« Jesień Belwiwaha – ślub z owocem belu »

Baobaby…

Skoro zostałam samozwańczym wysłannikiem Madagaskaru… na Madagaskar, postaram się przekazać Wam co widziałam i przeżyłam. Niekrótka, bo pięciotygodniowa wyprawa pozwoliła zobaczyć jedynie małą część wyspy, jako że jej obszar stanowi dwukrotność Polski, a przemieszczanie się ze względu na stan dróg jest wyzwaniem.

Myślimy Madagaskar mając w wyobraźni jego osławioną wizytówkę, czyli Aleję Baobabów (i oczywiście króla Juliana, ale o tem potem). Spacer tym niewielkim, kilkusetmetrowej długości  szpalerem majestatycznych olbrzymów wart jest grzechu niewyspania i powtórzenia o innych porach dnia, aż do zachodu słońca. Aby zachwycać się dłużej widokiem kolejnych, trzeba udać się w dalszą podróż na północ w stronę Parku Narodowego Tsigny de Bemaraha (o nim w kolejnym wpisie).

Zgodnie z afrykańską legendą baobaby to drzewa, które Bóg wyrwał z korzeniami  i ponownie zasadził „do góry nogami” by ukarać je za to, że dawały zbyt mało cienia. W innej wersji w sprawie maczał ogon diabeł, chcąc zazielenić swoje włości. Są też tacy którzy wierzą, że  baobaby to dzieci słonia. Faktem jest, że tworzyły kiedyś wielkie leśne połacie, jednak zostały przetrzebione przez rabunkową gospodarkę i nierzadkie pożary. 

Do zbioru tego najbardziej obfotografowanego miejsca Czerwonej Wyspy dokładam i ja swoje fotki.

105 komentarzy

  1. Zocha pisze:

    Kiedyś Zoe rzucił pomysł spędzenia urlopu na rzeczywistym Madagaskarze. Czemu nie? – pomyślałam, nazwa naszej Wyspy zobowiązuje. Więc (nie zaczyna się zdania od więc) gdy zimą dostałam listę podróżną z prawem wyboru kierunku, padło oczywiście na Madagaskar. Zabieram Państwa w podróż na Czerwoną Wyspę…

  2. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Piękna wycieczka od wschodu do zachodu słońca! Przedziwne to drzewa, i koncepcja o boskiej karze wydaje się całkiem prawdopodobna… Wink
    Chyba podmienię ikonkę Wyspy z palmy na baobaba! 🙂

  3. Quackie pisze:

    Dzień dobry, kompletnie nierealne te drzewa, jak z innej planety Happy

    Czy wiesz może, co to są za rzeczy poprzyklejane(?) nisko na pniu baobabu na zdjęciu nr 19? Koce? Plakaty? Informacja „Pomnik przyrody, prawem chroniony”?

    • Zocha pisze:

      Na fot. 19 i 21 święte drzewo czczone przez mieszkańców osady. Jest ogrodzone, można stanąć w jego cieniu wyłącznie boso, a konar owinięty jest dużymi chustami, które spełniają wiele funkcji i w życiu codziennym. O drzewo oparte są pojemniki, mniemam że z oliwą. Przed ogrodzeniem jest oczywiście stragan z wyrzeźbionymi z drewna baobabami różnej wielkości, Malgasze handlują wszystkim i wszędzie.

  4. Makówka pisze:

    Witam zachwycona baobabami!

    Zocha jak zawsze wzbudza podziw pięknymi zdjęciami i ciekawym opisem.

    Na takim pięterku jakoś bardziej psuje mi elegancka kelnereczka, która zaprasza na kawę, herbatę itd. w cieniu baobabu.

    Kelnereczka

  5. Makówka pisze:

    Zocha!

    Mam nadzieję, że będzie dużo kolejnych pięterek z Twojej ostatniej podróży?

    Thinking

    Długo Cię nie było, więc wiele pewnie widziałaś.
    Nie mam wątpliwości, że masz mnóstwo zdjęć i wiele do opowiadania.

  6. emilka pisze:

    Po takiej ilosci baobabow mam wrazenie ze tam bylam! Dobrze miec taka wyslanniczke co umie focic!

  7. Alla pisze:

    Dzień dobry Approve
    Wpatrując się w te drzewa można niesamowite figury wypatrzyć. Przynajmniej mi wyobraźnia podpowiada. I ten zachód/wschód (?) słońca.
    Piach? Pył? Mocno dokuczał?

    • Zocha pisze:

      O wschodzie snuły się gęste mgły, może stąd efekt. Pył drogi krajowej RN8
      był znośny na niemal 300km przejechanych terenowką 4×4. W trakcie dalszej podróży (a korzystałam z lokalnych środków transportu) przekonałam się, że była to bardzo komfortowa trasa.

  8. Makówka pisze:

    Do popotem.
    Tak dziś jeżdżę z jednego końca Krakowa na drugi.Zimno brr.
    Eh zamiast MPK wolałabym terenówką wśród baobabów.Eh…

  9. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękne te baobaby Approve
    I faktycznie robią wrażenie, jakby je posadzono korzeniami do góry Wink
    Dzięki Zocha za tak piękne pięterko Buziaczki

  10. Bożena pisze:

    A teraz wychodzę, wrócę wieczorem Bye

  11. Quackie pisze:

    Tam baobaby, a tu właśnie fajrant. I to, co zwykle po.

  12. Makówka pisze:

    Holter

    Chwilą pogaduszek z kolegą z LO

    Knucie biurowe przygotowujące do knucia ulicznego.

    A teraz w tramwaju, bo tam piją wódkę beze mnie!

  13. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sting. Oczy anioła. Opuszczając Las Vegas. To wykonawca, piosenka i film, z którego ta piosenka pochodzi.

    Snów anielskich dzisiaj.

  14. Alla pisze:

    Kiepskawy dzień dobiega końca, życzę SzanPaństwu spokojnej I-m-in-love

  15. Tetryk56 pisze:

    Jak szczególnie spokojnej, to z lampką…

    • Quackie pisze:

      I ja zmykam, bo jutro, zgodnie z zapowiedzią, wyjazd. I za tydzień. I za dwa. Za trzy już nie, ale impreza się szykuje w sobotę.

  16. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Jesienna sobota, jeszcze ciemno, ale spać dłużej nie mogłam Pleasure

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Za chwilę wyjeżdżam na szkolenie z knucia 😉 Na razie kawa Delicious Kawa1

  19. Zocha pisze:

    Dzień dobry, i u mnie siąpi odstraszając od wyjścia. A plan był: akcja kasztany dla wnuczek przyjaciół, które w grupie przedszkolnej mają zadanie uzbierania… 700 kg!
    Korzystam więc z leniwego poranka i dosiadam się z kubkiem malgaskiej kawy Kawa1
    A propos – na Madagaskarze funkcjonuje perfekcyjnie dopracowana zasada: mora mora, czyli powoli, powoli. Podobnie jak hiszpańska mañana, czy greckie siga siga funkcjonuje we wszystkich dziedzinach życia. Chyba, że chodzi o zarobek. To jedyna motywacja zwiększenia aktywności.

  20. Bożena pisze:

    Cisza dzisiaj, wszyscy zajęci, niektórzy knuciem… Wink

    • Zocha pisze:

      Inni pracą i skończą po 22-giej …

      • Makówka pisze:

        Ja faktycznie byłam zajęta szkoleniem jak obserwować w następną niedzielę. Teraz wszystko staje się knuciem, więc po trosze jakby knuciem.
        Przyszły tydzień codziennie knucie biurowe, uliczne, jak również jaszczurowe.

        Teraz już herbatka, misztygajłes, kocyk i …nigdzie nie wychodzę z domu.

        • Zocha pisze:

          Przełączasz się na tryb mora mora? To do Ciebie niepodobne Makówko…

          • Makówka pisze:

            Jestem tak śpiąca i padnięta, że chyba jednak muszę coś szybko wymyślić ciekawego, aby pod tym kocykiem nie zasnąć.
            Kiepskie było to spanie z mruczeniem Holtera i uciskaniem ręki co godzinę.

            Zocha! Dziś już chętnie mora mora, ale gdzie te baobaby?

  21. Tetryk56 pisze:

    Ja mam w planie jeszcze małe knucie balkonowe… 😉 Gdzież nam do malgaskiego mora mora

    • Makówka pisze:

      „Obyś żył w ciekawych czasach!”.

      Wszystko wskazuje na to, że będą coraz ciekawsze. Tylko czy o takie „atrakcje ” nam chodziło?

      Rozumiem Tetryku, że dziś u Ciebie na balkonie, zamiast suszyć = moknąć będzie się nie pranie, a zachęta do knucia ze wskazaniem na…?

  22. Bożena pisze:

    Makówko, zdanie „obyś żył w ciekawych czasach”, znam jako przekleństwo, a nie miłe życzenie. Jak widać, to faktycznie złe życzenie. 😉

  23. Bożena pisze:

    Idę spać, dobranoc kordelka

  24. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc dziś ode mnie Santana i India Arie. Znane, ale miłe i ładne…

  25. Tetryk56 pisze:

    Zapalam od razu lampkę, po idę już spać. Dobrej nocy, Wyspo!

    • Makówka pisze:

      Jak dobrze, że dziś nie planowałam jakiegoś makówczyne między Dobranocką a lampką!

      Minuta odstępu -nic by się nie wcisnęło!

      Dobranoc, ja jeszcze chwilkę posiedzę…

  26. Zocha pisze:

    Jak miło pracować słuchając Santany… dobranoc Wyspo Zzzzzz

  27. miral59 pisze:

    A ja, dzień dobry Happy-Grin
    Gdy to przeczytacie będzie już niedziela rano…

  28. miral59 pisze:

    Padam na dziób Tired
    Sobota była niezwykle pracowita. Trzeba było wygarnąć wszystko z naszego składziku na podwórku… i oczywiście znaleźć na te rzeczy miejsce. Część poszła do domu (te, które nie miały prawa zamoknąć), a część malowniczo zabałaganiło nam tyły domu Worry
    Już w środę dali nam znać ze sklepu, że zamówiony nowy składzik został przywieziony. Mąż uparł się przywieźć to moim samochodem. W tym celu wyjął nawet siedzenia (te za kierowcą). Nie pomogły tłumaczenia, że nie jest to nowy samochód i ma resory zużyte troszeczkę za bardzo… tak to jest, jak się jeździ po wertepach Worry
    Okazało się, że paczka ze składzikiem nie wejdzie do mojego samochodu. Zadzwonił do kumpla, który ma pikapa. Kumpel zajęty… pikap też. W sumie… jutro mamy nadzieję wypożyczyć ze sklepu jakiś samochód i to przewieść… ale jak wyjdzie, to nie wiem Pondering
    Miałam też nadzieję, że zdemontujemy stary składzik i szybko postawimy nowy… nic z tego Weary Niby podłoga w starym jest ułożona z cegieł, ale pozapadały się niesamowicie. Ulewne deszcze naniosły od groma ziemi… trzeba to wszystko zniwelować, wyrównać i wypoziomować. Kto wie jak długo to będzie trwało? Thinking
    Podejrzewam, że jeszcze długo będę miała bajzel na tyłach domu Sad Mam tylko nadzieję, że nie do wiosny…

  29. miral59 pisze:

    A tak jeszcze, żebym się nie nudziła, to małżonek oddał swój samochód do naprawy. Musiałam z nim jechać swoim samochodem (o 7 rano), bo trzeba było przywieźć małżonka do domu.
    Na 17 mieliśmy zaproszonych gości. W zasadzie, mogłam to odwołać. Jeden telefon i po sprawie… ale już dawno planowaliśmy to spotkanie i głupio mi było je odwoływać…
    Trzeba było się przygotować na przyjęcie gości… Weary
    O 16 zadzwonili, że samochód gotowy. Dobrze, że nie o 17 Wink Trzeba było jechać…
    Zdążyliśmy ze wszystkim na czas Happy-Grin Aż sama się dziwię jakim cudem Thinking
    Bo jeszcze małżonek piekł dziś chleb, a ja wcześniej zapeklowałam polędwicę do wędzenia. I to też trzeba było zrobić. A wędzenie zajmuje kilka godzin… pieczenie chleba też…
    Od dawna nie piję alkoholu, ale dziś sobie pozwoliłam Happy-Grin Uważam, że należy mi się jakaś odskocznia od tej kołomyi, którą przeszłam. Pleasure
    Nie wiem jaka będzie niedziela? Thinking
    Ale życzę Wam, żeby była „leniwa”… taka na luzie Delighted

    Czego oczywiście i sobie życzę Pleasure

  30. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Jeden stopień ciepła, zima coraz bliżej…

    • Eliza F. pisze:

      Dzień dobry Bożenko Happy-Grin Nie strasz zimą bo ciepełko za kilka dni ma wrócić Delighted

      • Bożena pisze:

        Dobrze by było.
        Zimą nie straszę, tylko stwierdzam co zauważyłam. Gdy zrobiło się jasno, to się okazało, że dachy samochodów są białe.
        Po raz pierwszy w nocy spadło poniżej zera Wink1

        • miral59 pisze:

          No to faktycznie nieciekawie, Bożenko Amazed
          Zima w październiku? To chyba troszeczkę za wcześnie? Thinking
          U mnie jak zwykle, czyli pogodowa kołomyja I-see-stars
          We wtorek i środę – ponad 30C… w piątek musieliśmy włączyć ogrzewanie, tak zrobiło się zimno Amazed
          Szron się co prawda nie pokazał, ale otwarte okna trochę nam za bardzo wyziębiły dom… wczoraj wyłączyliśmy już ogrzewanie i nadal jest normalnie, czyli nie za gorąco i nie za zimno… Pleasure

  31. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Zimą straszycie, a kawa, herbata niepodana?

    Koffie

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ale miło się pospało! Po kąpieli dołączam do kawy Happy-Grin

  33. Tetryk56 pisze:

    Mój balkonowy termometr pokazuje 35oC !

  34. Lena Sadowska pisze:

    Witam.

    Gratuluję pięknych zdjęć.
    Nie pierwszych, zresztą, jakie w Twoich wpisach podziwiam.
    Baobaby (te prawdziwe i te u Ciebie) robią niesamowite wrażenie.
    Miałam kiedyś okazję próbować liści i owoców baobabu. Nie były najgorsze, ale na stałe bym ich do swojego menu raczej nie wprowadziła:)

    Pozdrawiam:)

    • Zocha pisze:

      Witam Cię Leno w moim podróżnym zakątku Wyspy 🙂 i dziękuję za miłe słowa.
      Nie odmówiłam sobie szklaneczki świeżego soku z baobaba – wypiłam ze smakiem.
      Pozdrawiam…

  35. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jestem z powrotem!

  36. Makówka pisze:

    Wracam do domu w eskorcie policji.

    • Tetryk56 pisze:

      Jakieś szczegóły?

      • Quackie pisze:

        Makówka została głową państwa. Zaprzyjaźnionego.

        A MOŻE UZNANO JĄ ZA OFICJALNĄ PRZEDSTAWICIELKĘ MADAGASKARU??!?

        • Makówka pisze:

          Witaj Q!

          Brakowało Twojej kreatywności w interpretowaniu faktów.

          Oficjalną przedstawicielką Madagaskaru jest Zocha.

          Ja tylko wsiadałam do autobusu blisko stadionu Cracovii, gdzie akurat skończył się mecz. W autobusie pełno szalikowców z butelkami piwa w ręce.
          Za każdym autobusem jechał wóz policyjny.

          W autobusie, póki jechałam był akurat spokój, ale byłam kiedyś świadkiem bójki w autobusie. Wtedy jeden wytatuowany ogolony kark rozpylił gaz, wszyscy zaczęli się dusić. Nie było to miłe, do wieczora nie czułam się zbyt dobrze, miałam uczucie, że brakuje mi powietrza i piekły mnie oczy.

          Na sąsiednim osiedlu nieraz dochodzi do bójek pseudokibiców. Bywa, że w biały dzień, w pobliżu szkoły.

  37. Lena Sadowska pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko:)

  38. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze tutaj.

    Dzień mi się nagle skończył, nieco przedwcześnie, ale trudno. No i nie że nieprzyjemnie, a to już coś. Piosenka z serialu.

    Snów wyjątkowych, nie serialowych.

  39. Bożena pisze:

    To i ja się tutaj pożegnam, dobrej nocy życzę Spanko

  40. Tetryk56 pisze:

    Wiem, że jeszcze jest dość wcześnie, ale ja się pomału zabieram za Bożenką… Dobrej nocy życzę wszystkim, dziś ze szczególnym uwzględnieniem naszej debiutantki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)