Przyszedł na kolację do Pataszońskich niejaki Stojak. Brat żony artysty Rdzawicza czy narzeczony, już nawet nie bardzo wiedzieliśmy, więc zdania były podzielone.
Z pierwszą wizytą jakby.
Wszedł spóźniony o pół godziny, rozejrzał się i zaczął wycierać zabłocone buty w dywan.
– Ale mieszkacie na zadupiu, niech was szlag trafi – rzekł. – Zresztą mieszkanko też jakieś parszywieńkie.
– Może od razu kieliszeczek? – zaproponowała baronowa Sołowiejczyk, żeby zmienić temat rozmowy. – Śledziki są bardzo dobre.
Zaraz Pataszoński złapał flachę.
– Wolnego – rzekł Stojak. – Czyściocha?! Widzę koniak.
– Sądziłem, że do śledzika napije się pan czystej – usprawiedliwił się Pataszoński.
Stojak sam sobie nalał pół szklanki koniaku, wypił i przekąsił śledzikiem.
– Śledź jak śledź – powiedział. – Nic szczególnego.
Następnie zaczął się przechadzać po mieszkaniu.
– To oryginał? – spytał, zatrzymując się przed obrazkiem wiszącym na ścianie.
– Niestety nie – odparła Pataszońska.
– Nie trzymałbym w domu za cholerę – rzekł Stojak. – Trzeba mieć trochę kultury. Zresztą w ogóle nie lubię Kossaka.
– To jest Bitwa pod Grunwaldem – wmieszał się do rozmowy Pataszoński junior. – Matejko.
– Spływaj gnojku – rzekł Stojak. – Co ty się możesz znać na bitwach?
Pataszoński junior odszedł, nie podejmując tematu. Stojak znowu sobie nalał, uszczypnął panią domu w tyłek, rozsiadł się wygodnie i przystąpił do krytycznej oceny tomu poezji poety Koszona pt. „Łatwość wzruszania”
W sumie był jakiś dziwny.
Dopiero pod koniec przyjęcia zorientowaliśmy się, że Stojak udaje dyrektora Smykałę.
Z tym, że nie ulegało wątpliwości, że zaletami Smykały postanowił się nie obciążać.
Zresztą trudno się dziwić. Wady są łatwiejsze do naśladowania.
MEGAN
(Anatol Potemkowski)
SZPILKI nr 18 1978r




Żeby w upale nie biegać po schodach, prezentuję P.T. publiczności następne opowiadanko MEGANa.
Alkoholicy cholerni.
Ale dzięki Mistrzu za nowe pięterko, bo ja nie wyrabiam z tymi schodami. I w dodatku w taki upał.
Jak to było? Coś o naśladownictwie? A pójdę na dół i rzucę okiem do lodówki. Tak na wypadek…
Sam bym się przeszedł do tutejszego odpowiednika lodówki, gdybyśmy jutro rano nie ruszali dalej
PUSTO!!!

Tym łatwiej się zmieścisz, aby się ochłodzić…
No dzięki.
Czasem mi się wydaje, że Juniorzy mają dyrektorskie zapędy.
Ostatnie zdanie jest krytycznie ważne dla wychowawców…
No 🙁
Co więcej, do tych plusów Jo z poprzedniego wątku i kto co po kim ma, tak mi się skojarzyło, że obciązenia dziedziczne to to, co zdaniem matki dziecko ma po ojcu, a zdaniem ojca – po matce.
My czasami dochodzimy do porozumienia. Znaczy: „Ma to po dziadku.”
U nas małżonek zawsze mówi, że te zalety to po matce, a wady po ojcu
Ja nie jestem tego aż taka pewna 
Także to taka mieszanka wad i zalet
A najlepszym wyjściem jest stwierdzenie, że są to dwie indywidualności, bez wyraźnych wad dziedzicznych

Bo nasze dzieci mają niektóre moje wady i niektóre zalety małżonka
Czas spać, proszę państwa. Jutro też jest dzień.

Dzień dobry
Już myślałam, że dziś na Wyspę nie dopłynę. Od rana nie było dostępu do internetu, to chyba wina nocnej burzy. Obudziła mnie około północy. Trzaskało niesamowicie, lało i wiało. Musiała coś uszkodzić. W pewnym momencie tak pierdyknęło, że podskoczyłam na tapczanie. Ale teraz przynajmniej jest czym oddychać. 
Witajcie!
Do nas burza doszła ok. 6-tej rano. B. efektowna – drzewa falowały jak wodorosty w zatoce!
U mnie była o 4.00.
Nieźle grzmiało.
Chyba wszędzie burza była gwałtowna, ale już prawie minęła. Jeszcze tylko jest na południowym wschodzie.
Godzinę poszalało i koniec. Ale chłodniej od razu.
Dzień dobry


Tylko proszę bez szczypania!
Matusiu, sprawozdania, sprawozdania…. i coraz bliżej do urlopu… Się cieszę
Wyjedziesz gdzieś?
Tak, ale na krótko
DzieńDobry:)) Megan jest rewelacyjny, podobnie jak Boy Żeleński, widać, iż Polacy się nie zmieniają. Tempora mutantur et nos mutamur in illis, niestety dotyczyło to Rzymian :))
Witaj Stateczku
Szkoda niestety, że tylko Rzymian.
Czyżbyśmy nie potrafili uczyć się na błędach?
Wygląda,że nie:)) Ostatnio ponownie przeczytałem „Piekło Kobiet” i „Naszych Okupantów” Boya, czyżby coś się u nas zmieniło pod tym względem od czasów pana Tadeusza ???
Cisza po burzy?
Raczej upału ciąg dalszy :(.Fakt że drzewa falowały ponadprzeciętnie ale za wyjątkiem wichru i paru grzmotów szybko minęło :(.Teraz znów duchota i znów najlepszym miejscem jest prysznic …do lepszego
Ja też ledwo żyję, tym bardziej że niewyspana jestem
U mnie była niezapowiedziana imprezka po pozytywnym zakończeniu 🙂 ale lubię takie
.Było miło i skończyło się przed północą więc spałam dobrze…Obudził mnie silny wiatr o 5.55 pozamykałam okna i czekałam na ożywczy deszcz ale tylko parę kropel i bokiem przeszło :(.Teraz czuję się podobnie
.
U nas – dziwnie. Niby wieje i okna trzaskają, więc trzeba zamykać. Ale w powietrzu zupa. Bez sensu. Poszłabym spać, żeby tę noc odespać, ale co ja potem będę w nocy robić?
Może Piter ci coś podpowie?
A weź mnie nie denerwuj, co?
Dzień dobry 🙂 Przyjemne 22 stopnie u mnie, czasem pokropi deszcz, czasem słońce, nawet wizytę Stojaka da się przeżyć przy takiej temperaturze. Gość w dom, koniak do szafy 🙂
U mnie pogoda oszalała! Raz słońce, za chwilę ulewa i wicher, a mimo wszystko duszno. Pewnie dlatego, że co spadnie na rozgrzaną ziemię, to paruje. Jutro ma być lepiej. Podobno.
Strach się bać 🙁
Nie ma czego, w nocy było gorzej 😉
No widzisz, Bożenko? A mówiłaś nie tak dawno, żebym wróciła do Polski, bo tu pogoda jest stabilna, nie to co u mnie
A teraz u mnie pogoda jest super, a w Polsce nie za bardzo


Czyli nie zależy gdzie mieszkamy, pogoda kaprysi…
Niestety, aura się zmienia, ale i tak nie zamieniłabym na Twoją
Dobry wieczór! Bezpiecznie dojechaliśmy do najmłodszego brata Q i jego małżonki, usiłowaliśmy zwiedzać, ale deszcz nas przegonił 😛 poza tym droga bezpieczna w miarę i spokojna poza jednym korkiem.
Pytanie pozornie niezwiązane: Czy ktokolwiek z Wyspiarzy orientuje się, ile czasu potrzeba, żeby warstwa ścieralna asfaltu na jezdni nadawała się do bezpiecznego jeżdżenia autem po niej??
A na czym polega „nienadawalność”?
Ze się nie uszkodzi ani asfalt (nie zostaną np. Wgłębienia lub koleiny), ani opony samochodu (np. W kontakcie z rozgrzanym asfaltem).
Wydaje mi się, że góra do pół godziny po walcu już osobowym można jechać…
??? Coś podobnego?! To by było idealnie. Żeby jeszcze drogowcy się dali przekonać.
Weź jednak poprawkę na temperaturę, tj. na szybkość stygnięcia asfaltu…
Dobranoc
spokojnej!
Za wcześnie mnie wichury obudziły – zmykam spać!
Niech ktoś zapali lampkę po dobranocce, pls!
A może dzisiaj się uda? Dobranocka z polskimi znakami?
No to niech będzie. Przed chwilą skończył się na TVN7 film o farmerze, który wybudował w stodole domowym przemysłem rakietę (jednostopniową!) I poleciał w kosmos, co prawda tylko na kilka okrążeń Ziemi, ale zawsze – w kompletnie nieautoryzowany sposób, bez zgody NASA ani innych agencji autoryzujących loty, nie tylko kosmiczne. Na koniec tego filmu Elton John zaśpiewał „Rocket Man”, i muszę przyznać, że ta piosenka bardzo mi przypasowała. Harmonia i przejścia takie, że nie podjąłbym odtworzyć się piosenki osobiście!
Snów o spełnionych marzeniach. Nie muszą być kosmiczne.
Proszę bardzo, zapalam awansem.
Dzień dobry
Też fakt, że ten bufon trafił na grzecznych i kulturalnych ludzi. Ja bym go wywaliła za drzwi
Wystarczyłoby, żeby mi zaczął wycierać błoto w dywan… Co prawda persów nie mamy, ale nie uśmiechałoby mi się tego potem szorować
Powiedziałabym grzecznie, że wycieraczka jest przed drzwiami, a jak nie umie jej używać, to niech zdejmie buty
W kryzysowych momentach przypominam sobie, że czasami dobrze być asertywną
Co do koniaku… to jak dla mnie mógłby go pić. Nie lubię i nie używam
A skoro się spóźnił pół godziny, to już pewnie goście zdążyli sobie co nieco chlapnąć. Gospodarze też… W takich sytuacjach bywam bezczelna i pewnie powiedziałabym, że jak się nie zna na malarstwie, to niech nie zabiera głosu… Kiedyś tak obraziłam na nas jedną parę (tylko temat był inny), którzy byli u nas. Doszłam do wniosku, że też mam prawo się odezwać i powiedzieć swoje zdanie. Wyszli obrażeni. A mój małżonek się ucieszył. Kilka miesięcy minęło, zanim im przeszło
Gdy jakiś czas potem znowu wrócili do tego tematu, powiedziałam, że nie będziemy o tym rozmawiać, bo oni mnie nie przekonają, a jak ja zacznę używać swoich argumentów, to tylko znowu wywołam zgorszenie i obrazę… Nawet pomogło 
Świetny tekst
To też jest sztuka – umieć rozmawiać o rozmawianiu. Metarozmowa. Erystyka.
I umieć bronić swojego zdania.
A tak na temat pogody… Chyba jestem wredna, bo się pochwalę – u mnie zimno
Obecnie (20:30) jest zaledwie 16C
i znowu pada
Tego deszczu jest za dużo w tym roku. Tylko czasami jest dwa dni przerwy, a tak pada codziennie. Jedynie długi weekend był suchy…
Taka pogoda ostatnio, była 127 lat temu. Zwykle wyłączaliśmy ogrzewanie, kilka dni przerwy i trzeba było włączyć chłodzenie. A w tym roku już od dawna nie chodzi ani jedno, ani drugie. Zaoszczędziliśmy parę setek, bo rachunki spadły nam drastycznie
I tak lubię
W dzień 20-24C, w nocy 15-18C.
Mogłoby tak być cały rok 
Takiego zimna o tej porze roku nie pamiętają najstarsi Indianie
Oj mogło mogło. Idealne temperatury jak dla mnie.
A dodam jeszcze, że „zupa” za oknem, to u mnie chleb powszedni. Co roku to miałam. Bez klimatyzacji nie da się na dłuższą metę wytrzymać. Co roku były organizowane punkty dla osób starszych, które nie mają klimatyzacji i co roku kilka osób (czasami kilkanaście) umierało z przegrzania.
Nie było czym oddychać
Prysznic niewiele pomagał, bo jak się spod niego wychodziło, to nie można było się wytrzeć… człowiek od razu był mokry…
Nie wiem tylko jak będzie dalej…
Lipiec był zawsze najgorszy. Temperatury po czterdzieści parę stopni i ta cholerna wilgotność
A jeszcze to, że w każdym sklepie klimatyzacja chodziła na okrągło. Człowiek taki mokry, spocony, rozgrzany, wchodził do sklepu jak do lodówki. Od razu robiło się zimno. Te nagłe zmiany zawsze wywoływały u mnie anginę. Także jak zaczynało się lato, zaczynałam chorować… Potem się przyzwyczaiłam. Teraz już nie choruję… W tym roku mam super, bo jest zimno. Te kilka dni upałów nie robią takiej różnicy
Dzień dobry
Nareszcie jest czym oddychać 
Dzień dobry

Zimno… 13°
Aa w ogóle to głodna jestem…
No, ale
Witaj Skowronku 🙂 Masz rację, czas na kawę
Dzień dobry
Czy też się mogę załapać w miłym towarzystwie?

Smacznego! Może ciasteczko?
Witajcie!
Nareszcie chłodniej i trochę wiatru… szkoda, że w dziób!
To trzeba halsować
Zwykle tak robię… na jachcie!
Taka pogoda mi odpowiada.
Dzieeeń dobryyy
Wreszcie się wyspałam. A teraz to już klasyka: gary, prasowanie, budowa… Wakacje 2015.
Witaj! Każdy chyba ma swoją klasykę, ważne że dziś nie będzie taka uciążliwa. Temperatura opadła i zaraz mam chęć do działania.
No wiem, że każdy ma swoją. Ale cudza mniej boli
Dzień dobry. Dzisiaj bieganie i zwiedzanie, zaraz wybywamy, dam znać, jak wrócę.
Przyjemnego biegania 😀
I przyjemnego zwiedzania! 😉
I przyjemnego wracania 😀
Czyli samych przyjemności 😀
Dzień dobry 🙂
Dobry!
Witaj, Miśku!
Nie spotkałeś gdzieś Harpii et Co. ?
Dawno ich nikt nie widział… 🙁
A poszły na spacer i nie chcą wrócić zarazy, drogę zgubiły cycóś:)

A u mnie to tak: pomidorowa, mielone i marchewka z groszkiem, ale bez groszku, bo Jeden Taki nie jada.
Siostra robiła kiedyś zupę ogórkową, wedle przepisu dyktowanego jej przez mamę przez telefon. Zapomniała dodać tylko jednego składnika. Były nim ogórki 🙂
A pomidorowa z czym, bo podałaś mój ulubiony zestaw obiadowy i też bez groszku? 🙂 🙂
A pomidorowa z pomidorami
Oto to, byle nie z ryżem 🙂

Nie, no coś Pan?! Z kluseczkami!
O matko -myślałam że tylko ja nie śpię a tu i JO i Misiek -Wyspa ożywa nocą czy co ?
Dawno nie padało. I nie wiało. No to wieje. I leje.
Tutaj właśnie to przeszło, ale chyba jeszcze wróci…
Ja tam jestem wielce zadowolony, niech wieje i leje, byle niezbyt długo, bo zżabieję 🙂 🙂
Ciekawe jak by wyglądał zżabiały Miś
Biały – to wiadomo, ale zżabiały?
Zielenieje jak wodnik Szuwarek i kumka 🙂 🙂
Tak kumka:
Eeee, jakaś szara Kumka, niepodobna do Miśka
W zaspane poniedziałki, pełne niepoprawnych kolorowych snów, dobrze różnimy się, grzeczne dziewczynki, być na nie? Jak mnie kochasz, to mnie puść, podobno nie ma już Francji, jest nowy koniec świata, Yoko Eno 🙂 🙂
Ps. Taka mała zagadka, o czym ja bredzę?
To nie ty, to oni!
Bingo! 🙂

Czas się pożegnać,
Słodkich snów
Spokojnej!
Dobry wieczór. Wróciliśmy, załatwiwszy wszystko, co trzeba. Co do zwiedzania, zjechaliśmy pod ziemię najpierw 170, a potem 320 metrów. Jesteśmy teraz na Śląsku, a podziemna eskapada miała miejsce w (byłej) kopalni Guido w Zabrzu. Rewelacyjna rzecz, którą powinien zaliczyć każdy, kto chce mieć pojęcie o pracy górnika.
Hmmm… a czy to pojęcie jest konieczne? Bo mógłbym podpowiedzieć jeszcze kilka zawodów, o których nie chcę mieć zbyt dobrego pojęcia…
Nie jest! Niemniej byłem zainteresowany samą kopalnią, a po pobycie muszę stwierdzić, że mam również wyż. wym. pojęcie!
I też fakt, że nie do końca mi się tam podobało… Niby mam teraz pojęcie o pracy górnika, ale i przed wizytą w kopalni nikt by mnie nie namówił do pracy w takich warunkach. Jak sobie pomyślałam ile tej ziemi jest nade mną!!!
od razu robiło mi się niedobrze
Kopalnia metanowa, czyli już wystąpiło zbyt wysokie stężenie tego gazu. Zwiększone zagrożenie… A jeszcze jak mi górnicy poopowiadali o kopalnianych wypadkach, o których się nie mówi… z ulgą wyjeżdżałam na górę
I masz Ukratku rację, wcale nie muszę mieć pojęcia o jeszcze innych zawodach…

Byłam w kopalni na dole.
Kiedyś działałam w Ogólnopolskim Zrzeszeniu Krwiodawców. Organizowaliśmy zjazdy zarządów klubów, za każdym razem w innym klubie (co kilka miesięcy). Jeździliśmy po całej Polsce i między innymi zorganizowali nam zwiedzanie czynnej kopalni metanowej Andaluzja w Piekarach Śląskich (to był prężnie działający klub). Nie pamiętam dokładnie na ile metrów zjechaliśmy, ale chyba 480. Mieliśmy zejść jeszcze niżej, na 600 m, ale w końcu zrezygnowaliśmy. Muszę przyznać, że byłam zdziwiona. Wydawało mi się, że te korytarze są wąskie, ciasne i ciemne. A było wręcz odwrotnie. Jasno, szeroko i dość wysoko. Mam nawet „podziemne” zdjęcia z całą grupą 
Wybrali mnie nawet na przewodniczącą komisji rewizyjnej, chociaż mówiłam, że na księgowości nie znam się zupełnie… to jak mam kontrolować księgowanie klubowych przychodów i rozchodów
Uspokoili, że mam tylko zarządzać. Sprawdzaniem zajmą się profesjonaliści, a ja mam przeglądać raporty i ewentualnie karać 

Mogę się przy okazji pochwalić, że byłam jedyną kobietą w tym zarządzie i byłam traktowana jak królewna
I jak sobie teraz pomyślę… łezka się w oku kręci… cudnie było…
Dobranocka, póki się da (w sensie dostępu do sieci).
Dawno nie grałem na dobranoc Vollenweidera, to dzisiaj zagram. Z płyty „Eolian Minstrel”, pierwszej, na której można usłyszeć piosenkę z tekstem, „Song of Isolde”. Śpiewa irlandzka wokalistka Elisa Gilkyson. Tak jak generalnie jestem zwolennikiem instrumentalnej twórczości AV, tak tego utworu mógłbym słuchać w kółko.
Snów aż do przebudzenia, oby nastąpiło, kiedy będziemy już wyspani.
To ja też dobranoc.
No to jak się tak ładnie układamy, to też życzę wszystkim Dobrych snów! – i niech czuwa nad nimi lampka na czarodziejską oliwę 🙂

Dzień dobry
Fatalna noc, pobudka co dwie godziny, nie wiem dlaczego. Dobrze, że już rano, chociaż nie chciało mi się wstawać 
Witaj, Poranna Pani

Ale… chociaż nikt Ci nie piłował nad uchem
Mi już nie ma kto piłować

Witaj Skowronku
U mnie było tak samo. Zaczął kot o pierwszej, maraton zamykają budowlańcy od szóstej.
Dzień dobry…Spać mi się chce, a pracować – nie, o!

Prosiemy na
O właśnie, przyda się
Dzień dobry

Z chęcią się przyłączę do miłego towarzystwa 🙂
Będzie nam miło. Może ciasteczko?
Nie omieszkam spróbować
Łasuch!

Witaj, Panie Krzyś
Witajcie!
Kawa z rana jak śmietana!
A jeżeli komuś brakuje piłowania, to mogę nagrać siebie i żonę!
Witaj Ukratku!
Mnie piłowania nie brakuje, nasłuchałam się go tyle, że wystarczy do końca życia
Robiłam za ścianę płaczu… Niech mi nikt nie mówi, że córkę łatwiej się wychowuje niż syna
Nie, to nie o moją wyrośniętą latorośl chodzi.
Hmmm… a gdzie ci się wsuwa karteczki z życzeniami?
Przychodzi mi na myśl tylko jedno miejsce
Aha…bo zapomniałam z tego wszystkiego, że dzisiaj nasza latająca Czarodziejka wraca


Do wczoraj żyła… żebyście słyszeli ten szczebiot szkrabów w tle
Wraca z urlopu – odpocząć
Z urlopu… Odpocząć…
Dwa magiczne, zapomniane słowa, których znaczenie sprawdzam u Kopalińskiego…
Dzień dobry. Kolejne bieganie i zwiedzanie za chwilę. Odezwę się, jak wrócę.
Miłego…
Dzień dobry, jestem z powrotem. Dzisiaj dla odmiany po kopalni węgla kamiennego kopalnia srebra. Zupełnie inna głębokość, typ kopalni, wysokość chodników (au, moje plecy). No i wydobywano w niej nie gotowy produkt, tylko rudę (galenę), którą trzeba było jeszcze obrobić, żeby dostać ołów i srebro.
Wrócisz wykwalifikowanym metalurgiem… 😉
Tak dobrze nie będzie, ale co nieco z historii górnictwa niewątpliwie liznąłem. Niekoniecznie tylko historię św. Barbary 🙂
Ale „au” to złoto, nie srebro

Jeszcze nigdy nie wrzeszczałem „ag!!!”, jak mnie coś bolało. Ewentualnie z angielska „arghhh”
O! To już jakby bliżej
To akurat pasuje do argentum…
No i widzicie, jak wszystko się układa logicznie!
Au! Wróciłam do domu i zaraz trafiłam na pierwiastki
Byle nie promieniowały za bardzo…
Złotousta!?
Złociutka – grunt to mieć dobre wejście!

Być może jest język, w którym się to pisze przez „h”?
Tłumacz googlowy nie zna takiego… a aż by pasowało!
No to niech będzie ag, a g.uzik mnie to obchodzi, idę spać.
Dobranoc.
Spokojnej!
Dobranoc Państwu.
Do jutra.
Wszyscy się już pokładają, a Czarodziejki wciąż nie widać… 🙁
Zaczekamy jeszcze memoncik.
Ja już się odmelduję, pięknym uśmiechem
w stronę Powracającej.
Dobrych snów!
Ajj. Coś tablet się narowi, nie wiem, jak się uda z dobranocką.
Ale pomysł mam – coś dla powracających, a konkretniej – bossa nova. I Ewa Bem.
Snów o powrotach, chociaż Android podpowiada „o potworach” 🙂
PS. Jakoś się udało, ale lampki nie dam rady 🙁
Dobry wieczór 🙂
Niestety coś poszło nie tak – brak videoplayer-a. Pozwoliłem sobie na edycję i wprowadzenie niezbędnej poprawki. 🙂
Bardzo dziękuję, widzę, że po paru godzinach używania ten Android się robi mało stabilny.
Skoro już wszyscy zasnęli a godzina pierwsza dochodzi, pozwolę sobie w zastępstwie lampkę zapalić aby spokoju snów naszych strzegła. Dobranoc!
Witaj Lordzie W.
A już myślałam, że o nas zapomniałeś, ale jednak na Ciebie można liczyć. Gdy jest potrzeba, pojawiasz się i pomagasz… 
Za lampkę takoż dzięki!
Dzień dobry
Lubię zobaczyć coś nowego i dowiedzieć się czegoś, nawet jak mi nie jest to do niczego potrzebne

Trochę zazdraszczam Mistrzowi Q takich wycieczek
Dziś w końcu dotarła do nas mosiężna miska do gotowania konfitur
Szkoda tylko, że przywieźli ją po 19
Niby zaczęłam gotować te wiśnie, ale wiadomo, że nie skończę dzisiaj. Nie będę siedziała do rana
O ile pamiętam, takie konfitury potrzebują wielogodzinnego gotowania, żeby uzyskały odpowiednią konsystencję… Także latam z kuchni do komputera
Jak na razie…
Dziś i u nas trochę przygrzało. Słońce smaliło jak dzikie… ale i tak nie było tak gorąco jak u Was ostatnio, bo tylko w granicach 30C
Robi się ciepło i wcale nie jestem z tego zadowolona. Prognozy na kolejne 10 dni mówią, że poniżej 26C temperatura nie spadnie
A tak było fajnie!!!
I u nas powraca pogoda, ale chyba nie upały.
A tak w ogóle, to jest mi smutno… Jednej z moich znajomych Amerykanek stan zdrowia znacznie się pogorszył. Od prawie dwóch lat ma zdiagnozowanego raka krwi… Lekarze na początku dawali jej tak 1,5 – 3 miesiące życia, a to już prawie dwa lata… Na zmianę miała – jeden tydzień chemia, drugi naświetlania. I głównie to ją trzymało przy życiu. Lekarze określają tą odmianę jako rak agresywny. Bez tych zabiegów nie ma szans na życie. Po chemii czuje się fatalnie, ale żyje… Ostatnio podłapała jakąś infekcję. Jest za słaba na chemię… mogłaby jej nie przeżyć. A z drugiej strony, bez chemii raczysko rozrasta się niemożebnie. Mam tylko nadzieję, że lekarze coś wymyślą. Jeśli nie… Ona jest w moim wieku… Smutno mi
Biorą z mojej półki…
Wyrazy współczucia dla znajomej… Ale do siebie jej sytuacji nie porównuj, wiek tu ma niewielkie znaczenie. Raczej – choć trudno to zaakceptować – ruletka…
Pewnie przez chemię straciła odporność i stąd ta infekcja. Ale chyba lekarze coś na to zaradzą.
Jeśli uważasz, że biorą z Twojej półki, to co ja mam powiedzieć?
Ale Twojej znajomej serdecznie współczuję.
Lekarze już dawno jej mówili, żeby unikała ludzi przeziębionych, bo nawet głupi katar może ją zabić. I tak robiła. Zapowiedziała wszystkim, żeby jej nie odwiedzali, jeśli są nawet leciutko podziębieni, bo to dla niej niebezpieczne. A mimo tych ostrożności gdzieś coś załapała.
Podobno nadzieja umiera ostatnia…
Prawda. Z mojej też kilku spadło.
Z każdej półki spadają… Tylko im wyższa, tym więcej spadających, niestety…
Wiem, że to nie jest kwestia wieku i masz rację z tą ruletką. Mamy niewielki wpływ na niektóre choroby i każdemu może się to przytrafić…
Miłego sobocenia się życzę
Dzień dobry
Słoneczko świeci, deszczyk nie pada, ładny dzień się zapowiada 
Pobudkaaaa

Powitać! Bożenka razem z czworonogiem taką pobudkę urządziła, że już się nie da dłużej pospać!
Bo to szkoda dnia na spanie!
Dzień dobry oficjalnie. Dotarliśmy do celu, zobaczymy, co dalej.
Oficjalnie witaj
Przyjemności życzę 
Interesujący wywiad z Aloszą Awdiejewem – warto przeczytać.
Ciekawe… Zawsze mnie ten człowiek intrygował, ale teraz wiem o nim znacznie więcej. Naprawdę watro przeczytać. Ciekawe czy wielu myśli podobnie jak Alosza.
Mistrzu T naprawdę warto
– dzięki 
Witaj, Elizo! Złapałaś gołąbka?
Tetryku mam gołąbka -dzięki wielkie …ja gołąbka wyślę po 15-tym …taki gorący okres jednych witam – innych żegnam i często na Balicach ale w połowie m-ca zacznie się Luz-Bluz i tylko ja z mężem…..
Zatem miłych gości – i do luzu w bluzie!
Dzięki – pozdrawiam
Co ci?
Cisza…
Przepraszam Jo, czy mogłabyś napisać coś więcej? Ta wiadomość jest za krótka i za mało czytelna…
A trochę niepokoi…
Zaraz. Dajcie mi dziesięć minut.
Tu jest więcej: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/szkicewnecie.blogspot.com/2015/07/taka-sobie-sobota.html. Nie mam siły pisać oddzielnie 🙁
Poczytałam i wierzę, że nie masz siły na oddzielne pisanie
A w sumie, to ten facet od lodów, to jakiś kretyn. Skoro niebieskie są takie całkiem do kitu, to po co je sprzedaje?!!!
Wywalić z zestawu i po sprawie. Chociaż też fakt, że nie wszystkim to samo smakuje… Może akurat młodemu by smakowały…
Ano właśnie… Tak rzeczywistość spotyka się z autyzmem.
Mirelka ma rację ! Facet od lodów był durny ..
Dzień dobry

Kilkadziesiąt zabitych i kilkunastu rannych, czyli jak co roku
Urwane rączki, wybite oczki i ząbki… ale jeden pobił wszystkich na głowę i to nie tylko w przenośni. Postanowił puścić solidnej mocy racę ze swojej głowy. Przygotował w tym celu specjalną konstrukcję… Raca z konstrukcją urwała mu głowę… czyż nie idiota?
Nie wiem skąd na świecie tylu kretynów? Niby giną, a skądś znajdują się nowi…
Ja na krótko, bo latam
Małżonek wczoraj oglądał relację z obchodów święta 4 lipca
Niestety, jedni giną, rodzą się nowi…
Nie wiem co się stało, ale dłuższy czas nie mogłam dostać się na Wyspę.
Jakaś awaria, czy co? Tylko gdzie?
Ja miałem dostęp przy każdej próbie. Ale cicho tu było, fakt.
To chyba coś u mnie, ale chyba już jest dobrze.
Dobrej nocy
Czas na sen. Jutro kolejne wyzwania.

Dobrej nocy wszystkim

Może Czarodziejka odeśpi i się odezwie jutro?
Strzeż nam magiczna lampko snów, strzeż! Dobranoc 🙂
Dzień dobry
Dziękuję Lordzie W. za lampkę 
Dzińdybry, że tak optymistycznie założę.
Witaj Jo! Cieszę się, że optymistycznie
Jakoś trzeba 😉 to po co od razu zakładać gorszy wariant?
Jak się ma coś spieprzyć, to się spieprzy. Po co rękę przykładać ?

Właściwe podejście do sprawy.
Witajcie! (również optymistycznie!)
Ciekawe – wszyscy się opalają, czy znów jakieś problemy?
Ja osobiście się integruje.
Tak wewnętrznie, czy np. z rodziną lub sąsiadami?
Z naturą.
Dzień dobry

Wczoraj kończyłam z wiśniami i konserwowałam powierzchnie płaskie. A dziś od rana robimy z mężem nowy bałagan w domu
W końcu małżonek przyciągnął odpowiednie piły i zmniejszamy szafkę w kuchni. Była za duża i nie policzę sińców, które od niej mam
Mieliśmy to robić wczoraj, ale jak tylko małżonek się rozpakował ze swoimi narzędziami, zaczął padać deszcz.
Przestał, jak już było ciemno. A nie da się ciąć metalu w domu. Raz, że smród, a dwa iskry lecą na wszystkie strony. O opiłkach do sprzątania już nawet nie wspominam 
Pusto na Wyspie
Nie mam co prawda czasu na posiedzenie, ale lubię poczytać… dziś nie mam co…
U mnie jak zwykle pracowity weekend
Po wczorajszym deszczu na zewnątrz zupa. Nie ma czym oddychać, chociaż gorąco nie jest, zaledwie 27C
Tylko przy wilgotności ponad 70% robi się sauna. Ale co ja Wam będę pisała, mieliście to nie tak dawno. chociaż o wiele cieplej 
Wróciłam do domu i zaraz przyszłam na Wyspę, żeby się pożegnać.
Lało u nas solidnie, teraz jest porno i dusno.
Dobrej nocy życzę
Ja również dobranoc, bo mnie po dzisiejszym wyjeździe taka depresja dopadła, że nie chce mi się słowem odezwać.
Wzajemnie 🙂
Hello. Wróciłam właśnie z Kanady
Ciekawe, że nie chcieli paszportu, wizy ani dewiz, za to mieli Biedronkę
I nawet dużo z ostatniego dnia urlopu nie straciłam na dojazd, raptem ze 30 km 
Ach, intensywny poniedziałek w pracy, tuz przed intensywnym wtorkiem i środą…
Mimo wszystko pogodnych snów! Bo niby czemu nie!
Mam nadzieję, że kanadyjskie biedronki nie gryzą…
Pusto tu i cicho, być może Quackie jest w podróży a wszyscy już prawie śpią. Pozwolę sobie zatem ja wystawić dzisiaj kołysankę, aby nas w tym śnie utwierdzała i utulała 😉
Bardzo miła kołysanka/przytulanka.
Śpiewaliśmy ją na zakończenie wszystkich ognisk harcerskich 😉
Zatem jeszcze tylko magiczna lampka rozsiewająca dobrą moc wszystkim. Dobrych snów!

Dzień dobry
Po takiej dobranocce najchętniej bym się znów położyła, tym bardziej, że pół nocy nie przespałam 
To tak jak ja
Dziewczyny! Nie marnujmy nocy!!!
A co zrobić, gdy zasnąć się nie da?
Marzyć!
Próbowałam, liczyłam też barany i doliczyłam do 460. Nic nie pomogło.
Moja metoda to uznanie, że marzenia są równie przyjemne jak sen, a może nawet bardziej. Zatem przestaję się martwić, że nie śpię, i na ogół – zasypiam
Muszę wypróbować, dzięki za radę.
Witajcie!

Może jakaś kawa rozpędzi senną atmosferę?
Dzień dobry

Dzisiaj jestem trochę spóźniony, ale chętnie się przysiądę 😉
O tak, kawa dobrze zrobi.
Zwłaszcza pita w miłym towarzystwie 😉

Nic dodać, nic ująć…
Mnie to by się przydał wagon prozacu.

Dzień dobry !
Wzięłam i wróciłam. Ale duuuża wycieraczka, i dużo czytania co też sie na Wyspie działo .:)
Witaj nareszcie Wiedźminko!

Wiem, że wycieraczka duża, ale miałam nadzieję, że jak wrócisz to ją zmienisz. Może jakieś foty, wspomnienia?
Witaj, Powrócona!
Witaj długo oczekiwana
Witaj powrócona Wiedźminko!!!

Cieszy, że już wróciłaś
Hurtem dziękuję za miłe powitanie !
Żadnych fotek, a opis ? nieeeeee….. 
Nie daj się prosić, opowiedz coś!
Tyle czasu cię nie było…
Nową wycieraczkę poproszę!!!
Ja też!!!
Uprzejmie informuję, że to wszystko mnie przerasta. Normalnie mam dość, bo (do ciężkiej cholery) jakieś normy chyba powinny istnieć. Normy wytrzymałości człowieka. I ja chyba właśnie dobrnęłam do granic, i mam dość. Piszę to na wypadek, gdybyście się zmartwili, że znikłam. Bo właśnie idę za tory. I normalnie szlag mnie trafia. I nie wiem, kiedy wrócę.
Wróć! Czekamy!
Normalnie, to każdy czasami ma wszystkiego dość. Ty masz podwójnie…


Ślę Ci tyle pozytywnej energii, ile tylko zdołam. Może uda Ci się poszerzyć te normy i przesunąć granicę wytrzymałości…
Jak wiatr Cię owieje i wywieje trochę nerwów, poczujesz się lepiej (a przynajmniej taką mam nadzieję)
Wszyscy posyłamy Tobie Jo tyle pozytywnej energii, ile tylko się da.
Bywają takie chwile, że człowiek uważa, że więcej nie zniesie. Jednak one w końcu mijają, słoneczko nam zaświeci i znów widzimy świat w jaśniejszych barwach. Wierz mi, wiem co mówię…
Wracaj do nas Jo!
Jo wracaj i odezwij się
.Noc też miałam tylko do 4.30 ale odsłuchałam Sipińskiej ”Są takie dni w tygodniu” i jakoś cieplej spojrzałam na deszczowy poniedziałek .Jo pozbieraj się – proszę a mówiąc tekstem kabaretowym z przed lat ” Nie ma takiej rury żeby nie dało się jej odetkać”.Spokojnie przemyślisz i zajdziesz rozwiązanie 
Dzień dobry

Burza szaleje na dobre, a mnie już czas wychodzić do pracy
Mogę coś powiedzieć?
No pewnie -nawet trzeba 🙂
Ten anonim na szkicach to ja – sorry …
Nadstawiamy uszu…
Słuchamy…
Nie przesadzaj Ukradku – bo się rozczarujesz :))) .
Sugerujesz, że Jo. jest zbyt cicha? Trzeba tylko wiedzieć, gdzie ucho przyłożyć…
KURWA MAĆ.
Sorry – można to potraktować jako cytat kulturowy.
W stanie absolutnego wzburzenia syczę „Do kurwy nędzy „. Pomaga ? abo ja wiem ???
Powiem Ci tylko, Jo, że jesteś wspaniała i Cię najszczerzej podziwiam. Bo masz pod górkę, jak mało kto i to jakoś ogarniasz, mimo, że czasem czujesz się ja
k galernik.
Czasami sama siebie podziwiam. I mija mi dopiero, jak sobie uświadomię, że to o mnie chodzi.

Jo – a może by – dla odmiany – jakiś „Cytat z Madagaskaru” ?
Wedle życzenia. Zapraszam na parter. Znaczy – nowe pięterko.
A dasz pierwszy komentarz?
Widzę, że nowej wycieraczki się nie doczekam, więc się na dziś pożegnam

Czy ktoś wie, co się dzieje z Quackiem?