„Co tam słychać, moi mili,
Czyście dobrze się bawili?
Co u taty, mamy, cioci,
Chciałbym wiedzieć moi złoci!”
„Fajnie było, byczo było,
Bardzo miło nam się żyło:
Zbysio łomem zdzielił Fredzia,
Gdzie są zwłoki, nikt nie wiedział,
Bo gdy Zbysio działać pocznie,
Kończy każdą rzecz bezzwłocznie”.
„Powieś płaszczyk i ubranko,
Nigdy nic nie wieszasz, Janku!”
Rzekła Mama. Za chwileczkę
Jaś powiesił… kuzyneczkę.
Ryś w ogródku znalazł walec
I przejechał Krzysia malec,
Lecz gdy czekał na oklaski,
Tatuś rzekł: „To żart zbyt płaski!”
Hania miała nową nianię,
Rzekła Mama: „Wysadź Hanię!”
Niania, pomyślawszy chwilę,
Wysadziła ją… trotylem.
Fajnie było, byczo było,
Bardzo miło nam się żyło!
Józio, starszą swą kuzynkę,
Przepuściwszy przez maszynkę,
Dumny z siebie rzekł do mamy:
„Zawsze wpierw przepuszczam damy!”
Robiąc grzanki, niania miła
Nagle żywcem się spaliła.
Lecz to było przykrym zgrzytem,
Że spłonęły grzanki przy tym!
Fredzia bredzi wciąż i bredzi,
Gucio urżnął język Fredzi.
Konwersacja twierdzi Gucio,
Wnet skończyła się, jak uciął.
Rzekły ciotki: „Marmoladę
Zrobić ci będziemy rade”.
By się nie trudziły, Otek
Marmoladę zrobił z ciotek.
Fajnie było, byczo było,
W telewizor się patrzyło.
I gazetki się czytało,
Wiadomości w nich niemało
I pomysłów świeżych masa,
W co się bawić, hopsa, sasa!
Antoni Marianowicz
Wszelkie podobieństwa do czyichkolwiek rzeczywistych działań są absolutnie przypadkowe! 😉
Obrazek wyróżniający pobrany z internetu
EDIT: Ilustracje Bohdana Butenki do wiersza „O Juleczku…”:




Może odrobina czarnego humoru rozjaśni nam szarą rzeczywistość?
Fajny wierszyk, ale dobrze że nie dałeś tego przed snem… Mogłyby nas dręczyć koszmary.
Dzień dobry
Bardzo czarny humor
Z podobnych wierszyków-horrorów pamiętam jedynie ten o cioci:
Ciocia Jadwinia wpadła do studni
Leży w niej chyba niemal od stu dni
Trzeba uważać moi złoci
By się przypadkiem nie napić cioci…
Ale to bardzo stare
A jednak tego nie znałam
To też Marianowicz -o ile pamiętam, u niego to była ciocia Eliza

Ten o cioci, czterowiersze z powyższego i chyba jeszcze kilka innych publikował w cyklu o wdzięcznej nazwie „Poematołki” (zdaje się, w tomiku „Uśmiech bez kota”).
Dyzio w głęboki raz wpadł dół,
Leżał tam sześć dni i pół,
Odtąd mówiło się w powiecie,
Że było to zepsute dziecię.
Be syneczku, be urwisie,
Wydłubałeś oczko Jadzi,
Za to nie obejrzysz dzisiaj,
Ekshumacji swego dziadzi.
Wróciłam właśnie z cmentarza, a tu na Wyspie czarny humor.
Życie, samo życie…
A jeszcze Tetryk wspomniał o czarnym śnie Makówki!
Zauważ, że odesłałem go w niebyt! 🙂
Co odesłałeś w niebyt Tetryku?
Sen? Czarny kolor? Pięterko Makówki? , czy całą Makówkę?
Groźbę 350 komentarzy…
I dobrze zrobiłeś. Ja już przestałam zachęcać do budowania nowego pięterka, żeby nie było, że „się rządzę”.
Jestem w domu i już nie planuję nigdzie wychodzić. Kukam więc na Wyspę, czytam, ale dziś odpoczniecie od mojego gadulstwa.
Czarny humor zarówno w wierszach jak i w książkach, filmach, a nawet dowcipach to nie jest coś, co lubię. Podobnie jak horrory lub kryminały.
Szczególnie w dniu, w którym byłam na pogrzebie koleżanki ze wspólnego wędrowania po turystycznych szlakach.
Krysia była osobą samotną, bez rodziny. Gdy chorowała opiekowali się nią znajomi i przyjaciele z wycieczek. Wędrowała z różnymi grupami, podobnie jak ja.
Na cmentarzu dziś spotkałam znajomych z różnych „grup turystycznych”.
Po pogrzebie usłyszeliśmy dzwoneczki. Większość osób tam obecnych poznała maskotkę -owieczkę z dzwoneczkami, która zawsze przyczepiona była do Krysi plecaka.
Tak więc nikt się nie zdziwił czemu zniszczona owieczka zawisła na grobie.
Podobnie nikt nie zdziwił się, (gdy już odeszliśmy trochę dalej od grobu,) czemu jeden z kolegów został przy grobie i zapalił papierosa. Krysia nazywana była „nikotynka” albo „Krysia palaczka”, gdyż tak dużo paliła. Dzwoneczki i symboliczny papieros wypalony „z Krysią” -to było oczywiste dla każdego.
Mała, drobniutka, cichutka, niepozorna. Po wylewie został lekki paraliż, ale lekko powłócząc nogą dalej chodziła na wycieczki, nie opuściła żadnego slajdowiska w „Kontynentach”.
Kolejny wylew już był ostatnim.
Przepraszam za ten komentarz zupełnie nie na temat i niemający nic wspólnego z czarnym humorem.
Miał coś wspólnego. Kolor…
Choć dziś na cmentarzu królowała żółć. Tam jest dużo drzew.
Fajrant i przerwa. A te znakomite wierszyki Marianowicza z tego, co pamiętam, były wzorowane na podobnych brytyjskich, oczywiście to nie przekład, tylko inspiracja.
Gdzieś widziałem też cały zbiór rymowanych tekstów z nagrobków, po części chyba nawet autentycznych. Ale pozwolicie, że wrócę do tego po przerwie.
Dobry wieczór 🙂 A. Marianowicz pisał również wiersze miłosne , ale zawsze z pewną nutką realnej satyry . Dla przykładu zakończenie wiersza miłosnego On i Ona : I żyli by tak z sobą najczulej , miłości wiecznej będąc dowodem , gdyby nie rzucił jej dla jędzuli , niewiernej , wrednej i z piekła rodem ! Jednym słowem ,samo życie .
Myślę, Maksiu, że warto zamieścić ten wiersz w całości. Może Makówka się uśmiechnie?
Miłość mu dała pełną wyrzeczeń —
Któż widział słodszą nad nią dziewczynę?
Jak nikt robiła zrazy i pieczeń,
A serce miała zgoła matczyne.
Dbała o niego jak o niemowlę,
Najofiarniejszych nie szczędząc starań,
Zaś o jej cnoty mocną budowlę
Najtwardszy nawet kruszył się taran.
Nie była nigdy zazdrosna — skądże?
Gdy zdrady zdarzał mu się wypadek,
To uśmiechała się tylko mądrze,
Ciesząc się z jego uroczych zdradek.
Wciąż tak ją widział, w niego wpatrzoną,
Jak w delicyjną potrawę smakosz.
Była mu siostrą, kochanką, żoną,
Matką mu była i babką takoż.
I żyliby tak z sobą najczulej
Miłości wiecznej będąc dowodem,
Gdyby nie rzucił jej dla jędzuli
Niewiernej, wrednej i z piekła rodem.
Makówka się uśmiechnie i zapyta, czy nie lepiej być jędzulą niż taką wpatrzoną?
Panowie już tak mają, że lubią gonić króliczka, a gdy króliczek złapany i bezgranicznie wpatrzony to …idą szukać następnego króliczka do gonienia.
Bo ” z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.
Teraz jednak jest równouprawnienie i bywają kobiety, które rzucają poczciwca dla drania.
Witaj, Tetryku:)
Lubię humor oparty na dwuznaczności. Również ten czarny:)
Chyba najwięcej w tym temacie „popełniono” epitafiów, Bo „epitafia każdy potrafia”, jak stwierdził kiedyś St. Barańczak, który również od tychże nie stronił.
Bardzo podobał mi się jego przekład epitafium, które w zamierzeniu miało być hołdem, a wyszło, jak wyszło:
„Niestety! Sir John Ogilvy zmarł,
w wieku lat osiemdziesięciu dwóch,
lecz ufam, że do nieba trafił jego duch.
Albowiem był to pan nader hojny,
który lekką ręką wydawał krocie,
A w szczególności w tym celu,
aby hojnie pomagać biedocie.
Dobroczynności poświęcał się
nieomalże w każdej chwili,
Co się przejawiło zwłaszcza w tym, że
wzniósł przytułek dla dorosłych imbecyli,
A potem przekazał tę instytucję
darmo i bez procentu
Ludności miasta Dundee
w charakterze prezentu.”
Cóż, „epitafium nie wszyscy jednak potrafium”:)
A w klimacie makabresek A. Marianowicza może Starsi Panowie:):
Pozdrawiam:)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Rozmokrzyło się okrutnie:)
W butach chlupawica, kapturze też…
Jak czarny humor, to…
Stary Baca dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
– Do pięciu wyrazów za darmo.
– Nooo… to niech będzie: Zmarła Jagna Górska.
– Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
– To niech będzie, Zmarła Jagna Górska, sprzedam Opla.
A to bawi zawsze!
Witaj, Bożenko:)
Tak sobie przypomniałam:
„Tu leży mój mąż nieboszczyk,
Płaczę od chwili owej.
Niech się ktoś o mnie zatroszczy,
Mieszkam na Ogrodowej.”
(L.J. Kern)
Pozdrawiam:)
No to jestem po przerwie.
Otóż z tego, co pamiętam, całą serię takich tekstów z nagrobków przełożył Antoni Marianowicz z angielskiego oryginału autorstwa Edwarda Leara.
Był tam np. ten o odźwiernym:
Milordzie, wrota znów nowego
na pół przecięły odźwiernego…
… od lat już was uczę i uczę:
tę część przynoście, gdzie są klucze.
A to przełożył Barańczak z angielskiego oryginału Hillaire Bellocqa:
Lord Finchley sam naprawiał prąd: po dwóch minutach
Został z niego zwęglony trup. I dobrze mu tak!
Rolą ludzi zamożnych na społecznej scenie
Jest dawać rzemieślnikom płatne zatrudnienie.
cdn.
A na mnie czas do spania.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze!
A ja odzyskałem swój rower, wczoraj oddany do obowiązkowego przeglądu – i dobrze mi z tym!
Pogratulować!
A pytałeś rower czy jemu też jest z tym dobrze, że będziesz go teraz zajeżdżał pedałując ile sił w nogach?
W naszej Rodzinie, obejmującej obok moich Rodziców również ulubionego Wuja Quackie (brata ojca, ale nie stosujemy nazewnictwa „stryj”) krążył z dawien dawna taki „nagrobkowy” wierszyk:
Tutaj leży John Belby,
Został zastrzelony ze strzelby.
Nazywał się nie Belby, a Pest,
Ale Pest to nie jest rym do strzelby,
A Belby jest.
Po latach zapragnęliśmy pewnego dnia dowiedzieć się, skąd nam się to wzięło.
Okazało się, że to Ludwik Jerzy Kern. Ponoć przełożył z angielskiego, ale nigdzie nie można znaleźć oryginałów, więc zakładam, że to jednak jego twórczość inspirowana faktycznie podobnymi wierszykami angielskimi.
Pierwszy raz ten wierszyk ukazał się w Przekroju z 1962 (nr 37), w towarzystwie innych, podobnych:
Tu leży wieszcz,
Przechodniu, nie szcz. (J. Tuwim)
Tak, to też znakomite
Aliści w szale poszukiwań domniemanego oryginału wierszyka o Johnie Belbym trafiłem na angielską (amerykańską) stronkę z takimi wierszykami z nagrobków (o, tutaj: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/briefpoems.wordpress.com/tag/funny-epitaphs/). Nie wiem, ile z nich jest autentycznych, a ile wymyślonych bez rzeczywistych nagrobków i lokatorów spod spodu, ale znalazłem jeden, który zasadą bardzo przypomina ten Kerna o Johnie Belbym:
Underneath this pile of stones
Lies all that’s left of Sally Jones.
Her name was Lord, it was not Jones,
But Jones was used to rhyme with stones.
Co przełożyłem na polski własnoręcznie, zmieniając tylko nazwisko:
Leżą tu pod kamieni kupą
Doczesne szczątki Sally Dupont.
Z nazwiska Lord, a nie Dupont
Lecz chciałem znaleźć rym do „kupą”.
cdn.
Gdy Żydzi w pustyni nie mieli co jeść
Bóg z nieba zesłał im mannę.
Gdy Wallace pechowiec małżonkę chciał mieć
Sam diabeł podesłał mu Annę
(nagrobek Anny Wallace na cmentarzu w Ribbesford, Anglia)
O, a czyj to przekład? Bo oryginał podobno autentyczny!
(The children of Israel wanted bread
And the Lord sent them manna.
Old clerk Wallace wanted a wife,
And the Devil sent him Anna.)
Przełożyłem, nie zmieniając nazwiska!
Ale spróbuj przełożyć to:
Here lies a man that was Knott born,
His father was Knott before him,
He lived Knott, and did Knott die,
Yet underneath this stone doth lie.
The tombstone of John Knott in a Sheffield, England, cemetery
Niee, tu nie ma szansy, nie tylko ze względu na nazwisko, ale konstrukcję zdań po angielsku
Tu leży Janek Nie urodzony
zaś jego przodek Nie żył przed nim
Wpierw Nie żył, wreszcie tenże Nie umarł
Pod tym kamieniem Nie jest złożony
(z nagrobka Jana Nie)
(Oddala się chyłkiem z podkulonym ogonkiem)
Dobry wieczór Panom:)
Dziękuję za solidną porcję świetnej zabawy:)
Sama dodam może coś, co mogłoby być preludium:
„- ty ty ty ty ty ty ty ty ty
czas paluszkiem grozi”
(„ty…” M. Białoszewski)
i intermezzem:
„Ten czarny autobus
jest inny niż stado czerwonych
kipiący jak garnek
na blasze
W środku jeden pasażer
cierpliwy i podłużny
w drewnianym płaszczu
zapięty na ostatni gwóźdź
wysiądzie na ostatnim przystanku
Do tego autobusu nikt się nie pcha
po trupach
wprost przeciwnie
Pomalujmy wszystkie autobusy
na czarno z białym paskiem
ich melancholijny wygląd
skłoni ludzi
do wzajemnej życzliwości
przy wsiadaniu
i przy wysiadaniu”
(„Czarny autobus” – T. Różewicz)
do epitafialnego grande finale:)
Pozdrawiam:)
Wśród tych epitafiów jest jedno, powiedzmy sobie szczerze, nieprzetłumaczalne:
Here lies Lester Moore.
Four slugs
From a forty-four.
No Les
No More.
Co dosłownie, ale nie zupełnie niesatysfakcjonująco przekłada się na:
Tu leży Lester Moore
Cztery pociski
Z czterdziestki czwórki
Ni mniej
Ni więcej
Przy czym tak się składa, że w j.ang. „Ni mniej, ni więcej” („No less, no more”), można, zapisując z lekkim błędem, powtórzyć imię i nazwisko delikwenta.
Nie da się? No to spróbujmy:
Tu leży Lester Moore
Z ciałem pełnym dziur
Trafili go poczwór-
nie.
(Quackie+Junior)
Ale jakby zmienić do imię i nazwisko…
Tu leży Doc Wadnie
Postrzelony szkaradnie
Cztery pociski
I po wszystkim.
Nie trzy, nie pięć. Cztery dokładnie.
(Quackie solo. „Doc Wadnie” czyta się oczywiście mniej więcej jak „dokładnie”, a przy okazji wyszedł limeryk)
Równocześnie epitafium wzięli na warsztat Rodzice Quackie:
Tutaj spoczywa Lester Moore
Ile pocisków – tyle dziur.
Będę szczery:
Kaliber czterdzieści cztery,
Pociski cztery….
Co rewolwer – to nie sznur!
Dobranocka.
No to cóż innego by mogło być pod takim wpisem, jak nie Maciej Zembaty?
Snów o tym, gdzie jest najprzyjemniej.
Dobrze, że Bożenka już śpi!
Ale Makówka akurat kuknęła, wysłuchała i …spodobało się jej.
Taki humor lubię, w ogóle lubię Zembatego.
Och, ten baryton, prawda!
Jeśli chodzi o uśmiechanie się Makówki to uśmiechnęłam się po zobaczeniu prognozy pogody na jutro.
Planuję więc jutro korzystać z ładnej pogody. A jak nie uda się z pogody to bodaj z życia.
W tym celu przed chwilą umyłam głowę, usmażyłam kotlety i wyciągnęłam kijki i plecak.
Pięknie!
A ja, obawiam się, raczej już zemknę, bo coś mnie łupie w krzyżu.
Idę wygrzewać.
Ale wcześniej panie Q spluń trzy razy przez lewe ramię i odpukaj w niemalowane.
Zdrowia życzę.
Jutro mam w planach tylko taki mały spacerek, nie wycieczkę, ale trza się cieszyć z tego co jest i oby nic nie stanęło na przeszkodzie.
Wygrzej się starannie.
I rozprostuj ogonek! 😉
Ogonek?
Tetrykuuuu?
Wiem, wiem, że Q coś pisał o podkulaniu, ale …
No właśnie, ten podkulony…
Nie mam pytań:)
Poczekam tylko na lampkę i umykam.
DOBRANOC!
Jest i lampka. Nie śnijcie Zembatego ani Marianowicza!

Najpierw zapodaje,a potem mówi „nie snijcie”
Dzień dobry
Piękny dzionek wstaje, jak latem 
Witam!
Herbatki, kawki?
Kawkę poproszę koniecznie!
Dla mnie do termosu poproszę.
Dzień dobry, Quackie wstany, ogonek rozprostowany.
A plecki przestały boleć?
A na szczęście przestały.
I w domu wszyscy zdrowi Quacku?
Witajcie!
Jeszcze tylko trochę biegania i znów wracam do moich książek 😉
Dzień dobry
W gąszczu informacji bieżących zupełnie umknęła smutna, warta przypomnienia, rocznica – 19 października 2017 roku dokonał samopodpalenia szary człowiek – Piotr Szczęsny
„Ja zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich- nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. Wzywam was!” ~ Piotr Szczęsny, 19.10.2017 roku.
Lekarzom nie udało się uratować Mu życia i zmarł w szpitalu 29.10.2017…
Minęły 3 lata i nikt już (chyba) nie pamięta Jego czynu

Smutno
Pamiętamy…
W poniedziałek na krakowskim Rynku zapłonęły znicze upamiętniające rocznicę. W Niepołomicach, gdzie Piotr Szczęsny mieszkał, upamiętnienie jest przewidziane w rocznicę jego śmierci.
Ja też pamiętam, ale nie mam możliwości upamiętniać czynu tego Człowieka. Prawie nie wychodzę z domu.
O Szarym Człowieku „zapomnieli” tylko ci, którzy chcieli zapomnieć, bo sprzyjają ówczesnej (i obecnej) władzy. Cała reszta pamięta, tak osobę, czyn, jak i jego przesłanie…
My w Krakowie, w Niepołomicach pamiętamy. W Warszawie chyba też.
W Warszawie bywa różnie . Mamy w Warszawie Rondo Dudajewa Czeczeńca , którego potomek we Francji odciął głowę nauczycielowi historii , mieliśmy hasła : Pokochaj mnie Czeczenio i cztery wyprawy do tego Kraju pan Ochojskiej z misją humanitarną . W Polsce przyjęliśmy prawie sto tysięcy czeczeńskich uchodzców i może jest brak czasu , aby wysłuchać polskiego obywatela o problemach naszego Kraju ?
Warszawiacy uczcili rondem Dudajewa, jak sądzę, nie za wyczyn jego potomka… I nie przypuszczam, aby akurat pochylenie się nad Czeczenią odwracało uwagę ludzi od problemów, które podnosił Piotr Szczęsny.
W życiu bywa różnie . W dzielnicy Wola w czterech byłych hotelach zamieszkiwało kilkuset Czeczenów . Dzisiaj nie ma żadnego . Towarzystwo rozjechało się po Europie i być może ten bandyta we Francji , wcześniej mieszkał w Warszawie . Polskie umiłowanie Czeczenii , to było ” zyg , zyg ” dla Rosji i nie widzę w tym większego sensu .
To akurat prawda! Choć podzielam sympatię dla narodów walczących z opresją. Ot, resztki romantyzmu…
Tetryku!
Te resztki romantyzmu i idealizmu to chyba NADAL coś, co łączy tych, co są w naszym Stowarzyszeniu.
Resztki, bo to towar coraz bardziej deficytowy -solidarność ze słabszymi, poniżanymi, będącymi w opresji lub w mniejszości…
Dzień dobry

Chwilę mnie nie było, a tu takie fajne pięterko
Poczytałam (a było co), trochę się uśmiałam, ale też i trochę zadumałam…
Wróciłam do domu. Teraz obiad, herbata, ciasteczko i leżę do góry brzuchem.
Do góry brzuchem to możesz przeczytać : Każda ładna dziewczyna jest taka , że wpierw rzuca spojrzenia , a potem chłopaka . A Marianowicz …
A panowie rzucają spojrzenia, a potem gdy spojrzenia zostają odwzajemnione oglądają się za kim, by tu rzucać spojrzenia…
Eh, chyba się powtarzam, bo niedawno coś pisałam o gonieniu króliczka.
No dobra, dobra to rzucanie (spojrzeń), odwzajemnianie itd. dodaje uroku życiu, a poetom i pisarzom tematów do pisania.
Fajrant i przerwa.
Słońce, kolory jesieni, spacer w miłym towarzystwie-miły dzień.
Póki do Internetu zaglądnęłam tylko po to, aby zerknąć na Wyspę, było dobrze.
Teraz gdy poczytałam co w Sejmie, TK itd. diabli wzięli dobry nastrój.
A na mnie nadszedł czas na kordełkę

Dobranoc
Dobrej nocy, Bożenko!
Po przerwie, dopiero.
Kochani, jakoś nie mam dzisiaj nastroju do dyskusji.
Dobranocka będzie, za chwilkę.
Mam nadzieję, że to tylko przepracowanie…
A nie, raczej reakcja na najnowsze wieści z tzw. TK.
Też mam to samo (co już wyżej pisałam).
Miałam pokazać jakieś pstryczki z dziś, ale po tym co w TK, po tym co z RPO nie mam nastroju ani na rozmowy, ani na pstryczki.
Tego misia to chyba wszyscy sobie powinniśmy dać jako antidotum na te podłe czasy?
Dobranocka.
Coś na uspokojenie, bo chyba nie wspominałem, że dość przypadkiem zmierzyłem sobie ciśnienie i wyszło mi jakieś szalone nad.
Snów o czymś innym, zdecydowanie.
Aha, przepraszam bardzo, nie wspominałem, jutro względnie rano wyjeżdżam i będę z powrotem w niedzielę po południu.
Tak, będę na siebie uważał, biorę maseczkę, rękawiczki i to, co potrzebne w pandemii.
Szerokiej drogi i szczęśliwego powrotu!
Co może lampka wobec tej rzeczywistości? Mimo wszystko spróbujmy…

Dzień dobry
To znów piątek!
Przelotnie się witam, wychylam szybką kawkę od Gieni (pokątnie, jako że jeszcze się oficjalnie nie pojawiła
) i zmykam. Do niedzieli!
Gienia już jest i przeprasza za spóźnienie
Z przyjemnością

Witam pochmurnie!
Herbatę od Gieni chętnie wypiję.
Witajcie!
Dziś dla odmiany w piątek zrobiliśmy cotygodniowe zakupy. Reakcja pani z piekarni:
– Pan to nie powinien być jutro? Bo mi się już dnie mylą…
Dzień dobry
Mnie dziś obudził znajomy informacją, że od poniedziałku rząd go skazał na areszt domowy (razem z c/a 5 milionami innych Polaków) i musi w ciągu 2 dni wykonać normę pracy za najbliższe 2 tygodnie!
Faktycznie, wyglądał, jakby wiatraczek połknął…
Od dziś nie noszę dowodu osobistego i jak mnie zapytają czemu oddaliłam się od domu będę z płaczem odpowiadać „To ja tak staro wyglądam? To te kłopoty i choroby, ale JA NIE JESTEM SENIOREM”.
No i planuję wziąć udział w proteście w Rynku Głównym, nie dam się aż tak zastraszyć! Choć oczywiście boję się wirusa, nie lekceważę!
Ale, żeby wrócić do tematu, cośz klasyki
Przypomniał mi się ulubiony wierszyk – makabreska, którym nasi pradziadowie katowali swoje pociechy…
Dziecię po takim wierszyku zaczynało się moczyć nocą albo zostawało politykiem PIS (taka jest moja teoria tłumacząca obecne działanie władz)
O Juleczku, co miał zwyczaj ssać palec
Wiersz Heinricha Hoffmanna (1809 – 1894)
Tłumaczenie: Stanisław Jachowicz
Ja wychodzę po ciasteczka
-Rzekła Mama do Juleczka,
Sprawiajże się tu przykładnie,
Nie ssij palców, bo nieładnie,
Bo kto palec w buzie tłoczy,
Zaraz krawiec doń wyskoczy
Z nożycami zły okrutnie
I paluszki niemi utnie.
Julek przyrzekł słuchać Mamy,
Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
A już nieposłuszny malec
Myk do buzi duży palec!
Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
Wpada krawiec jak pantera
I do Julka skoczy żywo.
Nożycami w lewo, w prawo
Uciął palec jeden drugi,
Aż krew trysła we dwie strugi.
Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
Tak z nieposłuszeństwa leczę!
Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
Juleczkowi ciastek nie da,
Bo kto Mamy nie usłucha,
Temu dosyć bułka sucha.
Płacze Julek, żal niebodze,
A paluszki na podłodze.
Źródło: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/niepoprawni.pl/blog/229/stanislawa-jachowicza-urocze-makabreski-dla-dzieci
Urocze!
Dzięki serdeczne Tetryku za Jachowicza
niektóre zwroty przetrwały w przysłowiach do dziś .To było bardzo miłe czytanko
Zdrówka życzę Tobie , Rodzinie i całej Wyspie .Pozdrawiam bywalców i cichych czytaczy do których i się zaliczam . 
Witaj!
Jachowicza podpowiedział Krzysztof, ja tylko pociągnąłem temat…
A tak to zilustrował Bohdan Butenko:
Błeee… w komentarzu galeria się nie wyświetla – wklejam pod tekstem
Teraz zobaczyłam i zrozumiałam, o co chodzi, ale nie będę już kasować znaku zapytania.
Faktycznie, makabra
No to pan Prezydent na Stadionie Narodowych otworzył proces tworzenia nowego szpitala dla obywateli dotkniętych Covidem . W przemówieniu dziękował całemu światu za sukces jakim jest otwieranie szpitala na stadionie . Sukces oczywiście rządzącego PIS-u z wojewodami , panem premierem , prezydentem i PREZESEM . A tak na poważnie ,to w Wojskowym Szpitalu na ul. Szaserów jest cały czas gotowy szpital na wypadek W z dwoma salami operacyjnymi własnym zasilaniem energetycznym i gotowe kilkaset łóżek . Może wojny nie będzie i można by ten potencjał wykorzystać dzisiaj ??
No coś ty! To czeka w gotowości na wypadek, gdyby ktoś z Najważniejszych zachorował…
Nie pomyślałem o tym . A może nie wypada panu Prezydentowi otworzyć szpital zbudowany dawno przez PRL ? Trudny problem dla PAD-a .
Jadę knuć, do popotem.
Ja za chwilę 😉
No i knują… Powodzenia!
I już w domu. Sporo ludzi było na Rynku.
Widziałam.
Tak to wyglądało przed rozpoczęciem -później doszło jeszcze ze drugie tyle:

W tej chwili wróciłam.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/twitter.com/i/status/1319690362005409792
Z Rynku tłum poszedł marszem pod siedzibę PISu, więc poszłam z nimi.
Tramwaje, autobusy stały, samochody osobowe Policja kierowała objazdem, aby tłum z Rynku mógł SPOKOJNIE przejść na ulicę Retoryka.
Pewnie jeszcze stoją i krzyczą ***** *** ! ,”Mamy dość!”, „Precz z Kaczorem dyktatorem!” i inne; cóż młodzi nie bawią się w grzeczne hasła.
Dłuższe tam stanie i dalsze spacery zostawiłam młodym i jak na seniora przystało pojechałam do domu.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/krakow-to-jest-wojna-wielotysieczny-tlum-protestowal-na-rynku-glownym-nastepnie-odbyl-sie-przemarsz-zdjecia/ar/c1-15252370?utm_medium=push&utm_source=pushpushgo&utm_campaign=CampaignName
Tymczasem oni poszli dalej, pod Jubilat, aby potem znów wrócić na Rynek.
Szacuje się około 10 tysięcy osób!
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/glos24.pl/wielotysieczny-tlum-protestowal-w-krakowie-doszlo-do-przepychanek-z-policja?fbclid=IwAR2PAIxfP8nS0kaUFfI_zPu4gYKJsSWrCb6fUti8WCgIDQaptZ0R0jwCj5U
Czarno to widzę.
(mówiłam, że zaglądam! tylko teraz cumuję gdzie indziej – tak to już bywa, ku radości jednych i niekoniecznie innych; ale wiesz, gdzie mnie znaleźć 😉 )
Ja też czarno to widzę Jo, ale bodaj wiem, że nie jestem całkiem bierna na miarę moich możliwości.
Oczy przyzwyczajają się do ciemności…
A cały człowiek do …
Tak sobie myślę, że to głównie sprawa młodych, tych w tak zwanym „wieku produkcyjnym”… przede wszystkim ich dotyczy. Co wcale nie znaczy, że starsi nie mają prawa wspomagać.
Jeśli o mnie chodzi, jestem przeciwnikiem aborcji – o ile mnie to dotyczy. Mimo to uważam, że każda kobieta powinna sama decydować, czy chce urodzić, czy nie. Szczególnie jeśli chodzi o uszkodzony płód.
TK jest dyspozycyjny i zatwierdzi wszystko czego zażyczy sobie „nadprezes”. Nie udało się wprowadzić większych ograniczeń aborcyjnych przez Sejm, to dobry i TK…
Ludzie kościoła pewnie są szczęśliwi… to jest zupełnie po ich myśli…
Dodam jeszcze, że o płody walczy cała rzesza, ale już nad tymi narodzonymi nikt się nawet nie pochyli. Wszyscy wiemy jaka jest pomoc państwa rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi. Zasiłki są śmiesznie małe, a rehabilitacja droga… Wiem coś o tym, bo jedna z moich przyjaciółek miała dziecko (już dorosłe), które wymagało stałej rehabilitacji. Jej syn nawet nie mówił… wydawał tylko nieartykułowane dźwięki. Czy usunęłaby ciążę, gdyby wiedziała? Nie wiem… ale wiem że wiele kobiet by to zrobiło. Potrzeba wiele samozaparcia i cierpliwości, żeby mieć takie dziecko… czy każda kobieta jest na to gotowa? Nie sądzę. Narzucanie takiego macierzyństwa jest, moim zdaniem, nieludzkie…
Osobiście nie znam żadnego zwolennika aborcji jako takiej. Każda nieudana ciąża jest tragedią dla matki, tym większą, im później następuje tragiczny koniec. Cynizm, brutalność i obłuda „obrońców życia” są niewyobrażalne.
Ja znam takich ludzi. Kiedyś mieliśmy sąsiada, który uważał, że usunięcie ciąży (niekoniecznie uszkodzonej), to to samo co usunięcie guza na ręce. Nie zgadzałam się z nim, bo moim zdaniem to nie jest to samo…
Zgadzam się z Tobą, że to cynizm, brutalność i obłuda. Tym „obrońcom życia” wcale nie zależy na płodach, ale na poddaniu kobiet większej zależności od kościoła. Mają siedzieć cicho, bać się i nie wychylać… nawet te kobiety, które do kościoła nie należą. „Bo prawdziwy Polak – to katolik”, a „Polska jest dla Polaków”…
Ciekawy artykuł, choć są w nim same oczywiste rzeczy to jednak warto przeczytać albo wskazać komuś, kto cieszy się z wyroku TK albo uważa, że protestują tylko przeciwnicy KK.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.tygodnikpowszechny.pl/ciezary-ponad-miare-165367?fbclid=IwAR3D1S2hl17QeSeeLNnq0SRxrTZ1SkTo-y0zgL82KwcS2HM9Qn7f16ZDeJM#.X5P9dwtKfQo.
I jeszcze taki głos. Celowo wybieram takie opinie, którym nie można zarzucić, że to głos „lewickiej chołoty, która walczy z KK”.
Dziś też protesty w całym kraju, w Krakowie również. Są już plany na niedzielę i poniedziałek.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/jest-nas-duzo-i-jestesmy-w-kolejny-protest-na-rynku-glownym-w-krakowie-mimo-obostrzen-zdjecia/ar/c1-15254136?utm_mediu
A to się zasiedziałam! Idę spać.
Dobranoc
Spokojnych snów! 🙂
Zastanawiałem się nad dobranocką na temat (zatem coś o milusińskich) no i żeby była choć trochę optymistyczna.
Nigdy nie okazuj lęku, bo inaczej zgaśnie i wypali się
W twoich dłoniach iskierka narodzin nowego dnia
Udało mi się?
Nie okazuj lęku?
Nastały czasy kiedy będziemy poddawani próbie jak nie okazywać lęku.
Wolę klip z fragmentami filmu, chociaż bardzo lubię tę piosenkę
Makówczyne m-m.
Zdjęcie takie trochę kojące zszargane ostatnimi wydarzeniami nerwy -jesień w Stróży.
(Dziecko dziś zrobiło i mi podesłało).
A to jesień pstryknięta wczoraj przeze mnie gdzieś między Krakowem a Wieliczką.
Dzikie wino, dzikie pnącze… ?
Gdzie to wino, dzikie pnącze?
Czemu już nas nie oplącze?
Mógłbym z tobą w winie ginąć
I osłonę winną zwinąć
Jak malowane czerwoną farbką

Cudo!!!
Piękna ta jesień w Stróży
Prawda, że piękna ta jesień?
Widziana oczami syna; ja w tym czasie knułam na Rynku, ale jak dziecko się czymś zachwyca to ja się cieszę jego radością tak jakbym tam była.
A malowane czerwoną farbką też mi się spodobało.
Dziękuję Miralko!
Nim nas porwie latający pies albo oplącze dzikie wino, zapalmy lampkę…

Zaplątana w dzikie wino i …marzenia mówię DOBRANOC!
Jeszcze na lampkę poczekam:)
No i co ja mam teraz zrobić?
Wykasować, czy zostawić komentarz pisany równocześnie, ale jednak wyszedł minutę później.
Dobra, zostawię jako dowód równoczesnego myślenia z SAMYM MISTRZEM i zniknę.
Dzień dobry


Zwykle ciotka zajmuje mu ok. 2 godzin (czasami dłużej), a synek nie ma czasu. Ostatecznie jest dorosły i ma swoje własne życie. Powiedzieć jej, żeby się „odpi… erwszgo maja” nie może, ze względu na ojca. No to opóźnia dzwonienie, ile tylko się da 


Ostatnio u mnie tylko chmury i deszcz, a nawet burze z piorunami
Ogarnia mnie „splin”…
A jeszcze problemy z małżonkiem
Prawie dwa tygodnie temu odwiedził nas syn. Małżonek prosił go, żeby zadzwonił do ciotki (siostry męża), bo ona ma jakąś sprawę. Synek potakiwał, ale po minie widziałam, że to nie tak prędko nastąpi
Już w poniedziałek małżonek zadzwonił do siostry dowiedzieć się, czy synek dzwonił – nie dzwonił. Więc małżonek zadzwonił do mnie z pretensjami i od tamtej pory rozmawia ze mną tylko służbowo. Staram się być cierpliwa, ale cierpliwość też ma swoje granice. W sumie co ja mam do tego? Synek nie zadzwonił, bo taka była jego wola. Gdzie w tym ja? Dlaczego to na mnie (głównie) małżonek jest obrażony? Jak się nie zmieni sytuacja, to chyba mu wygarnę co nieco. Przynajmniej będzie miał realny powód do obrażenia się
Synek jest za „miękki”, gdyby to chodziło o córeczkę, nie patrzyłaby na ojca, tylko powiedziałaby ciotce co o niej myśli. Odstawiłaby ją minuta osiem. Ojciec by się pewnie wściekł, ale gdyby mu przeszło, może przyznałby rację… a synek tak nie umie… i to prawdziwa bieda
Po namyśle… staram się być obiektywna. Ale faktem jest, że nie lubię tej siostry małżonka. Może dlatego nie patrzę na syna tak jak małżonek. Mam dobrą pamięć (jak na razie) i pamiętam, jak syn u niej pracował… płaciła mu tyle, że gdy poszedł na pół etatu do sklepu i tak zarabiał więcej niż u niej. A pracował 7 dni w tygodniu po 8-10 godzin dziennie (czasami dłużej). Poza tym ciągle na niego narzekała do męża. Coś mnie trafiało, bo jeszcze nie słyszałam, żeby pracodawca skarżył się rodzicom na swego pracownika. Jeśli pracownik nie odpowiada, po prostu się go zwalnia, a jeśli są jakieś pretensje, to się je „wylewa na głowę” pracownika, a nie do rodziców!!!
Po odejściu synka od cioci i tak nie dała mu spokoju. Ciągle dzwoniła z problemami. Gdy mieszkał z nami, nie miał wyboru. Ale gdy poszedł na swoje…
Synek pracuje w fabryce (w tej chwili) na nocnej zmianie. Dodatkowo zainwestował w giełdę. Musi trzymać „rękę na pulsie”, jeśli chce osiągać korzyści. No i czasami chciałby pobyć trochę ze swoją partnerką, poza tym, czasami trzeba pomóc rodzicom (szczególnie przy komputerach, czy pisaniu listów, bo angielski zna lepiej niż polski)… gdzie tu miejsce na ciocię? Małżonek tego nie rozumie. Dla niego, jeśli jego siostra czegoś potrzebuje, ma to być już, teraz, zaraz… no to niech leci do niej i pomaga! Czemu wymaga tego od syna?!!! Czy syn ma być całe życie zależny od cioci? Bo się tatuś obrazi? Nie zgadzam się z tym!!! Syn skończył 35 lat, więc już jest chyba wystarczająco dorosły, żeby sam mógł o sobie decydować… i chyba czas, żeby małżonek to zrozumiał…
Syn jest dorosły i to on sam powinien wygarnąć ojcu i cioci. Grzecznie, ale stanowczo.
Zawsze byłam takim pośrednikiem w rodzinie obrywającym czasami z obu stron, więc wiem jak to jest.
Najgorzej, że syn tego nie zrobi. Znam go od jego urodzenia, więc wiem… a szkoda

Mam dwójkę dzieci, i każde jest inne. Córka jest bojowa i nigdy nie patrzy kto jej włazi w drogę… ważne, że wlazł. Potrafi wyskoczyć nawet do swojego szefa. Co prawda na nas nigdy się nie wydarła, ale jak coś jest nie po jej myśli, przeprowadzi swoje. Syn jest inny. Zawsze ugodowy i potulny… od dziecka. Pozwala sobie wleźć na głowę. Pod wieloma względami jest taki jak jego ojciec i chyba głównie to jest problemem…
A to, że obrywam z dwóch stron, to norma. Chociaż tutaj tylko z jednej… syn mi jeszcze nigdy nie powiedział złego słowa…
Taa… W każdej rodzinie są takie „ciocie”…
Wiem, Ukratku, ale przez to nie jest mi łatwiej…
Idę spać

Miłej soboty Wam życzę
Dzień dobry…
oby był.
Jeszcze Wyspa śpi?! Jutro się wyśpicie, bo będzie dłuższa noc. teraz czas na kawę lub herbatę…
Witajcie!
Ja już się powoli rozkręcam…
Witajcie!
Ja też JUŻ zaczynam (się rozkręcać).
Tetryku co jest w komentarzach pod wpisem, gdzie opisuję jak zdobywałam Wysoki Wierch?
To możesz sobie przetłumaczyć jednym kliknięciem.
Pretensje twórcy jakiejś tureckiej strony filmowej o prawa do (niewskazanej) fotografii…
Co odpowiedziałeś?
Zerknęłam na wpis. Są tam jedynie zdjęcia z mojego aparatu. Oprócz obrazka wyróżniającego; napisałam, że to zdjęcie z Internetu, ale nie podałam autora. Pewnie powinnam, będę się pilnować.
Chyba że coś w komentarzach?
Zapytałem, o które zdjęcie chodzi.
Zdjęcie, które dałam jako obrazek wyróżniający pobrałam stąd https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Wysoki_Wierch
Nie widzę tam informacji kto jest jego autorem.
Przejrzałam również komentarze i widzę tam tylko pstryczki z mojego aparatu. Wyjątkiem jest zdjęcie Henryka Wujca, ale tam podałam autora zdjęcia.
Staram się szanować prawa autorskie, a ponieważ to pięterko budowane przeze mnie sprawdziłam.
Myślę, że może chodzić o któryś z filmików w komentarzach albo …to spam, który przypadkowo trafił na Wyspę.No ale to już nie mnie oceniać.
Mnie się też wydaje, że to spam. I nie sądzę, żebyś Ukratku otrzymał odpowiedź. Prawdopodobnie ktoś chciał wyciągnąć od nas kasę, jako rekompensatę za użycie zdjęcia. Nie udało się, więc „przysiądzie” w kąciku do następnego razu.
Czyli nie ma się czym przejmować i głowy sobie tym zawracać. To na pewno spam i spodziewałam się raczej wyrzucenia go do kosza.
Toteż się nie przejmuję – w odpowiedzi poprosiłem o wskazanie owego zdjęcia 🙂
I dlatego uważam, że odpowiedzi nie będzie
Co może wskazać? Zdjęcia Makóweczki? Czy obrazek wyróżniający, wzięty z internetu, do którego nie ma podanego autora (Makóweczka sama pisała, że autora nie znalazła)? Szanujemy prawa autorskie i z tego co wiem, nie używamy cudzych zdjęć bez podania źródła. W większości są to nasze własne zdjęcia i nie potrzebujemy do publikacji niczyjej zgody 
Coś wygląda na to, że dzisiejszy wieczór nikogo nie nastraja do rozmowy…
Otóż to!
Czasami kukam na Wyspę, ale w sprawie, o której dziś mówi cała Polska wypowiedziałam się i wczoraj i dziś, a na inne tematy faktycznie jakoś nie mam nastroju.
Quack wyjechał, Bożenka poszła spać…nawet turecka strona filmowa przestała się nami interesować.
Idę spać, choć ta nocka będzie dłuższa…
Dobranoc
Śpij długo i spokojnie! 🙂
Oprócz orzeczenia TK jest jeszcze taki kwiatek:
Dz.U.2020 r. poz. 1871, ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 23 października 2020 r.
zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii
„2a. Osoby, które ukończyły 70. rok życia, mogą się przemieszczać wyłącznie w celu:
1) wykonywania czynności zawodowych lub służbowych;
2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego;
3) sprawowania lub uczestniczenia w sprawowaniu kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych”.
Do Kościoła -można, na spacer -nie!
Mój komentarz jest następujący ***** ***!
I właśnie w ten prosty sposób polskie Państwo same doprowadza do totalnego prawnego bajzlu , którego skutkiem będzie obywatelska samowola , albo niekontrolowana rewolucja o trudnym do przewidzenia wyniku
I to wszystko w sytuacji przeciążonej Służby Zdrowia, która jest prawie sparaliżowana przez pandemię i gospodarki, która już się wali.
Starałam się grzecznie i łagodnie; dlatego napisałam „prawie”.
Dobry wieczór.
To i ja grzecznie, troszkę z wrodzonej przekory, gdzie Makówka ostatnio chadzała ? I to wszystko w sytuacji itd…
Witaj Lordzie!
Wyczuwam sarkazm, ale oczywiście grzecznie odpowiem.
Dziś -zakupy i taki tam spacerek po osiedlu
Wczoraj – Rynek Główny i spacerkiem dalej ulicami miasta pod siedzibę pewnej partii.
Czwartek -Wieliczka -wzgórze Kaim -Wieliczka -Kraków
Środa -pogrzeb koleżanki i sprzątanie grobu rodziców.
Wtorek -spacer wokół jeziora, czyli po Parku Bagry Wielkie.
(Czy to wystarczy? Czy mam dalej się cofać?)
Wszystko w przyłbicy proszę Pana!
Jeśli „po drodze” byłoby coś niegrzecznego to i tak się nie przyznam ! Ale jeśli to…i tak w przyłbicy !
Więc i spacery są a i troska jest. Świetnie ! Pozwólmy więc i innym zażyć powietrza (w sobie wiadomym celu) jak i wykazać się równie wysoką odpowiedzialnością. 🙂
To wszystko było celem zaspokajania niezbędnych potrzeb.Moich, bo dla mnie czymś takim jest spacer!
I zaraz, zaraz ja jestem stara, ale nie aż tak, nie jestem „po 70-tce”. Jeszcze!
Ja bym pozwoliła i dlatego ten nakaz uważam za absurdalny. Co innego organizowanie pomocy.
Ale zostawienie seniorowi WYBORU, a nie decydowanie za niego !
Jeśli chodzi o ***** ***, to z intencją zgadzam się w zupełności, jednak dosłowne brzmienie stoi w absolutnej sprzeczności a moimi preferencjami seksualnymi…
Moje preferencje seksualne są podejrzewam inne, jak Twoje Tetryku, no i używam innych słów na określenie „tych śmiesznych ruchów”.
Używanie to jedno, a rozumienie to drugie…
I w ten sposób z * zeszliśmy na całkiem przyjemny temat.
O kurczę, dobranocki jeszcze nie było…
Na dzisiejszy wieczór chyba najbardziej pasuje pieśń z folkloru latynoamerykańskiego: „la Llorona”, czyli „Kobieta płacząca”…
Choć ostatnie dni to raczej kobiety wkur…e!
Z ust różnych szacownych osób słyszałam, że „grzecznie już było!”
Na balladę „Mujer cabreada” jeszcze nie natrafiłem…
Jak PIS będzie dalej realizował marzenia Kaji G.to pewnie i takie ballady powstaną.
Teraz po wstukaniu ” Mujer cabreada” pojawia się filmik na You Tube.
PiS nie tyle realizuje marzenia Kai G. ile pomysły KK. Pomysł na zakaz aborcji jest niby jej pomysłem, ale ona realizuje plan kościoła. Ona jest tylko narzędziem w rękach znacznie gorszych i potężniejszych. Za to jej płacą (i z tego co wiem, całkiem nieźle). Jest twarzą pomysłu, ale nie mózgiem…
Jak tak zastanowić się… która kobieta mając dziecko z zespołem Downa ma czas na takie udzielanie się w mediach i nie tylko. Opłacenie opiekunki sporo kosztuje. Czy tak wiele matek na to stać? Ją tak. A przecież nie pracuje… to skąd kasa? Mąż tak dobrze zarabia? I bez zmrużenia oka zgadza się, by jego żona zostawiła dziecko i zajęła się polityką? A za jego ciężko zarobione pieniądze wynajęła kogoś do opieki nad chorym dzieckiem?
Dzisiaj śpimy dłużej to i możemy później pójść spać!
Może i dłużej, ale ja już zmykam. Spokojnej nocy!

DOBRANOC WYSPO!
W ramach relaksu… byliśmy dziś na wycieczce w drodze na zakupy…


Jeszcze z tak bliska jej nie obcykiwaliśmy… tym bardziej na lądzie. Zawsze spryszczały w trybie natychmiastowym. A ta chodziła po ścieżce i wcale jej nie przeszkadzali wędkarze, którzy na gęsto obsiedli brzegi Sand Pond. Wzbudziła takie emocje, że przestałam myśleć o trudnej sytuacji polskich kobiet, a także o swoich własnych problemach… dobrze mieć taką odskocznię 
Oczywiście zakupy w Kenosha (Wisconsin), a wycieczka do Zion
I tak sobie pomyślałam, że na każdej wycieczce spotyka nas coś innego… zawsze mamy jakiegoś „bohatera”, który się nam napatoczył i go obcykaliśmy
Tym razem była to łyska amerykańska…
I jeszcze jedna ciekawostka
Przebiła się przez tynk i wyskubywała styropian… ciekawe dlaczego?
Przecież to nie drewno!!! Ciekawi mnie, czy ornitolodzy mają na to jakieś wytłumaczenie i jak można temu zaradzić. Dziury w domu na pewno nie są żadną atrakcją. Podczas deszczu woda zacieka i zostaje w środku, co na pewno „zdrowe” dla domu nie jest
Wiele miesięcy temu, Mark pokazywał mi zniszczenia na jego domu, których dokonały dzięcioły. Kują niemal wszędzie, robią dziury w deskach szalunku, ale też na mini-werandzie. Mark ma dom drewniany… wydawało mi się, że taki dzięcioł słyszy pustkę pod deską, więc chce się „dokopać” do robaczków… bądź co bądź jego pożywienia.
Zaskoczyła mnie wiadomość od Kathy, że na jej domu też buszują dzięcioły. A przecież ona ma dom ocieplony styropianem i otynkowany. Trudno w to uwierzyć, ale widziałam na własne oczy, jak samiczka dzięcioła kosmatego wydziobywała dziurę w kominie
Kathy pytała mnie, jak na to zaradzić… nie wiem, nie jestem ornitologiem
Aj, jeszcze to mi wpadło w oko przed ogarnianiem.
Otóż to samo mieli Rodzice po ociepleniu i otynkowaniu domu (śp.) dziadków w Żywcu. Przylatywały dzięcioły i zawzięcie kuły w jednym miejscu, pomogła dopiero zmasowana kontrofensywa, zaklejanie czymś twardszym + środki odstraszania w pobliżu (np. furczące kolorowe wiatraczki).
Muszę podpowiedzieć Kathy o tych wiatraczkach. Może u niej też zadziała…

Dzięki Mistrzu Q
Dzień dobry
Noc miałam długą, ale męczącą. Głupie sny budziły mnie często.
A śpiochy! Mieli dłuższą noc, a jeszcze tu nikogo nie ma?
Może Gienia ich obudzi…
Witajcie!

No tak się złożyło, nie krzycz, Bożenko!
Ale już jestem i siadam do śniadanka.
Nie krzyczę, tylko się dziwię jak można tak długo spać?
Zamglone witajcie!
Przemyj oczka, część mgły zniknie!
U mnie od rana słonecznie.
Nie znikła!
Mimo to wychodzę. Co nie oznacza, że lekceważę i się nie boję.
NIE LEKCEWAŻĘ i SIĘ BOJĘ!
Mąż bliskiej koleżanki ma koronowirusa, z objawami i dodatnim testem. To jest blisko, nie gdzieś teoretycznie. Przypadek sprawił, że nie widziałam się z nimi w ciągu ostatnich paru tygodni.
I radzę na razie ich unikać.
Dzień dobry, właśnie wróciłem i ogarniam rzeczywistość.
Jak ogarnę, odezwę się.
No to jakby co, to na jakiś czas jestem.
Potem pewnie przerwa wieczorna, ale przedtem jeszcze pobędę.
Wróciłam do domu i teraz już nigdzie nie wychodzę.
Opowiem o tym albo w m-m albo…(może?)na jakimś pięterku.
Trochę udało mi się odreagować szarą rzeczywistość mimo szaro-burej pogody.
Koło nas właśnie przechodzi protest.
I przejeżdża. I przetrąbia.
W Krakowie na poniedziałek takie plany:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakowwpigulce.pl/2020/10/25/w-poniedzialek-krakow-bedzie-sparalizowany-blokujemy-wszystko-co-sie-da/?fbclid=IwAR11m3HQ303sFXevZU9Q25qLcERh6_MO1cPV8F2rGe4leqduF_8qtNnsu5c
Warszawa jak cały Kraj w strefie czerwonej . Ale niedzielny bazar na stadionie Olimpijka na warszawskiej Woli pękał w szwach . Mieliśmy mnóstwo gości z samochodami , w tym gości z Ukrainy . Pan Prezydent jednak złapał Covida , a minister Błaszczak podobno przyczyną zakażenia kilkuset osób w Wojskowej Akademii we Wrocławiu i w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie . Zycie toczy się jednak dalej i tylko żal ,że nie ma mądrego , który by spowodował przeniesienie Jarosława Kaczyńskiego na emeryturę . Kiedyś tak potraktowano Gomułkę ,zatem jet jakiś wzór do postępowania . Tylko kto odważy się podjąć tego zadania ??
A kto przeniósł Gomułkę, żeby móc wywodzić jakieś analogie i szukać odpowiednika w teraźniejszości?
Tego nie pamiętam, choć samego Gomułkę pamiętam.
Trochę poszperałam i dowiedziałam się, że w wieku 65 lat zrezygnował ze stanowiska, a wieku 77 lat zmarł na raka płuc. Widocznie nie czuł się dobrze i sam ustąpił.
Został usunięty przez specjalną komisję z tytułami profesorskimi jako niezdolny do podejmowania racjonalnych decyzji . Komisję powołał Komitet Centralny PZPR ,który wypromował Gierka . Dzisiejsza sytuacja przypomina mi tamte czasy
A, komisyjnie. Jestem za.
Aaaa, przepraszam, że pytam, a kogo teraz będzie się promować?
Coś mało zorientowana jestem, cóż jestem blondynka i na dodatek makówka.
Tego jeszcze nie wiadomo. Minister Zero ma pewne szanse, ale nie ośmieliłbym się obstawiać wiążąco nic ani nikogo.
Gomułka „utracił zaufanie towarzyszy w Moskwie”…
To czyje zaufanie musiałby utracić prezes? Noboprzecież nie Donalda?
Q! Trochę się obawiam, że patrz wyżej na odpowiedź Tetryka.
Tylko wtedy wszyscy o tym wiedzieli, a teraz niektórzy tylko podejrzewają.
Masz rację , ale rodzina braci Kaczyńskich uwikłana jest w Urząd Bezpieczeństwa PRL sterowany przez służby ZSRR , może już czas aby oderwać się od tego związku ?
Ale te „ubeckie” powiązania nie są znane miłośnikom PIS. Do nich te informacje nie docierają, tak jest im wygodniej.
Przerwa
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/adam.schwarz.355/videos/3218677388142629/
Niezłe!
Przyjdzie Kryska na Matyska, a ja idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka
To ja dzisiaj tak, delikatnie. Bo mocno to mamy na ulicach.
Snów regenerujących!
Miałem marną noc, a rano wstaję, więc już się pożegnam. Na pożegnanie zostawię przecież lampkę…

Śpij dobrze Ukratku!
Jutro już do pracy? Urlopik się skończył?
Spokojniejszej (niż poprzednia)!
DOBRANOC!
Dzień dobry
Już mamy 300-setny dzień roku, za oknami pomału się rozjaśnia…
Witajcie!
O, Makówka już nie śpi, więc może coś od Gieni?
Bardzo chętnie napiję się kawy!
Makówka w ogóle spać nie mogła.
Od Gieni? Oczywiście dobrą herbatę poproszę.
Witajcie!
Ja też już nie śpię…
Dzień dobry. Nie ma to jak własne łóżko, po powrocie spałem tyle samo czasu, co zwykle, a czuję się dużo bardziej wyspany.
Rozumiem to, mam tak samo. Łóżko może być najwygodniejsze, ale nie ma jak to u siebie.
245 komentarzy, czas na nowe pięterko. Zapraszam.
O śmierci niekoniecznie trzeba mówić ze śmiertelną powagą. Podobno niektóre zwłoki roztaczają niezwykłe uroki…
„Tu leży Minkiewicz Janusz.
Nie budź go, o Panie!
Kminek, piołun, anyż.
Wytrzeźwieje. Wstanie.” Stanisław Jerzy Lec
Po takim zestawie, to i aromaty niezwykłe!