Dwa weekendy z rzędu nie byliśmy na żadnej wycieczce i aż nas ssało, żeby się gdzieś wybrać. Co prawda z racji gości w sobotę, zostało mi trochę zajęć domowych, ale odłożyłam je na później… musieliśmy się „przewietrzyć” ze względu na zdrowie psychiczne…
Doszłam do wniosku, że najlepiej wybrać się do Zion, nad Lake Michigan. Niecała godzina jazdy samochodem… wrócimy w miarę wcześnie i zdążę zrobić to czego jeszcze nie zrobiłam.
Głównie myślałam o tych wężach wylegujących się na ścieżkach… w ubiegłym roku było ich sporo. Widzieliśmy tylko jednego… na drodze. Ktoś go rozjechał. Nie robiłam zdjęcia, bo nie był to miły widok. Ślady krwi na asfalcie i zmiażdżona głowa… nie ma się czym zachwycać…
Po obejściu naszego „pondzika”, pojechaliśmy nad jezioro. Wiało! Ale tak bez przesady. Na pewno nie był to sztorm, chociaż fale uderzające o brzeg „ryczały” dość głośno…
Na parkingu znowu spotkaliśmy tę samą kobietę z reklamówkami pełnymi kamieni z plaży. Pakowała je do samochodu na parkingu. Jak zauważyliśmy, stała na miejscu dla inwalidów. I tak sobie pomyślałam, że to inwalidztwo, to chyba psychiczne… siaty z kamieniami na pewno sporo ważyły, czyli na ciele zdrowa… A kto o zdrowych zmysłach ryzykuje potężny mandat dla kamieni? W sumie to oboje byliśmy ciekawi, czy ona tak w każdy weekend zbiera i wywozi te kamienie? Drogę sobie nimi wysypuje, czy jak? Ale przecież się nie zapytamy…
Obeszliśmy, pooddychali świeżym powietrzem i można było wrócić do domu. Ciekawe jaka będzie pogoda w ten weekend. Nie chciałabym spędzić go w domu…





Zapraszam na wycieczkę nad Lake Michigan

Trochę to pisane „na chybcika”, ale przejść się można
Dzień dobry na nowym pięterku
To nic, że „na chybcika” pisane, ale najważniejsze są piękne zdjęcia! 
Dzień dobry
Ptaszki są urocze…
Nie tyle zdjęcia piękne, tylko to co na zdjęciach
Miłego spacerowania życzę, a o Waszych wrażeniach poczytam sobie rano (u mnie). Teraz już mi się oczęta kleją i czas mi do łóżeczka
Miłych snów życzę
Dzień dobry.
Jak zwykle spacer Miralki świetny, że o zdjęciach nie wspomnę.
A u nas taka sytuacja z rana: nie przyjechał busik po Kubę. Nie wiadomo dlaczego, bo nie można się dodzwonić.
40 minut Kuba siedział na dole i czekał, aż kazałam mu wracać na górę, bo to dłużej nie miało sensu.
No i teraz pytanie: co by było, gdybym musiała wyjść do pracy? Bo wg orzecznika ds. niepełnosprawności Jakub nie wymaga stałej opieki i tak ma w papierach. A on sam zostać nie może. Czyli formalnie ja jestem bumelantka, co d**y do roboty nie ruszy, a faktycznie ruszyć nie może, bo w takich nieprzewidzianych sytuacjach musiałaby się zwalniać. Nikt mi nie da dnia opieki nad 19latkiem, po którego szkolny transport nie przyjechał.
Te busy to czasem do szału doprowadzają. Córka też część drogi dojeżdża do szkoły busem. W poniedziałek z jakiegoś powodu miała tylko trzy lekcje a bus się nie zatrzymał. Nie było sensu iść do szkoły bo kolejny za dwie godziny. Ech życie. Ale ja jak napisałem poprzednio się nie denerwuję. Wcale. Prawie wcale:-)
Ja się nie denerwuję. Ostatecznie mąż wydał taką kasę na plastry antystresowe dla mnie, że nie mogę tego zmarnować jakimś głupim zdenerowaniem!

Na temat busów szkolnych wypowiadać się nie będę, bo się nie znam. Te, którymi dojeżdżały moje dzieci, zawsze były na czas i nie zdarzyło się, żeby się któryś nie zatrzymał…
Śniadanko?
i herbatka 
Dzień dobry
Przyłączam się do kawy

Jakieś ciasteczko też się przyda
Kaaawwyyyy…
Dzień dobry,

Podstawiam filiżankę;)
Zwłaszcza, ze dziś o świcie okazało się, ze w domu kawa się skończyła i nikt nie kupił nowej?! Trzeba było wyżąć opakowanie i zrobić dwie lury:(
Jednoczę się z Tobą w bólu
To nieludzkie, zmuszać „kawosza” do picia „lury” z wyżętego opakowania…
Ale super fotki tych ptaków. Rewelacja.
Jeszcze raz obejrzałam zdjęcia.
Ten szum fal naprawdę działa
Działa
Tylko Titanika brakuje…
Jak to dobrze, że siedzimy w ciepłym, nie bujającym się, pokoju a za oknem żadnych fal…

Prawie choroby morskiej dostałam….bo tak zaraz po śniadaniu fale jakieś się tu serwuje

Ale zdjęcia Miral cudne
Jeju, to na zawał można zejść!
Lepsze niż kawa;)
Podczas ostatniej wizyty nad Bałtykiem przepłynęliśmy się „statkiem pirackim” wiało mocno, przechylało nieźle, kropelki słonej wody pryskały od czasu do czasu na twarz, ale jak fala przepłynęła przez pokład i zmoczyła kilka osób chyba do suchej nitki, a nam zalała wózek to żarty się skończyły, dziewczyny kurczowo trzymały się czego popadło, i siedziały schowane pod tatową bluzą cichutko jak myszki pod miotłą. Jednak ledwie dotknęły stopą stabilnego lądu zaraz chciały wracać.
Witajcie!

Ot, spacerek! Ptaszki pozują i wdają się w dyskusję, czapla z ptasiej drogówki nie próbuje wystawić mandatu, zdumione żółwie zadzierają głowy, a słynny kompozytor L.M. dodaje podkład dźwiękowy. I jeszcze popatrz, Mańka, akrobaci!
Dzień dobry. Zdjęcia dzisiaj bardziej kameralne (może z wyjątkiem fal na jeziorze i żaglówki), ale jak zwykle urodziwe. Że też te stwory tak uciekają na widok człowieka! Miło, że kowalik tak się dał obfotografować.
To ja milczkiem zmykam tam, gdzie zwykle…
Piękne zdjęcia, te ptaszki to Cię bardzo muszą lubić, że tak ładnie pozują;)
Jeśli to miałoby być miarą, to chyba nas nie znoszą, wręcz nienawidzą

Podobnie mają żółwie. Nie da się podejść za blisko, bo momentalnie kryją się pod wodą i dopiero po jakimś czasie wystawiają łebki
Na całość żółwia trzeba sporo poczekać w bezruchu 
Spryszczają w takim tempie, że tylko co któremuś uda się cyknąć fotkę, a i to nie zawsze wyraźną
Dzień dobry
Dziś jadę wcześniej do pracy

Także… do zobaczyska
Wiem jakiego artystę mr. Q. wrzuci dzisiaj na dobranoc;-)
Dobra dobra
Dzień dobry 🙂 Miral jak zwykle po mistrzowsku serwuje swoje fotograficzne obserwacje przyrody . Trochę szarpie mną zazdrość , cholera , żeby to były nasze mazowszańskie czapelki , sikorki , pasówki białobrewe , żółwiki ,a nie bóg wie skąd ładna , ale niedostępna dla oczu obca przyroda . Chociaż czasami obca też jest ciekawa jak np . śródziemnomorska mucha , która zastępuje pszczoły w zapylaniu kwiatów o zapachu … o którym nie warto wspominać ze względu na Panie . Inna mucha dostała się nawet do pracy dysertacyjnej jako ciekawostka ze względu na swoje owłosienie i warunki aerodynamiczne . Jak widać ciekawy jest ten świat …nawet takie muchy mogą denerwować ,albo pomóc w naukowej karierze .
Dzień dobry Maksiu
A co do rybaczka popielatego, który na moim zdjęciu jest tylko niebieskawą plamą, to w Polsce jest jego cudny krewniak – zimorodek. Nie mam szans go obcykać, bo w Ameryce takich nie ma 
Kukabura, czy lirogon są cudne, że o innych nie wspomnę. 


Nie przesadzaj. W Polsce masz całą gamę ptaków i zwierzaków. Czapelki masz prawie identyczne. U mnie jest czapla modra, w Polsce siwa. Wyglądają niemal identycznie i nawet stanowią rodzinę. Naukowcy wydzielili dwa gatunki, chociaż kiedyś się liczyło jako jeden. Łyski masz też identyczne, a to że w nazwie jest „amerykańska” nic nie znaczy.To samo dotyczy pustułki, mysikrólików, czyży, drozdów, czy kowalików. Nawet jeśli to inna odmiana to są bardzo podobne
Mogę dodać, że w grupie Ptaki patrzę z zazdrością na pierzaste z Australii
Każdy chyba kontynent ma swoje cuda…
A co do much… czytałam i o medycznych. To znaczy… są to muchy, które na psującym się mięsie składają jajeczka, a te rosną w postaci larw. Takie larwy wpuszcza się do ran ludzkich i one bardzo ładnie je czyszczą z gnijących tkanek. Jest to zabieg bezbolesny, bo larwy nie ruszają zdrowych części. Muchy są zwyczajne, ale muszą być hodowlane, pozbawione jakichkolwiek bakterii i zarazków, żeby nie wprowadzić infekcji. W Polsce nie jest to popularna metoda. A szkoda…
A świat jest ogromnie ciekawy, tylko trzeba umieć otworzyć oczy i patrzeć…
Łyski mamy w Europie szkocką, irlandzką i walijską, a za oceanem – bourbona, który jest jej bliskim krewnym.
Chyba nie do końca o takie „łyski” mi chodziło
Dzień dobry. Miral to już zawodowieć wręcz. Zdjęcia piękne a i relacja całkiem całkiem – dla mnie zawsze interesująca.
Ja dziś troszkę wyszłam z siebie w Maximinie. Właściwie miałam być jeszcze na spotkaniu .Temat – opieka nad starcami i niepełnosprawnymi.Dla mnie trudny temat a dziś rano był też jeszcze inny- o różnicach kulturowych tudzież o tym, że przybysze z innych stref kulturowych muszą podpisać deklarację ,że są zobowiązani respektować prawo holenderskie. Było głośno, duszno, gorąco i mój system nerwowy tego nie wytrzymał. Punkt. Chyba mam nawrót przeziębienia, spuchnięte tym razem oczy .Tak, że zdjęcia Miral podziałały kojąco.ech..
Komar zdechł, dziś mnie nie prześladował bzyczeniem..
Yyy, ale to chyba dotyczy imigrantów z innych kontynentów bardziej? A nie z tego samego, że tak powiem, kręgu kulturowego?
Jak to dobrze, że chociaż mogłam się na coś przydać. A przynajmniej moje (i męża) zdjęcia


I oczywiście duża część społeczności chce zmusić innych do takiego postępowania, jakie IM pasuje. Gonić „ciapatych”, gonić „homosiów”, za aborcję do pudła. O gnaniu innych wiar, czy tych „diabelskich” ateistów nawet nie wspominam…
A taka atmosfera – „głośno, duszno, gorąco” – nawet zdrowego mogła powalić, a co dopiero Ciebie, skoro nie do końca wyzdrowiałaś
Tematy ciekawe, to muszę przyznać. Lepiej widzieć jak się takimi osobami opiekować, bo nawet jeśli w pracy nie masz z nimi styczności, to kiedyś może się to przydać
Co do różnic kulturowych… Nie muszę chyba pisać, gdzie niektórzy mają takie deklaracje… niby podpiszą, a i tak swoje robią. Niektórym niczego nie da się wytłumaczyć, bo i tak nie są w stanie zrozumieć. Nauczyliśmy się żyć życiem innych i wtryniać swój nos we wszystko. Nawet do czyjegoś łóżka i czyjejś d…łoni
A swoją drogą, ciekawi mnie, czy jeśli ktoś podpisze taką deklarację, to w razie jej niedotrzymania, będą wyciągane jakieś konsekwencje? Nie wiem… jakieś więzienie, czy deportacja?
Fajrant. Ale wieczorem wychodzę na pewne bardzo kulturalne spotkanie.
Wszystkich, z tego samego kontynentu też.Jeżeli w Polsce odmawia się godnego życia homoseksualistom i lesbijkom, to Polak przyjeżdżający do Holandi musi respektować to, że w Holandii homo nie biją. Mają koegzystować wszystkie religie, i mają się wzajemnie tolerować. Jak Arabka zechce chodzić w chustce to ma chodzić i nikt nie ma prawa jej tej chustki zerwać z głowy, i żaden z Polaków typu ONR nie może pokazywać Holendrom jak się z „ciapatymi” obchodzić. I o to chodzi. Już nie wspomnę o równych prawach kobiet i mężczyzn itp .Oraz do godnej śmierci czyli eutanazji. Oczywiście – głownie chodzi o tych z innych kręgów kulturowych ale….
No dobra, masz rację. Jakoś tak tylko mi się skojarzyło z obyczajowością islamską. Kto widzi źdźbło w oku bliźniego, często nie dostrzega belki w swoim. [siada i wstydzi się]
To mi się podoba, ta tolerancja. Każdy powinien mieć prawo do własnego życia, jeśli to nie krzywdzi innych.
Ja też chcem do raju!!!
Jedziemy do Holandii?
Na ten „raj” pracują wszyscy.Zainteresowani też. Ci z „innych kręgów kulturowych”…
A przyjeżdżajcie. Mam pokój gościnny
I jeden zapasowy rower
Już się zbieram!!!
O, to ja muszę przyjechać na swoim…
Hmm 100 km ,zakładając ,że zrobisz 100 dziennie to za 10 dni???
Witam w moich skromnych progach
No to chyba w sumie 1000 km.?
Żegnam się i chwilowo nie wiem, kiedy wrócę.
Wruuuć!!!
…wrrróóóć, ucałuj, jak za dawnych lat… bywało…
Tak i ja się pożegnam do jutra.

Dobry wieczór 🙂 Wycieczka i dokumentacja fotograficzna Miralki jak zawsze świetna!!! Ta żaglówka faktycznie pięknie wyszła:) Zdjęcie następne po żaglówce niesamowicie przypomina mi miejsce mojego leżakowania urlopowego i przywołało miłe wspomnienia


A teraz już się pożegnam bo nie czuję siebie
Pięknej nocy życzę:)
Dobranoc
Dzięki Kopciuszku
Piasek, woda i wiatr 
A takich plaż jest trochę. Chociażby nad Bałtykiem
Tak między śpiące głowy rzucam pytanie: co sądzicie o literackim Noblu’2016?
To może jednak jakąs balladę laureata? Tak na dobranoc? Dlaczego nie – się pytam. I dobrze,że ją dostał .Bo jakoś ten Nobel znormalniał..to jest tylko prywatne zdanie.
Mam podobne. Czy nie było już lepszych literatów?
No i tak, najpierw wybyłem do Gdańska, po powrocie jeszcze mnie zagonili do jednej roboty i na Wyspę wszedłem dopiero teraz.
Chcecie ballady laureata? To będzie.
Dobranocka z Noblem, tak minimalistycznie.
Snów o nagrodach od życia, nawet niekoniecznie Nobla.
Pukajmy zatem do snu bram…

Puk, puk. Piątek. Dzień dobry.
Dzień dobry
Przyszedłem dzisiaj do pracy z namalowanymi kredką wąsami. Kobiety z namalowanymi kredką brwiami stwierdziły, że jestem debilem

Bo ty nie miałeś umalowanych warg!
Damskie szowinistki!
Wstaw zdjęcie, ocenimy;)
Niemożliwy jesteś
Zoe.
Sam fakt istnienia Zoe’go jaskrawo przeczy twojej tezie, jakoby był on niemożliwy…
Też jesteś niemożliwy
Ukratku 
Tutaj demotywator z tym hasłem, o ile mi wiadomo, osoba na zdjęciu to nie pan Z., ale powiedzmy że musi wystarczyć jako materiał poglądowy.
Witajcie!
Czyste, niebieskie niebo poprzecinane jedynie smugami po samolotach i gdzieś u dołu powolutku wychyla się wielkie, pomarańczowe słońce. Takie poranki mógłbym mieć przez całą jesień!
U mnie też są te smugi. Jeszcze tak aby kilka stopni temperatura się podniosła…
Czyste niebo i pierwszy przymrozek tej jesieni…


Dzisiaj trawy po raz pierwszy (w moich stronach) były pokryte szronem…
A ja bez szalika
U mnie dachy samochodów były białe…
Ciekawe, a tutaj plus pięć.
U mnie dzisiaj rano też było zimnooo, termometr pokazywał -3 stopnie. Trawa w ogrodzie biała, szyby w aucie trzeba było skrobać 🙁 Boję się o moje roślinki, czy nie pomarzły, jeszcze nie zabezpieczyłam 🙁 Nic … zaczekam na LENIWĄ OGRODNICZKĘ może coś podpowie

Jo …
O MATKO BOSKA
Ja też nie zabezpieczyłam.
A co masz do pomarznięcia?
Magnolie, azalie (te japońskie karłowate) i budleja dawida. Reszta jeszcze powinna sobie poradzić bez osłonki 🙁
Nie, nie trzeba nic z nimi robić.
Chyba, że bardzo młode nasadzenia – to owinąć agrowłókniną. Ale mam wątpliwości czy już teraz, bo one takie spadki temperatury do około zera to wytrzymują. Magnolię młodą można owinąć na mrozy.
Budleja i tak przemarznie od góry, ale ją się na wiosnę przycina 2/3 więc nie ma to znaczenia.
Jeśli zrobi się ciepło, około 10 stopni, to musisz te kokony porozwijać, bo się rośliny ugotują.
Żadna folia, broń Boże. Agrowłóknina.
U mnie „przymrozek” miał ok.+4C i w wiadomościach wszyscy byli wielce podnieceni, że tak zimno
A to w sumie prawie połowa października… Temperatury u nas skaczą jak wszy po grzebieniu i na poniedziałek zapowiadają 27C, czyli znowu ciepło 
Dzień dobry
Pora na poranną kawę
Mistrzu Q dziękuję za wieczorną kołysankę. Dla mnie jest to najukochańsza z piosenek Boba Dylana
Zresztą polska wersja, w wykonaniu Maryli Rodowicz, jest równie dobra jak oryginał (co się rzadko zdarza)
Ja tak z doskoku, ale podsuwam mój kubek…
Dzień dobry. A wiesz, że nawet nie kojarzyłem wersji Maryli? Całe życie człowiek się uczy. A jako autor tekstu figuruje Jacek Korczakowski (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Korczakowski) i nie wiem, jakim cudem nie kojarzę tego nazwiska, biorąc pod uwagę, jaki to był wszechstronny człowiek i że działał we wszystkich bliskich mi branżach.
A widzisz…

Tym razem ja nie wiedziałem, że to właśnie Korczakowski był autorem… Byłem (prawie) pewien, że to Osiecka „popełniła” tłumaczenie Dylana
Nie zmienia to faktu, że Maryla, w czasach przaśno-hipisowskich była wręcz wymarzona do śpiewania Jego piosenek po polsku
Dla porządku dodam, że polska wersja ma tytuł „Czas wszystko zmienia”
To prawda!
Po dziewiątej – zmykam.
A wczesnym popołudniem, koło pierwszej, może drugiej – wybywamy na weekend, więc będzie mnie mniej. W niedzielę powrót.
Dzień dobry,
Proszę o pozytywne myśli, mój tata najprawdopodobniej w tej chwili leży na stole i grzebią mu w sercu, Boże ja się stresuję….
Trzymamy kciuki…

Ja też. Wszystko będzie dobrze, nie zamartwiaj się
Trzymam też!
Trzymam i ja. Wysyłam dużo pozytywnej energii
Kochani, za chwilę wybywam, będę z powrotem najpóźniej w niedzielę…
Dobrego weekendu.
Przyjemnego weekendu 🙂
Dzień dobry 🙂
U mnie w końcu świeci przepiękne słoneczko. Zakwasy ustępują więc nie jest źle 😉 Poza tym mamy 13:42, w piątek, czegóż chcieć więcej ? 😀
Już wybyłeś… ale i tak baw się dobrze! 🙂
Miłego…
Już po zabiegu, rozmawia mówi że dobrze jest, ale jeszcze nie było rozmowy z lekarzem „po”.

Dziękuję za kciuki.
Co za dzień, co za tydzień:(
Wybywam z Wyspy, może wieczorem zajrzę posłuchać dobranocki.
Miłego popiątku dla Wszystkich;)
Do zobaczenia w poniedziałek.
Do zobaczenia

Na wszelki wypadek potrzymam jeszcze kciuki…
Kciuki się przydadzą jeszcze w późniejszym terminie, zabieg się nie powiódł, żaden z trzech:-(
Nie bardzo rozumiem tego:”…zabieg się nie powiódł, żaden z trzech”. Czy możesz to nam jakoś przybliżyć? Sama załapałam „stresa”. Nie mam już rodziców, ale… chyba każdy chciałby mieć ich jak najdłużej. Czy to coś bardzo złego, czy tylko jakaś usterka, którą można naprawić kolejną operacją?
Znów wieczór, dzień coraz krótszy. Ale dziś chociaż świeciło słońce i jakoś raźniej było… tylko ten zimny wiatr zawiewał
Melduję posłusznie, że dojechaliśmy cało, aczkolwiek im bliżej celu, tym większe korki. Przeżyliśmy wszakże.
Co do dobranocki, to będę zmuszony poprosić (nieco później wieczorem) o pomoc, bo stąd wchodzę na Wyspę niezalogowany i nie mogę osadzać filmów.
Miłego pobytu i szczęśliwego powrotu
Nie, nie wróciłam. Przeglądałam Wyspę jedynie.
To, co tu się dzieje, to w ogóle… Szlag by ich i tak dalej.
Oj łatwo powiedzieć…
Nie wiem o co chodzi , ale popieram ” szlag by ich i tak dalej” . Mam problem z panem doktorem pierwszego nietaktu , ale powtarzam sobie , że tylko w cierpieniu uszlachetnia się moja dusza . Nie jest to żadna dla Ciebie pociecha ,ale tak zwyczajnie , po ludzku , w kompanii jest zawsze razniej Damy radę Jo , choć ja na pewno jestem bez-duszny .
Dzięki.
Ja mam problem taki, że mój lekarz prowadzący nie pojawił się w szpitalu, a na inny termin do niego nie zapisują. I zostałam na lodzie. Bez nowej wizyty, bez leków, bez wyników badań bo nie chcą mi ich wydać – wyłącznie lekarzowi, do którego nie mogą mnie zapisać. A, no i z toczniem na etapie stabilizowania, wymagającym monitorowania. Bo na niego się po prostu umiera.
Ręce mi opadły chwilowo. Zwłaszcza, że równolegle mam w dość zaawansowanym nowotworze ojczyma. I dwóch autystycznych synów w domu.
Dam radę. Tylko jeszcze nie wiem JAK.
To może mogłabyś zgłosić się do szpitala na ostry dyżur? Przecież nie mogą zostawić Cię bez pomocy!
Bożenko – mnue diagnozowali pięć lat. Potem trafiłam do tej lekarki, jedynej która się zawzięła, żeby znaleźć, co mnie wykańcza. Trzy lata robiła mi badania. Chyba wszystkie, jakie się dało. Bo ja miałam nietypowy obraz i w badaniach nie wychodziły mi antygeny toczniowe. I jak ja mam teraz szukać nowego lekarza to mi się słabo robi…
Bez komentarza, Jo
Tego się nie da skomentować nie używając słów omijanych w słownikach… Trzymam kciuki za powodzenie… może jakoś to da się załatwić i trafić do odpowiedniej pani doktor… 

A swoją drogą, co za wysyp problemów zdrowotnych… U Gimi i u Ciebie…
Się pożegnam. Muszę jeszcze upiec serniczek a skoro świt jadę się edukować.
Dobranoc
Ja nic nie muszę upiec, ale na mnie też czas. Dobranoc
Ja jeszcze jestem w domu, ale na weekend (jutro) też wybywam. Późne kartoflisko
Miłe wspomnienia…
Dopiero teraz mi się udało wrócić na Wyspę.
Dzisiaj dobranocka będzie dziarska, bo przy piątku.
Kiedy pod koniec lat siedemdziesiątych kręcono film o sierżancie Pepperze, z wykorzystaniem piosenek Beatlesów, ale w wykonaniu Bee Gees, Petera Framptona i jeszcze paru zespołów i muzyków, była to jedna z najbardziej spektakularnych klap w historii filmów muzycznych.
A mnie się całkiem podoba ta muzyka. Mimo że to z pewnością nie Beatlesi.
Dlatego dzisiaj zagrają na dobranoc Earth, Wind & Fire w dyskotekowej, funkującej przeróbce „Got To Get You Into My Life”.
Snów pozytywnych
Ukołysani przez trzy żywioły (ziemi, wiatru i ognia) śpijmy zatem spokojnie… i do zobaczenia w niedzielę wieczorem.

Z podziękowaniem, Mistrzu T.
i dobranoc wszystkim!
Dzień dobry
Chyba przestanę lubić dni wolne…
Za dużo mam zajęć. Chociaż muszę przyznać, że jak w końcu wymieniłam olej w samochodzie, to chodzi jak przecinak
Powinnam wymienić ok. 5tys. mil (8 tys. km) wcześniej, ale najpierw nie sprawdziłam, a potem nie miałam czasu
I jakoś tak się przeciągnęło… Całe szczęście w tym Firestone nie dyskutują, nie strofują, a po prostu wymieniają
Ostatecznie nie robią tego za darmo… 
Zobaczymy jak wstaniemy

U mnie piąteczek już mija i prawie zaczęła się sobota. Niby nie pracowałam, ale chyba wolałabym iść do pracy
O innych zajęciach wolę nie wspominać, bo za dużo tego było. Na jutro sama nie wiem jakie plany. Czy zaczniemy od zakupów, od prania, czy wycieczki
Miłego weekendu życzę
Dzień dobry bardzo
Dzień dobry 🙂 Jeszcze słowo o problemach nie tylko Jo . W Warszawie , ale nie tylko, tzw. publiczna służba zdrowia tak skutecznie wymieszano z prywatną , że łatwo zgubić się , zwłaszcza z odpowiedzialnością za pacjenta . Wszystko zależy od uczciwości lekarza , a tu jak w życiu , różnie bywa . Na warszawskiej Woli trzy byłe restauracje i olbrzymi Powszechny Dom Towarowy zamieniono na prywatne gabinety lekarskie . Czy poprawiła się opieka lekarska ? Dałem się namówić na zabieg usunięcia woreczka żółciowego metoda laparoskopową w prywatnej ,soboto- niedzielnej klinice . Zabieg nie powiódł się i w poniedziałek rano z czterema dziurami w brzuchu i sączkami , pojechałem taksówką do publicznego szpitala , gdzie pan doktór z prywatnej kliniki też pracował . Po kłopotach na izbie przyjęć , wreszcie dostałem łóżko na oddziale i czekałem w kolejce na operację równe 12 dni ! Karmiono mnie oczywiście kroplówkami , bo w każdej chwili można było trafić na stół operacyjny …I tak wyglądała moja zapobiegliwość , aby prywatnie , za własne pieniądze , na własne życzenie ,mieć tylko same kłopoty , w tym cztery, nikomu niepotrzebne dziury w brzuchu .
Ręce opadają. Za komuny jak było tak było, ja nie narzekałam. Ale o podobnej „opiece medycznej” nie słyszałam.
Jeszcze jeden przykład . W przychodni publicznej pan doktór zaproponował mi przeprowadzenie próby wysiłkowej w swoim prywatnym gabinecie na Żoliborzu . Pojechałem . Wszedłem do prywatnego gabinetu, ale też w publicznej przychodni , w którym była rozsuwana ścianka do pracowni wysiłkowej publicznej , ale na prywatne potrzeby pana doktora . Sprzęt , aparatura publiczna , a interes prywatny . Pal sześć , jeśli robi się to dla dobra pacjenta , ale ilu ludzi naiwnych , w trosce o zdrowie ,napędza kasę , nie lekarzom , a cwaniakom , którzy nie mają żadnych oporów przy ściąganiu daniny . Amen….
A jeszcze naciągacze narzekają, że mało zarabiają.
Dzień dobry.
e to kosztuje…i pada za oknem ech…
Jak tak czytam o Waszych problemach to mi się jawi moje życie jak pasmo szczęścia.Chociaż przecież też jakieś problemy mam. Kłody mi czasem rzucane są pod nogi. np fiskus, któremu się wydaje,że moja polska emerytura wzrasta o niemożliwe pieniądze co 3 miesiące.I liczą mnie i liczą,jesu i wnerwiają okropnie.Tony papieru i nerwów mnnie
Pomimo wszystko uśmiechu życzę wszystkim
Dzień dobry. Pracowita sobota.
Co tak tutaj cicho? Może coś zagrać?
Dzień dobry
Ja też na krótko, bo zaraz wyjeżdżamy. Na razie na zakupy, bo pochmurno…
Przyjemności
Faktycznie cichutko dzisiaj …
Towarzystwo się rozjechało…
To ja już też się pożegnam…

Pozdrawiam Wyspę z Wielkiej Wsi. Niestety z telefonu, więc prosze o dobranockę i lampkę 🙂
Uff. Cały dzień gonitwa. Padam, Dobranoc.
No cóż i ja sobie pójde pod pierzynke
Ja dziś z Mistrzem Tetrykiem na tej samej imprezie, dobrej nocy, ale żałujcie ze nie słyszycie tego co ja: dobranocki w wykonaniu Mistrza.
Spokojnych snów.
Żałuję
Zbiorowe śpiewanie to zajęcie miłe i pożyteczne – i bynajmniej, na szczęście dla słuchaczy, nie byłem solistą
To ja w takim razie coś wkleję. Miałem na myśli Metallikę ale jednak będzie Kate Bush. W tym utworze nawet jej śmiech brzmi jak śpiew:
Dobranoc. Spokojnej nocy
Dzień dobry bardzo
Znów niedziela 
Zaparzam kawę,
herbatę,
coś na ząbek
i się odmeldowuję do południa.
Chętnie skorzystam, bo mam dzisiaj strasznego lenia 😀 a dzień się szykuje pracowity 🙁
To ja może kawę. Fatalna pogoda. Nie jest dobrze.
Dzień dobry 🙂 I mam nadzieję, że taki będzie. Po ciężkim tygodniu jeden leniwy dzień nikomu nie zaszkodzi 🙂 A z Wami o tej porze zielonej herbatki się napiję
U nas pięknie, około 20 stopni ma być, słonko – tak,że dzisiaj chce mi się. Wszystko.
Dzien dobry. Kawa i herbatka – wszystko dziś przyjmuje. Rogalika też. Jak widzę słońce to już świat piękniejszy jest..
Tutaj senny dzień…
Kotku … Znamy Twoje zwyczaje . Całą noc balujesz , walisz pięścią w ścianę abym cię usłyszał i nie myślał , że to już koniec balangi , a rano ….stoisz pod moimi drzwiami i prosisz o wyłączenie radia , bo nie możesz usnąć . Tak sobie myślę kotku , kiedy ty łowisz te myszy , bo w tym nocnym zgiełku nie ma mowy abyś spotkał jakąś myszkę , no może taką z tatuażu
Świetne, rozrywkowe sąsiedztwo
Trzeba uczciwie przyznać , że kotek pod drzwiami był w eleganckiej piżamce w niebieskie paski i prosił w imieniu pani Kotki , którą po nocnej balandze rozbolała głowa . Ach , czego się nie robi dla obolałych kotek . Wyłączyłem samograja …..
Masz dobre serduszko, Maksiu
Po ich nocnej balandze, nie jestem pewna, czy byłabym skłonna wyłączyć samograja… oni nie raczyli pamiętać o sąsiadach 
Nie mogłem nie wyłączyć , mam słabość do kwiatów i pań Kotek .
Dzień dobry. Wróciłem już, wczoraj gwiazdy się nie poukładały tak, żeby zawitać na Wyspę, ale dzisiaj już będę. Z przerwami, bo zapowiedziano już najazd na ten komputer…
A chwilowo jeszcze wkleję, bo mi się udało – zdjęcie z czwartku wieczorem, z Gdańska, z ul. Długiej.
Witam i cieszę się,że już jesteś. Piękne zdjęcie, takie tajemnicze, zamglone… Stwierdzam, że mgła też może być ciekawa
A najlepsze jest to, że tam niemal nie było mgły. To komórka tak złapała światło ulicznych latarni wzdłuż Długiej. Dopiero sporo po fakcie zobaczyłem, że to zdjęcie tak wygląda.
A to ciekawe! Wygląda zupełnie jakby była mgła. Ale się nabrałam
Świetnie to wygląda
To ja może spróbuję dawno temu zapowiadane pięterko uskutecznić.
To na kiedy to pięterko będzie?
No, tak między 10 a 20 minut od teraz?
Dzień dobry
Ale dziś taka leniwa niedziela…

Chyba jeszcze tu dziś nie byłam
Dobry! Wiewióra jak się patrzy, zintegrowana z drzewem.
I też wygląda na rozleniwioną
Nawet druga kawa nie postawiła mnie na nogi…
Bo mnie się dziś nic nie chce…
PS. Pozwoliłem sobie dopasować do szerokości drabinki.
To zapraszam na nowe, niebywale lekkie pięterko 🙂
Dobranocka jeszcze tutaj.
Ten utwór już był, ale w innym wykonaniu, i wcale nie oryginalnym.
Dzisiaj Michael Buble i Kelly Rowland – „How Deep is Your Love”. Wolne, melodyjne i brzmi dość świeżo w tym wykonaniu.
Snów, w których padają odpowiednie pytania.
Lampką też nie obciążę niebywale lekkiego 😉

Spokojnych snów!
Spokojnych