« Zimowe Zion wiosennie... »

Zimowe Zion (cd)

Do Zion wybraliśmy się znowu miesiąc później. Po “wysepkach” nie zostało śladu. Też było zimno i pochmurno… Jurek nawet nie za bardzo chciał jechać nad jezioro. Pogoda nie za dobra do zdjęć…

Jedyna pozostałość po zamarzniętym Lake Michigan, to betonowa platforma zawalona górą lodu. Zwykle siedzi na niej całe stado mew. Teraz nie miałyby gdzie usiąść… chyba że na lodzie…

Trochę dziwnie ta platforma wygląda, bo i pod nią lód się nie stopił…

Daleko zauważyliśmy samczyki szlacharów. Nie wiem ile w sumie ich było, bo żerowały i dużą część czasu spędzały pod wodą…

… ten się wyciągnął i za moment…

… już go nie było…

Potem pojawiły się dwa…

… i też kolejno znikały pod wodą.

Jurek pstryknął kilka zdjęć, powiedział, że ma dość i wrócił do samochodu. Zostałam sama. Postanowiłam podejść bliżej. Miałam nadzieję, że zanim szlachary się zorientują, że tu stoję, może wypłyną bliżej  i uda się zrobić im w miarę dobre zdjęcie?

Po powierzchni jeziora pływały drobne kawałki lodu. Miejscami tworzyły jakby lodowy dywan. I tylko gdzieniegdzie woda była od niego czysta. Od samego patrzenia robiło się zimno…

Zainteresował mnie oblodzony falochron… ta lodowa czapa i zwisające z niej sople… pstryknęłam, ale wydawało mi się, że wyszło jakoś krzywo. Poprawiłam jeszcze raz…

Dopiero w domu zobaczyłam, że na zdjęcie “wskoczył” mi szlachar. Musiał wypłynąć w chwili gdy robiłam zdjęcie i poszedł pod wodę zanim odjęłam oko od wizjera, bo nie widziałam go poza kadrem.

Ten samczyk szlachara wypłynął mi dość blisko i patrzył podejrzliwie…

… to jednym oczkiem, to drugim…

… odpływał…

… i wracał. Widocznie nie chciał nurkować, bo doszedł do wniosku, że lepiej mieć mnie na oku.

W końcu odpłynął dalej, a ja doszłam do wniosku, że niemal zamarzam i najlepiej pójść w ślady małżonka i ogrzać się w samochodzie…

Przecież do Zion tylko godzina jazdy… na pewno nieraz tu wrócimy…

115 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Zapraszam na ciąg dalszy naszych zimowych wycieczek do Zion. Delighted
    Tym razem trochę więcej pierzastych Wink

    • Wiedźma pisze:

      Dzień Hi dobry !Pośpiesznie otworzyłam wątek i się zdziwiłam: przecież nie było tych zdjęć ! Powrót i literki „CD” ! Noooo… wszystko się zgadza Wink

  2. Tetryk56 pisze:

    Uwielbiam te twoje interakcje (bo przecież nie dialogi? No, prawie…) z ptakami! In Love

  3. Quackie pisze:

    Jak zwykle bardzo fajne zdjęcia, natomiast co do tej podejrzliwości, to tak mi się nasuwa trochę skomplikowana myśl z pytaniem na końcu: na bezludnych wyspach, do których docierali podróżnicy w XVIII czy XIX wieku, zwierzęta całkiem nie bały się ludzi, do tego stopnia, że można je było zabijać jak, nie przymierzając, rzeźne bydło. Gatunki, które miały styczność z człowiekiem, nauczyły się podejrzliwości, natomiast część z nich powiedzmy w ciągu ostatnich stu lat uzależniła się od ludzi (zwłaszcza w miastach, gdzie są dokarmiane czy nawet udomowiane). Ile lat trzeba, żeby takie gatunki jak ten szlachar przestały być podejrzliwe, na tyle, żeby dało się im zrobić zdjęcie z względnie bliska?

    • miral59 pisze:

      Trudne pytanie…
      Wydaje mi się, że to nie cecha gatunku, a osobowości. Nawet udomowione przed wiekami zwierzęta nie mają 100% zaufania do ludzi. Sam zobacz. Nie każdy pies łasi się do wszystkich… niektóre są agresywne i nawet właściciel nie może sobie za wiele pozwolić. A co dopiero mówić o dzikiej zwierzynie?
      Zwierzaki mają instynkt i głównie nim się kierują. Są czujne nie tylko w kontaktach z ludźmi, ale też z innymi zwierzakami. To instynkt samozachowawczy każe im nie spoufalać się z nikim spoza gatunku.
      Takie mewy, czy gołębie… niby mieszkają w miastach i są bardzo oswojone, ale gdy spróbujesz je pogłaskać – uciekną bardzo szybko. Chociaż normalnie biorą pokarm z Twojej ręki. Pleasure
      Ptaki, tak jak i zwierzaki, przyzwyczajają się do niektórych jednostek i nabierają zaufania. Sama widziałam, jak sarenki lgnęły do kobiety. Pozwalały się głaskać i tulić. Ale z tego co wiem, ona jest w parku niemal codziennie. Dokarmia je jak rok długi. Sarenki poznały już ją i się nie boją. Nabrały zaufania… wiedzą, że nic złego ich nie spotka i ten kontakt jest bezpieczny. Ale gdybym ja próbowała zrobić to samo, uciekłyby momentalnie. Chociaż też nie chciałabym zrobić im krzywdy… mnie nie znają…

    • Bożena pisze:

      Niestety, to przez pazernych ludzi zwierzęta stały się podejrzliwe. Dopóki tacy żyją, nic się w tej materii nie zmieni. To smutne, ale ludzie niszczą przyrodę.

      • miral59 pisze:

        Bożenko, ludzie polują na zwierzęta od czasu powstania naszego gatunku. Tylko kiedyś używano do tego kościanych grotów, czy patyków, a teraz są szybkostrzelne karabiny z lunetkami… i bardziej to przypomina masakrę, niż zdobywanie pokarmu Weary
        Człowiek jest mięsożernym drapieżnikiem. I mogą sobie być wegetarianie czy weganie, bez białka zawartego w mięsie (podawanego szczególnie w wieku dziecięcym), żaden człowiek nie będzie ani wysoki, ani silny. Ptaki to wiedzą i swoje pisklaki karmią mięsem, czyli różnego rodzaju owadami i robalami. Chociaż w zasadzie ich dieta, to ziarenka. Nawet taki koliber, który normalnie żywi się nektarem kwiatów, łapie drobne muszki i dołącza do diety swoich dzieci.
        Natura, to jedna wielka walka o przetrwanie…
        Ale faktem jest, że człowiek niszczy przyrodę. Wielu uważa się za panów tego świata i próbuje zmieniać naturę według własnego widzimisię. A to nie działa w ten sposób. Matka Natura ma własne zasady i człowiek nie jest w stanie tego zmienić. Najwyżej więcej zepsuje… Weary

        • Quackie pisze:

          Ale jednak to, że coraz więcej gatunków przystosowuje się do życia w miastach (z mniej oczywistych np. dziki), to przecież efekt tego, że coraz mniej się na nie poluje, a w miastach w ogóle nie wolno urządzać polowań. Ludzie od kilkudziesięciu lat żywią się niemal wyłącznie przemysłowo przetworzoną żywnością i po prostu coraz mniej mają potrzebę polować.

          • miral59 pisze:

            To chyba nie do końca jest tak, jak piszesz…
            Tereny żywieniowe różnych zwierzaków kurczą się i to jest główny powód przenoszenia się ich do miast. Tam mogą coś znaleźć…
            Na dziki poluje się tak samo, jak przed laty, a może nawet bardziej. Ma to być forma walki z chorobą afrykańską. Mało skuteczna, ale zawsze usprawiedliwia zabijanie dla przyjemności. Chociaż nie rozumiem tego typu przyjemności… Disapproval
            Latem tego roku czytałam o odstrzeleniu watahy dzików w środku miasta (nie pamiętam dokładnie którego miasta), bo jakiś mieszkaniec blokowiska poczuł się zagrożony wałęsającymi się dzikami. Także niby zakaz jest, a jednak się zdarza…
            To samo jest z lisami (niby roznoszą wściekliznę). Nie zabija się ich dla mięsa, a dla „sportu”. Nawet takie maluchy, które są jeszcze ślepe. Wilki (których też nikt nie je) są niemal wytępione…
            Słonek też nie zabija się by służyły za pożywienie. Myśliwi lubią mieć ich piórko zatknięte na kapeluszu…
            Tych przykładów jest cała masa. Jeszcze niektórzy tłumaczą takie zachowania jakąś ochroną, czy czym podobnym, ale głównie chodzi o zaspokojenie instynktu mordowania i sprawia to niektórym przyjemność.
            Kiedyś nie można było polować zimą przy paśnikach. Teraz tak zwani myśliwi wysypują atrakcyjne pożywienie przy swoich ambonach i gdy głodne zwierzaki przychodzą zjeść, zabija się je bez pardonu. Disapproval

            To nam się wydaje, że nie ma potrzeby polować… niestety wielu jest innego zdania Weary

            • Bożena pisze:

              Niestety, człowiek to chyba jedyna istota, która zabija dla przyjemności. Zwierzęta polują żeby żyć, jak są głodne… Jesteśmy gorsi od drapieżnych zwierząt. A podobno mamy rozum… Sad

              • miral59 pisze:

                Może właśnie dlatego, że mamy rozum, we łbach się niektórym poprzewracało Disapproval
                Niby używają rozumu, ale w jakiś dziwny sposób. Nie dochodzi do głupich mózgów, że niszcząc przyrodę, niszczymy sami siebie… Sad

    • miral59 pisze:

      A co do dobrych zdjęć… Na wiele ptaków (głównie kaczkowate) urządzane są polowania. Widząc jakiś przedmiot w ręku człowieka, czują się bardziej zagrożone. Nie czekają aż ten „przyłoży” się do „strzału” i uciekają zawczasu. To też instynkt, przekazywany w genach. Mają go nawet małe ptaszki, na które nikt nie poluje. Czy też te z „Czerwonej Księgi”, czyli gatunki ginące i pod ścisłą ochroną Pleasure
      One po prostu nie wiedzą dlaczego na nie się gapię. Dla nich człowiek to zagrożenie… i to każdy człowiek.

  4. Bożena pisze:

    Na drugim zdjęciu ta bryła lodu wygląda jakby była na drewnianej platformie. Naprawdę dziwne…

  5. Ultra pisze:

    Szlachary są majestatyczne, niezwykle fotogeniczne, a może to zasługa fotografa, bo tak ciekawie pokazał zwykłą platformę, że na nią patrzy się jak na dzieło sztuki.

    • miral59 pisze:

      Moim skromnym zdaniem, wszystkie ptaki są fotogeniczne Wink Może nie wszystkie mają majestatyczną postawę, ale są cudne Approve
      Za największego artystę – mistrza tworzącego niepowtarzalne dzieła – uważam Matkę Naturę. To co ona tworzy, jest niepowtarzalne (choć nie zawsze trwałe) i tak cudne, że często na ich widok dech zapiera In Love
      Ja jestem tylko zwykłym pstrykaczem, który stara się pokazać te niesamowite dzieła… Pleasure

      • Alla pisze:

        Ty Jesteś nadwornym fotografem!! Zapomniałaś?? No to przypominam psze Pani Conceited In Love

        • miral59 pisze:

          Tych fotografów jest znacznie więcej, więc nie jestem jedyna Overjoy I spora część ich zdjęć jest znacznie lepsza od moich, więc nie wiem, czy mi tytuł „nadwornego fotografa” przysługuje Wink Chyba powinniśmy to zweryfikować… Happy-Grin

  6. makowka9 pisze:

    Kolejne pięterko z pięknymi zdjęciami.Czy idąc w ślady Q zrobisz następnych 5 części?
    Kto wstaje o 10 zamiast na wycieczkę jedzie do tężni,ale to dla zdrowia,prawda?
    Choć wolałabym Zion.

    • Quackie pisze:

      Zion też chyba może być dla zdrowia? Z tych zdjęć wynika, że krioterapia, czy coś… Wink1

    • miral59 pisze:

      Z naszych wycieczek mogłabym zrobić nie kolejnych 5, a przynajmniej 25 części Overjoy
      A godzina wyruszenia na wycieczkę nie ma znaczenia. Grunt, że się ruszamy i nie gnijemy przed komputerem, czy telewizorem Wink
      Świeże powietrze, to samo zdrowie Happy-Grin

      • makowka9 pisze:

        To będzie co oglądać.

      • Wiedźma pisze:

        Mirelko, sprawdziłam ! Twoich wątków jest 127 ! Podejrzewam, że mogłabyś zrobiź jeszcze co najmniej tyle samo In Love

        • miral59 pisze:

          Mogłabym, ale czas mi na to nie pozwala. Sad
          Jedynie czasami dopadam do kompa na trochę dłużej…
          Dziś i tak małżonek nie jest zadowolony, bo już drugi dzień siedzę i piszę, zamiast mu pomagać Conceited
          Co chwilkę przylatuje z dołu i przypomina, że jeszcze to, czy tamto jest nie zrobione…
          I nawet trudno mi się mu dziwić. Zwykle wszystko robimy razem… Happy

  7. Wiedźma pisze:

    „Czyńcie Ziemie sobie poddaną „… czy nie tak brzmi któreś tam biblijne przesłanie ? No i niektórzy traktują je bardzo dosłownie. Nie myśląc o skutkach … Disapproval

  8. Wiedźma pisze:

    A szlachtar jest wspaniały ! Delighted

    • miral59 pisze:

      Powiedziałabym nawet, że jakby zalotny Wink

      • miral59 pisze:

        To może jeszcze podam kilka informacji na temat szlacharów?
        W zasadzie nie mieszkają u nas. Są tylko przelotem.
        Świetnie nurkują, a dzięki „ząbkom” na wewnętrznej stronie dzioba żadna ryba im się nie wyśliźnie. Ryby stanowią ich główny składnik diety i dlatego można je spotkać tylko nad wodą. I w sumie jest im bez różnicy, czy jest to rzeka, czy jezioro. Lubią czystą wodę, ale jak wiemy coraz o nią trudniej…
        Szlachar ma też inne polskie nazwy. Tracz długodzioby, czy długodziób. Można go również spotkać w Polsce, chociaż też w większości tylko przelotem. Z tego co wyczytałam u cioci, zanotowano w Polsce ok. 15 par lęgowych. Może więcej ich przeniesie się na stałe? Gniazduje na Kaszubach, Pomorzu i prawdopodobnie na Mazurach. Liczniej występuje zimą i można go spotkać na Zatoce Pomorskiej, wzdłuż zachodniego wybrzeża oraz na Zatoce Gdańskiej. Happy-Grin

        • Wiedźma pisze:

          O to to… takie wyjaśnienia są bardzo potrzebne, bo tacy jak ja mają zupełnie minimalną wiedzę o ptakach Approve

          • miral59 pisze:

            To tylko malutka cząstka informacji, ale nie mam za bardzo czasu na dłuższe rozpisywania się Pleasure
            Sama wiesz, że to mój konik Ashamed
            Trochę informacji mam od cioci Wiki, a trochę z własnych obserwacji… no to się trochę nazbierało Happy-Grin

            • miral59 pisze:

              Zapomniałam napisać, że samiczki szlacharów bardzo się od samców różnią. Co jest u kaczkowatych normalne… jedynie „rozczochrane” fryzurki są podobne… i to też bardziej z kształtu, niż kolorystycznie Happy-Grin

  9. miral59 pisze:

    Biorę się za papiery Crazy
    Mąż mi przyniósł z powrotem nasze rachunki za samochody. Dałam mu ładnie posegregowane i poukładane… wróciły w formie grochu z kapustą Conceited
    Muszę wszystko od początku porozkładać i powkładać na miejsce.
    Znowu mam biurko zawalone papierami… Weary

    • Wiedźma pisze:

      Możliwości masz duże i jak zwykle dasz radę Buziaczki

      • max pisze:

        Możliwości są bardzo duże ! Przecież , można coś tam zamieść pod dywan , to na biurko z papierami można narzucić świąteczny obrus i będzie elegancko . Mężczyzni doskonale orientują się w swoim bałaganie i czasami dokładność i skrupulatność partnerki w uporządkowanie tego stanu , jest powodem cichych dni w małżeństwie.. Thinking

        • Wiedźma pisze:

          Tak brzmi legenda. Maxiu ! Tyle, że ja znam szalenie ” porządnickich panów ” i są hm…… upierdliwi. Wink

          • max pisze:

            To prawda , ale tak jak w demokracji i w małżeństwie potrzebna jest tolerancja . Każdy z nas , to indywidualność ze swoimi grzeszkami i zaletami i sztuką jest, aby partnerzy tolerowali wzajemnie marginesy swoich niedoskonałości . Ale jak to w życiu – różnie bywa… Thinking

            • miral59 pisze:

              Widzisz, Maksiu… ja na mężowskim biurku, to nawet najmniejszego papierka nie ruszę. Może mieć dowolny bałagan, najwyżej taktownie odwrócę głowę mijając Wink
              Ale on te papiery walnął na MOJE biurko!!! Bo to ja w tym domu zajmuję się wszelakimi papierami, rachunkami, korespondencją… wiadomo, że u mnie nic nie zginie, bo każdy papier położę tak, żeby był łatwo dostępny. Mam specjalne teczki. Podpisane, zaznaczone co która zawiera. Znalezienie czegokolwiek zajmuje parę sekund Happy-Grin

          • miral59 pisze:

            Ja też znam porządnickich panów… szalenie Wink
            Jeden taki nie może znieść na wykładzinie dywanowej w swojej sypialni żadnych śladów (dobrze, że tylko tam taką wykładzinę ma). Opuszczając pokój zawsze przejeżdża odkurzaczem, żeby zrobić ładny wzorek. Chyba by zabił, gdyby ktoś bezmyślnie narobił mu śladów Overjoy I na 100% od razu „pojechałby” odkurzaczem…

  10. Alla pisze:

    Siedzę i patrzę, nie przeszkadzać! Proszę Approve
    Happy-Grin

  11. miral59 pisze:

    Papiery uporządkowane, nowe monety, które dostałam też już posegregowane, zapakowane i podpisane Happy-Grin
    Małżonek szaleje w kuchni Delicious Smaży placki na naleśniki z serem… i jak zwykle narobił ogromną michę ciasta. Pewnie znowu wyjdzie mu ze setka (a może i więcej) Amazed Całe szczęście po zrobieniu naleśników, będzie można je zamrozić. Kolejny zapasik na dni, kiedy żona za długo pracuje i nie ugotowała obiadu Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      Po tym smażeniu na pewno zostanie mi kuchnia do sprzątania. Co prawda małżonek sprząta po sobie, ale jak mu na ten przykład ciasto skapnie i poleci po szafce, to tego już nie widzi i zostawi. Ale nie narzekam Happy-Grin Bo to nie ja stoję przy kuchence… Overjoy

  12. makowka9 pisze:

    Lodu nie było,takich zdjęć jak Miralka robi też nie będzie,ale co połaziłam to połaziłam.
    Do Krakowa wracamy autobusem? pociągiem? czy…na nogach? Jak myślicie jak wracałam?
    Ledwo się doczołgałam do…domu? Ale… nie do swojego. I znów mam daleko do domu Cry. Z dwoma przesiadkami. A nogi mi wrosły w to miejsce, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę…

    • miral59 pisze:

      Z jednej strony współczuję, ale z drugiej zazdraszczam…
      Współczuję, bo wiem jak to jest dojść do domu „bez tylnych nóg” Misio I to jeszcze do nie swojego!!! Zazdraszczam, bo uwielbiam łazić po różnych zakamarkach Pleasure

  13. miral59 pisze:

    Pokażę jeszcze samiczkę szlachara. Nawet niedaleko były te zdjęcia robione… na Sand Pond w Zion Happy-Grin

    http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2019/03/CDD_4581.jpg
    http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSCN1531.jpg

    Prawda, że milusia i urocza? I jakże różna od samczyka? Pleasure

  14. Bożena pisze:

    Wróciłam do domu, przeleciałam się po pięterku i mam dość na dzisiaj. Idę spać, dobranoc. Spanko

  15. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taki walczyk, co prawda nie z Illinois, tylko z Tennessee, na dwie gitary i dwa przemiłe głosy.

    Snów takich, jakby jutro miała być sobota.

  16. Alla pisze:

    Dobrej nocy Szan.Państwu I-m-in-love
    Ładnie gra nam Mistrz Q, no to tanecznym krokiem… All-I-See-is-Love

  17. Makówka pisze:

    Dziś jestem w domu przed lampką.
    Wykąpana, w łóżeczku pod kołderką! Fala
    Moje nogi twierdzą, że im się to wreszcie należało.
    Teraz mogę pozachwycać się zdjęciami Miralki, bo oglądanie w komórce to jednak nie to, co w laptopie.

  18. Tetryk56 pisze:

    A ja się nie odzywam, bo cały dzień dłubię w filmiku…

  19. Quackie pisze:

    A ja zmykam, gdyż albowiem jutro dzień pracy, i już dzisiaj zapowiada się jako zajentyk.

  20. Makówka pisze:

    Gdzieś na trasie między Wieliczką a Krakowem. Jednak czasami warto iść na nogach, zamiast jechać autobusem.

    Tak sobie wlepiłam między Dobranocką a lampką. Jak to ja -bez sensu i nie na temat.

  21. Wiedźma pisze:

    Makówczyna wklejka nie na temat już jest, wobec czego mogę zapalić lampkę i życzyć wszystkim dobrej nocy

  22. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nowy tydzień, nowy dzień, na razie słoneczny…

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry mocno przelotne, bo sporo dzisiaj do roboty.

  24. Zoe pisze:

    Cześć Wyspa.
    Pracujemy.
    Ps. Od patrzenia na fajne fotki zimno mi się robi. Tak jakoś.

    • Alla pisze:

      Cześć, Zoe! Kubek herbaty! Z wkładką?? Niech się ciepło rozleje po całym organizmie Delighted

      • Zoe pisze:

        Dzięki. Weekend był dziwny. Resztki wina wypiłem w zeszłym tygodniu. Przez wrodzone lenistwo nie chciało mi się nic kupować. Przez sobotę i niedzielę nie wypiłem ani kropli żadnego trunku. Koniec świata. Mojego.
        Hmm, jak żyć??? Happy

        • Makówka pisze:

          Szóstym zmysłem czułam Zoe, że tak jest więc piłam również za Ciebie –
          w sobotę lwowskie piwo o nazwie KUMPEL, a wczoraj -domową nalewkę.
          Dziś nic nie planuję, więc dziś już musisz radzić sobie sam.
          Ale wirtualnie -czemu nie?

          Cheers

  25. Alla pisze:

    Dzień dobry, mży! A ja potrzebuję dwa dni ładnej pogody!! Gdzie można złożyć zapotrzebowanie?? Będę wdzięczna za podpowiedź!
    Dziękuję Delighted

  26. Alla pisze:

    Idę sprawdzić czy mnie w dokumentach nie ma, no to narka Wink

  27. Bożena pisze:

    A ja właśnie wróciłam z zakupami, wieje że łeb chce urwać Worry

  28. Makówka pisze:

    Pochmurne witajcie!

    Kawka

  29. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Teraz jak się nie przywitam z autobusu to mnie wirek bóg wie ile trzyma…

  30. makowka9 pisze:

    Cisza….
    Fala
    trochę więc potupałam…

  31. makowka9 pisze:

    Potupałam na Wyspie,wysiadłam z autobusu,bo na nogach szybciej.Teraz znowu wsiadłam i zamiast jechać stoimy.Ach te korki!

  32. Bożena pisze:

    Pracowity poniedziałek, wszyscy zajęci Wink1

  33. Quackie pisze:

    Co za dzień. Nie spodziewałem się, że można załatwić (=wykreślić) tyle punktów z listy i jeszcze wyrobić codzienną normę. Chyba się chwalę.

    Fajrant i przerwa.

  34. ajw pisze:

    Zapraszam piętro wyżej do uroczego Montenegro 🙂

  35. Bożena pisze:

    Byłam, zwiedziłam to pięterko, teraz się pożegnam. GoodNight Bye

  36. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze tutaj.

    Tracy Chapman, wielki hit. Spokojny i kołyszący. Głos nie pow ta rzal ny.

    Snów o snach z odpowiednią osobą u boku.

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)