Dzień dobry, w miarę szybko po powrocie – wiersz Patronki. Wybrałem ten, bo pasuje nam do wiosny, rozciągniętej gdzieś między grudniem (te wszystkie śnieżne okazje) a majem (teraz, dobrze, że tylko deszcz, a nie gorzej, chociaż w prognozach był również deszcz ze śniegiem gdzieniegdzie). No i sam wiersz o nadziei, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój… a nie, to inny utwór i innego autorstwa. W każdym razie o tym, że czasem trzeba dużo poświęcić, żeby potem było lepiej, nawet jeżeli niekoniecznie jest to takie „lepiej”, na jakim początkowo nam zależało.
Rozbieliły się…
Rozbieliły się mroki grudniowe,
dzień się zrobił podobny do dnia…
A myślałam – nie zmrużę już powiek,
umrzeć nie chcę, a żyć – jakoś strach…
Rozstąpiły się góry lodowe,
ciepły promień dosięgnął do dna…
A myślałam – nie zmrużę już powiek,
umrzeć nie chcę, a żyć – to nie ja.
Zazgrzytały traktory bojowe,
do remontu im trzeba, bo rdza…
A myślałam, że zgubił się człowiek,
umrzeć trudno, a żyć – czy się da?
Wyśpiewały się pieśni lipcowe,
wykrzyczały się krzyki do dna…
Teraz będzie weselej i zdrowiej,
a co złote, to złote, to trwa.
Rozśpiewały się ptaki majowe,
coraz bliżej i bliżej do dnia,
powitajmy dzień chlebem i słowem,
i muzyka niech gra, niech nam gra!
(wiersz znalazłem na stronie https://poezja.org/wz/Osiecka_Agnieszka/1057/Rozbieliły_się)



Dzień dobry, witam na nowym pięterku!
Witaj Mistrzu Q


Faktycznie wiersz pasujący i do wiosny i sytuacji nie tylko krajowej, ale i światowej
Czy doczekamy się dnia? I słońce nam zaświeci… nie tylko to na niebie, ale i w życiu…
No właśnie dlatego, żeby trochę optymizmu dodać.
Miralko zajrzyj na Pocztę Wysłałem maila .
Maksiu, zajrzałam już wczoraj i nawet Ci napisałam na Wyspie…
Czy chcesz, żeby to pokazała Wyspiarzom? Mogę to zrobić bez problemu
Dzień nastąpił, maj nastąpił i wszystko, co dobre nastąpi! Tylko – kiedy? …
Może jak skończy padać? I się ociepli?
I pandemia i PIS odejdą w niebyt?
Aż tak szybko to bym się nie spodziewał.
ale może, małymi kroczkami…
Małymi kroczkami to oni zabierają nam demokrację, likwidują „bezpieczniki” mające na celu dbać o prawa obywateli i przygotowują do polexitu.
Za chwilę już nie będzie miał kto protestować.
Makówko, Ty to jednak potrafisz mi humor poprawić ! Pisy są przebrzydłe, to fakt ! Niemniej, reszta politykierów od nich za wiele nie odstaje i to tylko w postaci poszczególnych jednostek. Możesz być spokojna, Polska przetrwa, nie takie Pisy przeżyła a i drugiej Rosji z tego nie będzie, nie te czasy/miejsce/realia.
Muszę się z Tobą niestety zgodzić. Sytuacja, w jakiej się znajdujemy to w dużej mierze „zasługa” słabej opozycji.
Chodziło mi bardziej o to, by nie budować atmosfery oczekiwania na nadchodzący armagedon, Pisy są niemalże na ukończeniu swej równi pochyłej. Najgorsze jest zaś to iż u nas każda władza, po pewnym jej czasie trwania, zaczyna się unosić nad ziemią, taka jakaś szybowcowa mentalność…
Żeby się nie powtarzać <link>
I tu, jestem w pełni zgodny !
Ja też. Choć nie ukrywam moja idealistyczna romantyczna dusza cierpi na tym przyznaniu racji.
Tak, jeżeli chodzi o egzekwowanie dowolnych obietnic PiSu, to w zasadzie nie wiem, kto i jak miałby to zrobić. Chyba tylko jakaś agenda EU, kontrolująca wydawanie funduszy i ew. odcinająca kolejne raty w przypadku niewłaściwego wydatkowania poprzednich.
Teraz będzie weselej i zdrowiej…
Czekajmy więc.
Doskonały wybór wiersza na dzisiejszą ponurość w Polsce, na świecie i w pogodzie.
Dziękuję! I tak główna zasługa jednak Autorki!
Ładny wiersz, dobrze dobrany
Szybkie dzień dobry, Wyspo:)
Pogoda z tych domowych i wpadłam na genialny pomysł, by przejrzeć swoje niciane zasoby. Zaowocowało to nieodpartą chęcią na zrobienie pudełek i teraz tonę w plątaninie włóczek i zwojach materii:)
Pozdrawiam:)
Witaj, Quacku:)
Wiersz na pohybel deszczowemu niebu:)
Zawstydzający majowe ptaki, które pochowały się gdzieś i ani myślą wyściubić dzióbków na chlapaninę:)
Pozdrawiam:)
Lepiej im tego nie wypominać, bo ze wstydu będą się chować dłużej…
Witaj, Tetryku:)
„Zaś piegż majowych śpiew radosny
Na wierzchach dębu, co w zaklęty
Pokładł się wieczór, jak maszt ścięty,
Zostawcie tym, o święci wiosny,
Których wśród leśnych gdzieś gałęzi
Snadź beznadziejna klęska więzi.”
(„Kruki” – A . Rimbaud
tł. J. Kasprowicz)
😉
Paskudna pogoda dzisiaj, na jazdę samochodem również. Dlatego lepiej być na Wyspie
W Krakowie cały dzień paskudna. „Moje” koło PTTK przysłało zdjęcia z drogi na Turbacz -i deszcz i słońce.
Teraz żałuję, że jednak nie pojechałam.
Czyli jak widać nie wszędzie dziś było paskudnie.
Rano słuchałem w radiu rozmowy z autorem piosenek, mieszkającym na Dominikanie. Nie narzekał na pogodę…
Więc jednak nie wszędzie pada
Słowem, Quacku:
„Nic się nie dzieje pada deszcz
i rosną listki na wierzbowych kołkach
kołysze się ława na linach deszczu
kołysze się pejzaż jak sroka…”
(„W górach” – J. Harasymowicz)
🙂
Ha, sroki potrafią się cudnie kołysać, z ogonem jako przeciwwagą!
O, a ja się zastanawiałam, po co im taki sługi ogon!
Dobranocki jeszcze nie było, ale ja jestem senna i idę spać.
Dobrej nocy wszystkim
Śpij dobrze!
Spokojnej!
Spokojnych snów!
Dobranocka.
Nie Osiecka jednak, jak we wpisie, ale Sheryl Crow z hitem sprzed lat. Może mało dobranockowe, ale za to bardzo pozytywne – no i jutro nie trzeba wstawać rano. To znaczy ja tak, skoro w piątek nie pracowałem, ale Wy nie.
Snów o dobrej zabawie.
Ja skoro dziś gniłam i rdzewiałam w domu to jednak jutro muszę wstać, bo już bym całkiem zardzewiała.
Nie w „środku nocy”, ale jednak nie ma spania do dowolnej godziny.
Będziesz się jutro oliwić? 😉
Myślę, że tak. Porcję „oliwy” zaraz spakuję do plecaka. Jutro to będzie taki 3 majowy spacerek, nie wycieczka, ale dobre i to.
Niejako „w koreferacie” Kora śpiewała „Wszystko, czego dziś chcę…”
Hmm, a nie Izabela Trojanowska?
Masz rację!
No, to i tak się jeszcze mniej nadaje na dobranockę…
No, takie „tam i z powrotem” to w sam raz na dobrą noc…
Wszyscy pomału kierują się do snu… No to ja też.

DOBRANOC!
Dobranoc wszystkim.
Dzień dobry


Muszę przyznać, że u mnie pogoda też nie rozpieszcza. Gorąco!!!
Mąż nawet chciał włączyć klimatyzację, bo trudno wytrzymać, ale nie zgodziłam się. Jutro (w poniedziałek znacznie chłodniej (25C) i jest to tendencja spadkowa, czyli codziennie chłodniej. Nie będę włączała na zmianę ogrzewania i chłodzenia, bo to bez sensu
A tak w ogóle, to planowałam dziś całą masę rzeczy, jako że jesteśmy we dwoje. Wszystkie plany spaliły na panewce (a przynajmniej znaczna ich część), bo małżonek dostał siennego kataru. Z nosa mu leci jak z kranu, kicha i prycha… jak można coś robić w takich warunkach
I nawet czepiać się go nie ma jak, skoro jest cierpiący…
Kupił sobie nowy „Benadryl” i wcina. Jest nadzieja, że mu w miarę przejdzie. Ciekawe jak jutro (w poniedziałek) pójdzie do pracy, jeśli mu nadal tak będzie z nosa leciało?
Dzień dobry
Mireczko marzy o ochłodzeniu, my czekamy na ocieplenie… i gdzie tu sprawiedliwość? 
Nie ma jej, oj nie ma! Dzień dobry!
Nie ma i nigdy nie było!
U mnie już się ochłodziło, czyli marzenie spełnione… Wasze też się spełnią, choć może nie od razu
Witam
Już na spacerze?
Jadę.Slonce,wiatr.
Przyjemności
Navigare necesse est, vivere non est necesse…
Każdy nawiguje, jak może 🙂
Dzień dobry
Czyżby akcent gdański na wyspie?
Dzień dobry!
Akcent gdański na Wyspie to już jest jak się zjawiasz.
Dziękuję

Napis: „Navigare necesse est, vivere non est necesse” znajduje się na jednej z kamieniczek gdańskiej starówki (koło Złotej Bramy) i każdy, kto przechodzi tamtędy ma okazję go przeczytać
No cóż. Raz na jakiś czas trzeba się wyspać.

Witajcie!
To może kawki?
Z przyjemnością!
Dzień dobry




Mąż pojechał do pracy, a i ja się zbieram… tu nie ma polskiego święta
W nocy spadł deszcz i trochę się ochłodziło
Pyłki wywołujące alergie pospadały na ziemię i małżonek może swobodnie oddychać… i to mnie cieszy
Miłego dnia Wam życzę
I lecę do pracy…
Cisza dzisiaj, czyżby wszyscy na uroczystościach? A może w kolejce do szczepienia?
Wróciłam. Nie byłam na uroczystościach ani szczepieniu, ale spacerkiem od Kopca do Kopca z kołem PTTK.
Było i zimno i ciepło i słońce i majowy deszczyk i wiatr i dużo śmiechu i trochę wspomagaczy nastroju.
Ważne, że nastrój służył!
No i te wspomagacze, że nie zawiodły 😉
Nastrój służył, wspomagacze nie zawiodły i nawet pogoda była lepsza niż prognozy.
Dobry wieczór, melduję się na koniec dnia pracy, a tuż przed przerwą!
No, wiaruchna zaczyna się zbierać…
Jestem prawie cały czas zebrany, tylko trochę zajęty…
Podobnie jak ja, też dopadam do kompa…
Ja jestem zebrana z…małą przerwą na spacerek między Kopcami.
A teraz już byłam w
, zjadłam jajecznicę z grzankami na kolację i wreszcie przestało mi być zimno i sobie kukam na Wyspę.
No to jestem. Zebrałem się, zebrałem myśli.
Majówka (poza dzisiejszym dniem, który upłynął na pracy, ponieważ w piątek nie pracowałem) ograniczyła się do soboty, bo w niedzielę lało.
W sobotę byliśmy w bydgoskim zoo na Myślęcinku, poza tym trochę fotografowałem i udało mi się zrobić zdjęcie m.in. ptaszkowi, którego dotychczas jeszcze nie miałem w portfolio, kapturce. Para kapturek latała po okolicy, pan kapturka śpiewał wniebogłosy, bardzo ładnie.
W zoo natomiast poza zwierzętami na wybiegach i w klatkach były zwierzęta luzem – przynależące do ogrodu zoologicznego (pawie, gęgawy, bernikle i jedna gęś, której jeszcze nie zidentyfikowałem), jak i dzikie, traktujące zoo jako część okolicznego lasu (kruki, kosy, pleszka, mazurek). Bardzo to był przyjemny spacer.
To ja dziś byłam blisko ZOO, ale nie wchodziliśmy do środka.
A my lubimy niemal całe to bydgoskie zoo, z wyjątkiem niedźwiedzi, które no niestety mają swoją klatkę, nie taki wybieg jak w Poznaniu, i widać, że nie są w tej klatce szczęśliwe
Niektóre drapieżne ptaki też nieszczególnie wyglądają.
Tam jest głównie polska fauna.
I może od razu dobranocka.
Francuzi z Air i „Femme d’Argent”. Srebrna pani.
Snów o właściwych osobach!
Aż się skrzy ta srebrzysta kobieta…
A ja po dobranocce idę spać. Jestem baaardzo zmęczona.
Dobranoc
Regenerującego snu!
Też takiego życzę.
Spokojnej!
Ależ majówka wykończyła towarzystwo…
Dobrze mi gadać, bo sam długo spałem… Zapalam zatem lampkę, i życzę spokojnego snu!

To już mogę powiedzieć dobranoc…
Też się żegnam, jutro muszę wstać jakieś półtorej godziny wcześniej…
Zgodnie z obietnicą dołożyłem głosowanie nad datą spotkania. Można wskazać do 3 dat.
Zagłosowałam
Co prawda 9 maja jest amerykański Dzień Matki, ale w sumie co za różnica…
Zagłosowałam, choć ja teraz jeszcze nic nie wiem.
Ja zagłosowałem… ale już nie pamiętam na którą datę…
A przynajmniej pamiętasz, dlaczego akurat tę datę wybrałeś?
I tak zadecyduje demokratyczna większość.
Nie wiem, czy chcecie ze mną gadać, ale też zagłosowałam:)
Aniby skąd wątpliwości???
Aniby mi w głowie postało ich nie mieć;)
Bardzo dobrze zrobiłaś.
🙂
No jasne, że chcemy!
Dzień dobry
Na razie pochmurny i chłodny, ale ma być lepiej.
Oczywiście też zagłosowałam.
Witajcie!
Dzień dobry, dzisiaj rano spędziłem ponad godzinę w kolejce do punktu pobierania krwi, to nie jest to, o czym marzyłem, zwłaszcza w okolicach godziny 7.00 rano. Potem jeszcze parę innych spraw załatwiłem, w sumie był to dość zajęty poranek. Teraz zaś do pracy.
Korzystam, że zakłady fryzjerskie otwarte,bo nigdy nie wiadomo na jak długo.
Nie chodzę do fryzjera, nie muszę
Ja tylko do podcięcia co jakieś 2-3 miesiące.
A ja co 3 – 4 lata
Ajajaj! Jeszcze się nie przywitałem!!!
Witajcie!
No witaj nam, witaj
Witaj zawirkowany!
Żegnam do wieczora, mam spotkanie
Jestem i bardzo chciałbym ogłosić koniec pracy i przerwę, ale niestety nie ma tak dobrze, właśnie skończyłem jedno zlecenie i wracam do poprzedniego, które znajduje się własnie na ostatnim, III etapie. A potem przerwa. A potem pewnie jeszcze ciąg dalszy pracy, ale już jedną nogą na Wyspie.
A ja już wróciłam, ale muszę jeszcze zjeść kolację. Po kolacji będę już do wieczora.
No i już jestem…
Ja też jestem, aczkolwiek równolegle muszę popracować.
Dobranocka.
Dzisiaj Maestro Jan Sebastian w aranżacji jazzowej, w wykonaniu Jacques’a Loussiera z zespołem.
Snów o nowych aranżacjach.
Aranżacja jazzowa jest dobra na wszystko. Ale czy trafiłeś kiedyś na przebój jazzowy w aranżacji barokowej?
Noo, grałem tu chyba kiedyś Petera Breinera, który aranżował „na barokowo” Bitelsów i Presleya, to co prawda nie jazz, tylko raczej rockandroll, ale nic bliższego mi nie przychodzi do głowy.
No to idę pod kordełkę…
Posłucham sobie…
Spokojnej!
Rytmicznych snów!
Cały czas jestem, ale jakaś zniechęcona do wszystkiego.
Jutro w planie mała wycieczka, może podreperuje mi trochę nastrój?
Mnie tak pogoda naniestraja. Ponoć w niedzielę ma być już lato.
Pogoda to też, ogólna szarorzeczywistość i takie tam jeszcze indywidualne.
Zupełnie serio widzę u siebie uzależnienie od wycieczek, które są jedynym jakoś działającym na mnie antydepresantem.
Brakuje spotkań z ciekawymi ludźmi, wernisaży, piwa w knajpie…
Te maski, te ograniczenia, ten brak perspektyw na normalny kraj.
Od 15 maja ma zniknąć maseczkowy obowiązek na świeżym powietrzu, chociaż to.
Oglądam prognozy pod kątem jazdy na rowerze do pracy – i jak nie 3oC rano, to deszcz w porze powrotu. Zdymisjonować ministra od pogody!
Lepiej, zabrać mu służbowe auto i dać obowiązkowy służbowy rower!
Ja jakieś inne prognozy na jutro widziałam.
Naiwna jestem?
Spokojnej nocy, kochani!

Spokojnej tym, co już śpią i tym, co spać idą.
DOBRANOC!
Spokojnej. Jeszcze działam.
Koniec na dzisiaj. Dobranoc!
Dzień dobry
Środa wstaje słoneczna, a dni są coraz dłuższe i cieplejsze.
Witajcie!
Uśmiechu dla wszystkich na dzisiaj!
Bry….
Zaspałam dziś,wyłączyłam budzik i spałam dalej.
Przynajmniej się dobrze wyspałaś
Ale nie przespałaś małej wycieczki?
Nie zjadłam śniadania,ale zdążyłam.
Zdążyliśmy zejść zanim się rozpadało.
Dzień dobry, tutaj też słońce!
Po majówkowych burzach śnieżnych i gradobiciach dziś – wreszcie słoneczne – dzień dobry, Wyspo:)
Dzień dobry



Po wczorajszym umordowaniu dzisiejszy dzień zapowiada się podobnie
Chyba już całkiem odzwyczaiłam się od pracy
Miłego dnia Wam życzę
Jestem w domu.
Wróciłam z małej wycieczki po Beskidzie Małym (Parszywka, Koskowa Góra).
Zmokłam dopiero w Krakowie.
Teraz się rozgrzej i osusz, żebyś się nam nie rozchorowała…
Dzięki za troskę Bożenko!
Jestem sucha, ogrzana, zjadłam obiad i szarlotkę.
Odbyłam miłą rozmowę telefoniczną i o godz.20 czeka mnie knucie na Zoomie.
Dziś mam taki nastrój
Dobry wieczór, całkiem jasny. Podobnie jak wczoraj zjeżdżam na przerwę, a po przerwie… tak samo, dalszy ciąg pracki.
Zaprackany po uszy…
I tu słoneczny wieczór, ale od niedzieli podobno wraca ciepełko…
Aha, jutro planowo idę do szpitala, jeszcze coś mi tam muszą poprawić po ostatnich zabiegach, dam znać po powrocie…
To wracaj zdrów
Dziękuję ślicznie, postaram się.
Na jak długo się wybierasz?
Ponoć tylko na jeden dzień – mogliby to zrobić normalnie w trybie zabiegowym, bez hospitalizacji, ale im się nie opłaca ze względu na rozliczenia z NFZ, tak słyszałem. Mam nadzieję, że nie dłużej
Quacku!
Dzięki, pewnie się przyda. Mimo że to wszystko planowe i ponoć pod kontrolą, trochę się denerwuję.
Każdy się denerwuje. Nawet ja się ma mieć wyrwanego zęba. Albo zrobić kolejny raz kontrolny rezonans.
Więc masz jeszcze jednego misia.
Dobranocka.
Chuck Mangione, dość energetyczna trąbka, ale ogólny klimat utworu bardzo dobranockowy.
Snów o trąbieniu!
Energię zawsze można przyciszyć, a lekko transowy charakter muzyki sprzyja zasypianiu 🙂
Dobranocka była, to mogę spać.
Dobranoc
Miłych snów!
Spokojnej!
Rozstąpiły się góry lodowe, pokazały promyki, wreszcie da się żyć. A gdy ptaki majowe witają dzień swoim śpiewem, to słyszana muzyka również człowiekowi gra w duszy, więc nic dziwnego, że majówkowe dni wita chlebem, solą i grilowaną kiełbaską.
Niech nam dusze grają jak najradośniej, Ultro!
Fakt, ptaki szaleją strasznie, chyba próbują nadrobić opóźnienie związane z kwietniową zimą.
Jestem, wróciłam z knucia:)
Musimy knuć (musicie knuć)
Jak się pozbyć Tuhajbejowicza!
„…róbmy swoje…”
Dobry bojownik to wyspany bojownik! Dlatego zapalam lampkę, aby jutro knuć z nową siłą 😉

Spokojnej!
Śpij dobrze i nabieraj sił Ukratku!
Ja jeszcze trochę posiedzę, ale zaczynam już czuć zmęczenie.
Niby mała wycieczka, ale…
…ale jednak się pożegnam.
DOBRANOC!
Spokojnej. Popracuję jeszcze chwilę i też zmykam.
Chyba wszyscy poszli spać, więc dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Słoneczko w okna zagląda, Ptaszki śpiewają jak szalone, jak tu dłużej spać…
Dzień dobry!
Ani dospać nie mogłam, ani się zwlec.
Czyli niedospane i słoneczne witajcie!
Chyba jest coś z ciśnieniem, ja się czuję podobnie.
Trzymamy kciuki za naszego Q!
Trzymam
I ja! Myślę, że wszyscy…
Witajcie!
Bul… bul.. na chwilę udało mi się wynurzyć z wirku…
Dzień dobry

Też trzymam kciuki za Mistrza Q i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze
Jaka będzie pogoda, jeszcze nie wiem. Za oknem ciemno jak w wątpiach Murzyna, ale według tego co podają, za ciepło nie będzie, a i deszcz ma pokropić
We wtorek, mąż pracował z elektrykiem, który w środę nie przyszedł do pracy… jak się okazało załapał się na „wirusa w koronie”. I teraz nie wiadomo, czy mąż też się od niego załapał i przywlókł to do domu, czy nie

Mąż śmiał się, że na robocie wszyscy spryskiwali się jakimiś odkażaczami… a przecież to o jeden dzień za późno. Jak ktoś miał to świństwo załapać, to już załapał i żadne odkażanie nic nie da…
Teraz spokojnie trzeba zaczekać kilka dni, czy jakieś objawy wystąpią, czy nie… w zasadzie można iść na bezpłatne testy, ale sama nie wiem, czy warto…
Dzień dobry



Tu nie ma żadnych reguł…
Jedni łapią inni nie, jedni przechodzą lekko, inni ciężko…
Ważne, żeby TERAZ się dobrze odżywiać, wysypiać i nie stresować (co miało być to będzie)
Que sera, sera!
Miralko!
Krzysztof ma rację -nie ma reguł. Widziałam się kiedyś z kolegą, który już w czasie gdy spacerowaliśmy narzekał, że mu zimno. To było w zimie, więc ja też zmarzłam, nie wydawało się to aż tak dziwne.
Przyszedł do domu -zmierzył temperaturę i już wiedział czemu mu było tak zimno. Okazał się to covid bardzo ciężko przechodzony. Ja mając bardzo słaby organizm nie złapałam wtedy.
Faktycznie trzeba spokojnie czekać i w tym czasie dbać o siebie, budować odporność.Tu też Krzysztof ma rację.
Dziękuję Wam, za wsparcie


Nie wpadam w panikę, bo wiem, że nie wszyscy załapują się na tego wirusa. To raz. A po dwa, patrząc na procent, który umiera… też można się tym pocieszyć…
Mój syn miał wirusa już dwa razy. Za pierwszym razem przechodził to bardzo ciężko, za drugim prawie nie miał objawów… jedynie stracił węch i smak. Także nawet jedna osoba może to różnie przejść.
A tak w ogóle, to nie wiadomo czy w ogóle się na tego wirusa załapaliśmy, więc nie ma co się martwić na zapas
Dzień dobry
Wpadłem na chwilę żeby oderwać się od pracy…

taki dziś zapieprz, że taczki nie zdanżam naładować
Ale po południu będzie jeszcze gorzej
Dzień dobry, wróciłem z tarczą. Jeszcze jutro skoczyć po oficjalny wypis i już. Ale 2/3 dnia de facto zmarnowane, trudno.
Już w domu?
Super, super, cieszę się, wszyscy się cieszymy !
To prawda ,że cieszymy się
Hurra! 2/3 to TYLKO 2/3!
Bardzo się cieszę. Hurrraaa!!!
Ja też się cieszę!!!
Ale na pewno lepiej spać we własnym łóżku…
Pewnie w rejestrze szpitalnym figurujesz jako pacjent – dlatego jutro wypis
Nawet nie to, bo byłem przyjęty jako „jednodniowy”. Ale tak, na rejestracji przyjęć planowych byłem o 6.45, o 7.30 na oddziale, o 11.30 dostałem łóżko (tak, około 4 h spędziłem na krzesełku w oddziałowej poczekalni), około 14.00 pojechałem na zabieg, który trwał z przygotowaniami może 10 minut (bez przygotowań licząc, ze 3), i do 15.30 jeszcze zostałem w łóżku, potem przyszli lekarze i powiedzieli, że mogę iść do domu, ale jak chcę wypis, to mogę poczekać do 17.00, może nawet 18.00, bo mają sajgon. No to oczywiście zgodziłem się wyjść już, a po wypis wpaść jutro.
Ślicznie wszystkim dziękuję
A co ze spotkaniem na Zoomie? Czy większość już zagłosowała za datą i godziną?
Na razie prowadzi 16.05 o godz. 14.
Wypowiedziała się znacząca 4-osobowa większość (tych, którzy zechcieli się wypowiedzieć).
Brzmi dobrze. To ja się dołączam.
Czy ktoś coś buduje?
Dziś odrabiam zaległości domowe, ale już jestem tym znudzona.
Gdyby więc nikt nic nie planował jak już Quackiemu urośnie mogłabym zabrać Was na jakieś przeczekajkowe spacerki.
Oczywiście jeśli nikt nie ma ciekawszych pomysłów.
Jeśli masz czas, to buduj i nie pytaj

Twoje spacerki są ciekawe, więc zawsze chętnie je obejrzę i poczytam. I jak podejrzewam, nie tylko ja
Nie tylko Ty, bo ja też. Buduj!
Miłe jesteście. Szukam zdjęć, bo gdzieś się ukryły…i jak znajdę zaraz zabieram się za budowanie.
Nadchodzi moja godzina do spania, więc się pożegnam. Nowe pięterko zobaczę jutro. Dobranoc
Spokojnej. I ja też niestety zmykam – ze względu na dzisiejszy rozkład dnia. Do jutra!
Śpij dobrze, jutro zobaczysz, bo dziecko przyszło, więc proces budowania uległ zakłóceniu, ale buduję, zdjęcia znalazłam.
Dobranocka.
Dzisiaj Mariusz Lubomski. Bardzo mi przypasowało.
Snów spacerologicznych (jako zapowiedź następnego pięterka
)
O! Dziękuję za zapowiedź.
Zafascynowały mnie „kieszenie jak ocean”. Takie wielkie? Takie puste? Czy takie pełne plastikowych śmieci?
Wróciłem z prawego ekranu, ze spotkania Klubu Książkowego. Ale Wyspa cały czas była na lewym!
Takiemu to dobrze!
Widzę jakieś zdjęcia w Bibliotece.
Tetryku czy budujesz wpis? Czy mam się wstrzymać z budowaniem?
Ja widzę twoje… Moje wcześniejsze, z osiedla, już pokazywałem w komentarzach.
To gdzie ja byłam gdy je pokazywałeś, że ich nie widziałam?
Łoj, coś mi alt szwankuje …
Tego u nas jeszcze nie grali!!! Gotuję obiad (jak zwykle, kiedy jestem w domu). Zajrzałam pod pokrywkę w garnku… w prawej ręce łycha, w lewej pokrywka. Usłyszałam jakiś trzask, popatrzyłam na pokrywkę, a ta, w moich oczach, rozpękła się na dwieście pięćdziesiąt kawałków


Widać, że szkło hartowane…
Nie wiem czemu pękła? Mam ją od początku pobytu tutaj, czyli od ponad 20 lat… dziwne…
Dobrze, że ci te 250 kawałków nie wpadło do zupy 🙂
Trzymałam pokrywkę trochę z boku, więc nic do garnka nie wpadło
Gdyby wpadło, musiałabym zaczynać obiad od nowa. Kto by „wyskubał” całe to szkło?

Mąż, gdy wrócił z pracy, powiedział mi, że ja to mam oczko! Nawet pokrywkę potrafię rozłupać na drobne kawałki jednym wejrzeniem
No! Na czysto czarownica…
I od razu mi się przypomniało…
Gdy się urodziłam, moja starsza siostra miała rok i pięć miesięcy. Często bawiła się z kolegą (w jej wieku) z sąsiedniego domu – Czarkiem. Mama przywiozła mnie ze szpitala i powiedziała, że to mała siostrzyczka – Mirusia (nie znoszę tego zdrobnienia). Bardzo długo siostra nazywała mnie „Czarusia”, bo to było jej bliższe… a gdy rodzice próbowali prostować, nie zwracała na to uwagi. Przez ładnych parę miesięcy byłam „Czarusia”…
Zapalam lampkę dla uspokojenia snów… i pokrywek! 😉

A ja zapraszam piętro wyżej.