« Moc Domek w górach. »

Mała Chorwacja, Szczawnica, Śnieżnica, czyli makówczyne spacerki.

Ostatnio opisywałam spacerek w dniu 21 maja, który zakończył się odwiedzinami u chirurga.
Wyżalałam się potem w komentarzach (wszak od tego mamy Wyspę, prawda?) jakie różne komplikacje się pojawiały, a ja taka bidusia domowa z syndromem odstawienia od wycieczek i innych rozrywek.

Jednak jak wiecie jakoś sobie ten czas umilałam i jednak starałam się nie zardzewieć całkiem w domu.

29 maja poczłapałam na PIKNIK W MAŁEJ CHORWACJI.

https://krakow.naszemiasto.pl/krakow-piknik-w-malej-chorwacji-swieto-kultury-chorwackiej/ar/c13-8830471

Na czym to polegało można poczytać klikając w powyższy link, więc pokażę tylko parę pstryczków.


5 czerwca planowana była piękna trasa :

Start w Jaworkach, meta w Szczawnicy przy ujściu Grajcarka do Dunajca. Przejście przez schronisko przed Durbaszką — Wysoki Wierch — pod Pławna — zejście do Leśnicy i wąwozem Leśnickiego Potoku do Dunajca i dalej do Szczawnicy.

Makówka jednak wysiadła w Szczawnicy, reszta pojechała do Jaworek.

Zastępczo zrobiłam tylko taki malutki spacerek.

Szczawnica centrum — Gabańka — Sewerynówka — Kunie — Szczawnica Dolna.

Trochę powspinałam się do góry, aby popatrzeć na Pieniny i poćwiczyć chodzenie z jednym kijkiem,

a w drodze powrotnej ochłodzić przy wodospadzie Zaskalnik.

Jest to 5,5-metrowy wodospad na Sopotnickim Potoku, złożony z dwóch kaskad. Sopotnicki potok wypływa z zachodniego zbocza Przehyby leżącej w Paśmie Radziejowej. Na wysokości około 550 m n.p.m. jego krystaliczne czysta woda spada z wysokości 5 m z dwóch progów skalnych tworząc wspaniały wodospad Zaskalnik, nazywany również wodospadem Sopotnickim. Pod wodospadem spadająca woda utworzyła 2 metrowej głębokości kocioł ewersyjny.

A na koniec połazić trochę po Szczawnicy i poczuć się jak kuracjuszka (eh, rok temu o tej porze byłam w Horyńcu).

W busie pooglądałam zdjęcia przepięknych widoków, które podziwiali ci, którzy wędrowali zaplanowaną trasą, ale, ale mój spacerek też był miły.


11 czerwca Koło PTTK, którego jestem członkiem, oddelegowało koleżankę i kolegę, do dyżurowania na punkcie czwartego etapu Rajdu na Raty. Część z nas postanowiła im towarzyszyć.

Komisja Turystyki Górskiej Oddziału Krakowskiego PTTK nieprzerwanie, od 40 lat organizuje coroczny „Rajd na raty – Siedem Wierchów Beskidzkich” mający na celu poznanie Beskidów Zachodnich i ich Pogórzy. Etapy rajdu co rok usytuowane są na innych, mniej lub bardziej znanych szczytach beskidzkich, zapewniając uczestnikom dogłębne poznanie wszystkich zakątków Beskidów. Taka formuła Rajdu sprzyja także zdobywaniu przez uczestników kolejnych stopni GOT.

Będziemy wędrować po GSBW.
https://mynaszlaku.pl/powstal-glowny-szlak-beskidu-wyspowego-dzis-oficjalny-start/


Po drodze zatrzymujemy się przy takich stołach, aby świętować Imieniny Gosi -koleżanki z naszego koła.

Jak widać, był i sernik i torcik i inne smakołyki.

IV etap Rajdu na Raty znajdował się na Śnieżnicy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Anie%C5%BCnica

Tu też znajduje się punkt PTTK.

Dyżurujące na punkcie osoby przybijają chętnym turystom pieczątki, a Makówka w tym czasie poszła oglądać start paralotniarzy.

Wracamy — mijamy stację wyciągu.

Makówka przypomina sobie jak tu zjeżdżała na nartach. O, tu gdzie te chorągiewki i kwiatki.

Wycieczkę kończę zbieraniem chrustu w ramach akcji CHRUST PLUS.

82 komentarze

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam do pospacerowania ze mną.

    Bukiet

    Trzy spacerki, różne, mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie…

  2. Bożena pisze:

    Piękne zdjęcia z pięknych wycieczek. Tylko pozazdrościć… No i to zbieranie chrustu, teraz w modzie i dla niektórych w potrzebie…

  3. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chciałem tylko donieść, że wróciliśmy, ale jeszcze musimy się rozpakować i trochę dojść do siebie, w każdym razie jesteśmy i będziemy!

  4. makowka9 pisze:

    A ja donoszę, że umykam na chwilę.
    Jak będą jakieś pytania odpowiem chętnie wieczorem.

  5. Tetryk56 pisze:

    Miło popatrzyć na wolne przestrzenie! Pozazdrościć!
    A co do zbierania chrustu – piosenka z 1981 roku:

  6. Lena Sadowska pisze:

    Jeszcze raz witaj, Makówko:)

    Mimo niedosytu, o którym napomykasz, spacerki wydają się bardzo urokliwe i sprawiające Ci dużo przyjemności:)

  7. Lena Sadowska pisze:

    Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie chwyciła przynęty i nie przytoczyła choć paru wersów ze wspomnianego na jednym ze zdjęć cyklu „W górach” M. Konopnickiej:)

    Zamieszczony na tablicy dwuwiersz pochodzi z „Dunajca”, ale ja chciałam zacytować fragment „Przygrywki” (drukowanej w Tygodniku Ilustrowanym), która bardzo spodobała się H. Sienkiewiczowi:

    „Co za śliczny wiersz, […] sam się śpiewa jak jaki mazurek Szopena. […] ta pani lub panna ma prawdziwy talent, który prześwieca przez wiersze jak promienie świtu przez mgłę.”.

    To właśnie ta recenzja (zamieszczona na łamach Gazety Polskiej) stała się dla M. Konopnickiej bodźcem do dalszej pracy literackiej:):

    „Ej! uj­rzę raz na oczy in­sze sia­no­żę­ci
    In­sze kur­ha­ny!
    Ej! po­sły­szę ja prze­cież, jak­to lu­dzie gwa­rzą
    Ob­cym mi gwa­rem…
    I wy­pa­trzę mie­sią­czek, z jaką wsta­je twa­rzą
    Nad cu­dzym ja­rem…
    I do­wiem się raz wresz­cie, gdzie tę­cza po­dzie­wa
    Wstą­żek swych koń­ce?
    I ja­kie tam pio­sen­ki o zmro­ku roz­brzmie­wa
    Echo mdle­ją­ce.”

    Oczywiście, cały cykl wart jest przeczytania. Do moich ulubionych utworów z tego cyklu należy „Na Dunajcu”, pewnie dlatego, że mam sentyment do Romantyków i dużo radości daje mi odnajdywanie ich śladów u późniejszych poetów:)

    • Tetryk56 pisze:

      Finał tego wiersza:
      Tę­sk­no mi! — ej, po­cią­ga dal sina, nie­zna­na,
      Wabi i nęci!

      to jakby motto dla Makówki Wink

    • Makówka pisze:

      Liczyłam na to Leno!
      Dlatego (w biegu, bo już spieszyłam się na zbiórkę przed autokarem) pstryknęłam fotkę i zamieściłam. Uznałam, że wszelkie moje komentarze we wpisie są zbyteczne, bo te zrobicie Wy, a ja wtedy mogę uzupełniać.
      Dziękuję za wiersz.

  8. Quackie pisze:

    Uff, ogarnięte, co miało być ogarnięte.

    Piękne zdjęcia i na oko bardzo miłe okazje. Widzę, że mimo złych doświadczeń nadal wpadają Ci w oko czworonogi? (Jak na chorwackim pikniku).

    Fotki ze spaceru po Szczawnicy są fajnym kontrapunktem, w sensie reszta zdjęć to dużo przyrody, a tutaj (poza wodospadem i panoramą gór) – środowisko stworzone przez ludzi. A sam wodospad też znakomity, pewnie – jak to w górskich rzekach – woda lodowata, ale ten dwumetrowy kocioł brzmi nieźle w kontekście pływania.

    Rajd na raty wydaje się świetnym pomysłem, bo to i do możliwości dostosowany, i okoliczności przyrody piękne.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Quacku za miłe słowo i już odpowiadam.

      Czworonogi wpadają mi w oko, ale już boję się do nich zbliżać.

      Ta wycieczka zamiast zaplanowanej dla całej grupy była zorganizowana dla mnie indywidualnie tak trochę „na pociechę”. Zostałam namówiona, abym się zapisała, a wtedy zostanie ułożony plan dostosowany do moich możliwości, ale jednak, abym coś zobaczyła i trochę poćwiczyła kondycję.
      Wtedy jeszcze byłam bardzo osłabiona i ręka była spuchnięta i boląca.

      Pamiętacie jak bywało, że opowiadałam, że byłam gdzieś z prywatnym kierowcą i fotografem? Tym razem miałam prywatnego przewodnika PTTK. Taki bonus od życia, czyli szczęście w nieszczęściu.
      I dobrze, że akurat był pod ręką ktoś, kto miał apteczkę, bo akcję wyciągania kleszcza zrobiliśmy od razu na miejscu.

      Tak -Rajd na Raty to dobry pomysł, aby zachęcać do wycieczek na mniej znane szczyty.

      • Quackie pisze:

        Prywatna wycieczka 🙂 można powiedzieć, że ewoluujesz w dobrym kierunku.

        Ale i miłe towarzystwo nie od rzeczy.

        • Makówka pisze:

          No przecież sama bym nie poszła, bo natychmiast bym się zgubiła!

          Gdy wysiadaliśmy wcześniej wszyscy się interesowali gdzie idziemy i czemu wysiadamy, ale od razu odpowiedziałam, że to indywidualna trasa „tylko dla pogryzionych przez psa”.

  9. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu i na Wyspę i już czytam komentarze.

  10. kazmax@vp.pl pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Oglądam zawsze z zaciekawieniem dokumentacje Makówki ze spacerków ,bo są bardzo dobrze tematycznie przygotowane . Widać pracę fachowca i tak sobie myślę , bo czas ucieka , a było by dobrze zebrać te materiały do kupy i wydać w postaci książki . Tymczasem przesyłam gratulacje za przedstawiony materiał i życzę dalszych ciekawych spacerków. Bukiet

    • Makówka pisze:

      Bardzo, bardzo dziękuję za tak miłe słowa.

      Oczywiście z wydawaniem to żart, ale mam nadzieję, że w wersji elektronicznej na Wyspie nie zaginą.

      Szczególnie miło było mi przeczytać o dobrym przygotowaniu tematycznym, gdyż faktycznie zawsze się staram, aby tak było, choć ja tylko opisuję to co było, nie umiem nic wymyślać, ani nawet ubarwiać.

  11. Takie spacery to lubię. Chociaż na co dzień mogę takie po mieście mieć tylko. Ale też lubię. 🙂

    Pozdrawiam!

  12. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    To dzisiaj tak: Gary Moore napisał i zagrał swego czasu utwór „The Loner” (czyli „Samotnik”), który w oryginale jest instrumentalną rockową balladą. Posłuchajmy dzisiaj tego kawałka, tyle że w łagodniejszej aranżacji na saksofon.

    Snów nie samotnych!

    • Quackie pisze:

      A, i jeszcze dwie informacje: po pierwsze, ten utwór pamiętam szczególnie, bo kończył pierwszą stronę winylowego wydania płyty Moore’a „Wild Frontier”, jednej z moich pierwszych płyt. A po drugie, dzisiaj nie idę pedałować, bo przerwa się skończyła zdecydowanie za późno.

    • Makówka pisze:

      „Samotnik” to przekornie dobrana do pięterka Dobranocka, bo żaden z opisanych spacerków nie był samotny, choć każdy z nich był w innym towarzystwie.

      • Quackie pisze:

        No, ten z prywatnym przewodnikiem prawie, prawie Wink

        • Makówka pisze:

          Bez przesady. W autokarze jechała cała grupa, a w autokarze też jest wesoło. A potem z „prywatnym przewodnikiem” to już nie samotnie jednak.

          Ostatnia wycieczka była w trzy samochody, inny organizator, towarzystwo inne, ale bynajmniej nie samotnie.

          No a Bagry to już miejski spacerek, ale też nie samotny.

    • Tetryk56 pisze:

      Bardzo sympatyczna ballada 🙂

  13. Lena Sadowska pisze:

    Złoto-księżycowe dobry wieczór, Wyspo:)

  14. Bożena pisze:

    A ja się dzisiaj zasiedziałam, bo miałam gościa. Tak więc teraz się pożegnam do jutra, życząc wszystkim spokojnej nocy. Bye
    kordelka

  15. Quackie pisze:

    Kochani, umykam, nadmiar wrażeń w weekend mnie wyczerpał.

    • Makówka pisze:

      Też poczułam dziwną senność, a przecież się dobrze wyspałam i nie miałam weekendu z NADMIAREM wrażeń.

      Jeszcze chwilę będę. Mam ciasteczko do zjedzenia i herbatę do wypicia.

  16. Tetryk56 pisze:

    Dołączam zatem do umykających, w blasku lampki 😉

  17. Lena Sadowska pisze:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  18. Bożena pisze:

    Witam Wyspiarzy Happy Ponuro jakoś wstaje dzień, a ja dziś dobudzić się nie mogłam…

  19. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    U nas dzień wstał piękny, ale już koło 10. ma padać 🙁

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jestem, pochmurno i ma się na deszcz. W nocy chyba już padało.

  21. Bożena pisze:

    W całym kraju zapowiadają burze. Pondering

  22. Makówka pisze:

    Witajcie!

  23. krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Zacna trasa

    Nawet sama Szczawnica warta jest zwiedzenia

    Kiedyś, w młodości, zrobiłem tą trasę (Jaworki – Szczawnica).
    Była to zresztą część większej całości, bo robiłem wtedy ekspresową wyprawę z Muszyny przez Jaworzynę Krynicką, Piwniczną, Jaworki, Szczawnicę, Krościenko, Trzy Korony, Lubań do Nowego Targu (chyba) Wink

    • Makówka pisze:

      Witaj Krzysztofie!

      Zacna trasa to była ta, którą szła grupa, ale, ale…ta moja była w sam raz dla mnie na dany moment i w miłym towarzystwie.
      Planujesz wracać na turystyczne szlaki w …wolnej chwili?

  24. Makówka pisze:

    Umykam do zakaźników na szczepienie, do popotem…

  25. Makówka pisze:

    Jestem i już będę domowa do …jutra.
    Po pierwsze pogoda niepewna, po drugie po szczepieniu jednak powinnam się oszczędzać.
    Na Klinice Zakaźnej wszyscy (rejestratorka, pani doktor, pielęgniarka) bardzo mili. Powiedziałam na koniec (dziś ostatnie szczepienie), że są bardzo mili, ale wolałabym ich już nie odwiedzać. Zgodnym chórem wszystkie panie mi tego pożyczyły.
    Leżałam na tej Klinice kiedyś przez trzy tygodnie i mimo stresu związanego z powodem tego leżenia wspominam, że personel był życzliwy i robił co mógł.

  26. Lena Sadowska pisze:

    Przemoknięte dzień dobry, Wyspo:)

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry, po pracy, ale za godzinę wypadło niespodziewane spotkanie.

    W międzyczasie przeszła nieduża burza, popadało i pogrzmiało.

    Czyli jeszcze chwilę pobędę przed wyjsciem.

  28. Tetryk56 pisze:

    No i niestety, podejście spalone. Pewnie w przyszłym tygodniu spróbuję kolejny raz.

  29. Quackie pisze:

    Właśnie wróciłem ze spotkania, nie było przesadnie długie, ale podróż komunikacją publiczną w obie strony trochę trwała.

    Idę po dobranockę w takim razie.

  30. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj poezja śpiewana i Stare Dobre Małżeństwo. Kiedyś jedna znajoma myślała o założeniu konkurencyjnej grupy pod nazwą Młody Zły Konkubinat, ale na nazwie się skończyło Wink1

    Tymczasem snów o chwale podniebnej.

    • Lena Sadowska pisze:

      🙂

      O! To zupełnie jak u mnie tłumaczenie „Jabberwocky”. Skończyło się na tytule… Do czego walnie przyczynił się pan Barańczak:)

      Dobry wieczór, Quacku:)

      • Quackie pisze:

        Ja zaszedłem trochę dalej, do pierwszego czterowiersza (wspominałem? Pewnie tak…), ale nic poza tym.

        • Lena Sadowska pisze:

          Tak. I chyba też o tym, że wolisz inne tłumaczenie, ale nie pamiętam – czyje. M. Słomczyńskigo?

          • Quackie pisze:

            Tak, pewnie dlatego, że przeczytałem je jako pierwsze. Tak to już często jest, że to pierwsze odczytanie najbardziej siada człowiekowi i bywa traktowane jako kanon. To samo z „Władcą pierścieni” Tolkiena w przekładzie Marii Skibniewskiej.

            • Lena Sadowska pisze:

              Też tak mam i nazywam to „prawem pierwszej nocy”, bo wszystko czytam, oglądam i wszystkiego słucham po nocach:)

  31. Lena Sadowska pisze:

    Niepozbawione wejściowych perypetii, ale (mam nadzieję) zakończone sukcesem dobry wieczór, Wyspo:)

    • Quackie pisze:

      Dobry! Widziałem ten komunikat, ale właśnie wychodziłem Wink1

      • Lena Sadowska pisze:

        Wybyłam po przywitaniu, więc niczego nie widziałam. A po powrocie jeszcze bardziej nie widziałam:)

      • Makówka pisze:

        A ja akurat byłam domowa i kukałam co jakiś czas…
        I czułam się jak dziecko, któremu zabrano cukierki i ulubionego misia…

        • Lena Sadowska pisze:

          Nie wiem, jak Ciebie dziś, ale mnie ostatnio zestresował z lekka fakt, że nie mogłam odpowiadać na komentarze na poprzednim pięterku:)
          Na szczęście nie trwało to zbyt długo:)

          • Makówka pisze:

            A mnie, że chciałam Wam coś opowiedzieć jako ta zasadniczo „gospodyni pięterka” i obawiałam się, że tylko ja mam trudności.
            Gdy już dowiedziałam się „u źródła” jaki jest powód to pozostała tylko świadomość „uzależnienia od Wyspy”.
            No cóż…różne widać bywają nałogi…

  32. Makówka pisze:

    Widzę, że sobie gwarzycie, a ja parę razy próbowałam wejść i już przestałam sprawdzać, czy się da…

  33. Makówka pisze:

    Wyspa już jest, ale lampki jeszcze nie ma.
    (Przecież nie można mieć wszystkiego!)

    Mimo to już się pożegnam…

    kordelka

  34. Wyimaginowany pisze:

    Dobranoc Wyspo!

  35. Bożena pisze:

    Dzień dobry Happy Nareszcie mamy Wyspę, bo wczoraj się jej nie doczekałam Wink

  36. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Przepraszam za zamieszanie!
    Wczoraj aż do północy nie miałem wejścia na Wyspę…

    • Makówka pisze:

      Ależ nie przepraszaj, wszyscy wiemy, że tylko dzięki Twojej pracy mamy Wyspę i doceniamy to.

      Chwilowa przerwa uświadomiła, że jednak Wyspa jest dla nas ważna.
      Myślę, że pisząc w liczbie mnogiej nie robię jakiejś nadinterpretacji Drodzy Wyspiarze?

  37. Makówka pisze:

    Witam Państwa !

  38. Makówka pisze:

    Dziś w Krakowie Olga Tokarczuk.
    Aby się wprowadzić w nastrój wysłuchałam w całości to, co linkuję poniżej.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.radiokrakow.pl/aktualnosci/krakow/olga-tokarczuk-spotka-sie-dzis-z-czytelnikami-w-krakowie-w-centrum-kongresowym-ice?fbclid=IwAR3w72VoucihvI5Ba4e0ltZP2GZnxMZhfOUxkMXFZJ0iVZpm5CDO_pdW6y0

    Jak ktoś ma wolną godzinę polecam -ciekawe rozmowy, fragmenty książek czytane przez autorkę, a całość podziałała na mnie jakoś tak wyciszająco.

    • Bożena pisze:

      Jak znajdę tę wolną godzinę, to z przyjemnością posłucham.
      Teraz cieszę się, że wreszcie mamy Wyspę Happy

      • Makówka pisze:

        Też się cieszę, że mamy Wyspę i cieszę się, że się odezwałaś Bożenko, bo przestałam gadać sama ze sobą.

        Umykam na zakupy…

        • Bożena pisze:

          Nie odzywałam się, bo rano jak tu byłam, jeszcze nie było Wyspy. Później miałam inne zajęcia i po nich wróciłam jeszcze z niedowierzaniem, czy Wyspa wróciła.

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry, od wczorajszego wieczoru miałem Wyspę jakoś tak… pogiętą. Tzn. wywalił się cały układ strony (to się chyba nazywa „styl”?), co prawda widziałem wszystko, ale pokazywało stan 82 komentarze, a nowych nie dało się wpisać. Podobnie dzisiaj rano, dopiero teraz widzę wszystko na swoim miejscu i (mam nadzieję) działające.

    Teraz mogę wracać do pracki 🙂

    • Makówka pisze:

      Wczoraj w nocy tak miałam w komórce, a na laptopie już było ok.
      A wcześniej nie było nic nigdzie.

      Ale przeprowadzka dopiero przed nami….
      Ależ my bez tej Wyspy żyć nie możemy!
      I co my byśmy bez Tetryka?

    • Tetryk56 pisze:

      Tak, chwilowo problem jest odłożony i działamy nadal na starym serwerze. Niemniej wszystko jest gotowe, tylko w ostatnim etapie będę musiał prosić o pomoc dostawcę, bo wczoraj się na tym potknąłem…

  40. Makówka pisze:

    Wypijam herbatę po obiedzie, zjadam ciasteczko i będę się zbierać na spotkanie z Olgą.

    sad-bye

  41. Quackie pisze:

    I po pracy, teraz na przerwę.

  42. makowka9 pisze:

    Prowadzenie dr Katarzyna Kasia

  43. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj z krakowskiego(!) musicalu w Teatrze STU, opartego na tekstach Witkacego, czyli z „Szalonej lokomotywy”. Maryla Rodowicz i Marek Grechuta.

    Snów szalonych, z pociągiem do piękna.

    • Makówka pisze:

      Eh, pamiętam to przedstawienie w dużym namiocie.
      Cały Kraków o tym mówił, każdy szanujący się Krakus był obowiązkowo, Makówka oczywiście też.

    • Lena Sadowska pisze:

      Jak nam się pięknie zsynchronizowało teatralnie…
      Bo ja właśnie wróciłam ze spektaklu „Poza czasem” Teatru Akt:)

      Dobry wieczór, Quacku:)

      • Quackie pisze:

        Dobry! Parę słów na temat spektaklu dla prasy? (Hydraulicznej)

        • Lena Sadowska pisze:

          Widowisko z elementami cyrkowej ekwilibrystyki do dźwięków improwizowanego, alternatywnego rocka w niesamowitej kolorystyce:)

          Wciąż zza okna dobiega mnie aplauz towarzyszący bisom:)

          • Quackie pisze:

            Oooo! Brzmi znakomicie! Małżonka się wybierała na Cirque du Soleil, ale się nie wybrała, a to brzmi jak coś porównywalnego!

            • Lena Sadowska pisze:

              Na jutubku są fragmenty widowisk Teatru Akt. Można sobie zerknąć. Ciekawe jest to, że muzyka do spektaklu, o którym wspominam, jest całkowitą improwizacją, przez co każde z przedstawień to taka niepowtarzalna impresja:)

              • Lena Sadowska pisze:

                Zapomniałam napisać, że konwencja podobna, trochę jak średniowieczne igrce:) Może tylko bardziej serio niż buffo:)

  44. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Chciałem napisać coś wesołego , ale powszechny jest raczej smutek , to zrezygnowałem . Przyszły mi pewne wspomnienia z lat minionych w okresie stanu wojennego , kiedy gotowało się w społeczeństwie W Warszawie , nie doszło do starć zbrojnych z władzą ,ale spontaniczność społeczna została w pewnym sensie wykorzystana ,do szukania recepty na zbliżający sie głębszy kryzys ekonomiczny . Szukano sposobów na zapewnienia sobie jakiegoś ratunku w organizowaniu ogródków działkowych . Spontaniczność była nie kontrolowana i doszło w Dzielnicy Ochota do rozparcelowania jednego z parków . Pojawiły sie natychmiast tandetne obiekty , ogrodzenia i diabli wiedzą co jeszcze i nie było mocnych , aby park przywrócić do dawnego stanu .Ale nie tylko na Ochocie zakładano działki , bo wzdłuż linii tramwajowej z Woli na Bemowo , jedno pobocze było wykorzystane przez działkowców . Do dzisiaj rosną tam pamiątkowe krzewy i drzewa . Minęło wiele lat ,zanim władze zaproponowały tym działkowcom , działki pod Warszawą . Było , minęło , ale ten fakt mówi , że ze społeczeństwem nie można żartować . Lekcja dla rządzących Thinking Thinking

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór. Myślisz, że w końcu dojdzie do kryterium ulicznego?

      • Max pisze:

        Diabli wiedzą . W tym kotle informacyjnym wszystko jest możliwe .

        • Quackie pisze:

          Obawiam się, że spontaniczność w porównaniu z tamtymi czasami znacznie spadła. No nic, zobaczymy.

          • Max pisze:

            Z tego kotła informacją , że były szew Rady Europy Charles Michel ma udziały w spółce Agora . Jak widzisz , wszystko jest możliwe Thinking

            • Quackie pisze:

              No, w tej chwili struktura właścicielska wielu spółek jest taka, że właściwie każdy może mieć udziały w dowolnej. Przez różne fundusze (też mające udziałowców), etc.

          • Makówka pisze:

            Spadła nie tylko spontaniczność, ale i solidarność i entuzjazm.

            • Quackie pisze:

              To prawda. Niewiele wydarzeń jest w stanie ją wzbudzić. Wojna u sąsiadów, na pewien czas.

              • Makówka pisze:

                Ale już w miejsce solidarności i gościnności pojawia się coraz więcej zawiści -„czemu oni mają mieć darmowe bilety MPK?”, „ależ one są wszystkie ubrane, umalowane i jeszcze paznokcie mają zrobione”, „przyjeżdżają tu sobie, aby mieć wszystko za darmo”.
                Mnie gdy to słyszę ręce opadają…

  45. Bożena pisze:

    Pożegnam się już do jutra.
    Dobranoc… kordelka

  46. Lena Sadowska pisze:

    Wiejno-zimno-kotaminagłowęspadające dobry wieczór, Wyspo:)

    • Quackie pisze:

      Co tam się u Was dzieje?! Wiatr zwiewa koty na głowy ludziom?

      • Lena Sadowska pisze:

        Prawie:)

        Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moja awersja do miejskich spacerów jest całkowicie uzasadniona…
        Chciałam pójść na ten spektakl, o którym wspominam wyżej, więc zamiast zwyczajowo podjechać gdzie bądź, wybrałyśmy się na przechadzkę po osiedlu. Przechodziłyśmy sobie grzecznie obok wysokiego ogrodzenia, gdy nagle – ni stąd, ni z owąd – przeraźliwie miaucząc, spadło mi na głowę kocisko. Zsunęło się na ramię, odbiło i dało dyla.
        Miauczeniu towarzyszyły tenorowe przekleństwa, zaryzykowałam więc płeć kotobola i spytałam:
        -Zwariował pan?
        Na co usłyszałam, traktujący o bezprawnie wdzierającym się na szczelnie ogrodzoną posesję kocie, monolog, w którym jedynym nadającym się do powtórzenia słowem było swojskie „przybłęda”.
        Przeczekałam i dodałam:
        -Ale nie musiał pan tym kotem we mnie rzucać.
        Po tamtej stronie chrząknęło (teraz myślę, że to znamienne) i człapnęło.
        Zrozumiałam, że to był kres konwersacji. Niby miałam ostatnie słowo, ale w tej akurat sytuacji bardziej nie miałabym nic przeciwko najbanalniejszemu choćby „przepraszam”.
        Pociągnęłam zbaraniałą Psiułkę.
        Po powrocie do domu okazało się, że chłodne dni czasem są zrządzeniem losu, bo kocisko, zamiast ramienia poszarpało mi kurtkę…

    • Quackie pisze:

      A propos, taki tekścik o spadających kotach ostatnio wpadł mi w oko w sieci, przełożyłem z angielskiego na polski, ponieważ poryczałem się ze śmiechu (doczytajcie do końca!)

      „Mój tato w latach sześćdziesiątych należał do klubu spadochroniarskiego, razem z jednym facetem, kompletnym wariatem. Ten facet miał pomysł, żeby przetestować powiedzenie „kot zawsze spada na cztery łapy”, przy czym koty miały spadać z wysokości, z jakiej skaczą spadochroniarze, a on leciałby razem z nimi i obserwował ich zachowanie, mające na celu upadek na cztery łapy. Nie interesowało go, by zapewnić im bezpieczne lądowanie, chciał tylko obserwować zachowanie podczas spadania. W myśl jego planu lądowanie było problemem kotów, nie jego. Nazywał to naukową bezstronnością.

      W końcu zabrał na pokład samolotu cztery bezdomne koty w poszewce od poduszki. Wyskoczył z samolotu, wywinął poszewkę na lewą stronę i wypuścił z niej koty. Ku jego zaskoczeniu wszystkie cztery koty natychmiast wczepiły się w niego. Pazurami. Biorąc pod uwagę, że każdy kot ma 18 pazurów, facet został podziurawiony przynajmniej w 72 miejscach, a prawdopodobnie w większej ich liczbie, ponieważ bezskutecznie próbował pozbyć się kotów podczas spadania, a one nic sobie z tych wysiłków nie robiły, przyczepiając się do niego ponownie z jeszcze większym przekonaniem, za każdym razem, kiedy próbował je oderwać.

      W końcu dotarli na wysokość, na której gość musiał zacząć myśleć o otwieraniu spadochronu. Tu przerwijmy na chwilę, by wykonać parę działań matematycznych: otwierający się spadochron potrafi wygenerować przeciążenie o wartości nawet 3G [czyli trzy razy mocniejsze od przyciągania ziemskiego]. Kot w normalnej ziemskiej grawitacji waży średnio 4 kg. Przy 3G ciężar ten wzrasta do 12 kg. Kiedy więc spadochron się otowrzył, facet miał wbite w skórę 72 piekielnie ostre pazury, i każdy z nich szarpnął z siłą około 1/6 kilograma. W sumie 48 kg kociej masy. Generalnie gość został pocięty na paseczki.

      Wszystkie cztery koty utrzymały się na skoczku podczas otwierania spadochronu, chociaż zsunęły się o kilka(naście) centymetrów po skórze spadochroniarza. Ten, krwawiąc i w dość kiepskim stanie zdołał wylądować bezpiecznie, mimo że dość twardo – na polu.

      Kiedy tylko dotknął ziemi, wszystkie cztery koty zeskoczyły i odbiegły, pozostawiając faceta krwawiącego ze stu (a może i więcej) ran.

      Był jedynym członkiem klubu spadochroniarzy niezadowolonym z rezultatów eksperymentu!”

  47. Makówka pisze:

    Lena była w teatrze, a ja w ICE. Spotkanie z Olgą Tokarczuk było prawie jak spektakl -był krótki filmik, fragment książki czytany przez Noblistkę i wspaniała rozmowa dwóch mądrych kobiet.
    Sala wypełniona po brzegi, bez wejściówek nie wpuszczano.

    • Quackie pisze:

      Och. To znaczy, że jest popyt – przynajmniej miejscami – na mądre rozmowy. Kobiet i nie tylko.

      Jak w 2019 na otwarcie gdańskiego festiwalu „Odnalezione w tłumaczeniu” Olga Tokarczuk dawała wykład (na parę miesięcy przed Noblem), to wbrew wszelkim normom i przepisom na salę wszedł nadkomplet, włącznie z tym, że widzowie siadali na scenie!

      • Makówka pisze:

        Oczywiście, że jest popyt. Również był duży popyt na zdobycie autografu Noblistki, po który trzeba było stać w bardzo długiej kolejce.
        Stanęłam i ja z dwoma książkami pod pachą, ale każda osoba mogła dać do podpisu tylko jedną książkę. Nie było żadnego przepychania, staliśmy między sznurkami jak do wejścia do samolotu. Obsługa pilnowała, aby nie robić zdjęć i podsuwać tylko jedną książkę.

    • Lena Sadowska pisze:

      Też miałam okazję być na spotkaniu z panią Olgą Tokarczuk. Przypadkiem i dość dawno temu, ale wrażenie niezapomniane:)

      Dobry wieczór, Makówko:)

      • Makówka pisze:

        Dobry wieczór Leno!
        Tak niezapomniane wrażenie, bo ona nie tylko doskonale pisze, ale i mówi.

        • Lena Sadowska pisze:

          Potwierdzam:)

          Wtedy nie była jeszcze tak znana, a i ja, z racji wieku, miałam nieco inne upodobania literackie:) ale ani przez chwilę nie czułam się wówczas „nie na miejscu”:)

          • Makówka pisze:

            Tokarczuk mówi mądrze piękną polszczyzną i ma bardzo przyjemny głos.
            Nie zawsze autorzy dobrze czytają własne teksty np. Miłosz w moim odczuciu nie miał tego daru. Ale to moje odczucie.
            Dodatkowym walorem dzisiejszego spotkania była prowadząca je dr Katarzyna Kasia.

  48. Makówka pisze:

    Na koniec mojej relacji z dziś zdjęcie miejsca, gdzie spotkanie się odbywało. Nie Krakusy nie wiem, czy widzieli jak wygląda Centrum Kongresowe? Dość okazały budynek blisko Wawelu.

    • Quackie pisze:

      Ten pochyły i zagięty fragment trochę jak Krzywy Domek w Sopocie Wink1

      • Makówka pisze:

        Nie znam Krzywego Domku, ale podsyłam jeszcze jedno zdjęcie, na którym chyba lepiej widać „pochyłości”.

        • Tetryk56 pisze:

          To nie fotograf był na bani — zaświadczam, ICE naprawdę tak wygląda! Overjoy

          • Makówka pisze:

            I tu mi przypomniałeś, że jakaś posucha u mnie -od paru dni nie było żadnej okazji. Ostatnio to sobotnie Imieniny w drodze na Śnieżnicę.

            • Makówka pisze:

              To może wirtualny kieliszeczek czerwonego wina na Dobranoc?

              Cheers

              Ktoś chętny?

              • Lena Sadowska pisze:

                Masz wyczucie, Maczku:)

                Właśnie piję niewirtualnie.
                Uznałam, że należy mi się (po kocich przygodach i zmarznięciu spektaklowym, bo jednak wiało bardzo) lampka młodego czerwonego wina:)

                • Makówka pisze:

                  To ja tylko wirtualnie. Wino w realu to chyba najwcześniej w przyszłym tygodniu.

                  Chlip

                  Ale bodaj wirtualne Cheers

                • Quackie pisze:

                  Och, ja też niewirtualnie. Szkocką, kapeczkę.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Też w tygodniu przeważnie nie pijam nawet wirtualnie, ale wypatrzyłam w barku butelkę Beaujolais 2021, więc jak sama rozumiesz – siła wyższa – wypić trzeba:)

                • Tetryk56 pisze:

                  Imperatyw kategoryczny, czy jakoś tak? 😉

                • Lena Sadowska pisze:

                  Bardzo kategoryczny;)

                  Dobry wieczór, Tetryku:)

  49. Quackie pisze:

    Dobranoc wszystkim, umykam!

  50. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów przy lampce! 🙂

  51. Lena Sadowska pisze:

    Też już opróżniłam swoją lampkę, więc dobrej nocki, Wyspo:)

  52. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wstaje piękny, letni dzionek, ale widzę, że Wyspiarze jeszcze śpią, po nocnej dyskusji…

  53. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś po pracy wybywam na Watrowisko i wracam w niedzielę. Od czasu do czasu będę zaglądał, ale proszę o opiekowanie się lampką 😉

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ja z kolei wybywam jutro rano i wracam jak Mistrz Tetryk, w niedzielę.

  55. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  56. Makówka pisze:

    Panowie Mistrzowie nas opuszczają, na Wyspie zrobi się ciszej, więc zanim wyjadą postanowiłam zawołać dawno tu niewidzianą Gienię.
    Kobiecina chyba już dość odpoczywała?
    Gieniaaaaaaaaaaa………….!

    Koffie

  57. Makówka pisze:

    Umykam, ale tylko na chwilę.

    Niestety nigdzie nie wyjeżdżam, ani nawet nie jadę na wycieczkę, więc wkrótce będę znów na Wyspie.

    Szerokiej drogi Tetryku ! I dobrej zabawy!

  58. Tetryk56 pisze:

    No to strzemiennego! Cheers

  59. Lena Sadowska pisze:

    Międzyspacerkowe dzień dobry, Wyspo:)

  60. Makówka pisze:

    Pierwsze pływanie w Bagrach w tym roku zaliczone!

  61. Quackie pisze:

    Dobry! Norma wypracowana, jutro rano wyjazd, ale dzisiaj jeszcze na Wyspie.

    No i na razie przerwa.

  62. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taka kameralna piosenka.

    Snów o walentynkach (tak, w czerwcu, a co!)

  63. Bożena pisze:

    Późno się zrobiło, idę spać. Dobranoc kordelka

  64. Lena Sadowska pisze:

    Domowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Dziś bez ekstremów:)
    Milutki spacerek na (po?) łonie natury, ciepło i zaraz księżycowo:)

  65. Makówka pisze:

    Pięterko zaczęłam Piknikiem Chorwackim w Parku Bagry Wielkie.
    Z powodu Pikniku wokół jeziora było wtedy mnóstwo ludzi, a ja mogłam tylko spacerować.
    Dziś ludzi było znacznie mniej, a ja mając już zagojoną rękę mogłam wreszcie popływać. Choć chętnych do pływania nie było wcale tak wiele.

    Zobaczyłam te ptaszki i zadumałam się…

    Zabrakło mi Miralki …

    • Quackie pisze:

      Kaczuchy! Miralka byłaby zachwycona, na pewno!

    • Lena Sadowska pisze:

      Fajne to zdjęcie z rowerem pod drzewkiem.
      Jakby Król Jeziora też wieczorami pracował nad kondycją…;)

      • Makówka pisze:

        Też mi się ten rower pod drzewkiem spodobał.
        Właściciel był trochę zdziwiony co jest takiego ciekawego w jego rowerze.

        • Lena Sadowska pisze:

          To jest zdjęcie z kategorii historiogennych;)

          • Makówka pisze:

            Taaaa………
            Jakby Król Jeziora też wieczorami pracował nad kondycją

            To już trzeba mieć dar kreatywnego pisania. Ja opisuję jedynie suche fakty i nawet ich nie ubarwiam, bo nie potrafię.

            • Lena Sadowska pisze:

              Myślę, że jednak potrafisz, Maczku. Może nie słowami, ale obrazem właśnie. Gdy patrzy się na takie zdjęcie, nie sposób nie pomyśleć: „Co tu się właściwie wydarzyło? Co było wcześniej? Co było dalej?”
              I opowieść gotowa:)

              • Makówka pisze:

                Faktycznie jak zobaczyłam ten rower postanowiłam pstryknąć fotkę, bo obraz ten miał w moim odczuciu coś z niedopowiedzenia, tajemniczości.
                Mimo że wiedziałam, że właściciel roweru siedzi kawałek wyżej na trawie i raczej jest bardzo przeciętnym facetem, z którym nie bardzo jest o czym rozmawiać.

  66. Makówka pisze:

    To jeszcze jedno zdjęcie z dziś na dowód, że faktycznie oprócz Makówki nie było dużo chętnych do kąpieli.

  67. Quackie pisze:

    Kochani, umykam już. Dobranoc i do niedzieli!

  68. Makówka pisze:

    Lordzie!

    Hop! Hop!

    Tetryk wyjechał. Liczę na Ciebie, że wyjdziesz z krzaków i zapalisz lampkę… Please

  69. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór.

    Makówko, jak to mawiają, mówisz – masz! 😉

    Spokojnych snów, Wyspiarze! 🙂

  70. Lena Sadowska pisze:

    Skoro lampkowej tradycji stało się zadość, mówię:

    dobranoc, Wyspo:)

  71. Bożena pisze:

    Witam wszystkich obecnych Happy i nieobecnych…

  72. Makówka pisze:

    Też witam wszystkich.
    Póki co słonecznie.
    Coś dobudzić się nie mogę, więc Gienię poprosiłam o mocną herbatę.

    Koffie

    Ktoś się ze mną napije?

  73. makowka9 pisze:

    Miało być na krótko,ale wyszło tak,że dopiero wracam do domu,a do przejechania mam pół Krakowa.
    Poplywalam,potem była nawałnica,a potem wylądowałam na proszonym obiedzie.
    Po obiedzie było piwo i gra na gitarze.

  74. Bożena pisze:

    A ja idę pod kordełkę…
    Dobranoc kordelka

  75. Lena Sadowska pisze:

    Spontanicznie plenerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!

      Mój obiad też był spontaniczny. Przed wyjściem gotowałam zupę, abym miała co zjeść, jak wrócę z pływania, nie spodziewałam się zaproszenia.
      Tymczasem dostałam zupę pomidorową, pyszne mięso z ziemniaczkami i sałatką, potem koktajl truskawkowy, kawę.

      A na koniec sącząc piwko rozpostarta wygodnie w fotelu słuchałam śpiewu przy gitarze.

      A teraz już jestem w domu. Wanna i kordelka , ale jeszcze nie idę spać.

      • Lena Sadowska pisze:

        Dobry wieczór, Makówko:)

        Cieszę się, że miło spędziłaś czas:)

        My wciąż jesteśmy w plenerze:)

        Mam tu kiepski zasięg, ale piękne Jezioro i Las rekompensują mi niedostatki netowe:) Jest ciepło, więc siedzimy sobie na tarasie i podsłuchujemy Panią Przyrodę.

        Chyba tu na trochę zostaniemy:)
        Do jutra – na pewno.

        Mam nadzieję, że ten komentarz się pokaże:)

        • Makówka pisze:

          Eh, tego jeziora i lasu Ci zazdroszczę.
          Miło spędziłam czas, ale jednak wolałabym taras, jezioro, las…
          Kocham Kraków, ale najchętniej w lecie wolałabym być w mieście jak najmniej.

  76. Makówka pisze:

    Lordzie!
    Obaj panowie Q i Tetryk nas opuścili.

    Liczę na Ciebie, że wyjdziesz z krzaków z miłą Dobranocką, a potem kojącą lampką.

    Please

  77. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór.

    Chwilę temu, dobiegł do końca, krakowski Wodecki Twist Festiwal 2022. Idąc za tym wydarzeniem, śnijmy więc… dobranoc, dobranoc…

    Teraz tylko jeszcze, potrzebna szczypta magii…

  78. Lena Sadowska pisze:

    Komentarz się pokazał, więc, korzystając z chwilowej łaskawości netu, powiem:

    dobranoc, Wyspo:)

  79. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspo!
    (nie wiem jak to się stało, że zrobiła się taka godzina?)

  80. Bożena pisze:

    Dzień dobry Happy Piękne słoneczko za oknami… Będzie upał, a jutro jeszcze większy.

  81. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zasięg słabiutki, więc tylko pozdrawiam 😉

  82. Makówka pisze:

    Wyspane i pochmurne dzień dobry!

  83. Makówka pisze:

    Ciszaaaaa………
    Wszyscy powyjeżdżali? Nawet Bożenka gdzieś znikła?

    Wyciągam więc moją ulubioną filiżankę w kropki i będę piła poobiednią herbatę…

    Jest tu ktoś, kto mógłby dołączyć?

    Kawka

    Albo zbudować nowe pięterko?

  84. Bożena pisze:

    Spróbowałam, ale nie wiem czy dobrze…

  85. Ultra pisze:

    Makówko,
    Mam kłopoty z widzeniem, dlatego piszę krótko: taka wspaniała relacja z wypraw, masz talent!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)