Gdy czasem młoda polonistka
Taka naiwna, schludna taka,
Egzaltowana, świeża, czysta,
Że chciało by się siąść i płakać.
Więc gdy ta polonistka właśnie
Małpując młodopolskie pozy
Wybiegnie o porannym czasie
Boso na łąkę między brzozy,
Poigra z pliszką i skowronkiem
Oraz z pudliszką i z biedronką,
Przywita ze wschodzącym słonkiem,
Wołając: – Witaj jasne słonko!
Z róż i powojów splecie wieńce,
Pomacha rączką do motyla,
Kraśnym obleje się rumieńcem
Widząc jak pszczółka kwiat zapyla.
Coś z Anny German gdy zanuci,
Wyrecytuje coś z Asnyka,
A potem bardzo się zasmuci
Nad żabką, którą bocian łyka,
I chcąc zapłakać nad półtrupem
(bo drugie pół ten bocian urwał)
Wlizie tą bosą nogą w kupę
I wyda okrzyk: – Ożesz kurwa!
To – jeśli byłbym na tej łące
Naocznym świadkiem tego zgrzytu –
Jak jestem facet niepijący,
Pół litra wychlałbym z zachwytu!
Andrzej Waligórski




Tym razem Waligórski wierszem. Nie mam innego pomysłu, a trzeba zmienić wycieraczkę. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
O dzięki Ci Pani!!! Nogi bolały od schodów.

Mnie również, dlatego postanowiłam oszczędzić naszych nóg
Witajcie!
Na początek powyższy wiersz w znakomitym wykonaniu, z krótkim anegdotycznym wstępem:
Świetne, nawet nie wiedziałam, że ten wiersz też jest spiewany
Obejrzyj zatem na YT inne wykonania tego duetu – śpiewali głównie Waligórskiego.
np. https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/AXejLcTwKbM?list=PL5B16B9C65FF28B78
Jest czego posłuchać, dnia by nie starczyło…
Podobnie jak Miral załatwiłem już zakupy, reklamację w serwisie samochodowym, śniadanie i kawę. Powoli wtapiam się w fotel…
Pudliszki podlane „półlitrem” na łączce o poranku…
Podejrzewam, że nie chodziło o kupę siana, ani nawet tę z motylka, żabki czy bociana?
Jak powiedział pewien rabin, pobielony przez gołębia:
– Dzięki ci, dobry Boże, że krowy w powietrzu nie latają!
Nie wiem co Autor miał na myśli, ale może chodzi o jakąś konserwę z Biedronki, jako „podkład” pod pół litra? 😉
Konserwy z biedronki nie polecam – mało ekonomiczne. Ile by trzeba tej konserwy zjeść, żeby się człowiek najadł???
Mój mąż odmówił dzisiaj zakupu oleju z biedronki, mimo że przypomniał sobie o nim PO zakończeniu wielgachnych zakupów, już w samochodzie. Stwierdził, że woli z rzepaku. Bo biedronki wydają mu się mało oleiste
myslę, że te chińskie biedronki są bardzo wydajne 🙂
Coś jak z dojeniem kur na ptasie mleczko?
O, tak! W sierpniu znów pojadę doić kury
I będzie zsiadłe mleko? Bo przy tym upale…
W sierpniu już może nie będzie upału, a przecież je doję na ptasie mleczko. Usiąść może sobie krowie mleko
Ptasie, jak sama nazwa wskazuje, może zsiąść się tylko na drzewie albo na parapecie.
Dzień dobry
AW niezawodny 
Świetne
Witaj Mireczko 🙂 Jakoś ostatnio się mijamy
Wskoczyłam na Wyspę tylko na moment, bo zaraz na te wiśnie…
A że do Michigan kawałek drogi, to pewnie późno się zjawię znowu
Ciekawi mnie jak w tym Lehman’s Orchard jest z wiśniami. Na jagodach w tamtym roku tam byliśmy… Zobaczymy… A w sumie, jak będzie kiepsko, zawsze możemy pojechać do Tree-Mendus Fruit, czyli do sadów, w których byliśmy tydzień temu 

Miłego sobocenia
Obfitych zbiorów
A dziękuję

Nawet nie śpieszyliśmy się, po prostu drzewa były czerwone od owoców. Nie powiem ile zjadłam, bo nikt tego nie liczył, ale było tego dużo i to bardzo

Latałam jak z piórkiem (nie powiem gdzie), żeby zdążyć ze wszystkim. Owoce nie mogą leżeć i od razu trzeba je „rozparcelować”, no a jeszcze trzeba było przygotować jakiś obiad. Syn wracał z pracy o 18… Całe szczęście zdążyłam ze wszystkim i teraz mogę odpoczywać 
Zbiory były obfite i udane. We dwójkę, w godzinę nazbieraliśmy ok. 30kg
Od razu umyliśmy i daliśmy do drylowania. Przynajmniej nie muszę się z tym męczyć. Muszę też przyznać, że tutaj wiśnie są dużo tańsze. Niby na funcie to centowa sprawa (ok. 60 centów taniej), ale jak się zbiera tyle co my, to wychodzi kilkanaście dolców. Poza tym, tutaj mogłam umyć wszystkie wiśnie, bez względu na to ile drylowałam. W ubiegłym tygodniu, mogłam umyć tylko te do drylowania… a jak się jedzie ponad dwie godziny do domu, to te wiśnie zdążą puścić sok. I nie nadaje się on do niczego, bo jest brudny. Także w przyszłym roku pojedziemy tylko tutaj. Bliżej (ok. 30 mil, czyli prawie 50 km), taniej i lepiej.
Ale też fakt, że po tym wiśniobraniu i potem wszystkich domowych obowiązkach padam na dziób
Dzień dobry, jeno gorący. Właśnie najmłodszy brat Q wrzucił na Facebooka zdjęcie z samochodu, pokazujące odczyt temperatury, zapewne gdzieś pomiędzy Katowicami i Kielcami. 38,5 stopnia, co nawet biorąc pod uwagę poprawkę na rozgrzaną jezdnię i pojazd, jest wynikiem budzącym powoli grozę.
Waligórski wiecznie żywy, a „Zachwycenie” jeszcze bardziej, wiem, co mówię, polonistek znam ponad 100.
W Poznaniu aktualnie 32’C. Nie wychodzę z domu, chyba zaraz wejdę pod prysznic, pod chłodną wodę.
Właśnie wyszedłem spod, ale jeszcze chwila i tam wrócę…
Kto powiedział, że nie można wytresować słonia…
Nareszcie lato jak drzewiej bywało :)))
Wolę późną wiosnę, ale cóż, nie mam wyboru
Ja wolę wczesną jesień 🙂
Bliżej mi do nostalgii przemijania, niż obietnic początku sezonu. No i ten raj dla kucharki! Już nie tak gorąco, więc można poszaleć w kuchni, a i jest z czym.
Chyba pójdę zrobić jakąś sałatkę…
Oo, a to mi przypomina, że ostatnio poznałem angielski odpowiednik polskiego żartu o słoniu i fortepianie (co to się go da zasłonić, podczas gdy słonia nie da się zafortepianić). Otóż w wersji angielskiej występujeą fortepian i tuńczyk: You can tune-a piano, but you cannot piano a tuna., a dowcip opiera się na podobnym brzmieniu słow „tuna” (tuńczyk) i „tune” (stroić).
Ot, wybryki przegrzanego mózgu
PS. Zmykam do jakiegoś klimatyzowanego wnętrza….
Ja zrobiłam własną klimatyzację. Pozamykałam i zasłoniłam okna żeby nie wpuszczać gorączki i puściłam wentylator na najwyższych obrotach. Zaraz przyjemniej
Zrobiłam podobnie jak Ty, Bożenko
Czyli wiatraki chodzą i jest całkiem przyjemnie. Tylko już wieczór i chłodniej się zrobiło na podwórku. Jutro chyba trzeba będzie włączyć klimatyzację… niestety 
Ps. Mamy w kuchni taką specjalną „zasłonkę”. Jest „srebrna” i odbija promienie słoneczne i w kuchni jest dużo chłodniej. Oczywiście o ile się nie gotuje
U mnie też gorąco, ale nie aż tak. Zaledwie 28C
Jutro ma być ponad 30… I w końcu przestało padać… ciekawe na jak długo… 
Wybywam na grilla – sardynek niestety nie będzie
Jak to BEZ SARDYNEK???

Miłego grillowania.
Zabrzmiało jak „na malucha?!?” w „Kingsajzie” 🙂
Koleżanka mi mówiła, że jadła u znajomych kaszankę z grilla. Prawdopodobnie pychotka. Chociaż z tego co mówiła, bardziej mi to wyglądało na „krupnioki”, niż kaszankę
Może „czuj” podpowie jak długo powinny siedzieć na tym grillu

Mówiła, że się ostrożnie zdejmuje skórkę z tych „kaszankowych kiełbasek” i zawija się w folię z cebulką. Piecze się na wolnym ogniu bardzo długo… Trochę to nieprecyzyjne, bo jednemu godzina, to jeszcze nie za długo, a drugiemu 15 to za długo… Ale i tak muszę to wypróbować
na moje to tyle samo co karkówka 😉 ale się nie znam, tylko rzucałam okiem i jadłam 😀 i owszem, krupnioki, bo kaszanka musi być gruuuuba 🙂
Dobranoc Wyspowicze
Dobranoc.

No i tym sposobem docieramy do dobranocki.
Przypomniały mi się dzisiaj własne zachwyty nad muzyką a capella, ale nie pamiętam, czy już na Wyspie grałem ten kawałek. Dobrze znany „Sloop John B” zespołu The Beach Boys, tylko bez instrumentów. Same głosy. Niech o klasie zespołu świadczy fakt, że i bez instrumentów się broni.
Snów o rejsie do domu…. wakacyjnym lub nie.
Tradycyjnie zatem i dzisiaj – niech magiczna lampka strzeże naszych snów!

Dzisiejsza noc znowu przechlapana
Kolejna kanonada… Już mówiłam małżonkowi, że powinniśmy się okopać, bo nas okrążają. Walą z każdej strony i to całymi seriami
I to od kilku godzin… a już zaraz 22… Ciekawe kiedy się uspokoją… Czy chociaż do północy?
Współczuję tym, którzy mają zwierzątka bojące się takich hałasów. Zwierzątkom też współczuję…
Dzień dobry
Oby, oby… bo upał chyba z nami dziś zostaje?

U mnie są chmury… Może nie będzie tak gorąco…
Ja mam dzisiaj nieco puszkowato. Lecę. Będę wieczorem, jeśli się wcześniej nie ugotuję.
Dzień dobry, zaraz muszę wybywać z kwatery. Do zobaczenia wieczorem.
Witajcie, obecni i chwilowo nieobecni!
Witaj Ukratku
Dziś chyba będzie tu mały ruch… 
Fakt. Leżąc spokojnie mniej się człowiek grzeje…
Co prawda, to prawda.
Musiałam wrócić.
Teraz leżę i zdycham. Bardzo niefajnie.
U mnie pochmurno, ale i duszno. Niechby przyszła burza…
Współczuję upału

U mnie też tak bywa… gdyby człowiek mógł i gdyby to pomogło, to i skórę by zdjął i powiesił na wieszaku…
Dzień dobry

U mnie upał dopiero rośnie… jak na razie znośnie
Idę świętować urodziny małżonka


Chociaż nie od rana z tym kieliszkiem
Ale wirtualny nie zaszkodzi
Realnie najlepszego dla małżonka! Na razie:
To i ja toaścik za zdrowie i pomyślność!
Chłopaki odwozili dziś Madre do domu – 36 stopni po drodze.
A ja w domu ZMARZŁAM. To się nazywa „odwrotne działanie pompy ciepła”, czy jakoś podobnie. Ale wystarczy otworzyć okno i ogrzewanie jak ta lala!
Dobrze, ze zdążyłaś otworzyć PRZED zamarznięciem…
Też się cieszę. PO byłoby mi znacznie trudniej.

Żyjecie? Bo ja ledwo, ledwo.
Ale w nocy ma być burza i jutro już znośniej 



Więc żeby się prędzej tych pięknych chwil doczekać, pójdę się
i do łóżeczka
PS. Teraz jeszcze jest 31’C.
U nas było 36. Teraz podobno 28, ale jakoś im nie wierzę.
Nienawidzę wakacji w mieście.
Chorobcia – poumierali wyspiarze z gorąca, czy jak?
Wyspa cokolwiek wytopiona, ale do zatopienia daleko!
Dobry wieczór. Powinienem siedzieć przed własnym komputerem i podać, tymczasem mamy niespodziewanego gościa – jeden z kolegów Najjuniora nocuje w komputerowym.
I tak się kończy pisanie na tablecie. Miało być „pisać”, wyszło „podać”.
Nie lubię przemądrzałych programów… 🙁
Też nie bardzo. Na telefonie używam i jakoś lepiej wychodzi, może dlatego, że się (ponoć) uczy, więc po pewnym czasie „zgaduje” intencje i wzorce składniowe i słownikowe piszącego. Na szczęście naładowała się już klawiatura bezprzewodowa, a jak piszę na niej, to nie mam tych podpowiedzi słownikowych, co na „wbudowanej” tabletowej. Zapewne podpowiedzi też by można wyłączyć, ale na razie nie doszedłem jeszcze, jak.
Jednasta na zegarze, dobranockę wam zajarzę.
Pogoda za oknem nasuwa myśl o tropikach, a jak tropiki to palmy, a jak palmy, to na nich banany (chociaż bananowiec zasadniczo nie jest palmą tylko byliną, tak, sprawdziłem u ciotki Wiki). I przyszed mi na myśl „Bananowy song” grupy Vox, a myśl ta była dobra i wydała mi się słuszna, więc to dzisiaj sugeruję na dobranockę. Że za głośne i w ogóle nie na sen? A kto może spać przy takiej pogodzie???
Snów – kiedy już przyjdą – o bardziej umiarkowanych temperaturach. Też mają niedługo przyjść.
Ukojeni bananami, niezmrożeni chłodem dotrwajmy do ranka – ponoć ma być w nocy miłe 18 st. C!

Dzień dobry
Miała być burza, a tymczasem tylko trochę popadało. Ale może jeszcze przyjdzie? 
Witajcie!
Kto się jeszcze nie wytopił, niech przynajmniej cichutko piśnie!
Co się dzisiaj dzieje?! Wszyscy roztopieni?
Dzień dobry
Nie, jeszcze nie, ale zdychający to już tak. Niestety zdycha również internet, a to u mnie jest stan zagrożenia.
Dzień dobry. Wytapiałem się przez weekend, co zaćmiło mi jasność myślenia, a teraz żałuję. Niby od rana pada, niby już lepiej i nieco mniej gorąco – a wilgotność nadal taka, że pływam we własnym pocie, pardon. Duszno, parno i wszystko błyskawicznie (jak na nasze warunki) pleśnieje.
Podobnie jest w Poznaniu i dodatkowo też nie miałam dostępu do internetu. Źle się zaczyna ten tydzień.
U nas zupa w powietrzu, ciężarówki chyba pobijają rekord emisji spalin, coś jakby wieje na burzę – no to sobie możecie wyobrazić meteopatycznego Jakuba w akcji…
Wie ktoś, co prognozy na to? Bo jak słyszę panią pogodynkę, powtarzającą co drugie zdanie:” aura”, to nie jestem w stanie wysłuchać do końca…
Sprawdzam zawsze w dwóch miejscach – na amerykańskiej weather.com i polskiej stronie pogodynka.pl, a potem wyciągam średnią. Zazwyczaj się sprawdza. No chyba że spodziewam się burzy, wtedy na lowcyburz.pl i/lub burzoweinfo.pl
Ja sprawdzam na http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.wykop.pl/ramka/1179285/mapa-burzowa-na-zywo/ lub http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.blitzortung.org/Webpages/index.php?lang=pl&page_0=15
Dodatkowo „mapa burzowa na żywo” informuje mnie przez maila o nadchodzącej burzy, wichurze czy upałach.
Znów net się zacina
To ja jestem zacofany – ja patrzę przez okno…
Chorobcia – ja tak samo 🙁
Źle robimy. Nienowocześnie.
A w Krakówku przynajmniej wiatr wieje… 🙂
U nas bardzo powoli też zaczyna…
PADA!
Deszcz.
Czyli mamy zupę w powietrzu.
Posolić, popieprzyć, po-maggi-ować!
No i proszę bardzo, pogoda się robi, słońce wyłazi etc. Jak tak dalej pójdzie, to będzie można bananowce sadzić albo inne daktyle. Chociaż mówią, że wilgotny + gorący klimat służy najbardziej ryżowi.
Więc będziemy sadzić ryż… Może też dostaniemy skośne oczy?
Była kiedyś taka piosenka:
„Jedzcie państwo ryż
Bo to się kiedyś może przydać
Lepiej teraz trochę wydać
Niż w przyszłości mieć przykrości”
Nie znałam… Czy to nie była prorocza piosenka?
Coś w tym rodzaju, niby jest na YT w jakimś harcerskim wykonaniu, ale nie wiem czemu, jak włączam odtwarzacz, nie ma dźwięku.
No właśnie. Ale nie miałem dźwięku, a na Wyspie słyszę…
A tu masz dźwięk?
Niepotrzebnie pytałam, już odpowiedziałeś.
DzięDziębry:)) W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, pewien PGR w pobliżu Legnicy dostał polecenie z KW w ramach Miczurinowskiego Zaciągu, uprawy ryżu tak wówczas deficytowego. Zakupili więc kilkadziesiąt kilogramów ryżu w Gminnej Spółdzielni i posadzili w specjalnie przygotowanym bagienku. Nikt tylko im nie powiedział, iż łuskany ryż nie urośnie, podobnie jak z kiełbasy nie da się wyprodukować wieprzka.
O, proszę, a propos co z czego można wyprodukować, mam takie, ostatnio widziane w sieci:
A jadłeś kiedyś „mielonkę z Łysych”?
W sklepie widziałem i szynkę, i polędwicę z Łysych!
Ooo, ja uwielbiać dżem ze świni! I niech mi teraz kto powie, że to niezdrowe i zawiera cholesterol!!!
Ja też uwielbiać, mniej natomiast swój obwód w pasie…
Obwód w pasie? Co to jest obwód w pasie?

Aaa… to to coś niekompatybilne z szerokością drzwi!!!
Jo, pisz gramatycznie! Nie ja uwielbiać tylko moja uwielbiać!
Moja ci to mówić! Howgh!
Moja przepraszać. To bez ten upał
Znowu grzeje. I paruje to, co napadało. Jest KOSZMARNIE. Co w związku z tym wymyśliły te upiorne dzieci???
Że chcą pierogi z jagodami.
Hmmm, tak mi się nasunęło, nie żebym do złego namawiał – wzięliby do ust kupione w sklepie? Tak żeby od czasu do czasu odciążyć Szanowną Rodzicielkę?
To taki żart okolicznościowy, tak?
Chciałem dobrze 😛
Myślę, że to dobra myśl. W sklepie też są smaczne pierogi. Dziś miałam takie na obiad
Serowo-jagodowe.
Z tego, co Jo napisała, wnioskuję, że BB i Brat są zdania zgoła odmiennego.
No cóż, codzienn(ik)ość.
Pytanie kontrolne: „Ze sklepu?”.
Odpowiedź: „Nie jestem głodny.”
A potem jest horror.
Ćwiczyłam kilka razy. Nie mam zdrowia na powtórki. I – tak, wiem: moja wina. Bezprzecznie.
Jakby to się wiedziało zawczasu…. Też se tak powtarzam, zadziwiająco często.
No właśnie.
W sklepowych jest obrzydliwe kleiste ciasto i bardzo podejrzane nadzienie. Miałem nieszczęście spróbować pierożki z „mięsem” tfuuuuu
O – zupełnie jakbym mojego męża słyszała.
Podobnie nie cierpię makaronu fabrycznego :))Zwłaszcza tego „al dente”.
Robienie makaronu to dla mnie póki co śpiew przyszłości
Kupowanie pierogów w Realu czy w Biedronce to nieporozumienie. Są jednak miejsca, gdzie można kupić naprawdę fantastyczne pierogi – są to na ogół małe, specjalistyczne zakłady. Znam takie w Krakowie i w Wieliczce 🙂
A, nie, no ja nie mam na myśli takich fabrycznych, ale w warszawskich molochach handlowych są stoiska Kuchni Brawaty i oni naprawdę mają całkiem przyzwoite wyroby. Oczywiście to też kwestia smaku i upodobań, ale na wigilię zamawiam u nich uszka, bo samej mi się nie chce dłubać. Pierogi też mają OK, kopytka, kluski śląskie. Tyle że co z tego, skoro wyhodowałam takie, takie… Zaraz – męża nie hodowałam… Mąż sam z siebie rozpaskudzony…
PLUS na dziś: ODKRYCIE!!! Moje dzieci są absurdalnie wybredne PO TATUSIU!!!
Pokazałaś, że potrafisz? Pokazałaś. Więc teraz rób.
Ale jakby Ci raz czy drugi „nie wyszły”, może by zasmakowali w kupnych.
No gupia jestem no.
Po lekturze Codziennika jestem niestety dziwnie spokojny, że konsekwencje sytuacji, w której pierogi „nie wychodzą” u Jo, różnią się od konsekwencji analogicznej sytuacji u mnie lub u Bożenki 🙁
A gdybyś ich łaskawie dopuściła do klejenia?
Co do PLUS-a – istnieje szeroko rozpropagowana i wielekroć motywowana teoria, że wszystko, co możemy dzieciom zarzucić jest „po tatusiu”…
Oj tam oj tam – Tatui mówi, że jego córki są walnięte po mamusiach.
A właśnie – ile Was jest Sisters? Bo jakoś nie doliczyłem się ostatecznej liczby?
Bez szans.
Wszystko zależy od producenta.
No ja nawet znalazłam jednego producenta, w mojej ocenie robiącego całkiem przyzwoite pierogi. Kochana…
„Ostatecznie mogą być, jak już CAŁKIEM ZUPEŁNIE ŹLE SIĘ CZUJESZ”. Ale… Ale…
No popatrz pani! Ludzkie chłopiska!!!
Prawda? Nie można im empatii odmówić.
Wybywam na dłuższą chwilę…
Drzewka pogubiłam, to zacznę nowe.
Mówiłam, że powinnam jakieś odsyłacze w drugim wydaniu pododawać…
Nas jest – zależy jak liczyć. O, i taki ładny tekst mi z tego wychodzi na jutro, w szkicach. Może być?
Dla mnie może być, zaczekam. Natomiast obiecana rzecz jest właśnie in statu nascendi, zapowiadam, żeby nie było, że sobie robię z gęby cholewę.
Napisałam. Wstawię o północy. Będzie do czytania w dowolnej porze.

Ale jakby… no wiecie… gdyby się okazał nieczytelny, czy coś tam – to pytać. Wyjaśnię bardziej.
A cholewa – rzecz ważna. Wyobrażasz sobie BEZ cholewy???
Gębę – swobodnie.
Bo tamto drzewko już za wysokie było.
Ale czyżbyś nie wiedziała ile masz sióstr? Ja na przykład przyznaję się do dwóch, ale czy gdzieś ojciec nie zostawił jeszcze jakąś, nie mogę być pewna… 😉
Wiesz – tym tropem idąc, to człowiek nigdy nie ma jasności.
Bożenko, otóż to BYWA skomplikowane. Ja np. dzięki dziadkowi, zresztą poznańskiemu, mam de facto ciotkę, która jest moją równolatką.
U mojego męża w rodzinie siostrzenica była starsza od ciotki. Tak to bywało w bardzo wielodzietnych rodzinach…
Ludzie… Ile lat ja uczyłam się, who is who w tej mężowskiej rodzinie… Drzewka kazałam sobie rysować… I nigdy nie wiedziałam, czy rozmawiam z ciotką, czy kuzynką… Bo tam wszyscy mieli z czwórkę dzieci średnio, wiek o niczym nie stanowił, a na dodatek – nikt nie miał na imię tak, jak w metryce…
To rzeczywiście skomplikowane, ale w rodzinie mojego męża było podobnie. Tylko tam się umawiali, że jak są w równym wieku, to sobie mówią po imieniu i już.
W rodzinie małżonki jest podobnie, z tym że jeszcze ciekawiej, otóż w pewnym momencie pani z jednej linii wzięła ślub z panem z drugiej (nie byli spokrewnieni, tylko spowinowaceni), ale rzecz w tym, że byli przesunięci o pokolenie, toteż jeden pan z tej rodziny wypada mojej małżonce raz kuzynem dalekiego stopnia, a raz wujem, i nie wiadomo, jak się doń zwracać, czy per pan, czy po imieniu.
Co do imion używanych a metrykalnych, to swego czasu mój Ojciec narobił niezłego zamieszania, dzwoniąc do własnej siostry do pracy i pytając o nią po imieniu używanym w rodzinie (w metryce drugim) i nazwisku panieńskim, podczas gdy oficjalnie używała pierwszego imienia z metryki i nazwiska mężowskiego. Ale to już cały Ojciec, mistrz faux pas, który potrafił zwracać się do drugiej żony pewnego innego wuja imieniem pierwszej…
Oj cudowne!
Ja na szczęście w obu rodzinach (Madre i Tatui) do wszystkich, łącznie z ich małżonkami, mówię po imieniu. No poza teściową ojca, do której ciociu, i śp. teściowej Madre, która życzyła sobie być babcią i tą babcią w całym zakresie była.
Natomiast w rodzinie męża… O rany… Udawało mi się połapać, kiedyś jakiś młody człowiek do mnie podchodził z nabożeństwem i rzucał stryjenko… A tak – to za cholerę.
A u nas nie używa się rozróżnienia wuj/ stryj. Wszyscy ewentualni mężczyźni (brat i szwagier Ojca i szwagrowie Mamy) są wujami. Gdybym był w nastroju nieco frywolnym, być może pokusiłbym się o żart, że to cały chór wujów.
A wiesz, że w mojej rodzinie było podobnie i mam kilku takich wujo-kuzynów… A synowie mojej siostry mają stryjka młodszego od dwóch z nich. Taki lajf…
Przynajmniej wesoło. Całe życie brakowało mi takich rodzinnych klimatów.
W sumie pocieszające, że tak się zdarza. Człowiek od razu oddycha z ulgą, że nie jest to żaden ewenement.
Całkiem całkowicie zupełnie z innej beczki, do Mistrza Tetryka: czy Wyspa nie poddaje się indeksowaniu przez Google? Bo usiłowałem szukać czegoś (ale w komentarzach, nie we wpisach) ze składnią „site:madagaskar08.pl” i guzik, nic nie wyskakuje?
Dokładnie tak, Wyspa odmawia indeksowania…
Albo Wyspa, albo indeksowanie.
A ja chyba jednak pójdę spać. Bo tym razem mąż robi za piekarza 😀
Aha. A istnieje jakaś możliwość wewnętrznego przeszukania treści poza wpisami (bo z tego, co widzę, lupka w czarnym pasku u góry przeszukuje tylko wpisy, nie komentarze), np. z poziomu kokpitu?
Rzuć tu albo mailem, czego szukasz a spróbuję przeszukać bazę…
Wiesz co, to może innym razem, na razie znalazłem na nosa, na szczęście rzecz stosunkowo niedawna, więc się nie narobiłem.
W kokpicie mozna wejść w komentarze i tamto okienko szukania jak najbardziej działa 🙂 Parę razy korzystałam i zawsze znalazłam co chciałam 🙂 O ile pamiętałam czego szukam
Ja się już pożegnam, bo komp mi muli jak rzadko. Szkoda nerw

Dobranoc
PA!

Do jutra.
Spokojnej!
Może P.T. Społeczność wypowie się na temat tego nieindeksowania? IMHO poprawia ono oddzielność Wyspy od wszechsieci, ale gdybyśmy uznali za bardzo potrzebne, to można włączyć…
Oj, z mojej strony to nie był zarzut, trochę się tylko zdziwiłem. Ale uważam, że nie ma aż takiej potrzeby, biorąc pod uwagę, że to chyba pierwszy raz, kiedy czegoś w ten sposób szukałem. Jeśli więc o mnie chodzi, to może zostać po staremu. W razie bardzo uporczywej potrzeby można się zwracać do Ciebie.
Idę spać przed dobranocką, więc proszę o wystawienie lampki
Dobrych snów!
Komputer muli przepotwornie, a ja trochę też zaczynam, bo wieczór upłynął pracowicie. No to dobranocka, przypóźno, wiem.
Dzisiaj z różnych względów dobranocka może być tylko jedna – Tracy Chapman z 1988 r. i „For You”. Minimalistyczny utwór – gitara i niepowtarzalny głos Tracy, który dla mnie już na żadnej płycie potem nie zabrzmiał tak jak na tej, eponimicznej.
Snów o tym, co kryje się głęboko w sercu.
I zarutko po dobranocce lampka. Spokojnego snu!
Dzień dobry
na razie rześki. 
Witam Wyspiarzy o przyjemnym poranku
Kawa z rana jak śmietana. Komu?

A do kawki bułeczka na śniadanie?
A ja już jestem po śniadanku
A co wsunąłeś?? Smacznego??

Witaj, Ukratku
Standard! Dwie kromeczki z wędliną, trzecia z serkiem, herbatka…
Pewno, że smaczne!
A my dzisiaj jagodzianki!
Witajcie!
Zastanawiam się nad zmianą nicka na „Skwarek”, ale obawiam się, że to byłoby zbyt mało wyróżniające…
Dobrze, że się nad tym zastanawiasz. Zmień nick na jaki Ci się podoba, ale dobrze żebyś to zrobił. „Tetryk” nie chce mi przechodzić przez klawiaturę.
Hej, Bożenko

Ja też nie przepadam za „Tetrykiem”!! Milszy jest mi Ukratek! Choćby skwarkowaty. Skwareczki uwielbiam – wprost
Masz rację, wolę Ukratka niż „Tetryka”. Ale co wybierze, to lepsze będzie niż dotychczasowy nick.
Żartowałem!

Jak pokazali nam Lemmon i Matthau, nawet najbardziej zgryźliwi tetrycy potrafią być sympatyczni
Ooo – zgryźliwi tetrycy solą ziemi są! Żyć bez nich można, ale po co? Zupełnie inna jakość.
Ale dla mnie i tak będziesz Ukratkiem, o!
A mnie to ten Ukratek zawsze intrygował… Skąd on?
Bo się rano witał z pracy… ukradkiem. Albo ukratkiem
Ba… się lubi kolekcjonować byczki

No i bardzo dobrze, Poranna Pani!
Tylko by ktoś śmiał zaprzeczyć…
Auuuł!!!

Nie no skąd? Widzisz tu gdzieś samobójców???
Nnnnno!
Dzień dobry


Lato, lato wszędzie…
Chyba nikt nie ma wątpliwości??? A o siódmej było jedyne 13 stopni.. Ech te Dusz..
Dzień dobry, dzisiaj będzie dzień biegająco-jeżdżący, ale będę się pojawiał na Wyspie w miarę możności 🙂 w każdym razie wieczorem się postaram jeszcze być. I może jakoś do piątku się uda? Przynajmniej wieczorami albo i nie tylko?
Heloł, heloł!
Wreszcie udało mi się względnie wyspać. Zapowiada się kolejny dzień upału, więc rolety opuszczone i nastawiam się psychicznie na pierdolca potomstwa. Ale jest szansa, że wieczorem pójdą na basen, więc może jakoś damy radę.
Ogólnopolskie DzieńDobry :)))
Kochani, z rozwianym włosem pozałatwiałem wszystko (?) co było do pozałatwiania i zaraz wybywam. Powinienem wszakże być w miarę w sieci, zaopatrzyłem się w tym celu w mobilny net i może uda mi się chociaż parę razy dziennie zajrzeć. Zależnie od możliwości, że tak powiem, towarzyskich.
Jo, odebrałem pocztę, udało mi się przeczytać (w biegu, z telefonu), ale już nie odpowiedzieć. Zresztą chyba na razie nie ma takiej konieczności, mam wrażenie, że się zrozumieliśmy
Oszywiście

Ale wiesz, że to zabrzmiało jak REPRYMENDA?

Ej, ale nie miało tak zabrzmieć, nic a nic.
Z innej beczki: usiłowałem zostawić komentarz tam, ale mimo prób nie potrafiłem się zalogować. Jakbyś mogła mi odpowiedzieć tu: zrozumiałem wszystko co do szanownego Rodzeństwa, ale w Codzienniku pojawia się również ktoś z Kielc, tylko nie pomnę już, w którym pokoleniu i w jakim stopniu pokrewieństwa (a do książki chwilowo nie mam dostępu). To jest siostra, kuzynka, ciotka?
Aaa… Ciotka z Kielc jest określeniem całkowicie zwyczajowym, nie moim, i dotyczy osoby niespokrewnionej.
Ale tam się nie trzeba logować!!!

Trzeba?
No coś-tam trzeba zrobić, a w moim przypadku się nie sprawdza żadna opcja, ani logowanie przez WordPressa, ani nic 🙁 jakoś tak uczarowane. Może to kwestia systemu, przeglądarki i hardware’u, z jakiego usiłowałem się zalogować.
Ja korzystam tam z konta Google. Konto WordPressa też powinno zadziałać, ale tylko konto na serwerze wordpress.com – konta z Wyspy NIE są kontami WordPressa, mimo że na tym skrypcie Wyspa działa.
EDIT: Można też wybrać opcję „Anonimowy”, wtedy trzeba mieć odblokowane skrypty i zaznaczyś pole „Nie jestem robotem”
No właśnie z tym „nie jesteś robotem” mam kłopot, o ile jeszcze jestem w stanie zaznaczyć, na których zdjęciach jest pizza lub znaki drogowe, to potem pojawia się kod, który „należy wkleić do okienka poniżej”, a ja tego docelowego okienka nigdzie nie widzę – może to właśnie kwestia przeglądarki, systemu lub tableta.
Ale klikasz w kwadrat po lewej czy zielone CAPTCHA po prawej?
(gołąb leci)
Mistrzu, chyba musiałbym jeszcze raz zaeksperymentować, bo nie pamiętam w tej chwili, co klikałem.
Się udało w trybie anonimowym, nie wiem jak, ale wnoszę, że Android jest dość kapryśny, bo za Chiny nie mogę Ci teraz odpowiedzieć przez pocztę. Dlatego dzięki za porady tędy.
Wygląda na to, że nieźle namieszałam. To niechcący!

Ale że niby jak? Że procedury logowania są, jakie są? No to chyba akurat niezależne od Ciebie, włącznie z tym, że chyba jeszcze nikt nie zrobił aplikacji/ strony, która chodzi na wszystkim, niezależnie od sprzętu, systemu i przeglądarki.
Upał dalej nieznośny ani deczko wiaterku ani chmurek na niebie
. Rankiem walczyłam w kuchni żeby na dwa dni było a teraz wychodzę w ważnej sprawie
. Jak przeżyję ten upał i to załatwienie to wieczorkiem zerknę na Wyspę – pozdrawiam i życzę choć wiaterku 
Powodzenia Elizko
Dzięki dziewczyny i zmykam
do popotem .
Ponad 200 schodków? W ten upał? Ludzie – litości!!!
Coś miałaś wrzucić?? Chyba tam na górce czytałam
Aha, już wiem… Czytam.
Wrzuciłam. Ale na bloga
No właśnie, a nie na Wyspę
Wszyscy się gotują, duszą, skwierczą, a u mnie jest tak przyjemnie 27° i wiaaaaterek.
Jednak mam szczęście
Żeby tak było jak najdłużej…
Farciara…
Też tak myślę…


Ale tylko pod względem klimatu… Nooo i mordka w dziób
Idziemy przesadzać 1,5 m cyprysa. Może uda się go wykopać… albo… pójdzie pod piłę

Aha, bo ja mam od tygodnia Szan.Małżonka w domu. Zatem trza Go wykorzystać
Wykorzystaj Go pod każdym względem, tylko o nas nie zapominaj…
A w życiu!
Trzeba! Taka okazja nie może się zmarnować!
Tym bardziej, że jeszcze tylko 5 dni
222 schodki. Kto się zlituje? W tym upale, to nie na moje lata
Jestem 🙂 póki się da. Przy okazji okazało się, że tablet NIE MA możliwości podłączenia karty SIM… n=No nic, jakoś sobie poradzimy.
Cicho tu się zrobiło pod wieczór, pewnie upał wszystkich wykończył…
Ale to już mija, jeszcze tylko jutro u Ukratka będzie ponad 30’C.
Niestety, to prawda…
No i masz babo placek, i na urlopie praca mnie znalazła. No nic, trzeba popracować.
Nie martw się, urlop się skończy to odpoczniesz…
Mam nadzieję, że wcześniej… Ale znów niefart – klawiatura się rozładowała i muszę pisać z ekranowej. Mało ciekawe.
To ja już teraz idę odpocząć. Jutro będzie lepiej (przynajmniej u mnie)

Spokojnej nocy
Spokojnej!
Wystawiłem nowe pięterko. Zapraszam do „Dziennika zażaleń” Potemkowskiego.
Dobranoc. Na nowe pięterko jutro się wdrapię
To ja tez tutaj dobranocke, bez polskich znakow, bo tak mi fiksuje dzisiaj Android. To znaczy, zeby skopiowac kod z YT musze miec „angielska” klawiature, a zeby napisac komentarz, „polska”, ale przy przelaczaniu z jednej na druga strona mi sie odswieza i komentarz znika.
Dobrze znany polski hit sprzed lat na dobranoc. Niekoniecznie bardzo do spania, ale znowu upal, wiec kto by tam spal. Upal, ktory nie daruje mi tej nocy.
Snow miskowych o jakmis Szpicbergenie co najmniej.
No to jak dobranoc, to spokojnych snów – mimo gorączki wtorkowej nocy!
