« W muzeum "po godzinach". Kariera »

Gry i zabawy

„Co tam słychać, moi mili,
Czyście dobrze się bawili?
Co u taty, mamy, cioci,
Chciałbym wiedzieć moi złoci!”

„Fajnie było, byczo było,
Bardzo miło nam się żyło:

Zbysio łomem zdzielił Fredzia,
Gdzie są zwłoki, nikt nie wiedział,
Bo gdy Zbysio działać pocznie,
Kończy każdą rzecz bezzwłocznie”.

„Powieś płaszczyk i ubranko,
Nigdy nic nie wieszasz, Janku!”
Rzekła Mama. Za chwileczkę
Jaś powiesił… kuzyneczkę.

Ryś w ogródku znalazł walec
I przejechał Krzysia malec,
Lecz gdy czekał na oklaski,
Tatuś rzekł: „To żart zbyt płaski!”

Hania miała nową nianię,
Rzekła Mama: „Wysadź Hanię!”
Niania, pomyślawszy chwilę,
Wysadziła ją… trotylem.

Fajnie było, byczo było,
Bardzo miło nam się żyło!

Józio, starszą swą kuzynkę,
Przepuściwszy przez maszynkę,
Dumny z siebie rzekł do mamy:
„Zawsze wpierw przepuszczam damy!”

Robiąc grzanki, niania miła
Nagle żywcem się spaliła.
Lecz to było przykrym zgrzytem,
Że spłonęły grzanki przy tym!

Fredzia bredzi wciąż i bredzi,
Gucio urżnął język Fredzi.
Konwersacja twierdzi Gucio,
Wnet skończyła się, jak uciął.

Rzekły ciotki: „Marmoladę
Zrobić ci będziemy rade”.
By się nie trudziły, Otek
Marmoladę zrobił z ciotek.

Fajnie było, byczo było,
W telewizor się patrzyło.

I gazetki się czytało,
Wiadomości w nich niemało
I pomysłów świeżych masa,
W co się bawić, hopsa, sasa!

Antoni Marianowicz


Wszelkie podobieństwa do czyichkolwiek rzeczywistych działań są absolutnie przypadkowe! 😉

Obrazek wyróżniający pobrany z internetu

EDIT: Ilustracje Bohdana Butenki do wiersza „O Juleczku…”:

247 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Może odrobina czarnego humoru rozjaśni nam szarą rzeczywistość?

  2. Bożena pisze:

    Fajny wierszyk, ale dobrze że nie dałeś tego przed snem… Mogłyby nas dręczyć koszmary.

  3. Dzień dobry

    Bardzo czarny humor Afraid

    Z podobnych wierszyków-horrorów pamiętam jedynie ten o cioci:

    Ciocia Jadwinia wpadła do studni
    Leży w niej chyba niemal od stu dni
    Trzeba uważać moi złoci
    By się przypadkiem nie napić cioci… Wink

    Ale to bardzo stare Tired

  4. Makówka pisze:

    Wróciłam właśnie z cmentarza, a tu na Wyspie czarny humor.

    Życie, samo życie…

    A jeszcze Tetryk wspomniał o czarnym śnie Makówki!

  5. Makówka pisze:

    Jestem w domu i już nie planuję nigdzie wychodzić. Kukam więc na Wyspę, czytam, ale dziś odpoczniecie od mojego gadulstwa.
    Czarny humor zarówno w wierszach jak i w książkach, filmach, a nawet dowcipach to nie jest coś, co lubię. Podobnie jak horrory lub kryminały.

    Szczególnie w dniu, w którym byłam na pogrzebie koleżanki ze wspólnego wędrowania po turystycznych szlakach.
    Krysia była osobą samotną, bez rodziny. Gdy chorowała opiekowali się nią znajomi i przyjaciele z wycieczek. Wędrowała z różnymi grupami, podobnie jak ja.
    Na cmentarzu dziś spotkałam znajomych z różnych „grup turystycznych”.
    Po pogrzebie usłyszeliśmy dzwoneczki. Większość osób tam obecnych poznała maskotkę -owieczkę z dzwoneczkami, która zawsze przyczepiona była do Krysi plecaka.
    Tak więc nikt się nie zdziwił czemu zniszczona owieczka zawisła na grobie.

    Podobnie nikt nie zdziwił się, (gdy już odeszliśmy trochę dalej od grobu,) czemu jeden z kolegów został przy grobie i zapalił papierosa. Krysia nazywana była „nikotynka” albo „Krysia palaczka”, gdyż tak dużo paliła. Dzwoneczki i symboliczny papieros wypalony „z Krysią” -to było oczywiste dla każdego.

    Mała, drobniutka, cichutka, niepozorna. Po wylewie został lekki paraliż, ale lekko powłócząc nogą dalej chodziła na wycieczki, nie opuściła żadnego slajdowiska w „Kontynentach”.

    Kolejny wylew już był ostatnim.

    Przepraszam za ten komentarz zupełnie nie na temat i niemający nic wspólnego z czarnym humorem.

  6. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa. A te znakomite wierszyki Marianowicza z tego, co pamiętam, były wzorowane na podobnych brytyjskich, oczywiście to nie przekład, tylko inspiracja.

    Gdzieś widziałem też cały zbiór rymowanych tekstów z nagrobków, po części chyba nawet autentycznych. Ale pozwolicie, że wrócę do tego po przerwie.

  7. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 A. Marianowicz pisał również wiersze miłosne , ale zawsze z pewną nutką realnej satyry . Dla przykładu zakończenie wiersza miłosnego On i Ona : I żyli by tak z sobą najczulej , miłości wiecznej będąc dowodem , gdyby nie rzucił jej dla jędzuli , niewiernej , wrednej i z piekła rodem ! Jednym słowem ,samo życie . Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Myślę, Maksiu, że warto zamieścić ten wiersz w całości. Może Makówka się uśmiechnie?

      Miłość mu dała pełną wyrzeczeń —
      Któż widział słodszą nad nią dziewczynę?
      Jak nikt robiła zrazy i pieczeń,
      A serce miała zgoła matczyne.

      Dbała o niego jak o niemowlę,
      Najofiarniejszych nie szczędząc starań,
      Zaś o jej cnoty mocną budowlę
      Najtwardszy nawet kruszył się taran.

      Nie była nigdy zazdrosna — skądże?
      Gdy zdrady zdarzał mu się wypadek,
      To uśmiechała się tylko mądrze,
      Ciesząc się z jego uroczych zdradek.

      Wciąż tak ją widział, w niego wpatrzoną,
      Jak w delicyjną potrawę smakosz.
      Była mu siostrą, kochanką, żoną,
      Matką mu była i babką takoż.

      I żyliby tak z sobą najczulej
      Miłości wiecznej będąc dowodem,
      Gdyby nie rzucił jej dla jędzuli
      Niewiernej, wrednej i z piekła rodem.

      • Makówka pisze:

        Makówka się uśmiechnie i zapyta, czy nie lepiej być jędzulą niż taką wpatrzoną?
        Panowie już tak mają, że lubią gonić króliczka, a gdy króliczek złapany i bezgranicznie wpatrzony to …idą szukać następnego króliczka do gonienia.
        Bo ” z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

        Teraz jednak jest równouprawnienie i bywają kobiety, które rzucają poczciwca dla drania.

  8. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Tetryku:)

    Lubię humor oparty na dwuznaczności. Również ten czarny:)
    Chyba najwięcej w tym temacie „popełniono” epitafiów, Bo „epitafia każdy potrafia”, jak stwierdził kiedyś St. Barańczak, który również od tychże nie stronił.
    Bardzo podobał mi się jego przekład epitafium, które w zamierzeniu miało być hołdem, a wyszło, jak wyszło:

    „Niestety! Sir John Ogilvy zmarł,
    w wieku lat osiemdziesięciu dwóch,
    lecz ufam, że do nieba trafił jego duch.
    Albowiem był to pan nader hojny,
    który lekką ręką wydawał krocie,
    A w szczególności w tym celu,
    aby hojnie pomagać biedocie.
    Dobroczynności poświęcał się
    nieomalże w każdej chwili,
    Co się przejawiło zwłaszcza w tym, że
    wzniósł przytułek dla dorosłych imbecyli,
    A potem przekazał tę instytucję
    darmo i bez procentu
    Ludności miasta Dundee
    w charakterze prezentu.”

    Cóż, „epitafium nie wszyscy jednak potrafium”:)

    A w klimacie makabresek A. Marianowicza może Starsi Panowie:):

    Pozdrawiam:)

  9. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    Rozmokrzyło się okrutnie:)
    W butach chlupawica, kapturze też…

  10. Bożena pisze:

    Jak czarny humor, to…

    Stary Baca dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
    – Do pięciu wyrazów za darmo.
    – Nooo… to niech będzie: Zmarła Jagna Górska.
    – Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
    – To niech będzie, Zmarła Jagna Górska, sprzedam Opla.

  11. Quackie pisze:

    No to jestem po przerwie.

    Otóż z tego, co pamiętam, całą serię takich tekstów z nagrobków przełożył Antoni Marianowicz z angielskiego oryginału autorstwa Edwarda Leara.

    Był tam np. ten o odźwiernym:

    Milordzie, wrota znów nowego
    na pół przecięły odźwiernego…
    … od lat już was uczę i uczę:
    tę część przynoście, gdzie są klucze.

    A to przełożył Barańczak z angielskiego oryginału Hillaire Bellocqa:

    Lord Finchley sam naprawiał prąd: po dwóch minutach
    Został z niego zwęglony trup. I dobrze mu tak!
    Rolą ludzi zamożnych na społecznej scenie
    Jest dawać rzemieślnikom płatne zatrudnienie.

    cdn.

  12. Bożena pisze:

    A na mnie czas do spania.
    Dobranoc lulu

  13. Tetryk56 pisze:

    A ja odzyskałem swój rower, wczoraj oddany do obowiązkowego przeglądu – i dobrze mi z tym! Pleasure

  14. Quackie pisze:

    W naszej Rodzinie, obejmującej obok moich Rodziców również ulubionego Wuja Quackie (brata ojca, ale nie stosujemy nazewnictwa „stryj”) krążył z dawien dawna taki „nagrobkowy” wierszyk:

    Tutaj leży John Belby,
    Został zastrzelony ze strzelby.
    Nazywał się nie Belby, a Pest,
    Ale Pest to nie jest rym do strzelby,
    A Belby jest.

    Po latach zapragnęliśmy pewnego dnia dowiedzieć się, skąd nam się to wzięło.

    Okazało się, że to Ludwik Jerzy Kern. Ponoć przełożył z angielskiego, ale nigdzie nie można znaleźć oryginałów, więc zakładam, że to jednak jego twórczość inspirowana faktycznie podobnymi wierszykami angielskimi.

    Pierwszy raz ten wierszyk ukazał się w Przekroju z 1962 (nr 37), w towarzystwie innych, podobnych:

  15. Quackie pisze:

    Aliści w szale poszukiwań domniemanego oryginału wierszyka o Johnie Belbym trafiłem na angielską (amerykańską) stronkę z takimi wierszykami z nagrobków (o, tutaj: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/briefpoems.wordpress.com/tag/funny-epitaphs/). Nie wiem, ile z nich jest autentycznych, a ile wymyślonych bez rzeczywistych nagrobków i lokatorów spod spodu, ale znalazłem jeden, który zasadą bardzo przypomina ten Kerna o Johnie Belbym:

    Underneath this pile of stones
    Lies all that’s left of Sally Jones.
    Her name was Lord, it was not Jones,
    But Jones was used to rhyme with stones.

    Co przełożyłem na polski własnoręcznie, zmieniając tylko nazwisko:

    Leżą tu pod kamieni kupą
    Doczesne szczątki Sally Dupont.
    Z nazwiska Lord, a nie Dupont
    Lecz chciałem znaleźć rym do „kupą”.

    cdn.

    • Tetryk56 pisze:

      Gdy Żydzi w pustyni nie mieli co jeść
      Bóg z nieba zesłał im mannę.
      Gdy Wallace pechowiec małżonkę chciał mieć
      Sam diabeł podesłał mu Annę

      (nagrobek Anny Wallace na cmentarzu w Ribbesford, Anglia)

      • Quackie pisze:

        O, a czyj to przekład? Bo oryginał podobno autentyczny!

        (The children of Israel wanted bread
        And the Lord sent them manna.
        Old clerk Wallace wanted a wife,
        And the Devil sent him Anna.)

        • Tetryk56 pisze:

          Przełożyłem, nie zmieniając nazwiska! Hihihi!

          Ale spróbuj przełożyć to:

          Here lies a man that was Knott born,
          His father was Knott before him,
          He lived Knott, and did Knott die,
          Yet underneath this stone doth lie.

          The tombstone of John Knott in a Sheffield, England, cemetery

          • Quackie pisze:

            Niee, tu nie ma szansy, nie tylko ze względu na nazwisko, ale konstrukcję zdań po angielsku Happy-Grin

          • Tetryk56 pisze:

            Tu leży Janek Nie urodzony
            zaś jego przodek Nie żył przed nim
            Wpierw Nie żył, wreszcie tenże Nie umarł
            Pod tym kamieniem Nie jest złożony
            (z nagrobka Jana Nie)

            • Quackie pisze:

              (Oddala się chyłkiem z podkulonym ogonkiem)

            • Lena Sadowska pisze:

              Dobry wieczór Panom:)

              Dziękuję za solidną porcję świetnej zabawy:)

              Sama dodam może coś, co mogłoby być preludium:

              „- ty ty ty ty ty ty ty ty ty
              czas pa­lusz­kiem gro­zi”
              („ty…” M. Białoszewski)

              i intermezzem:

              „Ten czar­ny au­to­bus
              jest inny niż sta­do czer­wo­nych
              ki­pią­cy jak gar­nek
              na bla­sze

              W środ­ku je­den pa­sa­żer
              cier­pli­wy i po­dłuż­ny
              w drew­nia­nym płasz­czu
              za­pię­ty na ostat­ni gwóźdź
              wy­sią­dzie na ostat­nim przy­stan­ku

              Do tego au­to­bu­su nikt się nie pcha
              po tru­pach
              wprost prze­ciw­nie

              Po­ma­luj­my wszyst­kie au­to­bu­sy
              na czar­no z bia­łym pa­skiem
              ich me­lan­cho­lij­ny wy­gląd
              skło­ni lu­dzi
              do wza­jem­nej życz­li­wo­ści
              przy wsia­da­niu
              i przy wy­sia­da­niu”
              („Czarny autobus” – T. Różewicz)

              do epitafialnego grande finale:)

              Pozdrawiam:)

  16. Quackie pisze:

    Wśród tych epitafiów jest jedno, powiedzmy sobie szczerze, nieprzetłumaczalne:

    Here lies Lester Moore.
    Four slugs
    From a forty-four.
    No Les
    No More.

    Co dosłownie, ale nie zupełnie niesatysfakcjonująco przekłada się na:

    Tu leży Lester Moore
    Cztery pociski
    Z czterdziestki czwórki
    Ni mniej
    Ni więcej

    Przy czym tak się składa, że w j.ang. „Ni mniej, ni więcej” („No less, no more”), można, zapisując z lekkim błędem, powtórzyć imię i nazwisko delikwenta.

    Nie da się? No to spróbujmy:

    Tu leży Lester Moore
    Z ciałem pełnym dziur
    Trafili go poczwór-
    nie.

    (Quackie+Junior)

    Ale jakby zmienić do imię i nazwisko…

    Tu leży Doc Wadnie
    Postrzelony szkaradnie
    Cztery pociski
    I po wszystkim.
    Nie trzy, nie pięć. Cztery dokładnie.

    (Quackie solo. „Doc Wadnie” czyta się oczywiście mniej więcej jak „dokładnie”, a przy okazji wyszedł limeryk)

    Równocześnie epitafium wzięli na warsztat Rodzice Quackie:

    Tutaj spoczywa Lester Moore
    Ile pocisków – tyle dziur.
    Będę szczery:
    Kaliber czterdzieści cztery,
    Pociski cztery….
    Co rewolwer – to nie sznur!

  17. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    No to cóż innego by mogło być pod takim wpisem, jak nie Maciej Zembaty?

    Snów o tym, gdzie jest najprzyjemniej.

  18. Makówka pisze:

    Jeśli chodzi o uśmiechanie się Makówki to uśmiechnęłam się po zobaczeniu prognozy pogody na jutro.

    Planuję więc jutro korzystać z ładnej pogody. A jak nie uda się z pogody to bodaj z życia.

    W tym celu przed chwilą umyłam głowę, usmażyłam kotlety i wyciągnęłam kijki i plecak.

  19. Makówka pisze:

    Poczekam tylko na lampkę i umykam.

    DOBRANOC!

  20. Tetryk56 pisze:

    Jest i lampka. Nie śnijcie Zembatego ani Marianowicza!

  21. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękny dzionek wstaje, jak latem Fala

  22. Makówka pisze:

    Witam!

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry, Quackie wstany, ogonek rozprostowany.

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jeszcze tylko trochę biegania i znów wracam do moich książek 😉

  25. Dzień dobry

    W gąszczu informacji bieżących zupełnie umknęła smutna, warta przypomnienia, rocznica – 19 października 2017 roku dokonał samopodpalenia szary człowiek – Piotr Szczęsny Tears

    „Ja zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich- nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. Wzywam was!” ~ Piotr Szczęsny, 19.10.2017 roku.

    Lekarzom nie udało się uratować Mu życia i zmarł w szpitalu 29.10.2017…

    Minęły 3 lata i nikt już (chyba) nie pamięta Jego czynu Tears
    Smutno Sad

    • Tetryk56 pisze:

      Pamiętamy…
      W poniedziałek na krakowskim Rynku zapłonęły znicze upamiętniające rocznicę. W Niepołomicach, gdzie Piotr Szczęsny mieszkał, upamiętnienie jest przewidziane w rocznicę jego śmierci.

    • miral59 pisze:

      O Szarym Człowieku „zapomnieli” tylko ci, którzy chcieli zapomnieć, bo sprzyjają ówczesnej (i obecnej) władzy. Cała reszta pamięta, tak osobę, czyn, jak i jego przesłanie…

    • Makówka pisze:

      My w Krakowie, w Niepołomicach pamiętamy. W Warszawie chyba też.

      • Max pisze:

        W Warszawie bywa różnie . Mamy w Warszawie Rondo Dudajewa Czeczeńca , którego potomek we Francji odciął głowę nauczycielowi historii , mieliśmy hasła : Pokochaj mnie Czeczenio i cztery wyprawy do tego Kraju pan Ochojskiej z misją humanitarną . W Polsce przyjęliśmy prawie sto tysięcy czeczeńskich uchodzców i może jest brak czasu , aby wysłuchać polskiego obywatela o problemach naszego Kraju ? Thinking

        • Tetryk56 pisze:

          Warszawiacy uczcili rondem Dudajewa, jak sądzę, nie za wyczyn jego potomka… I nie przypuszczam, aby akurat pochylenie się nad Czeczenią odwracało uwagę ludzi od problemów, które podnosił Piotr Szczęsny.

          • Max pisze:

            W życiu bywa różnie . W dzielnicy Wola w czterech byłych hotelach zamieszkiwało kilkuset Czeczenów . Dzisiaj nie ma żadnego . Towarzystwo rozjechało się po Europie i być może ten bandyta we Francji , wcześniej mieszkał w Warszawie . Polskie umiłowanie Czeczenii , to było ” zyg , zyg ” dla Rosji i nie widzę w tym większego sensu . Thinking

            • Tetryk56 pisze:

              To akurat prawda! Choć podzielam sympatię dla narodów walczących z opresją. Ot, resztki romantyzmu…

              • Makówka pisze:

                Tetryku!
                Te resztki romantyzmu i idealizmu to chyba NADAL coś, co łączy tych, co są w naszym Stowarzyszeniu.
                Resztki, bo to towar coraz bardziej deficytowy -solidarność ze słabszymi, poniżanymi, będącymi w opresji lub w mniejszości…

  26. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Chwilę mnie nie było, a tu takie fajne pięterko Delighted
    Poczytałam (a było co), trochę się uśmiałam, ale też i trochę zadumałam…

  27. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu. Teraz obiad, herbata, ciasteczko i leżę do góry brzuchem.

    • Max pisze:

      Do góry brzuchem to możesz przeczytać : Każda ładna dziewczyna jest taka , że wpierw rzuca spojrzenia , a potem chłopaka . A Marianowicz … Bukiet

      • Makówka pisze:

        A panowie rzucają spojrzenia, a potem gdy spojrzenia zostają odwzajemnione oglądają się za kim, by tu rzucać spojrzenia…
        Eh, chyba się powtarzam, bo niedawno coś pisałam o gonieniu króliczka.

        No dobra, dobra to rzucanie (spojrzeń), odwzajemnianie itd. dodaje uroku życiu, a poetom i pisarzom tematów do pisania.

        Bukiet

  28. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  29. Makówka pisze:

    Słońce, kolory jesieni, spacer w miłym towarzystwie-miły dzień.
    Póki do Internetu zaglądnęłam tylko po to, aby zerknąć na Wyspę, było dobrze.

    Teraz gdy poczytałam co w Sejmie, TK itd. diabli wzięli dobry nastrój.

  30. Bożena pisze:

    A na mnie nadszedł czas na kordełkę kordelka
    Dobranoc Bye

  31. Quackie pisze:

    Po przerwie, dopiero.

    Kochani, jakoś nie mam dzisiaj nastroju do dyskusji.

    Dobranocka będzie, za chwilkę.

  32. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Coś na uspokojenie, bo chyba nie wspominałem, że dość przypadkiem zmierzyłem sobie ciśnienie i wyszło mi jakieś szalone nad.

    Snów o czymś innym, zdecydowanie.

  33. Quackie pisze:

    Aha, przepraszam bardzo, nie wspominałem, jutro względnie rano wyjeżdżam i będę z powrotem w niedzielę po południu.

    Tak, będę na siebie uważał, biorę maseczkę, rękawiczki i to, co potrzebne w pandemii.

  34. Tetryk56 pisze:

    Co może lampka wobec tej rzeczywistości? Mimo wszystko spróbujmy…

  35. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To znów piątek!

  36. Quackie pisze:

    Przelotnie się witam, wychylam szybką kawkę od Gieni (pokątnie, jako że jeszcze się oficjalnie nie pojawiła Wink1 ) i zmykam. Do niedzieli!

  37. Makówka pisze:

    Witam pochmurnie!

    Herbatę od Gieni chętnie wypiję.

    Kawka

  38. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś dla odmiany w piątek zrobiliśmy cotygodniowe zakupy. Reakcja pani z piekarni:
    – Pan to nie powinien być jutro? Bo mi się już dnie mylą… Wink

    • Dzień dobry
      Mnie dziś obudził znajomy informacją, że od poniedziałku rząd go skazał na areszt domowy (razem z c/a 5 milionami innych Polaków) i musi w ciągu 2 dni wykonać normę pracy za najbliższe 2 tygodnie!
      Faktycznie, wyglądał, jakby wiatraczek połknął… Tired

      • Makówka pisze:

        Od dziś nie noszę dowodu osobistego i jak mnie zapytają czemu oddaliłam się od domu będę z płaczem odpowiadać „To ja tak staro wyglądam? To te kłopoty i choroby, ale JA NIE JESTEM SENIOREM”.

        No i planuję wziąć udział w proteście w Rynku Głównym, nie dam się aż tak zastraszyć! Choć oczywiście boję się wirusa, nie lekceważę!

  39. Ale, żeby wrócić do tematu, cośz klasyki Delicious
    Przypomniał mi się ulubiony wierszyk – makabreska, którym nasi pradziadowie katowali swoje pociechy…
    Dziecię po takim wierszyku zaczynało się moczyć nocą albo zostawało politykiem PIS (taka jest moja teoria tłumacząca obecne działanie władz) Wink

    O Juleczku, co miał zwyczaj ssać palec
    Wiersz Heinricha Hoffmanna (1809 – 1894)
    Tłumaczenie: Stanisław Jachowicz

    Ja wychodzę po ciasteczka
    -Rzekła Mama do Juleczka,
    Sprawiajże się tu przykładnie,
    Nie ssij palców, bo nieładnie,
    Bo kto palec w buzie tłoczy,
    Zaraz krawiec doń wyskoczy
    Z nożycami zły okrutnie
    I paluszki niemi utnie.

    Julek przyrzekł słuchać Mamy,
    Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
    A już nieposłuszny malec
    Myk do buzi duży palec!
    Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
    Wpada krawiec jak pantera
    I do Julka skoczy żywo.
    Nożycami w lewo, w prawo
    Uciął palec jeden drugi,
    Aż krew trysła we dwie strugi.

    Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
    Tak z nieposłuszeństwa leczę!
    Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
    Juleczkowi ciastek nie da,
    Bo kto Mamy nie usłucha,
    Temu dosyć bułka sucha.
    Płacze Julek, żal niebodze,
    A paluszki na podłodze. Afraid

    Źródło: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/niepoprawni.pl/blog/229/stanislawa-jachowicza-urocze-makabreski-dla-dzieci

  40. Max pisze:

    No to pan Prezydent na Stadionie Narodowych otworzył proces tworzenia nowego szpitala dla obywateli dotkniętych Covidem . W przemówieniu dziękował całemu światu za sukces jakim jest otwieranie szpitala na stadionie . Sukces oczywiście rządzącego PIS-u z wojewodami , panem premierem , prezydentem i PREZESEM . A tak na poważnie ,to w Wojskowym Szpitalu na ul. Szaserów jest cały czas gotowy szpital na wypadek W z dwoma salami operacyjnymi własnym zasilaniem energetycznym i gotowe kilkaset łóżek . Może wojny nie będzie i można by ten potencjał wykorzystać dzisiaj ?? Thinking

  41. Makówka pisze:

    Jadę knuć, do popotem.

  42. Tetryk56 pisze:

    Tak to wyglądało przed rozpoczęciem -później doszło jeszcze ze drugie tyle:

  43. Makówka pisze:

    W tej chwili wróciłam.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/twitter.com/i/status/1319690362005409792

    Z Rynku tłum poszedł marszem pod siedzibę PISu, więc poszłam z nimi.
    Tramwaje, autobusy stały, samochody osobowe Policja kierowała objazdem, aby tłum z Rynku mógł SPOKOJNIE przejść na ulicę Retoryka.

    Pewnie jeszcze stoją i krzyczą ***** *** ! ,”Mamy dość!”, „Precz z Kaczorem dyktatorem!” i inne; cóż młodzi nie bawią się w grzeczne hasła.

    Dłuższe tam stanie i dalsze spacery zostawiłam młodym i jak na seniora przystało pojechałam do domu.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/krakow-to-jest-wojna-wielotysieczny-tlum-protestowal-na-rynku-glownym-nastepnie-odbyl-sie-przemarsz-zdjecia/ar/c1-15252370?utm_medium=push&utm_source=pushpushgo&utm_campaign=CampaignName

    Tymczasem oni poszli dalej, pod Jubilat, aby potem znów wrócić na Rynek.

    Szacuje się około 10 tysięcy osób!

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/glos24.pl/wielotysieczny-tlum-protestowal-w-krakowie-doszlo-do-przepychanek-z-policja?fbclid=IwAR2PAIxfP8nS0kaUFfI_zPu4gYKJsSWrCb6fUti8WCgIDQaptZ0R0jwCj5U

    • Jo. pisze:

      Czarno to widzę.

      (mówiłam, że zaglądam! tylko teraz cumuję gdzie indziej – tak to już bywa, ku radości jednych i niekoniecznie innych; ale wiesz, gdzie mnie znaleźć 😉 )

    • miral59 pisze:

      Tak sobie myślę, że to głównie sprawa młodych, tych w tak zwanym „wieku produkcyjnym”… przede wszystkim ich dotyczy. Co wcale nie znaczy, że starsi nie mają prawa wspomagać.
      Jeśli o mnie chodzi, jestem przeciwnikiem aborcji – o ile mnie to dotyczy. Mimo to uważam, że każda kobieta powinna sama decydować, czy chce urodzić, czy nie. Szczególnie jeśli chodzi o uszkodzony płód.
      TK jest dyspozycyjny i zatwierdzi wszystko czego zażyczy sobie „nadprezes”. Nie udało się wprowadzić większych ograniczeń aborcyjnych przez Sejm, to dobry i TK…
      Ludzie kościoła pewnie są szczęśliwi… to jest zupełnie po ich myśli…
      Dodam jeszcze, że o płody walczy cała rzesza, ale już nad tymi narodzonymi nikt się nawet nie pochyli. Wszyscy wiemy jaka jest pomoc państwa rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi. Zasiłki są śmiesznie małe, a rehabilitacja droga… Wiem coś o tym, bo jedna z moich przyjaciółek miała dziecko (już dorosłe), które wymagało stałej rehabilitacji. Jej syn nawet nie mówił… wydawał tylko nieartykułowane dźwięki. Czy usunęłaby ciążę, gdyby wiedziała? Nie wiem… ale wiem że wiele kobiet by to zrobiło. Potrzeba wiele samozaparcia i cierpliwości, żeby mieć takie dziecko… czy każda kobieta jest na to gotowa? Nie sądzę. Narzucanie takiego macierzyństwa jest, moim zdaniem, nieludzkie…

      • Tetryk56 pisze:

        Osobiście nie znam żadnego zwolennika aborcji jako takiej. Każda nieudana ciąża jest tragedią dla matki, tym większą, im później następuje tragiczny koniec. Cynizm, brutalność i obłuda „obrońców życia” są niewyobrażalne.

        • miral59 pisze:

          Ja znam takich ludzi. Kiedyś mieliśmy sąsiada, który uważał, że usunięcie ciąży (niekoniecznie uszkodzonej), to to samo co usunięcie guza na ręce. Nie zgadzałam się z nim, bo moim zdaniem to nie jest to samo…
          Zgadzam się z Tobą, że to cynizm, brutalność i obłuda. Tym „obrońcom życia” wcale nie zależy na płodach, ale na poddaniu kobiet większej zależności od kościoła. Mają siedzieć cicho, bać się i nie wychylać… nawet te kobiety, które do kościoła nie należą. „Bo prawdziwy Polak – to katolik”, a „Polska jest dla Polaków”…

        • Makówka pisze:

          Ciekawy artykuł, choć są w nim same oczywiste rzeczy to jednak warto przeczytać albo wskazać komuś, kto cieszy się z wyroku TK albo uważa, że protestują tylko przeciwnicy KK.

          https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.tygodnikpowszechny.pl/ciezary-ponad-miare-165367?fbclid=IwAR3D1S2hl17QeSeeLNnq0SRxrTZ1SkTo-y0zgL82KwcS2HM9Qn7f16ZDeJM#.X5P9dwtKfQo.

          • Makówka pisze:

            I jeszcze taki głos. Celowo wybieram takie opinie, którym nie można zarzucić, że to głos „lewickiej chołoty, która walczy z KK”.

            • Makówka pisze:

              Dziś też protesty w całym kraju, w Krakowie również. Są już plany na niedzielę i poniedziałek.

              https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/jest-nas-duzo-i-jestesmy-w-kolejny-protest-na-rynku-glownym-w-krakowie-mimo-obostrzen-zdjecia/ar/c1-15254136?utm_mediu

  44. Bożena pisze:

    A to się zasiedziałam! Idę spać.
    Dobranoc kordelka

  45. Tetryk56 pisze:

    Zastanawiałem się nad dobranocką na temat (zatem coś o milusińskich) no i żeby była choć trochę optymistyczna.

    Nigdy nie okazuj lęku, bo inaczej zgaśnie i wypali się
    W twoich dłoniach iskierka narodzin nowego dnia

    Udało mi się?

  46. Makówka pisze:

    Makówczyne m-m.

    Zdjęcie takie trochę kojące zszargane ostatnimi wydarzeniami nerwy -jesień w Stróży.

    (Dziecko dziś zrobiło i mi podesłało).

  47. Tetryk56 pisze:

    Nim nas porwie latający pies albo oplącze dzikie wino, zapalmy lampkę…

  48. Makówka pisze:

    Zaplątana w dzikie wino i …marzenia mówię DOBRANOC!

    Jeszcze na lampkę poczekam:)

    • Makówka pisze:

      No i co ja mam teraz zrobić?
      Wykasować, czy zostawić komentarz pisany równocześnie, ale jednak wyszedł minutę później.
      Dobra, zostawię jako dowód równoczesnego myślenia z SAMYM MISTRZEM i zniknę.

  49. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ostatnio u mnie tylko chmury i deszcz, a nawet burze z piorunami Weary
    Ogarnia mnie „splin”…
    A jeszcze problemy z małżonkiem Weary
    Prawie dwa tygodnie temu odwiedził nas syn. Małżonek prosił go, żeby zadzwonił do ciotki (siostry męża), bo ona ma jakąś sprawę. Synek potakiwał, ale po minie widziałam, że to nie tak prędko nastąpi Wink Zwykle ciotka zajmuje mu ok. 2 godzin (czasami dłużej), a synek nie ma czasu. Ostatecznie jest dorosły i ma swoje własne życie. Powiedzieć jej, żeby się „odpi… erwszgo maja” nie może, ze względu na ojca. No to opóźnia dzwonienie, ile tylko się da Wink
    Już w poniedziałek małżonek zadzwonił do siostry dowiedzieć się, czy synek dzwonił – nie dzwonił. Więc małżonek zadzwonił do mnie z pretensjami i od tamtej pory rozmawia ze mną tylko służbowo. Staram się być cierpliwa, ale cierpliwość też ma swoje granice. W sumie co ja mam do tego? Synek nie zadzwonił, bo taka była jego wola. Gdzie w tym ja? Dlaczego to na mnie (głównie) małżonek jest obrażony? Jak się nie zmieni sytuacja, to chyba mu wygarnę co nieco. Przynajmniej będzie miał realny powód do obrażenia się Wink
    Synek jest za „miękki”, gdyby to chodziło o córeczkę, nie patrzyłaby na ojca, tylko powiedziałaby ciotce co o niej myśli. Odstawiłaby ją minuta osiem. Ojciec by się pewnie wściekł, ale gdyby mu przeszło, może przyznałby rację… a synek tak nie umie… i to prawdziwa bieda Weary

    • miral59 pisze:

      Po namyśle… staram się być obiektywna. Ale faktem jest, że nie lubię tej siostry małżonka. Może dlatego nie patrzę na syna tak jak małżonek. Mam dobrą pamięć (jak na razie) i pamiętam, jak syn u niej pracował… płaciła mu tyle, że gdy poszedł na pół etatu do sklepu i tak zarabiał więcej niż u niej. A pracował 7 dni w tygodniu po 8-10 godzin dziennie (czasami dłużej). Poza tym ciągle na niego narzekała do męża. Coś mnie trafiało, bo jeszcze nie słyszałam, żeby pracodawca skarżył się rodzicom na swego pracownika. Jeśli pracownik nie odpowiada, po prostu się go zwalnia, a jeśli są jakieś pretensje, to się je „wylewa na głowę” pracownika, a nie do rodziców!!!
      Po odejściu synka od cioci i tak nie dała mu spokoju. Ciągle dzwoniła z problemami. Gdy mieszkał z nami, nie miał wyboru. Ale gdy poszedł na swoje…
      Synek pracuje w fabryce (w tej chwili) na nocnej zmianie. Dodatkowo zainwestował w giełdę. Musi trzymać „rękę na pulsie”, jeśli chce osiągać korzyści. No i czasami chciałby pobyć trochę ze swoją partnerką, poza tym, czasami trzeba pomóc rodzicom (szczególnie przy komputerach, czy pisaniu listów, bo angielski zna lepiej niż polski)… gdzie tu miejsce na ciocię? Małżonek tego nie rozumie. Dla niego, jeśli jego siostra czegoś potrzebuje, ma to być już, teraz, zaraz… no to niech leci do niej i pomaga! Czemu wymaga tego od syna?!!! Czy syn ma być całe życie zależny od cioci? Bo się tatuś obrazi? Nie zgadzam się z tym!!! Syn skończył 35 lat, więc już jest chyba wystarczająco dorosły, żeby sam mógł o sobie decydować… i chyba czas, żeby małżonek to zrozumiał… Thinking

      • Makówka pisze:

        Syn jest dorosły i to on sam powinien wygarnąć ojcu i cioci. Grzecznie, ale stanowczo.

        Zawsze byłam takim pośrednikiem w rodzinie obrywającym czasami z obu stron, więc wiem jak to jest.

        • miral59 pisze:

          Najgorzej, że syn tego nie zrobi. Znam go od jego urodzenia, więc wiem… a szkoda Sad
          Mam dwójkę dzieci, i każde jest inne. Córka jest bojowa i nigdy nie patrzy kto jej włazi w drogę… ważne, że wlazł. Potrafi wyskoczyć nawet do swojego szefa. Co prawda na nas nigdy się nie wydarła, ale jak coś jest nie po jej myśli, przeprowadzi swoje. Syn jest inny. Zawsze ugodowy i potulny… od dziecka. Pozwala sobie wleźć na głowę. Pod wieloma względami jest taki jak jego ojciec i chyba głównie to jest problemem…
          A to, że obrywam z dwóch stron, to norma. Chociaż tutaj tylko z jednej… syn mi jeszcze nigdy nie powiedział złego słowa… Pleasure

      • Tetryk56 pisze:

        Taa… W każdej rodzinie są takie „ciocie”…

  50. miral59 pisze:

    Idę spać Spanko
    Miłej soboty Wam życzę Delighted

  51. Bożena pisze:

    Dzień dobry… Delighted oby był.

  52. Bożena pisze:

    Jeszcze Wyspa śpi?! Jutro się wyśpicie, bo będzie dłuższa noc. teraz czas na kawę lub herbatę… Koffie

  53. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja już się powoli rozkręcam…

    • Makówka pisze:

      Witajcie!
      Ja też JUŻ zaczynam (się rozkręcać).

      Tetryku co jest w komentarzach pod wpisem, gdzie opisuję jak zdobywałam Wysoki Wierch?

      • Bożena pisze:

        To możesz sobie przetłumaczyć jednym kliknięciem.

      • Tetryk56 pisze:

        Pretensje twórcy jakiejś tureckiej strony filmowej o prawa do (niewskazanej) fotografii…

        • Makówka pisze:

          Co odpowiedziałeś?

          Zerknęłam na wpis. Są tam jedynie zdjęcia z mojego aparatu. Oprócz obrazka wyróżniającego; napisałam, że to zdjęcie z Internetu, ale nie podałam autora. Pewnie powinnam, będę się pilnować.

          Chyba że coś w komentarzach?

          • Tetryk56 pisze:

            Zapytałem, o które zdjęcie chodzi.

            • Makówka pisze:

              Zdjęcie, które dałam jako obrazek wyróżniający pobrałam stąd https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Wysoki_Wierch

              Nie widzę tam informacji kto jest jego autorem.

              Przejrzałam również komentarze i widzę tam tylko pstryczki z mojego aparatu. Wyjątkiem jest zdjęcie Henryka Wujca, ale tam podałam autora zdjęcia.

              Staram się szanować prawa autorskie, a ponieważ to pięterko budowane przeze mnie sprawdziłam.

              Myślę, że może chodzić o któryś z filmików w komentarzach albo …to spam, który przypadkowo trafił na Wyspę.No ale to już nie mnie oceniać.

              • miral59 pisze:

                Mnie się też wydaje, że to spam. I nie sądzę, żebyś Ukratku otrzymał odpowiedź. Prawdopodobnie ktoś chciał wyciągnąć od nas kasę, jako rekompensatę za użycie zdjęcia. Nie udało się, więc „przysiądzie” w kąciku do następnego razu.

              • Tetryk56 pisze:

                Toteż się nie przejmuję – w odpowiedzi poprosiłem o wskazanie owego zdjęcia 🙂

                • miral59 pisze:

                  I dlatego uważam, że odpowiedzi nie będzie Wink Co może wskazać? Zdjęcia Makóweczki? Czy obrazek wyróżniający, wzięty z internetu, do którego nie ma podanego autora (Makóweczka sama pisała, że autora nie znalazła)? Szanujemy prawa autorskie i z tego co wiem, nie używamy cudzych zdjęć bez podania źródła. W większości są to nasze własne zdjęcia i nie potrzebujemy do publikacji niczyjej zgody Delighted

  54. Tetryk56 pisze:

    Coś wygląda na to, że dzisiejszy wieczór nikogo nie nastraja do rozmowy…

    • Makówka pisze:

      Otóż to!

      Czasami kukam na Wyspę, ale w sprawie, o której dziś mówi cała Polska wypowiedziałam się i wczoraj i dziś, a na inne tematy faktycznie jakoś nie mam nastroju.

      Quack wyjechał, Bożenka poszła spać…nawet turecka strona filmowa przestała się nami interesować.

  55. Bożena pisze:

    Idę spać, choć ta nocka będzie dłuższa…
    Dobranoc kordelka

  56. Makówka pisze:

    Oprócz orzeczenia TK jest jeszcze taki kwiatek:

    Dz.U.2020 r. poz. 1871, ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 23 października 2020 r.
    zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii
    „2a. Osoby, które ukończyły 70. rok życia, mogą się przemieszczać wyłącznie w celu:
    1) wykonywania czynności zawodowych lub służbowych;
    2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego;
    3) sprawowania lub uczestniczenia w sprawowaniu kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych”.

    Do Kościoła -można, na spacer -nie!

    Mój komentarz jest następujący ***** ***!

    • Max pisze:

      I właśnie w ten prosty sposób polskie Państwo same doprowadza do totalnego prawnego bajzlu , którego skutkiem będzie obywatelska samowola , albo niekontrolowana rewolucja o trudnym do przewidzenia wyniku Thinking

      • Makówka pisze:

        I to wszystko w sytuacji przeciążonej Służby Zdrowia, która jest prawie sparaliżowana przez pandemię i gospodarki, która już się wali.

        Starałam się grzecznie i łagodnie; dlatego napisałam „prawie”.

        • Wyimaginowany pisze:

          Dobry wieczór.

          To i ja grzecznie, troszkę z wrodzonej przekory, gdzie Makówka ostatnio chadzała ? I to wszystko w sytuacji itd…

          • Makówka pisze:

            Witaj Lordzie!

            Wyczuwam sarkazm, ale oczywiście grzecznie odpowiem.

            Dziś -zakupy i taki tam spacerek po osiedlu
            Wczoraj – Rynek Główny i spacerkiem dalej ulicami miasta pod siedzibę pewnej partii.
            Czwartek -Wieliczka -wzgórze Kaim -Wieliczka -Kraków
            Środa -pogrzeb koleżanki i sprzątanie grobu rodziców.
            Wtorek -spacer wokół jeziora, czyli po Parku Bagry Wielkie.

            (Czy to wystarczy? Czy mam dalej się cofać?)

            Wszystko w przyłbicy proszę Pana!

            Jeśli „po drodze” byłoby coś niegrzecznego to i tak się nie przyznam ! Ale jeśli to…i tak w przyłbicy !

            • Wyimaginowany pisze:

              Więc i spacery są a i troska jest. Świetnie ! Pozwólmy więc i innym zażyć powietrza (w sobie wiadomym celu) jak i wykazać się równie wysoką odpowiedzialnością. 🙂

              • Makówka pisze:

                To wszystko było celem zaspokajania niezbędnych potrzeb.Moich, bo dla mnie czymś takim jest spacer!
                I zaraz, zaraz ja jestem stara, ale nie aż tak, nie jestem „po 70-tce”. Jeszcze!

                Ja bym pozwoliła i dlatego ten nakaz uważam za absurdalny. Co innego organizowanie pomocy.
                Ale zostawienie seniorowi WYBORU, a nie decydowanie za niego !

    • Tetryk56 pisze:

      Jeśli chodzi o ***** ***, to z intencją zgadzam się w zupełności, jednak dosłowne brzmienie stoi w absolutnej sprzeczności a moimi preferencjami seksualnymi… Distort

  57. Tetryk56 pisze:

    O kurczę, dobranocki jeszcze nie było…

  58. Tetryk56 pisze:

    Na dzisiejszy wieczór chyba najbardziej pasuje pieśń z folkloru latynoamerykańskiego: „la Llorona”, czyli „Kobieta płacząca”…

    • Makówka pisze:

      Choć ostatnie dni to raczej kobiety wkur…e!

      Z ust różnych szacownych osób słyszałam, że „grzecznie już było!”

      • Tetryk56 pisze:

        Na balladę „Mujer cabreada” jeszcze nie natrafiłem…

        • Makówka pisze:

          Jak PIS będzie dalej realizował marzenia Kaji G.to pewnie i takie ballady powstaną.
          Teraz po wstukaniu ” Mujer cabreada” pojawia się filmik na You Tube.

          • miral59 pisze:

            PiS nie tyle realizuje marzenia Kai G. ile pomysły KK. Pomysł na zakaz aborcji jest niby jej pomysłem, ale ona realizuje plan kościoła. Ona jest tylko narzędziem w rękach znacznie gorszych i potężniejszych. Za to jej płacą (i z tego co wiem, całkiem nieźle). Jest twarzą pomysłu, ale nie mózgiem…
            Jak tak zastanowić się… która kobieta mając dziecko z zespołem Downa ma czas na takie udzielanie się w mediach i nie tylko. Opłacenie opiekunki sporo kosztuje. Czy tak wiele matek na to stać? Ją tak. A przecież nie pracuje… to skąd kasa? Mąż tak dobrze zarabia? I bez zmrużenia oka zgadza się, by jego żona zostawiła dziecko i zajęła się polityką? A za jego ciężko zarobione pieniądze wynajęła kogoś do opieki nad chorym dzieckiem? Thinking

  59. Makówka pisze:

    Dzisiaj śpimy dłużej to i możemy później pójść spać!

  60. Tetryk56 pisze:

    Może i dłużej, ale ja już zmykam. Spokojnej nocy!

  61. Makówka pisze:

    DOBRANOC WYSPO!

    lulu

  62. miral59 pisze:

    W ramach relaksu… byliśmy dziś na wycieczce w drodze na zakupy… Happy-Grin
    Oczywiście zakupy w Kenosha (Wisconsin), a wycieczka do Zion Delighted
    I tak sobie pomyślałam, że na każdej wycieczce spotyka nas coś innego… zawsze mamy jakiegoś „bohatera”, który się nam napatoczył i go obcykaliśmy Happy-Grin
    Tym razem była to łyska amerykańska… In Love Jeszcze z tak bliska jej nie obcykiwaliśmy… tym bardziej na lądzie. Zawsze spryszczały w trybie natychmiastowym. A ta chodziła po ścieżce i wcale jej nie przeszkadzali wędkarze, którzy na gęsto obsiedli brzegi Sand Pond. Wzbudziła takie emocje, że przestałam myśleć o trudnej sytuacji polskich kobiet, a także o swoich własnych problemach… dobrze mieć taką odskocznię Pleasure

  63. miral59 pisze:

    I jeszcze jedna ciekawostka Pleasure
    Wiele miesięcy temu, Mark pokazywał mi zniszczenia na jego domu, których dokonały dzięcioły. Kują niemal wszędzie, robią dziury w deskach szalunku, ale też na mini-werandzie. Mark ma dom drewniany… wydawało mi się, że taki dzięcioł słyszy pustkę pod deską, więc chce się „dokopać” do robaczków… bądź co bądź jego pożywienia.
    Zaskoczyła mnie wiadomość od Kathy, że na jej domu też buszują dzięcioły. A przecież ona ma dom ocieplony styropianem i otynkowany. Trudno w to uwierzyć, ale widziałam na własne oczy, jak samiczka dzięcioła kosmatego wydziobywała dziurę w kominie Amazed Przebiła się przez tynk i wyskubywała styropian… ciekawe dlaczego? Thinking Przecież to nie drewno!!! Ciekawi mnie, czy ornitolodzy mają na to jakieś wytłumaczenie i jak można temu zaradzić. Dziury w domu na pewno nie są żadną atrakcją. Podczas deszczu woda zacieka i zostaje w środku, co na pewno „zdrowe” dla domu nie jest
    Kathy pytała mnie, jak na to zaradzić… nie wiem, nie jestem ornitologiem Sad

    • Quackie pisze:

      Aj, jeszcze to mi wpadło w oko przed ogarnianiem.

      Otóż to samo mieli Rodzice po ociepleniu i otynkowaniu domu (śp.) dziadków w Żywcu. Przylatywały dzięcioły i zawzięcie kuły w jednym miejscu, pomogła dopiero zmasowana kontrofensywa, zaklejanie czymś twardszym + środki odstraszania w pobliżu (np. furczące kolorowe wiatraczki).

  64. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Noc miałam długą, ale męczącą. Głupie sny budziły mnie często.

  65. Bożena pisze:

    A śpiochy! Mieli dłuższą noc, a jeszcze tu nikogo nie ma?
    Może Gienia ich obudzi… Koffie

  66. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    No tak się złożyło, nie krzycz, Bożenko! Delighted
    Ale już jestem i siadam do śniadanka. Delicious

  67. Makówka pisze:

    Zamglone witajcie!

  68. Quackie pisze:

    Dzień dobry, właśnie wróciłem i ogarniam rzeczywistość.

    Jak ogarnę, odezwę się.

  69. Quackie pisze:

    No to jakby co, to na jakiś czas jestem.

    Potem pewnie przerwa wieczorna, ale przedtem jeszcze pobędę.

  70. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu i teraz już nigdzie nie wychodzę.

    Opowiem o tym albo w m-m albo…(może?)na jakimś pięterku.
    Trochę udało mi się odreagować szarą rzeczywistość mimo szaro-burej pogody.

  71. Max pisze:

    Warszawa jak cały Kraj w strefie czerwonej . Ale niedzielny bazar na stadionie Olimpijka na warszawskiej Woli pękał w szwach . Mieliśmy mnóstwo gości z samochodami , w tym gości z Ukrainy . Pan Prezydent jednak złapał Covida , a minister Błaszczak podobno przyczyną zakażenia kilkuset osób w Wojskowej Akademii we Wrocławiu i w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie . Zycie toczy się jednak dalej i tylko żal ,że nie ma mądrego , który by spowodował przeniesienie Jarosława Kaczyńskiego na emeryturę . Kiedyś tak potraktowano Gomułkę ,zatem jet jakiś wzór do postępowania . Tylko kto odważy się podjąć tego zadania ?? Thinking

  72. Quackie pisze:

    Przerwa

  73. Bożena pisze:

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/adam.schwarz.355/videos/3218677388142629/

  74. Bożena pisze:

    Przyjdzie Kryska na Matyska, a ja idę spać.
    Dobranoc Spanko

  75. Quackie pisze:

    Dobranocka

    To ja dzisiaj tak, delikatnie. Bo mocno to mamy na ulicach.

    Snów regenerujących!

  76. Tetryk56 pisze:

    Miałem marną noc, a rano wstaję, więc już się pożegnam. Na pożegnanie zostawię przecież lampkę…

  77. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    lulu

  78. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Już mamy 300-setny dzień roku, za oknami pomału się rozjaśnia…

  79. Makówka pisze:

    Witajcie!

  80. Bożena pisze:

    O, Makówka już nie śpi, więc może coś od Gieni? Koffie

  81. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja też już nie śpię…

  82. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Nie ma to jak własne łóżko, po powrocie spałem tyle samo czasu, co zwykle, a czuję się dużo bardziej wyspany.

  83. Bożena pisze:

    245 komentarzy, czas na nowe pięterko. Zapraszam.

  84. Ultra pisze:

    O śmierci niekoniecznie trzeba mówić ze śmiertelną powagą. Podobno niektóre zwłoki roztaczają niezwykłe uroki…
    „Tu leży Minkiewicz Janusz.
    Nie budź go, o Panie!
    Kminek, piołun, anyż.
    Wytrzeźwieje. Wstanie.” Stanisław Jerzy Lec

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)