jak już mam kartofelki na obiad, to gotuje 3-4. Dla mnie pół, reszta chłopcom… 
Mirelko … każdy coś przynosi, więc ciast było 6 sztuk plus rogaliki z jabłkami….. Miśka by trzeba do tego, bo ja z ciast najbardziej lubię szynkę z kiszonym ogórkiem 🙂
Ciasta lubię, ale nie wszystkie. Te, które robi małżonek są pyszne. Głównie sernik, szarlotka, czekoladowe i tiramisu
Na ciasto czekoladowe idą małżonkowi 2,5 tabliczki czekolady i troszeczkę mąki
A że lubię czekoladę… Kiedyś sama piekłam, ale skoro małżonek wykazał chęci i talent, to po co mam robić coś, czego nie lubię 

A szynkę i kiszone ogórki też lubię
W sumie to dobry pomysł na takie „składkowe święta”. My mamy tutaj zaprzyjaźnioną rodzinę i spotykamy się z nimi na święta. Teraz, na Wielkanoc, byliśmy u nich. Na Święto Dziękczynienia oni przyjdą do nas, a my do nich na Boże Narodzenie. Potem oni do nas na Wielkanoc itd. Pozostałe święta pomijamy
Nie przyniosła… To i my nie musieliśmy łamać głowy co by tu do niej zabrać
Ale jak schodzi się rodzina i jest wiele osób, to faktycznie lepiej zrobić taką „składkę”.
Dorota zawsze łamała obietnice i przynosiła do nas to ciasto, to jakąś sałatkę. Przed Bożym Narodzeniem ostrzegłam, że jak coś przyniesie, to zabierze do domu, bo na stół nie postawię.
Wszystkiego dobrego ze świętami
U mnie już po śniadaniu i zaraz wypadamy na proszony, świąteczny obiad. Wolałabym gdzieś na wycieczkę za miasto… 

Na wszelki wypadek aparat wezmę ze sobą…
Ale nie zawsze ma się to, co by się chciało… niestety
Może po obiedzie? I tak długo nie wysiedzę, także może jeszcze będzie trochę czasu do zachodu słońca
Bry wieczór 🙂 Niby to miałam przeczekać święta w tzw. gościach, ale skrewiłam, uciekłam. Wsiadłam w auto i teraz z gębą zadowoloną ubrawszy się uprzednio w szlafroczek, siedzę na własnej kanapie, przed własnym tv i jest mi błogo
Czyli wiesz o czym mówię. Wszędzie dobrze, itd. Jutro tam wrócę, na gotowy obiad, ale jednak we własnym domku, o kurcze, zrobiłam się taka „domatorka” ? nigdy nie byłam, psiakrew 🙂
Dobrze jest poczuć się swobodnie i na luzie 🙂
Oj tak, zawsze mówię, że wszędzie dobrze ale najlepiej w domu
I znów minął dzień i trzeba się pożegnać. Dobrej nocy życzę Państwu…
Ja też wiem o czym mówisz, Tosiu
Wiałam z tych gości jak tylko mogłam
To siedzenie za stołem to istna mordęga i dopiero teraz, boso, w wygodnej piżamce wiem, że mam święto 
Bożenka tak ładnie wybrała nam dobranockową melodię….. to ja mogę już zapalić lampkę ? Za oknem ciepły deszcz….
Dobranoc
Byłem, wróciłem, najedzony do nieprzytomności – teraz coś jeszcze wypiję i spać do oporu!
Pobudka!!!! Może poranny bieg?? Hę??
Witajcie!
Precz z dyngusem w realu – Skowronkowy można zaakceptować
Dzień dobry

Jak tam żołądeczek ???
Dziękuje, na miejscu!
Jak widać, ja też już wróciłam. Objedzona do nieprzytomności. W sumie to już po żurku z jajkiem (całym, tylko przekrojonym na pół) i malutkimi gałuszkami byłam najedzona. Nie wypadało nie zabrudzić talerza, więc wzięłam czegoś tam odrobinę i ledwo zmęczyłam. Ciasto, to już myślałam, że schowam w kieszeń, bo do żołądka mi nie chciało wejść. Przecież śniadanie skończyliśmy po 9, to jak można tak wcześnie jeść obiad?!!! I to jeszcze obfity… Może gdybym piła jakieś drinki, to jeszcze to jedzonko by się jakoś ułożyło… ale robiłam za kierowcę…
Odpocznę przynajmniej 
Jeszcze teraz czuję się nadęta i wypełniona po same uszy. Ufff! Jak to dobrze, że w USA już po świętach i jutro nie muszę iść w żadne gości
A tak w ogóle, to pogodę mamy super!!! Dziś było +26C!!! Wzięłam ze sobą lekki sweterek, ale nawet go nie włożyłam. Na takie gorąco?!!! Aż żal… tak piękna by mogła być dzisiaj wycieczka… Słońce całym niebem, cieplutki wiaterek, taki delikatny… i to ciepełko… No… ale święta… Nie wypada… i takie tam…
Niedawno miałaś minusową temp.
I mam nadzieję, że te minusy już nie wrócą tej wiosny
A takie skoki temperatury, to tutaj są normalne. Jednego dnia nosisz krótkie spodenki i sandały, a następnego dnia sypie śnieg
Który kolejnego dnia szybko się topi, bo znowu jest ciepło. Można czegoś dostać (na tle nerwowym) od tej kołomyi 
Przypomniało mi się coś jeszcze. Różnica między mentalnością Polaków i Amerykanów. Wszyscy Polacy, których powiadomiłam tutaj o śmierci mojej Mamy, byli zdziwieni, że nie jadę na pogrzeb. Ich zdaniem powinnam. Amerykanie byli przeciwnego zdania. Sheryl powiedziała mi, że nie powinnam, bo są to niepotrzebne koszty, a i tak niczego nie zmienię. Ro i Kay, które znały Mamę i Ją lubiły, też mi powiedziały, że nie powinnam jechać. Bo lepiej jeśli będę Ją pamiętała sprzed trzech lat, gdy była tu z ostatnią wizytą. Ro mi poradziła, żeby zamówić mszę za duszę Mamy tutaj i nie jechać…
Nie pojechałam. I to nie ze względu na koszty, które w sposób znaczny by nadszarpnęły nasz budżet… Po prostu jestem tchórzem… Brat mi mówił, że Mama zmieniła się strasznie. Schudła bardzo dużo i tylko skóra jej wisiała. Bałam się tego widoku… Nie wiedziałam jak mogłabym zareagować… I nie chodzi mi o to, co powiedzieliby ludzie, bo to od dawna mam w d…użym poważaniu. Bałam się, że ten widok prześladowałby mnie przez długi czas… Tak jak oczy mojego Ojca, wpatrzone we mnie błagalnie, gdy prosił mnie o załatwienie Mu cyjanku, bo nie był w stanie wytrzymać bólu… Odmówiłam, ale to Jego spojrzenie prześladowało mnie bardzo długo…
Wydaje mi się, że podjęłam słuszną decyzję… chociaż może kiedyś będę jej żałowała… nie wiem…
Trudna decyzja… Ale Twoja.. I nikomu nic do tego.
PS Bardzo dobrze Cię rozumiem.
Nie wiem Miralko czy taka mentalność, czy po prostu trafiłaś na taką reakcję. Ja uważam, że to bardzo osobista i indywidualna decyzja. Nikt nie wie lepiej niż my sami, co jest dla nas w takiej chwili najlepsze. Dlatego też, zdziwienie, a tym bardziej komentowanie przez innych naszych osobistych decyzji jest nie na miejscu.
Też jestem tego zdania. Przecież nikt nie może wiedzieć co osobiście przeżywamy i dlaczego postępujemy tak a nie inaczej. Dlatego nikt nie powinien oceniać naszego postępowania, jeśli nikogo tym nie krzywdzimy.
Dzień dobry

Witaj Skowroneczku
Poczułam…. 
że tak całym wiadrem ???
P.S. Mam nadzieję, że pozostałych też na nogi podniesie ten kubeł wody 🙂
O pardon! Pani wybaczy.. miała być jeno mgiełka

Witaj Kopciuszku.. 😀 Idę na śniadanie
Miło było to poczuć
Smacznego Skowroneczku 
Dzień dobry dnia drugiego Świątecznego
Widać, że mamy Święta… Państwo jakieś zaspane i rozleniwione 

U mnie Święta w tym roku dłuższe jako, że dzisiejsza noc z dniem mi się połączyła
Przepraszam, mogę zapytać?? Dziękuję, sprzeciwu nie widzę 😀
Znaczy Pani balowała noc całą?? A co z pantofelkiem??
Ach, cóż to był za bal ….
Dzień dobry
Już nie śpicie?
Pewnie ktoś urządził Wam dungusa 

Witaj Bożenko
Skowroneczek całym wiadrem 
A co sobie żałować
To jest raz w roku bezkarne 
Ja dzisiaj nieco spóźniona, bo 3,5 godziny byłam na Skype. Ale żeśmy sobie pogadały…
To aż tak długo trwało Bożenko? Ależ ze mnie gaduła!!!
Racja, tradycja to tradycja !!!
Na szczęście nie towarzyszy jej już chłostanie jak to było pierwotnie
Chociaż, kto wie??? Może by się raz w roku przydało 
Oj, niektórym z całą pewnością
Dzień dobry !
Wytwornego dyngusa przy pomocy jakiejś wody kwiatowej się robiło…. celował w tym mój kuzyn 🙂
Takim wiaderkiem wody zostałam, dawno temu, potraktowana z cudzego balkonu….. biegiem do domu i zmiana całego ubrania, bo kapało ze mnie wrrrrrr…..

Nie wiem jak Wy, ale ja nigdy nie lubiłam tego zwyczaju. Ani wytwornie kolońską (bo nie lubię śmierdzieć),ani wiaderkiem.
W tamtych czasach też tego nie lubiłam Bożenko, natomiast po latach inaczej na to patrzę i pozostał wspomnień czar
Niestety Kopciuszku, ja nie mam takich miłych wspomnień…
Witaj Wiedźminko


Ja również pamiętam czasy dyngusa pachnącego marką „Być może”
U mnie natomiast takie „atrakcje” sąsiad fundował. A dzisiaj … po prostu miło się to wspomina
Witaj Kopciuszku 🙂
Wiejskie obyczaje przeniesione na grunt miejski bywają uciążliwe…. wiaderko, foliowa torba pełna wody, zrzucana z balkonu a głowy przechodniów to już raczej zwyrodnienie…. Kilka lat temu policja ostro ścigała u nas takich ” dowcipnisiów”….
Mimo wszystko ” Być może” było sympatyczniejsze….
Sympatycznie może było, ale dla tych, którzy szukali takiej rozrywki. Bywało jednak i tak, że łobuzeria oblewała nowożeńców wychodzących z kościoła, albo staruszki. Ja obserwowałam też przez okno, jak odkręcali hydranty, z których lała się woda i nikt tego nie zakręcał. Takich i podobnych wybryków jest więcej, więc nie lubię tej tradycji. Może na wsi to wygląda inaczej, jednak i tam nie bawiłoby mnie oblanie wodą.
Dlatego właśnie wspomniałam o tym „pachnącym” dyngusie

Wszelkim cudakom typu: pełne wiadro wody, foliowe torby, hydranty itp. zdecydowanie mówię NIE!
No ewentualnie ten pachnący… Nikomu krzywdy nie robi.
Bo czy może być przyjemne coś takiego?
Na pewno nie
„Być może” było być może sympatyczniejsze, pod warunkiem, że się nie chlapnęło po oczach. Bo wtedy było już mniej sympatycznie…
Nie każdy lubi być mokry, a zabawa jest najlepsza wówczas, gdy wszyscy dobrze się bawią.
Nie wiem czy opowiadałam. Jak jeszcze pracowałam w serwisie, na samym początku, nasz kierowca przyniósł do vana cały kanister wody. Taki z pompką. Każdą, która wsiadała oblewał wodą. W zasadzie żadna nie protestowała. Wiadomo – lany poniedziałek. Ale jak już wszystkie zebrał z domków i zaczął lać tą wodą po całym vanie, to nie wytrzymałam. Zerwałam się ze swego siedzenia (a siedziałam na trzeciej ławeczce licząc od kierowcy) i jak mi potem dziewczyny mówiły, miałam śmierć w oczach
Wyrwałam mu ten psikacz, a ten nasz „boss” wystraszony wyskoczył z samochodu… Zapytałam dziewczyn, która ma prawo jazdy, ale żadna się nie przyznała. Sama jeszcze nie umiałam prowadzić, bo pewnie bym pojechała, a tego bubka (przez „d”) bym zostawiła. Tak byłam wściekła
Dziewczyny były pełne podziwu, bo bały się swojego szefa. W końcu wrócił do samochodu i powiedział mi, że zepsułam mu tą wodą radio. Zdziwiłam się tylko i powiedziałam mu, że to on tą wodę przyniósł i niech ma do siebie pretensje 

A gdy przed kolejnym lanym poniedziałkiem śmiał się i pytał czy pamiętamy ubiegłorocznego dygusa, bo ma zamiar zrobić to znowu, to zapytałam, czy ON DOKŁADNIE wszystko pamięta… Wody do vana nie przyniósł…
Zuch dziewczyna! 😉
Może trochę inaczej bym reagowała, ale tamtego roku Wielkanoc była wcześnie i było dość zimno. A niektóre dziewczyny dojeżdżały na miejsce zbiórki autobusem. Toż to można dostać zapalenia płuc!!! Nie wiem dlaczego, ale one bały się tego głąba i żadna nigdy się mu nie sprzeciwiła. To tylko ze mną miał ciągłą zagryzkę
Wyzywał te kobiety od różnych, a one milczały i kładły uszy po sobie. Do mnie tylko raz tak się odezwał. Powiedziałam mu grzecznie i dobitnie, że to że sprzątam, nie oznacza, że pozwolę traktować się jak szmata i że nie życzę sobie żeby się tak do mnie odnosił. O dziwo usłuchał
Nigdy więcej nie powiedział do mnie w taki sposób… A jak kiedyś na domku dał mi klapsa w tyłek, to jak mu oddałam, to mało się nie przewrócił
Nienawidzę takiego zachowania i nie dałam mu powodów by sobie na to pozwalał. Widocznie ten typ nie rozumiał jak się powinien zachowywać normalny mężczyzna i trzeba mu to było ręcznie wytłumaczyć 
Właśnie o tym pisałam, że dobra zabawa jest wówczas, gdy wszyscy się bawią, a nie ktoś kosztem innych. Ten Twój szef, to prawdziwa szuja i mógł Was przyprawić o chorobę swoim dyngusem. Bardzo dobrze, że oberwał od Ciebie. Zobaczył, że nie wszystkie kobiety można tak traktować jak on swoje pracownice. Każdy człowiek
ma swoją godność.
Nie każdy – boss miał ze sobą kłopot w tym względzie…
Ja uważam też, że możemy się bawić, nawet oblewać wodą, ale trzeba znać umiar. Każdy żart powtarzany po kilka(naście) razy, przestaje bawić kogokolwiek. A zabawa, przyznaję Bożence rację, powinna cieszyć wszystkich, a nie tylko jedną osobę.
Co prawda nie w serwisie, ale odeszłam stamtąd sama, a nie zostałam wyrzucona. I tak sobie myślę, że ci pracodawcy dlatego tak sobie pozwalają, bo pracownicy nie reagują i tylko kładą uszy po sobie. I dlatego taki buc panoszy się i uważa za pana i władcę. A ja mam go tam, gdzie wszyscy wiedzą, ale przez grzeczność nie napiszę… 
A godność u niektórych siedzi w kieszeni zupełnie nieużywana. Niektórzy boją się utraty pracy i pozwalają swojemu pracodawcy dosłownie i dokładnie na wszystko. Mnie taki stary Polonus też kiedyś tłumaczył, że będę musiała schować godność do kieszeni i zapomnieć o niej, bo inaczej w żadnej pracy się nie utrzymam. Nie schowałam i pracuję
No, nie! Co się dzieje z mieszkańcami tej Wyspy

Zalani czy co? Ale czym, wodą czy wódą
Nie sądzę, żeby ktoś tu się wódą zalał, Bożenko….. jest piękna pogoda, przed chwilą wróciłyśmy ze spaceru…..
..online jest 5 osób…. i milczą 🙂
Rozleniwili się…
Ja to się wczoraj po gościnie trochę zalałam
Ale dziś już dobrze się czuję… Mam czas na wyparowanie alkoholu, bo do pracy dopiero jutro, a dziś nigdzie się nie wybieram 
Podpisuję listę dopiero teraz. Ale wyspałam się, najadłam i rozleniwiłam
Tak sobie myślę… może drugą kawkę? 
Ja wypiłam już dwie…
Mnie bardzo rzadko się ta druga przytrafia, ze względu ma wzrost ciśnienia. Ale co tam, najwyżej wezmę tabletkę
U mnie już tak weszło w zwyczaj, że jedna rano, druga po południu.
Jak dasz radę, to pewnie, czemu masz sobie nie wypić
Też biorę tabletki na ciśnienie, ale na dwie kawy mogę sobie pozwolić. Te tabletki świetnie je wyrównują
Pogoda piękna, to i komputery tylko czuwają…
Ale pomału dzień się kończy i już prawie po świętach.
U mnie na razie też jeszcze pogoda w normie, ale nadciągają chmury i chyba będzie padało… W tej chwili jest 22C, czyli ciepło
W Poznaniu 17C i chyba wreszcie będzie burza. Od południowego zachodu ciągną chmury.
No wiesz Bożenko?? Co to znaczy, „wreszcie będzie burza’ ?? Ja sobie wypraszam, ja nie chcę, ja boję się panicznie burzy!! Howgh!! A tak w ogóle, to już po świętach :)Dziś był piękny dzień wykorzystałam go do maksimum, na działce, do domu wróciłam, po zmroku.Jestem podwójnie, potrójnie i po pięciokrotnie rozleniwiona. Pozwoliłam się dziś nawet polać wodą, bo z lenistwa nie chciało mi się uciekać, a dzieci miały taką uciechę, że odżałowałam bluzkę 🙂 Teraz, to co zwykle, szlafroczek, tv a kto wie, może i piwo, które działa nasennie, a które uwielbiam (Y). Życzę dobrej , spokojnej nocy

A ja kocham burzę. Ale śpij spokojnie
Ja też lubię burze
Szczególnie jak pojawiają się takie rozgałęzione pioruny… jak ogromne drzewa… cudne 
Ja się udaję do kuchni…
Dobranoc tym, którzy muszą iść spać
Witam wieczorowo 🙂 Dzień był piękny… szkoda tylko, że tak szybko minął 🙁 Mam nadzieję, że burza do mnie nie przyjdzie, bo nie lubię nocować w szafie 😀 Przybiegłam się pożegnać przed filmem 🙂 Spokojnej i pięknej nocy życzę 🙂 Dobranoc 🙂
Strasznie ciężko się lata po tej wycieraczce
Trzeba pomyśleć o zmianie…
Dobranoc Kochani…. z burzą czy bez… 🙂
A oglądanie błyskawic w bezpiecznym domku jest fascynujące
Ten wątek jest stanowczo za długi… zapraszam na pięterko