« Gry i zabawy Śmierć i poeta »

Kariera

 
 Kiedy szef pośle cię po piwo,
To pomyśl sobie: – Niech ja stracę!
I kopnij się do kiosku żywo,
Bo coraz trudniej dziś o pracę.
Szef to tak prawie jak twój tato;
Raz skarci, raz pieszczotą muśnie,
Gdy szef oznajmi ci, żeś matoł,
Przyozdób twarz w barani uśmiech.
I bądź matołem w danej chwili,
Choćbyś miał cztery fakultety,
Bo szef przenigdy się nie myli,
Dlatego on jest szefem, nie ty…
Lecz i dla ciebie, choć żeś mały,
Jest także satysfakcji strefa:
Oto twój szef, choć tak wspaniały,
Nad sobą ma większego szefa…
I też mu dusza idzie w pięty,
Kiedy szef spyta go jowialnie:
– Czy pan jest niedorozwinięty?
On wówczas bąka: – Naturalnie…
Pomnijcie urzędnicy młodzi
Oraz wy, starsi wyjadacze;
Należy się na wszystko godzić,
Albo na prawie wszystko raczej…
Bo gdy z ust szefa padnie zdanie
Rzucone w gniewie, lub ferworze:
– A całujżesz mnie drogi panie!
To ty nie całuj go broń Boże!!!
Niech ci do głowy to nie strzeli, –
Zrób krok, lecz cofnij się z powrotem
I jęknij: – Gdzież bym się ośmielił
Chociaż po nocach marzę o tem…
Taka pokora szefa wzrusza,
Lice rozchmurzy wnet ponure
I mruknie: – Dureń, ale dusza…
Brawo! To znak, że pójdziesz w górę!!!
 
 

288 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    Jako przerywnik wstawiłam Waligórskiego. Dawno go nie było.

  2. Makówka pisze:

    Waligórski zawsze aktualny, brawo Bożenko!

    Słońce wyszło, idę łapać, póki jeszcze wolno, do popotem, paaaaaaaa….

  3. Dzień dobry

    Bardzo dobre i pasujące do sytuacji w polskich zakładach pracy… Wink

  4. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Byłem wtedy świeżo przyjętym pracownikiem . Po pracy , oczekiwałem w tłumie pracowników na przystanku tramwajowym .W pewnej chwili z piskiem opon koło przystanku zatrzymało się auto i kierowca zaprosił mnie do środka . Okazało się ,że kierowcą jest mój przełożony i zaproponował mi ,że podrzuci mnie do miasta tzn . do Śródmieścia Warszawy . Nie wypadało odmówić przełożonemu takiej grzeczności i pojechałem z nim . Efekt jednak był dla mnie taki , że tramwajem dojeżdżałem pod dom , a z miejsca w którym wysadził mnie szef , jechałem dwoma autobusami . Ale fakt został odnotowany przez kolegów i były pytania : skąd wy się znacie do cholery ? Thinking

  5. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant i przerwa.

  6. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Bożenko:)

    Do zawsze aktualnego tekstu A. Waligórskiego dodaję „Małpę” A. Bianusza w cudnym wykonaniu Jana Kobuszewskiego:):

    Pozdrawiam:)

  7. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  8. Makówka pisze:

    Udało mi się trochę złapać słońca, a potem dzień upłynął mi na realizacji kaprysu „chcę się zaszczepić na grypę jak robię to od kilkunastu lat”.
    Na spacerze dowiedziałam się, że wieść gminna niesie, że w Krakowie do aptek „rzucili szczepionki” (jak kiedyś mięso albo papier toaletowy -kto pamięta?).

    Po chwili plotka okazała się prawdą -zadzwoniła koleżanka farmaceutka i zapytała, czy dalej rozpaczliwie poszukuję szczepionki na grypę.

    „Ależ tak!” odkrzyknęłam radośnie.”Mam nawet e-receptę!”. Już czułam,że witam się z gąską, gdy dowiedziałam się (po podaniu kodu i Peselu), że moja recepta jest na Vaxigrip, a do apteki „rzucili” Influvac.

    Trzeba więc zapisać się na teleporadę i poprosić o nową e-receptą.
    Po około 3 godzinach dzwonienia udało mi się zapisać na piątek. „Proszę pani, a nie da się wcześniej, ja tylko potrzebuję szczepionkę na grypę!”.
    Po drugiej stronie usłyszałam perlisty śmiech „ależ większość e-porad dotyczy nowej recepty na szczepionkę na grypę, bo albo stara straciła ważność, albo opiewa nie na to co akurat udało się „upolować ” w aptece.

    Może teraz powinnam „zrobić małpę”? Bo jednak nie rozumiem, dlaczego w aptece na różne leki można zaproponować zamiennik, a w przypadku szczepionki na grypę -nie.

  9. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Jestem.

  10. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dowiedziałem się niedawno, że Natalia Kukulska nagrała całą płytę do muzyki Szopena. Premiera była w sierpniu, więc rzecz dość świeża.

    Snów mocnych i relaksujących.

  11. Ultra pisze:

    Bożenka zawsze wyszuka tekst ponadczasowy, pasujący do współczesnych czasów, brawo.
    Szefowie zwykle nie byli najmądrzejsi, więc pracownicy musieli dopasować się do ich humorów i lęków o stołki. Samo życie.

  12. Makówka pisze:

    A Tetryk to dziś „się przywitał”, potem przywitał Dasię i …tyle go widziano.

  13. Tetryk56 pisze:

    Miałem raczej ciężki dzień. W robocie pracy „po kokardkę”, potem w domu obsłużyłem dyskusję Rady Nadzorczej na zoomie, a że dwie ostatnie noce kiepsko przespałem, to już idę spać…

  14. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze tylko lampka… Spokojnej!

  15. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    lulu

  16. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś chłodniej, ale padać nie powinno.

  17. Makówka pisze:

    Witajcie!

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    U nas dla odmiany o stopień cieplej. Spociłem się… 😉

  19. Bożena pisze:

    No to na początek dnia, przyda się Gienia. Zapraszam…

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj zaspałem, albowiem najwyraźniej przypadkowo wyłączyłem wczoraj budzik w telefonie.

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    AW jak zwykle ponadczasowy Brawo!
    U mnie nic ciekawego… wczoraj popadał śnieg i trochę zimno się zrobiło. Oczywiście po śniegu nawet ślad nie został Pleasure
    Wszystko jest za ciepłe, żeby się mógł utrzymać. Mogę jednak poinformować, że pierwszy śnieg mam już zaliczony Happy-Grin

  22. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

    Dzisiaj bardzo przyzwoicie, oprócz normalnej normy zrobiłem również jeszcze niezbędną pracę dodatkową.

  23. Makówka pisze:

    Miły dzień.

    Słońce, ognisko, kwiatki, jesienne kolorowe liście na drzewach.
    Starałam się nie zaglądać do komórki i nie interesować co się w kraju dzieje; rozmawialiśmy na różne tematy…

    Wróciłam do domu i wystarczyło wysłuchać pewnego przemówienia, aby stracić ochotę na wszelkie rozmowy, nawet na Wyspie.

    Może jeszcze kuknę, ale na wszelki wypadek powiem

    DOBRANOC!

  24. Quackie pisze:

    Jestem z powrotem, już chciałem życzyć dobrego wieczoru, ale mi przeszło.

  25. Bożena pisze:

    A ja życzę wszystkim dobrego snu, mi nie przechodzi. Na mnie czas kordelka

  26. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Celtyckie takie. Ze Szkocji, chociaż z elementami i z Bretanii.

    Capercaillie, o tym, że znów powstaniemy.

    Snów optymistycznych!

  27. Tetryk56 pisze:

    Dobra, kochani Znowu idziemy spać i śnimy o miłym przebudzeniu.

  28. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już środa…

  29. Bożena pisze:

    Ja już przy kawie, do Was biegnie Gienia… Koffie

  30. Quackie pisze:

    Dzień dobry, nawet całkiem słoneczny.

  31. Makówka pisze:

    Witam!

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jesień tak gorąca, że nawet drzewa szybciej żółkną… 😉

  33. Max pisze:

    Dzień dobry (?) Statystyki podają o ponad 240 zgonach . Przed epidemią wiadomo było , że rocznie w Kraju umierało na różne choroby około czterystu tysięcy obywateli , to dziennie w przybliżeniu około tysiąca osób . Nie bardzo wiadomo jaka jest proporcja przyczyn Covidu w stosunku do innych schorzeń , ale liczba 240 jest bardzo smutną wiadomością z pandemii ,zwłaszcza ,że nie widać póki co ratunku z firm farmaceutycznych o szczepionkach .Zdrówka życzę Wyspiarzom . zkwiatkiem

    • Tetryk56 pisze:

      Wg doniesień „Polityki” („Jesień koronawirusa”, nr 43/2020) od połowy lutego do drugiej połowy maja w 21 poddanych analizie krajach (w tym Polsce) zmarło o 206 tys. więcej ludzi, niż gdyby go nie było.
      Zdrowia życzmy sobie wszyscy – i starajmy się o nie!

      • Makówka pisze:

        W tych wszystkich statystykach nie ma tego co ujawni się dopiero za jakiś czas -ile osób będzie umierać z powodu zbyt późno udzielonej pomocy oraz ZBYT PÓŹNO POSTAWIONEJ DIAGNOZY.
        W przypadku chorób nowotworowych wszyscy wiemy, że diagnoza i leczenie w odpowiednim momencie daje duże szanse, za późno -małe, albo wcale.

        Dotyczy to również innych chorób. Choroby układu krążenia, oddechowego, wylewy, udary, zawały- można by długo wymieniać.

        • Tetryk56 pisze:

          Otóż w tej statystyce są. Jest to porównanie aktualnej liczby wszystkich zgonów z prognozą wynikającą ze statystyk poprzednich lat.
          A że będzie ich jeszcze więcej, to niestety pewne.

          • Max pisze:

            W ubiegłym tygodniu odbyłem planowaną wizytę w Szpitalu Akademickim . Jakiś pan doktór w zastępstwie mojego stałego prowadzącego , na stojąco powiedział mi ,że muszę pokochać swój stan zdrowia , bo aktualnie polska medycyna jest bezradna . Uczę się zatem cierpliwości , bo czasami szlag mnie trafia ,kiedy patrze na bezradność tych , którzy mają nas leczyć Zdrówka życzę Wszystkim Wyspiarzom , bo jest bardzo potrzebne . zkwiatkiem

            • Quackie pisze:

              Bardzo dziękuję, mam nadzieję, że się przyda. Część znajomych relacjonuje swoje zmagania z covidem, najczęściej z domowego zacisza. Nie wiem, czy do nas dojdzie.

          • Makówka pisze:

            W tej statystyce są ci, co zmarli TERAZ!

            A ja pisałam również o tych, którzy zostaną zdiagnozowani i leczeni ZA PÓŹNO.

            To, co piszę robię na moim przykładzie, ale przecież nie jestem wyjątkiem. U mnie od objawów do cybernoża upłynęło zaledwie parę miesięcy, to był wyścig z czasem, dzięki któremu JESZCZE żyję.

            Pierwszą diagnozę, która ukierunkowała leczenie miałam postawioną na ODDZIALE ZAKAŹNYM A.M. Chyba nie muszę tłumaczyć, że w obecnej sytuacji nie miałabym szans się tam znaleźć, choć i wtedy łatwo nie było.

            A obecnie? Dwie planowane na wiele miesięcy wcześniej wizyty u kardiologa i u onkologa były tylko teleporadami odłożonymi na „po epidemii”.

            Skutki zdalnego leczenia będą widoczne nie natychmiast, więc nie ma ich w tych statystykach, o których piszecie.

  34. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  35. Bożena pisze:

    Cisza dzisiaj, takie czasy…

  36. Tetryk56 pisze:

    Właśnie wróciłem z dwu-i-półgodzinnej przejażdżki na rowerze po ulicach Krakowa w znanym rytmie ośmiu gwiazdek. Nie było nas milion, jak w Pekinie w piosence Katie Meluy, ale wydaje się, że o tysiącu (-cach?) można mówić…

    • Makówka pisze:

      Brawa dla Ciebie Tetryku!

      ***** ***!

      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/strajk-kobiet-w-krakowie-planty-rynek-siedziba-pis-aleje-tlumy-ludzi-na-ulicach-2810/ar/c1-15260722?fbclid=IwAR3vJCFAMqnB6FI9WZWokRMIQa1TgRQ4BfDS1Wgl4NzMLTVquA-2-Msw_H4

      • Tetryk56 pisze:

        Akurat te zdjęcia nie obejmują rajdu rowerowego, który zaczął się o 17., czyli już po ciemku, tak więc nie dla mnie te brawa 🙂 . Jeśli chcecie, obejrzyjcie moje:

        Zgrupowanie przy Błoniach przed startem. Od Cichego Kącika aż po park prawie kilometr szerokiego chodnika w całości zastawiony rowerzystami. Młodzi, starsi, kobiety i mężczyźni, rodziny z dziećmi w koszyczkach lub przyczepkach, pojedynczo i grupami…

        Rajd zakończył się na płycie Rynku, co pokazują dwa kolejne zdjęcia.

        • Quackie pisze:

          Tutaj niestety połowa rodziny trudno znosi przejazdy z klaksonami (nadwrażliwość na uporczywy hałas). Gdyby był jeden albo dwa, to jeszcze, ale od 16 do teraz co 15-20 minut sznurek aut trąbi. Niestety nie pod domem posłów partii rządzącej, a na głównych ulicach, przy jednej z których mieszkamy. No ale trudno, nic się z tym nie zrobi, bo nikt tego nie kontroluje z jednego ośrodka, więc tego.

  37. Quackie pisze:

    I po przerwie.

  38. Bożena pisze:

    Idę spać, dobranoc Spanko

  39. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Może dzisiaj tak?

    Snów, o rany, takich, że nic się nie zmieniło (na gorsze).

  40. Makówka pisze:

    Skoro o zmianach mowa ja trochę zmienię temat i nawiążę do tego, o czym była mowa dziś około 10, czyli o widoku z okna i kolorach liści.

    To mój widok z okna dziś o 16.30. Takie jesienne m-m.

    • Quackie pisze:

      Przepiękne, na górze cała gama od żółci do czerwieni, na dole jeszcze żółty z nutą zieleni.

      • Makówka pisze:

        To wszystko jest widok z mojego balkonu.

        Nie udało mi się ująć na jednym zdjęciu, bo robiłam „pod słońce”.
        I jeszcze drugi powód był taki, że kolorowy krzak i żółte drzewo oddziela kawałek „nic ciekawego”.

        • Quackie pisze:

          Ha, ale wybrałaś znakomicie te fragmenty ciekawe.

          Aczkolwiek sumaki (te żółto-czerwone) są ponoć bardzo ekspansywne i jak raz wyrosną, to się plenią i nie idzie ich usunąć.

    • miral59 pisze:

      To może i ja swoje dostawię? Też jesień…

      … i jeszcze takie (to samo drzewo, ale inne ujęcie)…

      Może nie są najlepszej jakości, ale padał drobny śnieg i trochę „rozmazywał” obraz…

      • Quackie pisze:

        Ożesz, śnieg już? No ładnie.

        A klony przepiękne. Małżonka do dzisiaj wspomina Vermont, chociaż to oczywiście niejedyne takie miejsce…

        • miral59 pisze:

          Tak. Śnieg padał u nas w poniedziałek i we wtorek. Oczywiście zaraz znikał, bo ziemia jest jeszcze za ciepła. Ale kilka takich przymrozków, jak minionej nocy, i pewnie się utrzyma… Sad
          Jak dla mnie, trochę za wczesna ta zima…

          • Quackie pisze:

            No raczej. Na 1.11 bywał przymrozek, owszem, ale nie śnieg, poza tym to jednak parę dni jeszcze.

            • Makówka pisze:

              W moich dziecięcych wspomnieniach są odwiedziny rodzinnych grobów na 1 listopada -Piotrków Trybunalski, Łódź.
              Jednak to są zazwyczaj groby w śniegu, a panie w futrach lub kożuchach.

              • miral59 pisze:

                To fakt, Makóweczko, ale tu jest trochę inny klimat. Zdarzał się śnieg w listopadzie, ale jak jestem tu od 22 lat, to jeszcze nie było go w październiku.

            • miral59 pisze:

              Obserwuję zwierzaki, bo one mają wyczulony instynkt i wiedzą jaka będzie zima. Zauważyłam już ptaki, które spędzają z nami zimę. Wiewiórki są niesamowicie grube, a na ciążę jest jeszcze za wcześnie (rozród zaczynają w styczniu, a we wrześniu kończą), lub za późno. Czy to ma oznaczać ostrą zimę? Zwierzaki potrzebują więcej tłuszczu, który by chronił od zimna?
              Kilka ostatnich lat na mój karmnik przylatywały szpaki. W tym roku ich nie ma. Czyżby też przewidywały mroźną zimę? Wolały odlecieć na południe? Thinking
              A kupiłam im suszonych robaczków (ich przysmak)… całe dwa wory. Żaden inny ptak tego nie je więc chyba sama będę to jadła Wink

        • miral59 pisze:

          Dodam jeszcze, że w parkach robi się bajkowo – kolorowo. Część drzew jeszcze zielona, ale spora część to wszystkie odmiany żółci, czerwieni i brązu… Approve
          Kiedyś czytałam, że najwięcej kolorów wśród drzew (aż 50) jest na Alasce… szkoda, że nie możemy się tam wybrać… wirus porobił niesamowite ograniczenia w poruszaniu się po kraju. Nawet po wizycie w Wisconsin powinniśmy odbyć dwutygodniową kwarantannę, czyli siedzieć w domu, nigdzie nie wychodzić i z nikim się nie stykać. Całe szczęście, nikt tego nie jest w stanie upilnować i normalnie idziemy do pracy Wink

  41. Tetryk56 pisze:

    Swoje m-m zamieściłem nieco wyżej 😉

    • Makówka pisze:

      Dzięki Tetryku za to „rowerowe m-m”.

      No i brawa za udział. Brawo!

      Gdybym była lepszą rowerzystką też bym pojechała.
      Odkąd wjechałam w koleżankę (potem się okazało, że hamulce się zepsuły) boję się jeździć na rowerze.
      Skończyło się to nogą w gipsie; ja byłam tak przerażona, że zadałam jej bólu i cierpienia, że to ona mnie pocieszała i prosiła, abym już przestała się tak trząść.

      Uraz jednak został. Może czas go spróbować przełamać?

  42. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Czy właściwie dobry wieczór… sama nie wiem co jest prawidłowe Wink
    Dziś niby świeciło słońce, ale w nocy był przymrozek… na wodzie w poidełku cienka warstewka lodu…
    Zima zbliża się wielkimi krokami.

  43. Quackie pisze:

    Kochani, umykam, oczy mi się zamykają.

  44. Tetryk56 pisze:

    Idziemy spać, pozostawiając Miralkę z jej śnieżkiem. Ale ona też później pójdzie spać, a lampka będzie się świecić nadal…

  45. miral59 pisze:

    To jeszcze żeby udokumentować padający śnieg taki pstryczek z poniedziałku…

    Może ten śnieg nie jest aż tak wyraźny, ale był bardzo drobny, niemal jak deszcz, tyle że „płatkowy” Overjoy

    • Makówka pisze:

      U nas w górach był śnieg, ale w Krakowie jeszcze nie.
      Dziś, wczoraj było bardzo ciepło.

      Dobranoc „śnieżna Miralko”, Dobranoc Wyspo!

      Spanko

  46. miral59 pisze:

    Chyba już wszyscy poszli spać, więc i ja się usunę. Nie lubię sama z sobą gadać Wink
    Miłego czwartku Wam życzę Happy-Grin

  47. Bożena pisze:

    Rozpadało się, wskazana kawa. Komu jeszcze? Koffie Może być też herbata.

  48. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kraków dziś słoneczny (jeszcze!). Kawa to świetna myśl…

  49. Bożena pisze:

    Deszcz z Poznania poszedł na wschód. Chyba teraz czas na Kraków?

  50. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu.

    Na cmentarzu wypadek samochodowy. Na alejce cmentarnej karambol dwóch samochodów. Na szczęście bez udziału karawanu.
    Samochody poważnie uszkodzone. Przyjechała Policja i Straż Pożarna.

    • Quackie pisze:

      Dobrze, że nie z Twoim udziałem, chociaż w ogóle oczywiście najlepiej byłoby zupełnie BEZ wypadku.

      Z tego, co obserwowałem na trasie, ludzie bardziej nerwowi, niż byli. Rzeczywistość jednak nie sprzyja spokojowi ducha.

      • Makówka pisze:

        Ta sytuacja na cmentarzu była komiczna. Na bocznej alejce cmentarnej wzajemnie staranowały się dwa takie auta co to zbierają liście, śmieci, stare znicze itd.

        Oczywiście nikomu nic się nie stało, ale auta dość zniszczone.

        Policja rozumiem, ale po co jechał wóz strażacki?

        Ludzie i bardziej nerwowi i (czasami) bardziej uczynni.

        Walczyłam z zamakającymi na deszczu zapałkami; przechodząca starsza pani podała mi swoją zapalniczkę. W dobie epidemii zasadniczo ryzykowne.

        Kamieniarz powiedział „jak będzie tłok proszę się nie narażać teraz, zobaczy pani najwyżej po 1 listopada i zapłaci później”.

        Jednak poszłam dziś (mimo deszczu), ale sympatyczny gest się liczy.

        Pani rejestratorka w Przychodni była przemiła. Jak ją pochwaliłam odpowiedziała „bo pani do mnie mówiła z uśmiechem, a zazwyczaj ludzie tylko na nas krzyczą!”.

        Otóż to. Uśmiech wywołuje uśmiech, agresja -agresję.

  51. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa!

  52. Makówka pisze:

    Głos młodych.
    Nie musi się podobać, ale (moim zdaniem) warto wysłuchać jak oni to widzą.

    …młode pokolenie zabieramy głos
    miarka się przebrała teraz wam mówimy dość
    po was pozostanie tylko głośny pisk
    ulice skandują bardzo głośno ***** ***!

  53. Quackie pisze:

    Otóż i jestem.

  54. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    A tego to dawno nie było, a przynajmniej ja tego nie proponowałem na dobranoc. Aż odczułem potrzebę.

    Snów… no, właśnie takich.

  55. Quackie pisze:

    Aha, jutro mogę być symbolicznie, bo zaplanowałem małe rzeźbienie w dyni. Jak się uda, wyrzeźbię jednego strrrasznego potwora, jak przystało na Halloween Devil

  56. Tetryk56 pisze:

    To może ja już pójdę spać, żeby ni się jakaś wredna dyńka nie przyśniła… Spokojnych, chronionych snów!

  57. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piąteczek, piątunio…

  58. Quackie pisze:

    Dzień dobry, za oknem piękna, słoneczna pogoda, zobaczymy, na ile starczy.

  59. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Stojr w kolejce na placu. Jak tylko dotrę do domu, zgłoszę się do Gieni Delicious

  60. Bożena pisze:

    No i niebo nam się rozpłakało Tears

  61. Tetryk56 pisze:

    Jeżeli ktoś ma ochotę poczytać ciekawe felietony na bieżące tematy, warto zajrzeć tu: Felietony…

  62. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa na rzeźbienie! Happy-Grin

  63. Bożena pisze:

    No i po piątku, idę spać.
    Dobranoc Spanko

  64. Quackie pisze:

    Tymczasem dyniorżnięcie zakończone. W tym roku padło na pewnego polityka Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      A fuj!
      Pierwszy hipis Krakowa?
      Z relacji tych, co go znali ze studiów już wtedy był…

    • Tetryk56 pisze:

      Dyńka niesamowita! Aż wierzyć się nie chce, że można wycinać taką grafikę! Brawo!
      Z Psem mi się to nie kojarzy, już prędzej z Pattonem…

      • Quackie pisze:

        Projekt już miałem, zacząłem przygotowywać stanowisko pracy ok. 17.40… Można, tylko trzeba trochę czasu i sił poświęcić.

        Jaki kraj, taki Patton! Happy-Grin

        • Makówka pisze:

          Brawa dla Ciebie Q !

          Chyba skończył mi się zapas energii, poczucia humoru, optymizmu…wszystkiego.

          Czuję się kiepsko i fizycznie i psychicznie i w ogóle; jedno wynika z drugiego.

          • Quackie pisze:

            Joj! Trzymaj się, Makówko!

            A w ramach wsparcia pole maków pod koniec dnia.

            • Makówka pisze:

              Dziękuję.

              To chyba wszystko taki samonapędzający się mechanizm.

              Mam już nową e -receptę na szczepionkę na grypę. Kod recepty przyszedł do mnie po godzinie 20. Nie zdziwiło mnie to, bo rejestratorka uprzedziła mnie, że Przychodnia pracuje do 18, ale pan doktor zawsze siedzi dłużej i dopiero po skończonej pracy osobiście wysyła smsy z kodami recept.

              No ale nie o tym chciałam. W poniedziałek (mam nadzieję) odbiorę w aptece szczepionkę, na wtorek mam termin do wizyty do lekarza i potem do szczepienia.

              Teraz więc siedzę w domu, nie poszłam na uliczne knucie, aby się nie przeziębić do wtorku, nie mówiąc o złapaniu czegoś innego. A i tak boli mnie głowa, a przecież MUSZĘ BYĆ ZDROWA!

              Dzieje się historia, a ja w tym nie biorę udziału.

              Do tego dochodzi niepewność jutra. I polityczna i wirusowa.

              Chyba jednak jestem zbyt emocjonalnie reagującą osobą jak na moje lata?

              Ale maki mnie tak wzruszyły, że aż się rozgadałam.

              • Quackie pisze:

                Ej, ale naprawdę: „Dzieje się historia, a ja w tym nie biorę udziału.”?

                Ja całym sercem popieram, ale czuję jednocześnie całym jestestwem, że to już nie moje protesty, że byłbym nie na miejscu w tych pochodach. To przeżycie pokoleniowe dla całej masy ludzi, np. dla Najjuniora. Ja miałem swoje przeżycia w 1989 i okolicach. Jestem jak najbardziej życzliwy i wspieram, ale pozwalam, żeby działo się beze mnie.

                • Makówka pisze:

                  Też to sobie tak tłumaczyłam, ale jednak nie byłabym sama staruszka wśród młodych, lecz odszukałabym koleżanki i kolegów ze Stowarzyszenia, którzy jednak przychodzą, wspierają obecnością.

                • Quackie pisze:

                  Ja też bym nie był sam Pleasure to chodzi o osobisty wybór.

              • Tetryk56 pisze:

                Jak nikt wokół nie rozumiał, co się kroi, jak było nas względnie niewielu – byliśmy potrzebni. Dziś możemy patrzeć, jak tysiącom młodych spadają łuski z oczu, idą po swoje, a na nasz widok reagują żartem: „Co to, godziny dla seniorów?”
                Dziś, na szczęście, można już wspierać rewolucję sprzed kominka i kocyka. W sieci też jest coś do zrobienia…

                • Quackie pisze:

                  Znakomity przegląd.

                  I wielki szacunek dla tych, którzy byli i są potrzebni, jak nie w realu, to w sieci, która również ma wpływ na umysły.

                • Makówka pisze:

                  Akurat jak czytałam „przegląd”zapodany przez Tetryka TVN pokazał migawkę z Olkusza i mówiącą do mikrofonu naszą koleżankę ze Stowarzyszenia. Nie wiem ile ma lat, aż tak dobrze jej nie znam, ale na pewno nie można jej zaliczyć do młodzieży.

                  No dobra, będę wspierać spod kocyka. Kominka nie, bo takowy posiadam w Stróży, a zimno i deszcz zniechęciło mnie do wyjazdu, a tu jedynie sprzed kaloryfera.

                  Ok, już milczę…

                • Quackie pisze:

                  Ostatnim bym był, który by uciszał! Buziaczki

                • Makówka pisze:

                  Quacku i jak tu Ciebie nie lubić?

                  Buziaczki

                  PS. Przed chwilą słuchałam jak Wanda Traczyk-Stawska tłumaczyła, dlaczego popiera protest kobiet.

                  Tak mi się to skojarzyło z tym uciszaniem. Faktycznie są kobiety, które trudno uciszyć. Muszę się od nich uczyć.

            • Jo. pisze:

              A to co? Czerwone Maki pod Monte Cassino? No nie wiem… Oni tam raczej pyrrusowe zwycięstwo odnieśli.

  65. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    To będzie tak, nowa wersja „In the Air Tonight” Phila Collinsa, trochę delikatniejsza (ale tylko trochę, no w końcu dzisiaj piątek). Bardzo przestrzenna.

    Snów o takiej atmosferze, jak dzisiaj.

  66. Tetryk56 pisze:

    Joj, tak późno a jeszcze nie ma lampki? Już zapalam…

  67. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Już mamy sobotę – co nam przyniesie? Trudno dziś być optymistą Sad

  68. Bożena pisze:

    Dla poprawy samopoczucia, wskazana jest dobra kawa, lub jak kto woli, herbata… Koffie

  69. Quackie pisze:

    O rany, i dzień dobry, oczywiście!

  70. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Słońce przegnało demony wyzierające z dyni? Oby…

    • Quackie pisze:

      No, w słońcu wygląda niepozornie, więc chyba tak Wink1

    • Quackie pisze:

      A na marginesie przypomnę fragment z „Nawiedzonego Domu” Joanny Chmielewskiej, gdzie faktycznie zgaszenie całego zewnętrznego oświetlenia okazuje się kluczowe (natomiast przetrwanie wysuszonej dyni przez lata to kompletna fikcja, niestety one gniją po paru dniach).

      „Z zajęciem przyjrzeli się bardzo starej, kompletnie wysuszonej, wydrążonej dyni, obracając ją dookoła. Dynia, pusta w środku, istotnie miała wycięte w sobie kilka otworów różnej wielkości.
      – Całkiem gęba! – ucieszył się Pawełek. – Zobacz, tu ma oczy, tu nos…
      – A tu zęby! – dodała zaintrygowana Janeczka. – Do czego to mogło być?
      Pawełek zajrzał do największego otworu przyświecając sobie latarką i dokonał nowego odkrycia.
      – Ty, popatrz! W środku ma resztki świecy! Zapalmy ją!
      – A masz zapałki?
      – No pewnie! Poświeć mi…
      Wręczył Janeczce swoją latarkę i zajął się dynią. Odwrócił ją do góry nogami, wytrząsnął z niej tyle kurzu, ile się dało, i wyciągnął z kieszeni zapałki. Janeczka oświetlała brata i dynię dwoma reflektorami, z zaciekawieniem czekając, co z tego wyniknie. Świeca we wnętrzu dyni niewątpliwie musiała coś oznaczać. Pawełek zapalił latarkę i z pewnym trudem, przechylając dynię, spróbował zapalić beznadziejnie zakurzony knot. Zapałka zgasła. Zapalił drugą, przytknął i knot wreszcie się zajął. Świeca we wnętrzu dyni paliła się równym płomieniem. Przez długą chwilę przyglądali się jej z wielkim zainteresowaniem, ale nic więcej się nie działo.
      – No i co? – spytała Janeczka, odrobinę rozczarowana.
      – Nie wiem – odparł Pawełek i nagle coś mu przyszło do głowy.
      – Czekaj, zgaśmy latarki! Zobaczymy, czy świeci sama z siebie!
      Obydwoje zgasili latarki równocześnie i obydwojgu równocześnie zabrakło tchu. Wrażenie było wstrząsające! W zapadłych nagle ciemnościach lśnił widmowy, ruchliwy przedmiot, pobłyskujący jaśniejszymi światłami z otworów. Płomień wewnątrz poruszał się, blaski migotały, niesamowita bania żyła!
      Achchch – wyszeptała Janeczka, złapawszy wreszcie oddech. Pawełek aż jęknął z zachwytu i zgrozy!
      – Rany, jakie fajne…! Morda upiora!”

      • miral59 pisze:

        Chyba niekoniecznie taka dynia musi zgnić, Mistrzu Q Thinking
        Widziałam takie wysuszone dynie, przechowywane przez lata. To zależy jak została „wyskrobana” w środku i ile miąższu zostało, bo głównie on gnije. No i oczywiście sposób suszenia…
        A „Nawiedzony Dom” Chmielewskiej doskonale pamiętam Overjoy Uśmiałam się przy tej książce jak norka. Jak z resztą przy większości książek Chmielewskiej Happy-Grin

        • Quackie pisze:

          Ach, pisałem z własnego doświadczenia. Może i faktycznie da się ją ususzyć? Bardziej skomplikowany wzór się wtedy zniekształci, ale taka prosta morda upiora, jak u Chmielewskiej, mogłaby zostać. Moje dynie dotychczas gniły, aż do stadium półpłynnej pulpy włącznie, nawet jak stosowałem różne środki konserwujące, przysyłane przez Kumę.

          Musiałbym kiedyś spróbować usunąć miąższ aż do „białości” (tzn. do samej skórki, tyle że od środka), ale trochę bym się bał, że mi wtedy dynia pęknie przy rzeźbieniu wzoru.

  71. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  72. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ma być słońce, więc oczywiście planujemy gdzieś się wybrać Delighted
    Jeszcze nie wiem gdzie…
    Miłego dnia Wam życzę Delighted

  73. Bożena pisze:

    Masz rację Mireczko, wszystkim nam się przyda odskocznia od tej przygnębiającej rzeczywistości. Teraz jednak czas nadchodzi na KIG-a, wszak jutro nowy miesiąc…

  74. Lena Sadowska pisze:

    Takie średnio mrawe dobry wieczór, Wyspo:)

    Nawet „Lewki” z „Karnawału zwierząt” Saint-Saënsa niewiele pomagają:(:

    Cóż, cała nadzieja w „Finale”:):

    Pozdrawiam:)

    • Quackie pisze:

      A kawa? (Nieco wcześniej, nie o tej porze)

      Bry!

    • Quackie pisze:

      Ach, to jest ten finał, z tematem trochę podobnym do „Jeziora łabędziego”!

      A w ogóle tak mi się przypomniało, że na rozbudzenie dobry jest też ten kawałek – big-bandowy amerykański jazz (UWAGA, TO NIE JEST, POWTARZAM, NIE JEST DOBRANOCKA!)

      • Lena Sadowska pisze:

        Wróciłyśmy:)

        Nocny las jest niesamowity. Zawsze mam wrażenie, że „Borostwory” wciąż go zamieszkują i nawet lubią te nasze pozmroczne wizyty:)

        Dziękuję, Quackie:)
        „Romeo i Julia” na perkusję i trąbkę, z brodwayowskim motywem w tle, o ile mnie pamięć nie myli. Wyjątkowo orzeźwiająca wariacja:)

        Buddy Rich to ulubiony bębniarz mojego Brata, więc takie rytmy towarzyszą mi od dzieciństwa:)

        • Quackie pisze:

          A ja go znam raczej słabo, ale ten utwór uważam za co najmniej wybitny.

          • Lena Sadowska pisze:

            Mam podobne zdanie.
            Choć też bardzo sentymentalne podejście do niektórych wykonawców:)
            W sumie – jestem wdzięczna, że w domu słuchało się tak wielu gatunków (co osoba, to inne preferencje muzyczne:)), bo jako ta najmłodsza byłam też najbardziej otwarta i do dziś słuchanie pieśni liturgicznych sprawia mi taką samą przyjemność jak choćby metalu:)

  75. Tetryk56 pisze:

    Kto może zalajkować zdjęcie na FB, może pomóc autorce zdobycie nowego aparatu…

  76. Bożena pisze:

    Też zalajkowałam, a teraz idę spać.
    Dobranoc, słodkich snów kordelka

  77. Quackie pisze:

    Dobranocka, tym razem prawilna.

    Vangelis jak nie Vangelis, z trąbką, ale jak trzeba do snu.

    Snów niespodziewanych, a przyjemnych.

  78. miral59 pisze:

    Wróciliśmy Happy-Grin
    Nawet ciekawie było Pleasure
    Muszę przyznać, że zaskoczył mnie widok dzięcioła z upolowaną myszą (czy czymś w tym rodzaju) Amazed Nie wiedziałam, że dzięcioły polują na małe gryzonie… byłam przekonana, że ich dieta to głównie insekty, orzechy, nasiona… jak to człowiek całe życie się uczy (a głupim umiera 😉 )… Happy-Grin

  79. Quackie pisze:

    Zmyy-kam. Dobranoc.

  80. miral59 pisze:

    Dziś w nocy przestawiamy zegarki… znowu będę miała problem z przestawieniem mojego zegara biologicznego Weary

  81. Tetryk56 pisze:

    Większość posnęła… niech wam lampka snów pilnuje…

  82. Tetryk56 pisze:

    A z rana zapraszam na nowe, zaduszkowo-poetyckie pięterko…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)