
Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.
Czesław Miłosz




Dzień dobry !
Chciałam się przywitać, ale dostałam zadyszki, więc zbudowałam nowe pięterko ! 
Żywa i cała – powrócona, ale jeszcze nieogarnięta domowo
witaj Ukratku 🙂
Taki szczęśliwy dzień – czy dla wszystkich ?
Oby….
Może jakis powitalny toast ?
Może też być prosecco
! Coś o toastach burczą tu i ówdzie 
Wprawdzie z pracy, ale wirtualny – czemu nie?

Toast powitalny, jak najbardziej

Byłby wcześniej, ale nie zaprosiłaś na to pięterko, a sama go nie zauważyłam
Przepraszam Poranna.
To chyba skleroza ?
Raczej zmęczenie. Na sklerozę masz jeszcze czas
Trochę zamyślenie, bo ten wiersz Miłosza bardzo pasuje mi do jesiei i do mojego ” wyłączenia” z codzienności. No, ale ” halo, tu Ziemia ”
Toasty dziś bardzo pożądane!
Gratulacje Jo !Znacie się już długo, a ciągle przyszłość przed Wami !

no 31 lat… większość życia…
A ja już wyjaśniłam, przed chwilunią, o co z tymi toastami chodzi. Sami Wiecie Gdzie wyjaśniłam, żeby tu nie zaśmiecać.

Nie gadaj o „zaśmiecaniu”, bo nie wypada…

A gratulacje zamieściłem Tam Gdzie Wiesz, ale mogę tu powtórzyć: NAJLEPSZEGO!
Byłam tam, czytałam, widziałam i podziwiałam. Teraz również wznoszę toast, wiadomo w jakiej intencji.

W górę serca i kielichy
Hurtem dziękuję. Sami rozumiecie, że dziś nadwątloną energię muszę skoncentrować na świętowaniu w realu. Ale jutro… Jutro Wam coś opowiem 😀
To jeszcze piosenka, bo coś mało śpiewnie na Wyspie
Ostatnio nie ma kto tu śpiewać…
Dlaczego ? Śpiew solo tez jest piękny !
Chciałam umieścić Lucienne Boyer, ale tylko się kręci
a jednak…
to jest prawdziwa staroć ! Ale nadal ma wdzięk.
To i jeszcze 🙂
Chyba się udało.
Niestety, u mnie też się kręci, a gdy kliknę w strzałkę, to śpiewa ktoś inny.
Bożenko, kasowanie komentarzy na które ktoś (a zwłaszcza ty sama!) odpowiedział, masakruje drzewko!
Możesz edytować powyższy i usunąć film, albo skasować także odpowiedzi.
Przepraszam, myślałam że nic się nie stanie.
Nie chciałam, żeby filmy były podwójne.
Jeśli toast powitalny ,to jakże bez kwiatka ? Witaj Czarodziejko !!!

Mija już piata godzina , a ja nie mam się z kim stuknąć …. Wyrwałem się nie w porę ?
No , nareszcie bratnia dusza !!! . Skowroneczku , może toast za sukcesy w poszukiwaniu złotego pociągu ? Wszak jest on gdzieś blisko Twojego ogródka …
Już go nornice przeciągnęły na obcy powiat



Witaj, kochany Maxiu
I jeszcze jeden i jeszcze raz….
Liczyłem na ten pociąg…..W obcym powiecie i dokonały tego nornice ? Ach , żesz ty !! Niedoczekanie , szukam kota na te nornice , a pociąg musi być Twój !!!
Witaj Maksiu !
kot na nornice…? 🙂
Tak , tak … obserwowałem kota przez ponad godzinę , jak czatował na nornicę , aż ją dopadł . Kot jest drapieżnikiem i w przypadku braku pożywienia może zachowywać się różnie….
Maxiu, polujące koty są trzy! Ale jeden, taki czarniutki, potrafi czaić się godzinami na te bezczelne szkodniki.

Tylko nie jestem pewna czy setka takich pracusiów poradziłaby sobie z tą szarańczą
A co do pociągu…. hmmm, a on aby na pewno złoty??
Pamiętam taki obrazek : kot złapał mysz, przydusił ją i podrzucił psu do zjedzenia ! Nie polował z głodu a z powodu instynktu drapieżcy ?
Na Mazurach ,kiedy przyjedzie się po dłuzszej nieobecności ,to zbiera się stado kotów . Ostatnio naliczyłem ich trzynaście ….
Kot na nornice. Mój szczęśliwie przestał przynosić do domu, bo że poluje to wiem na 100%
A mogę ja też?

Dzień dobry
Jesienna melancholia??
Najpiękniejszy… Pana Cz.
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,

Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie…
Tłucze się mnie po głowie od wczoraj cudne wykonanie przez Pana Marka Kaliszuka

Dla odmiany
Świetne są bąbelki z granatem

Prawda!
I dla zdrowia pożyteczne, podobno!
SKS mnie dopadł!?

Zatem łazienka i ….
Dobranoc
Co Ty możesz wiedzieć Skowroneczku o SKS?
Ale życzę Ci miłych snów.
Cały Szkolny Klub Sportowy? Skowronku, uważaj na siebie, taki nadmiar przyjemności może ci jednak zaszkodzić…
Ja się już też pożegnam, życząc dobrej nocy
Paaa
Dobry wieczór. Allelujaż, fajrant. Byłbym wcześniej, ale niemal dwugodzinne zawirowania popołudniowe to opóźniły.
Wiersz powyżej, a właściwie sytuacja podmiotu lirycznego, skojarzyła mi się ze sceną śmierci Don Vita Corleone z książki Mario Puzo (NIE z filmu), znaczy że ten podmiot też tak w ogrodzie, tylko nie w południe, a rano, ale też pracuje, w zasadzie pogodzony ze światem.
Gratulacje dla Jo, tylko te lata nijak mi się nie zgadzają (od ślubu i znajomości), ale nigdy nie byłem dobry z matmy i fizyki…
To była uroczystość RODZINNA!
Nic mi się nie przypominna. Lepiej już pójdę po dobranockę, najwyraźniej robota mi dzisiaj wyjałowiła mózg, a na pewno przestawiła wajchę na jałowy bieg.
Cytat z „Sami Wiecie Skąd”
Byłem tam i nic nie jestem mądrzejszy. Dzisiaj musiałbym dostać kawę na ławę, a najlepiej obrazkowo 😛 no nic, poczekam, aż mi minie, i domniemane IQ wróci z przechadzki.
Na kawę już za późno, lepiej się wyspać… 😉
Spoko. To łatwizna.
Z Piterem znamy się 31 lat.
Ślub braliśmy 15 lat temu, żeby nie mieć na starość problemu z liczeniem, która to rocznica – wystarczy spojrzeć na datę roczną.
Dzieci – po drodze, odpowiednio 18 i 15 lat temu.
Prawdę mówiąc ja mało ślubna jestem i nie widziałam potrzeby, ale po drugim dziecku zaczęło mnie nieco wkurzać podejście państwa polskiego i jego urzędników, którzy co raz pytali: A ojciec dzieci? nawet, gdy ten stał obok. Więc uznałam, że dla świętego spokoju ten ślub wezmę, zanim kogoś zamorduję. No i rodzina wreszcie przestała się czepiać… A poza tym – teraz Piter MUSI mnie utrzymywać, bo na rozwód go nie stać 😀
I wszyscy zadowoleni.
Ale prawdę mówiąc jakąś specjalną zwolenniczką małżeństwa nie jestem.
Jak już zauważyłem, mam dzisiaj w głowie kompletną pustkę.
Dlatego zagram coś z klasyki, Franka Sinatrę konkretnie. W związku z przedwczorajszym megaksiężycem – „Fly Me To The Moon”, krótkie, zwięzłe, melodyjne i rześkie, komu nie na dobranoc, temu na dzieńdobry.
Snów księżycowych. Znaczy tak trochę odległych, a ponieważ – jak wiadomo – księżyc jest z sera, to takich ze śmiechem, jak głupi do sera!
Dobranoc, ja już odlatuję na ten księżyc…
Rześkie dobranoc zatem
Dzień dobry
Piękny wschód słońca, różowe baranki na niebie…
Witajcie!
Różowe baranki? O tym nawet najstarsi górale nie wspominali… 😉
W Krakówku nad Wisłą kłębi się efektowna mgła – na szczęście nie wypełza na asfalt.
O Jezu… chyba wczoraj przedawkowałam… różowe baranki, mówicie?
Ja nic procentowego nie piłam 🙂
To jeszcze GORZEJ 😀
Dzień dobry! A tutaj żadnych baranków, jeno jakieś pierzaste szczątki, jakby gigantyczny jastrząb zeżarł na śniadanie nieco mniejszego gołębia – i zostało trochę piórek.
Zmykam do pracki, gdyż zauważyłem zadziwiającą prawidłowość – im wcześniej zaczynam, tym wcześniej kończę. Normalnie szok!
Dziwne…
Ogólnopolskie DzieńDobry:)))
Dzień dobry. Październikowe.
Tak, już niestety październikowe
U mnie jest ślicznie i słonecznie. Tylko zimno, jak diabli.
Dzień dobry !
Bardzo ładny miesiąc z tego października! To listopad ma zasłużenie kiepską opinię, bo to ni to ni sio…. a buro i brzydko.
A jeszcze zapowiadają ocieplenie!
Posłuchajcie mojej ulubionej, zrobi się wam ciepło :))
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=vxpXQG8QMPQ
Ładnie śpiewa Eartha Kitt.
Dobry wieczór 🙂 Wspomniałem wczoraj o ” złotym pociągu ” w Sudetach i proszę – Wyspa opustoszała ! Wprawdzie podobno nornice przeciągnęły pociąg do sąsiedniego powiatu , ale Skowronek zadeklarował pomoc w postaci trzech kotów ,które mają wymóc na nornicach przeciagnięcie pociągu w poprzednie miejsce ,blisko skowronkowego ogródka i wtedy ….. No właśnie co zrobimy ? Proszę o propozycje ….
Obawiam się, że po takim nalocie ogródek Skowronka ucierpiałby bardziej, niż po wizycie pięknookich…
Ogródek faktycznie może ucierpieć , ale jak znajdziemy w pociągu Bursztynową Komnatę , to umaimy bursztynem wszystko dookoła .
Hmmmm… bracia Słowianie manto nam spuszczą ?
Wspomnienie młodości Earthe Kitt lansował u nas p.KYDRYŃSKI w radio i tak miło się tych ”swiatowych nowości słuchało w niedzielę póżnym wieczorem przed zaśnięciem…:) pozdrawiam Wyspiarzy .
A co tu takie pustki? Weekend wcześniej się zaczął, czy co?
Szukają tego złotego pociągu . Wszyscy narzekają na brak pracy i pieniędzy , że diabli wezmą emerytury , to naturalnym jest zapobiegliwość w poprawie swojej przyszłości …..
No tak… To ja spać pójdę, bo ostatnio notorycznie nie dosypiam i trochę mam dość.

Pewnie to wina Urszulki :))
Jak jest wina , to musi być kara . Co proponujesz ?
Zakuć w dyby i wysłać do Gabonu :)))
Jak wina, to kielichy!

Korabiu Drogi , sęk w tym , że dyby trzeba buchnąć z muzeum , zatem trochę zejdzie na poszukiwanie takiego obiektu internecie….
Dobry wieczór. Właśnie skończyłem, dzisiaj obyło się bez zawirowań, ale z kolei może trochę trudniej było, więc wyszło podobnie.
Poza tym chciałem się podzielić z Wyspiarzami, zwłaszcza posiadającymi koty, poradnikiem, który znalazłem przed chwilą w sieci. Zdaje się, że już kiedyś coś podobnego wklejałem, bo chyba NIE to samo… ale dzisiaj tak rżałem przy tym, że może ktoś się też uśmieje?
„Jak zaaplikować kotu tabletkę
1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyska i naciśnij lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.
2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.
3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę.
Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
4. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.
5. Przyduś kota do podłogi klinując go między kolanami jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma głowę kota jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę miedzy zęby. Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.
6. Wyciągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nowa tabletkę. Zanotuj sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je posklejać później.
7. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.
8. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie rozdrapane ramię, a następnie przy pomocy ciepłej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
9. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i przy pomocy gumki ,,recepturki” strzel tabletką miedzy rozwarte zęby.
10. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszule możesz już wyrzucić.
11. Zadzwoń po straż pożarna, żeby ściągnęli tego cholernego kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejnę tabletkę z opakowania.
12. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny.
13. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać tabletkę.
14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem i sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.
A jak podać tabletkę psu? Oto przepis:
Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa.”
Prawda ! Jeszcze lepszy jest pasztet. Dla psa, rzecz jasna. A kot ? no cóż…..
Nie rozumiem, czemu autor tekstu psu zawija w szyneczkę, a kot ma tak na sucho i kanciasto
Nic dziwnego, że się buntuje
Zawinięte w pasztecik też od razu spływa gardziołkiem
Podejrzewam, że najbardziej ten tekst smieszy tych co ową tabletkę choć raz aplikowali
I to za każdym czytaniem
Ale osobiście mam podobnie i bez banana tabletki nie przełknę.
Też rżałam czytając
Bez takich strat…

Nie mam kota, ale wydaje mi się, że są łatwiejsze sposoby na podanie kotu tabletki
I z tym optymistycznym akcentem, rozbawiona idę spać.

Spokojnej!
Miałem znajomego , który kiedyś pochwalił się , że jego pierworodny synek , wymyślił i wykonał egzekucję na kocim ogonie . Przycisnął kota drzwiami od łazienki i nożycami uciął kotu ogon . Tata był wyraznie zadowolony z zucha .
Ooo. A jakby tak dziecko przycisnąć drzwiami od łazienki i skrócić mu coś wystającego? Żeby zrozumiało?
Czy wspomniany tata zająknął się może na temat celu egzekucji? Coś było nie tak z tym ogonem, czy może synek potrzebował szczotki do czyszczenia plastikowego fletu na muzykę???
Pozwolę sobie podlinkować krótkie opowiadanie w temacie. 🙂
Zacne, chociaż faktycznie krótkie. Ale wszystko ma na swoim miejscu.
Bardzo mi się podoba sugestia, że podobnych zdobyczy jest (będzie? Bywa?) więcej. Bajka się powtarza?
Bardzo ładne opowiadanko !
A ja bym była za tym, żeby temu tatusiowi wcześniej, kiedy jeszcze nie był tatusiem, przycisnąć drzwiami i obciąć co nieco, żeby swojej głupoty nie powielał.
No to dzisiaj dobranocka nietypowa, bo niemuzyczna, ale za to do pooglądania. Czyli zasadniczo istota dobranocki zostaje zachowana.
Poza tym myślę, że będzie a propos mojego obszernego wieczornego komentarza nt. kotów.
Snów z happy endem!
Kot jak żywy!
Uwielbiam Kota Simona
Dobrej nocy!
Dobranoc.
Dzień dobry
Dni coraz krótsze, za oknami jeszcze ciemno 
Dzień dobry Bożenko
Już jesień, więc wszystko pomału zamiera. Nawet słonko nie chce wcześniej wstać…
Jeszcze trochę… Wielkanoc i znowu słoneczko zacznie wcześniej wyłazić… 
Dzień dobry



Teraz wiem i rozumiem i jakoś wszystko się razem zgodziło
Nie muszę się zastanawiać czy jestem za bardzo przemęczona, czy może za głupia, żeby to jakoś razem pozbierać do kupy… pozbierałam 
Znowu mnie trochę nie było…
Tak więc wszystko razem
Miło widzieć powróconą Wiedźminkę!!! Twoje zdrowie
Miło też świętować razem z Jo!!! Wasze zdrowie
Dobrze, że Mistrz Q zapytał wcześniej, bo mnie też arytmetyka się nie zgadzała
🙂
Tylko kuchnia na tym zyskuje i ogródek, bo czymś zająć się trzeba, żeby nie zwariować…
Czasami wytłumaczenie jest najprostsze z prostych.
Ach… jakaż ja jestem niesatandardowa
To teraz dla równowagi zjem klasyczne śniadanie.
I będę zaglądać na Wyspę, chociaż z rzadka, bo nadal oczy mi wysiadają przy dłuższym gapieniu się w ekran
Czasami to najprostsze wytłumaczenie jest najtrudniejsze
Jedynie z odrobiną polskiego majonezu 
Znowu jestem niedoinformowana… co znaczy klasyczne śniadanie? U mojego małżonka są to dwa jajka na miękko
Miał być łosoś. Wyszła kanapka z serem i pomidorem. Nienawidzę jak kosztujący kupę forsy łosoś po otwarciu opakowania śmierdzi.
Wkurzyłam się.
Zaraz tam niestandardowa! Dużo właściwszym słowem jest nadzwyczajna!
Wiesz, jak poprawić humor w piątkowy poranek.
A tak w ogóle, to dziś utonęłam w zdjęciach
I mam ich serdecznie dość… Wczoraj dzwonił do mnie Carl. Margaret, jego siostra, uśpiła swego psa… musiał się tym z kimś podzielić, a oczywiście ja jestem jedną z pierwszych na liście
Najgorsze, że zawołała „serwis usypiający” do jego domu (a nie swojego)… Psy należą do Margaret, ale od niedzieli wieczór, do piątkowego wieczoru są u Carla. Ona swoje pieski zabiera tylko na weekendy… bo pracuje… bez komentarza. 
Czy oni zdają sobie sprawę ile to kosztuje?!!!
Carlowi się nie dziwię, on jest opóźniony w rozwoju i chociaż ma 67 lat, jego umysł zatrzymał się w rozwoju na poziomie dziesięciolatka. To takie podstarzałe dziecko… z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy… ale często mi mówi, że mnie kocha… a to zobowiązuje


Chociaż może krótki komentarzyk… albo się ma psy, albo nie ma się dla nich czasu…
No i Carl mnie prosił, żebym wybrała zdjęcia psów, które robiłam i żebym je zrobiła w formie albumu. Dla niego i Margaret… Ze wszystkich jakie mam, wybrałam 343 zdjęcia (to tylko mała cząstka)… przecież nie wydrukuję ich wszystkich!!! I to podwójnie!!! Muszę zgrać to na płyty i niech wybiorą sami po kilka sztuk. Albo niech mi kupią tonery (to się chyba tak nazywa) do drukarki, to trzasnę wszystkie
Muszę to jakoś rozwiązać…
Postępowanie Margaret określiłabym w dwóch słowach: brak empatii.
Trudno jest określić postępowanie Margaret… Ona niby kocha swoje pieski… pytałam ją, kiedy ostatnio była z psami na spacerze… nie umiała mi powiedzieć, tak dawno to było… Z drugiej strony… próbowała ratować swego psa, nie licząc się z kosztami… Za samą operację ucięcia przedniej łapy, zapłaciła $5000. Chemioterapia kosztowała dużo więcej. Zabrakło jej kasy na gaz… odcięli. Teraz kąpie się w zimnej wodzie (lodowatej)…
Nie ma też telewizji (jak wyżej) i sama nie wiem za co jeszcze przestała płacić. Bo pies był najważniejszy…
No cóż… uczucia chadzają dziwnymi drogami…
Ja tylko technicznie – toner to do drukarki laserowej, do atramentowej tusz, a do termosublimacyjnej – wkład z taśmą. O igłowej nie wspominam
natomiast wydaje mi się, że wydruk zdjęć z drukarki innej niż termosublimacyjna nie ma większego sensu, ze względu tak na jakość, jak i na trwałość zdjęć.
Barwne zdjęcia z dobrej drukarki laserowej trzymają się całkiem dobrze – mam wiszące na ścianie już kilka lat. Natomiast najlepszy efekt uzyska się wysyłając pliki do fotolabu – dodatkowy plus jest taki, że zlecający może wtedy sam zapłacić za usługę, a Mireczka tylko przygotuje pliki.
Na tej zasadzie robimy sobie rodzinne kalendarze 😉
Ja mam drukarkę laserową (chociaż mam i atramentową, jeszcze dobrą, tyle że nieużywaną) i zdjęcia z niej są całkiem dobre. Margaret, jak i Carl nie mają internetu. Carl nie ma nawet komputera… a Margaret nie płaciła rachunków, to jej odcięli. Także nie wiem, czy wysyłanie plików do fotolabu coś da. Tym bardziej, że nie mam pojęcia co to ten fotolab jest
Wrzuć wujkowi „fotolab” i wyszukaj w najbliższej okolicy. W Krakowie jest na przykład http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.fotolaba.pl/
Witajcie!
Zamgleniami jesień się zaczyna…
Witaj!
Tu już wesołe słonko zaczyna świecić, ale jest zimno…
A to mimozy już zwiędły?
Schowały się we mgle…
A tak w ogóle, to idę spać


U mnie prawie 1 w nocy (czy już nad ranem?) i czas najwyższy „uwalić” się do łóżeczka
Miłego piąteczku życzę
Dobrych snów!
Śpij spokojnie
Ta piosenka mnie prześladuje…
Dzień dobry! Lista rzeczy do zrobienia dzisiaj (poza pracką) urosła do takich rozmiarów, że muszę się trochę uspokoić, w tym celu zaś nie ma jak przysiąść na Wyspie.
Z kawą, czego i innym potrzebującym życzę.
Zamiast na Wyspie, przysiądź na czymś innym i pracuj sobie spokojnie. Przed nami weekend, a teraz kawa
Weekend będę miał słomianowdowczy(?), więc będzie spokojny w miarę (mam nadzieję). Może nawet trochę nadrobię, w razie gdybym dzisiaj został z palcem w… no, znaczy został z robotą w lesie.
Dzień dobry

Mam nadzieję, że będzie dobry
Dobry wieczór 🙂 Tak sobie myślę Szanowny Quackie , że jak już będziesz tym słomianowdowczym pustelnikiem , to ne odmawiaj, kiedy poprosi Cię jakaś Dama o naprawę żelazka , cieknacej pralki , ustawienia odpowiedniego kanału TV , czy zawieszenia firanki , bo akurat kot , o którym piszesz, zwariował przy łykaniu tabletki . Przecież , to słomianowdowstwo, nie będzie trwało wiecznie , a zebrane z tego okresu doświadczenie , będzie inspiracją do ciekawego opowiadania na Madagaskarze
Dobru wieczór Maksiu
. To się ła
dnie nazywa carpe diem ?
Dobry wieczór 🙂 Nie wiem , czy posłucha moich rad , wszak pustelnicy czasami zachowują się tak jak ten kot ,opisany przez Quackie , przy łykaniu tabletki …..
Hmmm… kotek był przekonany, że gwałt mu zadają, a nasz Kwak jest przekonany, że praca trzyma Go za gardło
No właśnie , spróbuj zamknąć pracusia w ciasnym pomieszczeniu….
Po dłuższej nieobecności mam rażenie, że mój dom odmówił mi współpracy – ciągle coś jest do zrobienia albo nie tak.
Niestety, zaległości są nieubłagalne.
Podobnie jak moje zaległości w spaniu. Dlatego mówię dobranoc.

Dawno już Gates zapowiedział inteligentne domy – a wszak inteligencja nie wyklucz złośliwości, nieprawdaż?
Kochani. Jak to bywa, wszelkie plany, słomiane wdowieństwo etc. spaliły na panewce.
Niezmiernie przykro mi to pisać, ale starsza osoba – ciocia małżonki, mieszkająca piętro niżej, którą może pamiętacie piąte przez dziesiąte z lipcowych i sierpniowych zawirowań, dzisiaj odeszła na dobre. Przez sen, we własnym domu, otoczona opieką i w spokoju. Miała 90 lat, piękny wiek, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jeżeli coś w tym wieku zacznie się sypać, to idzie tak bardzo, bardzo szybko. Z osoby w połowie lipca starszej, ale całkowicie samodzielnej, w połowie września stała się osobą wymagającą opieki w najprostszych sprawach 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu.
Nie była moją bezpośrednią krewną (de facto siostrą teścia, którego nigdy osobiście nie poznałem – zmarł 2 lata przedtem, zanim poznałem moją obecną żonę), jednak przez ostatnie 20 lat przyzwyczaiłem się, że ciocia zawsze jest obok, jako tzw. stały element rzeczywistości. I właśnie przestała.
Postaram się być na Wyspie w najbliższych dniach, ale gdyby mnie dłuższą chwilę nie było, to pewnie dlatego.
Spokojnych snów.
Trzymaj się, Quacku! Niech pocieszeniem będzie ci właśnie szybkość tego procesu. Sam bardzo chciałbym być (stosownie) długo w dobrej formie, a potem odejść szybko i delikatnie. Ale to się podobno przytrafia tylko naprawdę dobrym ludziom…
Mimo wszystko Kwaku – w miarę spokojnych dni. Nie umiem pocieszać wobec nieuchronności, ale i tak jest mi przykro, bo pamiętam Twoje przeżycia związane z chorobą Cioci. Niech śpi spokojnie, tak, jak odeszła.
Dzięki wszystkim. To właśnie, moim zdaniem, istota Wyspy.
Przesyłam uściski, bo cóż więcej można…
Pociesz się Quacku, że takiej śmierci po tak długim życiu, chciałby niejeden. Ja też o takiej marzę. Najlepiej odejść we śnie. Gorzej dla rodziny, bo to przykre zaskoczenie i tego Ci współczuję.
Dobranoc się z państwem!

Ostatni być może ciepły weekend spędzę wyjazdowo – stąd i moja obecność na Wyspie do niedzieli wieczór będzie śladowa albo jeszcze mniejsza. Jak wrócę, postaram się wam opowiedzieć 🙂
Czekamy na tą opowieść z wielkim zainteresawaniem !!!
Dzień dobry
Już dawno mi się nie zdarzyło, żeby mnie słońce obudziło 
Dzień dobry.
Mnie niestety nadal młotki. I frezarki.
Współczuję 🙁
Ja już nie mam siły 🙁
Pociesza mnie jedynie myśl, że im się spieszy, żeby to zamknąć przed zimą. Potem wprawdzie 30 rodzin będzie wykańczać te domy, ale przynajmniej znikną betoniarki…
Jeszcze troszkę cierpliwości
Prace wewnątrz budynku nie będą już tak odczuwalne nausznie 🙂
Oby. Bo ja już nie wytrzymuję tego nieustającego hałasu.
DzieńDo0bry:)))
Witaj Stateczku
Przewiduję, że w ten weekend niewiele będzie dziać się na Wyspie 
Witaj Bożenko:)) Miejmy nadzieję, iż nikt nam wyspy nie zbombarduje :))
Dzień dobry. Jeszcze raz dziękuję za wszystkie wyrazy i ściski.
Gdybym się chwilę nie odzywał, tzn. że pomagam załatwiać to i owo.
Dzień dobry… I ja dzisiejszego ranka otrzymałam smutną wiadomość. Odszedł mąż mojej psiapsiółki. W czwartek szukałyśmy miejsca w szpitalu, żeby Go wzmocnić, bo gasł w oczach… A dzisiaj Monika szlocha, bo ma wyrzuty sumienia, że Go wywiozła.
Tylko, jak ta drobna dziewczyna miała sobie poradzić z chorym, nie wstającym już, mężem? Który był dwa razy wyższy od niej… 🙁
A w górze piękny błękit… I drzewa ciągle zielone 🙂
I tak jest zawsze. Życie płynie, a świat się nie zatrzymuje…
… A każdy rok staje się krótszy…
Dawno temu już M.Dąbrowska napisała -z nami czy bez nas DNIE i NOCE toczą się dalej ….. smutne ale prawdziwe…
Co za sezon, co za jesień.
Uściski dla koleżanki.
Współczuję
Dzień dobry 🙂 Nie jestem przesądny , ale los człowieka jest jakby zapisany co do minuty . W Warszawie ,koło Dworca Zachodniego, na przejsciu dla pieszych, została potrącona przez auto osobowe kobieta . Przyjechało Pogotowie , zabrało ranną ,ujechało kilkadziesiąt metrów i zderzyło się z innym samochodem .W wyniku zderzenia kobieta na noszach wypada na jezdnię i tam zostaje przejechana przez następne auto . Nie ma juz co zbierać – masakra , a wszystko dzieje się w przeciągu kilkunastu minut .Widocznie tak zdecydował jej harmonogram osobisty na życie
To straszne!
Coś w tym jest — jak mówił Egipcjanin SINUE -każdy ma swoje życie zapisane w gwiazdach..?
? Chyba nasza wiedza za mała a nawet wsteczna …..? 
Właśnie usłyszałem w radiu.
Wspaniały człowiek na zawsze pozostanie z muzyką mojej młodości – nigdy nie myślałam że miał tyle lat duchem był zawsze MŁODY -ŻEGNAJ p. WALICKI z PANEM żegnamy naszą młodość i najlepsze lata …

Franciszek Walicki, ps. Jacek Grań – polski dziennikarz muzyczny, publicysta, autor tekstów piosenek, działacz kulturalny, współtwórca wielu zespołów muzycznych, także kompozytor, uważany za ojca polskiego bigbitu i rocka. Wikipedia
Data i miejsce urodzenia: 20 lipca 1921 (94 lata), Łódź
Data śmierci: 3 października 2015
Cześć Jego pamięci {*}
No co za dzień?!
No. W sumie cały weekend.
Tak jak rano przewidywałam
A ja miałam dziś taką miłą sobotę… Aż mi jakoś tak głupio… Ale słowo – po raz pierwszy, od nie wiem, jak dawna, miałam i wychodne, i ogrodnika, i jakieś pieniądze do wydania na różne zakupy… Słońce świeciło, Jasiek stłukł solniczkę, pies wlazł w końską kupę…
Chyba jednak otworzę jakieś wino, bo na trzeźwo człowiek sobie nie radzi…

Całkiem normalna reakcja. Zdrówko!
Więc wypijmy, Jo!
dziś była Crianza – baaardzo odpowiednie wino
Prawda?
Jeśli tak mówisz, to musi być prawda. Ja się na tym nie znam, bo nie lubię wina.
Też się nie znam , ale bracia Rosjanie twierdzą , że ze wszystkich marek światowych win , najlepszy jest spirytus , ponieważ jest lekki , aromatyczny i nie szkodzi na zdrowie ……
Cóż… jeśli uwzględnić ich doświadczenie, to kto wie?
Biesiadowałem kiedyś na plebanii , sączyłem po kropelce nalewkę , w towarzystwie proboszcza . Mój sposób picia zdenerwował księdza , który powiedział , że trunku się nie smakuje , a wypija się szybko i czeka na efekt . Po tym, zademonstrował jak to się robi , co bardzo mi odpowiadało , bowiem wytrzymałem narzucone tempo .
Ależ to zależy od nalewki, Maksiu!!! Nie wyobrażam sobie, żeby wiśnióweczkę pić jak zwykłą wódkę!!!
Czy ulubiony „jajkowy koniak” Bożenki. Przecież tego nie da się wychlać, tym trzeba się delektować!!!! 
Też tak myślę , ale był to przypadek , kiedy ma się kłopoty z alkoholem , a tak było z moim gospodarzem
Nigdy nie jest tak jednoznacznie !!! Miałam zły i dobry dzień -bywa i tak
…Nie pojechałam na odległe spotkanie z ludżmi których lubię i szanuję.Jak by w nagrodę pojawił się mój syn ,wnuk i synowa i było miło bo jutro wyjeżdżają do BANI jak mówi Starsza i Kneziu a następne spotkanie za 3 tygodnie.. 
A ja byłam pół dnia bez dostępu do internetu. Chyba się uzależniłam…
Ha, ja to wiem (o sobie, znaczy się). Niech no tylko przerwie mi łącze, to się przełączam na komórkę i zgrzytam zębami (bo to niewygodne).
Ja nie umiem korzystać z komórki w takim wypadku. Niby mam w niej internet, ale z WiFi w domu. A jeśli w domu nie mam, to nie wiem co robić.
A to musiałbym do niej zajrzeć, żeby zobaczyć. Jeżeli faktycznie masz net z sieci komórkowej wykupiony.
Mam w T-mobile 500 MB w abonamencie… Ale nie interesowałam się tym zanadto.
Z tego wynika, że ja jeszcze od internetu uzależniona nie jestem
Jak mam swoje zajęcia w domu, a mam ich trochę, to na komputer nawet nie spojrzę
Czasami mam dwudniową przerwę i jakoś mi tego nie brakuje… ale też fakt, że raczej nie zdarzają mi się przerwy w dostawie internetu. Chyba zawsze jest i pewnie dlatego nie denerwuje mnie to
Piszę chyba, bo jak nie siadam do kompa, to skąd mogę wiedzieć, czy ten internet jest, czy go nie ma
Chociaż z drugiej strony… gdyby nie było, to synek by dostawał szału i dzwonił gdzie się da, żeby to natennatychmiast naprawili
Bo on uzależniony na pewno jest.
Małżonek jak ja. Ciekawa wycieczka jest lepsza niż gapienie się w monitor. Też prawda, że lubię z Wami pogadać i zaglądam jak mam wolną chwilę… 
Idę spać, dobranoc

Spokojnej!
To na dobranoc dzisiaj niebiańsko, a dokładnie kosmicznie.
Komandor Chris Hadfield, znany z umieszczania na YouTube popularnonaukowych filmików z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) na sam koniec swojego pobytu nagrał piosenkę Davida Bowiego „Space Oddity”. Bardzo udatne wykonanie, tym bardziej w kontekście kosmicznego miejsca nagrania.
Snów o odlotach!
Dobranoc. Miałam dziś pracowity dzień – grzyby mi przynieśli, niby dobrze, a co szkodzi, że nieplanowne ? Tylko sił mi już zabrakło. 🙁
Towarzyszło mi 5 oceanów Agnieszki Osieckiej…. dawno nie słuchałam tych płytek.
Dzień dobry
, wyrazy współczucia koleżance Skowroneczka
A i Walickiego szkoda… 
Poczytałam… aż tyle smutnych wiadomości na raz. Uściski wsparcia duchowego Mistrzowi Q
Dziś dzień mi minął pod znakiem garów i zakupów
Czyli dwóch rzeczy, których nie znoszę. Zakupy przymusowe, bo jeść coś trzeba. Gotowanie w pewnym sensie też
Ale przynajmniej nagotowałam dwa gary gołąbków i sagan bigosu. Na kilka dni mam spokój 
Teraz szukam po sklepach koszyków do nowych półek, które zrobił mi małżonek w łazience. Półki są białe, szafka też, sedes i umywalka takoż. Chciałabym jakoś urozmaicić kolorystycznie tą biel i wymyśliłam sobie takie wiklinowe. Nie chcę tych różnych drobiazgów układać bezpośrednio na półkach, bo nie wygląda to dobrze. W koszyczkach będzie super.
W zbyt małych nic mi się nie zmieści, za duże nie wejdą na półkę… muszą być na wymiar. I chociaż są różne, różniaste, jakoś tego wymiaru znaleźć nie mogę
Chyba niezbyt wymiarową półkę małżonek mi zrobił
Ale łazienka malutka i nie ma w niej miejsca na żadną półkę… ani dodatkową szafkę. Nawet zlew mamy malutki…
Zrób sama. Z gazety
Pierwszy wyrzucisz, ale już następny postawisz na środku stołu, a nie tylko w łazience
Bawiłam się takimi małymi (litrowymi i dwu)


ale zapaleńcy robią i kosze na pranie, a nawet armaty
Zastanawiam się jak to jest zrobione, że nie widać druku?
Te są pomalowane resztką duluxa do ścian 😉 Na to motyw z serwetki i lakier.
Choć można tylko zabejcować na brąz lub polakierować i takie z prześwitującym drukiem też ciekawie wygląda 🙂
Albo od razu użyć białych kartek ksero, jednak są grubsze, sztywniejsze i trudniejsze ciut w oplataniu niż gazeta 🙂
Dziękuję, może przy czasie spróbuję.
Może się skuszę na taki recyklingowy koszyczek. Pomysł jest rzeczywiście ciekawy
Dzięki Bezetko za podpowiedź 
Dzień dobry
Czy to jest jeszcze lato?
Dzień dobry, nie, ale ta piękniejsza część jesieni

Dzień dobry. Właśnie wróciłem z kosmosu, to chyba ta dobranocka tak mnie nastroiła…
Piękna dobranocka, nie mogłam oderwać oczu…
Ano właśnie, nie tylko do słuchania, ale i do oglądania.
Czy mnie się wydaje, czy ta gitara brzmi w kosmosie jakoś inaczej?
Ciekawe, nie mam pojęcia. Chociaż wydaje mi się, że brak grawitacji (czy też mocno obniżona) nie powinien mieć ZAUWAŻALNEGO wpływu na rozchodzenie się fali dźwiękowej w powietrzu. Chyba że masz słuch absolutny?
Nie mam słuchu absolutnego, ale dźwięki gitary w czwartej minucie brzmią jakby inaczej. Wcześniejsza muzyka, to był podkład, ale te dźwięki, które Komandor sam wydobywa z własnej gitary, brzmią jakby bez pudła rezonansowego.
A teraz mi przyszło do głowy, że to może być również kwestia jakości urządzeń do nagrywania, dostępnych na ISS. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z projektantów stacji myślał o wykorzystaniu jej jako studia nagraniowego
Całkiem możliwe.
Zapraszam na nowe pięterko