Archive for Wiersze i wierszyki

Krakowski Karnawał

Wink

Nie  wiem, który to nasz przodek,
W przydługi ponoć karnawał,
Gdy wyczerpał wszelki środek,
Skąd wziąć jaki świeży kawał,

Wnet, po formy dążąc nowe,
Chwycił kpiarstwa kaduceusz,
Skrobnął się nim mocno w głowę
I wymyślił – jubileusz.

Przyjęła się ta

Jesienna zaduma

Znalezione w sieci, mam nadzieję, że Autorka mi wybaczy, że Ją zacytuję na wstępie.

Ryszard Kapuściński kojarzy się przede wszystkim z reportażem, niekoniecznie z poezją, a był przecież także poetą i myślę, że warto o tym pamiętać.
W 2005 r., …

Rymy

Sądzę, że każdy z panów mi to przyzna,
Że by inaczej szła droga poetycka,
Gdyby na przykład do słowa ” ojczyzna”
Nie było rymu : ” blizna” i ” mielizna”,
Lecz dajmy na to, – „sól attycka”
 
Nikt by już

Pieśń cherubińska………… fragment

….Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa,
aby sie nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb,
by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb
zwycięstwa….
 
To przecież nie jest znużenie. To obłok wiosenny gruby,
który nadpłynął z

Internet a sonety Szekspira

Wszyscy znamy Szekspira jako autora dramatów i komedii scenicznych; mniej znana jest jego twórczość poetycka (choć niedawno była w komentarzach przywoływana 😉 ). Chciałbym – na przykładzie jednego z sonetów genialnego Anglika wykazać, że już wtedy – XVI-ty wiek! – …

Oda do jesieni

Poro mgieł bujna i nabrzmiała plonem.
W spisku serdecznym z dojrzewania słońcem
Dumasz, jak hojnie błogosławić gronem
Wino w krąg strzechy pod okap się pnące,
Jak sad omszały giąć jabłek ciężarem,
Jak aż do pestek w owoc wlać dojrzałość,
Zjędrnić

Charles Baudelaire „Zwłoki”

Czy pomnisz, moja luba, cośmy to widzieli
W ów letni ranek tak strojny w promienie?
Na zakręcie drożyny trup się ścieli;
A łożem jemu żwir i kamienie.
Nogi wznosząc do góry, jak w rozpusty szale,
Ziejące jadem to ścierwo gorące

Żagiel..

Samotny żagiel w niebios toni

Bieleje na błękicie fal.

Skąd płynie? dokąd? za czym goni;

Ku jakim brzegom biegnie w dal?

 Wrą fale, wicher oszalały

Ze skrzypem czoło masztu gnie…

I nie od szczęścia żagiel biały

Ucieka, nie ku szczęściu

Rybołówstwo

Ta nić , wraz z rybką w powietrze wyrwaną,
To twój ratunek od  uroku wody.
Ona cię trzyma, broni przed nirwaną
Ciągnąca lilie i świateł niewody…
 
Nenufar w chmury zapatrzony niemo,
Ani cię zdziwi, ani cię zachwyci,
nie stracisz zmysłów

Boski wizerunek

 

Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość-
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.
Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To człowiek-Jego dziecię.
Dobroć ma bowiem ludzkie

Wojciech Młynarski „Żurek”

Jakaś przykrość nawet nieduża
Pech przypadek zły losu traf
Innych ludzi od razu wkurza
Wciąga niby w błotnisty staw
Zaś mną zły los zakolebie
Chcąc mnie wprawić w psychiczny niż
To ja wszystko to biorę w siebie
A na zewnątrz

Po co żyjemy

Życie jest diabła warte
poza Szopenem, Mozartem;
poza Słowackim, Mickiewiczem
jest w ogóle niczem.
 
Ja nie, żeby pisać „Sonety”,
nie żeby „Króla Ducha”. –
sercem poety pragnę posłuchać….
 
Czego ? – no, Wisły, no oczywiście,
kiedy brzozowe liście,
jeszcze nie

„Rozebrana ballada” C.K.Norwid

I
Ani jej widzieć wieczorem, ni z rana,
Bo rozebrana…
Więc śpi zapewne! – niech raz rzekną szczerze
Służebne panny,
Lub że, gdy wstawa i nim się ubierze,
Używa wanny.
II
Tymczasem szwaczek trzy stoi z pudłami
I szewców sporo,

Nadzieja

Jeżeli nam sie uda to cośmy zamierzyli
i wszystkie słońca które wyhodowaliśmy w doniczkach
naszych kameralnych rozmów
i zaściankowych umysłow
rozświetlą szeroki widnokrąg
i nie będziemy musieli mówić że jesteśmy gniuszami
 
bo inni powiedzą to za nas
i aureole
tęczowe

Z chłopa król

Nie umiem jeść widelcem. Gniecie mnie korona.
Po diabła mnie ubrali w te ich aksamity.
Kobieta w długiej sukni to jest moja żona,
Jakbym nie dość miał dziwek z mojej dworskiej świty.
 
Szepty wkoło mnie. Pląsy i parle franse.
Co

Kronika olsztyńska

                                   I wieczne lato świeci w moim państwie
                                                                     „Sen nocy letniej”
   Gdy trzcina zaczyna płowieć,
a żołądź większy w dąbrowie,
znak, że lata złote nogi
już się szykują do drogi.
 
Lato, jakże cię ubłagać ?
prośbą jaką ? łkaniem

Rodzicom

A otóż i macie wszystko,
Byłem jak lipy szelest,
na imię mi było Krzysztof,
i jeszcze ciało – to tak niewiele.
 
I po kolana brodząc w blasku
ja miałem jak święty przenosić Pana
przez rzekę zwierząt, ludzi, piasku,
w ziemi

Złudzenia popularności

Pewnego dnia
( a dzień był piękny jak skrzypce)
szedłem sobie spacerkiem
przez place i ulice.
 
W parkach grały kapele
Rzecz się działa w niedzielę.
 
Lecz co mnie zastanowiło,
można powiedzieć,ogromnie,
to to, że wszyscy tak miło
się uśmiechali do

Gdyby

Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki
…nie było by symfonii
Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy
…nie było by książki
Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie czyni muru
…nie było by domu
Gdyby kropla powiedziała: jedna …

Ze specjalną dedykacją dla Miśka, wielbiciela takich klimatów

Tadeusz Miciński. „Poeta mag”, „czciciel tajemnic”, największy specjalista od magii, satanizmu nauk ezoterycznych swych czasów – tak nazywano, jednego z najwybitniejszych poetów, dramaturgów i prozaików Młodej Polski. Był jednym ze sztandarowych pisarzy polskiego ekspresjonizmu i prekursorem surrealizmu. Wyrażał idee panslawizmu …