Archive for Wiersze i wierszyki

Rymy

Amazed 

Sądzę, że każdy mi to z panów przyzna,
Że by inaczej poszła droga poetycka,
Gdyby na przykład do słowa ” ojczyzna”
Nie było rymu: ” blizna” i ” mielizna”,
Lecz, dajmy na to – ” sól attycka”
 
Nikt by już

POECI…

Mam ciało, co więc z nim właściwie czynić,

Takim wyłącznym i moim jedynie?

Za cichą radość, że oddycham, żyję,

Komu, powiedzcie, wdzięczność swą odkryję?

Jam i ogrodnik, jam i kwiat szczepiony,

W ciemnicy-m świata nie osamotniony.

Na szkle wieczności już

Mój Ojciec….

Mój ojciec bardzo lubił France’a
i palił Przedni Macedoński
w niebieskich chmurach aromatu
smakował uśmiech w wargach wąskich
i wtedy w tych odległych czasach
gdy pochylony siedział z książką
mówiłem: ojciec jest Sindbadem
i jest mu z nami czasem gorzko

Sztaudynger – Krople liryczne

                                   Powrót
 
W krainy niedorzeczne, krainy nie istniejącego dzieciństwa
wracam znowu
Po gibki pręt , jaki rósł, o tam, na dnie parowu,
Po kalin smak, po grzybów kształt, po stokroć w snach
wyśniony,
Dzieciństwa próg przechodzę znów, niestety , z innej

Piosenka wzruszająca..

                  Choć twej młodości jasny płomień

Iskrami bucha oszołomień,

Zmysły

O Piękna ma,

Nie kusi mnie twych wdzięków wiosna,

Kiedy promienna i radosna

Ku życiu drga…

Spoglądam z dala obojętny,

Jak w żądzy szczęścia zbyt namiętnej

Zatracasz gust —

I patrzę

Właściwie każdy wiersz

Właściwie każdy wiersz
mógłby mieć tytuł ” Chwila”.
 
Wystarczy jedna fraza
w czasie teraźniejszym,
przeszłym a nawet przyszłym;
 
wystarczy, ze cokolwiek
niesione słowami
zaszeleści, zabłyśnie,
przefrunie, przepłynie,
czy też zachowa
rzekoma niezmienność,
ale z ruchomym cieniem;
 
wystarczy, ze jest mowa

Plątanina delikatnych owadzich śladów zostawionych w piasku

Rodzinna wioska Masy,
autobus wiezie nas tędy znowu;
     
                      nasiąknięty lasek bambusowy
                      kołyszący się ciężko w mżącym deszczu
                      i doskonale proste rzędy sadzonek ryżu
                      błyszczące regularne lustra wody,
                      ciemny gaj namokłych drzewek Sugi
                      u podnóża góry,
 
                      nastroszone wrony,
                      dzieci w żółtych

Trzy przyśpiewki błazna

Buziaczki
Mniej pokazuj, niż posiadasz,
Więcej wiedz, niż wypowiadasz,
Mniej pożyczaj, niż odkładasz,
Więcej gromadź, niż przejadasz,
Mniej konkluduj, niż zakładasz,
Więcej zyskaj, niż postradasz,
Żyj cnotliwie, dziecię moje,
Wyskokowe rzuć napoje,
Drogie stroje i dziewoje:
Najważniejsze – wyjść na swoje.

We wszystkim

Ach, być żywym
               o poranku w pełni września
               boso przekraczać strumień,
               sapiąc podwijać nogawki,
               trzymając w rękach buty i tobołki,
               słoneczny blask, lód na płyciźnie,
               pólnocne Skały.
 
Zimne wody potoku migocą i hałasują,
kamienie, małe i twarde jak palce u

Maj, czyli Maius..

Maj to miesiąc tajemniczy,

cały w miłości, w słodyczy.

Zielono dzień się zaczyna,

błękitnie zamierzchu godzina:

wieczorem drżą gwiazdy modre,

chrzęści złoty pas nad biodrem,

a w pasie szmaragdy chowa

dziewczyna, panna majowa.

Lśni w gwiazdach majowa panna

jakoby perska

Co słychać ?

Wink

Sto razy na dzień mi się zdarza
Udręka ta, nieszczęście, pech,
Że muszę trafić na nudziarza
Z tą najnudniejszą  spośród cech…
On – gdzie bym nie był – mnie dopadnie:
W tramwaju, cyrku w Kłaju, w Kładnie –
Daremnie  chciałbym

Dziki koń

Gdzieś daleko nad kurhanem
Dziki koń zatrzymał się
Czy z wieczora, czy nad ranem
Silny wiatr mu grzywę rwie.
Piękny koniu, dziki koniu
Czemu patrzysz w siną dal?
Tego wichru nie dogonisz,
Niech ci go nie będzie żal.
Pędzi koń …

Modlitwa estety….

W wielu rzeczach świat po prostu

Jest podobny do loterii:

Nie wybierasz swego wzrostu

Ani swojej peryferii.

Tak byś wolał czy inaczej,

Chcesz być cienki, chcesz być gruby,

Rośniesz, jak ci traf przeznaczy,

Prima vista, ot, bez próby.

Nim się

Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha

Rodzina wyjechała do Hagen.

Sam zostałem w tym ogromnym domu.
Bardzo śmieszą mnie te złocenia,
i te pelikany rzeźbione od niechcenia,
 i te chmury mknące na południe
 
Ja bardzo lubię chmury. I światła pochmurne.
Jak fortece. Jak moje fugi poczwórne.

Wiosna…. Dytyramb.

Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulice wylegnie,
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świetować wiosną w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,

Przedwiośnie

Topnieje wszystko prócz serca i przylaszczek co przy-
                                                                   padły do pni….
Rowy są jak wezbrane Dunaje, łąki posrebrzyły się od
                                                                      zalewu,
od Warty aż po Dźwinę , od Wisły do Teterewu
ruszyły kry, zakwitły bazie, wydłużyły się słońcem
                                                    przygrzane dni,

Dyskusja

Cheers

Ostro urżnęlismy się czystą
Władek i ja.
Władek jest twardym komunistą,
Gdy w czubie ma.
 
Jak piłki, tak przy głowie głowa,
Pijane w pień,
Po białych płotach Czerniakowa
Hula mój cień.
 
Zabiega naprzód, plackiem leży,
Usłużny tchórz…
I nagle –

Trochę z Cypriana Kamila Norwida…….

 
Dziennikarstwo i publicystka
                     Nowy Organ                        
   1
Ukleiłem sobie z p a p i e r u  n o s,
    Monumentalny i krzywy –
Dzień w dzień powtarzam w głos,
   Że to jest O r g a n  ż y w  

Wariacje na tematy rejowskie

Approve

Żywot, żeby miał glanc swój,
musi jak wstążka w tańcu
lśnić złoto;
 
żeby troski niezbytnie,
żeby w  śpiewie i w rytmie
jak potok;
 
żeby dla  miłej zony
to paseczek czerwony,
to kolczyk;
 
żeby Venus na niebie,
a sól  mądra przy

Bezsenność..

Nie śpię, spać ci nie daję,

palę papierosy;

na stole: budzik, chleb, dwie żółte chryzantemy,

listopadowy wiatr krzyczy wniebogłosy,

ja jestem niemy,

tylko na kształt krzywego drzewa,

wykrzywiam się  na ten wszechświat….

Śpij, moja dobra, moja rzewna,

ja nie śpię.