« A. Waligórski "List Mieszka I do Dubrawki" CICER CUM CAULE czyli groch z kapustą »

Dzieciątka

s

 

29 października 1900 Kraków.
Mamy już balon, mamy bicykle,czy tam rowery, aparaturę do fotografowania osób i przedmiotów. Do pełni szczęścia brakuje nam podobno jeszcze tylko szkieletu, czyli kościotrupa, jak powiadają moje dzieciątka. Hm, kwestia przynajmniej do przemyślenia, a te już chcą, bodaj od ręki. I żeby miał szlafrok turecki….I żeby można było poruszać rękoma…. i nogami też ! Same głupstwa.
Powiem :Nie ! – jeszcze mi po cholerycznym cmentarzu zaczną grzebać, powiedzieć : Tak – nie mogę. Wzywam więc na odsiecz Lizę i z całą powagą oświadczam: Moje drogie panienki pragną mieć w domu ludzki szkielet, damom, jak wiesz , nie umiem odmawiać, uprzedzam nawet życzenia.
Proszę cię więc, zadysponuj jutro wcześniej obiad i niech Wojciech w hallu wannę ustawi. Tylko rano. Wprost z kliniki przyślę formalinę. Umarlaka przetransportuje się przed obiadem, żebym zdążył należycie go wyeksponować, nim mi pierwszy pacjent ( na jego widok) trupem padnie.
Ale, ale, kogo chcecie panienki: starca czy staruszkę ?
Na to moje panny jednogłośnie i nader tragicznie : Papo !!!
– Znowu niezadowolone? – niecierpliwię się i wychwalam korzyści z posiadania umarlaka: Rączką ruszy, nóżką tupnie, turecki szlafrok narzuci i mamy balową suknię włoży, a sam szkielet co ? – Fortel przeszedł moje oczekiwania, dzieciątkom odechciało się szkieletu i byłby spokój, gdyby Liza nie podsunęła pomysłu seansów spirytystycznych !…. Mamy więc pod własnym dachem balon, bicykle, aparat do fotografowania – do pełni szczęścia brakuje już tylko duchów we własnym domu. Zaiste na brak urozmaicenia życia rodzinnego – narzekać nie mogę.

                                               ( z korespondencji Stanisława Pareńskiego)

 

 

Osoby dramatu :
Stanisław Pareński – prof. medycyny, ojciec “ dzieciątek”
Liza Pareńska – urocza pani, jego żona
Dzieciątka i trzy panny Pareńskie : Maryna, Zofia zwana Fusiem i Liza

Stanisław Pareński – prof. medycyny, ojciec “ dzieciątek”
Liza Pareńska –urocza pani, jego żona
Dzieciątka : trzy panny Pareńskie : Maryna, Zofia zwana Fusiem i Liza

227 komentarzy

  1. Wiedźma pisze:

    Zosia, późniejsza Boyowa Żeleńska, wyglądała tak :

    z
    .. i trudno się dziwić, ze Fusia miała takich niezwykłych wielbicieli… Rudolf Starzewski, Witkacy….. nieprzeciętni mężczyźni…

    • Wiedźma pisze:

      .. a list pochodzi z książki Moniki Śliwińskiej „Muzy Młodej Polski” – bardzo ciekawa to rzecz…. Delighted Przyznam, że ten list mnie zachwycił, bo jest dowcipny i urokliwy…. a kłopoty z dziećmi… no cóż 🙂

  2. Quackie pisze:

    Och, jeszcze zanim sobie pójdę nyny, zerknąłem na pięterko tutejsze… Zacny to pater familias i mądry. Nie ma to jak uświadomić dzieciom pewne sprawy poprzez reductio ad absurdum! Aczkolwiek mi się skojarzyło, jak to znajomi na wyraźne żądania dzieci dotyczące psa, zastosowali test: od swoich znajomych, co z kolei wyjeżdżali na urlop, wzięli na przechowanie pieska, a dzieciom powiedzieli: „Jak chcecie mieć swojego, udowodnijcie, że potraficie i będziecie się opiekować cudzym.” Po niemal dwóch tygodniach spacerów trzy razy dziennie, świątek piątek, deszcz czy słońce (pierwszy spacer ok. 6-7 rano, niezależnie od sobót i niedziel) dzieci spuściły z tonu. Mądrzy rodzice, aż by się chciało samemu takim być!

    • Wiedźma pisze:

      Pierwsza spanielka zawitała do naszego domu, gdy dziecię miało 7 lat. Naturalna koleją rzeczy, po jakimś czasie znudziło mu się wychodzenie ze szczeniakiem, więc zaniosłam pieska do sąsiadów i na pytanie syna, gdzie Ruda odpowiedziałam, że oddałam, bo mu się znudziła. Jak już się zapłakał po pas – pozwoliłam odebrać od sasiadów….. i zapowiedziałam, że jeśli znów się nie zajmie psiakiem, to oddam ją na pewno.
      Za drugim razem, ( po pewnym czasie ) moje sprytne dziecko odpowiedziało :” prędzej oddałabys mnie, niż Rudą „…. Ale psina miała wiernego kumpla Happy

  3. Tetryk56 pisze:

    Tak, sztuka bezbolesnego przekonywania własnych dzieci nie jest łatwą ani małą… powiedziałbym, że jedną z trudniejszych.

    • Wiedźma pisze:

      a papa Pareński jakże ciepły i rozumny ! I pomyśleć, że to się działo w 1990 roku, gdy zasadą w wychowaniu dzieci było, że ” dzieci się widzi, ale nie słyszy „”’. I wystarczy porównac choćby ze wspomnieniami Boya o rodzinnym domu 🙁

      • Tetryk56 pisze:

        A bo i dziś niezbyt wiele dzieci ma tak rozumnych ojców. Skąd by się zresztą brali hurtem?

      • miral59 pisze:

        Te zasady jeszcze gdzieniegdzie funkcjonują, Wiedźminko Wink Pleasure Chociaż fakt, że pomału zanikają… Coraz częściej widzę dzieciarnię rozkapryszoną i roszczeniową. Chcą mieć wszystko i to od zaraz. Weary

        • Wiedźma pisze:

          .. co oznacza, że tak są wychowywane! Kasa zamiast czasu, uwagi, rozmowy….

          • miral59 pisze:

            To fakt. Widzę, że część moich znajomych pada ze zmęczenia, ale dzieci muszą mieć wszystko… i nie rozumiem dlaczego? Nie lepiej ten czas na dodatkowe prace poświęcić na rozmowę z dziećmi, czy wspólne spacery, zabawy, czy czytanie bajeczek? Ale trzeba przecież błysnąć również przed sąsiadami… czyż nie?

            • Quackie pisze:

              Dzień dobry. Presja idzie od góry („Co powiedzą inni rodzice?!”) i od dołu („Co powiedzą rówieśnicy?!”). A wszystko niewidzialna ręka rynku i całkiem widzialne kreowanie potrzeb przez cwanych producentów i sprzedawców.

  4. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc się z państwem! Do jutra… Pleasure

  5. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Chociaż właściwie dobry wieczór Delighted
    Ten list mnie też zachwycił Delicious Faktycznie dziwne pomysły i zachcianki miały dzieciątka Overjoy

  6. Eliza F. pisze:

    Cieszy mnie Wiedżminko droga ,że zdrówko wraca i pięterko ciekawe nam podrzuciłaś Happy-Grin.Właśnie od godziny siedzę w moim ulubionym okresie młodopolskim i uzupełniam braki o Elizie i Janie …trochę jeszcze poczytam :)pozdrwiam.

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Elizo ! Delighted ciekawy to był czas i jakież bujne osobowości…. A o której Elizie i o którym Janie doczytujesz ?

      • Eliza F. pisze:

        Wiedziałam dość o Marynie Grekowej i żonie BOYA ale mało było o ich trzeciej siostrze i bracie Janie ale dziś nadrobiłam z grubsza te braki – czytałam do 3.30 ale ja też sowa ożywiona wieczorkiem ,rankiem senna -pozdrawiam Serducho

  7. Wiedźma pisze:

    Zdaje mi się, że ta piosenka nieźle pasuje do epoki ….. 🙂

  8. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Od rana mam dobry humor…

    • Wiedźma pisze:

      Zabawne…. a jakie trudne ROTFL na trąbie bujał się Murzynek Bambo !

      • Bożena pisze:

        Szymborska i Reymont byli małżeństwem ROTFL

        • Wiedźma pisze:

          Zawsze mi się wydaje, że takie odpowiedzi są ustawione ! Ale mogę nie mieć racji….. Wink

          • miral59 pisze:

            Prawdę mówiąc też się zastanawiam, czy to możliwe, żeby dzisiejsza młodzież była aż tak głupia Amazed
            Z Sapkowskiego bym oblała, to pewne, ale pozostałe były proste. W sumie nie wiem, która odpowiedź mnie najbardziej rozśmieszyła… było ich trochę Pondering Chociaż… czy tak na prawdę to jest śmieszne? Thinking

            • Bożena pisze:

              Ale półgłówków też nie brakuje, a to są wybrane fragmenty właśnie z takimi… Wink1

              • miral59 pisze:

                Wiem, bo widziałam więcej takich filmików. Tragedia Amazed Nie tylko maturzyści, ale i gimnazjaliści…
                Gdy pomyślę ile lat temu zakończyłam edukację i porównam na ile pytań bym odpowiedziała bez problemu… ręce mi opadają (i nie tylko ręce). Bo przecież ci młodzi mają te wszystkie informacje na bieżąco… To czego się oni w tych szkołach uczą?!!! Amazed

                • Bożena pisze:

                  Oprócz pytań z Sapkowskiego, odpowiedziałabym na wszystkie pozostałe. Niestety czytelnictwo upada i stąd te braki w podstawowych wiadomościach Worry

                • miral59 pisze:

                  Chyba nie tylko o czytelnictwo chodzi, Bożenko. Jako dziecko nie lubiłam uczyć się niektórych rzeczy na pamięć. Uważałam, że jest mi to zupełnie niepotrzebne. A miało to służyć ćwiczeniu pamięci (tylko nie wiedziałam o tym). I chyba dlatego jesteśmy w stanie zapamiętać aż tyle wiadomości. Dzisiejsze dzieci i młodzież zamiast pamięci mają internet. Kto dziś chciałby się uczyć roczników statystycznych (oczywiście nie całych, a tylko wybiórczych informacji), skoro to się ciągle zmienia i zawsze takie np. wydobycie węgla w poszczególnych krajach, może w ciągu kilku minut tam znaleźć… A pamięć niećwiczona, podobnie jak każdy organ, zanika…

    • Alla pisze:

      ROTFL
      Oblewam z Sapkowskiego Amazed
      Happy-Grin
      Mam nadzieję, że dorosnę i kiedyś przeczytam jego dzieła Wink

  9. Wiedźma pisze:

    Witaj Poranna! Delighted Poproszę … Kawa1 Bardzo dziś mlecznie za oknem 🙂

  10. Wiedźma pisze:

    Na powitanie – bardzo ładne wykonanie utworu, który grywały panienki z dobrych domów 🙂

  11. Wiedźma pisze:

    Na cześć kompozytorki nazwano Bądarzewska jeden z kraterów na Wenus. To prawda. Mało kto wie, że tych kraterów są tam dziesiątki, wszystkie noszą żeńskie imiona, a niektóre również nazwiska znanych kobiet. Z Polek uhonorowano w ten sposób: Marię Konopnicką, Wandę Landowską, Zofię Nałkowską, Zofię Oleśnicką. Swój krater mają, między innymi, Mona Lisa, Maria Celeste (córka Galileusza), Edith Piaf, Saskia, Alicja Toklas, Marina Cwietajewa,

  12. Alla pisze:

    Się nie przywitałam z nadmiaru wrażeń Happy-Grin
    Dzień dobry Delighted

  13. Alla pisze:

    A co do listu (bo jakoś niezwyczajnie zaczęłam od ostatnich komentarzy 😀 ) podziwiam spokój i poczucie humoru p. Pareńskiego 😀 Uwielbiam czytać… cudze, bardzo ciekawe listy. Ileż to można dowiedzieć się o autorach tychże Wink

    • Wiedźma pisze:

      Stanisław Pareński był wybitnym lekarzem…. to on odkrył związek krzywicy z brakiem światła słonecznego. Zginął, bo w wieku 70 -ciu lat wyskoczył z pociągu, żeby zdążyć na wizytę u pacjenta. Iluż ciekawych ludzi przeminęło, a my tak niewiele wiemy. Happy

      • Kneź pisze:

        Dzień dobry. 🙂
        Jako że od paru ładnych miesięcy mam okazje stykać się z lekarzami, to naszła mnie taka drobna refleksja (jako prawie szafiarkę). Otóż swego czasu można było rozpoznać lekarza po charakterystycznej walizeczce, w komplecie z dosyć starannym (aczkolwiek czasami może anachronicznym) wdzianku. I teraz rozglądam się w poszukiwaniu tej walizeczki, albo może nawet jej kosmicznej modyfikacji, bo wszak mamy już tę erę kosmiczną, z ekstranowoczesnymi przyrządami i cudownymi wynalazkami ratującymi życie i nic! Ani nawet apteczki podręcznej, w stylu samochodowej! A może ta walizeczka uległa aż takiej miniaturyzacji, że jej nie widać? Pondering

      • Alla pisze:

        Prawda, Wiedźminko, dlatego dzięki za przybliżenie p.S.P. 🙂

  14. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Kawę dopijam, mgła się podniosła i już widać… chmury!!! 😉

  15. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jeszcze bym spał, ale obudzili mnie Mikołaje na motocyklach, przejeżdżający pod oknami. Chyba ze 20 minut ta kawalkada przejeżdżała, jak nie dłużej, z rykiem silników, klaksonami etc. Na szczęście w tej ilości jeżdżą raz do roku. Pojechali pewnie do Krzysztofa 😉

  16. Wiedźma pisze:

    Całkiem pop Marek i Wacek 🙂

  17. Alla pisze:

    Lecę do garów… w takt melodi Titi, titi…tititi… Happy-Grin
    Do popotem Bye

  18. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Spóźniłem się na kawę Cry-Out
    I teraz muszę pić sam Cry

    • Tetryk56 pisze:

      Witaj, Krzysiu! Smacznego! Misio

      • Wiedźma pisze:

        Jak nie wystygła, to wszystko w porządku, Krzysiu ! 🙂 Happy

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Kawę wypiłem… potem drugą…
          Chyba czeka mnie dziś dłuuuga praca koncepcyjno – „wklepująca”. Wykręcałem się jak mogłem, ale dłużej się nie da – na jutro muszę przygotować całą (prawie) gazetę osiedlową a tu dopiero początek za mną… chyba zostanę przy komputerze na noc Tears
          Chyba trzeba będzie przygotować trzecią… Ile kaw można dziennie bez problemów zdrowotnych wypić? Thinking

          • Wiedźma pisze:

            Dla ożywienia ducha ! 🙂 bo cóż innego mogę ?

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Każda pomoc się przyda 😀
              Dziękuję Approve

              • Krzysztof z Gdańska pisze:

                Chyba skończyłem (na dziś) 😀
                Teraz tylko pozbieranie materiałów od pozostałych autorów, przygotowanie kalendarza osiedlowego (zdjęcia od fotografa – czy zrobił (?)) potem skład, korekta i może iść do drukarni 😀

                Na dzisiaj jeszcze tylko dopić kawę (którą z kolei) Thinking
                i już koniec Approve

  19. Wiedźma pisze:

    A ten link specjalnie dla Mirelki

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=6lVPZjv_Mbo

    • Bożena pisze:

      O, tak! Na pewno będzie zachwycona Happy
      A ja teraz zmywam się do 17,00 Bye

    • korab1 pisze:

      DobryWieczór:)) Jest piękny znaczek pocztowy z portretem Elizy Pareńskiej wykonanym przez Stanisława Wyspiańskiego. :))

      • Wiedźma pisze:

        Dobry wieczór Stateczku ! 🙂 mówisz o portrecie Elizy w błękitnej sukni? Rzeczywiście jest piękny, ale znaczka nie mam 🙁

    • miral59 pisze:

      Dzięki Wiedźminko Buziak1
      Faktycznie jestem zachwycona Happy-Grin Chociaż nie wiem, czy ten kto te zdjęcia wstawiał za bardzo je zmniejszył, czy co? Ale widać tak zwaną „pikselozę”… A może to tylko u mnie?
      Z ptaszków rozpoznałam prawie wszystkie i widzę, że te zdjęcia to głównie stąd, czyli z Ameryki Pleasure Bo część tych ptaków tylko tutaj występuje… i dużą część z nich mam na swoich zdjęciach Happy-Grin

      • Wiedźma pisze:

        Nie tylko u Ciebie – na części fotek jest to wyraźnie widoczne Worry

        • miral59 pisze:

          Czyli, że to błąd tego autora, a nie mojego kompa Pleasure Ulżyło… Happy-Grin
          Oczywiście nie przeszkadza ta krateczka w słuchaniu muzyki, ani w oglądaniu (przynajmniej nie aż tak bardzo) Delighted

  20. Quackie pisze:

    Grrr. Odrywają mnie od komputera, jak mogą. Co to, święta idą, czy co?

    Disapproval

    • Bożena pisze:

      Przeca Wielkanoc nadchodzi, co nie?

      • Quackie pisze:

        Toć pisanki już pomalowałem, to czego ta chco!

        • Bożena pisze:

          Może jeszcze kraszanki? To są takie drapane, prawda? Wink1

          • Quackie pisze:

            Drapać po jajkach, powiadasz… A kraszanki to chyba się najpierw obgotowuje w wywarze z cebuli, tak?

            Pondering

            • Bożena pisze:

              Za bardzo się nie znam na tym, ale chyba masz rację…

              • Bożena pisze:

                Oto co znalazłam w sieci: Honorata Klejman z Wojborza (gm. Nowa Ruda) przygotowuje tradycyjne pisanki barwione naturalnymi składnikami. Brązoworudy kolor uzyskuje przez gotowanie jaj w wodzie z łuskami cebuli, zaś ciemnobrązowy kolor to wynik gotowania ich z suszonymi liśćmi malwy (dostępnymi w sklepach zielarskich). Jasne plamki wzorków pani Honorata wydrapuje specjalnym nożykiem. Lubi zdobić je w motywy roślinne i zwierzęce. Kreśli króliki, kogutki i kwiaty.http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/d.naszemiasto.pl/k/r/56/e9/5155d3cab4c45_g2.jpg?613924708

            • miral59 pisze:

              Tylko z tym drapaniem po jajkach to uważaj, Mistrzu Q, żebyś dziury nie zrobił… Wink Happy-Grin

              • Quackie pisze:

                Z dziurą trzeba przedmuchać, to zostaje wydmuszka…

                Whistling

                • miral59 pisze:

                  Najgorzej byłoby Ci przedmuchać te na twardo Wink
                  A wydmuszka to nie to samo co jajko Wink Happy-Grin

                • Quackie pisze:

                  Ale pisanki robią też z wydmuszek. Żeby dłużej wytrzymały. I do muzeum się wtedy nadają, bez ryzyka, że zawartość zacznie nieprzyjemnie pachnieć.

                • Bożena pisze:

                  Ugotowanego jajka nie da się wydmuchać ROTFL

                • Quackie pisze:

                  Eee, no to nie wiem, jak robią. Może malują na surowym, a potem wydmuchują? Albo najpierw wydmuchują, a potem kraszą i drapią? Chociaż ten drugi wariant musiałby wymagać nieziemskiej cierpliwości, bo drapać po wydmuszce to prosić się o straty w procesie produkcji.

                • Tetryk56 pisze:

                  ale da się ugotować wydmuszkę…

                • Quackie pisze:

                  No da się, ale jeżeli kraszanki najpierw się obgotowuje, a potem drapie, to drapanie po wydmuszce musi być niezwykle delikatne, a co za tym idzie, praco- i czasochłonne. No i, jak napisałem, często musiałyby się zdarzać wypadki przy pracy.

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Powinnam od tego zacząć, ale wciągnęły mnie Wasze rozmowy Delicious

  22. miral59 pisze:

    Nie wiem czy wszystkie panie to mają, ale kocham przestawianie mebli Happy-Grin W piątek wróciłam wcześnie z pracy, to fakt. Zajęłam się obiadkiem i przy okazji zauważyłam okruchy na kuchennej podłodze. Angry Trzeba było posprzątać. Odsunęłam szafki (bo przecież tam też mogły być te okruchy) i doszłam do wniosku, że ustawię to wszystko inaczej Wink Rewolucja w kuchni!!! Mąż wróciwszy z pracy tylko popatrzył na mnie i pokiwał głową. Dawno niczego nie przestawiałam… chyba się starzeję Wink W Polsce „jeździłam” z tymi meblami średnio co pół roku, teraz raz na kilka lat Sad Syn, gdy wrócił z pracy, aż się zatrzymał w progu Overjoy Wink Ale przynajmniej żaden z nich nie jęczał, że niczego nie będą mogli znaleźć. A to już postęp Wink Overjoy
    Muszę też przyznać, że jak dla mnie paskudne są tutejsze „closety”, czyli szafy „wścienne”. Niby wygodne, ale przestawić się ich nie da Sad

    • Quackie pisze:

      Co pół roku zmiana, powiadasz? Bym tak nie mógł. Jak sobie tak pomyślę, to pod tym względem jestem strasznie zachowawczy.

      • miral59 pisze:

        Pewnie tak jak moje szczęście ślubne. On też uważał, że takie przestawianie jest za częste Wink Ale z drugiej strony… za żadnym meblem nie miałam warstwy kurzu i kolonii pająków Wink Overjoy
        Mój ojciec z kolei, gdy mama przestawiła troszeczkę meble, od razu jęczał, że niczego nie może znaleźć Overjoy Chociaż w takiej bieliźniarce, na półkach, nic się nie zmieniło… ale dane topograficzne mu się nie zgadzały Wink

        • Quackie pisze:

          Ja np. nie pozwalam ruszać niczego na moim potwornie zabałaganionym biurku, bo jak mi „z dobrego serca” ktoś posprząta, to potem nie jestem w stanie nic znaleźć.

          • miral59 pisze:

            Właśnie tym straszę swojego syna, gdy za długo utrzymuje bałagan w swoim pokoju Wink Mówię mu, że już mam dość tego bajzlu i z dobrego serca sama mu to wszystko sprzątnę Overjoy Jak na razie działa… pewnie dlatego, że już kilka razy swoją groźbę wprowadziłam w czyn Overjoy Ależ się pieklił, że niczego znaleźć nie może!!! Ale przynajmniej miał czysto Wink Pleasure

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Hmmm
              Ja wczoraj postanowiłem wymienić sitko w zlewie, bo stare było zardzewiałe. W efekcie rozwaliłem pół zlewu i nie naprawię tego wcześniej niż jutro (?) bo po części muszę specjalnie jechać do hurtowni hydraulicznej.
              Co mnie podkusiło wymieniać to sitko? Thinking

              • Bożena pisze:

                Mówią, że niedzielna praca się w g…o obraca. Wink1

                • Krzysztof z Gdańska pisze:

                  Ale to było w sobotę ! Pondering
                  Ja bym raczej powiedział, że „nadgorliwość jest gorsza do faszyzmu”! Zardzewiałe sitko?
                  Trudno, niech sobie będzie

                • Bożena pisze:

                  Pardąsik, nie doczytałam… Wink1

              • Kneź pisze:

                Dwa tygodnie temu córa przekręciła głowice w baterii – bywa – szczególnie gdy bateria ma 20 lat. 🙂 Wodę można było regulować tylko zaworem głównym. Następnego dnia poszedłem kupić nową głowicę i od razu wziąłem drugą – słusznie, bo kolejna mi się w rękach rozleciała, gdy próbowałem ją wykręcić – starych urządzeń lepiej nie dotykać w weekend! No, chyba że obok jest czynny sklep z częściami. Happy Happy-Grin

              • Wiedźma pisze:

                Zmysł estetyczny…. w ten sposób i u mnie nastąpiły zmiany 🙂

          • Bożena pisze:

            Jeżdżenie z meblami to też moja specjalność. Nie co pół roku, ale dość często kiedyś je przestawiałam. Teraz też miałam ochotę na zmianę, ale stwierdziłam (przy pomocy syna), że takie ustawienie jak teraz jest najlepsze. Co nie znaczy, że ich w końcu i tak nie przestawię Hihihi!

            • miral59 pisze:

              Czyli masz jak ja, Bożenko Hihihi! I w sumie nieważne czy takie ustawienie jest najlepsze, zawsze można po jakimś czasie do niego wrócić Happy-Grin Najważniejsze są same zmiany Pleasure
              Jak widać Twój syn Cię przekonał, ale żebyś nie ruszała mebli, ale potrzebuje stale utwierdzać Cię w tym przekonaniu Wink

              • Bożena pisze:

                Masz rację. Kiedyś tak jeździłam z meblami, że gdy mąż wracał z pracy, to nie poznawał mieszkania. Ale zawsze twierdził, że tak jest lepiej. Nie wiem czy szczerze… Wink

            • Quackie pisze:

              No cheba bym przybił do podłogi. Albo przykleił jakimś silnym paskudztwem.

              • Bożena pisze:

                Nie lubisz zmian? 😆

                • Quackie pisze:

                  W kwestii umeblowania nie zazbyt. Ja rozumiem, że zmiany są czasem konieczne, ale jak np. przyjechałem po raz pierwszy do Rodziców po remoncie, kiedy najmłodszy brat Q. się już dawno był wyprowadził, to byłem w szoku, że nie ma tego i tamtego i w ogóle gdzie się podziały te półki i tamto wyrko, i dlaczego biureczko było tam, a jest gdzie indziej…

                • Bożena pisze:

                  Kiedy w naszym ciasnym mieszkanku w dodatku z dwójką dzieci,potrzebne były jakieś ulepszenia.

              • Wiedźma pisze:

                Popieram, zmiany utrudniają życie…. trzeba od nowa uczyć się poruszania po domu Distort

  23. miral59 pisze:

    Miło było pogadać, ale czas mi się brać za coś, bo już od tego siedzenia zaczynam odczuwać odciski na tylnej części ciała. Małżonek w pracy, syn też w pracy, tylko ja się tak przy niedzieli leniwię Wink

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      U was, w Hameryce pracuje się w niedzielę?
      Kto by pomyślał? Pondering

      • Quackie pisze:

        O, to może Ty jesteś w Hameryce???

        Worry

      • miral59 pisze:

        Nie zawsze, ale czasami trzeba. To znaczy… małżonek, jak ma coś pilnego, to i o niedzielę zahaczy (tak to bywa, gdy ma się swój własny biznes). A syn pracuje w sklepie, który jest czynny w świątek, piątek i niedzielę, także też czasami ma tam dyżur. Tylko ja, jako samozatrudniająca się, leniuchuję i w soboty i w niedziele Happy-Grin

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Ty to masz dobrze 😀
          Ja jako (m.in.) samozatrudniający się pracuję również w świątki, soboty i niedziele 🙁

  24. Quackie pisze:

    Idę pokręcić trochę. Arcydzieła nie nakręcę, ale może trochę kalorii ucieknie.

  25. Alla pisze:

    Dobranoc się z SzanPaństwem 😀
    PS Mirelko uważaj, bo od tego przestawiania, przesuwania, meble Ci się rozjadą Wink

  26. Tetryk56 pisze:

    Niedziela niedzielą, a ja tez zasuwałem.. Akcja pierniczki! Delicious

  27. Kopciuszek pisze:

    Dobry wieczór Delighted
    Wznoszę się ku górze i nadrabiam zaległości w czytaniu 🙂

  28. Bożena pisze:

    W oczekiwaniu na kiełkowanie u Mistrz Q, idę spać.
    Dobranoc Państwu.
    Buziaczki

  29. Kopciuszek pisze:

    List mnie zauroczył bardzo 🙂 Zabawny a jednocześnie ukazujący nad wyraz mądrą i rozsądną postawę rodzicielską 🙂
    Jak to w przysłowiu : „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” 🙂
    Poszperałam w sieci i postanowiłam, że sobie kupię tę książkę, taki spóźniony prezent Mikołajkowy Wink
    Dziękuję Wiedźminko Roses-are-red

    • Kopciuszek pisze:

      a panny Pareńskie urokliwe były bardzo 🙂 Wyczytałam, że najstarszą – Marynę – Wyspiański namalował tylko raz … mówiąc, że jest zbyt piękna 🙂

      • Wiedźma pisze:

        Witaj Księżniczko Delighted – przyznam, że przeczytałam tę książkę jednym tchem (wczoraj i dziś ) …. ale gdy trafiłam na ten list – postanowiłam natetychmiast go zamieścić – zbyt piękny, by się nie podzielić…. 🙂

  30. Quackie pisze:

    No to dobranocka.

    I Wyspy Brytyjskie. Thomas Weelkes, angielski kompozytor i organista, urodził się prawdopodobnie w Elsted, w hrabstwie Sussex. Muzyki uczył się w Oxfordzie, a następnie został organistą i kierownikiem chóru katedry w Chichester. Ponieważ lubił sobie popić, a po alkoholu zachowywał się nader niestosownie (grał na organach w stanie wskazującym i używał wyrażeń nieparlamentarnych), stanowisko to stracił, a potem odzyskał. Pod koniec życia przeniósł się do Londynu.

    Komponował, jak na organistę w katedrze przystało, muzykę sakralną, hymny i rozmaite utwory liturgiczne, a także znakomite madrygały.

    Na Wyspie dzisiaj jeden z nich – poświęcony Willowi Kempowi (lub Kempe’owi), jednemu z najlepszych aktorów komicznych w czasach elżbietańskich, odtwórcy wielu ról w sztukach innego Willa – Szekspira. Do historii przeszła jego interpretacja Falstaffa. A madrygał króciiutki i wdzięczny, z harmonią głosów mało może skomplikowaną, ale fajnym tempem.

    Snów z uśmiechem!

  31. Wiedźma pisze:

    No i dodajmy – przezabawny klip do tego madrygału Delicious

  32. Wiedźma pisze:

    Pani gospodyni w poczuciu dobrze spełnionej powinności jeszcze zapali lampkę, coby chroniła i śpiących i nocnych marków 🙂

  33. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzień? Przecież to chyba jeszcze noc, za oknami tak ciemno… najkrótsze dni w roku mamy Pondering A jeszcze ubędzie 9,5 minuty Worry

  34. Kopciuszek pisze:

    Poniedziałkowe Dzień dobry Delighted Chyba jak większość, nie lubię poniedziałków Angry

  35. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Poniedziałkowe dzień dobry 😀

    Zapraszam na kawę
    expresso

  36. Tetryk56 pisze:

    PukPuk
    Czy wiesz, jaki dziś jest ważny dzień?
    Thinking No!No!
    Dziś jest PIERWSZY dzień RESZTY TWOJEGO ŻYCIA!
    Witajcie! Pleasure

  37. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    A może Ktoś zmieni wycieraczkę??? Na ten przykład: Krzyś Wink

    • Bożena pisze:

      Rzeczywiście, wycieraczka długa. Ja się jednak nie mogę podjąć jej zmiany, bo mam trochę latania. Wypiję kawę i lecę na miasto. Worry Jak ja tego nie lubię, w dodatku przy takiej pogodzie… Pondering

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Chwilowo jestem „zarobiony” ale nie mówię, że nie…

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Kawa się powoli przemieszcza na strategicznie dobrane pozycje, a ja się budzę. Dzisiaj dzień może być pokratkowany, bieganiem i nie tylko.

  39. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Kawa1 Popieram propozycję Skowronka, bo ta wycieraczka już jest ciężka Wink

    • Kopciuszek pisze:

      Witaj Wiedźminko 🙂 Ja poproszę o usprawiedliwienie…”wariatkowo” w pracy 🙁

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Witaj Wiedźminko!
      Pracuję nad nową wycieraczką (Tuwim) ale naszła mnie wątpliwość
      Czy na wyspie nie gościła przypadkiem księga Tuwima „Cicer cum Caule czyli groch z kapustą”? Thinking
      Nie chciałbym powtarzać opublikowanych materiałów a nie mam czasu śledzić wszystkich wpisów z ostatnich 6 lat
      Please1

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Ponieważ, po przeszukaniu archiwów nie znalazłem nic o „grochu z kapustą” Tuwima, więc zapraszam na nowe pięterko 😀

      • Wiedźma pisze:

        Śmiało Krzysiu ! Ostatnio gościł „Pegaz dęba”… a Groch z kapustą jest na tyle obszerny, że na pewno trafisz na nowinki ! Yes!Yes!Yes!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)