Wdy nie lza isto imioniszcze, gdy bzda na wdzydze leże, a Brzetysław hań na grani. Atoli bez gzda dufajęcy, iże szczerbiąc na krze, icie obostrzejąc dufam a szłomem grzmięcy kasztelanią istotwisto-zaisto gudziu-gudziu. Gdy tedy krężoł mi na brzeszczot, a dziewiarz w wierzeje zajrzywa, rydel żeż mu w zydel, a tarantasem ku grzędom jako też wizgun kędy ongi fibzdy rosomachy a żubry a tury z chałtury igrce w gród walą. (co by tu jeszcze… Aha!) Bzdręgam Cię tedy Dubrawo roztomiła lepieciwie, grzemdziam po dzydzulach sterczychą, a giglam w dziemdziacza. Jeno grodu mi nie zaciapciaj ciupasami dzidzioląc, a to leszczyńca udziabawszy pobdziągać by nado po siedziszczu haniebnym, isto nie jako bdy ady zdy ćpy, wyciepający grządziela kuropatnikem dójczym, dyćko hryćko dobraczyćko, żukrowiec nienacki tandem opus. Bywaj, ciumko, nie zdetonuj się szurmiejęcy częstokolcem siermiężnym u szałasa dyrdając a kucając ni tudy ni siudy qui pro quo, hindus pindus dandys brandys a kuku! Twój Mieszko
P.S. A isto nie zdy wdy ku dziopie ciurlając, dryndulki dalipan nie wytaplaj! M. (co by tu ady… O!) Z kiela prądziel giba, z tela grządziel dziba!
Dzień dobry
Hi hi Misiaczku, a gdzie mogę znaleźć tłumaczenie ??? Próbowałam w nocy przeczytać … pomyślałam, że to zmęczenie. Okazuje się, że rano też trudno
Melduję się z wieczora, przepraszając jednocześnie za poranną nieobecność.
Azaliż jak to mówią w dialekcie staro dolnośląskim „dałem ać ja pobruszyć abyć inni mogli pożywać” co zajęło mi tyle czasu, że dopiero teraz wróciłem
Wróciłem a tu jak raz staropolszczyzna do analizy
Dzień dobry 🙂 Melduję od razu, że moje tłumaczenie skończyło się na „ukochana Dobrawo”, tego tekstu po prostu dosłownie przetłumaczyć się nie da, to zabawa słowna, pomieszanie z poplątaniem staropolszczyzny i neologizmów, ale tekst super 🙂
Dzień dobry ode spóźnialskiego. Absolwent polonistyki melduje posłusznie, że powyższy nadobny tekst ma mniej więcej tyle sensu, co „Słopiewnie” Tuwima, ale brzmi nieźle. Swoją drogą, podejrzewam, że jakby tak skonstruować wehikuł czasu i cofnąć się do Mieszka, to podobnie by ówcześni brzmieli, przynajmniej na pierwszy rzut ucha. Jedynym wyjściem byłoby się a) nauczyć łaciny, b) złapać za guzik jakiegoś wykształconego człeka, zapewne mnicha albo innego księdza, tą łaciną posługującego się. Tak to widzę.
Nie jestem pewien, czy tego listu nie przeczytał (i nagrał) któryś z panów z kabaretu Elita – Jerzy Skoczylas?
A, i jeszcze w uzupełnieniu – Mistrz Waligórski popełnił również taki wiersz, dość podobny w klimacie (przynajmniej w części mówionej przez knezia):
Z pradziejów
Łowiec w krzach czeczota iszcze,
Kneź w dworzyszczu wziął zydliszcze,
Siadł, zagędźbił na podkurek,
Zaraz kur wór wniósł chór dwórek.
Rozdźwierzyły się podwoje,
Pojedynczo, lub po dwoje
Wchodzą przaśni, kraśni woje
Ni gieroje, ni playboje,
Gwarząc swoje ćmoje-boje.
Grzmią pokrzyki „Sława, sława!”
I knehini Pipkosława
U przedproża-zaporoża
Kiej problem na ostrzu noża
Lub kiej na gondoli doża
Ta detyna boża stawa
Wywołując grzmiące brawa.
Iście to magnacka feta,
W sosie własnym wajdelota,
I filety z filareta
I kompoty z Wizygota
Tur w bratrurze,
Żubrze udźce,
Wszyscy nuże
Chap za sztućce,
Ale kneź przed tą zabawą
Chciał wystąpić z mową-trawą –
Już się podniósł,
Wsparł o blat się,
Kiwnął w przód się
Oraz w zad się,
I rzekł w średniowiecznej mowie:
– Mociumichmośćwaćpanowie!
Jako wieda ano spokąd,
Dadźbóg raciąż do nipokąd,
Brzęczyszczeje dyćka dziewierz,
Grzymidojda sierdząc nie wiesz!
Ady ino kićki dziopa
Cimcirymci Hryćka kopa?
Ady ino ćwiąka łajba,
Ano bździąg odbita szajba
Ano gwoździec! Uździec ano!
Tu owacją mu przerwano,
Na ramiona go porwano,
Udzielono mu poparcia
I zabrano się do żarcia.
Choć po prawdzie z całej mowy
Nikt nie pojął ni połowy,
Gdyż kneź mówił o tych rzeczach
Raczej w stylu średniowiecza,
Zasię młodsze pokolenie
Znało tylko odrodzenie,
Więc nie doszła ich kneziowa
Mądrość niedościgła…
– To skąd te brawa wpół słowa?
– Bo kolacja stygła!
(wiersz pochodzi stąd – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=z&nazwa=307)
Owce w krzakach czeczota (takie narośla na drzewach) iska (czesze)
Kneź w domostwie wziął taboret
siadł, zagrał (zawołał?) na kolację (coś jak walnięcie w patelnię?)
zaraz dwórki przywlokły worek kur 🙂
Otworzyły się drzwi, wleźli prości ladni (lub czerwoni na gębie) wojacy… itd 🙂
Jak wiadomo, właśnie skądś tam,
Bóg dawać raczy do… kądś tam,
pomarudzi nieco szwagier,
dokąd dojdę w złości, nie wiesz!
A tu tylko kotki mordka
Kici kici Hryćka – nie chcesz kopa?
A tu tylko stęka zgraja
Tak to właśnie im odbija szajba
ot zagwozdka! Ot uwiązani!
Kupy się nie trzyma w sensie spójności składniowej, ale muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, bo przekład wierny! Po raz kolejny się potwierdza stare przysłowie tłumaczy: przekład albo jest piękny, albo wierny :)))
Jak nie raz się odżegnywałam – na poezji się nie wyznaję, a na przemowach pijanych Kneziów tym bardziej 😉 A przepraszam, może tylko coś go rozpraszało i gubił wątek! 😀
Generalnie wysnulabym sens taki: tyle dobra na stole, a towarzycho marudzi i stęka i nudzi i wiecznie niezadowolone, jak to się nie denerwować? :))
Dzień dobry
Tekst Misiaka (Waligórskiego) nie do przeczytania
Chociaż próbowałam Zrozumieć też się nie da… jak się okazuje nie znam własnego języka, czyli będąc na obczyźnie zupełnie go zapomniałam
Pociesza mnie tylko to, że tego „przedmieszkowego” i tak wcześniej nie znałam, także i nie za bardzo co miałam zapominać
Przypomniała mi się scena z „Kochaj albo rzuć” gdzie paniusia po dwóch tygodniach w Hameryce, prawie zapomniała języka polskiego, a tubylczego jeszcze nie poznała 🙂
Zajrzałam, pośmiałam się i do pracy
Ale dzisiaj nie będzie mnie wyjątkowo krótko (a przynajmniej tak mi się wydaje)
Bo to wiecie… człowiek sobie coś tam planuje, a życie lubi niespodzianki…
Miłego…
Dzień dobry 🙂 W konkretnym idenferentyzmie , każda , chociażby minimalna inteligencja agralimująca abstrakcyjne orbity idealizmu egzakieruje się . A modyfikując frekwencję za pomocą klerykalnych prolikronizmów , ta kakofonia jest niczym innym jak melodramatem społecznych perkusji libretto .Przykład mowy dwudziestego wieku , a dzisiaj mamy już wiek dwudziesty pierwszy i na pewno wiele z tych pojęć straciło na aktualności ……
No wreszcie ktoś mówi zrozumiale 🙂 Wychodząc z twojej koncepcji Max dochodzimy do konkluzji, że nasze reperkusje są antyferente i interferente, a zatem determinizm polatywny, w aspekcie środków retrospektywnych nie incydybuje się w kategorii absolutu.
To jest Bożenko tzw. bełkot pseudonaukowy, mam tego typu tekstów pokaźny zbiór, dawniej jak mnie ktoś spienił głupotą na forum, a nie chciałem pojechać chamsko, to wstawiałem taki tekst i zazwyczaj wystarczyło 🙂 🙂 🙂
A dyć prawdo . Dzisiaj już nie pamiętamy powiedzenia : w dechę ,lub w deseczkę , co oznaczało ” coś wspaniałego ” Mamy za to :OK .lub wyprostowany kciuk prawej ,lub lewej ręki . Gestykulacją , jak się chce , to można tak klientowi naubliżać , że jest się ściganym z paragrafu KK . I po co uczymy się języków obcych , kiedy wystarczy zgięte przedramię ??
Co do filmiku to miałem na myśli wpis/komentarz w języku migowym.
A odnośnie Braille’a to była tylko kontrpropozycja co do wyżej wymienionego języka migowego 🙂
Dla nas widomych Bożenko odczytanie wg tablic nie byłoby problemem odczytanie lecz przy powiedzmy zamkniętych oczach należałoby mieć monitor Braille – owski i tę manualną umiejętność 🙂
Odpozdrawiam równie ciepło Bezetko 🙂 Nie to abym się czepiał ale nie zaczynamy z małej litery a i pomiędzy wyrazami robimy „spacje” 😀
Co do monitora to raczej nie będzie mi on jeszcze potrzebny,coś tam jeszcze na te moje oczy widzę 😀
Językoznawcy udowodnili, że można się dogadać w Polsce przy pomocy tylko 8 zwrotów uważanych za obelżywe, którymi da się w różnych konfiguracjach opisać dosłownie wszystko, od uczuć, po awarię samochodu 🙂
Jeden z kanałów telewizyjnych emituje serial turecki oparty na historii z panowania sułtana Sulejmana ,wiek szesnasty .Polecam obserwacje mimiczne odtwórców różnych ról, dworzan i dworek z haremu Sułtana Sulejmana .Tam jest więcej gestów , niż słów .
Ze skarbczyka starych dowcipów:
Lata temu premier Jaroszewicz bawił z przyjacielsko-gospodarczą wizytą w Chinach. Momentem centralnym było przemówienie gościa przed plenarnym posiedzeniem Rady Najwyższej (czy jak to się tam wtedy nazywało). Jaroszewicz gadał długo, przewracał kartki mocno skupiony, i starał się nie zwracać na tłumacza symultanicznego, dziwnie milczącego. Ale swoje zauważył.
Wieczorem, już w ambasadzie PRLnej, po odstresowaniu się wraz z ambasadorem solidną dawką krajowych antydepresantów, Jaroszewicz jął się rozpływać nad zwięzłością i pojemnością treściową języka chińskiego.
– Ja się tyle nagadałem, a tłumacz rzucił ledwo kilka sylab na początku, nieco więcej na końcu a oni wszyscy zrozumieli i długo bili brawo! Musiał przekazać wszystko. Macie tu kogoś, kto potrafiłby mi dosłownie przetłumaczyć, co on właściwie powiedział?
Po jeszcze dwóch flaszkach i pół godzinie stanął przed premierem tłumacz przysięgły.
– Na początku powiedział: Teraz pieprzy. A pod koniec: zaraz skończy pieprzyć…
Podczas komunikacji międzynarodowej należy bardzo uważać na to, żeby być dobrze zrozumianym.
Mówi o tym staaary kawał o rozmowach granicznych pomiędzy Rosjaninem a Chińczykiem
Na granicy rosyjsko-chińskiej pełnił wartę młody Rosjanin. Po drugiej stronie granicznej rzeki stał na warcie Chińczyk. Myśli ruski:
– „Zapytam tego Chińczyka w jakiej służy jednostce, może jakoś szybciej czas upłynie, ale jak? Nie znam chińskiego. Ale, ale… może spróbuję na migi.
Jak pomyślał, tak też zrobił i kiedy mijał go Chińczyk, gwizdnął na niego i na migi imitując dwoma rękami opadanie, zapytał, czy przypadkiem nie służy on w wojskach desantowych. Chińczyk nic nie odpowiedział, tylko zaciekawiony patrzył się na niego. No, więc kontynuował… Pokazał na siebie i wykonując ruchy rękoma naśladujące crawl, chciał mu przekazać, że on sam jest z marynarki. Chińczyk, trochę jakby się wystraszył, ale przyglądał się dalej, co ten Rusek mu nadaje. Ten zaś, nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi, kontynuował. – „Tym razem – pomyślał Rusek – zapytam się go, czy jest może z artylerii i zademonstrował ruch posuwisto-zwrotny, imitujący załadunek pocisku. Tu chińczyk już naprawdę zaczął okazywać coraz większe zdenerwowanie. Co chwila rozglądał się nerwowo wokoło. Ale Rusek, wcale tym nie zrażony, kontynuował.
– „Czekaj, czekaj – pomyślał w duchu – ty na pewno jesteś ze zwiadu skoroś taki małomówny – i aby to potwierdzić, zaczął dłońmi udawać lornetkę, a oczy wybałuszył tak, jakby chciał coś dokładnie obserwować.
Tego Chińczyk nie wytrzymał i dał drapaka z posterunku, aż zatrzymał się na odwachu. Gdy zdziwiony dowódca zapytał go:
– Co, się stało?
– Gdy byłem na warcie zaczął do mnie machać rosyjski żołnierz , który na migi pokazał mi, że jak tylko mgła opadnie, to on do mnie przepłynie i potem tak mi przywali, ze aż mi oczy na wierzch wyjdą!
Ponieważ muszę niestety zaraz kończyć dzisiejszy pobyt na Wyspie – dobranocka.
Angielski chórzysta i kompozytor John Ward urodził się w okolicach Canterbury. Rozpoczął karierę w chórze tamtejszej słynnej katedry, a następnie przeniósł się do Londynu, gdzie pracował u Sir Henry’ego Fanshawe, jednego z najwyższych urzędników królowej. Żyło mu się tam jak za piecem, śpiewał, grał i komponował utwory, również do słów ówczesnych poetów, np. słynnego Sir Philipa Sidneya, poza tym zawołanego rycerza. Ward wydał tomik madrygałów, dedykowany swojemu pracodawcy.
Komponował wspomniane już madrygały, hymny i utwory na wiolę. A poniżej znajdziecie pieśń ze słowami właśnie Sir Philipa Sidneya, „How long shall I?” („Ile jeszcze powinienem…?”). Powolna, melancholijna, ujmująca harmonią.
Dzień dobry. Przypomniała mi się przy okazji przywitania reklama z Murzynem, który mówi „dżem dobry!”. Nie wiem, czemu w opisie stoi, że „wycofana”. Pamiętam, jak była wyświetlana, więc może i wycofana, ale swoje zrobiła, w sensie że ją zapamiętałem. I panią Kasię Galicę też zapamiętałem 🙂
To możliwe. Jeżeli samo słowo „Murzyn” jest obecnie uznawane za niewłaściwe czy też rasistowskie? A zamiast niego proponuje się określenie „Afropolak” (dla Murzynów zamieszkałych w Polsce)?
Dla zainteresowanych w tym temacie polecam eksperyment przeprowadzony przez Jane Elliott „Niebieskoocy”. Nie wiem czy w sieci jest ten film, nie sprawdzałam. Posiadam na płytce i wykorzystuję podczas szkoleń. Warto zobaczyć.
Ksenofobia ma różne oblicza. I w różne strony działa. Nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona jest nieskazitelnie czysta. Jednak zinstytucjonalizowanie tego typu faktycznie wydaje się niefajne.
Wiadomo, u nas też są antysemici, ale tu wyraźnie widać, że ta młodzież jest bardzo przestraszona. Ktoś ich musiał przed przyjazdem do Polski mocno nastraszyć. Ta dziewczyna po rozmowie przy ławce nawet kłamała w żywe oczy! Po co więc przyjechali? Czy już samo to, że u nas są takie miejsca pamięci, nie powinno im dać do myślenia? Przecież Polacy ginęli też za to, że ukrywali Żydów. Czy im się o tym mówi?
To wszystko zależy od wielu rzeczy: komu się mówi, o czym, kiedy, w jakim kontekście, ile i gdzie. Jeżeli pojawia się taka sytuacja, jak na filmie, to najwyraźniej komuś na tym zależy, pytanie komu i dlaczego. Ale tu już wkraczamy na grząski grunt.
„Jesteśmy wychowani w duchu, że jesteśmy znienawidzeni” i żadnej refleksji na temat dlaczego? Dlaczego Żydzi od tysiącleci są najbardziej znienawidzonym narodem na świecie, dlaczego od tysiącleci są prześladowani i mordowani wszędzie gdzie się osiedlili od starożytnego Egiptu i Babilonii, po dzisiejszą Palestynę, tego jakoś nie tłumaczą.
Misiek, to jest bardzo skomplikowane – dali się Rzymianom wyrzucić z ojczyzny i nie wrócili, choć mogliby…znacznie wcześniej niż Anglicy stworzyli Izrael. A modlą się od wieków o ” na przyszły rok w Jerozolimie”…
W znacznej mierze chrześcijanie stworzyli Żyda – lichwiarza i bankiera, wiesz o tym prawda ? Bo jednak pieniądze odgrywały najważniejszą rolę..
Żyd lichwiarz istniał już w kulturze przed chrześcijańskiej Czarodziejko, sami sobie stworzyli taki wizerunek, zresztą prawdziwy. Odkąd Fenicjanie zaczęli się posługiwać pieniądzem, Żydzi zaczęli sterować jego przepływem. Od czasów starożytnych wszyscy władcy, a nawet papieże byli u nich zadłużeni po uszy, więc niejako logiczną konsekwencją było wszczynanie pogromów, kiedy obciążenie finansowe przekraczało możliwości, księcia, króla czy innego cesarza.
Jest taki film Fanatyk. Pada tam teza, iż im bardziej Żydzi są uciskani i gnębieni, tym silniejsi są jako naród. W sumie podobnie do nas – tożsamośc budziła się głównie jak dostawaliśmy w tzw. rzyć, czyż nie? 🙂
Ależ oczywiście! Mamy z Żydami wiele wspólnego mentalnie, też jesteśmy wiecznie pokrzywdzeni, roszczeniowi i domagamy się specjalnego traktowania z racji doznanych przez nas krzywd 🙂
No właśnie!
Problem w tym, że jak się spotykają dwie grupy „pokrzywdzone” i „roszczeniowe” (w tym wypadku Polacy i Żydzi), to każda chce, żeby jej pokrzywdzenie było na wierzchu!
Żydzi zachowali odrębność narodową ściśle przestrzegając nakazów religii. Shoah jest nową, bardzo ” nośną ” religią, pozwala widzieć wyłącznie krzywdy i tym mocniej spaja ten naród. A krzywdy były przeraźliwe.
W dzieciństwie mówiono mi, że to Mikołaj, chociaż wedle tradycji przynosić ma dzieciątko lub gwiazdka.W każdym razie jest jeszcze nadzieja, że może pod choinką coś znajdę
Auć. Może to jakiś nowoczesny Mikołaj, tzn. nie poznał się na rajstopach? U nas np. do butów wsadza, a poza tym do skarpet, bardzo często specjalnie w tym celu kupowanych i tylko do tego się nadających – bo czy widział ktoś kiedyś kogoś w takich skarpetach na nogach? (już pomijam, że na zdjęciu są nie do pary…)
I to jest dobra myśl QMistrzu !
Za mało we mnie asertywności, by się upomnieć … ale zawsze mogę sobie sama zrobić prezent 🙂 Ponoć zakupy poprawiają kobietom humor
Prawie? To centrum na rysunku jest umowne, jak się policzy solidne, duże centrum, jak w Riviera w Gdyni albo Galeria Bałtycka w Gdańsku, to wychodzi najmarniej półmaraton! 😉
Racja Podejrzewam, że wynika to głównie z tego (w każdym razie ja tak mam), że być może producenci wyprodukowali już to czego potrzebuję i szukam…szukam
Dzień dobry. Ja to bym chyba nie umiał iść na zakupy, nie wypiwszy kawy. Wróciłbym wtedy z zakupów spożywczych z farbą i pędzlem albo coś w tym guście.
Same pyszności Stateczku Tylko te pierniczki … to na zajączka czy choinkę Właściwie mogą być codziennie … bardzooo lubię
Jak nie pokręciłam to chyba jest takie przysłowie :„Gdańska gorzałka, toruński piernik, krakowska panna, warszawski trzewik – najlepsze rzeczy w Polsce”
Dzień Dobry 🙂 Ach piękna poezja , św. Mikołaj ,a proza ? Warszawskie Tramwaje Spółka z .OO (ktoś dorwał się do …) w trosce o nas mieszkańców chce nam zlikwidować przystanek tramwajowy ,przy którym są dwie Przychodnie ,dwie Apteki ,dwie Szkoły ,Hala sportowa ,tylko dla tego , aby mogły szybciej jeżdzić tramwaje . Casus Pendolino , widocznie zaburzył logikę myślenia i zamiast funkcji usługowej tramwaju , będziemy mieli tramwajowe wyścigi .Wystosowaliśmy apel do ” Hanki ” ,niech otworzy nową kadencję słuszną decyzją .
Dzień dobry, przepraszam, że się wcinam, ale sobie niechcący posłuchałem, chyba wczoraj, w Tok FM. Otóż likwidacja stacji wcale na kolei nie przyspieszyła ruchu, bo przy okazji zlikwidowano mijanki. Teraz żeby usprawnić ruch na tyle, żeby w ogóle był możliwy, często trzyma się pociągi tam gdzie to możliwe – wiele kilometrów przed tymi stacjami. 🙂
Masz rację . W naszym przypadku prędkość przejazdu tramwajów jest kamuflażem , bo kosztem przystanku ,ma powstać ścieżka rowerowa , za którą UE . firmie Tramwaje Warszawskie daje dotacje . A zatem kasa kolego, kasa , a nie wygoda mieszkańców .
U nas jest podobnie.
W poprzedniej kadencji walczyliśmy o przywrócenie tramwaju (zawieszonego „na chwilę”). Niestety przez 3 lata „nie opłacało się” ZTM wznowić kursowania 2 składów tramwajowych tą linią.
W bieżących wyborach jeden z kandydatów OBIECAŁ, że zrobi wszystko dla przywrócenia linii tramwajowej nr 4. Ponieważ kandydata wybrano to chyba czas aby przypomnieć mu obietnice wyborcze (mam je na piśmie 😀 ).
Nie mogę się powstrzymać od zacytowania komentarza do sytuacji ekonomicznej w Rosji po sankcjach UE:
Moskwa. Supermarket.
– Dzień dobry! Małże są?
– Są.
– Jak to możliwe? Przecież nigdzie ich nie można kupić!!
– Białoruskie.
– Białoruskie? Przecież na Białorusi..
– BIAŁORUSKIE!!!!
– Zrozumiałem. Piętnaście białoruskich małży poproszę.
Dzień dobry 🙂 Łukaszenka na embargu wobec Rosji zbija kokosy, Białoruś wykupuje nasze owoce i warzywa, mięso, przetwory mleczne, meble itd. na pniu i sprzedaje Rosji z 60% zyskiem, niezły cwaniak 🙂 A my dzięki embargu mamy jabłka po niecałe 2 złote i benzynę po 4.60 wczoraj tankowałem i opadła mi szczęka 🙂
A ja jeżdżę na gazie 🙂 wróć… mam w aucie instalację gazową Jak zobaczyłam na komputerze spalanie 16 l/100 km długo się nie zastanawiałam 🙂 Na tamten czas cena benzyny była zbliżona do 5 zł. 🙂 A gaz i tak macie Misiaczku tańszy… u mnie 2,69 zł 🙂
Raz jeden miałem auto z gazem Kopciuszku, kompletna porażka, to była instalacja gdzie na gaz trzeba było przestawić ręcznie, kiedy samochód odpowiednio się rozgrzeje, szkopuł w tym, że mam wszędzie blisko, wiec zimą nigdy się nie zdążył rozgrzać. W trasie miało to jakiś sens, choć zważywszy, że żłopał
prawie 2x tyle gazu co benzyny i mulił się okrutnie, też raczej niewielki. Więcej takiego wynalazka nie kupię 🙂 🙂
Złe doświadczenia Misiaczku potrafią nas negatywnie do tego „nastroić”, dlatego Cię rozumiem a już na pewno nie namawiam 🙂 Ja zainstalowałam zaraz po wyjeździe z salonu. Jeżdżę już 4 lata bez żadnych problemów i z przyzwoitym spalaniem 🙂 I jeszcze te kilometry … przejeżdżam ich dużo, nawet bardzo dużo 🙂
Więc kuruj się dobrze, żeby się na tym jak najprędzej skończyło.
Jeśli chodzi o Mikołaja, to przed chwilą go widziałam. Szedł od samochodu (śniegu nie ma dla sań) do domu, ubrany w kompletny strój mikołajowski i miał w ręce koszyk z prezentami. Widocznie nie stać go było na worek podarków
Szanowny Korabiu , Ty zostaw tego góralskiego wielbłąda w spokoju . Popatrz lepiej w dowolny kanał telewizyjny , a tam reklamowy prezenter codziennie ,o dowolnej porze , pyta się Ciebie (?) ,mnie i inne osoby, czy wiemy ile dzisiaj kosztuje pogrzeb ? Wyjaśnia z powagą sfinksa , że kilkanaście tysięcy , a państwowy zasiłek ,to tylko cztery tysiące ,więc proponuje , że nie będzie zaglądał w zęby ,tylko nas ubezpieczy ,co sprawi Rodzinie naszej wielką radość , a Ty i ja i inni ,wykażą obywatelski obowiązek i zadbają o nasze rozliczenie z terazniejszością Amen .
Jak ktoś lubi, może sobie sprawić pogrzeb nawet za milion. Pewnie piszesz o ubezpieczeniu od kosztów pogrzebu??? Czy warto fundować wczasy na Mauritiusie przedsiębiorcy pogrzebowemu? Ja jestem przeciw i na mój pochówek wystarczy aż nadto kasy z ZUS :)))
Denerwuje mnie nachalność tej reklamy i obiecanki , że nie sprawdzają jaki jest stan naszego zdrowia ,trzeba tylko zapłacić i już się jest szczęśliwym .
Ten wuj , to był właśnie Rasputin i kiedy niósł to wiadro wody na swoim wuju ,to urwało się ucho w tym wiadrze i Rasputin dostał w łeb tym wujem i padł martwy .(historia o przyczynach śmierci Rasputina )
Zanim jednak, to weekendowa dobranocka niebarokowa.
Przypomniało mnie się, jak za czasów, mmm, wczesnych studiów? fascynowały mnie przeróżne muzyczne style, motywy i pomysły. Rozmaitość muzyki była taka, że się zachłystywałem – rano Vollenweider, wieczorem AC/DC, dzisiaj alternatywny R.E.M., za tydzień elektryczno-celtycki Stone Age (nie mylić z Queens of a Stone Age), a za dwa – pierwsze solowe płyty Petera Gabriela… i tak dalej i tym podobne.
W związku z tymi czasami pogrzebałem trochę w sieci i znalazłem takie cudeńko. Utwór Joe Satrianiego, ale w aranżacji akustycznej, na dwie gitary naraz. Rhett Butler (można domniemywać, że rodzice byli zaprzysięgłymi fanami „Przeminęło z wiatrem”) mówi o sobie, że jest gitarzystą „obsesyjno-kompulsywnym”, ale efekty… proszę posłuchać:
Chcieliśwa kumotrowie, to gudziu-gudziu azaliż 🙂 🙂 🙂

Dobrej nocy.
Witaj paskudniku sterczychu 🙂 A toś nas gudziu-gudziu
Ja Ciebie też tudy siudy qui pro quo Czarodziejko 🙂

Dzień dobry
Próbowałam czytać ten tekst,
Nie dałam rady… wciurności…
Jak dla mnie mógłby bardziej rozwinąć się w nawiasach
Dzień dobry

Misiaaak!!! Cie obostrzejąc dufam, że nic nie wydufam
Zemsta Misiaka
– Panie kelner, przynieś pan jaką wodę mineralną…

– Czy może być „Dobrawa”?
– To coooo!?… kurna!… całkiem dobrej nie macie?
Hindus pindus dandys brandys a kuku!
Wasza Alla
Z kiela prądziel giba, z tela grządziel dziba! A ja wżdy nie kapewu
Zapraszam na kawę
Cześć
Już mam na dnie 

Dziękuję uniżenie za za zaproszenie
Czeąć
Ja dopiero zaczynam, licząc na to, że w głowie mi się rozjaśni i cokolwiek z tego tekstu zrozumiem 
Dzień dobry

Hi hi Misiaczku, a gdzie mogę znaleźć tłumaczenie ??? Próbowałam w nocy przeczytać … pomyślałam, że to zmęczenie. Okazuje się, że rano też trudno
Wrzuć w google translator – ciekawe, jaki język wykryje!
Zrobiłam to, okazało się, że to język polski.
Ojojoj … to z ojczystym nie możemy sobie poradzić ??

Jedyna pociecha, że nie jestem sama
Cześć Księżniczko

Dobierzem się do futra Misiaczka i wydusim tłumaczenie
Skowroneczku
… to jest świetny pomysł 
Ja tam się wolę do Misiaczka nie dobierać

Nigdy nie wiadomo jak takie dobieranie może się zakończyć
O jakie wyrywne, łupiskóry jedne
Nie podpuszczam cię, Miśku, ale ja bym czym prędzej futro do czyszczenia oddał… trzeba sie jakoś prezentować w kontakcie z damami!
A może się lepiej przefarbować? Nie poznają i skóry nie złupią
Mogę zawsze kolczastą zbroję wdziać, trudno będzie ją złupić 🙂
Witajcie!

„dobraczyćko, żukrowiec nienacki” – toż jakiś profetyzm literacki musiał JWKsięcia trafić!
No to
Dzieńdoberek Mistrzu T.


Pan nie rozumiesz płomiennego listu księcia??? Też coś
Przecież to po polsku!
A gdzie nasz Krzysiu?! Po wczorajszych imieninach jeszcze nie wydobrzał?
Z Wiedźminką przepadł???
Trochę to podejrzane…
Melduję się z wieczora, przepraszając jednocześnie za poranną nieobecność.

Azaliż jak to mówią w dialekcie staro dolnośląskim „dałem ać ja pobruszyć abyć inni mogli pożywać” co zajęło mi tyle czasu, że dopiero teraz wróciłem
Wróciłem a tu jak raz staropolszczyzna do analizy
Dzień dobry 🙂 Melduję od razu, że moje tłumaczenie skończyło się na „ukochana Dobrawo”, tego tekstu po prostu dosłownie przetłumaczyć się nie da, to zabawa słowna, pomieszanie z poplątaniem staropolszczyzny i neologizmów, ale tekst super 🙂
Super!!! A po co tłumaczyć??
Czytałam głośno i mnie towarzystwo do logopedy odesłało 
Się nie dziwię. Ja nie próbowałam na głos, bo i mnie małżonek by gdzieś wysłał
Chociaż na moje ryki przy kompie też jakoś dziwnie reaguje
Dzień dobry ode spóźnialskiego. Absolwent polonistyki melduje posłusznie, że powyższy nadobny tekst ma mniej więcej tyle sensu, co „Słopiewnie” Tuwima, ale brzmi nieźle. Swoją drogą, podejrzewam, że jakby tak skonstruować wehikuł czasu i cofnąć się do Mieszka, to podobnie by ówcześni brzmieli, przynajmniej na pierwszy rzut ucha. Jedynym wyjściem byłoby się a) nauczyć łaciny, b) złapać za guzik jakiegoś wykształconego człeka, zapewne mnicha albo innego księdza, tą łaciną posługującego się. Tak to widzę.
Nie jestem pewien, czy tego listu nie przeczytał (i nagrał) któryś z panów z kabaretu Elita – Jerzy Skoczylas?
Też mam wrażenie, że już to gdzieś słyszałem, ale nie mogę wykopać formy dźwiękowej 🙂
A, i jeszcze w uzupełnieniu – Mistrz Waligórski popełnił również taki wiersz, dość podobny w klimacie (przynajmniej w części mówionej przez knezia):
Z pradziejów
Łowiec w krzach czeczota iszcze,
Kneź w dworzyszczu wziął zydliszcze,
Siadł, zagędźbił na podkurek,
Zaraz kur wór wniósł chór dwórek.
Rozdźwierzyły się podwoje,
Pojedynczo, lub po dwoje
Wchodzą przaśni, kraśni woje
Ni gieroje, ni playboje,
Gwarząc swoje ćmoje-boje.
Grzmią pokrzyki „Sława, sława!”
I knehini Pipkosława
U przedproża-zaporoża
Kiej problem na ostrzu noża
Lub kiej na gondoli doża
Ta detyna boża stawa
Wywołując grzmiące brawa.
Iście to magnacka feta,
W sosie własnym wajdelota,
I filety z filareta
I kompoty z Wizygota
Tur w bratrurze,
Żubrze udźce,
Wszyscy nuże
Chap za sztućce,
Ale kneź przed tą zabawą
Chciał wystąpić z mową-trawą –
Już się podniósł,
Wsparł o blat się,
Kiwnął w przód się
Oraz w zad się,
I rzekł w średniowiecznej mowie:
– Mociumichmośćwaćpanowie!
Jako wieda ano spokąd,
Dadźbóg raciąż do nipokąd,
Brzęczyszczeje dyćka dziewierz,
Grzymidojda sierdząc nie wiesz!
Ady ino kićki dziopa
Cimcirymci Hryćka kopa?
Ady ino ćwiąka łajba,
Ano bździąg odbita szajba
Ano gwoździec! Uździec ano!
Tu owacją mu przerwano,
Na ramiona go porwano,
Udzielono mu poparcia
I zabrano się do żarcia.
Choć po prawdzie z całej mowy
Nikt nie pojął ni połowy,
Gdyż kneź mówił o tych rzeczach
Raczej w stylu średniowiecza,
Zasię młodsze pokolenie
Znało tylko odrodzenie,
Więc nie doszła ich kneziowa
Mądrość niedościgła…
– To skąd te brawa wpół słowa?
– Bo kolacja stygła!
(wiersz pochodzi stąd – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=z&nazwa=307)
Te słowa można jeszcze zrozumieć, choć są bez sensu. Tekst, którym nas obdarzył Misiaczek, to chyba język jeszcze przedmieszkowy.
Kneź faktycznie pojechał Mieszkiem, no ni w ząb zrozumieć nie idzie 🙂 🙂
Mieszkiem, albo jeszcze wcześniejszym językiem…
Równie dobrze kneź mógł wygłosić przemówienie w suahili 🙂

Wg tłumacza google powyższe zdanie w suahili brzmi: „Kneź ili kama vile kutoa hotuba katika Kiswahili”
Jakbym go słyszał normalnie 🙂 🙂 🙂
Te już nie są takie bez sensu i trudne 🙂
Owce w krzakach czeczota (takie narośla na drzewach) iska (czesze)
Kneź w domostwie wziął taboret
siadł, zagrał (zawołał?) na kolację (coś jak walnięcie w patelnię?)
zaraz dwórki przywlokły worek kur 🙂
Otworzyły się drzwi, wleźli prości ladni (lub czerwoni na gębie) wojacy… itd 🙂
Nieźle Ci idzie, przejdź do przemówienia knezia, tak od słów „Jako wieda ano spokąd” 🙂 🙂 🙂
Jak wiadomo, właśnie skądś tam,
Bóg dawać raczy do… kądś tam,
pomarudzi nieco szwagier,
dokąd dojdę w złości, nie wiesz!
A tu tylko kotki mordka
Kici kici Hryćka – nie chcesz kopa?
A tu tylko stęka zgraja
Tak to właśnie im odbija szajba
ot zagwozdka! Ot uwiązani!
Kupy się nie trzyma w sensie spójności składniowej, ale muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, bo przekład wierny! Po raz kolejny się potwierdza stare przysłowie tłumaczy: przekład albo jest piękny, albo wierny :)))
Jak nie raz się odżegnywałam – na poezji się nie wyznaję, a na przemowach pijanych Kneziów tym bardziej 😉 A przepraszam, może tylko coś go rozpraszało i gubił wątek! 😀
Generalnie wysnulabym sens taki: tyle dobra na stole, a towarzycho marudzi i stęka i nudzi i wiecznie niezadowolone, jak to się nie denerwować? :))
Diabli wiedzą co tam kneź nawija, być może Twoje tłumaczenie jest wierne Bezetko, a być może [khe, khe] to rzeźba w lesie, ale i tak misię podoba 🙂 🙂
rzeźba w lesie
Jakich pijanych, jakich pijanych! Ten tu może i tak, ale nie przesadzaj Bezetko!

Dobry wieczór?
racja, powinnam napisać z małej literki 🙂
DzińDybry:)) Alo alo ??? Czy ktyś mnię zryzymiał ???
Pan Artyr Bostrym? Świtnie pana słuszę!
Co! Piszcie głośniej bo nie słyszę 🙂
Jeny, toć walę w te klawisze tak, że w Sopocie słychać!
W Sopocie? Przecież ja w Poznaniu słyszę
To kolega ze Swarzędza mi odpowiada i jego słyszysz
Chyba że tak, a ja myślałam że Ciebie tak słychać
Też tak wali w klawiaturę. Zawsze tak walił 😉
I u mnie było słychać, a to trochę dalej.

Tak długo i mocno walił, aż mnie obudził
Hoho, to nowy rekord! Że aż za Wielką Wodą było słychać? Musi wieloryby się po drodze płoszyły!
Dzień dobry!
To może nie wal w te klawisze?

Dzień dobry

Zrozumieć też się nie da… jak się okazuje nie znam własnego języka, czyli będąc na obczyźnie zupełnie go zapomniałam


Tekst Misiaka (Waligórskiego) nie do przeczytania
Chociaż próbowałam
Pociesza mnie tylko to, że tego „przedmieszkowego” i tak wcześniej nie znałam, także i nie za bardzo co miałam zapominać
Przypomniała mi się scena z „Kochaj albo rzuć” gdzie paniusia po dwóch tygodniach w Hameryce, prawie zapomniała języka polskiego, a tubylczego jeszcze nie poznała 🙂
Zajrzałam, pośmiałam się i do pracy



Ale dzisiaj nie będzie mnie wyjątkowo krótko (a przynajmniej tak mi się wydaje)
Bo to wiecie… człowiek sobie coś tam planuje, a życie lubi niespodzianki…
Miłego…
Dzień dobry 🙂 W konkretnym idenferentyzmie , każda , chociażby minimalna inteligencja agralimująca abstrakcyjne orbity idealizmu egzakieruje się . A modyfikując frekwencję za pomocą klerykalnych prolikronizmów , ta kakofonia jest niczym innym jak melodramatem społecznych perkusji libretto .Przykład mowy dwudziestego wieku , a dzisiaj mamy już wiek dwudziesty pierwszy i na pewno wiele z tych pojęć straciło na aktualności ……
Dzień dobry, jestem przekonany, że straciło, niektóre nawet do tego stopnia, że to obecnie prawdziwe anachronizmy.
No wreszcie ktoś mówi zrozumiale 🙂 Wychodząc z twojej koncepcji Max dochodzimy do konkluzji, że nasze reperkusje są antyferente i interferente, a zatem determinizm polatywny, w aspekcie środków retrospektywnych nie incydybuje się w kategorii absolutu.

Z subiektywnego punktu widzenia konweniuje mi całościowo i detalicznie jednakoż:)
Proszę o tłumacza!
To jest Bożenko tzw. bełkot pseudonaukowy, mam tego typu tekstów pokaźny zbiór, dawniej jak mnie ktoś spienił głupotą na forum, a nie chciałem pojechać chamsko, to wstawiałem taki tekst i zazwyczaj wystarczyło 🙂 🙂 🙂
Wystarczyło, bo nie wiedzieli czy się poddajesz, czy ubliżasz.
Zazwyczaj każdy próbuje przetłumaczyć taki bełkot na język zrozumiały, a wymaga to trochę zachodu żeby pojąć, że to kompletna bzdura 🙂

Zanim przywitałam sie deszczowo – po drodze umarłam ze śmiechu ! Boć komęty godne samego Mistrza A. W. !

Jakis pożytek z tego niżu powinniśmy mieć
Pada, u mnie też
Można się porozumiewać i w ten sposób 🙂
Adyć !
Toć jeszcze moja żywiecka Babcia na co dzień używała „Ady” lub „Adyć” i to całkiem kolokwialnie, nie dla facecji.
Moja ciotka mieszkająca w Krzyżownikach pod Poznaniem też tak mówiła 😉
A dyć prawdo . Dzisiaj już nie pamiętamy powiedzenia : w dechę ,lub w deseczkę , co oznaczało ” coś wspaniałego ” Mamy za to :OK .lub wyprostowany kciuk prawej ,lub lewej ręki . Gestykulacją , jak się chce , to można tak klientowi naubliżać , że jest się ściganym z paragrafu KK . I po co uczymy się języków obcych , kiedy wystarczy zgięte przedramię ??
Przyznasz jednak, że kiedy Kozakiewicz wykorzystał je jako deklarację polityczną, to było coś! 😀
Gest Kozakiewicza przeszedł do historii, jest znany wszystkim. 😆
Może przejdziemy wkrótce do języka migowego?
Proponuję ustanowić nagrodę za pierwszy wpis lub komentarz w całości językiem migowym!
To by mogło być ciekawe
Mistrzu T., ale wstawienie stosownego filmiku się liczy, czy nie?
Dzień dobry 🙂 Tak jak i Mistrzowi Q. przyszło mi na myśl zrobienie odpowiedniego filmiku gdzie tekst byłby przekazany za pomocą „migania”.
Za to ustanowiłbym nagrodę za pierwszy „czytelny” na monitorze wpis/komentarz oparty na alfabecie Braille’a
Obawiam się Lordzie W, że filmik nie byłby dla nas czytelny, bo chyba nie znamy alfabetu Braille’a. Za to „potoczne gesty” znamy wszyscy 😉
Dzień dobry Bożenko 🙂
Co do filmiku to miałem na myśli wpis/komentarz w języku migowym.
A odnośnie Braille’a to była tylko kontrpropozycja co do wyżej wymienionego języka migowego 🙂
Witam Cię Wymigany 🙂
Rozumiem, ale kto by odczytał pismo Braille’a. Natomiast filmik mógłby być ciekawy. Kto się podejmie?
Dla nas widomych Bożenko odczytanie wg tablic nie byłoby problemem odczytanie lecz przy powiedzmy zamkniętych oczach należałoby mieć monitor Braille – owski i tę manualną umiejętność 🙂
Lordzie – oto wiadomość do Ciebie 🙂 Nawet bez nagrody 🙂
Sama wiadomość jest nagrodą… 🙂
Odpozdrawiam równie ciepło Bezetko 🙂 Nie to abym się czepiał ale nie zaczynamy z małej litery a i pomiędzy wyrazami robimy „spacje” 😀
Co do monitora to raczej nie będzie mi on jeszcze potrzebny,coś tam jeszcze na te moje oczy widzę 😀
Wybacz mi Lordzie, skupiłam się na treści, nie formie 🙂
Obiecuję poprawę 😀
Językoznawcy udowodnili, że można się dogadać w Polsce przy pomocy tylko 8 zwrotów uważanych za obelżywe, którymi da się w różnych konfiguracjach opisać dosłownie wszystko, od uczuć, po awarię samochodu 🙂
Nie dziwi mnie to. Niestety. Już sam Waligórski w „Docencie Bassecie” ustami jednego z bohaterów udowadniał wszechstronność takich wulgaryzmów.
Jeden z kanałów telewizyjnych emituje serial turecki oparty na historii z panowania sułtana Sulejmana ,wiek szesnasty .Polecam obserwacje mimiczne odtwórców różnych ról, dworzan i dworek z haremu Sułtana Sulejmana .Tam jest więcej gestów , niż słów .
Ha, uważa się, że komunikacja niewerbalna (czyli de facto mowa ciała, mimika, gestykulacja etc.) to ponad 50% komunikatu w rozmowie.
Ze skarbczyka starych dowcipów:
Lata temu premier Jaroszewicz bawił z przyjacielsko-gospodarczą wizytą w Chinach. Momentem centralnym było przemówienie gościa przed plenarnym posiedzeniem Rady Najwyższej (czy jak to się tam wtedy nazywało). Jaroszewicz gadał długo, przewracał kartki mocno skupiony, i starał się nie zwracać na tłumacza symultanicznego, dziwnie milczącego. Ale swoje zauważył.
Wieczorem, już w ambasadzie PRLnej, po odstresowaniu się wraz z ambasadorem solidną dawką krajowych antydepresantów, Jaroszewicz jął się rozpływać nad zwięzłością i pojemnością treściową języka chińskiego.
– Ja się tyle nagadałem, a tłumacz rzucił ledwo kilka sylab na początku, nieco więcej na końcu a oni wszyscy zrozumieli i długo bili brawo! Musiał przekazać wszystko. Macie tu kogoś, kto potrafiłby mi dosłownie przetłumaczyć, co on właściwie powiedział?
Po jeszcze dwóch flaszkach i pół godzinie stanął przed premierem tłumacz przysięgły.
– Na początku powiedział: Teraz pieprzy. A pod koniec: zaraz skończy pieprzyć…
Podczas komunikacji międzynarodowej należy bardzo uważać na to, żeby być dobrze zrozumianym.
Mówi o tym staaary kawał o rozmowach granicznych pomiędzy Rosjaninem a Chińczykiem

Na granicy rosyjsko-chińskiej pełnił wartę młody Rosjanin. Po drugiej stronie granicznej rzeki stał na warcie Chińczyk. Myśli ruski:
– „Zapytam tego Chińczyka w jakiej służy jednostce, może jakoś szybciej czas upłynie, ale jak? Nie znam chińskiego. Ale, ale… może spróbuję na migi.
Jak pomyślał, tak też zrobił i kiedy mijał go Chińczyk, gwizdnął na niego i na migi imitując dwoma rękami opadanie, zapytał, czy przypadkiem nie służy on w wojskach desantowych. Chińczyk nic nie odpowiedział, tylko zaciekawiony patrzył się na niego. No, więc kontynuował… Pokazał na siebie i wykonując ruchy rękoma naśladujące crawl, chciał mu przekazać, że on sam jest z marynarki. Chińczyk, trochę jakby się wystraszył, ale przyglądał się dalej, co ten Rusek mu nadaje. Ten zaś, nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi, kontynuował. – „Tym razem – pomyślał Rusek – zapytam się go, czy jest może z artylerii i zademonstrował ruch posuwisto-zwrotny, imitujący załadunek pocisku. Tu chińczyk już naprawdę zaczął okazywać coraz większe zdenerwowanie. Co chwila rozglądał się nerwowo wokoło. Ale Rusek, wcale tym nie zrażony, kontynuował.
– „Czekaj, czekaj – pomyślał w duchu – ty na pewno jesteś ze zwiadu skoroś taki małomówny – i aby to potwierdzić, zaczął dłońmi udawać lornetkę, a oczy wybałuszył tak, jakby chciał coś dokładnie obserwować.
Tego Chińczyk nie wytrzymał i dał drapaka z posterunku, aż zatrzymał się na odwachu. Gdy zdziwiony dowódca zapytał go:
– Co, się stało?
– Gdy byłem na warcie zaczął do mnie machać rosyjski żołnierz , który na migi pokazał mi, że jak tylko mgła opadnie, to on do mnie przepłynie i potem tak mi przywali, ze aż mi oczy na wierzch wyjdą!
Ponieważ muszę niestety zaraz kończyć dzisiejszy pobyt na Wyspie – dobranocka.
Angielski chórzysta i kompozytor John Ward urodził się w okolicach Canterbury. Rozpoczął karierę w chórze tamtejszej słynnej katedry, a następnie przeniósł się do Londynu, gdzie pracował u Sir Henry’ego Fanshawe, jednego z najwyższych urzędników królowej. Żyło mu się tam jak za piecem, śpiewał, grał i komponował utwory, również do słów ówczesnych poetów, np. słynnego Sir Philipa Sidneya, poza tym zawołanego rycerza. Ward wydał tomik madrygałów, dedykowany swojemu pracodawcy.
Komponował wspomniane już madrygały, hymny i utwory na wiolę. A poniżej znajdziecie pieśń ze słowami właśnie Sir Philipa Sidneya, „How long shall I?” („Ile jeszcze powinienem…?”). Powolna, melancholijna, ujmująca harmonią.
Snów spokojnych jak Ocean!
Wybaczcie, ale i ja się dziś już pożegnam, ale zostawiam Was z tą piękną melodią w wykonaniu mojej ulubionej orkiestry… Dobrej nocy 🙂
Rewelacja!

Zwłaszcza hymn włoski na zakończenie!
Warto zobaczyć reakcję słuchaczy …
Dobranoc kochani ….
Zrobiłam sobie dzisiaj wieczór filmowy i obejrzałam „Pokłosie” Pasikowskiego.

Zrobiło się późno, zatem pozostaje już tylko powiedzieć DOBRANOC
I ja – jak Kopciuszek – obejrzałem i idę spać. Dobranoc!
Dzień dobry
Sobotę zacznę z humorem…
Dzień dobry
Dobrze się tak przed snem pośmiać 
Witaj Mireczko
Przed snem, albo na początek dnia 
Dzień dobry. Przypomniała mi się przy okazji przywitania reklama z Murzynem, który mówi „dżem dobry!”. Nie wiem, czemu w opisie stoi, że „wycofana”. Pamiętam, jak była wyświetlana, więc może i wycofana, ale swoje zrobiła, w sensie że ją zapamiętałem. I panią Kasię Galicę też zapamiętałem 🙂
Witaj! A może uznali to za rasistowskie z jakiegoś powodu? Teraz są na tym punkcie przeczuleni
To możliwe. Jeżeli samo słowo „Murzyn” jest obecnie uznawane za niewłaściwe czy też rasistowskie? A zamiast niego proponuje się określenie „Afropolak” (dla Murzynów zamieszkałych w Polsce)?
To żałosne… Za rasistowski też uznano wierszyk dla dzieci „Murzynek Bambo” J. Tuwima
Że to na drzewo ucieka i nie chce się myć…
Dla zainteresowanych w tym temacie polecam eksperyment przeprowadzony przez Jane Elliott „Niebieskoocy”. Nie wiem czy w sieci jest ten film, nie sprawdzałam. Posiadam na płytce i wykorzystuję podczas szkoleń. Warto zobaczyć.
jest jeszcze opcja, że z uwagi na propagowanie rozwiązłości, ich dwóch i ona jedna? 😀 hahaha
To ona by była w środku. 😆
A propos przeczulenia, przed chwilą sobie oglądałam:
Oburzające! Czego oni uczą swoją młodzież, że jesteśmy antysemitami?
Ksenofobia ma różne oblicza. I w różne strony działa. Nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona jest nieskazitelnie czysta. Jednak zinstytucjonalizowanie tego typu faktycznie wydaje się niefajne.
Wiadomo, u nas też są antysemici, ale tu wyraźnie widać, że ta młodzież jest bardzo przestraszona. Ktoś ich musiał przed przyjazdem do Polski mocno nastraszyć. Ta dziewczyna po rozmowie przy ławce nawet kłamała w żywe oczy! Po co więc przyjechali? Czy już samo to, że u nas są takie miejsca pamięci, nie powinno im dać do myślenia? Przecież Polacy ginęli też za to, że ukrywali Żydów. Czy im się o tym mówi?
Ja chyba w tym temacie nic nie dodam, jako że mam bardzo mieszane uczucia po wczorajszym filmie, który wczoraj z Szefem oglądaliśmy.
To wszystko zależy od wielu rzeczy: komu się mówi, o czym, kiedy, w jakim kontekście, ile i gdzie. Jeżeli pojawia się taka sytuacja, jak na filmie, to najwyraźniej komuś na tym zależy, pytanie komu i dlaczego. Ale tu już wkraczamy na grząski grunt.
Więc pomińmy ten temat. Ale że sytuacja nie jest zdrowa, to wiadomo.
„Jesteśmy wychowani w duchu, że jesteśmy znienawidzeni” i żadnej refleksji na temat dlaczego? Dlaczego Żydzi od tysiącleci są najbardziej znienawidzonym narodem na świecie, dlaczego od tysiącleci są prześladowani i mordowani wszędzie gdzie się osiedlili od starożytnego Egiptu i Babilonii, po dzisiejszą Palestynę, tego jakoś nie tłumaczą.
A nie martwi cię brak refleksji na temat prawdziwości tej tezy? Jest ona przyjmowana, bo tak powiedziała pani „psycholog” i pan od służb…
Misiek, to jest bardzo skomplikowane – dali się Rzymianom wyrzucić z ojczyzny i nie wrócili, choć mogliby…znacznie wcześniej niż Anglicy stworzyli Izrael. A modlą się od wieków o ” na przyszły rok w Jerozolimie”…
W znacznej mierze chrześcijanie stworzyli Żyda – lichwiarza i bankiera, wiesz o tym prawda ? Bo jednak pieniądze odgrywały najważniejszą rolę..
Żyd lichwiarz istniał już w kulturze przed chrześcijańskiej Czarodziejko, sami sobie stworzyli taki wizerunek, zresztą prawdziwy. Odkąd Fenicjanie zaczęli się posługiwać pieniądzem, Żydzi zaczęli sterować jego przepływem. Od czasów starożytnych wszyscy władcy, a nawet papieże byli u nich zadłużeni po uszy, więc niejako logiczną konsekwencją było wszczynanie pogromów, kiedy obciążenie finansowe przekraczało możliwości, księcia, króla czy innego cesarza.
Jest taki film Fanatyk. Pada tam teza, iż im bardziej Żydzi są uciskani i gnębieni, tym silniejsi są jako naród. W sumie podobnie do nas – tożsamośc budziła się głównie jak dostawaliśmy w tzw. rzyć, czyż nie? 🙂
Ależ oczywiście! Mamy z Żydami wiele wspólnego mentalnie, też jesteśmy wiecznie pokrzywdzeni, roszczeniowi i domagamy się specjalnego traktowania z racji doznanych przez nas krzywd 🙂
No właśnie!

Problem w tym, że jak się spotykają dwie grupy „pokrzywdzone” i „roszczeniowe” (w tym wypadku Polacy i Żydzi), to każda chce, żeby jej pokrzywdzenie było na wierzchu!
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że religia shoah ma wiele wspólnego z religią smoleńską…
Prawda, czasem nie sposób.
Żydzi zachowali odrębność narodową ściśle przestrzegając nakazów religii. Shoah jest nową, bardzo ” nośną ” religią, pozwala widzieć wyłącznie krzywdy i tym mocniej spaja ten naród. A krzywdy były przeraźliwe.
Dzień dobry

Dzisiaj jestem bardzo zawiedziona. Tak się starałam…cały rok i nie tylko … i co ? Mikołaj nie przyszedł
Dzień dobry Kopciuszku 🙂 Pewnie nie wyczyściłaś butów?
Dzień dobry Bożenko
Faktycznie zapomniałam… ale ze mnie gapa 
Więc teraz musisz czekać cały rok na następną okazję

Ale nie martw się, w Wigilię przychodzi Gwiazdor – w Poznaniu. A jak jest u Ciebie?
W dzieciństwie mówiono mi, że to Mikołaj, chociaż wedle tradycji przynosić ma dzieciątko lub gwiazdka.W każdym razie jest jeszcze nadzieja, że może pod choinką coś znajdę
Dzień dobry. Ja już nie wierzę w św. Mikołaja. Wystawiłam swoje rajstopy i też nie było prezentów
Witaj Teresko

Zatem czekamy na Gwiazdora
Auć. Może to jakiś nowoczesny Mikołaj, tzn. nie poznał się na rajstopach? U nas np. do butów wsadza, a poza tym do skarpet, bardzo często specjalnie w tym celu kupowanych i tylko do tego się nadających – bo czy widział ktoś kiedyś kogoś w takich skarpetach na nogach? (już pomijam, że na zdjęciu są nie do pary…)
W takich skarpetkach nikogo nie widziałam 🙂 Za to widzę, że Kasia to jest szczęściara
Nie znam osobiście, ale widać, że ma przynajmniej podwójną szansę na prezenty. Trzecia skarpeta nie jest w końcu opisana… 🙂
Na taki despekt wziąłbym chyba sprawy we własne ręce.
I to jest dobra myśl QMistrzu !

Za mało we mnie asertywności, by się upomnieć … ale zawsze mogę sobie sama zrobić prezent 🙂 Ponoć zakupy poprawiają kobietom humor
Tak słyszałem. Zdaje się o tym świadczyć poniższy schemat wizyty pań (niebieska linia) i panów (czerwona) w centrach handlowych:
Prawie? To centrum na rysunku jest umowne, jak się policzy solidne, duże centrum, jak w Riviera w Gdyni albo Galeria Bałtycka w Gdańsku, to wychodzi najmarniej półmaraton! 😉
Racja
Podejrzewam, że wynika to głównie z tego (w każdym razie ja tak mam), że być może producenci wyprodukowali już to czego potrzebuję i szukam…szukam 
Z moich obserwacji to by się zgadzało
„Pieniądze szczęścia nie dają… dopiero zakupy!”
(M. Monroe)
Dzień dobry!
a przed kawą… 
Po zakupach, po śniadanku
Dzień dobry. Ja to bym chyba nie umiał iść na zakupy, nie wypiwszy kawy. Wróciłbym wtedy z zakupów spożywczych z farbą i pędzlem albo coś w tym guście.
Witaj Ukratku

A w dobrym humorze ??
No pewnie!
Dobry humor to najlepszy prezent, jaki jesteśmy w stanie sobie dać!
O ! to, to !

DzięDobry:)) Lekko mży, nieco mglisto, coraz bliżej Wielkanoc :))
Dzień dobry. Temperatura całkiem na plus, oby cały dzień był taki 🙂
Dzień dobry Stateczku 🙂 coraz bliżej 🙂
Witaj :)) Ach te mazurki, jajeczko z chrzanem, biała kiełbasa z żurkiem od Krakusa, śledzik pod Wyborową, sernik, piernik i Jarzębiak :)))
Same pyszności Stateczku
Tylko te pierniczki … to na zajączka czy choinkę
Właściwie mogą być codziennie … bardzooo lubię 

Jak nie pokręciłam to chyba jest takie przysłowie :„Gdańska gorzałka, toruński piernik, krakowska panna, warszawski trzewik – najlepsze rzeczy w Polsce”
No nie wiem – warszawskich trzewików nie konsumowałem!
No tak … jedynie tych trzewików nie da się skonsumować
Dzień Dobry 🙂 Ach piękna poezja , św. Mikołaj ,a proza ? Warszawskie Tramwaje Spółka z .OO (ktoś dorwał się do …) w trosce o nas mieszkańców chce nam zlikwidować przystanek tramwajowy ,przy którym są dwie Przychodnie ,dwie Apteki ,dwie Szkoły ,Hala sportowa ,tylko dla tego , aby mogły szybciej jeżdzić tramwaje . Casus Pendolino , widocznie zaburzył logikę myślenia i zamiast funkcji usługowej tramwaju , będziemy mieli tramwajowe wyścigi .Wystosowaliśmy apel do ” Hanki ” ,niech otworzy nową kadencję słuszną decyzją .
Dzień dobry 🙂 Rozumiem, że „JAK ZAWSZE” najważniejszy jest CZŁOWIEK ?? Bulwersujące
Życzę, żeby Wam (czy też pani HGW) starczyło jeszcze przedwyborczego rozpędu do podjęcia słusznej decyzji.
Dzień dobry, przepraszam, że się wcinam, ale sobie niechcący posłuchałem, chyba wczoraj, w Tok FM. Otóż likwidacja stacji wcale na kolei nie przyspieszyła ruchu, bo przy okazji zlikwidowano mijanki. Teraz żeby usprawnić ruch na tyle, żeby w ogóle był możliwy, często trzyma się pociągi tam gdzie to możliwe – wiele kilometrów przed tymi stacjami. 🙂
Masz rację . W naszym przypadku prędkość przejazdu tramwajów jest kamuflażem , bo kosztem przystanku ,ma powstać ścieżka rowerowa , za którą UE . firmie Tramwaje Warszawskie daje dotacje . A zatem kasa kolego, kasa , a nie wygoda mieszkańców .
U nas jest podobnie.

W poprzedniej kadencji walczyliśmy o przywrócenie tramwaju (zawieszonego „na chwilę”). Niestety przez 3 lata „nie opłacało się” ZTM wznowić kursowania 2 składów tramwajowych tą linią.
W bieżących wyborach jeden z kandydatów OBIECAŁ, że zrobi wszystko dla przywrócenia linii tramwajowej nr 4. Ponieważ kandydata wybrano to chyba czas aby przypomnieć mu obietnice wyborcze (mam je na piśmie 😀 ).
Nie mogę się powstrzymać od zacytowania komentarza do sytuacji ekonomicznej w Rosji po sankcjach UE:
Moskwa. Supermarket.
– Dzień dobry! Małże są?
– Są.
– Jak to możliwe? Przecież nigdzie ich nie można kupić!!
– Białoruskie.
– Białoruskie? Przecież na Białorusi..
– BIAŁORUSKIE!!!!
– Zrozumiałem. Piętnaście białoruskich małży poproszę.
(znalezione na http://www.joemonster.org)
Najważniejsze, że …. są 😉
Coś jak piwo 😉 bezalkoholowe…
Ja tam myślę sobie, że całkiem alkoholowe to „piwo”, tylko browar podają zgodny z linią władzy, a niekoniecznie ze stanem faktycznym 😀
Chodziło mi o to słynne mrugnięcie przed przymiotnikiem…
A to przepraszam bardzo. Oczywiście, że tak 😀
„Mariola okocim spojrzeniu”….
W Przekroju z 1947r była reklama, dwa koty i podpis „Jak się pobierzem to się OKOCIM”
Dzień dobry 🙂 Łukaszenka na embargu wobec Rosji zbija kokosy, Białoruś wykupuje nasze owoce i warzywa, mięso, przetwory mleczne, meble itd. na pniu i sprzedaje Rosji z 60% zyskiem, niezły cwaniak 🙂 A my dzięki embargu mamy jabłka po niecałe 2 złote i benzynę po 4.60 wczoraj tankowałem i opadła mi szczęka 🙂
4,60? Takiej ceny nie widziałem jeszcze. Rewelka.
Chyba najgorzej na tym embargu wyszli Rosjanie, wszystko u nich drożeje. Mogą podziękować Putinowi…
A ja owszem, tankowałem w tej cenie.
Było to 20 czerwca 2008… a po 4.59 jeszcze w grudniu 2010…
Wczoraj na stacji przy hipermarkecie Auchan 4.60 zł, nie zmyślam przecież, mam dowód nawet [ze strony Auchan Szczecin] 🙂
Ceny paliw
E 95: 4,60
E 98: 4,82
ON: 4,60
LPG: 2,30
A ja jeżdżę na gazie 🙂 wróć… mam w aucie instalację gazową
Jak zobaczyłam na komputerze spalanie 16 l/100 km
długo się nie zastanawiałam 🙂 Na tamten czas cena benzyny była zbliżona do 5 zł. 🙂 A gaz i tak macie Misiaczku tańszy… u mnie 2,69 zł 🙂
Raz jeden miałem auto z gazem Kopciuszku, kompletna porażka, to była instalacja gdzie na gaz trzeba było przestawić ręcznie, kiedy samochód odpowiednio się rozgrzeje, szkopuł w tym, że mam wszędzie blisko, wiec zimą nigdy się nie zdążył rozgrzać. W trasie miało to jakiś sens, choć zważywszy, że żłopał
prawie 2x tyle gazu co benzyny i mulił się okrutnie, też raczej niewielki. Więcej takiego wynalazka nie kupię 🙂 🙂
Złe doświadczenia Misiaczku potrafią nas negatywnie do tego „nastroić”, dlatego Cię rozumiem a już na pewno nie namawiam 🙂 Ja zainstalowałam zaraz po wyjeździe z salonu. Jeżdżę już 4 lata bez żadnych problemów i z przyzwoitym spalaniem 🙂 I jeszcze te kilometry … przejeżdżam ich dużo, nawet bardzo dużo 🙂
Nic… u mnie pogoda sprzyjająca do gimnastyki 😉

Zmykam więc „poskakać” po oknach
Milutkiego weekendowego
Dzień dobry ! Mikołaj mi dziś zafundował dzień w łóżku. Jest nadzieja, że na tym się skończy..
Więc kuruj się dobrze, żeby się na tym jak najprędzej skończyło.

Jeśli chodzi o Mikołaja, to przed chwilą go widziałam. Szedł od samochodu (śniegu nie ma dla sań) do domu, ubrany w kompletny strój mikołajowski i miał w ręce koszyk z prezentami. Widocznie nie stać go było na worek podarków
Góralska przyśpiewka : Nikogo mi nie zol ino Mikołaja
odcedzał pierogi popazył se nogi. Hej
Nikogo mi nie zol, ino Hemigwaya
Hej, cyscił se fuzyję, psestrzelił se syję…
Jedzie górol jedzie, konik pod nim hasa, a on se ogląda swojego wielbłąda Hej
Szanowny Korabiu , Ty zostaw tego góralskiego wielbłąda w spokoju . Popatrz lepiej w dowolny kanał telewizyjny , a tam reklamowy prezenter codziennie ,o dowolnej porze , pyta się Ciebie (?) ,mnie i inne osoby, czy wiemy ile dzisiaj kosztuje pogrzeb ? Wyjaśnia z powagą sfinksa , że kilkanaście tysięcy , a państwowy zasiłek ,to tylko cztery tysiące ,więc proponuje , że nie będzie zaglądał w zęby ,tylko nas ubezpieczy ,co sprawi Rodzinie naszej wielką radość , a Ty i ja i inni ,wykażą obywatelski obowiązek i zadbają o nasze rozliczenie z terazniejszością Amen .
Jak ktoś lubi, może sobie sprawić pogrzeb nawet za milion. Pewnie piszesz o ubezpieczeniu od kosztów pogrzebu??? Czy warto fundować wczasy na Mauritiusie przedsiębiorcy pogrzebowemu? Ja jestem przeciw i na mój pochówek wystarczy aż nadto kasy z ZUS :)))
Denerwuje mnie nachalność tej reklamy i obiecanki , że nie sprawdzają jaki jest stan naszego zdrowia ,trzeba tylko zapłacić i już się jest szczęśliwym .
Na mój pochówek też wystarczy, a dodatkowo jestem ubezpieczona w PZU.
Eeeeetam! Po śmierci mogą moje truchło rzucić pod dowolny spróchniały płot, nie sądzę, żeby mi to stanowiło jakąś różnicę 🙂

Co za czarne myśli,1listopad dawno minął
Uwielbiam turpistyczne klimaty Teresko 🙂

Ej, posadzili bacę na brzegu Dunajca,
ej, za pomocą kosy obcięli mu włosy.
Maryś, moja Maryś, Jakaś ty niechluja, że przy mojej mamie, łapiesz mnie za ramię.
Co to za gospodarz, co nie ma chałupy,

Co to za dziewczyna, co nie daje wina.
Ej, mówił wuj do wuja – „Ach mój drogi wuju,
Ej, ja wiaderko wody podnoszę na… schody
Ej, posadzili bacę na kamieni kupę,
ej, obchodzili wkoło całowali w czoło.
Ten wuj , to był właśnie Rasputin i kiedy niósł to wiadro wody na swoim wuju ,to urwało się ucho w tym wiadrze i Rasputin dostał w łeb tym wujem i padł martwy .(historia o przyczynach śmierci Rasputina )
Zdrowiej jak najszybciej Wiedźminko
Sobotnie Dzień dobry SzanPaństwu Wyspiarstwu
Ależ mię wykolegowano od komputera! A tu tymczasem poważne dyskusje, niepoważne przyśpiewki, brać wybierać! 😉
Nie wiesz, co wybrać?
Wybierz wszystko!
😉
A dlaczego nie kawę?

Może być i kawka
Tylko nie wiem Krzysiu czy to nie za późna pora 
Na kawki na pewno za późno (wszystkie śpią)

A co do kawy… To zależy jakie mamy plany na wieczór
Dla mnie zdecydowanie za późna. Potem będę miał kłopot z zaśnięciem, więc lepiej zostanę przy herbacie.
Ja dziś swoją normę już wypiłam, więc też zostanę przy herbatce.

Kiedy nie wiadomo jak długo potrwa bankiet , należy non stop pić herbatę . (nie zamiast , tylko równocześnie)
To ja jeszcze do tej herbatki poczęstuję własnoręcznie upieczonymi muffinkami 🙂

Mogę-mogę??? Tak mi się chce ciacha, a wszystko z szafek wymłócone 😉
Ledwo się trzymam, by nie pożreć dzieciowych mikołajków
Częstujcie się kochani do woli 🙂 Bon appetit! 🙂
No patrzcie, wiedziałam kiedy przyjść
Dziękuję Kopciuszku 
Śliczne te muffinki i takie dekoracyjne, że żal jeść….
wirtualne muffinki mają to do siebie, że nie znikają mimo intensywnego pożerania (oczami) z wszystkich stron!
Dobry wieczór ! Herbata? jak najbardziej, a Bezetce podrzucę ostatnie dwa kawałki mazurka pomarańczowego…
Dziękuję! do herbaty to mogą być nawet takie od wielkanocy 🙂
hmmm…. musiałyby mieć rogi i nogi, żeby ocaleć prz
ez tak długi czas
Wiedźminko jak się czujesz? Czy poranne „niespodzianki” ustąpiły ?
Wyraźniej lepiej i przemyśliwam nad nowa wycieraczką 🙂 Dziękuję Księżniczko !
Cieszę się zatem bardzo
Ja też się cieszę!!!
Wszyscy się cieszymy! Się przecież wie!!!
A ja się powoli zbieram z Wyspy.
Zanim jednak, to weekendowa dobranocka niebarokowa.
Przypomniało mnie się, jak za czasów, mmm, wczesnych studiów? fascynowały mnie przeróżne muzyczne style, motywy i pomysły. Rozmaitość muzyki była taka, że się zachłystywałem – rano Vollenweider, wieczorem AC/DC, dzisiaj alternatywny R.E.M., za tydzień elektryczno-celtycki Stone Age (nie mylić z Queens of a Stone Age), a za dwa – pierwsze solowe płyty Petera Gabriela… i tak dalej i tym podobne.
W związku z tymi czasami pogrzebałem trochę w sieci i znalazłem takie cudeńko. Utwór Joe Satrianiego, ale w aranżacji akustycznej, na dwie gitary naraz. Rhett Butler (można domniemywać, że rodzice byli zaprzysięgłymi fanami „Przeminęło z wiatrem”) mówi o sobie, że jest gitarzystą „obsesyjno-kompulsywnym”, ale efekty… proszę posłuchać:
Snów podwójnie absolutnie fantastycznych!
Zawsze mi się wydawało, że jedna gitara wymaga dwóch rąk do obsługi! I znów wyszło na to, że się nie znam 🙁
Ja np. też używam dwóch rąk do obsługi jednej gitary i wychodzi na to, że jestem mało efektywny 🙁
Cudne dźwięki, mistrzowskie wykonanie
I ja się już pożegnam, ale choć też przy pomocy gitary, to trochę z innej beczki. Niestety tylko na jednej gitarze zagra nam Mariusz Kalaga.
Pięknych snów o życzę, mogą być o gwiazdach 😉
No dobrze… a na nowe pięte
rko kto zajrzy ?
Tutaj juz pora na sen …..