Zdarzyło mi się w niedzielę odwiedzić najbardziej południowy obiekt „Szlaku Orlich Gniazd” – Zamek w Korzkwi. Znajduje się on bardzo blisko Krakowa — ode mnie niespełna 15 km — i nieraz przejeżdżałem niedaleko, odwiedzając znajomych w dolinie Prądnika, a mimo to, a może właśnie dlatego nigdy tam nie zawitałem. Pokażę wam więc moje pierwsze wrażenia.
Zamek jest zabytkiem prawie tak szacownym, jak warszawska Starówka: zamieszkiwany jeszcze na początku XIX wieku później popadł w prawie całkowitą ruinę. Więcej o historii zamku można znaleźć w Wikipedii. Po wielu przemianach własnościowych, społecznych i politycznych odkupił go skoligacony z dawnymi właścicielami hrabia Donimirski i od tego czasu zamek jest starannie odbudowywany.
Obecnie mieści tam się hotel, można też wynająć sale na imprezy towarzyskie lub inne; np. odbywają się tam coroczne festiwale „Jurajskie Winnice na Zamku w Korzkwi”.
Oprócz miłej, stylizowanej obsługi polecić muszę znakomite smaki potraw serwowanych z zamkowej kuchni. Szczerze zachęcam do odwiedzenia i zakosztowania gościnności zamkowej ekipy!
A teraz zapraszam do obejrzenia paru zdjęć:
Zastanawiacie się może, skąd w kategoriach poezja? Kochani! Spróbujcie tylko tych polędwiczek! Tych kaczek! Łososia na przystawkę! Zaprawdę powiadam wam — poezja! ![]()





Zapraszam do obejrzenia wspomnienia z wizyty w (prawie) średniowiecznym zamku!
Dzień dobry na nowym piętrze!
Och, przepiękne miejsce, a jesienne barwy dodają mu uroku.
Skoro hotel, trzeba się będzie kiedyś zainteresować pod kątem pobytu 🙂
A ja na przerwę.