| Jeszcze od czasów Mieszka lub Sasa Zawzięliśmy się na ananasa. Jak ktoś coś komuś naskarżył na nas, Mówimy o nim: – O, to ananas! Czemuż do diabła – niech mi kto powi – Tak dokuczamy ananasowi? Czemu życzliwych słów kilku w prasie Nikt nie zamieści o ananasie? Zdrowiej by było, zamiast półbasem Na deser raczyć się ananasem! Ba, ale nasze pola i lasy Bardzo ubogie są w ananasy, Chociaż – jak mówią sceny z arrasów – Ongiś kmieć zbierał plon z ananasów Pastewnych: – Lepiej się krowy pasom – – powiadał – Dzięki tym ananasom! I sam dokarmiał się, z potomkami, Z braku kawioru – ananasami, Aż po zbyt intensywnych wypasach Nawet ślad zginął po ananasach, W związku z czym docent Dyonizy Panas Rzekł iż „Nec locus ubi ananas”. Pozostał tylko obraz Picassa Nazwany „Anna je ananasa” Rejestrowany też błędnie czasem Pod hasłem „Anna je ananasem”. Drodzy słuchacze! Tak coś mi zda się Że czas zawołać: – Wróć, ananasie! Wśród pól pszenicznych zostawmy pasy Gdzie będą mogły róść ananasy, Ponieważ mnóstwo różnych frykasów Można sporządzić z tych ananasów – Poddać fermentom, zacierom, kwasom, I wódkę dzięki mieć ananasom. A taki okrzyk – pomyślcie sami! – – Proszę schabowy z ananasami! Gadałem tutaj we wszystkich czasach…… (pardon: przypadkach!) – o ananasach, Lecz stąd pociecha nieduża dla nas, – Nie chce się w Polsce przyjąć ananas. Choć zaproszenia zewsząd się sypią – Ananas na nas tylko się wypiął, W związku z wypięciem owym, w ogóle Skreślam faceta. Byde żarł grule. | |
| « Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby móc nie szukać szczęścia. | Lajkonik: reedycja. Odc.1 » |
14
maj 2019





To oczywiście wierszyk Andrzeja Waligórskiego. Mam nadzieję, że się spodoba.
Waligórskiego zawsze warto przypomnieć!
Dzięki
Ananas jest symbolem gościnności w Charleston (Południowa Karolina).
Jeśli nie znudziły się Wam moje wspomnienia z amerykańskiej przygody zabiorę Was następnym razem do Charleston właśnie. Ananas, obiecywana łódź podwodna i eh już zapomniałam o mżymżawce za oknem i śniegiem w górach, gdy tylko sobie przypomniałam o słonecznym Charleston.
Sympatyczny wierszyk, Pani Poranna
Dziękuję za uznanie, Waligórski tylko takie pisał
Dokładnie tak 🙂
No to zapraszam na kawę
Tym razem kelnereczka nas obsłuży.
Już filiżankę podstawiam
a na przegryzkę proponuję plasterek ananasa
Na wieczór to już herbatka zamiast kawki 🙂
Dzień dobry !
Lubię ananasy ( owoce, rzecz jasna !). W dodatku pomagają schudnąć 
Dziękuję za ananasa
ale nie wiedziałam, że pomagają schudnąć. Muszę sobie kupić.
Może i pomagają, to zależy od ilości…
Ilości nadmiarowych kilogramów czy ilości zjedzonych plasterków ananasa? Czy proporcji jednego do drugiego?
Ilości zjedzonych ananasów…
Hm…pomyślę. Czyli będę mogła nadal obżerać się słodyczami, jeśli będę je zagryzać ananasem? -zastanawia się Makówka jedząc ciastko. Cóż dodała do tego wirtualnego ananasa z Wyspy i nie wie, czy to też pomoże?
A może poszukać czekolady nadziewanej ananasem? Ktoś widział taką?
Że też musiałaś mnie tak na ziemię sprowadzić Wiedźminko!
Wracając od mamy wstąpiłam do sklepu. Ananasa nie było, czekolada -tak, ale z gruszką i orzechami.
Nie moja wina!
Wniosek -będę się zaraz objadać bez alibi.
Ananas jako przysmak ? Pierwsze słyszę . Próbowałem parę razy jako popitkę po drinku , ale po zębach się rozleciało i żadne tam wspomnienia smaku czy zachwytu .Swoją drogą opinia , że jest się ananasem, wyraznie nobilituje nazwanego , bo jest lepsze niż np . głąb , czy burak . W końcu ananasy sprowadzamy z ciepłych krajów i przez wrodzony szacunek Polaków do wszystkiego co jest obce ,wymaga równego szacunku do ananasa jako owocnika jak i pospolitego urwisa
Zastanawiam się skąd się wzięła taka niepochlebna opinia o ananasie i dlaczego
Przecież to jest zdrowe, smaczne i niebrzydkie…
Może dla tego , że sam jestem ananasem ?
Bo kłuje i trudno się obiera ?
No właśnie ananas jest i smaczny i zdrowy,a przecież jest taki żart , że co pyszne to nie zdrowe.
Maksiu jesteś takim ananasem?
Ananas, jest rodzaju męskiego, nie słyszałam o ananaskach.
Oprócz tego, jak się okazuje, mężczyzna jest bardziej muzykalny, już od pieluch. Wpierw jest bęben, później smyk, fujara, trąba i cymbał.
Dziewczyny, toż
to prawie orkiestra symfoniczna !
Uwielbiam ananasy, ale tylko na surowo. W syropie nie smakują już tak bosko. Co do właściwości odchudzających powiem krótko a-na-nas nie działa

a działa dieta ŻPM ?
Jest niezawodna
No właśnie! – jedno wiadro żarcia w dniu mniej!
Nie potrafię, nawet nie próbuję!
Jem raz dziennie -zaczynam jak wstaję, kończę jak idę spać, czyli po północy.
Oj tam, albo masz turbo spalanie albo mocno przesadzasz, bo na zdjęciach zdecydowanie nie wyglądasz żeby łatwiej było Cię przeskoczyć niż obejść dookoła
ŻPM też nie działa. Ja chyba jem oczami 😉
Wygląda na to, że to ten niemiły czas, gdy się tyje patrząc na wodę. Też tak miałam, musiałam potem pozbyć się zbędnej ilości kochanego ciała.
Wiedźminko! Będzie okazja, aby się przekonać.
1. że na poziomie brzucha i d…jest co obchodzić!
2. że jem dużo, bardzo dużo.
Są tacy co mnie znają i widzą ile jem i twierdzą, że jedynym wytłumaczeniem jest fakt, że nie umiem usiedzieć na miejscu i że jestem nerwowa. I może to, że jem co chwilę, a nie dużo naraz w dwóch ratach. A może jakaś choroba, o której jeszcze nie wiem?
Serio odpowiadam.
Tylko nie choroba !
Może regulujesz w ten sposób emocje?
Tak, Wiedźminko!
Choć Twoje określenie „łatwiej przeskoczyć niż obejść dookoła” ubawiło mnie do łez to jednak odpowiedziałem całkiem poważnie.
Uwzględniając tego gościa co mam w blondi makówce, gdybym teraz nagle zaczęła nabierać lepszej linii, zamiast się ucieszyć, że ciuchy lepiej leżą wpadłabym w panikę.
Przy moich licznych chorobach nabiera się dystansu do rzeczy mniej ważnych, a skupia na korzystaniu z życia.
Obżartuchem byłam zawsze -na porodówkę przemyciłam coś do jedzenia. Po porodzie anestezjolog zadał pytanie, kiedy ostatnio jadłam. Pielęgniarka na to, że zapewne kolację, bo potem już byłam tu.
A ja, że znacznie później, bo tu na porodówkę wniosłam sobie coś do jedzenia. No tak! Trochę byli zaskoczeni!
No co głodna miałam rodzić?
ajw -odpowiadam -tak reguluję, bo ja jem jak mi dobrze, ale stres też zajadam. W szpitalu zawsze pacjentki znosiły mi co im zbywało. No i odwiedzający mnie nauczyli się, że nie należy przychodzić do mnie z pustymi rękami.
Dobry! Dzień jak nie co dzień, sporo spraw załatwionych, sporo w trakcie, dzieje się, oj dzieje.
Ale póki co fajrant i przerwa.
Więc się relaksuj przy ananasie
Kwaku ? nie zauważyłeś mojej prośby o rozważenie drugiej edycji pana I. Lajkonika? Nowi go nie znają, a starsi Wyspiarze z radością znów poczytają!
To nic, że mam całość od 9 lat na własnym kompie…
Przyłączam się do prośby!
Chętnie poczytam, bardzo chętnie!
Ja też, ja też
Och, przepraszam bardzo
Na poprzednim piętrze?
Tak, pod dobranocką !
Teraz, dzięki in(ter)wencji Mistrza Tetryka można działać!
Mogę następne piętro postawić jako reedycję.
Opowieści o p. Ignacym
Najlepiej zacząć od najwcześniejszej, ostatniej na liście.
Sprawdź, Quacku, czy jakichś nie brakuje…
Oj, będzie co czytać
Ten link od zawsze tu czeka na liście „Kategorie” po prawej stronie. Inne kategorie również…
Przyznaję się bez bicia, że nie zwracałam uwagi na tę listę
Ukratku, ale samotne czytanie to nie to samo ! Ja też mam pana Ignacego i uważam, że trzeba by go ” ożywić”.
Samotne czytanie to nie to samo- to po pierwsze.
Dla niewtajemniczonych należy się jakieś wytłumaczenie, wprowadzenie -to po drugie.
Ignacy Lajkonik to taki bohater, który mi się kiedyś napisał jako alter ego, ale z czasem ewoluował w samodzielną postać, zachowując wszakże wiele cech wspólnych ze mną, ale z kolei robiąc rzeczy, których ja nie mogę albo które mi się nie zdarzyły, a jemu – tak. Pracę ma podobną do mnie, pisze na zamówienie, mieszka w odróżnieniu ode mnie sam, nie ma rodziny (tzn. żony i dzieci) i w sumie to żyje bardziej w języku, bo to, co dla nas jest metaforą, to jemu się zdarza za oknem (np. wulkan emocji). Nie wiem, czy to wystarczy.
Tu jest pierwsze opowiadanie – http://madagaskar08.pl/blog/2009/09/03/pan-lajkonik-i-kubki/ – a u góry link do następnego i tak dalej jeszcze 54 odcinki.
Dziękuję.
Postaram się pierwsze opowiadanie przeczytać jeszcze przed pójściem spać, a potem zobaczę czy jednak nie wymyślicie cyklicznego wspólnego czytania.
No, pierwsze jest jeszcze skromne, dopiero potem się rozkręca
ale fakt, od czegoś trzeba zacząć.
Według mnie jest komplet, 55 odcinków naliczyłem. I pięćdziesiąty wypada w tym miejscu, co trzeba, więc zdaje się, że nic nie brakuje.
I, o rany, to naprawdę ja napisałem ten pięćdziesiąty?
Nic nie pamiętam!
No to mamy cykliczne pięterka ?
Hmm, przyznam szczerze, że nie bardzo sobie to wyobrażam technicznie. To znaczy, jeżeli powielę treść na nowym piętrze, to z punktu widzenia tagu (kategorii) będzie to „nowy” Lajkonik, co poniekąd utrudni rachubę odcinków. A jeżeli zmienię istniejącemu wpisowi datę na nowszą, to wtedy stracę oryginalną datę publikacji, a specjalnie się starałem je zachować
Mistrzu Tetryku, jak to zrobić, żeby było pięterko, ale unikając zarazem powyższych niebezpieczeństw?
Czy można „zagnieździć” istniejącą treść na nowej stronie tak, żeby dało się ją przeglądać, tak jakby zawartość wpisu była wirtualną nakładką na wcześniejszą stronę (nie wiem, czy się dobrze wyrażam – np. tak, żeby na stronie z wpisem było osobne okienko, działające jak „przeglądarka w przeglądarce”)?
Spróbowałem „osadzić adres URL”, ale wyświetla się tylko sam początek wpisu, a po kliknięciu „czytaj dalej” odsyła do oryginalnej strony.
Czy dałoby się tak zrobić, żeby wewnątrz wpisu był np. suwak po prawej stronie i dało się przeczytać całość – właśnie wewnątrz wpisu?
W zasadzie można…
Quacku, zajrzyj do swojego szkicu 😉
Oooooo. Właśnie tak i dokładnie o to chodziło!
Ale żeby się nie myliło, damy inną kategorię, Lajkonik bis!
Dzięki Mistrzowi składam

No, czas na mnie. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj nabrałem ochoty na Bitelsów, ale bez Bitelsów. „Proszę bardzo”, mruknął półgębkiem YouTube, podsuwając mi dokładnie to, o co mi chodziło. No to ja Wyspiarzom też podsuwam, „Eleanor Rigby” w wersji jazzowej.
Snów w wersji wyłącznie odpowiadającej odbiorcy!
Uczynny YouTube podrzucił fajne wykonanie
Tak, czasem bardzo. A czasem oporny, jakby dopiero wstał.
Obejrzałam występ Tulii ! Zupełnie słusznie nie przeszły do finału. Okropna piosenka, koszmarne stroje, inscenizacja jak z remizy. Nie wiem kto zdecydował o ich uczestnictwie w konkursie Eurowizji.
Mnie się nawet nie chciało ogladać..
Na Onecie był występ Tulii, więc zdzierżyłam te minuty. Ała.
Ach. Nie oglądam…
Nie oglądałam Eurowizji.
Natomiast obejrzałam film, o którym była już rozmowa na Wyspie, więc nie ma sensu wracać do tego przykrego tematu, bo prawie wszystko już zostało powiedziane.
Przeczytałam o wizycie kuzynki, kontrolowanym Smoku Wawelskim i planowanym domku nad jeziorem.
Czemu nikt mi wcześniej nie powiedział, że są jakieś kategorie, a tam Lajkonik?
Teraz jednak jeszcze w parę innych miejsc muszę zajrzeć, więc mówię Państwu.
DOBRANOC!
PS. Zauroczył mnie ten Lajkonik.
A dziękuję w imieniu bohatera
potem jest jeszcze lepiej.
Czy każdy odcinek jest niezależny? Czy trzeba czytać od pierwszego? Bo tak zachęcasz, że kusi mnie zacząć czytać „od końca”?
Ja przeczytałam kilka, zatrzymałam się na dacie 20 stycznia 2010 r.
Każdy jest inny i każdy ciekawy.
Pomału przeczytam wszystkie, ale po kolei od najstarszych.
Bohaterowie i miejsca się powtarzają, ale akcja nie jest ciągła, raczej każdy jest osobną całością, z niewielkimi wyjątkami (np. akcja z „Lajkonika i tajemnicy Szeherezada” rozwiązuje się dopiero 6 czy 7 odcinków później, w „Lajkoniku i gwiazdkowych prezentach”). No i oczywiście są nawiązania, zwykle wsteczne, w odcinkach kolejnych do odcinków poprzednich. Ale poza tym każde opowiadanie jest osobne. Większość bohaterów spotyka się w odcinku „Lajkonik i skrzyżowanie wątków”, który był ostatni przed dłuuuższą przerwą, a miał być ostatni w ogóle. A skrzyżowanie dlatego, że to tzw. crossover z moją drugą serią, dużo krótszą, o manipulującym rzeczywistością agencie Nowaku.
To jednak trzeba po kolei czytać.Ale faktycznie najlepiej wspólnie,ale co ja tu się wtrącam między wódkę,a zakąskę?
Nie odniosłem wrażenia, że się wtrącasz gdziekolwiek
pogadamy pod reedycją!
Dobranoc Kochani !
Dzień dobry
Deszcz i wiatr…
Dzień dobry
AW jak zawsze niezawodny 


Świetne pięterko
Ananasy lubię i dość często kupuję
Surowe są znacznie lepsze od tych z puszki, w syropie. Mam nawet w domu rosnące w doniczkach, ale raczej owoców z nich się nie spodziewam. Po prostu, ucięłam „pióropusz” z liści z ananasa i wsadziłam w doniczkę. Urosły (mam dwa) pięknie
Dobry pomysł
Muszę też tak zrobić 
Dzień dobry. Pogoda jakoś się trzyma, ale prognozy są deszczowe…
Czas na kawę lu
b herbatę
Koniecznie, nie wiem, może jeszcze jedną wypiję, bo na razie jakbym wodę pił
Więc dobrze trafiłam. Ja też się napiję…
Witam i proszę herbatę!
Czy u Was też tak pada, pada, pada…?
I do tego 10 stopni!
Dzień dobry
! Chętnie przyjmę każdą kroplę deszczu ! Z podziękowaniem 
Chętnie Ci oddam! Szczególnie od godziny 20, czyli od momentu, gdy ma się odbyć koncert na placu Szczepańskim.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakow.pl/aktualnosci/229621,33,komunikat,_gwiazdy_wolnosci__-_wyjatkowy_koncert_na_pl__szczepanskim.html
Ja mogę stać w deszczu, ale nie wiem jak artyści?
Artyści nie będą pod zadaszeniem ?
Nie wiem. Ja się o tym dowiedziałam w czasie kafejki prawnej pod Jaszczurami na spotkaniu z prof. Markiem Safjanem. Zapraszali krakowscy Sędziowie i to oni są chyba organizatorami.
Jakiś namiot pewnie będzie dla artystów, ale cały dzień leje dość rozpaczliwie.
Nie mogłam znaleźć informacji o koncercie i już się zastanawiałam czy nie odwołali.
Znalazłam! Jest!
I nawet zdjęcie solidnego zadaszenia dla artystów!
Parasol, zimowy płaszcz, czapka, zimowe buty i idę!
Mam dziś nastrój zadumany (?) i zamiar podrzucenia na Wyspę przepięknej piosenki
Brawa za ten zamiar
I tak sobie myślę, że gdyby ta droga nie była kręta nie umielibyśmy doceniać tych lepszych momentów.
Też lubię tę piosenkę, wprawia w zadumę…
tak, Bożenko. To takie moje odreagowanie filmu braci Sekielskich, choć nie jestem w najmniejszym stopniu kościółkowa.
Ja też nie jestem kościółkowa, ale żal mi tych ofiar, często dzieci, którym rodzice nie chcieli wierzyć. Ale te ujawnione ofiary ciemnogrodu, to nie wszystko. Teraz dopiero niektórzy odważyli się o tym mówić…
Tak, Bozenko, bo te dzieci zostały użyte bez cienia skrupułów!, jak przedmioty.
Byłam swego czasu ławniczką i był proces młodego człowieka, który obmacywał siedmiolatkę w windzie. Dziecko wyrwało się z płaczem, złapali typka. W trakcie przewodu bronili go,że taki dobry pracownik, aktywny i zaangażowany. I że dzieci przecież bawią się w doktora ! Na sali siedziała jego żona z czteromiesięcznym niemowlęciem. Brrr..
Dostał 4 lata, uparłyśmy się z drugą ławniczką.
I bardzo dobrze, brawa dla pań ławniczek!
I to jest właśnie główny problem -pedofile są w każdym środowisku, ale KK to jedyne miejsce pracy, gdzie są oni bezkarni, a ich czyny tuszowane.
Brawo! Takie wyroki powinny zapadać za podobne zachowania. Ale ja bym najchętniej tych zwyrodnialców kastrowała.
Też nie jestem kościółkowa. Film jak pisałam obejrzałam wczoraj. Zrobił na mnie wrażenie, choć nie dowiedziałam się niczego co by mnie zaskoczyło. Już mówiono o tym wcześniej, ale do tej pory jedni tuszowali, drudzy wypierali, inni nie wierzyli.
Teraz dzięki temu filmowi coraz trudniej będzie zamieść pod dywan.
Będzie druga część robiona równolegle z filmem o aferze SKOKÓW – to dopiero będzie gorący kartofel dla niektórych.
Nie tak dawno byłam na spotkaniu z Sekielskim; chyba coś tam wspomniałam o tym na Wyspie?
Makówko, afera Skoków to zupełnie inny ciężar sprawy.
Oczywiście -jest czysto polityczny i dotyczy tylko Polski. Pedofilia, mobbing itd. to już sprawy, o których mówi się na całym świecie.
Dlatego Sekielski powiedział, że będzie te filmy robił równolegle.
Jednak w Polsce niestety temat pedofilii w KK też jest polityczny, choć nie powinien być. Krzywda dzieci powinna być czymś co łączy ponad wszelkimi podziałami politycznymi. Powinna…ale nie jest!
Zbyt silne są powiązania KK z władzą i władzy z KK.
Uwielbiam tę piosenkę , ale i inne Geppert.
Na pociechę posłuchajmy:
Witajcie!
Dotarłem do domu po czterech ekstra godzinach pracy w nocy i kolejnych ośmiu dzisiaj — od 5:30… Na szczęście maraton mam już za sobą, zakończony sukcesem 🙂
Też lubię Geppert i uwielbiam Lajkonika!
No to teraz masz prawo odpocząć. 🙂
Pracuś !
masz misia
i buziaka
Pada,pada i nie przestaje.Jade na koncert choć lepiej byłoby oglądać bez parasoli.Ale cóż…atmosfera się liczy,a ta na pewno będzie gorąca.
No to Wam powiem, że dzisiaj i u nas się rozpadało. Fajrant i na razie nie zanosi się na przerwę [
]
Czy ktoś mówił, że deszcz w mieście = brzydota?


Dziś, po drodze na zebranie (kliknij, aby powiększyć):
Mistrzu Tetryku, w sprawach poruszanych wyżej, tzn. sposobu na ponowne-nieponowne prezentowanie Lajkoników, kornie suplikuję!
Sugestia powyżej 😉
A Lajkonikami się zaczytuję. Trudno mi nieraz się od nich oderwać
Będziemy mogli jeszcze pokomentować!
Czyli nie czytać ciurkiem, tylko czekać na Lajkoniki bis?
Tak właśnie myślę!
Piękne! Ale jakby ktoś mnie zapytał jak się te drzewa nazywają, to nie odpowiem.
Może i ładne, ale mnie ten deszcz wpędził w stan rozdrażnienia, zezłoszczenia i stanu pod tytułem „nic nie ma sensu, nic mi się nie chce!”. Zero energii, zero motywacji. Nie lubię siebie!
A z koncertu wróciłam wcześniej, bo kręgosłup nie dawał rady stać w miejscu z parasolką w ręce. A zamiast artystów i tak widać było tylko parasolki!
A gdyby była pogoda to pewnie można by się przemieszczać, ba może i potańczyć!
Czemu ten komentarz jest tu, a nie pod zdjęciem Tetryka?
No właśnie nawet schodki mi dziś robią na złość!
Nie lubię schodków, nie lubię deszczu, nie lubię makówki!
Jak ten czas leci! Dopiero było rano i już wieczór i czas na mnie do spania. Dobrej nocy wszystkim
Spokojnej!
Dobranocka.
Elektroniki trochę, w wydaniu nowoczesnym, to się chyba elektropop nazywa. Francuski duet Air, „All I Need” (czyli Wszystko, Czego Potrzebuję) śpiewa gościnnie Beth Hirsh, z płyty „Moon Safari”, o rany, sprzed 21 lat!
Snów, które dobrze się już jak figa ucukrowały, jak tytuń uleżały.
Panie Q !
Już po Dobranocce, a kiedy będzie Lajkonik bis?
A co, mam już pięterko stawiać?
Tu już jest 129 komentarzy…
Ja jestem niecierpliwa, ale cóż ja tu mam do gadania?
Nie mogąc się doczekać Lajkonika bis ubawiłam się czytając Lajkonik i radio oraz o Superkandydacie. Za dużo naraz nie będę czytać, bo mi się zrobi mętlik w mojej blondi makówce.
Już lecem!
Lecę, bo chcę
Lecę, bo życie jest złe
Czy są pieniądze, czy nie
Lecę, bo wolność to zew
Elektropop? Coś mnie wyraźnie ominęło, ale brzmi to przyjaźnie
No, są różne postacie, ta akurat bardziej łagodna…
Pełznę odsypiać!
Tylko nie zaśnij po drodze na podłodze !
Spokojnej!
Czy ja znowu coś przegapiłam, ale spytam gdzie jest Alla?
W oczekiwaniu na nowe pięterko zapalam lampkę na dobrą noc.

Dzień dobry
niech będzie, bo na razie zaczyna mi się nieszczególnie 
Dzień dobry . co się dzieje, Bożenko ?
Deszcz za oknami mnie przygnębia, może dlatego że źle spałam. Do tego doszedł mój komp, bo się pół godziny aktualizował nie wiem dlaczego.
Ale teraz już wszystko gra, pomimo deszczu, który jest przecież potrzebny.
Dziękuję Wiedźminko za zainteresowanie