
A jeśli przyjdzie kiedyś po mnie
Hydraulik dźwięku fioletowy
Żeby mi odbić szajbę w głowie,
To będę czysty i różowy,
Otworzę lufty i lufciki,
Spłoną hydranty i nocniki,
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
I wyjdę, ale nie na zawsze!
A jeśli przyjdzie innym razem
Gazownik uczuć znakomity
Żeby mnie napompować gazem –
Będę umyty i utyty,
Wycisnę wągry, spuszczę wodę,
Minister wręczy mi nagrodę,
Prasa mi zrobi analizę,
I wtedy na sam szczyt wylizę!
A jeśli zjawi się osiołek,
Strażak postępu uśmiechnięty
By mnie znienacka kopnąć w tyłek,
To będę czujny i wypięty –
Otworzę wszystkie drzwi na przestrzał,
Nabiorę światła i powietrza,
Wystrzelę jak z korkowca korek
I poszybuję wprost do Tworek!




Dawno nie było Waligórskiego? No to już jest…
Dzień dobry na nowym pięterku!
Zjadliwiec był z Mistrza Waligórskiego, nie ma co.
Chętnie bym się dowiedział, w jakich okolicznościach powstała ta parodia, czy Waligórskiego zirytowała poezja Chorążuka (w wykonaniu Woźniaka), czy raczej promowanie jej przez ówczesne (1972 i później) media. A może był jeszcze jakiś inny powód?
Tego niestety już się nie dowiemy, ale Woźniak wykonywał to doskonale. Oczywiście nie mówię o parodii.
Aha, można i posłuchać (co prawda nie w wykonaniu AW):
Też świetne tykonanie
Dzień dobry



Ale fajne pięterko
Nie wiem tylko, czy to w tekście pisanym jest błąd, czy w wykonywanym?
Pisze „osiołek”, a ten śpiewa „osiłek”… chociaż wydaje mi się, że bardziej do rymu będzie „osiłek”…
Nie znam się na tym. Mnie podobają się obydwie wersje, tym bardziej, że różnica niewielka
Chyba masz rację, osiłek lepiej pasuje. Osiołek nawet nie miałby co robić. Nie wiem czy mam poprawić?
Wtedy te komentarze będą wyglądały dziwnie. Zostaw osiołka. Wolę na Wyspie mieć osiołka niż osiłka.
Jestem za! Nie ma co zmieniać tego tekstu. Jak pisałam, różnica jest niewielka, a przynajmniej jest zabawniej
Hm, rymotwórczo zgadzałby się z tyłkiem raczej osiłek, może i jest tam literówka…
No właśnie, nie zauważyłam jej nawet przy czytaniu i tak skopiowałam. Ale masz rację, lepiej osiołka zostawić. Zresztą nie wiem czy by się nie upierał przy usuwaniu go, jak to z osiołkami bywa
A, faktycznie. Tak, przy oślim uporze to więcej niż pewne!
Powiadają, że proste zadania obrażają, zatem niezależnie od doświadczeń pozwolę sobie dodać link i pozdrowienia dla Tetryka:
No, jeszcze jedna wersja…
Ale najważniejsze, że Kamil znów pierwszy
Dzień dobry. Pozwoliłem sobie zamienić link na film.
Swoją drogą, jaki potencjał parodio-twórczy (?) musi tkwić w oryginale.
Witam,
Owszem wszelakich wersji jest bez liku. Moim zdaniem nie decyduje o tym tekst, a bardziej nader prosta, a zarazem chwytliwa linia melodyczna, bo chyba każdy potrafi to zagrać. Woźniak to postać trochę zapomniana. Dla mnie najciekawsze było to, że lokował się zawsze obok trendów, które wówczas wyznaczały tak zwane „zespoły młodzieżowe”
Pozdrawiam
PS Niestety nie wiem jaki stosujecie kod html dla wklejenia filmu, przepraszam.
Ależ nie ma za co.
Kod uzyskuje się b. prosto. Na YouTube należy kliknąć „Udostępnij” („Share”), potem „Umieść na stronie” („Embed”). Pojawi się kod, zaczynający się od „< i f r a m e " (spacje wpisałem, żeby było widać dalszy ciąg tego komentarza). Żeby się ładnie mieścił na stronie (w komentarzu I rzędu, czyli bezpośrednio pod wpisem), należy zamienić 560 na 540 i 315 na 304, resztę - zostawić bez zmian. Ten kod wpisany w komentarzu daje "zagnieżdżony", widoczny film.
Dziękuję 🙂 Będę starał się sprostać.
Jeżeli nie, nie ma najmniejszego problemu z zamianą, jeżeli tylko będę przy komputerze.
Ta wersja też do mnie przemawia. Pozdrawiam Gospodarzy i Gości Wysepki.
Też ładnie
Ja już się pożegnam

Uprzejmie donoszę, że wróciłem z zebrania (11,5 h!) i nawet zjadłem kolację!
W którymś przewodniku po Bieszczadach w rozdziale o schronisku „Chatka Puchatka” na Połoninie Wetlińskiej był fragment o problemach z wodą. Schronisko znajduje się na grani, najbliższe źródło o kwadrans drogi niżej na stoku. Przez jakiś czas mieszkał w schronisku etatowy osiłek, który nosił wodę ze źródełka na potrzeby kuchni. Zdziwienie się zaczyna dopiero dalej, przy wiadomości że ów etatowy tragarz wody zdechł. Parę zdań później znów był wspomniany, już jako osiołek.
Czyli nie tylko na Wyspie się osiłek z osiołkiem pomylił!
Można zwątpić
Muszę też przyznać, że wywaliłam jednego ze znajomych, który po śmierci Baumana napisał, że „dobrze, że ten stary komuch zdechł”. Co innego literówka, a co innego chamstwo.
Chciałabym posłuchać jak ten wiersz recytuje Artur Andrus… 🙂
Pozdrawiam wszystkich mieszkańców Wyspy. 🙂
A recytował? Nie kojarzę?
Nie, dlatego chciałabym posłuchać. 😀
Trzeba by więc napisać do Akademii Rozrywki na Radiowej Trójce i poprosić ładnie Andrusa, może przeczyta, na specjalne życzenia słuchaczy.
Noo! I jeszcze śledzić Akademię 🙂
Dobranocka.
Dzisiaj będzie alternatywna. Tak mi się przypomniała „Lullaby” czyli kołysanka grupy The Cure. Rockowo, nietypowo. Daruję sobie i Wyspiarzom teledysk, bo straszny, a przecież nie o to tu przed nocą chodzi.
Snów ukołysanych.
spider is eating me… Nie dopuścimy! 😉

Dzień dobry
Już mamy połowę stycznia… Jak ten czas leci 
A to śpiochy! Tak zatęsknili za poniedziałkiem, że chcą przespać niedziele?
Uaaaa… Ktoś mnie budzi?
Cisza, spokój, prawie nic nie jeździ za oknem, to i wstawać się nie chce.
U mnie też cisza i spokój, za oknem nic nie jeździ, bo śniegu znów nasypało… Będzie miało co topnieć
Ach, faktycznie! Ale póki nie stopnieje, to przynajmniej z części miejsc trzeba odśnieżyć, a to przecież niedziela. Oj, będą miały służby pracę.
Tutaj na ulicy jest ślisko, koła busują pod samochodami.
Taka reklama mi się przypomniała – „Czym dojeżdża do pracy kierowca pługopiaskarki?” 😉
To rzeczywiście ciekawe, może ją ma we własnym garażu?
A może Volkswagen jest lżejszy i nie tonie w śniegu? To przecież jest jego reklama.
Raczej tak dobry układ jezdny, silnik, opony etc., że się nie zakopie… powiedzmy.
Raczej po prostu jechał po innej drodze niż później pługiem…
Niestety, muszę pożegnać się z Wyspą do późnego popołudnia. Miłej niedzieli wszystkim życzę
Przyjemności!
Witajcie!
Czasem trzeba pospać więcej niż 5 godzin…
Też tak powiedziałem jakiś czas temu… I żadnego zrozumienia!
Zakładamy Stowarzyszenie Niezrozumianych Śpiochów?
O ile nie zaśpię na zebranie założycielskie…
Dawno nie pokazywałem widoku z mojego okna – oto dzisiejszy. Czyż nie świąteczna atmosfera?

Bombki zdjęte, bo już po Trzech Królach.
Dzisiaj zdejmuję z choinki bombki i świecidełka , a jutro choinka pojedzie do warszawskiego ogrodu Fosa II, na nowe miejsce zamieszkania . Rosną tam już trzy choinki ,będzie czwarta….
Próbowaliśmy tak jakiś czas temu, nawet 2 lata z rzędu, ale ani jedna choineczka się nie przyjęła.
Wszystko zależy od zachowania głównego systemu korzeniowego przez sprzedającego i utrzymanie wilgoci podczas domowych wakacji . Mnie się udaje , ale faktycznie może problem
Mamy bardzo ciepło w mieszkaniu, więc możliwe, że choinka uschła, nawet jeżeli z zewnątrz wyglądała jeszcze na zieloną…
A może trzeba zrobić tak , jak to uczynił pewien sztygar w pierwszy dzień po świętach . Kto wczoraj pił alkohol ? Zapytał zmianę szykująca się do zjazdu na szychtę . Ja , wymamrotał tylko jeden z górników . Dobra , to ty ze mną idziesz na klina , a reszta zmiany zjeżdża na fedrunek , zrozumiano ?!
Dziecka już dwa lata sadzą choinki w ogródku u drugich rodziców – i przyjmują się…
Nie wiem czy wszystkie bombki zdjęte? A co to za dwie wiszą przy samym wierzchołku drzewa?
Nie jestem w stanie tego przybliżyć i dokładniej obejrzeć…
Zdjęcie robione przez szybę, na której znalazły się dwie kropelki wody udające ozdóbki
Krótko mówiąc, fotomontaż Ci się udał
W swoim czasie w krakowskim „Dzienniku Polskim” była dwuosobowa rubryka felietonistyczna, gdzie najpierw na jakiś temat się wywnętrzał debiutujący wtedy jako żurnalista, Grzegorz Miecugow, a responsował mu jego rodzony Pan Ojciec, Bruno Miecugow… I po żywota kres pomnić będę komentarz Jegomości Brunona do tejże piosnki, przez Woźniaka śpiewanej… Że przesłuchał, a i owszem, aliści trudno jest mu się oprzeć wrażeniu, że zegarmistrz już był i zdrowo zabełtał…
Kłaniam nisko:)
Dzień dobry. Możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne, że Mistrz Waligórski miał na temat piosenki zdanie zbliżone do Miecugowa Seniora.
Dobry wieczór, wróciłam
Jeszcze popatrzyłam na skoki, bo chciałam podziwiać Stocha. On przewyższył już Małysza 
Wzrostem? Bo skoczkowie to raczej niewysokie chłopaki!
Dokonaniami, ich wzrostu nie znam
Przewyższył!
Małysz: 1,70 m
Stoch: 1,73 m!
Oooo! O całe 3 cm.
Może jeszcze urośnie? Jak nie wzrostem, to na skoczniach?!
Eee, co ty mówisz! Dalej skakali…
Dzień dobry

Dziś późno, ale jakoś dziwnie zajęta byłam, chociaż to niedziela
Skąd ja to znam? To się zdarza, coraz częściej. Jak popatrzę np. na własną listę rzeczy do załatwienia na przyszły tydzień, to dreszcz mnie przechodzi…
Mnie jeszcze czekają zakupy, bo wczoraj nie za bardzo był na nie czas
A przecież wiadomo jak je „uwielbiam” 


Wczoraj zdążyliśmy tylko kupić ziarenka moim ulubieńcom, bo to było najważniejsze. Nie miałam już ani jednego, a przecież muszę je czymś nakarmić
A listy nie robię, żeby się nie dołować… też byłaby bardzo długa… a że następny tydzień mam „przerąbany”, to i tak za dużo nie zrobię. Jak się wyjeżdża z domu o 8 a wraca ok. 20, niewiele jest czasu na zrobienie czegokolwiek. Co prawda mam tak tylko od poniedziałku do środy (włącznie), ale i tak leżąca lista z niezałatwionymi sprawami działałaby mi na nerwy
Wczoraj byliśmy w gościach, a że małżonek podziębiony, sama musiałam reprezentować pijącą część rodziny
A strasznie tego nie lubię na wyjazdach. Wolę jak małżonek 
Na kilka miesięcy mamy spokój z tymi gośćmi
Nawet ich lubię, ale czasami działają mi na nerwy. A dużo łatwiej mi się opanować, gdy jestem zupełnie trzeźwa 

Nie wypiłam dużo, to i głowa mnie nie boli, a także nie muszę iść na klina
Oni mają dziwną manię zagadywania o polityce, albo o religii. Obydwie pary są zwolennikami „jedynie słusznej partii”, a jedna z tych osób jest nawiedzona religijnie… wolę z nimi nie dyskutować na te tematy, jest przecież tyle innych, ciekawszych i mniej drażliwych. Tym bardziej, że oni doskonale znają nasze (męża i moje) zdanie, więc nie rozumiem po co to ruszać?
Może nie zależy im na zgodzie?
Nie, Bożenko, to nie o to chodzi. Oni uważają, że jak będą wspominać często, to zmienimy zdanie. Przekonamy się, że ta ich „jedynie słuszna…” jest najlepsza, najuczciwsza i w ogóle naj… naj… naj
Wczoraj nam wspomniała, że cieszy ją, że tak wielu młodych przychodzi na te ich spotkania. Tylko jest to grupa ludzi z problemami emocjonalnymi i mnie wcale to nie cieszy. Oni powinni udać się do specjalisty, a nie do kościoła, gdzie taka niedouczona baba ma im pomagać. 
Tej nawiedzonej wydaje się podobnie, tyle że w temacie religijnym. Opowiada czasami o swoich uduchowionych spotkaniach z uduchowionymi ludźmi
Taka niedouczona może tylko zaszkodzić a nie pomóc. Jeśli oni nie idą do specjalisty, tylko słuchają bzdur, to te problemy mogą się pogłębiać.
Dziwię się, że utrzymujecie kontakty z ludźmi, którzy Was tylko wkurzają. Przecież oni Was nie szanują, tylko wciskają swój kit. Jeśli ja szanuję kogoś kto ma odrębne zdanie od mojego, to nie poruszam przy nim drażliwych tematów
Oni nie tylko nas wkurzają
Pisałam przecież, że nawet ich lubię… Jednego z nich (mąż tej nawiedzonej) znamy od prawie 40 lat (dokładnie od 38). 
Im zapewne zależy na „nawróceniu”. Ambicja misjonarska jest w tym odłamie narodu prawie tak silna, jak 70 lat temu w przedstawicielach „władzy ludowej”
Na pewno tak, Ukratku. Tylko uważam, że tego typu dyskusje nie powinny być przy stole i po spożyciu…

Tym bardziej, że jakoś argumenty wypadają dziwnie blado. Jeśli ktoś popiera partię, bo nieżyjący już prezydent (brat lidera), wiele lat temu uścisnął dłoń… no to ja przepraszam!!! Jaki to jest argument przemawiający za słusznością decyzji takiej partii? I nie jest to z mojej strony zazdrość, że mojej dłoni nie uścisną
Pożegnam się już, jestem zmęczona

Spokojnej!
Dobranocka.
Wszystkie moje muzyczne instynkty podpowiadają mi, że to na dzisiaj idealna dobranocka. Wbrew zimie, wbrew niskim temperaturom, wbrew pokładom świeżego śniegu. Może właśnie dlatego? Wbrew wszystkiemu i wszystkim?
Skocznie, ale na dobranoc.
Snów o fladze na maszt i całym dalszym ciągu.
Zaraz tam flaga… a lampka to nie wystarczy?

No to zaczynamy nowy tydzień. Dzień dobry.
No. Roboczy, a cała reszta w domu ma ferie.
Witajcie!
Zazdroszczę tym, co mogą jeszcze spać! 🙂
Dzień dobry
A ja zazdroszczę tym, co mogli w nocy spać 😉
A Ty nie mogłaś? Co się działo?
Obudziłam się w środku nocy i nie mogłam już zasnąć. Udało się dopiero nad ranem.
To dobrze, że w ogóle. Ja tak miałem przed wyjazdem Juniora. Nie zazdroszczę. W ogóle bezsenność jest nieprzyjemna, a pozbawianie snu jako tortura zostało wpisane na listę zakazanych technik zmiękczania jeńców (zdaje się, że stosowano je w Guantanamo).
Tak, to były okrutne tortury, zwłaszcza że nie chodziło o jedną noc.
Hi. A może to będzie dobry dzień.
Dzień dobry. Nieźle sypnęło i wszystko naokoło jest na biało… A tu przeróżne rzeczy do pozałatwiania, część do pobiegania za.
Nie biegaj za szybko bo ślisko i się możesz potknąć, skręcić nogę albo coś innego. Usiądź, napij się kawy, pokontempluj piękno świata:-)
Właśnie kończę pić, a z kontemplowaniem to już różnie. Trochę za długa lista rzeczy do zrobienia.
No jeśli kawa zaliczona to szybciutko do pracy bo samo się nie zrobi. No już, już lecimy
Właściwie to ja od dłuższego czasu pracuję… Nie?
To obawiam się, że najwyższy czas zacząć.
Znów posypało na biało i patrząc przez okno, przypomniała mi się stara piosenka wykonana przez Janusza Gniatkowskiego. Kto go pamięta?
Dzień dobry, a właściwie dobre popołudnie.
Czy ktoś może wie, kiedy przyjdzie wiosna?
Tutaj już chyba jest 😉
to znaczy, że muszę tutaj częściej bywać 😉
Koniecznie!
Ha. Myślałem, że skończę do tej pory, ale w międzyczasie zostałem nieco wrobiony w bieganie, i dopiero teraz finiszuję.
Dajesz się tak wrabiać?
Rzadko, ale zdarza się.
Na szczęście już po wszystkim, również z robotą. Przerwa na zaczerpnięcie oddechu i zaraz wracam!
No i proszę, maluczko – a nie ujrzeliście mnie, maluczko – a ujrzeliście mnie znowu.
A ja po południu bawiłem się pieskami… prawie do teraz.
Masz jakieś zdjęcia z tej zabawy? A pieski – jaka rasa?
Może małe, białe dupelki?
Przeważnie kodelki…
O psiakość!
No, zrobiło się późno, idę pod kordełkę. Dobranoc…
Spokojnej!
Dobranocka zatem.
Jakoś tak mi się melancholijnie zrobiło na koniec dnia. To może na zimowe pejzaże – Czerwony Tulipan? „Jedyne, co mam”. Znana piosenka, nadspodziewanie poważna. No trudno, czasem i tak bywa.
Snów o ukojeniu.
Oprócz marzeń mamy także… wiarę! Na przykład w magiczną moc Wiedżminkowej lampki 😉

No i jeszcze mi się przypomniało po nocy, że miałem ostatnio przyjemność spotkać autentyczną suczkę, amstafkę. Grzeczną, przyjazną i z myślącymi, niemal ludzkimi oczami.
Poznajcie Państwo Bunię:
Nigdy nie przepadałem za psami. Są hałaśliwe, namolne i ogólnie wkurzające. Odkąd moje dzieci (czyli od sierpnia) mają psa mam i ja psa. I teraz już muszę lubić psy. Co za życie..:-)
Nie wszystkie psy są hałaśliwe, a są to zwierzęta mądre i wierne. Ja kocham psy.
Wyczyny psa moich dzieci w ostatnim tygodniu:
1. Podlanie choinki, która stoi w pokoju
2. Zjedzenie nowego kapcia (stare zeżarł dwa tygodnie wcześniej)
3. Skok z fotela na stół i porwanie czegolwiek (w tym przypadku kawałka sernika)
Ps. Tej nocy zaczął się plątać po domu około 3.30. Musiałem z nim wyjść na zewnątrz bo podejrzanie się zachowywał…
Psa trzeba wychować, bo skąd on ma wiedzieć jak się zachowywać. Miałam dwa psy, jednego po drugim i z żadnym nie miałam problemu.
Ja wiem, że trzeba wychować. Ale nasz pies jest bardzo inteligentny i cały czas próbuje przesuwać granicę tego co mu wolno…Walczymy, oj walczymy.
Pewnie jest taki inteligentny, że próbuje wychować sobie Was
Dokładnie tak jest:-)
Och. A ja uwielbiam, pewnie dlatego, ze nie mam psa i takich przejść, jak opisane na liście, nie doświadczyłem.
Czekaj, a w umowie nie było, że psem zajmują się NOMINALNI właściciele?
Podobno pies upodabnia się do właściciela?
Ale którego? Tych dzieci, co ubłagały rodziców o pieska, czy właśnie rodziców, którzy nim się – jak rozumiem – zajmują, w zastępstwie – jak rozumiem – dzieci?
Pies obiera sobie jednego właściciela, którego słucha. Resztę może lubić, tolerować, ale tylko jeden jest dla niego autorytetem. Pies wyczuwa najsilniejszy charakter człowieka i ten jest dla niego „przewodnikiem stada”.
Czy to znaczy, że Zoe jest osobą rozbrykaną?
Nie wiadomo czy według pieska, jest przewodnikiem stada. A może nie potrafi go sobie podporządkować. Moje psy słuchały głównie mnie i wychodząc na spacer, nie trzymałam ich na smyczy. Były posłuszne na każde słowo.
To by było idealnie dla Pana Z.
Ale też niestety trzeba psa w tym kierunku wychować.
Nie każdy nadaje się na tresera.
Ja tam wolę określenie „wychowawcę”. Może dlatego, że sam nie prezentuję w tym względzie szczególnych umiejętności?
No, lepiej brzmi 🙂
A teraz już dobra dobranoc 🙂
Dzień dobry
Piękna ta Bunia 
Dzień dobry. Inaczej nie pokazywałbym jej na Wyspie.
Dzień dorby. Tak mi się napisało. Nie będę tego poprawiał
Ps. Nie wiem co to jest „dorba”
Nie co, tylko kto…https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_Dorba
Niezbyt mi się podoba ta postać. Dostała nagrodę KGB. To jest lepsze:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.dorba.org
Stowarzyszenie cyklistów z okolic Dallas.
Masz rację, Stowarzyszenie jest lepsze od Iwana.
Dzień dorby. Rozumiem, że już Pan wyszedł spod kordełki?
Nic mnie tak nie wkurza jak wychodzenie spod kordełki gdy chce mi się spać. Zdradzę, że wyszedłem o 5 k…..a 50. Sorry za słowo z kropkami..:-)
Po dziewiątej, czas przejść z Wyspy na edytor i popracować.
Miłej pracy 🙂
Witajcie!
Ale młyn! Chyba dopiero wieczorem będę mógł poczytać! 🙁
Dzień dobry.
Pytałam o wiosnę, a zima wróciła. Wiało, sypało. mrozi.
Bez gorącej herbatki się nie da. a tu dziś jeszcze stolica w planach:(
Budujesz stolicę?
„Cały naród buduje swoją stolicę.” Kto pamięta to hasło?
Tak mi się właśnie skojarzyło…
W zasadzie to ona już chyba jako tako zbudowana? Powiem szczerze, że nawet nie daję jej (tej stolicy) zarobić na miejscu parkingowym, bo tam gdzie jeżdżę nie ma opłat…
Czy wie ktoś co się dzieje z Jo? Od dłuższego czasu jej nie widzę, na jej blog też wejść nie mogę. Czyżbym coś przegapiła?
Jo uczyniła swój blog „tylko dla znajomych” – trzeba do niej zastukać, poprosić o dopisanie do listy i logować się do bloggera np. poprzez konto google.
To tak, jakbyśmy tutaj wpuszczali tylko zalogowanych 😉
Ciekawe dlaczego to zrobiła, nie widziałam tam złośliwych uwag… Ale wpraszać się nie będę.
Śmiem przypuszczać, że byłabyś mile widziana. A przeróżne uwagi owszem, bywały, tylko że Jo je wywalała. Przede wszystkim autorstwa osób spokrewnionych czy też spowinowaconych, które miały zgoła odmienne poglądy na to, jak Jo powinna (?) funkcjonować w swojej rodzinie, czy też rodzinach. Nie ma więc mowy o wpraszaniu.
Przyznam, że nie byłam tam częstym gościem, więc pewnie dlatego o mnie nie pomyślała. Złośliwości żadnych nie widziałam, ale może dlatego, że je usuwała.
Zastanawiam się też dlaczego nie ma jej na Wyspie…
Bo mocno ograniczyła internetowe „bywanie” poza swoim blogiem i FB.
Dzień dobry
U Was posypało, a u mnie polało. Padało wczoraj cały dzień. Co prawda było to zróżnicowane, ale cały czas mokre… to mżawka, to ulewa… 
Ciemno i ponuro
Witaj! To ja już wolę śnieg i mrozik, zdrowszy klimat
No więc tak, fajrant na dziś. Mimo całkiem niełatwych momentów w pracy. A teraz chwilę pobiegam, przy okazji odpocznę od komputera… Czyli że jak wrócę, będę mógł (mam nadzieję) przysiąść na Wyspie.
Nie zapominaj o nas, jak niektórzy…
Nie mam zamiaru 🙂
Zaległa cisza… No to idę spać, dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka dzisiaj po polsku.
Słowa: Adam Asnyk. Muzyka: Zbigniew Preisner. Śpiewa: Jacek Wójcicki. Z początku „tylko” ładna melodia, ale po zmianie tonacji cuda się dzieją i z harmonią. Całość zaś – kultowa.
Snów z nadzieją w temacie.
Cuda? Niech się przynajmniej przyśnią…

Dzień dobry
dziś już środa, coraz bliżej weekendu 
Dobrze posłuchać dobranocki nawet od rana. To moja ulubiona piosenka, w wykonaniu mojego ulubionego wykonawcy
Dzień dobry. Dzisiaj obchodzimy podobno Dzień Kubusia Puchatka.
O, tego nie wiedziałam
Witajcie!
Tak, urodziny A. A. Milne to Światowy Dzień Kubusia Puchatka
I nie wie zwierz ni człek – bim bom!
Gdy pada taki śnieg – bim bom!
Jak marzną mi paluuuszkiiii…
dzień dobry.
Nie mogłeś poszukać jakiegoś cytatu z latem w tle???
Przecież jest zima, tekst bardziej aktualny
To miejsce pośród kwiatków należy do Puchatka.
Puchatek tutaj duma rozkosznie tonąc w kwiatkach.
Bo pełno tu jest kwiatków, co rosną sobie w krzaczkach,
w tym miejscu, które również należy do Prosiaczka
Tak lepiej? Bo zbyt wielu nie pamiętam… 😉
I tak dużo pamiętasz, podziwiam
Prawda, był taki wierszyk!
Dzień dobry. Hip hip hurra, udało mi się – mimo budzików, telefonów, techniki etc. – zaspać.
Niech szlag trafi.
Udaję się do pracy…
Zazdroszczę Ci takiego twardego snu
Ale chociaż może wyspany jesteś;-)
Dzień dobry Wyspiarze!
Witaj Gimi
Witaj!
Dzień dobry. Chyba tak, ale z tego zaspania chwilę mi zajęło ustalenie, czy.
Kochani, dziś mam wychodne. Za chwilę się wyłączę i wródę dopiero wieczorem
Dzień dobry po południu. No, po robocie na dzisiaj. Jutro w ciągu dnia będzie trochę przeszkadzajek.
Na chwilę idę, zaniedługo wracam.
Rozumiem Twoje zaangażowanie . Kiedy miałem interesującą pracę , to wracałem do domu ostatnim tramwajem i nie mogłem doczekać ranka , aby znów wpaść w realizowany temat . Pamiętam też jako przestrogę zakończenie wiersza satyrycznego o pracusiach : I zrobił wtedy przysiad – na pięć lat . Tak tak , czasami w rejwachu o czymś się zapomni , a prawo jest zawsze surowe dla uczciwie pracujących …..
Na szczęście moja praca nie grozi takimi konsekwencjami… Chyba żebym zawalił termin, ale tak się raczej nie stanie.
Niemniej dzięki, to prawda, że można czasem zapomnieć o tym lub owym.
Króciutko . Dysponując pewnym funduszem na prace zlecone , podpisałem umowę na wykonanie modelu urządzenia z grupą pracowników jednego z warszawskich zakładów przemysłowych . Pracę wykonano wzorowo , dokonano odbioru i zapłatę dla ponad trzydziestu osób , wyczerpując fundusz co do grosza . Po dwóch miesiącach , księgowy zakładu , w oparciu o kopie rachunków naliczył narzut jaki dodatkowo powinienem był zapłacić firmie . Zdębiałem i tylko pewne wydarzenie na tzw. arenie krajowej uratowało mnie przed kryminałem . A wszystko prze pospiech , bo trzeba było coś zrobić wcześniej niż konkurencja
No to ja mam o tyle komfort, że w zasadzie niczego nie podzlecam, wszystko robię sam, ale i za wszystko sam odpowiadam
Jakby kto pytał, jestem z powrotem.
Ja też, ale chyba tylko po to, żeby powiedzieć Wam dobranoc i wejść pod kordełkę. A więc do jutra
Spokojnej! Mam nadzieję, że dzień minął pomyślnie.
Dobranocka.
Dzisiaj młody polski jazz i stary jazzowy standard. „My One And Only Love” Guya Wooda (tutaj bez słów Roberta Mellina, po prostu instrumentalnie) w wykonaniu trio Dawida Kostki. Płynna, przytulna muzyka w sam raz na zasypianie.
Snów o jedynej miłości, a co.
Dobranoc.
Spokojnej!
Ta melodia naprawdę może uśpić…
Aby raz się udało!
Spokoju pod kordełkami 🙂

Dzień dobry
Niech będzie szczęśliwy 
Dzień dobry. Jakiś szary taki na razie.
I mroźny…
Witajcie!
Szary, bo szary – ale jest!
Dziędobry. Tutaj też szaro, więc wszyscy mają po równo. Sprawiedliwie niby, ale w sumie to taka sprawiedliwość a la PRL?
A mnie się taka sprawiedliwość podoba, przynajmniej wszyscy narzekają lub chwalą równo. 🙂
Taka szarość kojarzy mi się z tomikiem wierszy Barańczaka, „Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu”. Nawet nie z konkretnym wierszem, tylko z nastrojem całego zbioru.
Musi być szary czas aby później wszyscy cieszyli się kolorami świata.
I taka myśl mi się podoba. Gdyby cały czas było pięknie, to byśmy tego piękna nie docenili.
To ja idę zasłonić okno, bo szarość raczej mnie demotywuje. Idoroboty.
Miłej i owocnej pracki.
Dzień dobry
Dodatkowo leci mi z nosa, a w sobotę ma przyjść gość. Jeszcze nie jadł kaczki, więc trzeba ją upiec. Mąż zaprosił go specjalnie na nią 
Na pewno nie kuchnia 



Ta szarość za oknem działa na mnie tak trochę…
A mnie najlepiej pachnie łóżeczko
A tu jeszcze do pracy…
Ale dam radę… jak zwykle
Wiosna już blisko i cały czas się tym pocieszam
Miłego dnia Wyspiarze
Również Tobie miłego dnia
” To ja idę zasłonić okno ” – powiedział Quackie . A czym różni się słoń od fortepianu ? Fortepian można właśnie zasłonić , a słonia zafortepianić się nie da ….
Też prawda.
Dobry wieczór! Dzisiaj niczego nie anonsowałem w ciągu dnia, ani biegania (wszystko załatwione, co planowałem!), ani fajrantu, bo zaraz po nim nastąpiła krzątanina domowa. A teraz już jestem i raczej bez żadnych przerw.
Witamy więc ponownie Pracusia
Naprawdę zaczynam mieć wyrzuty sumienia, chyba przestanę rano nadmieniać, że zaczynam, bo np. Pan Z. i Mistrz Tetryk tego nie mówią, a zasuwają ciężej.
Nigdy nie wiadomo kto najciężej zasuwa.
W sumie prawda.
Co do siebie jednak mam jasność, że jednak nie najciężej.
Praca umysłowa jest wyczerpująca, wiem co mówię. Czasem fizycznie człowiek mniej się napracuje.
Quacku, odzywaj się jak najczęściej! To nie konkurs na Syzyfa, każdy z nas robi tyle ile może, albo raczej musi. Mnie jest ostatnio mało, bo popołudniami też mnie często nie ma w domu. Taki los…
W takim razie spróbuję. Ale już bez wplątywania pracy w te komunikaty.
Nie pamiętam, czy ktoś już tego tu nie pokazywał, ale bardzo się kojarzy: Mitologia 2.0

Temu Syzyfowi się udało.
A to ładne 🙂
No i na mnie czas…

Spokojnej!
Dobranocka.
Było czy nie było – dzisiaj będzie. John Butler Trio i „Ocean”. W sumie jak się rozkręci, rzeczywiście ocean – dźwięków z gitary. Pogodne, nie nudne, melodyjne, nastrojowe – w sam raz do zasypiania.
Snów o wakacjach nad oceanem.
Niechaj lampka „zatwierdzi” kołysankę!

Powiedzmy kontrasygnuje
Dzień dobry
Idzie ocieplenie 
Witajcie!
Idzie, idzie, tupanie może i słychać, ale wciąż marzną mi paluszki…
Bo u Ciebie się nie śpieszy…
Delegacja. Piję właśnie kawę na stacji pod Częstochową.
Chętni po zatankowaniu paliwa mogą również zatankować kawę do swojego organizmu.
Byle nie pomylić jednego z drugim…
Ojej. Węglowodany się przydają, ale paliwo to węglowodory. Podobna nazwa. Ktoś by się mógł pomylić, nie dosłyszawszy końcówki. A jeszcze jak się dodatkowo jest kiepskim z chemii (tak jak np. ja)…
Dzień dobry. Meteorolodzy ostrzegali wczoraj przed lodowicą, znaną również jako gołoledź. Pojawiła się u kogoś? Bo u nas tak sobie, raczej nieprzesadnie ślisko…
Ja tu gołoledzi nie widzę, jezdnia i chodniki czarne.
Pod kawę podstawiam kubek
A owszem, kawa również.
Znalazłem informacje o lodzie tylko w Warszawie – jakieś wypadki na trasie S7. A ostrzeżenia były dla niemal całej Polski północno-wschodniej.
Słuchałam w wiadomościach, że w całej Polsce.
Dzień dobry 🙂
W odpowiedzi na pytanie QMistrza chciałam dodać, iż u mnie dzisiaj było/jest lodowisko – dosłownie! Po wyjściu z domu i zaliczeniu pierwszego stopnia na schodach zdecydowałam się wrócić i zmienić obuwie 🙂 Podejrzewam, że w tym poprzednim daleko bym nie doszła 😉 Samochodu nawet nie ruszałam 🙂 Oczyszczenie tafli lodu z szyb zbyt dużo czasu by mi zabrało 😉
A jutro muszę się dostać na Uniwersytet więc fakt, że w Trójmieście nie ma gołoledzi bardzo mnie satysfakcjonuje 🙂
Pozdrawiam 🙂
Dzień dobry! Nie wiem, czy nie ma. U mnie pod domem nie ma, w środku Gdyni, natomiast warunki np. przy obwodnicy potrafią się diametralnie różnić, mimo że to zaledwie parę km dalej.
Na szczęście lokalne media informują, że nie ma takich problemów, więc oby tylko tak dalej (info z trojmiasto.pl z godziny 8:30: „Na trasach w Trójmieście warunki do jazdy są dobre. Bez zatrzymania jedziemy przez centrum miasta, kłopotów kierowcom nie sprawiają zjazdy z obwodnicy. Płynnie jedziemy zarówno łącznicami z ekspresówką w Gdańsku jak i Gdyni. Bez problemów także na obwodnicy i trasach krajowych w kierunku Rumi, Żukowa czy Elbląga. Od strony Pruszcza Gdańskiego także drogi przejezdne bez zatrzymania.”)
Gołoledź pewnie już ustępuje i może być tylko na wschodzie kraju. Ja słuchałam wiadomości wcześnie rano, więc teraz już pewnie warunki się zmieniły.
Jezdziłem rano w Warszawie .Mżawka zamarzała na szybach , ale nie spotkałem szaleńców , setki samochodów jak koty po rżysku, delikatnie pokonywały śliską nawierzchnię . Załatwiłem sprawy i z trudem , ale bezpiecznie wjechałem do garażu . Aby do wiosny …
Dobrze, że wszystko załatwiłeś bezpiecznie. Swoją drogą, jak się poruszają koty po rżysku???
A wiesz, jak się rozmnażają jeże? Tak samo. Ostrożnie!
Tetryk już wyjaśnił sposób poruszania się kotów po rżysku – ostrożnie . Wysoko podnoszą łapy i nawet chwilę medytują, gdzie łapę postawić , takie są bestie delikatne . Z ostatnich statystyk wypadków samochodowych w Warszawie wynika , że sprawcami w 80% są kobiety . Jest to ciekawe zjawisko socjologiczne .
Nawet wiem dlaczego…
A to mi przypomina taki dowcip, jak ojciec pojechał z synem samochodem na przejażdżkę, podczas której syn po raz pierwszy samodzielnie prowadził. Po powrocie syn usilnie domagał się uznania, odpytując ojca o wszystkie szczegóły: a prędkość jak zmieniałem? A biegi jak wrzucałem? A hamowałem w porę? A w lusterka dość często zerkałem? A zakręty brałem płynnie? Aż w końcu podsumował: to teraz już chyba jestem prawdziwym kierowcą? A ojciec stracił cierpliwość i pyta: Jakiego koloru miała miniówkę ta wysoka blondynka, cośmy ją mijali na Sienkiewicza, długie włosy, biuścik trójeczka, nogi do ziemi? Hę? Synowi szczęka opadła i mówi: Nie wiem… A ojciec na to: No to jeszcze nie jesteś prawdziwym kierowcą!
Może nie mam racji , ale podejrzewam , że jedną z przyczyn wypadków komunikacyjnych spowodowanych przez kobiety , jest gadatliwość przez komórkę w czasie jazdy
A mężczyźni nie gadają?
To za co mandaty dostają?
Wracam. Kawa powrotna. Bez benzyny tym razem
Dziwnie to 'brzmi”, czyżbyś pijał kawę z benzyną?
Otóż wydaje mi się, że kawa dla pana Z., a benzyna dla samochodu, ale mogę się mylić. Ciekawe, jak by było bardziej opłacalnie?
Dzień dobry
Pada coś z deszczu (trudno mi to nazwać)… I tak jak rzeki miały bardzo niski poziom, tak przez te kilka dni osiągnęły poziom wody niemal alarmowy. 
Chociaż gdyby to co spadło leciało z nieba w postaci śniegu, to mielibyśmy zaspy po pas
Także może i lepiej, że tylko mokro… 
U mnie mokro
Super zima
Witaj! Wygląda na to, że cały świat jest „zapłakany”…
U nas niby tak kapało, kapało, niby nic… a większość śniegu dziwnym trafem zniknęła z ulic. Znaczy roztopiło.
A my się zimy nie boimy, bo leżakujemy pod kordełką. Cz. Janczarski zapowiada:
„Kraczą wrony na brzezinie:
– Oj, nieprędko zima minie!”
Wrony widziałem wczoraj i jak zwykle zdezorientowałem je kompletnie, kracząc do nich.
Ciekawe, co im wykrakałem?
Tak na marginesie, wieczorem wybywam. Wyciągają mnie na jedno towarzyskie spotkanie… Ale jeszcze z półtorej godziny posiedzę.
No to duuużo przyjemności
Z góry dziękuję!
Wybywam…
Akcja „Rok Leśmiana” zatacza coraz większe kręgi – dzięki wizycie u Ultry znalazłem stosowny banner (za przytoczoną tam zgodą Jotki).
Jutro poczytam, teraz się pożegnam…

Quackie wyciągnięty, nie wiadomo na jak długo, to może ja zamieszczę coś na dobranoc. Pamiętacie Vanessę Mae? To wyobraźcie sobie cztery Vanessy jako kwartet. Albo lepiej popatrzcie na rumuński kwartet Amadeus.
No to jeszcze dla ukojenia spokojne światełko magicznej lampki…

Dobranoc:-)
Dzień dobry
Pięknie grają te Vanessy 
Dzień dobry. Pięknie dziękuję za zastępstwo dobranocne, wróciłem koło pierwszej, więc dobranocka byłaby mocno opóźniona.
A dzisiaj trochę Wyspy, trochę biegania. A właściwie jeżdżenia.
A ja dziś będę tylko przed południem i wieczorem. Po południu, wiadomo… dzień babci
O, widzisz, muszę dyskretnie przypomnieć Juniorom. Oni jeszcze mają babcie i dziadka.
Moja wnuczka nie ma już żadnego dziadka, ale babcie ma dwie. Dziś się wszyscy razem spotykamy.
U nas to mało prawdopodobne, bo moi rodzice kursują między Kielcami a Żywcem, a teściowa nie kursuje, tylko siedzi na miejscu w Bydgoszczy.
W takim przypadku, musi wystarczyć telefon. Liczy się pamięć.
Witajcie!
Ja też mam dzień rozbiegany, i co gorsza niespecjalnie widać koniec…
U mnie na szczęście jest to dość zaplanowane i widać koniec jak najbardziej.
Dzień dobry. Zyje! zawiadamiam.
I stawiam Wam kawę po marokańsku. Pyszna
I nawet z ziaren prywiezionych z Maroko.! Nie – nie byłam jak mnie nie było. Zajmowałam się moim zdrowiem . I znajomej zdrowiem. Doszłam do wniosku ,że ja już lepiej nie będę więcej badań robiła bo ja przecież JESTEM OKAZ ZDROWIA!!!! 
I tak trzymać, Reniu, JESTEŚ OKAZEM ZDROWIA!!!
Miło Cię widzieć 
Oczywiście chętnie się napiję marokańskiej kawy
Dzień dobry! Jak marokańska, to z kardamonem? Chętnie się napiję 🙂
No i jeżeli się zajmowałaś, a jesteś, to wnioskuje, że ze zdrowiem lepiej?
Owóż i jestem, jeszcze tylko parę zajęć domowych trzeba będzie odbębnić, ale poza tym właściwie bez specjalnych przerw.
A ja przed 14,00 wybywam 🙂
To prawie zmiana warty na Wyspie
prawie jak w Grecji
albo, co gorsza, na granicy indyjsko-pakistańskiej
Śmieszą mnie te nienaturalne kroki
W Grecji to w sumie tylko kwestia pomponów, ale na granicy Indie-Pakistan to demonstracja oficjalnej wzajemnej wrogości, posunięta tak daleko, jak tylko się da bez rękoczynów.
Widać to po tym dzikim wzroku
Czyż to nie śmieszne?
Ano właśnie. Z granicy indyjsko-pakistańskiej też są filmiki (w sumie nie wiem, czy bardziej śmieszne, czy bardziej przerażające – chociaż może lepiej, że się to kanalizuje w takiej formie, niż mieliby toczyć wojnę.)
Obejrzałam kilka takich filmików, ale nie będę ich tu umieszczać. Trzeba by im poświęcić osobne pięterko.
Klasyka:
Też mi to przyszło do głowy, ale podejrzewam, że grecki rytuał ma jakieś historyczne (?) uzasadnienie.
Od kiedy główną siłą bojową przestało być chaotyczne rycerstwo, stały się nią dobrze wytresowane czworoboki piechoty, będące w stanie ignorować ostrzał artyleryjski. Przez kilkaset lat o potędze armii świadczył poziom musztry – paradne kroki defilad i zmian warty są IMHO reliktami tego stanu rzeczy…
Tak, to możliwe, z tym że ja myślałem, że może jest to jakaś symbolika historyczna, np. symbol buntu przeciwko opresji tureckiej, wyrażający się tym, że Turcy w szarawarach nie mogliby tak wysoko podnosić nóg (przykład kompletnie wyssany z palca, ale chodziło mi o coś w podobie).
Jest to doprowadzony do granic absurdu krok defiladowy; ten zaś jest prawie taki sam w każdej armii.
A zwolnione tempo? To dopiero absurd. A jak muszą się jeszcze zgrać w zwolnionym tempie – uniesienie nogi – pauza – zgięcie w kolanie – pauza – wyprostowanie – pauza – zetknięcie stopy ze stopą kolegi – pauza – oderwanie stopy od stopy kolegi itd itd. To przecież ciężko wytrzymać na jednej nodze.
Chyba że tu już nie trzeba wyjaśnienia, dlaczego. W sensie wojskowości jako takiej. Na zasadzie:
– Panie majorze, dlaczego musimy chodzić w ten sposób?
– Kowalski, do tamtego drzewa i z powrotem, biegusiem, w masce pe-gaz!
No, trzeba się szykować do wyjścia
Miłej wizyty!
Dziękuję, była miła.
Obejrzałam sobie skoki. Fajna atmosfera. Lubię skoczków – nie tylko naszych. Fajne chłopcy są ,tylko chudzi straszliwie. Jedyny sport,który ogalądam…Nie mam baci,sama babcią nie jestem więc mam spokojny weekend
Ja też oglądałam skoki. Nasi są bardzo dobrzy.
Ja nie oglądałem niestety, bo siedzę (na szczęście przy komputerze) i przygotowuję się do słomianego wdowieństwa. Znaczy czyszczę pamięć w aparatach i takie tam.
Była emocja…
Czytałem właśnie relację. I bardzo dobrze, że była, w sporcie powinny być emocje.
Hmmm… czyszczenie pamięci w aparatach kojarzyłbym raczej z przygotowaniem do powrotu Szanownej…
Yyy, no więc ja nie będę dokumentował przebiegu słomianego wdowieństwa żadnym aparatem!
Bo i co tu dokumentować? Chyba, że masz coś w planach… Ale czasem lepiej…
Czy ma ktoś pomysł na nowe pięterko? To ma już pomad 310 stopni…
A ja idę pod kordełkę, dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Dawno (?) nie było nic w klimatach celtyckich, to będzie dzisiaj. Staroć z lat 90′, z jednej z moich ulubionych płyt, „Delirium” grupy Capercaillie, utwór „Waiting For The Wheel To Turn”. Niby nie taki jednoznacznie dobranockowy, bo dość rytmiczny, ale jednocześnie spokojny i na tyle melodyjny, że w sumie to czemu nie?
Snów o obrotach koła, najlepiej fortuny.
Dzisiaj i lampka wcześniej, bo jutro cały dzień na wyborach regionalnych… Niechaj działa!

TO JA JESZCZE Z LATARECZKĄ …
czy na Wyspie są Dziadkowie ????
jeśli są,to życzenia od babci Hani
Dzień dobry

Ale się ulatałam biegając po wpisach. Zapraszam na nowe pięterko, będzie łatwiej…