« Być kwiatem? Klasztor w Lluc »

Z przodu poproszę irracjonalnie

„Mam cały dom na głowie”. „Mam na głowie same kłopoty”. Albo „mam to z głowy”. Zastanawialiście się kiedyś, skąd się wzięły te powiedzenia? Ja na własny użytek odkryłem, skąd i o czym mówią. W moim przypadku zdarza się, że kiedy rzeczywistość wokół skrzeczy już zbyt głośno, kłopoty się piętrzą a nieprzychylnie nastawionych ludzi wokół przybywa – idę do fryzjera. I kiedy przyjdzie moja kolej, czuję, jak razem z (przydługimi) włosami odpadają mi z głowy kolejne kłopoty. Wychodzę od fryzjera lżejszy o kilka(naście?) gramów i od razu świat jest piękniejszy, ptaki śpiewają głośniej – te, które śpiewają, bo np. mewy od razu cichną, a i dziewczyny zachowują się przychylniej.

Oczywiście to irracjonalne, magiczne myślenie, coś jak postrzyżyny – natomiast jest więcej niż pewne, że po wizycie u fryzjera zmienia się moje nastawienie do rzeczywistości, a ona nawzajem patrzy na mnie łaskawszym okiem. Zresztą sama wizyta u fryzjera jest zawsze okazją do obserwacji współobywateli, w kolejce i podczas obróbki – w lustrze. Ostatnio na strzyżenie czekał dystyngowany starszy pan, w typie angielskiego arystokraty. W czarnej, skórzanej teczce, stojącej obok pana na krześle, zadzwonił telefon komórkowy. Pan z namysłem odchrząknął, sięgnął do teczki, wyjął… futerał z okularami, z niego wyjął stylowe okulary w szylkretowej oprawie. Założył okulary, starannie układając je na nosie. Wyjął komórkę, popatrzył na ekran, zrobił marsową minę, chrząknął, tym razem z dezaprobatą i odrzucił połączenie. Dysproporcja pomiędzy wszystkimi wykonanymi czynnościami a efektem była tak niebywała, że ledwie się powstrzymałem od parsknięcia śmiechem.

Osobną kategorią są pogaduchy z fryzjerem. Strzygące panów panie zazwyczaj są małomówne, a jeżeli nawet nie, to da się wyczuć, że nijak im zacząć rozmowę, zwłaszcza na temat, który odpowiadałby strzyżonemu panu. Natomiast panowie fryzjerzy, o, ci są zawsze krynicą formy i treści. Zaczyna się niewinnie, od pogody, ostatniego meczu albo zbliżającego się Sylwestra, a potem, jeżeli klient da się porwać w tok konwersacji, przychodzą już konkretne przykłady: „No proszę, widzi pan szanowny, a strzygłem kiedyś takiego pana, marynarza z Rumi, który jak raz…” i okazuje się, że marynarz z Rumi i strzyżony mają wiele wspólnego, ponieważ w danej sytuacji zachowali się tak, a nie inaczej, i co z tego wynikło.

Pogaduchy, sakramentalne pytanie „Jak strzyżemy” i wszystko, co przed powstaniem z fotela, łączy się w całość, której miłą stroną jest poczucie bycia obsługiwanym przez żywego człowieka. W odróżnieniu od nastawionej na szybkość kasy w supermarkecie, w połowie zautomatyzowanej infolinii w sieci komórkowej czy też „rozmowy” z botem na stronie korporacji, tutaj człowiek ma swoje kilkanaście, może -dzieścia minut uwagi. Dotyk było nie było cudzych dłoni na swoich włosach, zwłaszcza jeżeli są to damskie dłonie, ma posmak flirtu, może nawet czegoś mocniejszego; nie przypadkiem motyw fryzjera w połączeniu z erotyką pojawia się np. w wierszach Juliana Tuwima.

A wracając do zmiany nastawienia, mojego do rzeczywistości i vice versa: szczególnie zmienia się to latem. Staram się zawsze wychwycić moment, kiedy nadchodzą pierwsze upały, i wtedy odwiedzam fryzjera, proszę o ustawienie maszynki na centymetr (albo i mniej, dużo mniej, nawet na zero!) i „objechanie” głowy. Zadziwiające, jak zmienia się nastawienie ludzi do hm, hm, masywnego faceta, kiedy ten facet zmienia fryzurę z socjalistycznego przodownika pracy na centymetrowego jeżyka albo wręcz łysą glacę! Panowie parkujący we wjeździe na podwórze skwapliwie odjeżdżają, fachowcy nie próbują wciskać kitu, a podpici panowie podczas ciszy nocnej nie dyskutują, tylko skręcają fonię o dwa poziomy. Maszynką poproszę, pani Haniu, z przodu pani poleci tak więcej irracjonalnie!

(Niniejszy wpis został oryginalnie opublikowany 16 lutego 2010 r.)

225 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    A dałem oznaczenie „okolicznościowe”, bo właśnie dzisiaj byłem u fryzjera i czuję się w związku z tym trochę lepiej – co mi przypomniało ten tekst.

    Poczytam komentarze pewnie rano, teraz zmykam.

  2. Makówka pisze:

    Samo strzyżenie tak na mnie nie działa, ale jak już zrobiłam pierwszy raz różową makówkę to faktycznie podziałało teraupatycznie.
    Miałam wtedy tzw. doła i zastanawiałam się co zrobić, aby jakoś nie wpaść całkiem w czarną dziurę.
    Poszłam do fryzjerki (nie mam jakiejś własnej, chodzę gdzie akurat po drodze i mają czas)
    i oświadczyłam, że postanowiłam się jakoś „oddołować”.

    Młoda dziewczyna od razu wyczuła interes i zaproponowała „to może jakichś zwariowany kolorek?”. Pisałam o tym na Wyspie kiedyś.

    Mistrz Q potrafi wyczarować zabawne i pouczające opowiadanko nawet z wizyty u fryzjera.

    Brawo!

  3. Makówka pisze:

    Coś tłumów na nocnej zmianie nie widzę, ale jest już po północy, więc sama wniosę toast za wszystkie Basie, a szczególnie za tą jedną, jedyną, niepowtarzalną, wyspową.

    Cheers

    Basiu WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

    Rose

    Może jeszcze teraz ktoś do mnie dołączy z życzeniami dla naszej Basi?
    Wolałam złożyć życzenia już teraz, bo jak wiecie wstaję dość poźno.

    Mam nadzieję, że jak wstanę rano zobaczę, że Basia świętuje z nami swoje Imieniny i …już zostanie na Wyspie.

  4. Makówka pisze:

    Właśnie teraz przeczytałam.
    Zupełnie nie na temat fryzjera, ale…na tamtym pięterku już i tak dużo komentarzy.
    Dziś tzn.4 grudnia na sesji rady miasta radni zdecydują, czy przeznaczyć w ramach jeszcze tegorocznego budżetu miasta 4,5 mln zł na wykup historycznej Kossakówki. W projekcie uchwały czytamy, że zabytek miałby zostać kupiony dla MOCAK-u.
    Właściciel zabytkowej willi jest gotów sprzedać ją miastu.
    Dla osób nie z Krakowa -zdjęcie jak teraz wygląda słynna Kossakówka.Żal patrzeć.To ostatni moment, aby to miejsce uratować!

    • Eliza F. pisze:

      Nie wiem -przecież ten blok stoi w ICH ogrodzie gdzie LILKA tak zachwycała się kwiatami—gdzie pracownia ? Wielki smutek i żal .

      • Makówka pisze:

        Elizo, jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo,że chodzi o kasę. Dlatego na dzisiejszej radzie miasta zapadną ważne decyzje.
        Napisałam o tym, bo uznałam, że może to zainteresować miłośników poezji MJP, którymi są chyba wszyscy Wyspiarze.

    • Alla pisze:

      I to jest b.dobra wiadomość Maczku.
      Ganek się zawalił czy go rozebrali dla bezpieczeństwa?

      • Makówka pisze:

        Dobra dopiero będzie, gdy rada miasta zadecyduje pozytywnie. Jak widać stan jest taki, że bez pieniędzy za chwilę nie będzie co ratować.
        A tam jest przecież duch Kossaków!
        I lokalizacja taka, że zwiedzających by nie brakowało.
        Nie tak dawno to miejsce żyło!
        Z tym gankiem to nie wiem, nie pamiętam, mimo że losy Kossakówki śledzę na bieżąco.

        • Alla pisze:

          Dobra wiadomość w tym sensie, że padła propozycja kupna, i że miasto taką kasę na koniec roku posiada, co się rzadko w budżetach miast zdarza.
          No wiem, że Kraków to nie mój zaścianek 😉

          • Makówka pisze:

            I teraz już jest potwierdzona dobra wiadomość:
            Na środowej sesji Rady Miasta Krakowa radni zgodzili się z propozycją prezydenta Jacka Majchrowskiego, dotyczącą zakupu Kossakówki. W willi ma powstać Muzeum Historii Sztuki – oddział MOCAK.

            wykup Kossakówki

            Krakusy albo bywali kiedyś w Krakowie pamiętają pewnie księgarnię, gdzie chodziło się kupować podręczniki. Nagle znikła księgarnia, a potem Kossakówka zaczęła podupadać.

      • Alla pisze:

        Jeśli masz chwilę oglądnij

        • maradag pisze:

          Allu, dziękuję Ci za ten wywiad z Joanną Kossak. Dzięki temu znowu wróciłam na chwilkę do Książki „Simona” Anny Kamińskiej. Specjalnie do rozdziału, gdzie Joanna opowiada o swoich relacjach z ciotką Simoną Kossak. Approve

          • Alla pisze:

            Witaj Dasiu, łykam wszystko co dotyczy tej rodziny. Simona była bliższa pani Joannie niż matka.
            Nie czytałam książki „Simona” – dzięki za podpowiedź, może sobie sprawię na Mikołajki 😉
            Zdaje się, że wychodzi kolejna książka (a może już wyszła?) „O czym milczy historia – Kossakowie” pani U.Pawlik. Słuchałam wywiadu z autorką i… jestem pewna, że tej książki nie przeczytam, ponieważ autorka wywarła na mnie odpychające wrażenie.

            • maradag pisze:

              Allu, polecam książkę „Simona” A. Kamińskiej z całego serca. „Rozmowa” z Joanną jest w rozdziale p.t. „Macica”. Znamienne uważam. Książka pełna zdjęć czarno-białych, klimatyczna. I mówi też wiele o relacjach rodzinnych Kossaków. Były to relacje „trudne”, delikatnie powiedziane, co trudno czasem pogodzić ze znakomitościami rodu… Ale sama książka ciepła, przyjazna. Być może pani U. Pawlik podeszła zbyt surowo do tematu i dlatego wydała się odpychająca… Nie wiem, ale wzbudziłaś moją ciekawość 🙂

              • Alla pisze:

                Jeśli książka jest ciepła i przyjazna to na pewno ją przeczytam Dasiu Pleasure
                Pani Pawlik zbyt moralizowała i pewnie dlatego poczułam do niej niechęć Wink

          • Makówka pisze:

            Ja też dziękuje, ale posłucham wieczorem.Jak już do domu wrócę,bo w autobusie mogę pisać,ale słuchać nie lubię nawet ze słuchawkami.

  5. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  6. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ciepło dzisiaj jak na grudzień. Czy zimy w tym roku nie będzie? Thinking

  7. Bożena pisze:

    A opowiadanie ciekawe. Ja z zasady do fryzjera nie chodzę, bo w domu kiedyś miałam siostrę fryzjerkę, która początkowo na moich włosach ćwiczyła, później ja z jej usługi korzystałam. Teraz-jak niektórzy widzieli, fryzjera nie potrzebuję.

  8. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Barbórkowo pozdrawiam Szanowną Solenizantkę i resztę Wyspiarzy 🙂
    PukPuk

  9. Tetryk56 pisze:

    Wprawdzie w definicji nazbyt długich włosów znacznie się różnimy, ale zdecydowanie zgadzamy się w dwóch przynajmniej kwestiach:
    – że bywa rzadką i dość zaskakującą przyjemnością dopuszczenie obcej osoby (np. fryzjerki) do tak bliskiego kontaktu z własną skórą 😉
    – że pewne czynności „magiczne” wspomagają naszą psychikę i pozwalają przeskakiwać „doły” 😉

  10. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Niech sobie będzie magia, dopóki działa Wink

  11. Alla pisze:

    Dzień dobry, Mistrz Q … wiadomo. Po mistrzowsku nawet wizytę u fryzjera opisze..
    Moja zaplanowana, zapisana w tel. na 13 grudnia godz. 8:00 Hairstylist
    Bo ja chodzę do salonu regularnie co dwa miesiące. Odkąd nie ścinam włosów, a jedynie podcinam (no i oczywiście te złotka na głowie 😉 ) to idę bezstresowo. Lubię mycie głowy przez uczennice lub panie zatrudnione do pomocy, bo są delikatniejsze w czynnościach co pozwala się odprężyć.
    Jeśli jestem zadowolona z koloru widząc w lustrze różnicę to i nastrój się poprawia.
    Pogaduszki? Zależy ile suszarek naraz pracuje Wink
    13.12 br około godz. 12 powiem – mam to z głowy,o! Bo jednak za tym przybytkiem nie przepadam.

  12. Bożena pisze:

    Chyba czas na kawę? Koffie

  13. Alla pisze:

    Basiaaa???!! Nie będę się powtarzać, wiesz??
    Wszystkiego najlepszego!!

  14. Makówka pisze:

    Witam barbórkowo i proszę o herbatę!

    Kawka

  15. Max pisze:

    Zakład Fryzjerski ? O nie , to dawne czasy . A dziś , są tylko Saloony , chociaż czasami trzeba na to słowo przymknąć jedno oko Przerost formy , nad treścią . Mam od zawsze bujną czuprynę strzyżoną regularnie , ale kiedyś nowy na Osiedlu pan Fryzjer pouczał mnie jak mam postępować ,aby ta fryzura była zawsze gęsta . Prawił to tak namolnie , że nie wytrzymałem i trochę nie grzecznie powiedziałem : proszę pana , jeśli pan jest taki biegły w sprawie włosów na głowie , to czemu pan nie pomoże sobie i jest pan łysy jak kolano . Urwała się rozmowa, zakończył strzyżenie i nawet mnie nie otrzepał , mówiąc skończyłem …Więcej już tam nie poszedłem poszukałem innego saloonu . Thinking

    • Quackie pisze:

      Otóż ja mam „swój” zakład fryzjerski, tak właśnie, i nie żaden SALON, gdzie się trzeba umawiać, i to wyłącznie przez telefon (nic mnie tak nie wkurza, jak sytuacja, kiedy w SALONIE stoją trzy puste fotele, wchodzę z myślą, że się obetnę, ale nie, młoda osoba mówi, że u nich tylko za wcześniejszą rezerwacją, wszędzie pusto, ani klienta na horyzoncie, ale nie, nie masz człowieku rezerwacji, to spadaj). Dlatego idę do „swojego” miejsca, tam nawet jak fotele pełne, to wiadomo, czego się trzymać, kolejka na krzesłach pod ścianą, świeża prasa, szybko idzie. Albo wcale nie ma kolejki, tak jak ostatnio.

      • Max pisze:

        Też mam swojego Fryzjera , bo w Saloonie , panienka postawiła warunek : musi umyć mi głowę , a potem ostrzyże . Wstałem z fotela i wyszedłem , bo zawsze przed strzyżeniem myję głowę i wiem , że robię to dobrze . (tak mówi małżonka )Najważniejsze , że jest jeszcze co strzyc ,chociaż złośliwi mówią , że na głupiej głowie to wszystko wyrośnie jak chwast . Dobry wieczór 🙂 Approve

        • Quackie pisze:

          Dobry wieczór. Też uważam, że jak do fryzjera, to z czystą głową. I nie ma mowy o żadnym myciu, nawet kiedy w lecie spocę się po drodze do fryzjera i włosy nie są już pierwszej świeżości – wszystko jedno, czy strzyże mnie pan, czy pani, zawsze się uśmiechają i mówią, że może być tak, jak jest, „chyba że pan sobie życzy umyć”. Raz uznałem, że jednak trzeba, jakoś poszło.

          • Max pisze:

            Chciałem zapłacić za mycie , bez mycia , ale się uparła , to ja też i musiałem tylko podziękować za niewykonaną usługę Approve

  16. maradag pisze:

    Witam i pozdrawiam serdecznie tutejszą Basię Bukiet

    Wracam do tematu fryzjera, jeśli można.
    Jest na sąsiedniej ulicy, w moim mieście, prawdziwy salon gdzie wizytę „bukujesz” dwa tygodnie przed. Gdy siadasz na fotel, to najpierw masz wmasowany w czaszkę olejek eteryczny. I spływa na ciebie spokój… (o ile nie dostajesz migreny) ;-). Następnie przesiadasz się na inny fotel, gdzie jesteś w pozycji półleżącej, a młode ręce myziają twoją głowę, a fotel masuje kręgosłup… Naprawdę! Jest taka opcja! Można z samym myzianiem dać sobie wymyć włosy, albo myzianie + wałek od spodu poruszający się od karku do kości ogonowej. Ten moment u fryzjera lubię najbardziej. Odpływam wtedy…
    Lubiłam…
    Już dawno nie chodzę. Byłam tam kiedyś z moją siostrą, w charakterze obstawy, pomiędzy jej bytnościami w szpitalu. Zamówiłam sobie przy okazji wizytę, która wypadła w sumie już po jej śmierci…
    I teraz mam taką traumę. Każdy fryzjer w zasadzie kojarzy mi się źle… I nie pomaga żaden olejek eteryczny ani masaż…
    No więc zarastam. Ale wkrótce przyjedzie do mnie siostrzenica, to mi wyrówna Happy-Grin
    Miłego dnia wszystkim! Buziaczki

  17. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry:)

    Wzbudzanie respektu milimetrowym jeżykiem jakoś do tej pory nie przyszło mi do głowy:)
    A może warto się zastanowić i zawitać na strzyżenie po… nie, nawet nie będę liczyć, po ilu to by było latach:)

    A gdyby poważnie i z należytą (problemowi) uwagą przyjrzeć się współczesnym tendencjom, to zauważyłoby się, że wcześniejsze „ucinanie sobie pogawędki” urosło dziś do rangi „sztuki profesjonalnej konwersacji fryzjerskiej”:)

    Pozdrawiam:)

  18. Quackie pisze:

    No, to fajrant i przerwa.

    • Makówka pisze:

      No to bez fajrantu i do domu daleko.Zimno.

      • Bożena pisze:

        A ja w domu, przytulnie i ciepło Wink

        • Makówka pisze:

          Chlip
          ale przecież nikt mi nie kazał.
          Ale co się uśmiałam..to teraz za karę pomarzne.
          W tramwaju też coś zimno.

          • Bożena pisze:

            Trzeba się cieplej ubierać.
            Ale mi nigdy zimno nie jest, latem raczej za gorąco, nadaję się chyba do Eskimosów Wink1

            • Quackie pisze:

              Też tak mam!

              • Makówka pisze:

                A ja zmarzluch jestem. Ale teraz już w domu, w ciepełku, po kolacji i pod kołderką.

                • Quackie pisze:

                  To jak Ty na nartach wytrzymujesz na stoku?

                • Makówka pisze:

                  Po wejściu do ciepła dosłownie płaczę z bólu (stopy, ręce).
                  Kiedyś weszłam do schroniska napić się herbaty i poprosiłam „przynieś mi herbatę, bo mam tak zgrabiałe ręce,że nie utrzymam garnuszka”.
                  „Wydziwiasz!” -po czym spojrzenie na moje sino -białe palce i „chyba jednak nie wydziwiasz?!”.

                  Miałam tak zawsze -od dziecka. Złe krążenie. Niedorobiony egzemplarz.

                  Na żaglówkach lub kajakach pływałam z zabandażowanymi kolanami.

                  À propos zaraz coś będzie o kajakach.

                • Quackie pisze:

                  Och, podziwiam, że przy takich warunkach chce Ci się jeździć. Amazed

                • Makówka pisze:

                  Przy moich ograniczeniach zdrowotnych musiałabym tylko leżeć na wersalce.
                  Od dziecka jeździłam na nartach mimo marznięcia.
                  Pływałam na żaglówkach, kajakach, wpław mimo bólu kolan.
                  Łaziłam po górach mając serce w gardle albo…powyżej uszu.

                  Zawsze musiałam walczyć z moim organizmem, teraz jednak organizm mnie pokonuje, ale…nie tak całkiem!

                  Dlatego tak bardzo imponuje mi pan na spotkaniu, z którym dziś byłam.

  19. Quackie pisze:

    I po przerwie!

  20. Bożena pisze:

    I po środzie. Dobranoc lulu

  21. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Peter Gabriel dzisiaj, w parze z Sinead O’Connor. Ten utwór ma mnóstwo znaczeń, których kompletnie nie chce mi się dzisiaj rozkodowywać. Przede wszystkim to piękna, spokojna muzyka i dwa piękne, spokojne w miarę głosy.

    Snów pięknych i spokojnych takoż.

    • Makówka pisze:

      Jako między Dobranocką a lampką parę słów gdzie dziś byłam.

      Otóż byłam w PAU na spotkaniu z Aleksandrem Doba.
      Uwielbiam ludzi, którzy mają pasje i poczucie humoru.
      Jego dewizą jest NIEMOŻLIWE NIEISTNIEJE.
      Na pytanie o wiek odpowiada ” mam 27 lat (śmiech )…do setki.”
      Wygląda tak:

      Ciężko było zrobić zdjęcie, bo cały czas biegał po sali, a jak już stał to tak machał rękami, że wszystkie zdjęcia były poruszone. Na powyższym pozuje z prowadzącą spotkanie, więc jedno zdjęcie udało mi się zrobić.
      Zarażał swoim entuzjazmem, ciekawością świata i aktywną postawą życiową. Oraz dystansem do siebie i poczuciem humoru.

      • Makówka pisze:

        Kim jest ten facet, który swoją fryzurą pasuje do tematu pięterka?
        Dlatego uznaję te moje między między jakby trochę na temat.

        Aleksander Doba trzykrotnie samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki. Jest pierwszym człowiekiem w historii świata, który dokonał tego wyłącznie dzięki sile własnych mięśni. Kajakiem opłynął Morze Bałtyckie i Bajkał, jako pierwszy kajakarz przepłynął całą Wisłę. Zdobył tytuł Podróżnika Roku 2015 w głosowaniu National Geographic.
        Poniżej zdjęcie z ekranu -trzy jego wyprawy (po pomniejszeniu jednak mało czytelne). Niebieska linia -I wyprawa, żółta- II, czerwona -III.

        • Quackie pisze:

          Śledziłem, jak płynął. Podziwiam człowieka ogromnie. Ale to chyba wymierający gatunek, bo nie kojarzę nikogo młodszego, kto by ostatnio coś takiego zrobił.

          No, może Marek Kamiński. Ale to było już dość dawno temu.

          • Makówka pisze:

            Jak kogoś interesuje jak wyglądał kajak specjalnie zbudowany na transatlantyckie wyprawy Doby poniżej trzy zdjęcia slajdów z dzisiejszego spotkania.

            • Makówka pisze:

              Z dzisiejszego spotkania coś dla Tetryka.
              Pytanie z sali „czy planuje pan kiedyś zgolić brodę lub skrócić włosy?”
              Odpowiedź „przecież żona by mnie nie poznała, bo ja ZAWSZE miałem długie włosy i brodę”.
              Tetryku! Ty też ZAWSZE?

    • Alla pisze:

      Przy tych głosach mogę (bez schodków) przejść spokojnie w stronę sypialni 😉 Fajny duet.

  22. Alla pisze:

    Dobrej nocy Kochani I-m-in-love

  23. Quackie pisze:

    Szanowni, powoli udaję się na spoczynek.

    • Makówka pisze:

      Łoj!
      To już tak późno?
      A tymczasem Tetryk się gdzieś zgubił i nie zapalił lampki.
      Jest u masażystki czy u groomerki?

  24. Tetryk56 pisze:

    Tetryk się nigdzie nie zgubił. Tetryk ma przy sobie GPS-a…
    Późno wróciłem, zjadłem kolację, poczytałem, no i kolej na zapalenie lampki 🙂

  25. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki:)

  26. Makówka pisze:

    Miłej i spokojnej Wszystkim Wyspiarzom!

    lulu

  27. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nieco przymroziło…

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś po raz kolejny żałowałem, że nie mogę zatrzymać się w drodze do pracy na fotograficzną sesję różowych chmurek. Brak czasu, brak dobrego sprzętu, brak umiejętności… same braki! Cry

  29. Alla pisze:

    Niemrawe… dzień dobry Happy
    Źle spałam: kordła za ciężka, za gorąco, to znowu za zimno. Wzięłam do ręki najnowszy nabytek ” Miłość leczy rany” K.Bondy, a tam już w pierwszym rozdziale okrutna przemoc. No w końcu jest to kryminał to czego oczekiwałam? Podziwiania różowych chmurek ? Wink

  30. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Przedłużyłem spanie o jakieś, hmm, 15 minut, a może 30, i teraz czuję się dużo lepiej. Ale oczywiście jestem w plecy ten kwadrans czy dwa.

  31. Makówka pisze:

    Witam Wszystkich słonecznie!

    Błękit nieba, teraz już bez chmurek.

    Jak zawsze poproszę o herbatę.

    Kawka

  32. Makówka pisze:

    Uff. Wreszcie w domu, w ciepełku.
    W autobusie czytałam pewne dialogi powyżej i ktoś mi się badawczo przyglądał czemu się tak śmieję.

  33. Quackie pisze:

    Nie odmeldowałem się po fajrancie, za to wracam już poprzerywany, jak trza.

  34. Alla pisze:

    Idę odsypiać poprzednią noc, życzę spokojnej I-m-in-love

  35. Bożena pisze:

    Ja też idę spać. Dobranoc Spanko

  36. Quackie pisze:

    Jeżeli ktoś lubi morze i ma zdrową dłoń, żeby przesuwać i przesuwać i przesuwać i przesuwać ekran (żartuję, wystarczy kliknąć na niego i potem tylko klawisz PageDown), to proponuję głębokie nurkowanie – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/neal.fun/deep-sea/ (niestety objaśnienia tylko po angielsku).

  37. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj Sting, taki co już kiedyś był. „Come Down in Time” (oryginalnie Eltona Johna). Co za fortepian, co za głos.

    Snów w sam raz na czas.

  38. Makówka pisze:

    Jako między między mogę opowiedzieć moją przygodę z kluczem.

    Dziś w planie był dentysta, odwiedzenie mamy, zakupy, obiad i …kobieta domowa.

    Wyszłam od dentysty -widzę nieodebrane połączenie, więc oddzwaniam. Dzwoni kolega męża mojej przyjaciółki z USA, że ma dla mnie moje pareo. Zostawiłam je w Warszawie i prosiłam o niewyrzucanie, bo takie trochę sentymentalne -moja mama chodziła w nim na plaże.
    Ewa jako solidna firma zabrała je do USA, teraz gdy jej mąż leciał do Warszawy wepchnęła mu w bagaż i nakazała przekazać koledze z Krakowa, z którym wiadomo było, że będą się widzieć w stolicy w ramach spotkania klasowego.

    To kiedy możemy się spotkać? -pyta kolega.
    Odpowiadam, aby dał mi 1,5 godziny czasu -zakupy, obiad i dojście na miejsce.
    Wracam z zakupami do domu -nie mam klucza!
    (A już mam mało czasu, bo po drodze spotkałam na ulicy koleżankę z pracy, z którą widziałam się pewnie jakieś 10 albo więcej lat temu i nie mamy kontaktu no i chwilę gadałyśmy na ulicy).

    Stoję z zakupami i myślę?
    Zakupy zaniosę do sąsiadki, obiad zjem w barze i pojadę po pareo.

    Ale, ale przypominam sobie -Z NIEUMYTĄ GŁOWĄ na spotkanie ?

    Wywaliłam wszystko z torebki na chodnik pod bramą i …na macanego klucze są, ale ich nie ma!
    W kieszonce zrobiła się dziura (torebka szmaciana) i klucze wpadły między torebkę a podszewkę.

    A pareo jeździło z moją mamą po różnych plażach Europy, a teraz odbyło nawet podróż do USA i z powrotem.
    Zniszczone, stareńkie, ale teraz dopiero nabrało wartości.

    • Tetryk56 pisze:

      Makówka szybsza niż myśl trafia kluczem do dziurki, zanim jeszcze dojdzie do drzwi! Overjoy

      • Makówka pisze:

        Ty spod znaku Tryka cóż to znów za …eh …znowu coś napiszę nie tak…a pod kropeczki każdy może podstawić co chce.
        A jakby co to powiem, że ja TAK nie myślałam.

  39. Tetryk56 pisze:

    Po Stingowym „Zejściu w czasie” pora na lampkę i spanie 🙂

    • Quackie pisze:

      Nie było mnie, ale już jestem. Ale pewnie też zaraz zmykam.

      A może nie tak zaraz?

      • Makówka pisze:

        Panie Q zostań jeszcze trochę…prosi samotna (na nocnej zmianie) kobieta.

        Please

        • Quackie pisze:

          Oczywiście!

          • Makówka pisze:

            Jaki Ty jesteś miły!

            THANK-YOU

            • Quackie pisze:

              Był taki dowcip o milicjancie, co ustępował miejsca w tramwaju…

              • Makówka pisze:

                Opowiedz proszę. Nie znam.
                Natomiast skojarzyła mi się nasza kurtuazyjna wymiana zdań na temat budowania pięterka trzy dni temu.

                • Quackie pisze:

                  Jedzie tramwaj, w nim siedzi milicjant. Na jednym z przystanków wsiada obładowana siatami babuleńka, tramwaj rusza, babcia się chwieje, milicjant wstaje i zamaszystym gestem pokazuje swój fotel. Babuleńka siada i się rozczula: – No proszę, są jeszcze życzliwi ludzie na tym świecie. Wszyscy siedzą, tylko pan milicjant taki grzeczny!

                  A milicjant na to: – Gówno tam uprzejmy, kazali!

                • Quackie pisze:

                  Na szczęście na Wyspie nie ma o tym mowy, bo i kto by miał kazać?

                • Makówka pisze:

                  Nie znałam. Dziękuję.

                  Hm…tyle jeżdżę autobusami i tramwajami i jeszcze mi nigdy policjant miejsca nie ustąpił.

                  Natomiast wczoraj usiłowałam zdążyć do autobusu, a tu sznur aut -nie zdążę przejść na drugą stronę i autobus odjedzie.
                  Wkroczyłam więc na ulicę podniosłam rękę do góry i lezę między auta. Wtedy zauważyłam, że to akurat policyjny. Trudno -nie było sensu się wycofywać -auto policyjne zwolniło, przepuściło mnie, a kierowca autobusu czekał aż wbiegnę i dopiero zamknął drzwi.

                  Ciekawe czy też im kazali?

                • Quackie pisze:

                  Chyba nie. Może zastosowali się do koncepcji, ze pieszy jako najsłabszy uczestnik ruchu powinien mieć fory?

                • Makówka pisze:

                  Pomachałam im dziękując, a kierowca raczej wyglądał na ubawionego.
                  Ten z autobusu -też.
                  Zapomniałam dodać, że przejście dla pieszych jest kawałek dalej, więc ja tam w ogóle nie powinnam przechodzić.

                  Natomiast był korek, więc jednak nie wbiegłam pod pędzące auta, tylko takie wolno sunące.
                  Jakiś instynkt samozachowawczy mam!

                  Dziękuję panie Q za rozmowę i już Cię nie zagaduję!

                • Quackie pisze:

                  Niezamaco.
                  Zmykam, dobranoc! Pleasure

  40. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    Spanko

  41. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Coraz trudniej jest mi się dostać na Wyspę Sad
    I to nie z powodu trudności technicznych, bardziej w związku z trudnościami czasowymi Weary
    Ale zdążyłam na nowe (dla mnie) pięterko Happy-Grin
    Do fryzjera nie chadzam, więc z dużym zaciekawieniem poczytałam wszystko na ten temat.
    Pierwszy raz w życiu byłam u fryzjera przed swoim ślubem, drugi raz już tutaj… jakieś dwadzieścia lat temu Overjoy
    Nie pamiętam, czy ktoś przy okazji chciał mi myć głowę Thinking Zbyt dużo czasu upłynęło… Happy-Grin

  42. miral59 pisze:

    Jestem już chyba przemęczona, bo wieczorami padam na dziób i zasypiam momentalnie Tired A jeszcze mi trochę zostało z tych domowych zajęć… przede wszystkim muszę uporządkować gospodarczą część piwnicy. Małżonek znosi do domu różne rzeczy i „tyca” gdzie popadnie… oczywiście najlepszym miejscem jest część gospodarcza. Coraz trudniej przejść tamtędy Worry Jeszcze trochę i do pralki nie będę miała jak dojść Disapproval
    Najgorzej, że nie znam się na tych różnych częściach i nie bardzo wiem jak je posegregować. Małżonek by wiedział, ale jest ciągle zajęty i nie ma czasu na przejrzenie tego wszystkiego. Muszę sama coś „wykoncepić” Wink Może jutro? Mam dzień wolny (teoretycznie). Co prawda muszę wymienić olej w samochodzie i zajechać do banku, ale nie powinno mi to zająć zbyt dużo czasu. Weary

    • Quackie pisze:

      Właśnie miałem napisać, że może w święta trochę odsapniesz, ale mi się przypomniało, że przecież jedzenie…

      No to może po świętach? Worry

  43. miral59 pisze:

    Pogoda się jakoś utrzymuje. Nocne przymrozki nie są niczym zaskakującym w grudniu Wink W dzień różnie bywa… to znaczy… nie jest tak zimno, jak powinno być o tej porze roku. Niemal cały czas na plusie… Delighted

  44. miral59 pisze:

    Na moje karmniki przylatuje coraz więcej gołębi. Wróbelki są mniej więcej w tej samej liczbie (ok. setki). Za to szpaków ciągle przybywa. Są pierońsko żarłoczne, chociaż płochliwe. Spadają jak ta szarańcza. Kupuję im specjalnie „robaczki”, bo to ich przysmak Delighted
    Kilka razy dziennie przylatują też dzięcioły. Nie wiem czy tylko jedna para, bo nie są znaczone Wink Te potrafią o siebie zadbać. Dziobią plastry (najbardziej lubią orzechowe), a przy okazji wszystkie inne ptaki, które usiłują popróbować dzięciołowego specjału Overjoy Odgonią każdego…
    Przylatują też modrosójki błękitne, dziwonie ogrodowe. O świcie i o zachodzie mam też stadko junków zwyczajnych.
    O różnych porach dnia, na wielkim drzewie sąsiadów czatują na swe ofiary krogulce. Nie rozpoznałam dokładnie gatunku, bo siadają między gałęziami i nie widać ich dokładnie. Na tym terenie są dwa gatunki. Krogulec zmienny i czarnołbisty. Różnią się takimi detalami, że jak nie widzę ich dokładnie (w całości), to nie umiem rozróżnić Worry
    Gdybym miała czas, to godzinami mogłabym obserwować swoje karmniki. To takie ciekawe (przynajmniej dla mnie) Happy

  45. miral59 pisze:

    Miłego piątkowania Wam życzę Delighted

  46. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piąteczek, w dodatku Mikołajki. Do kogo dziś przyjdzie? StClaus1

  47. Zocha pisze:

    Dzień dobry w piąteczek Buziaczki od 8-ej wcielam się w rolę Angel więc cały dzień w towarzystwie tego dobrodzieja Wink
    Najpierw kroplówka z mocnej kawy!

  48. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś później, bo jadę zmieniać oponki.

  49. Bożena pisze:

    No to kawa, lub herbata Koffie

    • Quackie pisze:

      Koniecznie! Poproszę czarną, jak zwykle. Dzisiaj zacznę dzień na Wyspie i nawet chwilę pobędę z przerwami, za to po południu mnie nie będzie, a wieczorem to się zobaczy.

  50. Quackie pisze:

    Dzień dobry, był Mikołaj, zostawił drapaczkę do głowy i słodycze 🙂

    • Bożena pisze:

      Drapaczkę do głowy? Nie słyszałam o takiej, ja mam drapaczkę do pleców 🙂

      • Quackie pisze:

        Przepraszam, fachowo to się nazywa „masażer do głowy i karku”, a wygląda mniej więcej tak:

        Stawia się to na ciemieniu i naciska tak, że te druciki jakby „obejmują” głowę, a jak się zakręci albo porusza góra-dół, to masują. Albo drapią.

  51. Tetryk56 pisze:

    W ramach Mikołajków założyłem bryczce zimowe opony… Wink

  52. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  53. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Mikołaj, skubany, nie przyszedł Weary to se lecę sama prezent zrobić! Niech się wypcha! Wink
    No to lecę, do popotem.

  54. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry:)

    Szybkie i bardzo wietrzne, ale mam nadzieję, że wieczorem nadrobię półtoradobową niebywałość:)

    Pozdrawiam:)

  55. Quackie pisze:

    A mnie jak wywiało rano, tak – wbrew zapowiedziom – dopiero teraz jestem. I zaraz wybywam dalej…

  56. Bożena pisze:

    Ja też dzisiaj w ruchu, też niedługo wybywam…

  57. Max pisze:

    Wróciłem z miasta , ze ścisłego centrum Warszawy ,gdzie obok obiektów szpitalnych Uniwersytetu Warszawskiego funkcjonuje mały kościółek , który ostał się podczas Powstania Warszawskiego . Otoczenie jest bardzo zadbane po ostatnim remoncie Placu Starynkiewicza i z tego trzeba się cieszyć ,gdyby nie fakt pojawienia się przy kościółku , aż trzech osób żebrzących . Dwie siedzące przy wejściu do kościółka i jedna agresywna zaczepiająca każdego przechodnia na chodniku . Az nie chce się wierzyć , że w centrum Stolicy mamy takie obrazki , które przeczą zachwytom rządzących o sytuacji materialnej obywateli . Jest mi bardzo smutno … Thinking

    • makowka9 pisze:

      Jest dużo biedy w Polsce,ale ci najbardziej potrzebujący często nie żebrzą,nie proszą o pomoc i tym należy pomagać.

  58. makowka9 pisze:

    Ponad dwie godziny tortur pod mikroskopem,a teraz jadę posłuchać jak knuć.

  59. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, wróciłem. Z różnych powodów nie mogę się dzisiaj zbytnio poudzielać na Wyspie, ale ile mogę, tyle się poudzielam.

  60. Alla pisze:

    Dobry wieczór i dobranoc I-m-in-love
    Tylko proszę nie knuć! Na Wyspie!
    Maczek szkolenie przeszła, więc tak na wszelki… uprzedzam Wink

  61. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Otóż, proszę ja Was, dawno nie słyszałem piosenki skończonej. Takiej, w której oczarowałoby mnie wszystko, od a do zet – muzyka, aranżacja, tekst, klip (tzn. teledysk). A tu to jest.

    Kwiat Jabłoni i „Idzie zima”. Posłuchajcie koniecznie! Pal licho, że chwilami trąbią, to jest naprawdę dobranocka, co się zowie.

    Snów o sadach jabłoniowych!

  62. Tetryk56 pisze:

    Jestem w domu – i w oczekiwaniu! 😉

  63. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki życzę wszystkim, póki jeszcze widzę cokolwiek:)

  64. Tetryk56 pisze:

    Póki jeszcze ktoś to widzi, zapalę lampkę. Anielskich snów!

  65. Makówka pisze:

    Dziś zamiast między między zapraszam na nowe pięterko.

Skomentuj Makówka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)