Druga połowa stycznia 2019 roku obfitowała w wielkie mrozy. Ponoć najstarsi Indianie takich nie pamiętali. Mieliśmy nawet -45C, czyli prawie jak na Syberii. Chicago opustoszało. Kto mógł, zostawał w domu. Szkoły były zamknięte kilka dni… ale jak wszystko na świecie, mrozy się skończyły i powiało ciepłym…
I tak 3 lutego pojechaliśmy do Zion. Byłam ciekawa jak teraz wygląda nasz “lodowy las”. A że przy okazji do sklepu w Kenosha…
Na “pondzik” nie zajeżdżaliśmy. Mimo ocieplenia, nadal było mroźno.
Nasze drzewka i krzaczki przedstawiały sobą obraz nędzy i rozpaczy.
Skorupa lodowa była wszędzie. Żałowałam, że nie wzięliśmy ze sobą naszych “raków” na buty. Nie ślizgalibyśmy się aż tak. Momentami nogi się same “rozjeżdżały” i trzeba było dużego wysiłku, żeby się nie wywalić, albo nie zrobić “szpagatu”… jakoś żadna z opcji nam nie odpowiadała…
Całe szczęście udało się nie upaść ani razu… z czego jestem dumna!
Na zdjęciu poniżej jedno ze złamanych drzew. Lód na nim jest żółto-brązowy. To od tego piasku niesionego z wodą…
Przy okazji zastanowiło mnie jeszcze coś innego. Tam, gdzie zawsze była woda, pojawiły się jakieś nowe wyspy i zatoki. Co to może być?!!!
Te lodowe czapy przy brzegu, to krzaki oblepione lodem…
Czyż nie smutno to drzewo wygląda?
Daleko mignął mi samczyk gągoła, ale zaraz znikł pod wodą…
Popatrzyłam na te drzewka… już nie wyglądają tak filigranowo jak ostatnim razem. Lód jest za gruby…
Jedna z nowo powstałych “wysp”. Słońce stopiło część lodu, piasek został…
A tak wyglądała część, gdzie słońce nie dochodziło…
W tych topiących się “wysepkach” potworzyły się jakby tunele…
Zastanawiałam się skąd się te dziwy wzięły. Jurek przypomniał mi, że w czasie wielkich mrozów Lake Michigan zamarza… fakt. Kiedyś czytałam, że nawet do kilometra w głąb, od linii brzegowej. Zamarzło i teraz, a jak zrobiło się cieplej, zaczęło odmarzać. Te nowe “wyspy” to właśnie pozostałości po zamarzniętej strefie przybrzeżnej…
Aż mnie podziw wziął! Jak gruba musiała być warstwa lodu, skoro powstały takie wyspy?
Postanowiłam pojechać jeszcze na plażę. Byłam ciekawa, czy tam też są takie “wyspy”. Ostatnim razem na plaży nie byliśmy…
Zajechałam na plażowy parking. Jurek kategorycznie odmówił przechadzki. Powiedział, że jest za zimno i że on ma dość. I tak niczego nowego nie zobaczymy, a lód wszędzie jednaki…
Poszłam sama…
Na plaży fotografka robiła zdjęcia jakiejś parze. Zajęli najlepsze miejsce. Nie chciałam mieć ich na zdjęciach…
Poszłam w drugą stronę…
Przy plaży też było sporo “wysepek”, ale były jakby mniejsze…
Chociaż niektóre też miały “wypłukane środki”…
Nawet udało mi się obcykać to z obu stron…
… i fragment przybliżyć.
Miejscami ten lód jest prawie biały…
… chociaż większość jest właśnie taka…
Po plaży szło się znacznie łatwiej. Chociaż też było zamarznięte, ale piach zaczął już wyłazić spod lodu…
Nie połaziłam długo. Zmarzłam na kość i miałam dość. A w samochodzie cieplutko…
CDN…





Zapraszam do zimowego Zion
Jak dla mnie, to jeden z najmilszych parków…
Dzień dobry. Faktycznie, niebywale to wygląda, oprócz lodu i piasku – których np. w Gdyni mamy dostatek – potrzebny jest, widzę, koniecznie wiatr, żeby nanieść ten piach na lód. A efekt kojarzy mi się z betonowymi umocnieniami na plaży w Normandii, zarówno obronnymi, jak i tym, co po uchwyceniu przyczółku wybudowali Alianci.
No i jeszcze mi się przypomniało, że były pomysły budowania różnych rzeczy z mieszaniny lodu z miazgą drzewną albo trocinami, to się nazywa(ło) pykret, i niewiele brakowało, żeby powstał lotniskowiec z tego zbudowany – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Pykret
Dzień dobry

O prykecie nie słyszałam. Nie sądzę, żeby to mimo wszystko było praktyczne. Ciepło zawsze lód rozpuści. To że z piaskiem, czy trocinami wolniej, ma już mniejsze znaczenie.
Na terenach tego parku był kiedyś poligon. Młodzi adepci sztuki wojennej uczyli się jeździć czołgami. Pozostała po nich betonowa platforma wysunięta w jezioro i umocnienia brzegów na sporym odcinku. To stałe elementy. Tymi dodatkowymi byłam szczerze zdumiona. Od kilku lat jeździmy dość regularnie do Zion i jeszcze czegoś takiego nie widzieliśmy. Może ma to związek z minionymi mrozami?
Na to wygląda, mrozy potrafią niebywale rzeźbić, i koronkę na szybach, i takie rzeźby na drzewach, jak na Twoich zdjęciach.
A co pykretu, to właśnie nie wiem, jak z tym jego topnieniem, ale jeżeli nawet Amerykanie byli wstępnie zainteresowani, żeby budować lotniskowce na potrzeby wojny na Pacyfiku, to chyba nie tak najgorzej?
Sam mówisz, że „wstępnie zainteresowani”. Nie znam się na tym, ale tak na chłopski rozum biorąc… lód, żeby nie wiem z jakimi dodatkami, zostaje tylko lodem. A jego właściwością jest to, że się topi pod wpływem temperatury. Silnik pracując wydziela ciepło. Każdy silnik. Jakoś mi nie pasuje połączenie topniejącego lodu i tego ciepła z silników. A przecież taki statek – lotniskowiec, ma potężne silniki… sam jest potężny, bo z niego starują samoloty (które też wydzielają ciepło). Fakt, mają dużo krótsze pasy startowe niż te pasażerskie, ale mimo wszystko…
Oczywiście, jak wspomniałam na wstępie, nie znam się na tym i może dlatego trudno mi to ogarnąć
Silniki miały być elektryczne, nie upieram się, bo po prostu nie znam tematu dogłębnie.
Żadne z nas się nie upiera, bo żadne z nas nie jest specjalistą w tej dziedzinie
To bardzo ciekawe… woda i trociny mają taką wytrzymałość…
A pięterko też ciekawe, nie wiedziałam że woda może zamarznąć tak głęboko i utworzyć takie wyspy nawet z tunelami
Ja też nie wiedziałam. Zawsze wydawało mi się, że jak woda zamarza, tworzy się lód i to wszystko. Tak jak na wszystkich znanych mi jeziorach… a to było coś nowego

W pierwszej chwili myślałam, że te zamarznięte wyspy wiatr przywiał do brzegu…
Z komórki tylko rzuciłam okiem, już się zachwyciłam pięknymi zdjęciami,ale podziwiać będę tak na prawdę dopiero z laptopa.Dzieki Miralko!Warto było czekać.
Nie wiem, czy warto było czekać, ale zawsze to coś nowego. Nie wiem też, czy któryś z Wyspiarzy zetknął się z takimi „wyspami”.

W każdym bądź razie, ja po raz pierwszy
Nie, takich wysp nigdy nie widziałam. a zdjęcia są
fascynujące !
Teraz dopiero zauważyłam, że będzie ciąg dalszy.
Super!
I ten ciąg dalszy będzie dość szybko. Od poniedziałku idę do pracy i nie będę miała czasu pełnić honorów gospodyni pięterka…
Wieczór dobry, bo spokojny, jak te widoki na zdjęciach. Tylko u Ciebie pewnie wiało, prawda? Chociaż na zdjęciach tego nie widać, bo woda spokojniutka. Drzewa nienaturalnie powyginane i niejedno pękło pod ciężarem zamarzniętej wody. Ciekawie wygląda 6 zdjęcie – kraina lodu 😉 Świetne te tunele, można byłoby łódką popłynąć
Te małe wysepki wyglądają jak ryż z jabłkami i cynamonem… mniam, mniaaam
Apetycznie Ci się skojarzyło
A jak! Może być chałwa
Czyżbyś, Skowronku była głodna?

Nie miałam takich skojarzeń… ale w sumie… jak się przyjrzeć…
Za mną ryż z jabłkami od miesiąca łazi, tylko nie ma go kto zrobić!!
Zapapraszam do siebie
Zrobię Ci tyle ryżu ile chcesz 
Jutro ma m taki ryż na obiad.
Teleportujesz się?
Dobry wieczór (chociaż u mnie środek dnia)


U mnie wieje często i gęsto. Ostatecznie mieszkam na przedmieściach Chicago, które zwane jest „wietrznym miastem”
Woda spokojniutka (nie ma dużych fal) jest wtedy, gdy wieje z południa na północ albo z zachodu na wschód. Największe są fale gdy wieje ze wschodu na zachód, bo to akurat od jeziora. Jeszcze tego nie widziałam, ale słyszałam, że fale wówczas mają nawet 3 metry. Mam nadzieję, że kiedyś to zobaczę
I zrobisz zdjęcia i nam je pokażesz
Jeśli będę widziała, na pewno obcykam, bo z aparatem się nie rozstaję


I oczywiście pokażę
Najgorzej, że wieje, gdy trzeba iść do pracy, a to kierunek odwrotny niż do jeziora. W weekendy, nawet jak jest silny wiatr, to wieje do jeziora, albo jak dzisiaj, z północy na południe (czyli „wzdłuż” jeziora). Niby fala była, ale nic wstrząsającego…
Ale te lodowe twory nie wydały Ci się
wystarczająco wstrząsające ?
Dziś już lodowych tworów nie było, to i nie miało co wstrząsać

Pewnie niesamowity widok, może nawet uda Ci się uwiecznić
A łódkę masz?? Coby se tam w te wysepki wpłynąć i oglądnąć od środka ??
Mam kajak
Ale nie popływam między wysepkami, bo już ich nie ma
Słońce i deszcz i wiatr zrobiły swoje. Roztopiły niemal wszystko…
Brawo, Miralko! Niesamowita Kraina Lodu!
Dobrze jednak, że żaden lodowy okruch nie wbił ci się w serce, jak w bajce Andersena, bo dzięki temu chętnie przybywasz ogrzać się na Madagaskarze!
Dziękuję Ukratku
On ma bardzo gorące serce… 

Każdy lodowy okruch, który wbijałby mi się w serce, małżonek roztopiłby momentalnie
A na Wyspę przypływam chętnie, nie tylko się ogrzać
Myślę, że w realu te widoki są niesamowite, szkoda że nie można powiększyć zdjęć.

Rozstaję się z Szan.Państwem na całą noc, pozostawiając Zion nocnej zmianie
Zdjęcie nigdy nie pokaże wiernie prawdziwego widoku… niestety…

Jakbym wiedziała co chciałabyś obejrzeć w zbliżeniu, tobym Ci pokazała
Ja też się pożegnam.

Ciepłych kordełek po takich widokach!
Cóż ja dalej mam dość daleko do domu…więc chyba dziś nie zdążę opowiedzieć jak wędrowałam między klasztorem w Tyńcu a klasztorem na Bielanach. Taki dzień pełen wrażeń.
Jeśli dziś nie zdążysz opowiedzieć, to opowiesz jutro
Zawsze chętnie czytamy ciekawe opowieści 
Taaaa kiedyś może opowiem, zdjęcia pokaże..ale teraz podziwiamy zimę w Zion,a ja …niech żyje bal…
Dobranocka już tutaj.
I wcale nie o Królowej Śniegu, tylko o celtyckich żeglarzach. Chyba było, ale dawno. Capercaillie i piosenka o rychtowaniu statku, coś w tym rodzaju. Powolna, melodyjna, liryczna, w sam raz na dobranoc.
Snów dobrze narychtowanych!
Piękna! Nie tylko dziewczyna
Małżonek wędzi, przygotowuje chleb do pieczenia, miesi pączki (wypróbowuje nowy przepis), a ja się obzieleniam siedząc przy komputerze


Jedyne w czym mu pomogłam, to wlać sparzone (zsiadłe) mleko do specjalnego rożka (sama uszyłam!). Ser sam już zrobi jak serwatka ocieknie
Chyba mam dzisiaj „dzień legata”
Mmm, pączki!
Robicie polskie pączki, czy też w amerykańskiej formie donutów/ donatów?
Polskie. Małżonek dostał jakieś przepisy od swoich przyjaciółek i oczywiście musi wypróbować
Całe szczęście nie robi (jak zwykle) 50, a tylko kilka sztuk i na pewno jakoś sobie z nimi poradzimy

Łe, to opłaca mu się robić drożdżowe ciasto na KILKA sztuk?
To jakieś specjalne ciasto z zaparzanej mąki. Jak mu dobrze wyjdzie, to na pewno zrobi więcej. I znowu wszyscy nasi znajomi zostaną obdzieleni, bo przecież sami nie będziemy w stanie tego wszystkiego zjeść

Dobrze, że mamy trochę tych znajomych…
Podziwiam Ciebie jak Wiedzminka za pracowitość , ale to jest cecha Kresowiaków .Uważaj jednak , na tzw. znajomych . Ja kiedyś wpadłem w rozmowie telefonicznej na „trzeciego” i dowiedziałem się ,że jestem frajerem , bo znajomym wszystko robię za darmo . Warto zatem czasami wycenić swoją frajerskość
Ilekroć czytam co oboje robicie ogarnia mnie podziw dla Waszej pracowitości ! Praca, dom, ogród wypieki, wędzenia, wycieczki…
I jeszcze tyle pięknych zdjęć ! 
Zajęć mamy faktycznie bez liku, może dlatego tak mało mi czasu zostaje na komputer…

Po prostu niektóre rzeczy muszę zrobić i zawsze lepiej zrobić to od ręki. A jak się chce wiedzieć co się je, to trzeba wszystko zrobić samemu. Od podstaw. Chętnie bym hodowała kilka kurek, żeby mieć swoje jajka, ale nie mam gdzie 

A muszę przyznać, że najciekawsze i najmilsze spotkania w internecie przegrywają z realem. Internet, to tylko krótka (zwykle) rozrywka poranna lub przed snem
Nie chciałabym też, żebyś myślała, że ze mnie taki pracuś
A zdjęcia, to rozrywka
Ja podziwiam, że tyle rzeczy robicie. I co najważniejsze -WSPÓLNIE!
Uff… pora pod kołderkę…
Otóż to, i ja też zmykam. Spokojnej!
Kto śpi to mu Dobranoc!
Kto nie śpi…to … żyje się raz!
Sobota była pełna wrażeń, życzę więc Wszystkim miłych wrażeń w niedzielę i mówię grzecznie DOBRANOC!
Dzień dobry
Piękna niedziela wstaje, prawdziwie wiosenna 
Czyżby wszyscy jeszcze spali? Konieczna jest Gienia
Witaj, Bożenko

Ja już gości rano przyjęłam i pożegnałam. Z tymi do sierpnia mam spokój
Się podpinam z podajnikiem.
Dzień dobry, piękny dzień, ale wiatr musi być. Na szczęście ciepły

Zaraz wybywam na cały dzionek. Miłej niedzieli i przyjemnych spacerów! No przecież nie wierzę, że w tak piękny dzień wysiedzicie w domach
Witajcie!
)
Oglądałem wczoraj trudny film i w efekcie wyszedłem z Wyspy po angielsku (w sensie klasyczny, nie brexitowym
A mógłbyś zdradzić tytuł?
Trudny i przykry dokument o niemiłych sprawach. Osoby wrażliwe nie powinny tam zaglądać…
Faktycznie temat trudny.
Taki co wolimy udawać, że nie istnieje. Dziękuję za link. Pewnie obejrzę, ale chyba po piątku (tak sobie narzuciłam).
Dzień dobry, a ja znów pospałem (z planową przerwą ok. 6 rano).
Przerwa o 6 rano? O tej godzinie ja wstaję
Ja też wstałem. A potem się jeszcze położyłem
Wykonałam coś takiego o 7. Stwierdziłam, że na wycieczkę nie chce mi się jechać i spałam do 10.
Ja też dziś słodko spałam do 10 🙂 Niech żyje niedziela

Czy nie szkoda na spanie w takim pięknym dniu?
Słoneczko grzeje, tylko jeszcze ten wiatr wieje…
Za oknem biegają. Niech pobiegają i za mnie
Taaa… za to też lubię niedziele. Ale mój ogłupiały organizm zbudził się już koło 8-mej… 🙁
Mój organizm budzi mnie niezmiennie między 5 a 6 rano i nie obchodzi go dzień tygodnia
Wspieramy Cię…
Słoneczne witajcie!
Tu nie tak słonecznie, ale za to za oknem spokój, ulica zamknięta, bo biegają.
Dzień doberek. U mnie 13 stopni. To już coś 🙂
No to wiosna!
Oby nam znów nie uciekła!
Dzień dobry

Jeszcze nie wiem, czy słoneczko za oknem, czy nie, bo u mnie ok. 5:30 i słoneczko jeszcze nie wstało
Normalnie epoka lodowcowa. Niesamowite fotografie, pokazujące ogromną siłę mrozu i wiatru. Pozdrawiam zatem bardzo, bardzo ciepło 🙂
Wiatr, to jeden z żywiołów, tak samo jak woda, więc nic dziwnego, że swoją siłę ma

Dobrze, że są gorące serca z bardzo ciepłymi pozdrowieniami… ochłodzenie na Madagaskarze nam nie grozi
Wiem, że jeszcze nie minęła doba od publikacji poprzedniego pięterka i że jest ono małe, ale jak wspominałam, dziś będzie mnie więcej na Wyspie, niż jutro, więc wolałam postawić nowe pięterko już dziś.

Zapraszam ponownie do Zion, piętro wyżej