« Październik z potworem Wpis o niczym »

Zion po raz kolejny…

Dwa weekendy z rzędu nie byliśmy na żadnej wycieczce i aż nas ssało, żeby się gdzieś wybrać. Co prawda z racji gości w sobotę, zostało mi trochę zajęć domowych, ale odłożyłam je na później… musieliśmy się „przewietrzyć” ze względu na zdrowie psychiczne…
Doszłam do wniosku, że najlepiej wybrać się do Zion, nad Lake Michigan. Niecała godzina jazdy samochodem… wrócimy w miarę wcześnie i zdążę zrobić to czego jeszcze nie zrobiłam.
Głównie myślałam o tych wężach wylegujących się na ścieżkach… w ubiegłym roku było ich sporo. Widzieliśmy tylko jednego… na drodze. Ktoś go rozjechał. Nie robiłam zdjęcia, bo nie był to miły widok. Ślady krwi na asfalcie i zmiażdżona głowa… nie ma się czym zachwycać…

Po obejściu naszego „pondzika”, pojechaliśmy nad jezioro. Wiało! Ale tak bez przesady. Na pewno nie był to sztorm, chociaż fale uderzające o brzeg „ryczały” dość głośno…
Na parkingu znowu spotkaliśmy tę samą kobietę z reklamówkami pełnymi kamieni z plaży. Pakowała je do samochodu na parkingu. Jak zauważyliśmy, stała na miejscu dla inwalidów. I tak sobie pomyślałam, że to inwalidztwo, to chyba psychiczne… siaty z kamieniami na pewno sporo ważyły, czyli na ciele zdrowa… A kto o zdrowych zmysłach ryzykuje potężny mandat dla kamieni? W sumie to oboje byliśmy ciekawi, czy ona tak w każdy weekend zbiera i wywozi te kamienie? Drogę sobie nimi wysypuje, czy jak? Ale przecież się nie zapytamy…

Obeszliśmy, pooddychali świeżym powietrzem i można było wrócić do domu. Ciekawe jaka będzie pogoda w ten weekend. Nie chciałabym spędzić go w domu…

176 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Zapraszam na wycieczkę nad Lake Michigan Happy-Grin
    Trochę to pisane „na chybcika”, ale przejść się można Delighted

  2. miral59 pisze:

    Miłego spacerowania życzę, a o Waszych wrażeniach poczytam sobie rano (u mnie). Teraz już mi się oczęta kleją i czas mi do łóżeczka kordelka

  3. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Jak zwykle spacer Miralki świetny, że o zdjęciach nie wspomnę.

    A u nas taka sytuacja z rana: nie przyjechał busik po Kubę. Nie wiadomo dlaczego, bo nie można się dodzwonić.
    40 minut Kuba siedział na dole i czekał, aż kazałam mu wracać na górę, bo to dłużej nie miało sensu.
    No i teraz pytanie: co by było, gdybym musiała wyjść do pracy? Bo wg orzecznika ds. niepełnosprawności Jakub nie wymaga stałej opieki i tak ma w papierach. A on sam zostać nie może. Czyli formalnie ja jestem bumelantka, co d**y do roboty nie ruszy, a faktycznie ruszyć nie może, bo w takich nieprzewidzianych sytuacjach musiałaby się zwalniać. Nikt mi nie da dnia opieki nad 19latkiem, po którego szkolny transport nie przyjechał.

    • Zoe pisze:

      Te busy to czasem do szału doprowadzają. Córka też część drogi dojeżdża do szkoły busem. W poniedziałek z jakiegoś powodu miała tylko trzy lekcje a bus się nie zatrzymał. Nie było sensu iść do szkoły bo kolejny za dwie godziny. Ech życie. Ale ja jak napisałem poprzednio się nie denerwuję. Wcale. Prawie wcale:-)

      • Jo. pisze:

        Ja się nie denerwuję. Ostatecznie mąż wydał taką kasę na plastry antystresowe dla mnie, że nie mogę tego zmarnować jakimś głupim zdenerowaniem!
        Overjoy

    • miral59 pisze:

      Na temat busów szkolnych wypowiadać się nie będę, bo się nie znam. Te, którymi dojeżdżały moje dzieci, zawsze były na czas i nie zdarzyło się, żeby się któryś nie zatrzymał… Pleasure

  4. Jo. pisze:

    Śniadanko?
    expresso PofCooks Roll i herbatka Kawa1

  5. Zoe pisze:

    Ale super fotki tych ptaków. Rewelacja.

  6. Jo. pisze:

    Jeszcze raz obejrzałam zdjęcia.
    Ten szum fal naprawdę działa Wink

      • Jo. pisze:

        Tylko Titanika brakuje…

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Jak to dobrze, że siedzimy w ciepłym, nie bujającym się, pokoju a za oknem żadnych fal…
        Tired

      • maradag pisze:

        Prawie choroby morskiej dostałam….bo tak zaraz po śniadaniu fale jakieś się tu serwuje Wink
        Ale zdjęcia Miral cudne OkOk

      • Gimi**** pisze:

        Jeju, to na zawał można zejść!
        Lepsze niż kawa;)
        Podczas ostatniej wizyty nad Bałtykiem przepłynęliśmy się „statkiem pirackim” wiało mocno, przechylało nieźle, kropelki słonej wody pryskały od czasu do czasu na twarz, ale jak fala przepłynęła przez pokład i zmoczyła kilka osób chyba do suchej nitki, a nam zalała wózek to żarty się skończyły, dziewczyny kurczowo trzymały się czego popadło, i siedziały schowane pod tatową bluzą cichutko jak myszki pod miotłą. Jednak ledwie dotknęły stopą stabilnego lądu zaraz chciały wracać.

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ot, spacerek! Ptaszki pozują i wdają się w dyskusję, czapla z ptasiej drogówki nie próbuje wystawić mandatu, zdumione żółwie zadzierają głowy, a słynny kompozytor L.M. dodaje podkład dźwiękowy. I jeszcze popatrz, Mańka, akrobaci!
    Delighted Brawo!

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zdjęcia dzisiaj bardziej kameralne (może z wyjątkiem fal na jeziorze i żaglówki), ale jak zwykle urodziwe. Że też te stwory tak uciekają na widok człowieka! Miło, że kowalik tak się dał obfotografować.

  9. Quackie pisze:

    To ja milczkiem zmykam tam, gdzie zwykle…

  10. Gimi**** pisze:

    Piękne zdjęcia, te ptaszki to Cię bardzo muszą lubić, że tak ładnie pozują;)

    • miral59 pisze:

      Jeśli to miałoby być miarą, to chyba nas nie znoszą, wręcz nienawidzą Wink Overjoy
      Spryszczają w takim tempie, że tylko co któremuś uda się cyknąć fotkę, a i to nie zawsze wyraźną Overjoy Podobnie mają żółwie. Nie da się podejść za blisko, bo momentalnie kryją się pod wodą i dopiero po jakimś czasie wystawiają łebki Wink Na całość żółwia trzeba sporo poczekać w bezruchu Happy-Grin

  11. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  12. miral59 pisze:

    Dziś jadę wcześniej do pracy Sad
    Także… do zobaczyska sad-bye

  13. Zoe pisze:

    Wiem jakiego artystę mr. Q. wrzuci dzisiaj na dobranoc;-)

  14. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Miral jak zwykle po mistrzowsku serwuje swoje fotograficzne obserwacje przyrody . Trochę szarpie mną zazdrość , cholera , żeby to były nasze mazowszańskie czapelki , sikorki , pasówki białobrewe , żółwiki ,a nie bóg wie skąd ładna , ale niedostępna dla oczu obca przyroda . Chociaż czasami obca też jest ciekawa jak np . śródziemnomorska mucha , która zastępuje pszczoły w zapylaniu kwiatów o zapachu … o którym nie warto wspominać ze względu na Panie . Inna mucha dostała się nawet do pracy dysertacyjnej jako ciekawostka ze względu na swoje owłosienie i warunki aerodynamiczne . Jak widać ciekawy jest ten świat …nawet takie muchy mogą denerwować ,albo pomóc w naukowej karierze . Tears

    • miral59 pisze:

      Dzień dobry Maksiu Delighted
      Nie przesadzaj. W Polsce masz całą gamę ptaków i zwierzaków. Czapelki masz prawie identyczne. U mnie jest czapla modra, w Polsce siwa. Wyglądają niemal identycznie i nawet stanowią rodzinę. Naukowcy wydzielili dwa gatunki, chociaż kiedyś się liczyło jako jeden. Łyski masz też identyczne, a to że w nazwie jest „amerykańska” nic nie znaczy.To samo dotyczy pustułki, mysikrólików, czyży, drozdów, czy kowalików. Nawet jeśli to inna odmiana to są bardzo podobne Happy-Grin A co do rybaczka popielatego, który na moim zdjęciu jest tylko niebieskawą plamą, to w Polsce jest jego cudny krewniak – zimorodek. Nie mam szans go obcykać, bo w Ameryce takich nie ma Sad
      Mogę dodać, że w grupie Ptaki patrzę z zazdrością na pierzaste z Australii Wink Kukabura, czy lirogon są cudne, że o innych nie wspomnę. Pleasure
      Każdy chyba kontynent ma swoje cuda… Approve
      A co do much… czytałam i o medycznych. To znaczy… są to muchy, które na psującym się mięsie składają jajeczka, a te rosną w postaci larw. Takie larwy wpuszcza się do ran ludzkich i one bardzo ładnie je czyszczą z gnijących tkanek. Jest to zabieg bezbolesny, bo larwy nie ruszają zdrowych części. Muchy są zwyczajne, ale muszą być hodowlane, pozbawione jakichkolwiek bakterii i zarazków, żeby nie wprowadzić infekcji. W Polsce nie jest to popularna metoda. A szkoda…
      A świat jest ogromnie ciekawy, tylko trzeba umieć otworzyć oczy i patrzeć… Happy-Grin

  15. rena pisze:

    Dzień dobry. Miral to już zawodowieć wręcz. Zdjęcia piękne a i relacja całkiem całkiem – dla mnie zawsze interesująca.
    Ja dziś troszkę wyszłam z siebie w Maximinie. Właściwie miałam być jeszcze na spotkaniu .Temat – opieka nad starcami i niepełnosprawnymi.Dla mnie trudny temat a dziś rano był też jeszcze inny- o różnicach kulturowych tudzież o tym, że przybysze z innych stref kulturowych muszą podpisać deklarację ,że są zobowiązani respektować prawo holenderskie. Było głośno, duszno, gorąco i mój system nerwowy tego nie wytrzymał. Punkt. Chyba mam nawrót przeziębienia, spuchnięte tym razem oczy .Tak, że zdjęcia Miral podziałały kojąco.ech..
    Komar zdechł, dziś mnie nie prześladował bzyczeniem.. Wink

    • Quackie pisze:

      Yyy, ale to chyba dotyczy imigrantów z innych kontynentów bardziej? A nie z tego samego, że tak powiem, kręgu kulturowego?

    • miral59 pisze:

      Jak to dobrze, że chociaż mogłam się na coś przydać. A przynajmniej moje (i męża) zdjęcia Pleasure
      A taka atmosfera – „głośno, duszno, gorąco” – nawet zdrowego mogła powalić, a co dopiero Ciebie, skoro nie do końca wyzdrowiałaś Sad
      Tematy ciekawe, to muszę przyznać. Lepiej widzieć jak się takimi osobami opiekować, bo nawet jeśli w pracy nie masz z nimi styczności, to kiedyś może się to przydać Happy
      Co do różnic kulturowych… Nie muszę chyba pisać, gdzie niektórzy mają takie deklaracje… niby podpiszą, a i tak swoje robią. Niektórym niczego nie da się wytłumaczyć, bo i tak nie są w stanie zrozumieć. Nauczyliśmy się żyć życiem innych i wtryniać swój nos we wszystko. Nawet do czyjegoś łóżka i czyjejś d…łoni Wink I oczywiście duża część społeczności chce zmusić innych do takiego postępowania, jakie IM pasuje. Gonić „ciapatych”, gonić „homosiów”, za aborcję do pudła. O gnaniu innych wiar, czy tych „diabelskich” ateistów nawet nie wspominam…
      A swoją drogą, ciekawi mnie, czy jeśli ktoś podpisze taką deklarację, to w razie jej niedotrzymania, będą wyciągane jakieś konsekwencje? Nie wiem… jakieś więzienie, czy deportacja?

  16. Quackie pisze:

    Fajrant. Ale wieczorem wychodzę na pewne bardzo kulturalne spotkanie.

  17. rena pisze:

    Wszystkich, z tego samego kontynentu też.Jeżeli w Polsce odmawia się godnego życia homoseksualistom i lesbijkom, to Polak przyjeżdżający do Holandi musi respektować to, że w Holandii homo nie biją. Mają koegzystować wszystkie religie, i mają się wzajemnie tolerować. Jak Arabka zechce chodzić w chustce to ma chodzić i nikt nie ma prawa jej tej chustki zerwać z głowy, i żaden z Polaków typu ONR nie może pokazywać Holendrom jak się z „ciapatymi” obchodzić. I o to chodzi. Już nie wspomnę o równych prawach kobiet i mężczyzn itp .Oraz do godnej śmierci czyli eutanazji. Oczywiście – głownie chodzi o tych z innych kręgów kulturowych ale….

  18. rena pisze:

    Na ten „raj” pracują wszyscy.Zainteresowani też. Ci z „innych kręgów kulturowych”… Wink1

  19. rena pisze:

    A przyjeżdżajcie. Mam pokój gościnny Delighted

  20. rena pisze:

    I jeden zapasowy rower Happy-Grin

  21. rena pisze:

    Hmm 100 km ,zakładając ,że zrobisz 100 dziennie to za 10 dni??? Hi1 Witam w moich skromnych progach

  22. Jo. pisze:

    Żegnam się i chwilowo nie wiem, kiedy wrócę.

  23. Bożena pisze:

    Tak i ja się pożegnam do jutra. GoodNight kordelka

  24. Kopciuszek pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Wycieczka i dokumentacja fotograficzna Miralki jak zawsze świetna!!! Ta żaglówka faktycznie pięknie wyszła:) Zdjęcie następne po żaglówce niesamowicie przypomina mi miejsce mojego leżakowania urlopowego i przywołało miłe wspomnienia Approve
    A teraz już się pożegnam bo nie czuję siebie Aerobics
    Pięknej nocy życzę:)
    Dobranoc lulu

  25. Tetryk56 pisze:

    Tak między śpiące głowy rzucam pytanie: co sądzicie o literackim Noblu’2016?

  26. rena pisze:

    To może jednak jakąs balladę laureata? Tak na dobranoc? Dlaczego nie – się pytam. I dobrze,że ją dostał .Bo jakoś ten Nobel znormalniał..to jest tylko prywatne zdanie. Happy

  27. Quackie pisze:

    No i tak, najpierw wybyłem do Gdańska, po powrocie jeszcze mnie zagonili do jednej roboty i na Wyspę wszedłem dopiero teraz.

    Chcecie ballady laureata? To będzie.

    Dobranocka z Noblem, tak minimalistycznie.

    Pleasure

    Snów o nagrodach od życia, nawet niekoniecznie Nobla.

  28. Tetryk56 pisze:

    Pukajmy zatem do snu bram…

  29. Zoe pisze:

    Puk, puk. Piątek. Dzień dobry. Happy

  30. Zoe pisze:

    Przyszedłem dzisiaj do pracy z namalowanymi kredką wąsami. Kobiety z namalowanymi kredką brwiami stwierdziły, że jestem debilem Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

  31. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Czyste, niebieskie niebo poprzecinane jedynie smugami po samolotach i gdzieś u dołu powolutku wychyla się wielkie, pomarańczowe słońce. Takie poranki mógłbym mieć przez całą jesień! Pleasure

    • Zoe pisze:

      U mnie też są te smugi. Jeszcze tak aby kilka stopni temperatura się podniosła…

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Czyste niebo i pierwszy przymrozek tej jesieni…
      Dzisiaj trawy po raz pierwszy (w moich stronach) były pokryte szronem…
      Amazed
      A ja bez szalika Afraid

      • Bożena pisze:

        U mnie dachy samochodów były białe…

      • Quackie pisze:

        Ciekawe, a tutaj plus pięć.

      • Kopciuszek pisze:

        U mnie dzisiaj rano też było zimnooo, termometr pokazywał -3 stopnie. Trawa w ogrodzie biała, szyby w aucie trzeba było skrobać 🙁 Boję się o moje roślinki, czy nie pomarzły, jeszcze nie zabezpieczyłam 🙁 Nic … zaczekam na LENIWĄ OGRODNICZKĘ może coś podpowie Worry
        Jo … Shout

        • Jo. pisze:

          O MATKO BOSKA

          Ja też nie zabezpieczyłam.
          A co masz do pomarznięcia?

          • Kopciuszek pisze:

            Magnolie, azalie (te japońskie karłowate) i budleja dawida. Reszta jeszcze powinna sobie poradzić bez osłonki 🙁

            • Jo. pisze:

              Nie, nie trzeba nic z nimi robić.

              Chyba, że bardzo młode nasadzenia – to owinąć agrowłókniną. Ale mam wątpliwości czy już teraz, bo one takie spadki temperatury do około zera to wytrzymują. Magnolię młodą można owinąć na mrozy.

              Budleja i tak przemarznie od góry, ale ją się na wiosnę przycina 2/3 więc nie ma to znaczenia.

              Jeśli zrobi się ciepło, około 10 stopni, to musisz te kokony porozwijać, bo się rośliny ugotują.

              Żadna folia, broń Boże. Agrowłóknina.

      • miral59 pisze:

        U mnie „przymrozek” miał ok.+4C i w wiadomościach wszyscy byli wielce podnieceni, że tak zimno Overjoy A to w sumie prawie połowa października… Temperatury u nas skaczą jak wszy po grzebieniu i na poniedziałek zapowiadają 27C, czyli znowu ciepło Happy-Grin

  32. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Pora na poranną kawę expresso

    Mistrzu Q dziękuję za wieczorną kołysankę. Dla mnie jest to najukochańsza z piosenek Boba Dylana In Love
    Zresztą polska wersja, w wykonaniu Maryli Rodowicz, jest równie dobra jak oryginał (co się rzadko zdarza)

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry. A wiesz, że nawet nie kojarzyłem wersji Maryli? Całe życie człowiek się uczy. A jako autor tekstu figuruje Jacek Korczakowski (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Korczakowski) i nie wiem, jakim cudem nie kojarzę tego nazwiska, biorąc pod uwagę, jaki to był wszechstronny człowiek i że działał we wszystkich bliskich mi branżach.

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      A widzisz…
      Tym razem ja nie wiedziałem, że to właśnie Korczakowski był autorem… Byłem (prawie) pewien, że to Osiecka „popełniła” tłumaczenie Dylana Wink
      Nie zmienia to faktu, że Maryla, w czasach przaśno-hipisowskich była wręcz wymarzona do śpiewania Jego piosenek po polsku Happy-Grin
      Dla porządku dodam, że polska wersja ma tytuł „Czas wszystko zmienia”

  34. Quackie pisze:

    Po dziewiątej – zmykam.

    A wczesnym popołudniem, koło pierwszej, może drugiej – wybywamy na weekend, więc będzie mnie mniej. W niedzielę powrót.

  35. Gimi**** pisze:

    Dzień dobry,
    Proszę o pozytywne myśli, mój tata najprawdopodobniej w tej chwili leży na stole i grzebią mu w sercu, Boże ja się stresuję….

  36. Quackie pisze:

    Kochani, za chwilę wybywam, będę z powrotem najpóźniej w niedzielę…

  37. Gimi**** pisze:

    Już po zabiegu, rozmawia mówi że dobrze jest, ale jeszcze nie było rozmowy z lekarzem „po”.
    Dziękuję za kciuki.
    Co za dzień, co za tydzień:(
    Wybywam z Wyspy, może wieczorem zajrzę posłuchać dobranocki.
    Miłego popiątku dla Wszystkich;)
    Do zobaczenia w poniedziałek.
    sad-bye

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Do zobaczenia Bye
      Na wszelki wypadek potrzymam jeszcze kciuki… Approve

      • Gimi**** pisze:

        Kciuki się przydadzą jeszcze w późniejszym terminie, zabieg się nie powiódł, żaden z trzech:-(

        • miral59 pisze:

          Nie bardzo rozumiem tego:”…zabieg się nie powiódł, żaden z trzech”. Czy możesz to nam jakoś przybliżyć? Sama załapałam „stresa”. Nie mam już rodziców, ale… chyba każdy chciałby mieć ich jak najdłużej. Czy to coś bardzo złego, czy tylko jakaś usterka, którą można naprawić kolejną operacją?

  38. Bożena pisze:

    Znów wieczór, dzień coraz krótszy. Ale dziś chociaż świeciło słońce i jakoś raźniej było… tylko ten zimny wiatr zawiewał Wink1

  39. Quackie pisze:

    Melduję posłusznie, że dojechaliśmy cało, aczkolwiek im bliżej celu, tym większe korki. Przeżyliśmy wszakże.

    Co do dobranocki, to będę zmuszony poprosić (nieco później wieczorem) o pomoc, bo stąd wchodzę na Wyspę niezalogowany i nie mogę osadzać filmów.

  40. Jo. pisze:

    Nie, nie wróciłam. Przeglądałam Wyspę jedynie.

    To, co tu się dzieje, to w ogóle… Szlag by ich i tak dalej.

    • Kopciuszek pisze:

      Misio Nie daj się!

    • Max pisze:

      Nie wiem o co chodzi , ale popieram ” szlag by ich i tak dalej” . Mam problem z panem doktorem pierwszego nietaktu , ale powtarzam sobie , że tylko w cierpieniu uszlachetnia się moja dusza . Nie jest to żadna dla Ciebie pociecha ,ale tak zwyczajnie , po ludzku , w kompanii jest zawsze razniej Damy radę Jo , choć ja na pewno jestem bez-duszny . Tears

      • Jo. pisze:

        Dzięki.
        Ja mam problem taki, że mój lekarz prowadzący nie pojawił się w szpitalu, a na inny termin do niego nie zapisują. I zostałam na lodzie. Bez nowej wizyty, bez leków, bez wyników badań bo nie chcą mi ich wydać – wyłącznie lekarzowi, do którego nie mogą mnie zapisać. A, no i z toczniem na etapie stabilizowania, wymagającym monitorowania. Bo na niego się po prostu umiera.

        Ręce mi opadły chwilowo. Zwłaszcza, że równolegle mam w dość zaawansowanym nowotworze ojczyma. I dwóch autystycznych synów w domu.

        Dam radę. Tylko jeszcze nie wiem JAK.

        • Bożena pisze:

          To może mogłabyś zgłosić się do szpitala na ostry dyżur? Przecież nie mogą zostawić Cię bez pomocy!

          • Jo. pisze:

            Bożenko – mnue diagnozowali pięć lat. Potem trafiłam do tej lekarki, jedynej która się zawzięła, żeby znaleźć, co mnie wykańcza. Trzy lata robiła mi badania. Chyba wszystkie, jakie się dało. Bo ja miałam nietypowy obraz i w badaniach nie wychodziły mi antygeny toczniowe. I jak ja mam teraz szukać nowego lekarza to mi się słabo robi…

            • miral59 pisze:

              Bez komentarza, Jo Misio Tego się nie da skomentować nie używając słów omijanych w słownikach… Trzymam kciuki za powodzenie… może jakoś to da się załatwić i trafić do odpowiedniej pani doktor… I-Wish
              A swoją drogą, co za wysyp problemów zdrowotnych… U Gimi i u Ciebie… Sad

  41. Kopciuszek pisze:

    Się pożegnam. Muszę jeszcze upiec serniczek a skoro świt jadę się edukować.

    Dobranoc lulu

  42. Tetryk56 pisze:

    Ja jeszcze jestem w domu, ale na weekend (jutro) też wybywam. Późne kartoflisko Delighted

  43. Quackie pisze:

    Dopiero teraz mi się udało wrócić na Wyspę.

    Dzisiaj dobranocka będzie dziarska, bo przy piątku.

    Kiedy pod koniec lat siedemdziesiątych kręcono film o sierżancie Pepperze, z wykorzystaniem piosenek Beatlesów, ale w wykonaniu Bee Gees, Petera Framptona i jeszcze paru zespołów i muzyków, była to jedna z najbardziej spektakularnych klap w historii filmów muzycznych.

    A mnie się całkiem podoba ta muzyka. Mimo że to z pewnością nie Beatlesi.

    Dlatego dzisiaj zagrają na dobranoc Earth, Wind & Fire w dyskotekowej, funkującej przeróbce „Got To Get You Into My Life”.

    Snów pozytywnych

  44. Tetryk56 pisze:

    Ukołysani przez trzy żywioły (ziemi, wiatru i ognia) śpijmy zatem spokojnie… i do zobaczenia w niedzielę wieczorem.

  45. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie piąteczek już mija i prawie zaczęła się sobota. Niby nie pracowałam, ale chyba wolałabym iść do pracy Wink Tired Chyba przestanę lubić dni wolne… Weary Za dużo mam zajęć. Chociaż muszę przyznać, że jak w końcu wymieniłam olej w samochodzie, to chodzi jak przecinak Wink Powinnam wymienić ok. 5tys. mil (8 tys. km) wcześniej, ale najpierw nie sprawdziłam, a potem nie miałam czasu Wink I jakoś tak się przeciągnęło… Całe szczęście w tym Firestone nie dyskutują, nie strofują, a po prostu wymieniają Happy-Grin Ostatecznie nie robią tego za darmo… Wink
    O innych zajęciach wolę nie wspominać, bo za dużo tego było. Na jutro sama nie wiem jakie plany. Czy zaczniemy od zakupów, od prania, czy wycieczki Happy-Grin Zobaczymy jak wstaniemy Wink Happy-Grin

  46. miral59 pisze:

    Miłego weekendu życzę Delighted

  47. Bożena pisze:

    Dzień dobry bardzo Delighted

  48. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Jeszcze słowo o problemach nie tylko Jo . W Warszawie , ale nie tylko, tzw. publiczna służba zdrowia tak skutecznie wymieszano z prywatną , że łatwo zgubić się , zwłaszcza z odpowiedzialnością za pacjenta . Wszystko zależy od uczciwości lekarza , a tu jak w życiu , różnie bywa . Na warszawskiej Woli trzy byłe restauracje i olbrzymi Powszechny Dom Towarowy zamieniono na prywatne gabinety lekarskie . Czy poprawiła się opieka lekarska ? Dałem się namówić na zabieg usunięcia woreczka żółciowego metoda laparoskopową w prywatnej ,soboto- niedzielnej klinice . Zabieg nie powiódł się i w poniedziałek rano z czterema dziurami w brzuchu i sączkami , pojechałem taksówką do publicznego szpitala , gdzie pan doktór z prywatnej kliniki też pracował . Po kłopotach na izbie przyjęć , wreszcie dostałem łóżko na oddziale i czekałem w kolejce na operację równe 12 dni ! Karmiono mnie oczywiście kroplówkami , bo w każdej chwili można było trafić na stół operacyjny …I tak wyglądała moja zapobiegliwość , aby prywatnie , za własne pieniądze , na własne życzenie ,mieć tylko same kłopoty , w tym cztery, nikomu niepotrzebne dziury w brzuchu . Tears

    Tears

  49. Bożena pisze:

    Ręce opadają. Za komuny jak było tak było, ja nie narzekałam. Ale o podobnej „opiece medycznej” nie słyszałam. Amazed

    • Max pisze:

      Jeszcze jeden przykład . W przychodni publicznej pan doktór zaproponował mi przeprowadzenie próby wysiłkowej w swoim prywatnym gabinecie na Żoliborzu . Pojechałem . Wszedłem do prywatnego gabinetu, ale też w publicznej przychodni , w którym była rozsuwana ścianka do pracowni wysiłkowej publicznej , ale na prywatne potrzeby pana doktora . Sprzęt , aparatura publiczna , a interes prywatny . Pal sześć , jeśli robi się to dla dobra pacjenta , ale ilu ludzi naiwnych , w trosce o zdrowie ,napędza kasę , nie lekarzom , a cwaniakom , którzy nie mają żadnych oporów przy ściąganiu daniny . Amen…. Cry

  50. rena pisze:

    Dzień dobry.
    Jak tak czytam o Waszych problemach to mi się jawi moje życie jak pasmo szczęścia.Chociaż przecież też jakieś problemy mam. Kłody mi czasem rzucane są pod nogi. np fiskus, któremu się wydaje,że moja polska emerytura wzrasta o niemożliwe pieniądze co 3 miesiące.I liczą mnie i liczą,jesu i wnerwiają okropnie.Tony papieru i nerwów mnnie Weary e to kosztuje…i pada za oknem ech…
    Pomimo wszystko uśmiechu życzę wszystkim Delighted

  51. Zoe1 pisze:

    Dzień dobry. Pracowita sobota.

  52. Bożena pisze:

    Co tak tutaj cicho? Może coś zagrać?

  53. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ja też na krótko, bo zaraz wyjeżdżamy. Na razie na zakupy, bo pochmurno…

  54. rena pisze:

    Faktycznie cichutko dzisiaj …

  55. Tetryk56 pisze:

    Pozdrawiam Wyspę z Wielkiej Wsi. Niestety z telefonu, więc prosze o dobranockę i lampkę 🙂

  56. Zoe pisze:

    Uff. Cały dzień gonitwa. Padam, Dobranoc.

  57. rena pisze:

    No cóż i ja sobie pójde pod pierzynke kordelka

  58. Gimi**** pisze:

    Ja dziś z Mistrzem Tetrykiem na tej samej imprezie, dobrej nocy, ale żałujcie ze nie słyszycie tego co ja: dobranocki w wykonaniu Mistrza.
    Spokojnych snów.

  59. Zoe pisze:

    To ja w takim razie coś wkleję. Miałem na myśli Metallikę ale jednak będzie Kate Bush. W tym utworze nawet jej śmiech brzmi jak śpiew:

  60. Kopciuszek pisze:

    Dobranoc. Spokojnej nocy lulu

  61. Bożena pisze:

    Dzień dobry bardzo Delighted Znów niedziela Happy

  62. Bożena pisze:

    Zaparzam kawę, expresso herbatę, Kawa1 coś na ząbek PofCooks i się odmeldowuję do południa.

  63. rena pisze:

    U nas pięknie, około 20 stopni ma być, słonko – tak,że dzisiaj chce mi się. Wszystko.
    Dzien dobry. Kawa i herbatka – wszystko dziś przyjmuje. Rogalika też. Jak widzę słońce to już świat piękniejszy jest.. Delighted

  64. Bożena pisze:

    Tutaj senny dzień…https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/1003362_213515465438978_1531196343_n.png?oh=57da51042bed6fe2d488e12522f07663&oe=5868D216

    • Max pisze:

      Kotku … Znamy Twoje zwyczaje . Całą noc balujesz , walisz pięścią w ścianę abym cię usłyszał i nie myślał , że to już koniec balangi , a rano ….stoisz pod moimi drzwiami i prosisz o wyłączenie radia , bo nie możesz usnąć . Tak sobie myślę kotku , kiedy ty łowisz te myszy , bo w tym nocnym zgiełku nie ma mowy abyś spotkał jakąś myszkę , no może taką z tatuażu Thinking

  65. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wróciłem już, wczoraj gwiazdy się nie poukładały tak, żeby zawitać na Wyspę, ale dzisiaj już będę. Z przerwami, bo zapowiedziano już najazd na ten komputer…

    A chwilowo jeszcze wkleję, bo mi się udało – zdjęcie z czwartku wieczorem, z Gdańska, z ul. Długiej.

  66. Quackie pisze:

    To ja może spróbuję dawno temu zapowiadane pięterko uskutecznić.

  67. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Chyba jeszcze tu dziś nie byłam Worry Ale dziś taka leniwa niedziela…

  68. Quackie pisze:

    To zapraszam na nowe, niebywale lekkie pięterko 🙂

  69. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze tutaj.

    Ten utwór już był, ale w innym wykonaniu, i wcale nie oryginalnym.

    Dzisiaj Michael Buble i Kelly Rowland – „How Deep is Your Love”. Wolne, melodyjne i brzmi dość świeżo w tym wykonaniu.

    Snów, w których padają odpowiednie pytania.

  70. Tetryk56 pisze:

    Lampką też nie obciążę niebywale lekkiego 😉
    Spokojnych snów!

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)