Poranne kłótnie słychać z okien,
Ludzie wychodzą na ulicę,
Kaprawy kundel, jednym okiem
Patrzy lubieżnie na pudlicę.
Pudlica, kąsek wielce łasy,
Wystudiowanej okaz gracji,
Reprezentuje szczyt swej rasy,
I szczyt swej psiej degeneracji,
Natomiast kundel – jak to kundel,
Poharatany w jakiejś drace,
Zapchlone to to, chude, brudne,
Lecz zaraz widać – bomba facet!
Niby się nudzi, niby ziewa,
Lecz działa – etap za etapem,
Na razie postponuje drzewa
Podnosząc przy nich tylnią łapę,
Pudlica kręci zgrabnym zadkiem,
Strzyżony łeb wysoko niesie,
A kundel – rzekłbyś że przypadkiem –
Żegluje ku niej po trawersie.
To gracz dopiero, wielkie nieba!
Rzecz się w sekundzie rozegrała:
Trącił ją nosem tam gdzie trzeba,
Coś warknął (pewnie „chodź-no, mała!”)
Poczem – rozpustnik i bezbożnik,
Plugawy kontrast pięknej dzidzi –
Powiódł nieszczęsną za narożnik
Gdzie dobra pani już nie widzi…
…a pani właśnie w oknie stoi,
Jeszcze nie gniewa się, nie smuci,
O psinę swą nie niepokoi,
Bo psina pewnie zaraz wróci…
Znam piękną panią, to prawniczka,
Kiedyś się kochał w niej mój kumpel,
Czesze się trochę jak pudliczka…
– Dzień dobry… jestem stary kundel!
| « Tradycyjna Wielkanoc | Zaproszenie na wycieczkę » |
28
kwi 2020




To taki przerywnik, żeby nas nogi nie bolały wspinając się na to wysokie piętro. Tekst, wiadomo, Andrzeja Waligórskiego.
Dzięki Bożenko za ten dający do myślenia wierszyk.
Ale i też do uśmiania się jest ten „przerywnik”.
Uwielbiam kundle. Mój pies POKER wyglądał trochę jak miniatura dobermana. Czasami pytano mnie „jaka to rasa?” i zawsze z dumą odpowiadałam -RASOWY KUNDEL!
A my zwykle na takie pytania odpowiadaliśmy, że to pies wielorasowy
Dopiero mama dostała doga niemieckiego z rodowodem. Ale to już wszyscy byliśmy dorośli (to znaczy w sensie dzieci mojej mamy) i mieliśmy własne dzieci…
Bo na ogół miewaliśmy właśnie takie psy
Pokerek to był zapchlony kundelek przywleczony do domu przez starszego syna.”Mamaaaaaaa, kolega powiedział, że u niego w domu urodziły się szczeniaczki i będą je topić albo oddawać w dobre ręce”.
Natomiast gdy byłam w szkole rodzice sprawili sobie rasowego kundla takiego wyżłopodobnego. Nazywał się TROP.
Mieliśmy psy tylko jak byliśmy dziećmi. Potem już zawsze mieszkałam w bloku i na dużego psa nie było tam miejsca. Tym bardziej, że pracowałam w zmianach w szpitalu. A takich małych za bardzo nie lubię. To znaczy u kogoś mi nie przeszkadza, ale własnego mieć nie chciałam.
Jak szczekał (a robił to często), miałam wrażenie, że ktoś ciąga styropianem po szybie 
Też było to zapchlone i zarobaczone kocię. Wizyta u weterynarza trochę nas kosztowała, ale z małej kici wyrósł piękny kot… była też niesamowicie łowna. Rozprawiła się z domowymi myszami bardzo szybko. Najgorzej, że upolowane znosiła nam na poduszkę… siostrze i mnie. Budzisz się rano, otwierasz oczy i widzisz trzy, cztery, czy nawet pięć zagryzionych myszy, ułożonych równo… obrzydlistwo
Dość dużo czasu nam zajęło odzwyczajenie kota od tych podarunków dla nas 
Nasza sąsiadka w bloku miała ratlerka
A w taki sposób jak Twój Pokerek, trafiła do nas kotka – Kitka. To miał być kot na trochę, zanim nasza koleżanka nie przekona do niej rodziców
Trop i Poker to były średniej wielkości psy. Trop „mieszkał” w kamienicy, Poker w bloku.
Ale maniactwo „świeżego ” powietrza to u nas rodzinne, więc psy systematycznie były wywożone „za miasto”, gdzie mogły się wybiegać.
Kot Florek, który łazi teraz obok mnie to kot starszego syna, który stwierdził,że „kotu będzie lepiej u was”. Dobro kota najważniejsze, prawda?
A skoro już o Florusiu mowa właśnie ułożył się do spania, więc pstryknęłam.
Stareńki już i schorowany, ale taki kochany.
Wywołałaś Bożenko bardzo wdzięczny temat -nasze domowe pupilki.
Choć przecież wiemy, że Waligórskiemu bardziej chodziło o to co na końcu
Znam piękną panią, to prawniczka,
Kiedyś się kochał w niej mój kumpel,
Czesze się trochę jak pudliczka…
– Dzień dobry… jestem stary kundel!
Oj, jak dobrze, że nie jestem prawniczką i moja fryzura polega na…nieczesaniu.
Kota też miałam i choć kocham koty, to więcej nie chcę.
Pomniejszyłam zdjęcie, czemu więc wyłazi poza i ogonek Florka chowa się pod bratkiem?
Dziękuję za wyciągnięcie Florka spod bratka!
Mieszkaliśmy w swoim domu, więc na świeżym powietrzu przebywaliśmy bardzo dużo. Gdy wyszłam za mąż i miałam dwójkę dzieci, a dodatkowo pracowałam na 2,5 etatu, tego czasu na bycie gdziekolwiek miałam niewiele. Na pewno nie na wyprowadzanie psa.
Nie powiem, wyjeżdżaliśmy z dziećmi to na wieś do ciotki, to nad jezioro, to nad morze. Działałam w Stowarzyszeniu Krwiodawców (nawet byłam przed wyjazdem tutaj szefową Komisji Rewizyjnej) i z tego stowarzyszenia też jeździliśmy na różne wycieczki (co zostało mi do dziś 😉 ). Ale co innego codzienne wyprowadzanie psa, a co innego wyjazdy. 

Tutaj też nie mam żadnego zwierzaka. Oboje z mężem pracujemy. Co prawda teraz większość czasu spędzam w domu, ale to sytuacja wyjątkowa. Normalnie nie ma nas prawie cały dzień. Nie chcę męczyć psa, bo musiałby swoje potrzeby fizjologiczne wstrzymywać przez wiele godzin. Kotów mój małżonek nie lubi, więc nawet nie próbuję przeforsować posiadanie. Co prawda krzywdy by kotu nie zrobił, ale po co ma się denerwować, gdy kot gdzieś wlezie. Bo że wlezie, jestem pewna
AW jest niezawodny!
Dzień dobry

Mogę tylko powtórzyć za Ukratkiem – AW jest niezawodny
To ja też za Wami -AW uczy i śmieszy zawsze tak samo!
Wyspa jest jednak bardzo różnorodna tematycznie -od kurczaczka do piesków. No i w przerwach wiadomo -ptaszki.
Dziękuję za te pozytywne komentarze, bo nie wiedziałam czy Wam przypadną do gustu.
Ja też miałam trzy psy, ale po kolei, nie razem. Wszystkie były wielorasowe.
Taka mała ilustracja filmowa. To tylko zwiastun, ale spodobały mi się sympatyczne obrazki zakochanych piesków.
Ładny filmik, szkoda że taki krótki
Masz tu Bożenko trochę więcej:
zakochany kundel
Dziękuję
Tak się składa ,że zawsze mamy jakąś damę z rasowych psich gatunków . Pierwsza dama Lady owczarek szkocki .Druga dama Luna owczarek niemiecki i trzecia Lili terrier angielski . Wszystkie były i są nieodłączną częścią rodziny . Lunę można obejrzeć na mojej stronie FB . A wiersz Waligórskiego to mistrzostwo przełożenia obserwacji przyrody w niemalże dokument o zachowaniu naszych psich ulubieńców .
Witaj Max!
Dokument o zachowaniu naszych psich ulubieńców. Oraz jednak ludzi.
Dzień dobry:)
Andrzej Waligórski dobry na każdą okazję:)
A ja pamiętam taki dialog z Wiecha:
„– Rasowy?
– Poczwórnie!
– Znaczy, że jak?
– Znaczy, że nogi jamnika, morda buldoga, uszy spaniela, ogon owczarka, a razem, uważasz pan, mój pies.”
🙂
Pozdrawiam:)
Witaj Leno

Dialog świetny. Przypomina mi o moich pieskach.
Bardzo dobre Leno!
Kundle są najlepsze. A te poczwórnie rasowe -najbardziej.
Witaj!
Dzień dobry na nowym pięterku.
Kundle są najmądrzejsze, znałem tylko jednego psa, a właściwie suczkę, mądrzejszą niż kundel, i to była spanielica, o czym już zresztą kilkakrotnie na Wyspie wspominałem.
Poza tym jak zwykle – fajrant i przerwa (dzisiaj nie trzeba będzie dożynać roboty wieczorem, plan wykonany).
Wspomnijmy najsłynniejszego kundelka z celuloidu:
Reksio strażak
Nie otwiera się u mnie!
Nie udało mi się wbudować
Teraz jest ok, teraz się otwiera. Skojarzyło mi się z dzieciństwem moich synów.
A jak czasy, gdy moje dzieci były małe to oto zdjęcie Pokerka, gdy był szczeniaczkiem.
Wyrósł z niego BARDZO POCZWÓRNIE RASOWY KUNDEL.
Był u nas około 10 lat. Zginął pod kołami samochodu.
Śliczny i ma takie mądre oczka…
Bardzo go kochaliśmy. Tak jak teraz Florka. Domowe pupilki to przecież domownicy.
Moje też były tak traktowane – jak domownicy.
Dawno Reksia nie oglądałam, a tak go lubiłam
I po przerwie…
Późno się zrobiło, dobranoc Wyspo
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Chyba zniknę na chwilę do jakiegoś kina, bo smuteczek mnie ogarnął znów jakichś.
Nie bez powodu oczywiście.
Choćby taka sytuacja. Tam, gdzie mieszka mój syn starsza pani wywróciła się na schodach i potłukła.
Syn pomógł jej, do domu zaprowadził i mówi „tu jest mój nr tel, proszę dzwonić jakby jednak okazało się , że trzeba jechać do lekarza”.
„Ależ dziękuję, ja mam liczną rodzinę, ktoś ze mną pojedzie jak będzie bardzo bolało”
Wieczorem zajrzał zapytać jak się czuje owa pani.
„Proszę mi jednak dać ten numer telefonu, bo obdzwoniłam wszystkich, ale wszyscy odmówili, bo się boją koronowirusa”.
A w niedzielę wydawało mi się, że wraca normalność!
O rany. Coś strasznego. Żeby własna rodzina…
Syn pytał, czy robić jej zakupy, ale powiedziała, że raz w tygodniu ktoś jej zakupy podrzuca pod drzwi, ale na Pogotowie nikt nie zawiezie, bo się boją.
ON nie zna szczegółów, bo mieszka tam od paru miesięcy.
Ja nie chcę żyć w rzeczywistości gdy ludzie będą się bali sobie pomagać!!! Choć i też trochę rozumiem.
I nagle sobie uświadomiłam, że chyba nie będzie już powrotu do pewnych spraw, sytuacji, które były dla mnie takie ważne ostatnio. Nadawały sens życiu.
Nie mogę odwiedzić koleżanki, która od dziś jest w szpitalu, a która tyle mi pomagała w czasie mojej choroby. Nie mogłam odwiedzać mojej mamy w ostatnim tygodniu jej życia.
Tak ma teraz wiele osób, ale teraz, właśnie teraz straciłam nadzieję, że to się szybko skończy.
Z jednej strony takie sytuacje, o jakich piszesz, a z drugiej – kompletna beztroska w mnóstwie miejsc – brat donosi spod Poznania, że „poluzowanie” potraktowano jako kompletny luz. Więc im cieplej, im bliżej majówki, tym będzie gorzej.
A ucierpią grupy ryzyka.
Też jestem w grupie ryzyka. Właśnie boli mnie gardło i łupie w kościach, zdarzało się nieraz, ale teraz…
Już nie marudzę…
No dobra też byłam na wycieczce, więc powiecie, że ryzykowaliśmy. Choć zachowywaliśmy zasady bezpieczeństwa – w autokarze na 40 osób jechało 17 osób.
A propos autokarów: ostatnio słyszałem o przewoźniku, który wiózł połowę pasażerów (w stosunku do maksymalnej ich liczby), ale zamiast sadzać ich co drugi rząd, jak nakazywałby rozsądek, ODGRODZIŁ połowę autokaru, a podróżnych usadził w drugiej połowie. Kuriozum.
Nas nikt nie odgradzał, sami siadaliśmy jak trzeba. Nie było przypadkowych osób, grupa, która się zna z wielu wycieczek, wyjazdów itd.
No jasne. Tam był przewoźnik taki jak PKS, a autokar był przegrodzony taśmami
To faktycznie coś strasznego!
Rozumiem strach przed wirusem, ale bez przesady. To ta starsza kobieta ma umrzeć, bo nikt nie pomyśli o udzieleniu pomocy?
Oczywiście przesadzam z tym umieraniem… ale to jest nie do pomyślenia, żeby zostawić kogokolwiek bez pomocy, a szczególnie kogoś z rodziny
Dobranocka.
Staroć w nagraniu nowym, ale mimo to dość tradycyjny. Żabia gallarda Johna Dowlanda.
Snów historycznych.
Ostatnio w ramach „ćwiczeń domowych” w chórku słuchaliśmy „come again” Dowlanda w różnych wykonaniach… Podsłuchujesz?
Duch wionie, kędy chce
Znów najwyższy czas spać! Niech będą i historyczn – byle nie gwałtowne.

Spokojnej. Ja też zmykam, gdyż dziobię powoli nosem w klawiaturę, a chcę uniknąć sytuacji, kiedy będę dziobał szybko.
Dzień dobry



Zrobiło się ciepło, a nawet bardzo ciepło. Od rana więc miałam zajęcia w ogródku. Trochę skopałam (chociaż mi nie wolno), trochę posadziłam… słoneczko świeciło całym niebem
Popołudniu zaczęło się chmurzyć i mieliśmy regularną burzę z piorunami. Deszcz lał, jakby kto kran odkręcił
Ale to dobrze. Przynajmniej porządnie podlało to co posadziłam
Jutro też ciepło, chociaż chłodniej… i ma padać niemal cały dzień. A ja jutro do pracy…
Witaj Miralko!
Wróciłam z kina („Atak paniki”) i zatęskniłam za czasami Reksia i mniej skomplikowanej rzeczywistości.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Dziś jest Międzynarodowy Dzień Tańca. Więc tańczmy 
Jak ja dawno nie tańczyłam! Tak się składało ostatnio, że nawet Sylwestry miałam nietańczone.
Ja ostatnio tańczyłam na weselu wnuczki…
Witajcie!
Filip Jaślar opisywał barwnie, jak uczcić MDTańca: tańcem oczywiście, aktualnie w maseczkach i z dystansem 2m do partnerki
Nie mam partnera, mieszkam sama, więc zatańczę z miotłą
Tylko staraj się nie odlecieć!
Bożena niczym Małgorzata lecąca nad miastem prosto na Bal Wiosennej Pełni?
Reszta śpi? A tu Gienia na wszystkich czeka z gorącymi napojami…
Kawy koniecznie, po takiej nocce.
Dzień dobry, w nocy padało i się ochłodziło, o piątej miałem przypadkową pobudkę, bo Najjunior po nocy rozrabiał, i od tej pory już kiepsko spałem. No trudno, kiedyś to będę musiał nadrobić.
A w ogóle mieliśmy wczoraj (edit: co prawda wczesnym popołudniem, nie w nocy) nieduży pożar w kamienicy obok, dobrze, że w porę uchwycony przez strażaków pożarnych – ktoś musiał wywalić coś, co spowodowało pożar w kubłach na śmieci, stojących tuż pod ścianą domu, w dodatku niedawno ocieplanego. W związku z tym jak się zaczęło palić, to ściana jest osmalona do wysokości pierwszego piętra, a słabe ślady nawet na drugim. Na szczęście zgasili, oddymili i generalnie sprawę załatwili. Tyle że u nas wszystko śmierdzi spalonym plastikiem z kubłów, bo jak dym szedł, to akurat mieliśmy pootwierane okna od podwórza.
No to mieliście niezłe emocje, jakich nikomu nie życzę. Ludzie są jednak nieodpowiedzialni…
Nawet nie wiem, jaka była przyczyna pożaru. Podejrzewam albo niedopałek papierosa, albo, hmm, żar w popiele z kominka albo kozy (o ile w ogóle coś takiego ktoś ma w tej kamienicy).
Reksio się kłania…
Reksio zaprószył ogień?
Raczej dzielnie ugasił!
Och, zapomniałam, że jest strażakiem
Dobrze, że ktoś to wystarczająco wcześnie zauważył i dał znać straży pożarnej. Mogło być kiepsko


A piąta, to przecież rano, a nie noc
Normalnie wstaję o tej porze
Dziś trochę wcześniej, bo o 3:30…
Czyli w nocy wstałaś
Nad ranem, a nie w nocy
Dla mnie, to głęboka noc. Wstaję ok. 6-tej.
Ajtam, ajtam. Raptem trochę wcześniej
Witam!
I co dalej?
Bożena!
Dziś niestety nie umiem znaleźć optymistycznej odpowiedzi na to pytanie.
Dziękuję Bożenko. To nie aż tak.
U mnie w miarę ok, ale przygnębiły mnie wiadomości od znajomych będących aktualnie w szpitalu.
Choć i jedna dobra wiadomość od koleżanki, która wczoraj wyszła do domu i wszytko jest dobrze.
Natomiast bezsilność na brak możliwości jakiegokolwiek zareagowania na to, co wyprawiają miłościwie nam…powoduje frustrację. Nie tylko u mnie.
Co dalej ? Dalej , to może być tak : Adam Bielan , członek Porozumienia Gowina ,ale członek sztabu wyborczego A. Dudy i Kawaler Orderu Zasługi dla Ukrainy , przecież dostał ten Order nie za swoja prezencję ,ma większe wpływy niż patriota Gowin i to Bielan rozstrzygnie sprawę na korzyść A . Dudy . Przykre to , ale tak się stanie ,jeśli opozycja nie zmobilizuje swoich wszystkich pozytywnych do rządów demokracji sił …
Witaj Max!
Stale sobie powtarzam, aby dla własnego zdrowia psychicznego przestać śledzić co się dzieje w sprawach, którym mogę się tylko BIERNIE przyglądać. I jednak nie potrafię, nie umiem się z tego wyłączyć.
Grzmi, ciekawe czy cokolwiek popada?
Mogłoby popadać w całym kraju. Tu się tylko zachmurzyło, a obiecywali deszcz…
Tu spadły trzy krople. No, przesadziłam -jakieś dziesięć.
I to jest właśnie powód, dla którego nie śledzę wydarzeń w Polsce, Makóweczko. Nic nie mogę zrobić, a tylko się wściekam

Dożylnie!!!
Mam o tyle lepiej, że nie bombardują mnie informacje na każdym kroku. Polskiego radia nie muszę słuchać, ani kupować polskich gazet. Telewizora nie włączam w ogóle, więc też nie oglądam polskiej telewizji. Staram się utrzymać swój stan psychiczny na odpowiednim poziomie
Najgorzej, że różne echa i tak do mnie trafiają, co powoduje frustrację.
Tutejsza polityka też nie nastraja optymistycznie. „Pomarańczowy prezydent” ma „świetne” pomysły i oczywiście je ujawnia. Nie tak dawno wymyślił, że najlepszym sposobem na wirusa jest wstrzyknięcie sobie (dożylnie) bleachu (rozwodniony chlor). Wiadomo, że ten bleach działa odkażająco… tylko jakim trzeba być idiotą, żeby sobie go wstrzykiwać
Miralko, nie od dziś wiadomo że najskuteczniej wirusy i inne mikroby zwalcza palnik acetylenowo-tlenowy…
No tak, Ukratku… palnik jest najlepszy na wszystko
Na wirusa też…
Dobry wieczór. Fajrant i przerwa, dzisiaj na styk.
I poo przerwie.
Widzę, że dyskusja przeniosła się na inne piętro, więc ja przenoszę się pod kordełkę
Dobranoc.
Dobranoc Bożenko!
Dyskusja przeniosła się na inne piętro i na dodatek cofnęła o parę lat, czyli na …peryferie (czasowe) bloga.
Mój wehikuł czasu dzisiaj kiepsko działa…
U mnie wehikuł czasu jakoś zadziałał, ale reszta Makówki coś skiepściona totalnie i fizycznie i psychicznie.
Ja się czuję rozerwany, i to nie w sensie rozrywki, bo jeszcze cały czas ktoś coś ode mnie chce. Wirtualnie, na szczęście, ale jednak.
Spokojnej!
Quackie rozerwany (mam nadzieję, że się wkrótce poskłada!), to ja proponuję taką dobranockę pod psem:
O, dzięki wielkie, dopiero zaczynam powoli się zbierać do kupy z kawałków.
No i nie byłem w stanie wymyślić nic dostatecznie psiego, więc dzięki podwójne
I zmykam. Dobrych snów – mogą być o wiernej miłości!

Spokojnej. Jeszcze chwilę pobędę, ale niezadługo.
Teraz dopiero obejrzałam sobie psiaczki i posłuchałam Dobranocki.
Tym razem Panowie Mistrzowie mówili równocześnie -23:43.
Jeszcze chwilę będę, ale o takiej godzinie to chyba jedynie Miralka mogłaby się zjawić na nocnej (a dla niej dziennej?) zmianie.
No, niestety, dotarłam do kompa trochę za późno na pogaduszki
Idę spać z nadzieją, że przyśni mi się szalona miłość.
DOBRANOC!
Dzień dobry

U mnie padało całą środę. Momentami mocniej, momentami tylko trochę. Na pewno wszystko jest nawodnione w 100%
Już wiem, że w maju nie pojedziemy (jak zwykle) na nasz długi weekend…
Co roku to był nasz weekendowy-miodowy miesiąc. Na początku czerwca mamy swoją rocznicę ślubu (w tym roku 39).

Przysłali mi z Wisconsin, że parki są zamknięte (jak na razie) do 26 maja i nasza rezerwacja jest nieaktualna. Odeślą nam całą kasę za rezerwację w ciągu dwóch tygodni. Gdybym sama rezygnowała, odesłaliby tylko część. Za samą rezerwację, bez tych kosztów dodatkowych
Trudno… będziemy musieli spędzić ten długi weekend w domu…
Dzień dobry
Dziś żegnamy kwiecień, jaki będzie maj? 
Kwiecień żegnamy wierszem, maj tradycyjnie przywitamy też poetycko.
Już jestem ciekawa czym.
Nie wiadomo jakim, ale wiadomo czyim…
Jednak Wyspa jest bardziej przewidywalna jak otaczająca rzeczywistość.
To prawda.
Witajcie!
Stosownie do wątku pogoda pod psem?
Ja zawsze mówię w takim wypadku, że pogoda pod zdechłym Azorkiem.
Żeby dobrze się obudzić, przywołajmy Gienię…
Pani Gieniu, kawkę poproszę jak zwykle!
Dzień dobry. Tutaj pogoda akurat ładna, dopiero po południu ma popadać (i niech pada!).
A tu zapowiadali burzę, ale jej nie widać. Ani burzy, ani deszczu 🙁
Po południu, podejrzewam. Ma przechodzić front.
Witajcie!
Skoro za oknem pochmurno filiżanka w kropki z dobrą herbatą.
Ciszaaaaaa?
Między mną (09:33) a mną !6:16) nie ma nic.
Sama ze sobą gadać nie będę taż przecież.
A moje 10,37?
Widziałam Bożenko, ale to jest na wyższym schodku. Natomiast tu była Makówka po Makówce.
Tak na zmianę piszemy, a gdzie reszta? Zajęta przed majówką?
Pracują, robią zakupy, już wyjechali,albo mają zamiar wyjechać.
Ja właśnie kończę zakupy…
Część reszty myśli … Co by tu napisać w temacie np. jakiego psa Brylka , aby być w zgodzie z tematem wątku . To nie jest takie proste dla osób z poza Towarzystwa Kynologicznego . Tak jak nie jest prosta odpowiedz zwykłego obywatela na pytanie : W jaki to sposób pan Bronisław Wildstein , przyjechał do Polski z Paryża ,wszedł do Urzędu (?) , z którego pod pachą wyniósł tajne dokumenty o agenturze w PRL-u . Taka jest właśnie polityka . Dzieją się różne cuda , na które , jak to na cuda , nie ma mądrej odpowiedzi . Cały czas zatem , poświęcamy na myślenie o tych dziwnych sprawach i brak czasu na inne życiowe sprawy . Pozdrowionka dla Pań i na poprawę humoru kwiatek
Jako uważająca się za panią dziękuję Maksiu za kwiatka.
Fajrant i przerwa…
Q Ty przerwa,a ja kolacja.Slonce zachodzi za górę,ptaszki śpiewają,kwiatki kwitną.
Tylko zimno…
Ja już po kolacji.
Nareszcie pada deszcz, ale jak długo…?
No, wreszcie dotarłem do domu. Ale fajnie!
No to pobalowaleś Tetryku!
Ale już padam na nos…
Widać ostro balowaleś? Cóż w pracy też można balowac.
To życie tak mi ostatnio daje w kość ,że do życia mała ochota ale sobie przypomniałam ,że kiedyś też tego dnia miałam ciężki dzień ,mąż mnie odwiózł do szpitala a po północy czyli 0.20 urodziłam synka i to jest najmilsze (choć prosiłam by wpisać 30,04 ).Wyrósł na wspaniałego człowieka ,syna, męża i ojca i to co mi się kiedyś tam w życiu naprawdę udało :).
Witaj Elizo!
Dzieci nadają sens naszemu życiu…
Dobranoc
Gospodyni pięterka poszła spać, więc znów się poszarogesze i przywitam.

(Bożenko wybaczysz?)
Lordzie fajnie, że jesteś!
Widziałam mema – przed wejściem do żłobka 2 letnie maluchy obiecują,że będą się bawić z zachowaniem 2 metrowych odległości.
Dobry wieczór.
Przepraszam, wykasowałem swój wcześniejszy komentarz. Uznałem go po czasie, za niesmaczny.
A mój komentarz o maluchach przestrzegających odległości też powinnam wykasować?
Lubię z Tobą rozmawiać Lordzie, więc wolałabym zostawić.
Oczywiście, że nie. Nie kasuj. miałem nadzieję, że zdążę przed jakąkolwiek odpowiedzią. Stało się inaczej, dlatego też poinformowałem o tym facie, jeszcze raz przepraszam, za pozbawienie Twojego komentarza kontekstu i za moje „humory”. które doprowadziły do tej sytuacji. 🙂
Jestem szybsza od Twoich myśli?
Ależ nie przepraszaj,jest zabawnie,a o to chodzi MIMO WSZYSTKO.
Dobry wieczór, po przerwie. Już myślałem, że potrwa do rana, ale jednak nie.
Wybaczcie – idę już spać. Czy ktoś zapali lampkę po dobranocce?
Ja już powiem Dobranoc, choć jeszcze nie idę spać,ale dziecko stale coś gada i jednak nie lubię pisać na komórce.
Jaki sympatyczny wpis. Budzi ludzkie odruchy i czułość.
Mój pies to – wg krakowian – nie pies, a jamnik.
Rasa, która idzie w pochodach, poprzebierana, a na trybunach honorowych salutowali jej: S. Lem, S. Mrożek, J. Waldorff… Mawiali, że jamnik to nie pies, a styl życia. No tak, dopiero po jamniku widać, że długość ma znaczenie.
Ultra!

Jak miło, że jesteś!
Jamnik lub jak było w pewnym skeczu jajnik to faktycznie osobny gatunek psa.
Dobranocka.
Dzisiaj będzie nietypowo: właśnie się dowiedziałem, że Kuma znalazła w różnych starociach elektryczną gitarę hawajską. Czyli to, co nam zagra dzisiaj na dobranoc. Może dźwięki trochę przenikliwe, ale sama melodia względnie łagodna.
Snów na przysłanej poduszce.
Spokojnej
A teraz i ja życzę spokojnej nocy.
Spokojnych snów. Dobranoc.
Dzień dobry

Wątpię, czy to pomoże, ale mieć trzeba, żeby się nikt nie przyczepił 
Z rana jeszcze padało i było zimno. Dopiero po południu słoneczko wylazło zza chmur
A ja pół dnia szyłam maseczki. Gubernator Illinois ogłosił, że od 1 maja wszyscy mają zakrywać usta i nos. Ma to powstrzymać wirusa…
W piątek Polacy świętują, a ja jadę w rejs po sklepach i instytucjach. Tutaj to żadne święto. Labor Day, czyli Święto Pracy jest w ostatni poniedziałek września. Także do tego świętowania trochę daleko

Ciekawe jak będzie we wrześniu? Skończy się to z wirusem, czy też mi odeślą kasę i odwołają rezerwację?
Mogę się jeszcze pochwalić, że w końcu dostaliśmy kasę, którą nam obiecali
Takie wsparcie w związku z koronawirusem. Dostali je ci, którzy płacą podatki i zarabiają mniej niż $75 000 (na „głowę”). Oczywiście „łapiemy” się na to 

Cieszę się, bo teraz mogę zapłacić (bez problemu) wszystkie rachunki i nie muszę się głowić skąd na to wziąć
Dzień dobry
Witaj maj, piękny maj…
Dzień dobry, proszę – pudelki, kundelki zabierać i maszerować na górne pięterko