Czasem zastanawiam się jak różni ludzie odbierają różne barwy. Jak ich mózgi postrzegają np kolor żółty. Może np. dla takiego Tetryka56 żółty wygląda jak mój niebieski, a mój niebieski wygląda jak zielony miralki. Tak sobie myślę, że gdyby ludzie nie mieli oczu to świat nie miałby kolorów.
Ja np widzę świat taki jaki jest na drugiej fotce a wy?:)






Kwiatki oczywiście rosną w ogródku za moim oknem. Nie pamiętam ich nazwy.
Myślałam dzisiaj o zmianie pięterka, ale od rana nie miałam czasu ani pomysłu. Świetnie, że pomyślałeś o tym samym, ale czy nie czujesz się zanadto wykorzystywany?

Co do kolorów, widzę je jak na pierwszym zdjęciu, ale najgorzej mają daltoniści. Dużo tracą.
1. Nie czuję się
2. Ja widzę je tak jak na drugim
3. Daltonści widzą obiektywnie
4. I to byłoby na tyle w punktach od 1 do 4
Daltoniści nie widzą wcale kolorów, dla nich są barwy ciemne, jasne lub pośrednie. Wiem, bo mój ojciec był daltonistą.
Z Wikipedii: Występują też rzadsze formy zaburzeń związanych z rozpoznawaniem barw takie jak nierozróżnianie niebieskiego od żółtego, a także najrzadsze z zaburzeń polegające na całkowitej ślepocie barw lub monochromacji, które polega na nierozróżnianiu jakichkolwiek barw (osoba taka widzi jak w czarno-białym filmie).
Ten ostatni rodzaj daltonizmu miał mój ojciec.
Ale Ty widzisz kolorowo?
Tak, ja widzę dobrze.
Nasz były sąsiad nie odróżnia czerwonego od zielonego. Jak nam kiedyś powiedział, dla niego te kolory są takie same. Będąc zawodowym kierowcą musiał zapamiętać który kolor jest na dole, a który na górze, żeby nie jechać na czerwonym i nie stawać na zielonym

Ciekawe jak on dostał prawo jazdy?! W Polsce byłoby to chyba niemożliwe!
Czemu niemożliwe? Przecież on nie jest niewidomy! A na każdym skrzyżowaniu światła są w tej samej kolejności, więc nie ma problemu. Ten sąsiad ma nie tylko zwykłe prawo jazdy, ale i też takie, które uprawnia do jazdy ciężarówkami.
A poza tym, wcale nie musisz mówić, że nie rozróżniasz kolorów…
te białe to zawilce japońskie, a z tyłu nie wiem -jakies floksy?
Ooo, właśnie floksy. Jak byliśmy mali to się jadło te kwiatki;-)
A ja mam jeszcze śmieszniej: jak się obudzę, śpiąc na boku (najczęściej), to jednym okiem widzę barwy cieplejsze, a drugim chłodniejsze…
No bo jedno oko masz bardziej ogrzane i dla wyrównania widzisz nim barwy chłodniejsze…
a ja myślałam, że Ty to widzisz kolory mniej więcej tak:

#008976
#000001
#345827
Dzień dobry
Dopiero jak wypiję kawę i zjem śniadanko, to zaczynam widzieć wszystko ostrzej

A ja jak wstanę, to niewiele widzę
Musiałam podsypać kardynałowi trochę orzeszków, bo darł się, że mu wiewióry wszystko wyżarły
Nawet przez zamknięte okna było go słychać
Przy okazji pogoniłam czarnego kota, który znowu siedział w moim ogródku 
Widziałam na własne oczęta, jak wyżerały mi cebulki kwiatów i myślałam, że wyżarły wszystkie. A tymczasem, kopiąc grządkę, znalazłam je. Po prostu pochowały się wgłąb ziemi i nie wyłaziły. Rozrastały się tylko. Jest ich więcej niż posadziłam. 
Muszę też przeprosić wiewióry
Bo cebulki kwiatów uciekają wgłąb ziemi, trzeba je wykopywać jesienią, chociaż co drugi rok.
No właśnie. A ja swoich nie ruszałam kilka lat

I tak się zastanawiam. Jak to jest, że w tych różnych parkach narodowych, czy stanowych, te kwiatki nie idą wgłąb, tylko od wielu lat rosną i kwitną
Jesteś pewna, że ich nie kopią?
Jestem. Tam nic nie robią i niczego nie poprawiają. Kwiaty są zarośnięte zielskiem, a mimo to kwitną. Fakt, że tulipanów i hiacyntów nie widać, a tylko same narcyzy i żonkile…
Może te cebulki nie uciekają w ziemię, a może mają jakiś podkład żeby temu zapobiec?
pracowałam jakiś czas u ogrodnika i ten co roku wykopywał cebulki tulipanów.
a) są takie koszyczki do cebulek – raz żeby nie uciekały, dwa, żeby ich nornice nie żarły – wygląda to jak siatkowana głęboka podstawka pod doniczkę i mieści kilka cebul
b) ja też nie wykopywałam i zauważyłam, że rosną jak najbardziej, tylko nieco później kwitną- tak jakby to słońce dłużej je tam pobudzało przebijając się przez coraz głębsze warstwy ziemi 🙂
Jeśli mam być szczera, to zupełnie nie znam się na ogrodnictwie
Dobrze jest się czegoś nowego dowiedzieć, bo to się może przydać.
Jako dziecko i nastolatka pomagałam w ogrodzie, ale o niczym samodzielnie nie decydowałam. Wykonywałam tylko polecenia dziadka, który zarządzał całym ogrodem. Trochę w tej głowie zostało… ale nie na tyle, żeby wiedzieć na 100%. I o ile pamiętam, myśmy swoje cebulkowe roślinki przesadzali co kilka lat (tylko nie pamiętam dokładnie co ile)…
A propos kolorów. Dzisiaj będę gotował barszcz. Czerwony:-)
Na pewno nie pomylisz z innym kolorem?
Bez zabielania? Bez zielonego? Monotonne… 😉
Kolorowe:
Właśnie zaczyna się gotować: buraczki, marchew, cebula, seler, por. Osobno się gotuje wywar.
Faktycznie kolorowe
Także nie muszę się zastanawiać co gotować 
Ja będę robiła makaron zapiekany z serem. Wczoraj małżonek sobie to zażyczył na obiad i nawet kupił mięsko kiełbasiane w paczce
A ja dałam się wrobić w paja z indykiem porami i kasztanami. Że niby przed świętami trzeba sobie przypomnieć, jak się robi… Oj głupia, głupia…
U mnie nikt nie lubi indyka. Albo kurczak, albo kaczka
Z tym że kaczki nie robię zbyt często, bo droga. Ale jak już piekę, to od razu dwie, bo małżonkowi jedna, a synowi i mnie druga

Zrobić kogoś w paja? Tego jeszcze nie słyszałem…
No kochany… widać wiele przed Tobą 😉
A ja osobno gotuję buraki w łupinach !
Ale Wyspa jakoś dziwnie wygląda!!! Nie ma Zaazulek i w ogóle… Wolałam starą wersję 🙂 Czy to już tak zostanie?
Co się stało z emotkami?
Ups… już są!
O!!! Już jest normalnie
Emotki na swoim miejscu!
Sprawdzałem parę rzeczy w sprawie galerii i na chwilę wyłączyłem inne wtyczki i motyw…
Dziękujemy za informację
To dobrze, że tylko na chwilę
Już się wystraszyłam, że tak zostanie
Galerii nadal nie ma, ale nie poganiam i cierpliwie czekam 
Właśnie koresponduję z autorem, więc musiałem sprawdzić dokładnie jego pierwsze zalecenia w celu zlokalizowania błędu…
Czyli jest nadzieja, że w końcu naprawi błąd i będzie wszystko normalnie?
No to nie przeszkadzam w poprawianiu i korespondencji. Nie chcę rozpraszać… 
Niech żywi nie tracą nadziei!
że w końcu też zemrą?
???? Nooo i co??? Się zapytowuję, grzecznie
Chcę barszczu!!!
Oglądacie??? Bo to już 20 dochodzi
Mnie nie interesują kłamstwa…
Ja nie oglądam ze względów zdrowotnych, ale oddelegowałam męża – ma mi potem zdać relację.
A ja nie oglądam, bo nie mam polskiej telewizji
I wcale tego nie żałuję
Przynajmniej moje nerwy nie są szarpane, szargane i nadwyrężone 
DobryWieczór:)) Mnie nikt nie przekona że białe jest białe, a czarne czarne !!!
I słusznie! Nie ma co ulegać demagogom!
Nie dałeś pokwitowania o odbiorze portretu : Sułtan ze swoim Dworem …. Czy dotarł ??
Przepraszam :))) Dotarł postaram się go wykorzystać, w dyskusjach z przyjaciółmi z Pi$u :)))
a „noc czarna jak sumienie faszysty, jak zamiary polskiego pana, jak polityka angielskiego ministra”?
miało byc do Stateczka 🙂
Dobry wieczór. Uprzedzając pytania, nie oglądam, słucham Bacha, a przedtem Chopina w wykonaniu Szymona Nehringa z festiwalu szopenowskiego, niestety z przerwami, bo przez całe popołudnie coś przerywało w dostawach netu, tak jakby router wariował, reset pomagał czasem na krócej, czasem na dłużej.
A co do wpisu – Zoe, skąd wiesz, że widzisz tak, jak na drugim zdjęciu, a nie na pierwszym? Mnie się wydaje, że pierwsze zdjęcie wygląda tak jak w naturze, natomiast drugie jest przezielenione i przeniebieszczone, ale jak Ty to możesz wiedzieć? Znaczy w JAKI mianowicie sposób widzisz pierwsze zdjęcie?
Aaa, zapomniałem dokończyć wątku szopenowskiego – tak jak za muzyką romantyczną w ogólności nie przepadam, preferując barok, tak wykonanie p. Nehringa mnie absolutnie przekonało. Nie żebym się znał na niuansach, ale bardzo mi się podobało, zwłaszcza kiedy Internet nie przerywał.
Chodzi mi o to, że mój mózg odbiera niebieski jak twój żółty. Musielibyśmy się wymienić po jednym oku i połówce mózgu i mrugać na przemian tymi naszymi oczami aby porównać naszą percepcję świata. Tylko uwaga – noszę okulary -2,75, tak więc potrzebny jest monokl do tej operacji (no chyba, że masz takie same okulary jak ja;-))
Ha, czyżby za dużo podróży przez siódmy wymiar?
A co do meritum, to od niedawna noszę okulary do czytania, co praktycznie pomaga jak rabarbar, ale psychologicznie przyprawia o stany depresyjne („starość… człek po trochu parszy/ wieje… skończyła się gwarancja na oczy…”).
Jestem wierną słuchaczką konkursu chopinowskiego. Wydaje mi się ciekawszy niż poprzedni. Zobaczymy kto wygra.
Na dziś wystarczy.
Spoko
Dobranoc
jnej!
i jeszcze tu też spokojnej!
Branoc.
A przy okazji ciekawa rozmowa w Polskim Radio 3.
Była? Będzie? Jest? Do odtworzenia z podcasta?
teraz się skończyła..
Klub Trójki, jak sądzę. O czym gadali tak w ogólności? Bo pewnie za szybko się nagranie nie pojawi.
O przyswajaniu wiedzy. O tym, że tylko talent + praca pozwala się wybić. Niby powszechnie znane tezy ale podane w ciekawy sposób. Niestety słuchałem tylko ostatnie 15 minut. Był jakiś ciekawy gość.
Dzięki, spróbuję poszukać.
Mimo że z mojego doświadczenia wynika, że o wiele skuteczniejsi w wybijaniu się są ci dobrze ustosunkowani tu i ówdzie.
Dobranocka.
Nie wiem, czy może być lepsze podsumowanie dzisiejszego wieczoru niż ta (zapowiadana przedostatnio) piosenka. Nie za głośna, może tylko trochę niepokojąca, rozumiecie, ten poświstujący flet i dudniący pod spodem bas…
Czyści Jak Łza – „Klub Akwarystów”.
Snów o dalekich morzach, gdzie te wszystkie rybki pływają sobie luzem!
oglądałam obie panie. Bez rewelacji, ale żadna z pań nie jest „wodzem” czy też „przywódcą”, nie porywa.Aczkolwiek wypowiedź, że harmonijna współpraca ;rezydenta tylko z PIS-em brzmi nieciekawie. Ciekawiej było u Lisa.
Żeby jeszcze umiały konkretnie odpowiadać na zadane przez dziennikarzy pytanie 🙁
Aaa Lisa przespałam
Dobranoc
Miłego wtorkowania życzę

i udaję się na zasłużony odpoczynek
Wyprostuj, wyluzuj kosteczki
Dzień dobry
Bry, Pani Poranna – Bożenko
Dzień dobryyy!! Nie jestem z kobry

Jeszcze cztery dni i wracamy do najnormalniejszego w świecie czasu
Dzień dobry 🙂 Wczorajszy występ potwierdził , że ta dziwna i głupia wojna nie ma wodzów , a tylko ofiary ….Do popotem
Dzień dobry. Słabo widzę kolejne lata w kraju. To taki komentarz do wczorajszej debaty. Nędza i miałkość.
Dzień dobry. PRAWIE zaspałem! Zaraz uciekam pracować w związku z tym.
Dzień dobry !
Pogody – ducha przede wszystkim !
Zapraszam, bo Krzyś chyba zapracowany ?
O, widzisz, dziękuję bardzo. Biorę kawę na wynos w takim razie 😉
Aha, wpadłem wczoraj przypadkiem na PORYWAJĄCY chiński poemat o panu Shi, który jadł lwy. Zapraszam do posłuchania!
Poemat opisywał już Vulpian, tak około połowy wskazywanej przez link strony. Warto w wolnej chwili przeczytać cały tekst…
No patrz, przecież czytałem całą Agradację, a to mi nie utkwiło w głowie, a wszak powinno jako ponoć specjaliście od języków.
I uciekam, tym razem już na dobre. To znaczy pewnie do wieczora.
Miłej pracy
Dawno nie było tu Miśka, czy ktoś wie co z nim?
DzieńDobry:))) Nadmiar kefiru powoduje rozrost struktur gąbczastych i obniżenie dyfuzorów. Jedynym skutecznym antidotum pozostaje wciąż opukiwanie haluxów od wewnątrz. :)))
Witajcie!
Mając w perspektywie miałkość albo bagno, wolałbym miałkość…
A póki co – praca jak co dzień…
Nieustanny dopływ kalafonii doprowadza smyczki do pełnej ekscytacji w zetknięciu się ze struną G 🙂
Kalafonia podczas spalania wydziela ciekawy zapach.
To ewidentna wina niskopodłogowych trolejbusów :))
No i co? Pracujecie towarzysze z Madagaskaru? Ja też.
A nie chce się mi jak nie wiem co…:-).
Muszę się napić. Kawy oczywiście….
No to ja też, bo senna jakaś dziś jestem…
To chyba ta pogoda…
Taki rok senny…;-)
Cały rok?
No mam w ciągu dnia codziennie godziny, o których jestem senny. Właściwie przez cały rok.
jak z piórem w d…
No faktycznie słabo wyglądasz
Ja bym się napiła. Niekawy. Ale nie mam
Dzień dobry
Do pracy trzeba się zbierać, a jak zwykle się nie chce
Takie życie… 

Wolałabym posiedzieć w domu, albo się wybrać gdzieś nad jezioro
Jakoś mało towarzyska się robię…
Pocieszam się tylko, że dziś wtorek, jutro środa… a jak środa minie – tydzień zginie
W sobotę mamy imprezkę i też mi się na nią iść nie chce
Podobnie jak ja, też nie lubię imprezek ani różnych zjazdów rodzinnych… A na początku listopada taki mnie czeka i wykręcić się od niego nie wypada
Ja mam poniekąd farta, bo Jakub nie toleruje tłumów.
Tłum? Jaki tłum? Przecież to prawie sama najbliższa rodzina…
Jak głosił przedwojenny szmonces:
… ciocia Mania, ciocia Lusia,
i to małe co w pielusiach,
wujo Zenon, ciocia Liwka,
trzy sąsiadki z naprzeciwka,
pięć bachorków, stróż – no i już!
Ale na cmentarzu już tłum. I na dodatek dym. Zatem jesteśmy, choć niechętnie, zwolnieni z obowiązku.
Poniekąd w rewanżu robię tę Gęś Niepodległości potem.
Celine Tam (7 lat) i Jeffrey Li (10 lat) mnie zaczarowali

Posłuchajcie i Wy
Fantastycznie czyste jak brylant głosy i idealne zgranie harmonii obojga dzieciaków . Mistrzostwo!!!!!!!
NIE SA MO WI TE!!!
Dzieci śpiewają pięknie, nie sposób jednak odgonić pytania: jakim kosztem? Możliwe, że ich ciężka praca jest i tak lżejsza i efektywniejsza niż wielu innych pracujących azjatyckich dzieci – ale obawiam się, że tło tego sukcesu nie jest tak piękne jak ich śpiew…
Nooo, nasze od Przedszkola do Opola brzmiały dużo gorzej… i naturalniej
Hej przeleciał ptaszek rozbił szklany daszek,
wszystkie piórka na nim zadrżały:))
hej płaczże ptaszyno, nóżka się rozcina
będzie ci już swiat mały:)
Nie wiem jakim kosztem, ale muszą być utalentowane, bo nie każdego możesz nauczyć tak śpiewać. No i nie mogą przetrenować głosów, także to też jakieś ograniczenie. Pamiętam Amirę z holenderskiego „Mam talent”, czy Jackie Evancho z USA. Obydwie miały po 9 lat, kiedy wygrały. Obydwie śpiewają arie operowe… Amira sama się nauczyła tak śpiewać, bez żadnych nauczycieli. Czyli taki sukces nie musi iść w parze z ciężką pracą. A nasza polska Klaudia Kulawik? Jedenastoletnia (w 2008 roku) dziewczynka z głosem jak dzwon? Pięknym i czystym. Pamiętam, że jej wykonanie „Dziwny jest ten świat”, Niemena, powaliło na kolana jurorów
Do tej pory wyszukuję czasami na internecie kolejne wykonania jej piosenek. Widać, że się rozwija… I tych pięknie śpiewających polskich dzieciaków jest znacznie więcej. 
Dobry wieczór 🙂 Spotkałem dzisiaj Miśka w bitwie na argumenty z Przekorą ( to taki awatar – chart angielski ?),zatem plotki o tym , że zapadł już w sen zimowy są nieaktualne . Walczył dzielnie z całą sforą bezimiennych forumowiczów i chyba teraz należy się Miskowi zasłużony odpoczynek ……
A o nas zapomniał…
No proszę. Misiek walczy
Tu nie za bardzo ma z kim
A przynajmniej nie w taki sposób…
Nam przykro, że go nie ma, ale możemy chyba (tyle o ile) usprawiedliwić 
Tak dawno ich nie było 
Najważniejsze, że się nie dał
Chociaż tęskno mi to Harpii…
Ja chyba zapadnę w sen. Póki co niezimowy.
Nie za wcześnie?
Dziś spałam do 2.30. Trochę mi bateryjki siadają.
Więc spokojnej nocy życzę
Otóż i jestem. Jutro od rana bieganie, a nawet jeżdżenie, więc dzisiaj jeszcze bardziej ponad normę, żeby nadrobić niewątpliwe jutrzejsze braki.
A w ogóle muszę na chwilę wstać od komputera, bo korzonki mi zapuszczają korzonki.
Odpręż się, Pracusiu
Właśnie usiłuję…
Ja też już zmęczona, więc idę spać
No to spokojnej!
A na dobranockę będzie dzisiaj Sojka i Szekspir.
Sonet sto drugi, delikatny, z fortepianem, głosem męskim i ponadczasową poezją. Można lepiej na dobranoc? Pewnie można, ale dzisiaj właśnie tak będzie.
Snów pokrzepiających!
Dobry wieczór !
Zaliczyłam dziś pogoń za moją, zgubioną w starym paskudnym autobusie, rękawiczką…
Udało mi się ją odzyskać goniąc autobus. Goniłam go nieskutecznie drugiem autobusem, aż poszłam po rozum do głowy i poczekałam na ten uciekający na jednym z przystanków, jako, że one jeżdżą dookoła. Szczęśliwie tylko dwa stare autobusy obsługiwały tę trasę, co ułatwiło mi poszukiwania.
Ha. Kiedyś Najjunior miał podobny problem z workiem szkolnym ze strojem i butami od WF, i dzięki kontaktowi telefonicznemu i nowoczesnej technice (która pozwala dyżurnemu ruchu lokalizować autobusy na trasie w czasie rzeczywistym) ów worek odzyskał.
W każdym razie gratulacje w związku z rękawiczką 🙂
Niech żyją drobne sukcesy!
Jak ulubione, to dobrze, że ten autobus dogoniłaś (czy raczej to on Ciebie dogonił


Najjuniorowi też gratulacje
Nic bardziej nie cieszy niż sukcesy, nawet te drobne
Czegoś nie lubię pana Soyki, choć przecież śpiewa znakomicie. Ale dam się już uśpić, bo werdykt jury w konkursie chopinowskim ciągle nie został ogłoszony
Pan Soyka moim ulubieńcem nie jest. Też czegoś go nie lubię…
Fala hejtu
Dołączam do tej fali
Werdykt już ogłoszono, wygrał Koreańczyk.
dobranoc
Dzień dobry
Czy to już środa?
Jak ten czas leci…
Dzień dobry. Się przywitałem jakiś kwadrans temu, po czym wyświetliło mi „Błąd bazy danych” wielkimi wołami. Chiba serwer klęknął?
Dzisiaj od rana dzień biegania, jeżdżenia i załatwiania, a praca – musi poczekać chwilkę.
No to później ją będziesz gonił. 😉
Troszeczkę już wczoraj nadgoniłem, poza tym oczywiście masz rację.
Myślisz, że już nawet serwery krajowe uczą się zaczynać dzień od przyklęknięcia?
Ponoć taki trend. Ale z kolei znajomy na Facebooku zauważył: „Blok reklamowy na parę dni przed wyborami: kredyt, kredyt, kawa, market i sprzęt do majsterkowania. Biznes nie przewiduje rewolucyjnych zmian.”, więc może per saldo nie będzie tak źle?
Witajcie!
Czas jednym leci, innym się dłuży – to już pan Einstein zasugerował. Ale środa, w swojej środowatości – ta jest pewna!
Pewna i optymistyczna, bo tylko dwa dni do weekendu
Dzień dobry. Oby. Bo zaczynam wymiękać. Chyba czas na powrót Pollyanny, bo się wykończę.
O, to ja może jakieś ciasto machnę? Nic tak nie poprawia nastroju, jak domowe ciasto…
Machnij, machnij! A jak dużo namachasz, to chętnych do poprawiania nastroju znalazłoby się pewno więcej…
Podasz do kawy?
Podam, podam.
Co mam nie podać.
Tylko światło znów do d…y, co oznacza zero zdjęć nadających się do czegokolwiek. Cholera, no nie umiem doświetlić!
DzińDybry:)) Żeby doświetlić trzeba błysnąć, można oczyma lub oczami, ewentualnie laserem podłogowym napędzanym odtylcowo sprężonym budyniem pistacjowym:))
Laser budyniowy – to jest to! Do ciasta – znakomite!
Ale koniecznie pistacjowy!
A w ogóle wiecie, jaki dziś dzień? Dzień Powrotu Do Przyszłości!
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.tvn24.pl/kultura-styl,8/hollywood-powrot-do-przyszlosci-30-lat-pozniej,587689.html
(prośba o odpowiednie poprawienie linku… żeby się wyświetlał)
A, nie – patrzcie, wyświetla się!
Hihi. Marty McFly wraca do przyszłości, a ja wróciłem do domu, jednakże zabieram się do roboty.
Dzień dobry
Weekend blisko 
Jak dobrze, że już środa
Noo… jutro zaczynam tygodniowy maraton medyczny…
Powodzenia
Raaany… kochani… jakie ciasto zrobiłam… ooo… bajka…
Jakie?:-)
Piernik z melasą…
Mmmm. W sumie zjadłbym. Do kawy:-)
Ustaw w kuchni tuż pod żarówką, pls…
Tu: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/oberzyna.blogspot.com/2015/10/piernik-z-melasa.html wrzuciłam. Ale wiesz… generalnie to nie rozwiązuje problemu…

Wiem… ale i tak twoja kuchnia jest za daleko!
No to pass it on 😉
bbo, łatwy ten piernik. A mój musi sobie podojrzewać, więc jest pieczony raz w roku . Na święta i już. Za to jest niebywale odporny na ” starzenie się”.
Dojrzewający robię na wigilię. Raz w roku. A wstawiam ciasto zaraz po Wszystkich Świętych.
Ale ponieważ BB uwielbia piernik to szukałam czegoś, co nadaje się od razu do jedzenia i ten tu jest świetny!
Co ma piórnik do wiatraka??? Zwłaszcza taki toruńsko-melasowy???
Stawiałabym na mąkę.

Czytałem :)) Aleksiej Tołstoj „Droga przez mąkę” :)))
Klasyka 😀
nieustająco trzy litery : „R’ „I”, „K”.
Dobry wieczór. Właśnie skończyłem na dzisiaj, odrywany od pracy co chwila, sukces, że zdążyłem przed 20:00. Za chwilę jednak Juniorzy porywają mnie na powrót do przeszłości, więc pewnie szybko się nie pojawię.
paternapping?
Coś w tym rodzaju, chociaż jak widać trochę się opóźnia.
Z okazji dnia przylotu Marty’ego McFly’a do przyszłości, ma sie rozumieć.
A ja z okazji nadchodzącej nocy, życzę wszystkim, żeby była stosunkowo spokojna
Spokojnej. Skończył się powrót do przyszłości, czas na dobranoc.
Na dobranoc dzisiaj niezawodny Sting.
Zdaje mi się, że w radiowym powiedzeniu „Jeżeli nie wiesz, co powiedzieć, graj. Jeżeli nie wiesz, co zagrać – zagraj Bitelsów” można zmienić Bitelsów na Stinga.
Dzisiaj jest może i dobry wieczór, ale niełatwy. Może ze Stingiem będzie łatwiejszy?
Melodia, saksofon, głos prowadzący i chórki również. Całokształ.
Spokojnych, dobrych snów.
Dobranoc
Dzień dobry
To już czwartek 
Mrugnąłem dwa raczy oczami i faktycznie z poniedziałku zrobił się czwartek….
Tak bywa przy podróżach międzywymiarowych 😉
nagle mi zaczęło brakować czasu …. …. …. … – to były brzydkie słowa..
Niestety świetnie Cię rozumiem.
Dzień dobry, dzisiaj będę musiał się spiąć i wziąć w garść i pozasuwać.
Ale najpierw kawa.
Masz rację, wpierw kawa
A do kawy może coś słodkiego na wzmocnienie sił do pracy? 
Ooo, wirtualne wzmocnienie! Wzmacniam i zmykam!
Witaj Poranna
: ładnie to tak poszerzać ludz
iom biodra od rana ?
Ależ to tylko wirtualnie
A w ogóle to dzień dobry. Późne, bo odsypiałam kilka zarwanych nocy. A teraz lecę do roboty, czyli do garów śniadaniowych, jako że dziś chłopaki w domu. Wrrr…
Dzień dobry !
Śniadanko? a co podajesz Jo? 
DzińDybry:)) Śniadanko Wiedeńskie, chłodny Riesling + jajeczko niespodzianka :))
A vis a’vis Antek M. żujący w skupieniu schabowego z kapustą ! To było wstrząsające, Stateczku !
Jajecznica na bekonie (BlueBlue) i na maśle (Jakub) – no bo przecież nie może być to samo… I kończymy wczorajsze ciasto, bo trzeba machnąć jakieś nowe.
Szukam powołania życiowego. Ciasta mi pomagają w odpłynięciu od rzeczywistości.
Poszukiwanie powołania jest bezproduktywne, powołanie Cie dopadnie w najmniej spodziewanym momencie. Problem w tym, że nie zawsze mamy ochotę pójść za nim :))
Obawiam się, że mnie tak właśnie dopadło, tylko ja się z nim nie zgadzam i oczy sobie mydlę tak dla buntu i protestu.
Niewiele to da, wiem, ale cóż – człowiek głupi aż do śmierci a nadzieja umiera ostatnia.
Jo, masz nadzieję, że po śmierci człowiek mądrzeje ???
Z pewnością nie robi już tylu głupot, co za życia!
O! To to właśnie!
Witajcie!
Dziś jestem na zesłaniu, stąd znaczne opóźnienie… Nawet ciasteczek już nie ma…
Dzień dobry
Co prawda jeszcze nie zimno, ale zaczyna padać deszcz… Cóż zrobić… jesień 
Chyba kończy się nam dobra pogoda
Zrobiłam ajerkoniaczek wg przepisu od szwagra Porannej . Mniam… choć niby nie przepadam za słodkimi alkoholami
Mirelko, poczęstuj się, skoro napadła na Ciebie jesień
Chętnych – serdecznie zapraszam w ten mglisto-szary dzień .
Ajerkoniaczkowi według przepisu szwagra niełatwo się oprzeć
Przydałoby się nowe pięterko. Czy jest ktoś chętny, czy chcecie Waligórskiego?
Daj Waligórę dla odmiany, bo nogi bolą. I palec od myszy.
Więc zapraszam piętro wyżej
Dobry wieczór. Wyrobiłem normę, ale to byłoby zbyt piękne. Dzisiaj czeka mnie jeszcze jedna drobna rzecz – ot, ze dwie, trzy godzinki pracy. Ale postaram się zezować na Wyspę, a już na dobranockę na pewno się pojawię.