| Kiedy szef pośle cię po piwo, To pomyśl sobie: – Niech ja stracę! I kopnij się do kiosku żywo, Bo coraz trudniej dziś o pracę. Szef to tak prawie jak twój tato; Raz skarci, raz pieszczotą muśnie, Gdy szef oznajmi ci, żeś matoł, Przyozdób twarz w barani uśmiech. I bądź matołem w danej chwili, Choćbyś miał cztery fakultety, Bo szef przenigdy się nie myli, Dlatego on jest szefem, nie ty… Lecz i dla ciebie, choć żeś mały, Jest także satysfakcji strefa: Oto twój szef, choć tak wspaniały, Nad sobą ma większego szefa… I też mu dusza idzie w pięty, Kiedy szef spyta go jowialnie: – Czy pan jest niedorozwinięty? On wówczas bąka: – Naturalnie… Pomnijcie urzędnicy młodzi Oraz wy, starsi wyjadacze; Należy się na wszystko godzić, Albo na prawie wszystko raczej… Bo gdy z ust szefa padnie zdanie Rzucone w gniewie, lub ferworze: – A całujżesz mnie drogi panie! To ty nie całuj go broń Boże!!! Niech ci do głowy to nie strzeli, – Zrób krok, lecz cofnij się z powrotem I jęknij: – Gdzież bym się ośmielił Chociaż po nocach marzę o tem… Taka pokora szefa wzrusza, Lice rozchmurzy wnet ponure I mruknie: – Dureń, ale dusza… Brawo! To znak, że pójdziesz w górę!!! | ||
| « Gry i zabawy | Śmierć i poeta » |
26
paź 2020




Jako przerywnik wstawiłam Waligórskiego. Dawno go nie było.
Nie potrafię przypisać, może ktoś mnie wyręczy? Z góry dziękuję.
A jednak jakoś mi się udało
Waligórski zawsze aktualny, brawo Bożenko!
Słońce wyszło, idę łapać, póki jeszcze wolno, do popotem, paaaaaaaa….
No chyba Ci łapania słońca nie zabronią?! Mamy czerwoną strefę, czarnej chyba już nie będzie
Lockdown albo stan wyjątkowy może być.
Stan wyjątkowy może być też z innej przyczyny.
Przyczyna jest mało ważna.
Mnie interesuje SKUTEK!
Dzień dobry
Bardzo dobre i pasujące do sytuacji w polskich zakładach pracy…
Waligórski zawsze aktualny, jak napisała Makówka
Cześć, Dasia!
Cześć maradag!
Też się cieszę, że Cię widzę!
Dzień dobry 🙂 Byłem wtedy świeżo przyjętym pracownikiem . Po pracy , oczekiwałem w tłumie pracowników na przystanku tramwajowym .W pewnej chwili z piskiem opon koło przystanku zatrzymało się auto i kierowca zaprosił mnie do środka . Okazało się ,że kierowcą jest mój przełożony i zaproponował mi ,że podrzuci mnie do miasta tzn . do Śródmieścia Warszawy . Nie wypadało odmówić przełożonemu takiej grzeczności i pojechałem z nim . Efekt jednak był dla mnie taki , że tramwajem dojeżdżałem pod dom , a z miejsca w którym wysadził mnie szef , jechałem dwoma autobusami . Ale fakt został odnotowany przez kolegów i były pytania : skąd wy się znacie do cholery ?
Zazdrościli takiej znajomości?
Dobry wieczór, fajrant i przerwa.
Dobry wieczór, Bożenko:)
Do zawsze aktualnego tekstu A. Waligórskiego dodaję „Małpę” A. Bianusza w cudnym wykonaniu Jana Kobuszewskiego:):
Pozdrawiam:)
Witaj Leno
Kobuszewski był nie do podrobienia. Niestety, przed miesiącem minął rok od Jego śmierci… No cóż, nikt nie jest wieczny.
Dobry wieczór, Wyspo:)
Udało mi się trochę złapać słońca, a potem dzień upłynął mi na realizacji kaprysu „chcę się zaszczepić na grypę jak robię to od kilkunastu lat”.
Na spacerze dowiedziałam się, że wieść gminna niesie, że w Krakowie do aptek „rzucili szczepionki” (jak kiedyś mięso albo papier toaletowy -kto pamięta?).
Po chwili plotka okazała się prawdą -zadzwoniła koleżanka farmaceutka i zapytała, czy dalej rozpaczliwie poszukuję szczepionki na grypę.
„Ależ tak!” odkrzyknęłam radośnie.”Mam nawet e-receptę!”. Już czułam,że witam się z gąską, gdy dowiedziałam się (po podaniu kodu i Peselu), że moja recepta jest na Vaxigrip, a do apteki „rzucili” Influvac.
Trzeba więc zapisać się na teleporadę i poprosić o nową e-receptą.
Po około 3 godzinach dzwonienia udało mi się zapisać na piątek. „Proszę pani, a nie da się wcześniej, ja tylko potrzebuję szczepionkę na grypę!”.
Po drugiej stronie usłyszałam perlisty śmiech „ależ większość e-porad dotyczy nowej recepty na szczepionkę na grypę, bo albo stara straciła ważność, albo opiewa nie na to co akurat udało się „upolować ” w aptece.
Może teraz powinnam „zrobić małpę”? Bo jednak nie rozumiem, dlaczego w aptece na różne leki można zaproponować zamiennik, a w przypadku szczepionki na grypę -nie.
Bo szczepionki na grypę są w szczególnej cenie (nie chodzi o pieniądze).
W tym roku dopiero. Dawniej mało kto chciał się szczepić.
a się nigdy nie szczepiłam, w tym roku też nie zamierzam.
Nie masz wydaje mi się tylu różnych poważnych chorób co ja i chyba nie spędzasz codziennie parę godzin w autobusach, tramwajach i innych miejscach, gdzie jest dużo ludzi.
Dobry wieczór. Jestem.
Dobranoc wszystkim

Spokojnej!
Dobranocka.
Dowiedziałem się niedawno, że Natalia Kukulska nagrała całą płytę do muzyki Szopena. Premiera była w sierpniu, więc rzecz dość świeża.
Snów mocnych i relaksujących.
Bożenka zawsze wyszuka tekst ponadczasowy, pasujący do współczesnych czasów, brawo.
Szefowie zwykle nie byli najmądrzejsi, więc pracownicy musieli dopasować się do ich humorów i lęków o stołki. Samo życie.
Witaj, Ultro!
W tym „byli” tkwi potężna dawka optymizmu! 🙂
A Tetryk to dziś „się przywitał”, potem przywitał Dasię i …tyle go widziano.
Witaj, Makówko!
Miałem raczej ciężki dzień. W robocie pracy „po kokardkę”, potem w domu obsłużyłem dyskusję Rady Nadzorczej na zoomie, a że dwie ostatnie noce kiepsko przespałem, to już idę spać…
Witaj Tetryku !
Śpij dobrze i wyśpij się porządnie!
Dzięki! Wreszcie się udało!
Jeszcze tylko lampka… Spokojnej!

Spokojnej i Tobie!
DOBRANOC!
Dzień dobry
Dziś chłodniej, ale padać nie powinno.
Witajcie!
Witajcie!
U nas dla odmiany o stopień cieplej. Spociłem się… 😉
Tak, wyjątkowo ciepło.Kurtka niepotrzebna.
No to na początek dnia, przyda się Gienia. Zapraszam…
Dzień dobry 🙂 Czy Gienia serwuje kawkę na wynoś ? Idę do Parku w którym zamknięto jedyną kawiarenkę Misissipi . Szkoda .
Ustawiam się w kolejce za Maksem!
Panowie, dla Was wszystko!
A dla mnie herbatę na wynos mogę prosić?
Oczywiście!
Dziękuję.Ja już po 2 przesiadkach.
Słońce!
A tu pochmurno, na słońce się nawet nie zanosi.
Dzień dobry, dzisiaj zaspałem, albowiem najwyraźniej przypadkowo wyłączyłem wczoraj budzik w telefonie.
Dzień dobry



AW jak zwykle ponadczasowy
U mnie nic ciekawego… wczoraj popadał śnieg i trochę zimno się zrobiło. Oczywiście po śniegu nawet ślad nie został
Wszystko jest za ciepłe, żeby się mógł utrzymać. Mogę jednak poinformować, że pierwszy śnieg mam już zaliczony
Tutaj śnieg tylko w górach
Fajrant i przerwa.
Dzisiaj bardzo przyzwoicie, oprócz normalnej normy zrobiłem również jeszcze niezbędną pracę dodatkową.
A ja przed chwilą wróciłam ze spotkania. Miło było
Miły dzień.
Słońce, ognisko, kwiatki, jesienne kolorowe liście na drzewach.
Starałam się nie zaglądać do komórki i nie interesować co się w kraju dzieje; rozmawialiśmy na różne tematy…
Wróciłam do domu i wystarczyło wysłuchać pewnego przemówienia, aby stracić ochotę na wszelkie rozmowy, nawet na Wyspie.
Może jeszcze kuknę, ale na wszelki wypadek powiem
DOBRANOC!
Mimo wszystko, miłych snów.
Są ludzie, których oglądać ni słuchać nie należy, choćby w trosce o własne zdrowie. I tak co celniejsze cytaty zaleją cię, czy tego zechcesz, czy nie…
Jestem z powrotem, już chciałem życzyć dobrego wieczoru, ale mi przeszło.
A ja życzę wszystkim dobrego snu, mi nie przechodzi. Na mnie czas
Wzajemnie! 🙂
Spokojnej!
Dobranocka.
Celtyckie takie. Ze Szkocji, chociaż z elementami i z Bretanii.
Capercaillie, o tym, że znów powstaniemy.
Snów optymistycznych!
Jaką piękną delirkę nam zagrałeś!
Dobra, kochani Znowu idziemy spać i śnimy o miłym przebudzeniu.

Spokojnej!
Dzień dobry
To już środa…
Ja już przy kawie, do Was biegnie Gienia…
No i na kawę czas!
Dzień dobry, nawet całkiem słoneczny.
W Krakowie -pochmurny.
Szaro za oknem, sytuacja w kraju -ponura, do tego informacja, że zmarł kolega ze Stowarzyszenia.
Serdecznie współczuję
Ja na razie mam chorych w trochę dalszym otoczeniu, i bez ofiar śmiertelnych, tfu tfu.
Witam!
Witajcie!

Jesień tak gorąca, że nawet drzewa szybciej żółkną… 😉
Ja mam taki pstryczek z wczoraj.
Też mam taki widok za oknem, klon cały żółty i stracił już połowę liści.
Dzień dobry (?) Statystyki podają o ponad 240 zgonach . Przed epidemią wiadomo było , że rocznie w Kraju umierało na różne choroby około czterystu tysięcy obywateli , to dziennie w przybliżeniu około tysiąca osób . Nie bardzo wiadomo jaka jest proporcja przyczyn Covidu w stosunku do innych schorzeń , ale liczba 240 jest bardzo smutną wiadomością z pandemii ,zwłaszcza ,że nie widać póki co ratunku z firm farmaceutycznych o szczepionkach .Zdrówka życzę Wyspiarzom .
Wg doniesień „Polityki” („Jesień koronawirusa”, nr 43/2020) od połowy lutego do drugiej połowy maja w 21 poddanych analizie krajach (w tym Polsce) zmarło o 206 tys. więcej ludzi, niż gdyby go nie było.
Zdrowia życzmy sobie wszyscy – i starajmy się o nie!
W tych wszystkich statystykach nie ma tego co ujawni się dopiero za jakiś czas -ile osób będzie umierać z powodu zbyt późno udzielonej pomocy oraz ZBYT PÓŹNO POSTAWIONEJ DIAGNOZY.
W przypadku chorób nowotworowych wszyscy wiemy, że diagnoza i leczenie w odpowiednim momencie daje duże szanse, za późno -małe, albo wcale.
Dotyczy to również innych chorób. Choroby układu krążenia, oddechowego, wylewy, udary, zawały- można by długo wymieniać.
Otóż w tej statystyce są. Jest to porównanie aktualnej liczby wszystkich zgonów z prognozą wynikającą ze statystyk poprzednich lat.
A że będzie ich jeszcze więcej, to niestety pewne.
W ubiegłym tygodniu odbyłem planowaną wizytę w Szpitalu Akademickim . Jakiś pan doktór w zastępstwie mojego stałego prowadzącego , na stojąco powiedział mi ,że muszę pokochać swój stan zdrowia , bo aktualnie polska medycyna jest bezradna . Uczę się zatem cierpliwości , bo czasami szlag mnie trafia ,kiedy patrze na bezradność tych , którzy mają nas leczyć Zdrówka życzę Wszystkim Wyspiarzom , bo jest bardzo potrzebne .
Bardzo dziękuję, mam nadzieję, że się przyda. Część znajomych relacjonuje swoje zmagania z covidem, najczęściej z domowego zacisza. Nie wiem, czy do nas dojdzie.
W tej statystyce są ci, co zmarli TERAZ!
A ja pisałam również o tych, którzy zostaną zdiagnozowani i leczeni ZA PÓŹNO.
To, co piszę robię na moim przykładzie, ale przecież nie jestem wyjątkiem. U mnie od objawów do cybernoża upłynęło zaledwie parę miesięcy, to był wyścig z czasem, dzięki któremu JESZCZE żyję.
Pierwszą diagnozę, która ukierunkowała leczenie miałam postawioną na ODDZIALE ZAKAŹNYM A.M. Chyba nie muszę tłumaczyć, że w obecnej sytuacji nie miałabym szans się tam znaleźć, choć i wtedy łatwo nie było.
A obecnie? Dwie planowane na wiele miesięcy wcześniej wizyty u kardiologa i u onkologa były tylko teleporadami odłożonymi na „po epidemii”.
Skutki zdalnego leczenia będą widoczne nie natychmiast, więc nie ma ich w tych statystykach, o których piszecie.
Fajrant i przerwa.
Cisza dzisiaj, takie czasy…
Właśnie wróciłem z dwu-i-półgodzinnej przejażdżki na rowerze po ulicach Krakowa w znanym rytmie ośmiu gwiazdek. Nie było nas milion, jak w Pekinie w piosence Katie Meluy, ale wydaje się, że o tysiącu (-cach?) można mówić…
Brawa dla Ciebie Tetryku!
***** ***!
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/strajk-kobiet-w-krakowie-planty-rynek-siedziba-pis-aleje-tlumy-ludzi-na-ulicach-2810/ar/c1-15260722?fbclid=IwAR3vJCFAMqnB6FI9WZWokRMIQa1TgRQ4BfDS1Wgl4NzMLTVquA-2-Msw_H4
Akurat te zdjęcia nie obejmują rajdu rowerowego, który zaczął się o 17., czyli już po ciemku, tak więc nie dla mnie te brawa 🙂 . Jeśli chcecie, obejrzyjcie moje:
Zgrupowanie przy Błoniach przed startem. Od Cichego Kącika aż po park prawie kilometr szerokiego chodnika w całości zastawiony rowerzystami. Młodzi, starsi, kobiety i mężczyźni, rodziny z dziećmi w koszyczkach lub przyczepkach, pojedynczo i grupami…

Rajd zakończył się na płycie Rynku, co pokazują dwa kolejne zdjęcia.
Tutaj niestety połowa rodziny trudno znosi przejazdy z klaksonami (nadwrażliwość na uporczywy hałas). Gdyby był jeden albo dwa, to jeszcze, ale od 16 do teraz co 15-20 minut sznurek aut trąbi. Niestety nie pod domem posłów partii rządzącej, a na głównych ulicach, przy jednej z których mieszkamy. No ale trudno, nic się z tym nie zrobi, bo nikt tego nie kontroluje z jednego ośrodka, więc tego.
I po przerwie.
Idę spać, dobranoc
Spokojnej
Spokojnych snów…
Dobranocka.
Może dzisiaj tak?
Snów, o rany, takich, że nic się nie zmieniło (na gorsze).
Zmieniło się, dużo się zmieniło i jeszcze różne zmiany przed nami…
Oby tylko nie „dobre zmiany”.
W ciekawych czasach żyjemy, niestety…
Jakby mało było pandemii.
Nie da się wejść drugi raz do tej samej wody, „gdzie nic się nie zmieniło”…
No wiem, ale o czymś trzeba marzyć. Albo śnić chociaż.
Skoro o zmianach mowa ja trochę zmienię temat i nawiążę do tego, o czym była mowa dziś około 10, czyli o widoku z okna i kolorach liści.
To mój widok z okna dziś o 16.30. Takie jesienne m-m.
Przepiękne, na górze cała gama od żółci do czerwieni, na dole jeszcze żółty z nutą zieleni.
To wszystko jest widok z mojego balkonu.
Nie udało mi się ująć na jednym zdjęciu, bo robiłam „pod słońce”.
I jeszcze drugi powód był taki, że kolorowy krzak i żółte drzewo oddziela kawałek „nic ciekawego”.
Ha, ale wybrałaś znakomicie te fragmenty ciekawe.
Aczkolwiek sumaki (te żółto-czerwone) są ponoć bardzo ekspansywne i jak raz wyrosną, to się plenią i nie idzie ich usunąć.
To może i ja swoje dostawię? Też jesień…
… i jeszcze takie (to samo drzewo, ale inne ujęcie)…
Może nie są najlepszej jakości, ale padał drobny śnieg i trochę „rozmazywał” obraz…
Ożesz, śnieg już? No ładnie.
A klony przepiękne. Małżonka do dzisiaj wspomina Vermont, chociaż to oczywiście niejedyne takie miejsce…
Tak. Śnieg padał u nas w poniedziałek i we wtorek. Oczywiście zaraz znikał, bo ziemia jest jeszcze za ciepła. Ale kilka takich przymrozków, jak minionej nocy, i pewnie się utrzyma…
Jak dla mnie, trochę za wczesna ta zima…
No raczej. Na 1.11 bywał przymrozek, owszem, ale nie śnieg, poza tym to jednak parę dni jeszcze.
W moich dziecięcych wspomnieniach są odwiedziny rodzinnych grobów na 1 listopada -Piotrków Trybunalski, Łódź.
Jednak to są zazwyczaj groby w śniegu, a panie w futrach lub kożuchach.
To fakt, Makóweczko, ale tu jest trochę inny klimat. Zdarzał się śnieg w listopadzie, ale jak jestem tu od 22 lat, to jeszcze nie było go w październiku.
Obserwuję zwierzaki, bo one mają wyczulony instynkt i wiedzą jaka będzie zima. Zauważyłam już ptaki, które spędzają z nami zimę. Wiewiórki są niesamowicie grube, a na ciążę jest jeszcze za wcześnie (rozród zaczynają w styczniu, a we wrześniu kończą), lub za późno. Czy to ma oznaczać ostrą zimę? Zwierzaki potrzebują więcej tłuszczu, który by chronił od zimna?

Kilka ostatnich lat na mój karmnik przylatywały szpaki. W tym roku ich nie ma. Czyżby też przewidywały mroźną zimę? Wolały odlecieć na południe?
A kupiłam im suszonych robaczków (ich przysmak)… całe dwa wory. Żaden inny ptak tego nie je więc chyba sama będę to jadła
Jeśli są dobrze wysuszone, to najpierw je namocz!
Dodam jeszcze, że w parkach robi się bajkowo – kolorowo. Część drzew jeszcze zielona, ale spora część to wszystkie odmiany żółci, czerwieni i brązu…

Kiedyś czytałam, że najwięcej kolorów wśród drzew (aż 50) jest na Alasce… szkoda, że nie możemy się tam wybrać… wirus porobił niesamowite ograniczenia w poruszaniu się po kraju. Nawet po wizycie w Wisconsin powinniśmy odbyć dwutygodniową kwarantannę, czyli siedzieć w domu, nigdzie nie wychodzić i z nikim się nie stykać. Całe szczęście, nikt tego nie jest w stanie upilnować i normalnie idziemy do pracy
Tak, u nas też się zaczyna…
Swoje m-m zamieściłem nieco wyżej 😉
Dzięki Tetryku za to „rowerowe m-m”.
No i brawa za udział.
Gdybym była lepszą rowerzystką też bym pojechała.
Odkąd wjechałam w koleżankę (potem się okazało, że hamulce się zepsuły) boję się jeździć na rowerze.
Skończyło się to nogą w gipsie; ja byłam tak przerażona, że zadałam jej bólu i cierpienia, że to ona mnie pocieszała i prosiła, abym już przestała się tak trząść.
Uraz jednak został. Może czas go spróbować przełamać?
Lepiej przełamać uraz niż nogę… 😉
W uzupełnieniu „rowerowego m-m” mam Tetryku dla Ciebie takie zdjęcie z dziś (skopiowane z Internetu).
Tym nie z Krakowa wyjaśniam, że to manifestujący dziś Kraków.
Faktycznie – masa ludzi… robi wrażenie
I tak jest od piątku w całej Polsce!
No i gdzie jest ta demokracja, czyli rządy ludu? To jest przecież dyktatura, gdzie jeden rządzi wraz z przydupasami, którzy mu się sprzedali.
Dzień dobry
Też widziałem…
.

Robi wrażenie
U nas było tradycyjnie – w Gdańsku blokada Al. Grunwaldzkiej, dźwięk klaksonów słychać było wszędzie – kierowcy popierają protest
Trójmiasto jest specyficzną aglomeracją… Wystarczy zablokować główną arterię (choćby w jednym miejscu) i cała metropolia stoi. A jakby zablokować w trzech
Normalny armagedon
Na zdjęciu, które pokazałam jest jedno z miejsc, było ich parę.
Dzień dobry

Czy właściwie dobry wieczór… sama nie wiem co jest prawidłowe
Dziś niby świeciło słońce, ale w nocy był przymrozek… na wodzie w poidełku cienka warstewka lodu…
Zima zbliża się wielkimi krokami.
Kochani, umykam, oczy mi się zamykają.
Idziemy spać, pozostawiając Miralkę z jej śnieżkiem. Ale ona też później pójdzie spać, a lampka będzie się świecić nadal…
To jeszcze żeby udokumentować padający śnieg taki pstryczek z poniedziałku…
Może ten śnieg nie jest aż tak wyraźny, ale był bardzo drobny, niemal jak deszcz, tyle że „płatkowy”
U nas w górach był śnieg, ale w Krakowie jeszcze nie.
Dziś, wczoraj było bardzo ciepło.
Dobranoc „śnieżna Miralko”, Dobranoc Wyspo!
Chyba już wszyscy poszli spać, więc i ja się usunę. Nie lubię sama z sobą gadać

Miłego czwartku Wam życzę
My Tobie też!
Dzień dobry
Rozpadało się, wskazana kawa. Komu jeszcze?
Może być też herbata.
Dzień dobry
Ja się skuszę na filiżankę aromatycznej kawy… Najlepiej z ekspresu
W Gdańsku na razie świeci słońce (za mgłą)
Dzień dobry. Jakoś Trójmiasto dzisiaj cuzamen wstaje
To ja też kawkę poproszę.
Kraków się dołącza i prosi o herbatę.
WITAJCIE!
Witajcie!
Kraków dziś słoneczny (jeszcze!). Kawa to świetna myśl…
Trójmiasto cuzamen wstało, a Kraków cuzamen się przywitał?
Deszcz z Poznania poszedł na wschód. Chyba teraz czas na Kraków?
Okrutna!!!
Bożenko zobacz wpis na FB :*
Dziękuję, przeczytałam, odpowiedziałam.
Wróciłam do domu.
Na cmentarzu wypadek samochodowy. Na alejce cmentarnej karambol dwóch samochodów. Na szczęście bez udziału karawanu.
Samochody poważnie uszkodzone. Przyjechała Policja i Straż Pożarna.
Dobrze, że nie z Twoim udziałem, chociaż w ogóle oczywiście najlepiej byłoby zupełnie BEZ wypadku.
Z tego, co obserwowałem na trasie, ludzie bardziej nerwowi, niż byli. Rzeczywistość jednak nie sprzyja spokojowi ducha.
Ta sytuacja na cmentarzu była komiczna. Na bocznej alejce cmentarnej wzajemnie staranowały się dwa takie auta co to zbierają liście, śmieci, stare znicze itd.
Oczywiście nikomu nic się nie stało, ale auta dość zniszczone.
Policja rozumiem, ale po co jechał wóz strażacki?
Ludzie i bardziej nerwowi i (czasami) bardziej uczynni.
Walczyłam z zamakającymi na deszczu zapałkami; przechodząca starsza pani podała mi swoją zapalniczkę. W dobie epidemii zasadniczo ryzykowne.
Kamieniarz powiedział „jak będzie tłok proszę się nie narażać teraz, zobaczy pani najwyżej po 1 listopada i zapłaci później”.
Jednak poszłam dziś (mimo deszczu), ale sympatyczny gest się liczy.
Pani rejestratorka w Przychodni była przemiła. Jak ją pochwaliłam odpowiedziała „bo pani do mnie mówiła z uśmiechem, a zazwyczaj ludzie tylko na nas krzyczą!”.
Otóż to. Uśmiech wywołuje uśmiech, agresja -agresję.
Strażacy chyba muszą, do każdej stłuczki, w ramach ratownictwa drogowego. Są w stanie ocenić, czy faktycznie nikomu nic się nie stało.
A to z uśmiechem staram się sam stosować, również przez telefon. I owszem, działa
Fajrant i przerwa!
Głos młodych.
Nie musi się podobać, ale (moim zdaniem) warto wysłuchać jak oni to widzą.
…młode pokolenie zabieramy głos
miarka się przebrała teraz wam mówimy dość
po was pozostanie tylko głośny pisk
ulice skandują bardzo głośno ***** ***!
Dobre!
Widzą to nareszcie podobnie jak my – tylko wyrażają to inaczej, i nie wahają się grozić…
Profesor Strzembosz powiedział, że do głosu doszło pokolenie, które nie pamięta pałowania aż tak jak pokolenie”Solidarności” i że to dobrze, bo w tym jest ich siła, choć i też mniejsza wyobraźnia.
Otóż i jestem.
Ty wracasz, a ja się żegnam do jutra.
Dobranoc
Dobrych snów! Do jutra! 🙂
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Dobranocka.
A tego to dawno nie było, a przynajmniej ja tego nie proponowałem na dobranoc. Aż odczułem potrzebę.
Snów… no, właśnie takich.
Oj tak, tak!
Maniery, kultura, niepowtarzalny czar …
No właśnie, dla kontrastu do czasów.
Aha, jutro mogę być symbolicznie, bo zaplanowałem małe rzeźbienie w dyni. Jak się uda, wyrzeźbię jednego strrrasznego potwora, jak przystało na Halloween
Zrobisz zdjęcie i pokażesz nam?
A pewnie!
Czyżbyś planował „Udynienie boskiego Klaudiusza”? (być może pomyliłem imię…)
Nieboskiego Ryszarda!
Parę osób przychodzi mi do głowy, ale…tfu nie przed snem takie myśli.
Słuchajcie, mam dość tej sytuacji…i tej mieszaniny sprzecznych emocji.
Aj. Obawiam się, że ona jeszcze potrwa, ta sytuacja.
Ja próbuję nie planować zbyt daleko. Ot tak, do świąt mniej więcej.
Nic się nie da planować. Ale to nie jedyny problem.
DOBRANOC!
To może ja już pójdę spać, żeby ni się jakaś wredna dyńka nie przyśniła… Spokojnych, chronionych snów!

Spokojnych i Tobie!
Dzień dobry
Piąteczek, piątunio…
Kawy? Herbaty?
Bardzo chętnie kawy!
Dzień dobry, za oknem piękna, słoneczna pogoda, zobaczymy, na ile starczy.
Witajcie!
Stojr w kolejce na placu. Jak tylko dotrę do domu, zgłoszę się do Gieni
Bry!
Bry Wszystkim!
No i niebo nam się rozpłakało
Wszyscy są teraz blisko płaczu, co się niebu dziwić…
Tak Tetryku, dobrze nazwałeś to co teraz czuję.
Nie tylko Ty, Makówko.
Jeżeli ktoś ma ochotę poczytać ciekawe felietony na bieżące tematy, warto zajrzeć tu: Felietony…
Ciekawe…
Większość czytałam już wcześniej, ale dobrze, że zalinkowałeś Tetryku.
Natomiast co do ochoty to ja teraz już na nic nie mam ochoty…
Fajrant i przerwa na rzeźbienie!
Ciekawa jestem tej rzeźby. Pokażesz jutro?
No i po piątku, idę spać.
Dobranoc
Spokojnych!
Spokojnej!
Tymczasem dyniorżnięcie zakończone. W tym roku padło na pewnego polityka
A fuj!
Pierwszy hipis Krakowa?
Z relacji tych, co go znali ze studiów już wtedy był…
Tak jest! Onże, podczas wizyty na Ukrainie!
A że „fuj”, to wszystko się zgadza, w dyniach na ogół rzeźbi się różne potwory
Dyńka niesamowita! Aż wierzyć się nie chce, że można wycinać taką grafikę! Brawo!
Z Psem mi się to nie kojarzy, już prędzej z Pattonem…
Projekt już miałem, zacząłem przygotowywać stanowisko pracy ok. 17.40… Można, tylko trzeba trochę czasu i sił poświęcić.
Jaki kraj, taki Patton!
Brawa dla Ciebie Q !
Chyba skończył mi się zapas energii, poczucia humoru, optymizmu…wszystkiego.
Czuję się kiepsko i fizycznie i psychicznie i w ogóle; jedno wynika z drugiego.
Joj! Trzymaj się, Makówko!
A w ramach wsparcia pole maków pod koniec dnia.
Dziękuję.
To chyba wszystko taki samonapędzający się mechanizm.
Mam już nową e -receptę na szczepionkę na grypę. Kod recepty przyszedł do mnie po godzinie 20. Nie zdziwiło mnie to, bo rejestratorka uprzedziła mnie, że Przychodnia pracuje do 18, ale pan doktor zawsze siedzi dłużej i dopiero po skończonej pracy osobiście wysyła smsy z kodami recept.
No ale nie o tym chciałam. W poniedziałek (mam nadzieję) odbiorę w aptece szczepionkę, na wtorek mam termin do wizyty do lekarza i potem do szczepienia.
Teraz więc siedzę w domu, nie poszłam na uliczne knucie, aby się nie przeziębić do wtorku, nie mówiąc o złapaniu czegoś innego. A i tak boli mnie głowa, a przecież MUSZĘ BYĆ ZDROWA!
Dzieje się historia, a ja w tym nie biorę udziału.
Do tego dochodzi niepewność jutra. I polityczna i wirusowa.
Chyba jednak jestem zbyt emocjonalnie reagującą osobą jak na moje lata?
Ale maki mnie tak wzruszyły, że aż się rozgadałam.
Ej, ale naprawdę: „Dzieje się historia, a ja w tym nie biorę udziału.”?
Ja całym sercem popieram, ale czuję jednocześnie całym jestestwem, że to już nie moje protesty, że byłbym nie na miejscu w tych pochodach. To przeżycie pokoleniowe dla całej masy ludzi, np. dla Najjuniora. Ja miałem swoje przeżycia w 1989 i okolicach. Jestem jak najbardziej życzliwy i wspieram, ale pozwalam, żeby działo się beze mnie.
Też to sobie tak tłumaczyłam, ale jednak nie byłabym sama staruszka wśród młodych, lecz odszukałabym koleżanki i kolegów ze Stowarzyszenia, którzy jednak przychodzą, wspierają obecnością.
Ja też bym nie był sam
to chodzi o osobisty wybór.
Jak nikt wokół nie rozumiał, co się kroi, jak było nas względnie niewielu – byliśmy potrzebni. Dziś możemy patrzeć, jak tysiącom młodych spadają łuski z oczu, idą po swoje, a na nasz widok reagują żartem: „Co to, godziny dla seniorów?”
Dziś, na szczęście, można już wspierać rewolucję sprzed kominka i kocyka. W sieci też jest coś do zrobienia…
Znakomity przegląd.
I wielki szacunek dla tych, którzy byli i są potrzebni, jak nie w realu, to w sieci, która również ma wpływ na umysły.
Akurat jak czytałam „przegląd”zapodany przez Tetryka TVN pokazał migawkę z Olkusza i mówiącą do mikrofonu naszą koleżankę ze Stowarzyszenia. Nie wiem ile ma lat, aż tak dobrze jej nie znam, ale na pewno nie można jej zaliczyć do młodzieży.
No dobra, będę wspierać spod kocyka. Kominka nie, bo takowy posiadam w Stróży, a zimno i deszcz zniechęciło mnie do wyjazdu, a tu jedynie sprzed kaloryfera.
Ok, już milczę…
Ostatnim bym był, który by uciszał!
Quacku i jak tu Ciebie nie lubić?
PS. Przed chwilą słuchałam jak Wanda Traczyk-Stawska tłumaczyła, dlaczego popiera protest kobiet.
Tak mi się to skojarzyło z tym uciszaniem. Faktycznie są kobiety, które trudno uciszyć. Muszę się od nich uczyć.
A to co? Czerwone Maki pod Monte Cassino? No nie wiem… Oni tam raczej pyrrusowe zwycięstwo odnieśli.
Na pewno nie pod Monte Cassino. Przecież to nie Sopot!
Jo! To było w ramach wsparcia Makówki. No!
Dobranocka.
To będzie tak, nowa wersja „In the Air Tonight” Phila Collinsa, trochę delikatniejsza (ale tylko trochę, no w końcu dzisiaj piątek). Bardzo przestrzenna.
Snów o takiej atmosferze, jak dzisiaj.
Joj, tak późno a jeszcze nie ma lampki? Już zapalam…

Spokojnej, to i ja umykam. Bo późno.
No to do jutra! (ciekawe co nam przyniesie?)
DOBRANOC!
Dzień dobry
Już mamy sobotę – co nam przyniesie? Trudno dziś być optymistą 
Zachwyciły mnie rzeźby… Jak Ty to robisz?! Masz wielki talent, Quacku!
Dużo, dużo cierpliwości, sporo wyczucia (bo to nie wszystko jedno, w jakiej kolejności się wycina te kawałki, co się wycina), trochę sprawności manualnej (o dziwo, do innych zadań na ogół jej nie mam), no i potrzebna jest jeszcze szczypta inspiracji przy wymyślaniu, co się ma znaleźć na dyni i jak to zrobić (czyli w tym przypadku w przekładaniu zdjęcia na „wycinalną” grafikę).
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Naprawdę Cię podziwiam.
Ślicznie dziękuję. Staram się.
Dla poprawy samopoczucia, wskazana jest dobra kawa, lub jak kto woli, herbata…
Kawa koniecznie!
O rany, i dzień dobry, oczywiście!
Witajcie!
Słońce przegnało demony wyzierające z dyni? Oby…
No, w słońcu wygląda niepozornie, więc chyba tak
A na marginesie przypomnę fragment z „Nawiedzonego Domu” Joanny Chmielewskiej, gdzie faktycznie zgaszenie całego zewnętrznego oświetlenia okazuje się kluczowe (natomiast przetrwanie wysuszonej dyni przez lata to kompletna fikcja, niestety one gniją po paru dniach).
„Z zajęciem przyjrzeli się bardzo starej, kompletnie wysuszonej, wydrążonej dyni, obracając ją dookoła. Dynia, pusta w środku, istotnie miała wycięte w sobie kilka otworów różnej wielkości.
– Całkiem gęba! – ucieszył się Pawełek. – Zobacz, tu ma oczy, tu nos…
– A tu zęby! – dodała zaintrygowana Janeczka. – Do czego to mogło być?
Pawełek zajrzał do największego otworu przyświecając sobie latarką i dokonał nowego odkrycia.
– Ty, popatrz! W środku ma resztki świecy! Zapalmy ją!
– A masz zapałki?
– No pewnie! Poświeć mi…
Wręczył Janeczce swoją latarkę i zajął się dynią. Odwrócił ją do góry nogami, wytrząsnął z niej tyle kurzu, ile się dało, i wyciągnął z kieszeni zapałki. Janeczka oświetlała brata i dynię dwoma reflektorami, z zaciekawieniem czekając, co z tego wyniknie. Świeca we wnętrzu dyni niewątpliwie musiała coś oznaczać. Pawełek zapalił latarkę i z pewnym trudem, przechylając dynię, spróbował zapalić beznadziejnie zakurzony knot. Zapałka zgasła. Zapalił drugą, przytknął i knot wreszcie się zajął. Świeca we wnętrzu dyni paliła się równym płomieniem. Przez długą chwilę przyglądali się jej z wielkim zainteresowaniem, ale nic więcej się nie działo.
– No i co? – spytała Janeczka, odrobinę rozczarowana.
– Nie wiem – odparł Pawełek i nagle coś mu przyszło do głowy.
– Czekaj, zgaśmy latarki! Zobaczymy, czy świeci sama z siebie!
Obydwoje zgasili latarki równocześnie i obydwojgu równocześnie zabrakło tchu. Wrażenie było wstrząsające! W zapadłych nagle ciemnościach lśnił widmowy, ruchliwy przedmiot, pobłyskujący jaśniejszymi światłami z otworów. Płomień wewnątrz poruszał się, blaski migotały, niesamowita bania żyła!
Achchch – wyszeptała Janeczka, złapawszy wreszcie oddech. Pawełek aż jęknął z zachwytu i zgrozy!
– Rany, jakie fajne…! Morda upiora!”
Chyba niekoniecznie taka dynia musi zgnić, Mistrzu Q
Uśmiałam się przy tej książce jak norka. Jak z resztą przy większości książek Chmielewskiej 
Widziałam takie wysuszone dynie, przechowywane przez lata. To zależy jak została „wyskrobana” w środku i ile miąższu zostało, bo głównie on gnije. No i oczywiście sposób suszenia…
A „Nawiedzony Dom” Chmielewskiej doskonale pamiętam
Ach, pisałem z własnego doświadczenia. Może i faktycznie da się ją ususzyć? Bardziej skomplikowany wzór się wtedy zniekształci, ale taka prosta morda upiora, jak u Chmielewskiej, mogłaby zostać. Moje dynie dotychczas gniły, aż do stadium półpłynnej pulpy włącznie, nawet jak stosowałem różne środki konserwujące, przysyłane przez Kumę.
Musiałbym kiedyś spróbować usunąć miąższ aż do „białości” (tzn. do samej skórki, tyle że od środka), ale trochę bym się bał, że mi wtedy dynia pęknie przy rzeźbieniu wzoru.
Słonecznie witam!
Dzień dobry, jak się masz?
Wyspana, a to już dobrze rokuje. Dziękuję za pytanie.
Dzień dobry


Ma być słońce, więc oczywiście planujemy gdzieś się wybrać
Jeszcze nie wiem gdzie…
Miłego dnia Wam życzę
I Tobie miłej wędrówki!
Mam nadzieję, że będzie miła

Doszłam do wniosku, że jeszcze nie byliśmy w Crabtree po drugiej stronie ulicy. Może tam się wybierzemy? Zawsze to coś nowego…
Czy ciekawego? To się zobaczy
Pierwsze, co mi się skojarzyło z Crabtree, to policjant (w tej roli Arthur Bostrom) z serialu „Allo, allo”. Znaczy ta postać się tak nazywała, oficer Crabtree
Dzińdybry.
Hi, Jo.!
No hej!
Ja dopiero teraz odpowiadam, bo wcześniej spacerowałam w poszukiwaniu jesieni i odskoczni od rzeczywistości.
Witaj, witaj Jo!
Miłego wędrowania i upolowania ciekawych ptaszków i innych „stworków” na pięterko!
Dziękuję, Makóweczko


Na pięterko szykuję nasze wycieczki z października. Tak jest lepiej, bo nie zamęczam Was swoimi ptaszkami co tydzień, a tylko raz w miesiącu
A wydaje mi się, że taka odskocznia od problemów dnia codziennego każdemu się przyda… jakoś życie ostatnio zrobiło się dziwnie nerwowe i niepewność jutra każdego trapi…
Po Tetrykowym KIGu będą Miralkowe wycieczki.
Hm…jak nie będzie lepszych pomysłów może mogłyby być październikowe spacerki? Takie jak np. dziś, czyli blisko domu i z dojazdem MPK, a więc nie wycieczki, a spacerki.
Jak blisko domu, a nie po górach niemal do opadnięcia z sił, to może być.
A jak bez niemal do opadnięcia z sił to już nie może być panie Q?
Dziś np. było trochę pod górę, trochę po krzakach, a nawet chwila zgubienia „Gdzie jesteś? Na polanie! Też jestem na polanie i ciebie nie widzę!”.
W poprzedni czwartek też było trochę pod górę.
A we wtorek trochę takie tyci tyci też pod górę.
W niedzielę pod górę tylko tyle, co po schodach.
To jak?
Może to były dwie różne polany?
Może być.
Oczywiście, że różne; do każdej z nich prowadziła inna ścieżka.
To się cieszę, że może być.
Masz rację Mireczko, wszystkim nam się przyda odskocznia od tej przygnębiającej rzeczywistości. Teraz jednak czas nadchodzi na KIG-a, wszak jutro nowy miesiąc…
Coś szykuję na jutro…
Oho!
Świetnie!
Oczywiście Bożenko, że zaczekam na Ukratkowego KIG-a.
Mnie się nie spieszy
Takie średnio mrawe dobry wieczór, Wyspo:)
Nawet „Lewki” z „Karnawału zwierząt” Saint-Saënsa niewiele pomagają:(:
Cóż, cała nadzieja w „Finale”:):
Pozdrawiam:)
A kawa? (Nieco wcześniej, nie o tej porze)
Bry!
Witaj, Quackie:)
Jestem herbacianą duszą:)
Lubię bardzo mocną, gorącą i gorzką.
Dziś jakoś słabo mnie rozruszała, miewam czasami takie spadki energii, muszę je rozchodzić, więc zaraz wybędę z Psiułą na trochę.
Wprawdzie dopiero co wróciłam z przedzaduszkowego wyjazdu (ok. 200 km od domu), ale jakiś lasek pewnie jeszcze zaliczymy:)
Pozdrawiam:)
Miłego spaceru!
🙂
Lecimy.
Ach, to jest ten finał, z tematem trochę podobnym do „Jeziora łabędziego”!
A w ogóle tak mi się przypomniało, że na rozbudzenie dobry jest też ten kawałek – big-bandowy amerykański jazz (UWAGA, TO NIE JEST, POWTARZAM, NIE JEST DOBRANOCKA!)
Wróciłyśmy:)
Nocny las jest niesamowity. Zawsze mam wrażenie, że „Borostwory” wciąż go zamieszkują i nawet lubią te nasze pozmroczne wizyty:)
Dziękuję, Quackie:)
„Romeo i Julia” na perkusję i trąbkę, z brodwayowskim motywem w tle, o ile mnie pamięć nie myli. Wyjątkowo orzeźwiająca wariacja:)
Buddy Rich to ulubiony bębniarz mojego Brata, więc takie rytmy towarzyszą mi od dzieciństwa:)
A ja go znam raczej słabo, ale ten utwór uważam za co najmniej wybitny.
Mam podobne zdanie.
Choć też bardzo sentymentalne podejście do niektórych wykonawców:)
W sumie – jestem wdzięczna, że w domu słuchało się tak wielu gatunków (co osoba, to inne preferencje muzyczne:)), bo jako ta najmłodsza byłam też najbardziej otwarta i do dziś słuchanie pieśni liturgicznych sprawia mi taką samą przyjemność jak choćby metalu:)
Kto może zalajkować zdjęcie na FB, może pomóc autorce zdobycie nowego aparatu…
Zrobione
Mówisz-masz.
A zdjęcie i tak zasługuje na lajka.
Popieram, Makóweczko. Zdjęcie cudnie bajkowe

Z czystym sumieniem można dać lajka
Też zalajkowałam, a teraz idę spać.
Dobranoc, słodkich snów
Dzięki! Śpij dobrze! 🙂
Spokojnej!
Spokojnej!
Dobranocka, tym razem prawilna.
Vangelis jak nie Vangelis, z trąbką, ale jak trzeba do snu.
Snów niespodziewanych, a przyjemnych.
Bardzo miła dobranocka!
A dziękuję, ostatnio sporo słucham Vangelisa, również z Andersonem.
Trochę bałam się słuchać, skoro już pokonałam mrawość:)
Na szczęście leśną adrenalinkę nie tak łatwo wyrugować z organizmu.
*pokonałam niemrawość:)
Pokonałaś mrawość, czyli jesteś już niemrawa?
Chyba się starzeję, bo kiedyś chłopcy łapali mnie za warkocze;)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Dobry… to też kwestia odległości…
O tak. Odległość chroni przed łapaniem.
W obecnej sytuacji podobno skuteczniej niż jaszmak.
Pozdrawiam:)
Wróciliśmy

Nie wiedziałam, że dzięcioły polują na małe gryzonie… byłam przekonana, że ich dieta to głównie insekty, orzechy, nasiona… jak to człowiek całe życie się uczy (a głupim umiera 😉 )… 
Nawet ciekawie było
Muszę przyznać, że zaskoczył mnie widok dzięcioła z upolowaną myszą (czy czymś w tym rodzaju)
Też bym nie powiedział! Że mrówki to tak (zwłaszcza zielony), ale mysz?
Tutaj mrówki to głównie dzięcioł różowoszyi (Northern Flicker) , ale też oskomik czerwonogardły (Yellow-bellied Supsucker), o ile się przylepią do żywicy, którą zjada
Ale nie używa jej specjalnie jako narzędzia do polowania na mrówki? Jak przypadkiem się przylepią?
Przypadkiem. Oskomik robi dziury w korze drzew i zjada wyciekającą z pnia żywicę, a przy okazji nie pogardzi wszystkimi insektami (w tym mrówkami), które się tam przykleją
Zmyy-kam. Dobranoc.
Ja też wkrótce.
DOBRANOC!
Dziś w nocy przestawiamy zegarki… znowu będę miała problem z przestawieniem mojego zegara biologicznego
Większość posnęła… niech wam lampka snów pilnuje…

A z rana zapraszam na nowe, zaduszkowo-poetyckie pięterko…