Tegoroczne Święta, tak niedawne, upłynęły nam w bardzo dziwny sposób i niejeden z nas z westchnieniem żalu pomyślał o tradycyjnych, prawdziwych Świętach Wielkiej Nocy…
Ponieważ poprzednie pięterko urosło nad podziw, pozwolę sobie jako przeczekajkę zacytować wielkanocną opowieść sprzed ośmiu lat. To były normalne, tradycyjne Święta! Ech…





Są więc punkty widzenia, z których nasze tegoroczne Święta nie były takie złe…
Innymi słowy cieszmy się tym co jest, bo może być tylko gorzej?
Lepiej samemu zdecydować kiedy rozbić skorupkę niż stać się majonezem, prawda?
No i trzeba się przystosowywać do nowych sytuacji -właśnie kupiliśmy stoliczek do zawieszania na balustradzie balkonu skoro teraz prowadzę „życie balkonowe”.
Wróciłam zasapana do domu (chwila w sklepie z maską spowodowała, że ledwo doszłam do auta). Najpierw zajrzałam tu, a potem wrócę do TT. Chwała Ci Tetryku za zbudowanie nowego pięterka, bo tamto to już groziło poważną zadyszką.
Dobry wieczór. Oczywiście kompletnie nie pamiętałem tekstu sprzed ośmiu lat, co ma jeden aspekt pozytywny – że mogłem go przeczytać jak nowy, i jeden negatywny – że jednak pamięć jak rzeszoto
Jestem w lepszej sytuacji -przeczytałam ten tekst jak nowy bez stresu o dziurawej pamięci, bo
osiem lat temu nie wiedziałam, że jest jakaś Wyspa Madagaskarem zwana.
Tak, to dużo lepsza sytuacja
Zmykam, dobranoc. Wezmę apap i powinno być wszystko git.
Dobranoc Q !
Ja jeszcze chwilkę będę, ale raczej nie liczę na nocną zmianę.
Dobranoc Wyspo!
Piosenka stara, a jednak nadal aktualna.
…uwierzmy będzie lepiej…
Nie damy zrobić z siebie majonezu! Sami uwolnimy się ze skorupki!
Nadinterpretuję opowieść o kurczaczku?
Mamy o tyle lepiej, że nie jesteśmy jajkami
Jest wybór…
Jajka nie mają wyboru… albo się z nich coś wykluje, albo trafią do majonezu. Chociaż w dzisiejszej sytuacji, chyba lepszy jako przykład byłby pasztet
A ze skorupki nie tak łatwo się uwolnić, jakby się to mogło wydawać. Wapienna powłoka jest dość twarda i do przebicia potrzebne jest coś bardzo mocnego… jakiś ostry dziób…
No i jeszcze trzeba chcieć wyjść, bo niektórym jest tak dobrze. Mają ciepło i nawet nie widzą, że są roztrzepani… nie biorą też pod uwagę, że po ciepełku, trafia się do lodówki, a tam już ciepło nie jest…
Dzień dobry

Jak dla mnie to też nowy tekst, bo kiedy był publikowany, mnie jeszcze na Wyspie nie było… a przynajmniej tak mi się wydaje
Tak… na „Wyspie Dnia Poprzedniego” nie byłam w ogóle. Dopłynęłam na Madagaskar po wizycie Majeczki u mnie… czyli najwcześniej w październiku lub listopadzie 2013 roku

To już tyle lat…
Staram się nie uruchamiać swojej wyobraźni, bo w ogóle przestanę jeść jajka

Białko i żółtko nie mogą myśleć… i tego się trzymam
Dzień dobry
Piątek, piąteczek, piątunio 
Łykend, znaczy się, Bożenko? Dobry, niech będzie
Witajcie!
Kto z was wybiera się wkrótce do lasu? Oprócz Maczka, bo to oczywiste…
Witam, Pana Ukratka. Się nie wybieram, bo tam ze wszystkich stron tylko piły słychać
A Pan masz ochotę na wycieczkę?
Ja też się nie wybieram, raczej na ogród.
No pewnie!
Tetryku a Ty już zrobiłeś plany na wycieczkę do lasu na weekend skoro zadałeś takie pytanie?
Maczek był wczoraj, ale w pobliżu lasu, bo tylko w ogródku.
Na weekend się nie wybiera, bo na niedzielę ma inne plany, ale
, aby nie zapeszyć.
Dzień dobry, jestem pewna, że inaczej odbieram ten tekst dzisiaj, niż czytając go osiem lat temu.

Mam nadzieję, że się pan C.K.N nie obrazi, jeśli przytoczę jego strofy?
„… Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
do tych, co mają tak za tak, nie za nie –
bez światłocienia…
Tęskno mi, Panie… ”
Do tych, dla których czarne jest czarne, a białe jest białe Skoroneczku?
Poza tematem nagromadziło się we mnie zbyt wiele negatywnych emocji, bo mi kręgosłup dotkliwie dokucza. Aaa… konkretnie kręgi szyjne i piersiowe o!
O rany. Ja w takich przypadkach biorę olfen (ketoprofen) doustnie
Na razie próbowałam gimnastyką sobie ulżyć. Zobaczę co mi noc przyniesie. Olfenu nie mam, ale jakieś przeciwzapalne się znajdą.
Tulnę Cię
i podeślę misia…
Dzięki
Auuu! Alleńko, chętnie bym ci pomógł choćby nakładając ręce (niekonsekrowane, nie! 😉 ), ale po pierwsze za krótkie, a po drugie są tu znacznie lepsi ode mnie w tym temacie…
Pan się wymigałeś! Jak zwykle 😉
Jak tradycja, to tradycja!
Tradycja migania czy wymigiwania się Ukratku?
Kawa, herbata?
Gienia ma wszystko.
Kawa koniecznie.
Dzień dobry, od rana zamiast na Wyspę skanowanie, wysyłanie, ogarnianie różnych rzeczy szkolnych małżonki na kompie, bo zaraz ma lekcję…
Ale i tu dotarłem
Oto cichy bohater sukcesu zdalnej edukacji!
No więc dokładnie.
Wydawało mi się, że jak już
a) powpisuję kontakty do uczniów i rodziców do Google i stworzę etykiety dla szybszego ogarniania e-maili grupowych;
b) zainstaluję i przećwiczę Zooma, założę „lekcje” i opiszę wszystko tak, żeby łatwo było włączać i wyłączać;
c) poskanuję, co trzeba, żeby było dostępne na komputerach, a więc i zdalnie;
d) pościągam materiały ze stron wydawców podręczników (np. pliki mp3);
e) powłączam subskrypcje do interaktywnych podręczników u jednego z wydawców (rewelka, tak na marginesie);
f) ogarnę i przystosuję interaktywne quizy online używane jako testy,
To będzie wystarczyło, ale jednak niekoniecznie (tzn. cały czas coś nowego i coś innego dochodzi).
A co robią nauczyciele, którzy nie radzą sobie aż tak biegle z komputerem i nie mają Quackiego w domu? Natomiast dodatkowo mają w domu własne dzieci, które cały czas coś chcą? I mają małe mieszkanie.
Właśnie w necie znalazłam tekst o „zagubionych dzieciach”.
Kim są zaginione dzieci?
„17-latek z depresją, pierwszoklasistka, która wstydzi się swojej biedy i jej rówieśnik bez dostępu do maila, czwartoklasiści z romskiego koczowiska czy ósmoklasistka z Ukrainy – nauczyciele nie mają z nimi kontaktu od połowy marca.”
Justyna Suchecka pisze
„>Zniknęły< nie tylko dzieci z trudnych rodzin, problemem jest nie tylko brak sprzętu. Jeśli w każdej klasie jest jedno takie dziecko, to mamy ich w Polsce tysiące. I to jest dramat."
Witam słonecznie za oknem, a w duszy jakoś tak smutno.
Rzadko pamiętam sny, ale tym razem zbudziłam się w środku nocy z dokładnie zapamiętanym snem. Potem spałam dalej, a mimo to sen dobrze pamiętam. Mieszkanie na Galla, moi rodzice oraz znajomi poznani ostatnio, czyli nie był to powrót do dzieciństwa…
Dziwny sen. Ja nigdy nie pamiętam moich snów…
Ja właśnie też NIGDY. Zdarza mi się zbudzić ze świadomością, że coś ciekawego mi się śniło i już sobie nie mogę przypomnieć dokładnie co.
A dziś jest tak, że nadal mam w oczach pewną sytuację i mojego ojca widzę tak dokładnie jakby tu stał obok.
Co ojciec chciał mi przekazać? Mama też tam „była”, ale ojca (z tym jego półuśmieszkiem) widzę jakby wyraźniej.
Może to przez to „wspomnieniowe „pięterko, które było o TT, ale jak wiecie dla mnie w podtekście nie tylko o wystawie.
Pytałeś Ukratku, kto do lasu? Wracając z lasu dzisiejszej nocy spotkałam zające, bażanty i stadnie spacerujące sarny. Wcześniej powędrowałam w przedwieczorną ciszę. A głównym celem były Starlinki, o których wspomniał Mistrz Q. Obawiam się, że na miniaturce niewiele widać…
Dzień dobry:)
Ojej!
A zaczęło się równie sympatycznie jak w „Przygodach Euzebiusza” Beaty Krupskiej:)
Miałam jednak dziwnie straszne przeczucie – obawiałam się, że Kurczak skończy jako, mało, może, wielkanocna potrawa, bo sadzone ale – też marnie:)
Pozdrawiam:)
Fajrant, już na oparach po całym tygodniu, i przerwa, koniecznie.
Quacki odpocznij koniecznie.
Wybierasz się w weekend do lasu?
Ja mieszkam w bloku, do lasu daleko, więc dziś prowadziłam życie balkonowe robiąc inaugurację wczoraj zakupionego stolika.
Tak to wyglądało.
Okulary słoneczne w czasie rozmów telefonicznych.
Okulary do czytania (w przerwach między jedną rozmową a drugą).
Coś do picia.
Kurczaczek, aby temu wyspowemu nie było smutno.
Zapraszam do mnie na balkon, ale cóż…Ty masz ogród i pewnie taras. Po co Ci mój malutki , wąski balkonik?
Niestety, mój balkonik jest jeszcze mniejszy. Taki stolik by się na nim nie zmieścił.
Ten stolik ma wymiary 60X40x74cm.
Jak jest rozłożony można się obok z trudem przecisnąć. Ale można go jednym ruchem składać. Mój syn też wczoraj kupił taki dla siebie, ale u niego jest więcej miejsca, bo jego balkon jest prawie kwadratowy, a mój -wąska kicha. Ale najważniejsze, że jest!
A mój „balkon” ma 40 cm. na 1,30. Stoi tam tylko mały stołeczek i po drugiej stronie skrzynka z bluszczem.
To coś takiego jak był na Galla, gdzie kiedyś mieszkałam z rodzicami.
Mówiliśmy na to ganek, nie balkon. Raczej nigdy tam nie siedziałam.
Natomiast na moim balkonie jeszcze przed koronowirusową izolacją często siadałam z książką i np. herbatą. Teraz -jeszcze częściej.
Moja siostra nazwała go „rzygownik”, bo tylko do tego się nadaje.
Łoj!
Niee, raczej na pewno nie. Pewnie na zakupy najwyżej, w zasięgu spaceru.
Idę pod kordełkę. Dobranoc
Śpij dobrze Bożenko!
Ja chyba też pod kołderkę, ale nie do spania. Do teatru.
Spokojnej!
Dobrej nocy kochani
PS Jutro ma pokropić ? Może…
Tobie też spokojnej. Ma kropić, a może w przyszłym tygodniu się rozleje jeszcze bardziej? Przed majówką albo na nią…
Deszcz potrzebny, bardzo, ale niedzielę wolałabym bez deszczu. No i majówkę -też. Ale ja se tam mogę woleć.
Oj tam, oj tam, raz takie inne święta mogą być, bedzie co wnukom, prawnukom opowiadać.;)
Pozdrawiam po dłuższej nieobecności 🙂
Witaj, Wilmo!
Przegryziesz jajeczkiem (wirtualnym)? 😉
Dobranocka zatem.
Taki utwór mi się przypomniał (znowu bossanova! No trudno). Skaldowie i Alibabki.
Snów czarodziejskich.
Czarodzieje drodzy proszę wyczarujcie NORMALNOŚĆ!
A zobaczymy.
Tylko proszę jak najszybciej!
Jestem stara i niecierpliwa; nie chcę długo czekać.
W ramach powrotu do normalności lampka:

Dobrych snów! Choćby miały nie zostać zapamiętane!
Spokojnej nocy. Umykam, ten tydzień mnie wykończył…
Wróciłam z teatru, aby powiedzieć Wyspiarzom
Ciekawa jestem co tej nocy mi się przyśni?
Idąc spać mam w głowie wielkanocne kurczaczki, wycieczkę do lasu, zdalne nauczanie, czarodziejów oraz… OGŁOSZENIE MATRYMONIALNE.
Dzień dobry
Już pogoda się popsuła, ale czy zamierza padać?
Dzień dobry, to będzie pracowity dzień, witam się i do zobaczenia, mam nadzieję, koło południa.
Więc przywołuję Gienię
, piję kawę i żegnam się do wieczora 
Witam!
Piję herbatę, ale nigdzie nie znikam.
Witajcie!
W Krakowie silny wiatr nawiewa obiecujące chmury…
Oby, oby mocno dziś popadało. Ale na niedzielę poproszę bez deszczu.
Czy ktoś ma taką moc sprawczą?
No! Dowieźli wodę! Zobaczymy, jak dużo…
Edit: tyle, co ksiądz z kropidłem
U mnie też!
Zastanawiam się jak dużo i jak DŁUGO?
Oby w Stróży -też popadało!
U mnie już zakręcili kurek. Zdecydowanie za wcześnie na tak wyschniętą ziemię.
Dzień dobry ponownie, jestem i pobędę przynajmniej do 18.00.
Zrealizowane:
– zakupy
– transport dziecka od znajomych z powrotem do domu (jako pilot małżonki kierującej; po drodze okazało się, że z innego adresu, niż myśleliśmy, na szczęście dość blisko pierwotnej lokalizacji, więc mieliśmy szybką zmianę nawigacji)
– transmisja z ważnej branżowej uroczystości (wirtualnej)
– wysłanie jednego podania z podpisem elektronicznym/ zaufanym dla małżonki (niby proste, ale nie)
– wysłanie jednego wniosku jw., dużo bardziej skomplikowane, z aktywną pomocą siły fachowej via telefon.
Uff. A ponoć to WOLNA sobota.
A ja tylko zakupy zdążyłam zrobić. Straszliwy brak kondycji mam przez ten brak ruchu. Ledwo wychodzę po schodach z zakupami. I potem sapię przez godzinę.
A może to już SKS i należy zapomnieć o chodzeniu w góry?
Ale wieje!
A tak, brak kondycji to też. I u mnie, i u małżonki.
A u mnie jeszcze dołączają się ataki Wielkiej Stopy
a dokładnie to próby atakowania (na szczęście dotąd w porę odpierane).
Przed chwilą okazało się, że w moim przypadku dotyczy to zarówno stanu fizycznego jak i psychicznego.
Otóż kupiłam mięso „na zaś”. Zamiast do zamrażalnika schowałam do pojemnika na jarzyny. To i tak dobrze, że np. nie do szafy!
Ale cóż -ludzie teraz przeżywają prawdziwe dramaty. Kolega źle się poczuł. W ciężkim stanie żona zostawiła go na SOR-e. Dziś nadal nic nie wie co z mężem. Do szpitala dodzwonić się nie sposób, a wejść nie można, bo zakaz odwiedzin.
Tak, chyba najszybciej poszukać jakiegoś prywatnego kontaktu i dodzwonić się na komórkę do kogoś w środku.
Z tego co wiem ktoś ze znajomych próbował to zrobić i przekazał nam informację, że …niestety dobrze nie jest i tyle wie.
Przepraszam, już Wam nie psuję humoru.
Och, nie. Wiadomo, że w tych czasach rzadko dochodzą wieści o tym, że gdzieś, z kimś jest lepiej. Raczej wręcz przeciwnie.
Więc nie masz za co przepraszać.
Quackie!
Jak już tyle napisałam to podzielę się informacją, że żona się dodzwoniła i stan jest stabilny. To nie koronawirus wyjaśniam tak przy okazji. Kolega walczy o życie od dawna niezwykle dzielnie. Jest wojownikiem, którego wszyscy podziwiamy i wspieramy. Między jednym szpitalem a drugim tak aktywnie knuje walcząc o wartości, które dla mnie też są ważne, że trudno go nie podziwiać.
No proszę, to coś wiadomo. Dobra informacja!
Dzień dobry


To znaczy, na bzie są pączki i na razie nie wiadomo jak długo potrwa rozwijanie się…

A u mnie znowu kapie
Jak na razie trudno to nazwać deszczem… ale jak tu gdzieś jechać… przy takiej pogodzie?!!!
Porzeczki mają już grona kwiatów, agrest też cały w kwiatkach, a i bez zaczyna otulać się kwiatami
Opuncja zaczyna pęcznieć i przybiera wygląd kaktusa, a nie flaka, jak dotychczas
Wiosna!!!
Cudne, tego mi było trzeba!
Oraz: słyszałem, że w Krakowie była pięciominutowa… burza? Czy tylko deszcz?
Mikroburza, z jednym (acz efektownym) piorunem. Coś jakby tarcza antysuszowa…
Powiadasz, że mamy taki rząd w zgodzie z naturą? Czy to raczej natura w zgodzie z rządem?
Aż mi się przypomniała „Zima z wypisów szkolnych” KIG-a.
Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów?
Dyć oczywiście pan wojewoda;
módl się, dziecino, z całą krainą —
niech Bóg mu siły doda;
śnieżku naprószył, śnieżek poruszył
dobry pan wojewoda.
A któż na szybach maluje kwiaty,
czy mróz, czy mróz, dziecino?
Nie, to rączuchną dla siebie, żabuchno,
starosta ze starościną;
srebrzyste prążki, listki, gałązki
dla ciebie, dziwna dziecino.
A któż te śliczne zawiesił sople
za oknem u okapu?
Czy może także mróz niedobry
swą fantastyczną łapą?
Nie, moje złoto, to referenci,
podkierownicy, nadasystenci
nocą nie spali, hurra! wołali,
sople poprzyklejali.
Hej, tam w Warszawie jest pan minister
siwy i taki miły,
przez okno rzuca spojrzenia bystre,
bo chce, by dla ciebie były
zimą sopelki, śniegi i lody:
wszystkie zimowe wygody.
Jeżeli tedy sanki usłyszycz
i dzwonki ich tajemnicze,
wiedz: to minister w skupionej ciszy
nacisnął taki guziczek,
że gwiazdki dzwonią i gwiazdki lśnią
nad miastem i nad wsią.
1936
(źródło: http://www.kigalczynski.pl)
Skoro wirus im sprzyja to może i pogoda też?
Zaczynam się bać i zastanawiać co gorsze -fikcyjne pseudo wybory w maju czy alternatywny plan JK w postaci stanu wyjątkowego?
Ten plan to tylko domysły, OIMW, aczkolwiek dość prawdopodobne…
Czytałam, że stosowne dokumenty są już przygotowane i dostarczone na biurko długopisa.
Czy to tylko plotki mające pełnić rolę straszaka tego oczywiście nie wiem.
Ale podobno przygotowany jest również odpowiedni przekaz „dla ludu” czyja to wina.
Plotki, ale niekoniecznie straszakowe, mam wrażenie raczej, że sondujące nastroje, „a jaka by była reakcja suwerena, gdyby…?”.
„Wrzuciłam ” dziś dwa poważne tematy w komentarzach.
Dla równowagi – coś ładnego i miłego. To taki mój głos „w temacie” WIOSNA.
czereśnie pod Wawelem
Ja też wróciłam, ledwo żywa. Cały dzień na ogrodzie po takim długim siedzeniu w domu… Chyba dziś wcześniej niż zwykle padnę pod kordełkę
Ale to będzie takie miłe padnięcie Bożenko! Po całym dniu wreszcie wyrwania się z izolacji.
Masz rację, Maczku. Było cudownie, ale nieco chłodno po południu. Jednak towarzystwo wspaniałe
To się cieszę, że tak miło spędziłaś sobotę Bożenko!
Dziecko przysłało mi zdjęcie ze Stróży, gdzie dziś był grad.
Ja zostałam w domu w ciepełku, bo…
. Jak się uda to co zaplanowałam powiem Wam w niedzielę wieczorem.
Piękne zdjęcia

Nie chcę się czepiać, ale ta pani mogłaby wyczyścić obiektyw, bo plamy widać na większości zdjęć. To psuje cały efekt.
A kwiaty czereśni są cudne i warto je obejrzeć
Czy Wam też wpis automatycznie wraca na sam początek do pierwszego komentarza?
Ledwo napisałam i już myk jestem na samym początku.
Mnie nie (FF).
Ciebie zawsze komputery i programy słuchają.
Sugerujesz, że to znowu ja coś źle robię?
(wchodzę przez Chrome, jeśli znowu coś nie pokręciłam).
O ile dobrze pamiętam bywa tak, gdy jest reedycja.
U mnie robi się podobnie. Muszę kliknąć drugi raz.
Cieszę się, bo już myślałam, że to znowu tylko ja ta najgorsza oferma.
Tylko Firefox jest odporny. W innych przeglądarkach tak się dzieje ze wszystkimi wpisami, gdzie w „okienku” jest udostępniany starszy wpis.
Dlatego na te recyklowane wpisy przesiadam się wyjątkowo na FF.
Nie mam takich problemów, jak nasze panie, ale to chyba dlatego, że na ogół używam tylko FF…
Idę spać, jak zapowiadałam. Patrzałki mi się sklejają.Dobranoc
Spokojnej nocy!
Spokojnej!
Ja mam wrażenie, że cały czas w tej skorupie i w tym jajku siedzę.
Przypomina mi się A. Poniedzielski, niezastąpiony w jajach wielkanocnych:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=qOU_9tH94A8
Ultro!
W tym sensie co Poniedzielski miał na myśli to większość z nas jest.
Część nawet o tym nie wie, niektórym jest dobrze, a są tacy (jak ja), którym chce się wyć z bezsilności, ale jednak zrobią wszystko, aby nie zostać majonezem.
A ja byłem na wirtualnym spotkaniu towarzyskim ze znajomymi. Z tego się robi powoli nowa świecka tradycja, jutro też jestem już umówiony na kawę koło 17.00.
Prowadzę teraz ożywione życie towarzyskie poprzez telefon, Messenger, Whats App, fb, ale na zasadzie 1:1.
Raz tylko brałam udział w takim spotkaniu, w którym były naraz trzy osoby.
I bardzo tęsknię za prawdziwym, normalnym życiem towarzyskim, wernisażami, spotkaniami z ciekawymi ludźmi, piciem piwa lub wina przy jednym stoliku itd. itp.
W międzyczasie rozmawiałem ze znajomym, który ma dzisiaj urodziny. Wczoraj urządził niedużą imprezę na działce, która potem przeniosła się do mieszkania.
W zasadzie jakby ktoś go przyłapał, pewnie dostałby mandat.
Ale znajomy jest prawnikiem, więc to kwestia sporna, czyby dostał, a jeżeli tak, to czyby przyjął, a jeżeli tak, to czyby zapłacił… itd.
Poszedłby z tym do Sądu i zapytał o podstawę prawną tych zakazów, które są bezprawne, dopóki nie ma stanu klęski żywiołowej.
Teraz wszystko zależałoby, z jakiej opcji jest Twój znajomy prawnik i czy z takiej samej byłby Sędzia.
Dziś mam zły dzień -wszystko widzę w czarnych barwach.
Kolega jest z takiej bardziej naszej opcji. A sędzia – nie wiadomo.
Dobranocka.
Dzisiaj taki utwór mi się nasunął, przecudny, bo siedzią panowie jak na ławeczce w serialu „Ranczo”, tyle że zimą, zaspy po pas, i wywodzą na głosy zaczarowaną pieśń. A capella, moja ulubiona polifonia, a jeszcze mi się nasunęło, że Senatorowi by się spodobało!
Snów tradycyjnych, z zaspani. A może z zaspami. Byle nie ze spamem.
Pieśń doprawdy mocno zaczarowana! 🙂
A po pieśni lampka, bo muszę nieco nadrobić braki w spaniu 🙂

Dobranoc wszystkim komentującym i tylko czytającym!
Dobranoc Ukratku!
Taż przecież dziś (chyba?) mogłeś spać do południa!
A kto mówi, że nie spałem?
To coś Ty robił w nocy???
(Maczku! Co za pytanie?)
Jeszcze uwaga techniczna: jutro zamykam listę w poprzednim, prywatnym wpisie.
Nocnej zmiany nie ma.
Wszyscy śpią.
To i ja powiem Dobranoc…
Dzień dobry
Za to zachód był cudnie różowy i czerwony… zmiana pogody?
Dziś pojeździliśmy trochę po sklepach. Między innymi szukaliśmy odpowiedniej kapusty, bo nie każda do kiszenia się nadaje. Amerykanie mówią na nią „flat cabbage” – płaska kapusta. I nie wszędzie można ją kupić…
Niemal całą sobotę kropiło. Niby deszcz nie było duży i drobny, ale cały dzień chmury
A jutro, zanim gdzieś się wybierzemy czeka nas trochę zajęć. Najpierw zadzwonić muszę do brata, do Polski. Pisał na e-maila z prośbą o kontakt, więc odpowiedzieć muszę.
Potem szatkowanie kapusty. Kiszona nam się kończy, więc trzeba zrobić nowej
Całe szczęście sałatkę jarzynową zrobiłam już dziś… będzie mniej na jutro
A tak w ogóle, to kiedyś rozmawiałam z Virginią o kiszeniu kapusty. Jej syn swojego czasu też kisił…
Stąd wiem, że nazywa się „flat cabbage”. Czytając opis, dowiedziała się, że ta kapusta jest najlepsza do kiszenia… 
Mówiłam jej, że zawsze szukamy tej płaskiej, bo do kiszenia jest najlepsza. Powiedziała mi, że nawet o takiej nie słyszała i może nie chodzi mi wcale o kapustę
Wiem o czym mówię, więc się upierałam. Siadła do komputera i zaczęła szukać. I faktycznie znalazła
Powiedziała mi, że teraz zawsze będzie tylko takiej szukała…
Dzień dobry
Wstaje słoneczny dzień…
Bryyyy….
Jedziemyyyyy…
Jak Gienia się zjawi poproszę herbatę do termosu.
Już Gienia idzie, może zdążysz sama sobie nalać?

Dziękuję.Zdaze,bo jeszcze trochę w autokarze będziemy.
Słońce,góry,las,a Wy śpicie?
Witajcie!
Ciekawe, gdzie to Makówka ryzykuje podróż autokarem?
Na lwyby do lasu.

No i pozazdrościć! 🙂
Pięknie!
Dzień dobry. Zmorzyło mnie kompletnie wczoraj, dzisiaj zaś przytrzymało, ale jestem i będę, trochę w kratkę, bo parę rzeczy do zrobienia.
Ależ jest wesoło!
Żeby tylko pogoda dopisała. Życzę słoneczka 🙂
Tu było pięknie, teraz przyszły takie dramatyczne chmury, ale chyba nic z tego nie będzie (w sensie deszczu).
Tu też się zachmurzyło, podobnie jak wczoraj.
Znalezione na StudioOpinii.pl :
Na targowisku facet ogłasza, że sprzedaje maść na myślenie. Zainteresowany kupnem klient chce spróbować. Wącha, liże i stwierdza: „Przecież to zwykłe g…!”. Na co sprzedawca odpowiada; „No widzisz jaka skuteczna maść — już kombinujesz”.
A morał z tego taki, że trzeba powąchać g…, żeby zacząć myśleć.
Myślę, że lepiej zacząć przed polizaniem…
A oczywiście! Tylko właśnie, do niektórych dociera trochę za późno…
Z wojska na ten temat : ” Służbowy ! co tu do cholery tak śmierdzi ! Wrzasnął dowódca puku do oficera pełniącego służę …Obywatelu pułkowniku – melduję , że jak obywatela pułkownika nie było – to nie śmierdziało ! Padła odpowiedz . Może to jest po prostu sprawa węchu ??
Czuję, że dzisiaj nocnej zmiany nie będzie, wszyscy poznikali…
To i ja się pożegnam, bo nadeszła moja godzina do spania.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranoc Bożenko!
Jestem psze Państwa!
Dobranocka.
Nieco monumentalna, ale tak mi się nasunęła w związku z ogólnie pytającym nastrojem społeczeństwa.
Snów, w których widać cel. Bez bagażu i bólu głowy.
Wróciłam do domu i nie wiedziałam, czy jestem bardziej niewyspana (zasnęłam o 3, a o 7 wychodziłam już z domu), zmęczona ( nie tylko tymi kilkunastoma kilometrami co jednak przewyższeniami), napita ( rosolis, nalewki, śliwowica) czy głodna (kanapki, herbata no i te trunki to jednak nie obiad).
Rzuciłam plecakiem, wskoczyłam do wanny, a prosto z niej do łóżka, aby „chwilkę odpocząć”.No i…zupę zjadłam dopiero przed chwilą.
Cudnie było!
Widok na ośnieżoną Babią i Tatry! Duża porcja śmiechu tak bardzo potrzebnego. Ostatni raz wyluzowana byłam 8 marca i dziś od tamtego dnia była pierwszy raz taka sytuacja kiedy szczerze i prawdziwie dobrze się bawiłam.
Taka wycieczka (mimo ogromnego wysiłku, aby wczołgać się na szczyty) daje doskonały zastrzyk,
by zdążyć na kolejny autobus do jutra. I aby zawsze najpierw pomyśleć, zanim się zacznie lizać gówno.
A masz jakieś zdjęcia?
Jakieś marne pstryczki mam, ale jeszcze nie oglądałam, nie wiem, czy będą się nadawały do pokazania, ale zaraz zobaczę.
Byłam tak zmęczona, że padłam całkiem.
Quacki mam parę pstryczków. Kiepsko widać, ale musisz mi uwierzyć na słowo, że to ośnieżone Tatry i kliknąć na obrazek wtedy widać trochę lepiej.
Z tej rozległej pięknej polany pod Mogielicą widać było również ośnieżoną Babią (jeśli to była Babia, ale tak nam się wydawało)
Nie mam sprzętu, nie mam umiejętności, więc cóż…uruchom wyobraźnię.
Na wieżę widokową na Mogielicy nie wchodziłam, bo aby wejść trzeba było odstać około godziny w kolejce! A byłam tam już wiele razy kiedyś.
Bardzo piękny krajobraz! I właśnie takie chmury u nas przyszły i takie miałem na myśli, pisząc, że „dramatyczne”
Znaczy, czas już na lampkę… Dobrej nocy!

Skoro czas to miłych snów Ukratku!
I ja zmykam!
Umykam już i ja.
DOBRANOC!
Quacki !
00:17 -o tej samej godzinie napisaliśmy!
Tak jest! WUMP!
I dobranoc.
Dzień dobry





Po wczorajszym padaniu dziś cały dzień słońce
I oczywiście wybraliśmy się do parku Greenbelt. Nie tak daleko, ale i nie za bardzo blisko. Cudnie było
Co prawda żadnych nowych ptaków nie spotkaliśmy, ale była para bernikli kanadyjskich z małymi. Chyba tylko co się wykluły, bo malutkie i jeszcze za pewnie na nogach nie stały
Czasami trawa silniej była wrośnięta w ziemię i to one padały na dziób, a trawki wyrwać im się nie udawało
Trzymaliśmy z mężem dystans, bo co będziemy przeszkadzać. Rodzice i tak byli zaniepokojeni i pan starał się zasłonić przed nami młode. Gdybyśmy podeszli bliżej, na pewno uciekłyby na wodę, a maluchy się jeszcze nie najadły.
Niech jedzą i niech im idzie na zdrowie
Dzień dobry
Znów będzie ciepło, słonecznie. Szkoda że nie było tak wczoraj i w sobotę. Wymarzłam nieco na działce.
Dzień dobry. Kolejny roboczy dzień.
No, widzę że Wyspa się budzi, więc wołam Gienię…
Niech podaje kawę lub herbatę… a może kakao by się komuś przydało?
Kawa, rzecz jasna, się przyda!
Witajcie!
Ja jednak uparcie pozostanę przy herbacie.
Zamiast kakaa poproszę czekoladę. Z orzechami i bakaliami.
Albo? Z rumem. Nie, może jednak bez rumu -wczoraj wyczerpałam limit alkoholu na parę dni.
A mogą być czekoladki?
Oczywiście! Dziękuję!
Witajcie!
Zwariowany poniedziałek…
Zwariowanie ZAPRACOWANY?
Ten tydzień „krótszy”, więc byle do czwartku Tetryku!
Kto wymyśli kolejne pięterko?
Tetryk się znalazł!
Na Wyspie to same niespodzianki -albo w kolejce się trzeba ustawiać, aby zaklepać możliwość budowania pięterka, albo…brak chętnych?
Liczę na to, że wkrótce „znajdzie” się drugi Mistrz. Oraz inni Wyspiarze.
Póki jeszcze na tym pięterku jesteśmy taki mój pstryczek –dramatyczne chmury spod Mogielicy.
To w odpowiedzi na komentarz Q 16 minut po północy.
Zapracowani, pewnie, że tak
Wcalejeszczeniefajrant, ale już przerwa…
Okazuje się, że nie my jedni wpadliśmy na pomysł, by przeczekać najgorsze na wyspie. Normalnie o tej porze roku na sąsiedniej wyspie panowała ciemność. Teraz wieczorami wszędzie zapalają się lampki i – jak w tym pięknym wierszu Herberta – pozdrawiają się nawzajem.
Napisał Maciej Zaremba Bielawski, który wraz z żoną mieszka na wyspie Yxlan na północy Archipelagu Sztokholmskiego.
Wyrwałam to zdanie z kontekstu i pomyślałam sobie o naszej Wyspie. Wyspa jako kotwica, Wyspa jako miejsce na przeczekanie ?
Gdyby ktoś był zainteresowany cały artykuł można znaleźć tu
Moim celem nie były rozważania na tak poważne tematy jak, która metoda na walkę z koronowirusem jest najlepsza ( choć oczywiście można)
No dobra, przyznam się -ćwiczę się w „eleganckim”dodawaniu linków.
Czytałem ten wywiad, znakomity, nawet jeżeli nie wszystko w nim wydaje mi się słuszne (w sensie szwedzkiego modelu podejścia do wirusa).
Już czas na mnie. Dobranoc
O!
I Bożenka „się znalazła”.
Śpij dobrze!
A ja chyba pójdę może do kina. Albo teatru. Albo…?
Spokojnej!
A teraz jeszcze dokończyć pracę (ale zezując na Wyspę).
Dbaj o oczy, Quacku!
Aj. Prawda, bo czasem strasznie pieką, jakby bez powodu…
Coś na dobranoc?
Już biegnę.
Ja teraz oglądam film i zezuję na Wyspę i jeszcze mailuję.
A dziś zupełnie nie wiem czemu bolą mnie nogi. Hm…wiecie może dlaczego?
Nie mam pojęcia. Może coś Cię pogryzło?
Nic i nikt mnie nie gryzł. Spodnie miałam, skarpetki i buty.
Czasem gryzą właśnie wełniane skarpetki…
A czemu ty, Skarpetko, masz takie wielkie zęby?…
Panowie!
Zero zrozumienia dla strudzonej turystki, której nogi przeżyły szok po długim niechodzeniu…
No właśnie próbujemy znaleźć jakąś alternatywę dla tego strudzenia.
Alternatywę zamiast lekarstwa w postaci dobrego masażu?
Dobranocka.
Pod tę wiosnę, co tam ponoć gdzieś na świecie trwa, pewnie i na Ponidziu. Może chwilami zbyt żwawe, ale melodyjne i delikatne.
Snów wiosennych (orany, to maj za pasem!)
Idealnie trafiona dla Wędrowniczków z Ponidzia!
No to się ino cieszyć!
Sympatyczna komedia romantyczna + urocza piosenka na Dobranoc = wprawiam się w dobry nastrój na przekór temu co dzieje się wokół.
No i aby utrwalić pozytywne wrażenia z wczorajszego dnia.
Dziękuję Q!
Ależ proszę bardzo!
No to idziemy utrwalać. Dobranoc!

Dobranoc Ukratku!
Ja jeszcze pobiegnę do banku…
A ja byłem, to mogę powoli zmykać.
Myk, myk…wiosennych snów panie Q!
Ja jeszcze trochę poczekam …może jeszcze na nocnej zmianie pojawi się nowe pięterko?
DOBRANOC!
Dzień dobry
Ostatni taki ciepły dzień, od jutra ochłodzenie zapowiadają…
Witajcie!
Co ty mówisz, Bożenko? Lato już się kończy?
Nawet jesienią bywają ciepłe dni
Dzień dobry, spałem, spałem i wcale się nie wyspałem, nie wiedzieć czemu.
Ale nie ma to tamto, obudzić się trzeba.
Kawa, herbata?
Kawaaa!
Porywam parujący kubek aromatycznej kawy i lecę dalej, popracować.
Witajcie !
Z herbatą umykam na balkon do mojego białego stolika.
Czy mi się wydawało, że na rano miało być nowe pięterko?
Choć? Do 400 komentarzy jeszcze trochę brakuje!
A czy mi się wydawało, że na nowe pięterko była niedawno kolejka? Ale kto był
chętny?
No właśnie, ale te pięterka już zostały zbudowane i opublikowane.
Miralka -Quacki- Makówka i Tetryk też stanął (tak trochę z boku), ale jesteśmy wszak na jego pięterku.
Bożenko -czyżby wypadło na Ciebie?
Bardzo chętnie, ale ostatnio coś się tu zmieniło mam z tym problemy. A może z moją głową już coś nie tak? Paskudny PESELEK…
Bożenko!
Jak robiłam pięterko o TT nie zauważyłam „dobrej zmiany”, ani żadnej innej.
Nie chcę się szarogęsić, bo jestem najmniej do tego uprawniona.
Kompetentne osoby są bardzo zapracowane, ale wydaje mi się, że jak coś zrobisz to znajdą się tacy co pomogą, coś naprawią itd.
Więc zapraszam na nowe pięterko
Już biegnę…no dobra, już byłam!