Rozpuściłam tobie w szklance
Upalonych włosów trocha,
Abyś nie jadł, abyś nie pił,
Byś nie śpiewał , byś nie kochał.
Aby młodość – nie na radość,
Aby cukier – nie był zadość,
Abyś nie miał nocą zgody
Z żoną młodą.
Tak jak włosy moje złote
Szarym się popiołem stały,
Tak niech lata twoje młode
Szronem będą białym.
Abyś ogłuchł, abyś oślepł,
Abyś wysechł jak kuroślep,
Abyś jak westchnienie odszedł.
Marina Cwietajewa




Dzień dobry !
Magiczna, groźna….. Marina Cwietajewa. Wracam do niej co jakiś czas i nieodmiennie skóra na mnie cierpnie, gdy pomyślę o jej losie….
Ten wiersz dla Pasternaka czy dla Rilkego ? Raczej dla Borysa, który ją nędznie zawiódł…. Ach, ziółko z niej też było nieliche 🙂
A może dla Marka Słonima?? 😀
Borys był najważniejszy….
Borys był najważniejszy….
Bo nigdy się nie spotkali 🙂
„Myślę, że nikt lepiej nie pisał, w każdym razie nie
po rosyjsku – mówił noblista Josif Brodski,
który wiele lat po śmierci poetki przypominał
o niej światu. Była jedynym poetą, z którym postanowił
nie konkurować, bo – jak twierdził – wiedział, że przegra.”
Kto z kim? Marina z Borysem – owszem ….
Namieszałam, miałam na myśli Rilkego!!!
Z Borysem się spotkała, oczywiście 😀
Strach pić herbatę…
To samo pomyślałam, Ukratku

Bezpieczniej kawę, albo jakiegoś drinka
Witaj Ukratku – nieważne co pijesz, ważne z kim, czyż nie ?
Myślę dokładnie to samo
I tak sobie pomyślałam, że życzonka niesamowite
Jeśli mam być szczera, najgorszemu wrogowi tak nie życzę… Nawet gdyby ktoś ją zwiódł… to i tak musiała być z niej mściwa bestia 
Dzień dobry Mirelko – namietna i pełna pasji – tak to widzę 🙂
Dzień dobry Wiedźminko


Pełna pasji, to się zgodzę, ale namiętność kojarzy mi się z czymś zupełnie innym
Chociaż… chyba można kogoś namiętnie nienawidzić
Nie umiem tego zrozumieć, bo to uczucie jest mi obce. Czasami kogoś nie lubię, ale to jeszcze daleko do nienawiści…
A ludzka różnorodność, Mirelko ? przecież nie jesteśmy spod jednej sztancy….
Nie twierdzę, że nikt nie ma prawa do nienawiści. To kwestia charakteru… Niektórzy nie umieją kochać i też żyją
Czy tylko ” nienawiść” różni ludzi ?
A tak w ogóle, to dzień dobry

Tak mnie ten wierszyk zaczadził, że zapomniałam o dobrym wychowaniu
U mnie dziś (to znaczy w niedzielę) byliśmy w Downtown. Pojechaliśmy albo za późno, albo za wcześnie
Sama nie wiem…
Jak pokazywali w telewizorni widok z dachu Mariny (tak się ten kompleks nazywa), to zakręciło mi się w głowie
Nawet na krzesełku, przypięta pasami i na dokładkę ze spadochronem na plecach, za żadne pieniądze, nie pojechałabym na takiej wysokości
Reporterzy rozmawiali z taką młodą parą, która mieszka na 43 piętrze Mariny. Cieszyli się, że będą mogli obejrzeć na żywo ten wyczyn. Wiem jedno, na 43 piętrze nie podeszłabym nawet do okna, a co dopiero mówić, żeby przez nie wyglądać 
Trochę było za ciemno na zdjęcia. Tym bardziej, że te wysokie budynki skutecznie tłumią słońce. Górą jeszcze świeciło, ale tam gdzie staliśmy był już półmrok. Gdybyśmy pojechali później, moglibyśmy obejrzeć wariata, który zaplanował sobie przejście po linie i to z zawiązanymi oczami, przez Chicago River. Może nie byłoby to nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że lina zawieszona była między dwoma drapaczami chmur
Właśnie dziś mówią w radio o tym „wariacie”.
😀
U nas też. To nie pierwszy jego taki wyczyn. Przez Grand Canyon też przechodził na linie i jeszcze przez coś tam. Nie wiem po co takie rzeczy robić? Dla ulotnego poklasku innych takich wariatów?
Według wujka Gugla – „Marina City – kompleks mieszkalno-usługowy w Chicago, zlokalizowany na północnym brzegu rzeki Chicago, obejmujący dwa bliźniacze wieżowce liczące 179 m wysokości.
Przecież tam nie ma ścian zewnętrznych!!! Z parkingu można podziwiać widoki, za które oczywiście pięknie dziękuję 
Marina City zbudowane zostało w latach 1959-1968 (same wieżowce ukończone zostały już w 1962) według projektu Bertranda Goldberga. Kompleks ten był swoistym eksperymentem, którego celem było stworzenie „miasta w mieście” – apartamentowca z zespołem obiektów usługowych, pozwalających mieszkańcom na zaspokojenie większości ich potrzeb na miejscu – i tym samym odwórcenie trendu exodusu ludności z centrum miasta na przedmieścia. W momencie ukończenia wież, były one najwyższymi budynkami mieszkalnymi oraz najwyższymi budowlami żelbetowymi na świecie. Koszt budowy wyniósł 36 mln USD.
Zasadniczą część kompleksu stanowią dwa 60-kondygnacyjne wieżowce w formie walca o wysokości 179 m i średnicy 39 m (42 m w części mieszkalnej). 19 dolnych kondygnacji zajmuje otwarty parking, na kolejnej kondygnacji znajdują się pomieszczenia gospodarcze. Na 40 górnych piętrach znajdują się mieszkania (łącznie 448 w każdym z budynków), liczące od 1 do 3 pokoi. Każde z mieszkań posiada wypukły balkon, nadający budynkom charakterystyczny kształt kolby kukurydzy. Poza wieżowcami w skład kompleksu wchodzi zespół budynków, w których znajdowały się (według stanu początkowego) – sklepy, biura, restauracje, sale konferencyjne, kino, kręgielnia, siłownia, tor wrotkarski oraz przystań dla łodzi.”
O ile mnie pamięć nie myli, pokazywałam Wam już zdjęcia tych budynków… i to nawet kilka razy. Bardzo mi się podobały, chociaż na początku nie wiedziałam co to jest. Jak się płynie statkiem po Chicago River (a pływałam po niej kilka razy), to się je mija. Byliśmy też kiedyś z małżonkiem w ich pobliżu. Największe wrażenie robią na mnie te zaparkowane samochody widoczne i z rzeki i z ulicy. Chyba parkowałabym tyłem, żeby nie widzieć jak jest wysoko
Pobieżnie przejrzałam zdjęcia i doszłam do wniosku, że nie umiem robić zdjęć miasta. Przynajmniej połowa do wyrzucenia. Jakoś mi te budynki „lecą” na wszystkie strony i boki
Może po prostu są za duże? Kiedyś czytałam, że Chicago jest na trzecim miejscu na świecie pod względem ilości drapaczy chmur… powyżej jakiegoś tam piętra. Nie pamiętam dokładnie jak wysoko…
Chyba mam już początki sklerozy
Nooo…. Misiak już się oblizuje na te zdjątka 🙂
Nie wiem czy warto je pokazywać. Nie podobają mi się…
Tobie nie muszą


To nam pokazujesz świat zza Wielkiej Wody
A poza tym, co to konkurs fotograficzny??? Czy co…
Już proszę nie krzyczeć

Pokażę
Smacznej porannej kaweczki życzę



I uciekam do łóżeczka (chyba)
Miłego dnia
Dobranoc
Dzień dobry
Mściwa, złośliwa bestyjka z tej Mariny była 
Nooo co??? Pewnie se niecnota zasłużył

Aaa cześć Bożenko
Witaj Skowronku
Zasłużył, tym że ją zostawił? Wcale się mu nie dziwię 
Z Marysią by święty nie wytrzymał… 😀
Może, gdyby jej matka nie osierociła zbyt wcześnie… Inaczej by się jej życie potoczyło
Też tak myślę…
Mąż jakoś wytrzymywał….
Ano… Ale, ile razy próbował się z nią rozwieść?? Kochał ją, tak jak i ona jego. Na swój sposób
Prawda i to…że małżeństwo nyło mocno nietypowe
Podobne do Stasia Witkacego z Niną Unrug 😀
Tylko podobne 😀 Też baaardzo nietypowe
Albo Boya z Zosią Pareńską 🙂
Dzień dobry

Drżyjcie Panowie! Gotowe życzonka mamy! No niech no nam, który podpadnie
„Rozpuściłam tobie w szklance

Upalonych włosów trocha…” hi,hi.. normalne czary mary…
Ciekawa jestem, jakie doświadczenie miała Marylka w tej materii 😀
Duszy, a nawet sercu na pewno ulżyła
MPJ też się zajmowała czarami i czytała grimoiry ochoczo 🙂
Dzień dobry


„…Abyś ogłuchł, abyś oślepł,
Abyś wysechł jak kuroślep…”
O matko i córko … co za złośliwość !
Takich doznań nawet najgorszemu wrogowi się nie życzy
Witaj Kopciuszku 🙂 Też jestem tego zdania. Ile złości trzeba w sobie mieć, żeby tak drugiemu życzyć…
Witaj Bożenko
Wygląda na to, że P. Marina nie znała przysłowia „darowane dobro wraca do nas ze zdwojoną siłą”. 🙂
Witaj Kopciuszku…. Kwak ma rację, w miłości jak na wojnie ! 🙂
A ja to widzę tak!
Życie jej nie rozpieszczało a emigrancka rzeczywistość wyglądała beznadziejnie!
To co niby miała pisać?
Witaj Wiedźminko 🙂 Być może macie rację? Zastanawiam się jednak czy można jednocześnie kochać i nienawidzić? Skłonna jestem twierdzić, że te dwa uczucia się wykluczają. Mogę kogoś kochać i jednocześnie być na niego zła, wściekła, cokolwiek ale nie aż tak złorzeczyć. Mimo wszystko…
Te dwa uczucia są bliżej siebie niż myślisz Kopciuszku
Czasami tak się kochają, że pozabijają się nawzajem…
Jeżeli mówimy o miłości toksycznej to się zgadzam Miralko
Czytałam kiedyś, że za te dwa uczucia odpowiadają te same partie mózgu… Patrząc na wskaźniki nie da się dokładnie określić, czy człowiek kogoś kocha, czy nienawidzi
Szczególnie w bardzo młodym wieku, kiedy wszystko traci się z oczu, bo cały świat zasłania ten jeden, czy ta jedyna 
A każda miłość jest w pewnym sensie toksyczna
Niekoniecznie Kopciuszku roztomiły, niekoniecznie się wykluczają 🙂
Widać ze złem jest podobnie, na co jej smętny koniec by wskazywał…
Najwidoczniej …
Oj, Tetryku… Jesteś surowy. Bardzo..
Widać jeszcze mnie nikt nie ugotował!
Zdumiewające uproszczenie, Tetryku !
Czyli twardy gość z Ukratka
Wyjaśnię zatem drugie dno: najwyraźniej nie przeżyłem tak potężnej i wszechogarniającej namiętności, żeby akceptować złorzeczenia wspierane rozpaczliwą magią.

Tak lepiej?
Dla mnie jasne
A wyobraźnia, Ukratku ? masz ją nie od parady 🙂
Stąd właśnie skojarzenia z Lemem!

Lem Lemem, ale praca pomywaczki jako szczyt nieosiągalnych marzeń ?
Jest jeszcze ciąg dalszy tego powiedzenia, Kopciuszku. „dobro wraca ze zdwojoną siłą, a złość i nienawiść z dziesięciokrotną…” Może dlatego nie wiodło się tej pani na emigracji, że nie umiała nikomu tego dobra dać. A skoro rozsiewała tylko niechęć i nienawiść, zebrała plony…
Nie da się walczyć z całym światem…
Tej pani przypadło w udziale życie wielu ” białych Rosjan” w czasie ichniej rewolucji październikowej. Naprawdę jej osobista dobroć czy złość nic tu nie miała do rzeczy…
Ale życie na emigracji potoczyłoby się inaczej, gdyby miała trochę więcej zrozumienia i empatii. Krytykując innych zraziła do siebie wszystkich. Czy ci krytykowani na prawdę byli aż tacy źli? Ostatecznie początkowo przyjęli ją dość serdecznie… Sama to zepsuła. W grupie zawsze jest łatwiej się utrzymać i przeżyć…
A poza tym i tak jej się udało, bo życie wielu „białych Rosjan” zakończyło się szybko i tragicznie i nie mieli możliwości opuszczenia kraju… a ona jednak miała…
Całkowicie się z Tobą zgadzam, Mireczko. Nie trzeba myśleć tylko o sobie, bo zostanie się samemu…
Ten argument miałby znaczenie, gdybyśmy omawiali wiersz potępiający sprawców jej wygnania, demolki Rosji, etc. Ale porzucenie przez kochanka? Nawet jeżeli obarczymy rewolucję winą za wypaczenie jej charakteru, którego to wypaczenia kochanek nie wytrzymał, to i tak wyjdzie nam zastosowanie mocno naciągane, a dla samej poetki bynajmniej nie pozytywne.
Ona po prostu uznała że ten facet (również ten facet!) jest jej własnością nie powinien mieć nic do gadania, że o wolnej woli nie wspomnę. A on ośmielił się mieć, no to trzeba przynajmniej jakieś voo-doo zastosować, bo „sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie!”.
Wysoki Sądzie…. Cwietajewa napisała wiersz, a Wysoki Sąd bez cienia empatii nicuje jej charakter tak, jakby miała ona obowiązek odpowiadać Waszym wyobrażeniom.
Dosyć apodyktycznie Wysoki Sąd uznaje, że Cwietajewa zasłużyła sobie na Syberię, głód i chłód…. oraz na desperacką, samobójczą śmierć… bo nie spełniała kryteriów dobra wg Wysokiego Sądu. ….
Czy Wysoki Sąd mógłby nieco zbastować ?
Nie chcę się „czepiać’ ale Syberię, głód chłód w „komunistycznym raju” wybrała sobie sama…
Czemu więc mamy żałować jej wyboru?
Przeczytaj uważnie oceny koleżeństwa Wyspiarzy …. Cwietajewa wierszem, który jest zaklinaniem, dorobiła się oceny jak wyżej i jak napisał Tetryk , zasłużyła na swój żałosny koniec.
Zdaniem Mirelki, jej się udało, bo inni umierali szybko i tragicznie.
Dosyć to aroganckie w sumie. A może świadczy o zupełnie niepojętej dla mnie reakcji na utwór poetycki.
Czy nie jesteś zbyt pobłażliwa Wiedźminko wobec Mariny? Według mnie zasługuje ona na najwyższe potępienie jako matka, która porzuca swoją córkę Irinę w przytułku nawet jej nie odwiedzając tylko dlatego, że ta jest upośledzona umysłowo. Biedne dziewczę zmarło tam po kilku miesiącach.
Nie sierdź się Wiedźminko

O tych złych lepiej pomilczmy 
W pewnym sensie sama taką dyskusję wywołałaś, zastanawiając się na wstępie, któremu z kochanków ten wiersz poświęciła i dodając, że niezłe z niej było ziółko
Nie ma wśród nas nastolatków i każde z nas patrzy na nią z perspektywy swoich własnych doświadczeń, a na pewno niejedno z nas dostało solidnego kopa od osoby podobnej do MC.
Może za ostro ją osądzamy, ale czy Ty nie patrzysz na nią przez różowe okulary? Przez pryzmat jej wierszy? Widzisz tylko krzywdę, jej krzywdę, a nie chcesz zobaczyć, że ona też krzywdziła…
Każdy osąd da się wypośrodkować. Nie ma ludzi dogłębnie złych, ani anielsko dobrych. Każdy, nawet ten najlepszy ma coś za kołnierzem
Dla mnie Cwietajewa jest przede wszystkim znakomitą poetką, a nie uzurpuję sobie prawa do wystawiania jej świadectwa moralności, bo to jest postać tragiczna ze względu na skomplikowany charakter i czasy w których przyszło jej żyć.
I, prawdę mówiąc, uważam, że należy się jej odrobina współczucia i zrozumienia.
Dzień dobry z lekkim poślizgiem. Kawa się wlewa we mnie, a z każdym łykiem wlewa się we mnie również życie.
Wiersz znakomity, dawno mi tak poezja nie podpasowała.
O rany, ale przegapiłam godzinę kawową
Ale już zaparzam kawkę i też w siebie ją wleję, bo mi się patrzałki zaczynają kleić. 

A takich złośliwych, zadufanych w sobie bab jak Marina nie znoszę.
No, złośliwych, to prawda, ale co ma zrobić ktoś zawiedziony w uczuciach? Mówi się przecież, że na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone.
Ja też dopiero zacząłem 😀
Na dobry nastrój – dobra kawa!
Witaj Poranna – z zadufanych w sobie i nieczułych mężczyzn lubisz ?
Masz rację Wiedźminko, źle się wyraziłam. Nie lubię nikogo z takim charakterkiem
Ja też nie lubię takich osób.
Dzień dobry
ja też spóźniłem się n a kawę. Od samego rana w pracy szaleństwo!
Wszyscy gonią z „robotą” jak kot z…
Ale teraz przerwa!
Dołączam się do wspólnej kawy i przekazuję trochęsłodyczy na saro/bury dzień 😀

A ja wysy łam Ci trochę słoneczka ! Dzień dobry Krzysiu 🙂
Dziękuję Krzysiu, czekoladkami nie pogardzę
S’il vous plait madamme

(chociaż właściwie powinno być „praszu” zważywaszy na dzisiejszy temat)
Bożenko, trochę nie na temat.
Czy obejrzałaś film „Kwiat pustyni”?
Jeśli tak, to właśnie umieściłem dopisek pod Twoim komentarzem z 01.11.2014
Dziękuję, właśnie odpowiedziałam. Film oczywiście obejrzałam
Dzień dobry
! Wierszyk zacności, słowa ze złości ale i żałości
! Sądzę, że są dowodem niezwykle silnych uczuć ….
A ja się upieram przy swoim… Choćby mnie ktoś nie wiem jak zawiódł, nie potrafiłabym mu tak życzyć jak Marina. Tym bardziej, że ona świętą też nie była.
Hmmm…. nie wszyscy są tak dobrotliwi, Bożenko
a te życzonka są pełne ekspresji , nie to co nasze pospolite: ” a niech cię szlag trafi”
nawet w życzeniach wszystkiego najgorszego trzeba nuty poetycznej ekspresji!
Hmm, to są życzenia godne wiedźmy, nie żeby od razu Wiedźmy, ale tak mi się skojarzyły np. z Małgorzatą po przemianie w wiedźmę.
Powiedziałabym raczej, życzenia godne jędzy. Wiedźma kojarzy się z kobietą o dużej wiedzy i niekoniecznie złej
Właśnie, „Wiedźma” etymologicznie pochodzi od „wiedzieć” – Marina niekoniecznie zasługuje na takie określenie.
Ukratku – utożsamiłeś wiersz z poetką ? 🙂
Kiedyś przeczytałem, że w średniowieczu kobieta nic nie wiedziała, dlatego nazywali ją „niewiasta”.

Jeśli jednak (mimo wszystko) się wykształciła to zostawała „wiedźmą”
Ponieważ jednak mężczyźni nie lubili kobiet, które wiedzą (zbyt dużo), to słowo „wiedźma” zyskało pejoratywne znaczenie (ot, męscy szowiniści)
a owszem, tak było i jest ( na ogół) Krzysiu 🙂 KKK – ot ideał !
Tego ”a niech cię szlag trafi” też nie używam. Jak mnie ktoś wkurzy i to solidnie, to najwyżej mu powiem „a bodaj ci nóżka spuchła”, ostatecznie: „niech ci ziemia lekką będzie”. Bo jak sobie pomyślę, że pożyczyłabym komuś by go trafiło i faktycznie coś mu się stało, wyrzuty sumienia by mnie zjadły
Miałabym wrażenie, że to przeze mnie…
Masz rację Mireczko, ja też nikomu źle nie potrafię życzyć. Najwyżej żeby mu się pierwsza szklanka herbaty w rycynus zamieniła
Jeśli mnie ktoś/coś wkurzy, to zazwyczaj dziabnę „bo mnie zaraz… trafi!!!” Nie kończąc co 😀
Ale tak bez życzeń?
Aaa jak by mnie traaaafił??? Na życzenie???!! To do kogo miałabym mieć pretensje??? Asekuracja
Naprawdę ?
Jakoś mi w to trudno uwierzyć Skowroneczku 🙂 Przecież Ty jesteś oazą spokoju a przede wszystkim masz cudowne serce 
Bywam nerwista 😀 Małżonek w takich wypadkach mawia: uwaga, kici piszczy..
Niestety czas sobie leci banalnym tik-tak, trzeba mi do pracki uciekać. Na razie!
Witajcie!
(lepiej późno, niż później 😉 )
No i proszę – surowa ocena Poetki głównie w damskim wykonaniu…. bo nawet nie wiersza
No dobrze – nie poetka, a Podmiot Liryczny 🙂
Niemniej, tylko wyjątkowo komercyjni rymokleci piszą o uczuciach zleceniodawcy; zdecydowaną większość rozsadzają własne!
Jeden taki rymoklepa czepiwszy się mnie w wieku lat szesnastu, napisał: „..kij ci w oko moja miła, tyś mnie w nocy dziś zdradziła, niechaj z tobą chodzą psy..” Tyle pamiętam 😀 A znalazłam te wzniosłe strofy z mym imieniem pod oknem własnego pokoju
Prawdziwy poeta
Upierdliwy, zresztą 😀 Po trzydziestu latach jeszcze mi te swoje rymowanki przysyłał, aż na gadulcu musiałam go zablokować 😀
Może i mierny, ale wierny i aktywny 😉
W akcie desperacji Pan po prostu stracił głowę
Pan?? Taż on był z mojego liceum. Też gówniarz
„Kto za tobą w szkole ganiał,

do piórnika żaby wkładał…”
To nie było przypadkiem tego samego autora?
„…Kto Tuwima wiersz przepisał,


jako własny Tobie wysłał…”
To na pewno ten sam!
Sądzisz, że to był wyjątek z Tuwima?
w wolnym tłumaczeniu…
A nie, ten to wyrył na ławce w kościele, krzyżykiem od różańca



I ktoś podkablował naszym mamom
Mieliśmy lat 12
Kolejna wielka miłość napisał: „choćbym miał się stać z masy, nie przestanie cię kochać Rysiu z szóstej klasy”. A po trzech miesiącach latał za koleżanką – Elką 😀 Ale nie wiem co jej wypisywał
A to zdrajca…
Latał za Elą, powiadasz?
„Kto na ławce wyciął serce i podpisał „głupiej Elce”…
Twój adorator musiał się w młodości zasłuchiwać w Czerwonych Gitarach
Do jaśminkowego 🙂
idę w świat 🙂
Ja też się pożegnam (kawa dopita)
Do popotem
Kawa i u mnie dopita i ruszam w drogę
DzieńDobry:)) Ciepło i słonecznie pozdrawiam z Górnego Ślaska. Czy ktoś zna kawę której smak dorównuje zapachowi ?
Dzień dobry
Witaj!
Witaj!!!
Wywiało wszystkich, to i ja spadam

Zajrzę później
W powieści „Wizja lokalna” St. Lem przedstawia planetę na której rozwój techniki doprowadził do powstania submolekularnych elementów inteligentnych, zdolnych do współorganizowania się. Elementy te, zwane bystrami, początkowo projektowane jako broń paraliżująca siły przeciwnika, wyrwały się spod kontroli twórców i zawładnęły całą materią wyspy. Wyewoluowały zaś w taki sposób, że blokowały wszelkie zło, jakie ktoś chciałby wyrządzić. I tak np. gdy ktoś pragnął zamordować sąsiada, wzniósłszy rękę z nożem nie był w stanie jej opuścić, bo bystry usztywniały mu łokieć…
Bystry jednakże nie blokowały liturgii – wkrótce więc powstały sekty, których celem było liturgiczne utrupienie bliźniego. Prób takich było wiele, lecz żadna nie zakończyła się sukcesem – zawsze ów kapłan okazywał się człowiekiem zbyt małej wiary, i bystry jednak blokowały…
Wiersz Cwietajewej wydaje się być w stylu takiej właśnie sekty
A ja myślę, Ukratku, że nazbyt dosłownie traktujesz ten wiersz. To nie jest manifest religijny, tylko złorzeczenie rozżalonej i wściekłej na na zdradliwego kochasia kobiety…..i tyle… takie czary- mary, bo kto wypiłby herbatę ze spalonymi włosami ???? brrrr… jakież paskudztwo. 🙂
żeby nie było – nie narzekam, ale moje plecy ostatnio się bardzo buntują
Nawet bardziej niż młodzież w okresie adolescencji 😉 Zmykam zatem na leżakowanie życząc pięknego wieczoru 
Miłego relaksu Kopciuszku
Oj, skąd ja to znam… Buźka, Księżniczko..
Ale…. setka wpisów z powodu jednego wiersza, to całkiem dobrze !
Bo jest o czym dyskutować
Właściwie o kim
.. a miło byłoby poczytać, że wiersz jest magiczny, że jest jak zaklinanie przez wiedzące…że jest pełen ekspresji i udanych zwrotów – nie naruszając charakteru samej poetki 🙂
Kochani, dzisiaj u mnie jak u Miśka. Mam wrażenie, że klienci na hasło „zaczął się listopad” dostali gromadnie szajby i zwalili się wszyscy naraz, każdy chce być pierwszy, każdy ma poprawki albo zlecenie na wczoraj. W związku z tym zmuszony jestem dzisiaj zrezygnować z pobytu na Wyspie. Mam nadzieję, że to tylko dzisiaj… Ale nawet jeżeli nie, to dalej niż do końca tygodnia nie powinno się to przeciągnąć.
Wobec tego owocnej pracy życzę, żebyś zbyt długo nie musiał ślęczeć nad poszczególnym zleceniem
O! A nie było Mistrza, jak babcię kocham
Aż do końca tygodnia?? Uuu, będzie Cię brakowało 🙁
Miejmy nadzieję, że jednak tylko dzisiaj.
Się tylko przyszłam podobranockować, bo Bożenki przepowiednia o halniaku się sprawdziła, co się oczywiście przełożyło na senność u mnie… Dobrej nocy i snów, może bez wiatrów??? 😉
No to do jutra 🙂
PS I Mistrzowi Q odpuszczono dzisiaj, co b.cieszy 😀
Dobranoc! 🙂 Pewnie jutro dołożą, skoro dziś odpuścili, ale darowanemu koniowi…
😀

Tylko dlaczego ja w tym miejscu wylądowałam??? Jak nic śpię, na siedząco…
Znowu przerwa w czytaniu.
Muszę pilnować garów, żeby obiadek się nie przypalił… 
Pali się!!!!

Z palenia się, to tylko ja, a i to na podwóreczku



A chłopcy będą się palić do bigosiku, który jest już gotowy
Jak małżonek wróci z pracy i trochę odsapnie, będzie robił obiadek na jutro – spaghetti
Czyli na jutro mam wolne od garów i muszę przyznać, że jestem z tego niesamowicie zadowolona
A „u Was” robi się bigos? 😕
Dzie Mistrz Q ????



Nie daj Boże czegoś niestrawnego się nie napił?? Choćby przez przypadek??
Dobrej nocy SzanPaństwu
I do miłego, równie rozgadanego – jutra
Dobranoc Skowronku
Hmm


Z poetami to już tak jest:
W obejściu nie są zbyt mili. Charakter mają paskudny, moralnie też jakby nie tego…
Jednak ich wiersze są piękne i dostarczają wzruszeń całym rzeszom czytelników…
Oddzielając charakter i życie Mariny od jej poezji trzeba stwierdzić, że te wiersze są niesamowite!
Szkoda, że wcześniej nie miałem okazji ich czytać!
Ja na przykład uwielbiam wiersze Jacka Kaczmarskiego, choć jego życie wcale mi się nie podoba i nie chciałbym mieć w nim swojego udziału…
Dziękuję Krzysztofie ! To jest to !
Geraltynko! Imputujesz mi, czego nie powiedziałem!
Nie powiedziałem mianowicie, że dobrze tak M.C., bo zasłużyła! I oczywiście teza o „oddawaniu” przez świat dobra czy zła tej jest myśleniem magicznym… niemniej, uznając kunszt poetki, stwierdzam że jej życie nie budzi moich ciepłych uczuć. Spotkało ją wiele złego, fakt. Faktem jest też, że wiersz głosi zaklinanie zła!.
Byłbym pełen podziwu, gdyby z podobnym kunsztem i zacięciem zaklinała dobry los, miłość lub zdrowie bliskiej lub niekoniecznie bliskiej osoby…
Miałem podobny problem ze znakomitą aktorką Jadwigą Barańską, grającą w „Nocach i dniach” – grającą tak dobrze, że nie byłem w stanie jej oglądać…
Atam, Ukratku, to jest nieporozumienie a i niezrozumienie konwencji wiersza. To nie jest pochwała zła, tylko wyraz emocji, całkiem ludzkich.
I wszystko w temacie, albo w tomacie
Dzień dobry
W tomacie są byczki
(że zacytuję KIG)
u KIG-a występują skumbrie (czyli makrele) w tomacie Krzysiu…. Byczek to sumik karłowaty, nie byłeś jeszcze na Wyspie, gdy Senator o tej rybie, uznanej za szkodnika – szeroko pisał 🙂
Na mnie też pora powiedzieć dobranoc. Do jutra
Na mnie też. Właśnie skończyłem „pracę domową” oraz przeczytałem wszystkie komentarze na „naszej” wyspie…
Pora spać.
Jutro proszę o usprawiedliwienie nieobecności, bo od wczesnego ranka jestem w „rozjazdach”
Dobranoc
Dziwny jest ten świat …… Mieszkałem w bloku na skarpie . Z chodnika widać było co dzieje się na pierwszym piętrze Była niedziela , wyszedłem na poranny spacer i zobaczyłem z chodnika właśnie , jak znany mi sąsiad tłukł krzesłem młodą żonę .Słychać było przekleństwa i jęki . Wpadłem do tego mieszkania, aby uratować kobietę od grożącego jej nieszczęścia i zostałem zaskoczony . Sąsiad przerwał egzekucję , a zmaltretowana kobieta powiedziała abym w…. ł bo to nie moja sprawa . Chyba miała rację bo wieczorem spotkałem parę w kinie w miłosnym uścisku ,tak jak by to była pierwsza randka ……
Dziwny ten świat, Maksiu, to fakt. Takich przykładów jest trochę i czasami miałam wrażenie, że niektórzy lubią być bici, albo uważają to za normalne… I nawet nie chcą, żeby się w to wtrącać.

Tylko często trudno jest odróżnić komu powinno się pomóc, a komu nie. Nauczony doświadczeniem na pewno więcej już nie interweniowałeś w tym domu
Najgorzej, że jak taki tyran zakatuje swoją żonę na śmierć, to się obwinia sąsiadów, że nie interweniowali…
Witaj Maksiu
Tak Maksiu – dziwny jest ten świat, mawialiśmy w studenckich czasach, że „jedni lubią pomarańcze, a inni – jak im nogi śmierdzą „. Niezbyt elegancko, ale całkiem prawdziwie .
Na dobranoc moja ulubiona Anna Szałapak:)
Dobranoc
Dzień dobry
Niech naprawdę będzie dobry 
Dobry, z przymrozkiem, ale i fajnym wesołym niebem 😀
Witaj Poranna Pani
Witaj Skowronku
Fajne wesołe niebo, ale ostrzegali przed halnym. Na Dolnym Śląsku też…
Dzień dobry

Kochałbym cię psiakrew cholera, gdyby nie ta niepewność, gdyby nie to, że serce zżera złość, tęsknota i rzewność…
Oczywiście, że mój ulubieniec Władziu 😀
Dzień dobry
tyle, że bez dymka …. 🙂
I dobrze, że bez dymka 😀
Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
gdyby nie ta niepewność,
gdyby nie to, że serce zżera
złość, tęsknota i rzewność.
Byłbym wierny jak ten pies Burek,
chętnie sypiałbym na słomiance,
ale ty masz taką naturę,
że nie życzę żadnej kochance.
Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
ale na mnie coś takiego spadło,
że już nie wiem, co się ze mną dzieje:
z fotografią, jak kto głupi, się witam,
z fotografią (psiakrew!) się liczę,
pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
póki z grzechów się jej nie wyliczę,
a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
więc (cholera) złości się grzesznik:
że na przykład, wczoraj piłem wódkę
lub że pani Iks – niekoniecznie.
Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
taki, co to „ślady po stopach”?…
Moja miła, minął październik,
moja miła (psiakrew!), mija listopad.
Moja miła, całe życie mija…
Miła! Miła! – powtarzam ze szlochem…
To mi życie daje, to zabija,
że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.
Pan Władzio też miał niewyparzony języczek (pióro?)
Witaj Poranna
– nie on jeden, oj nie
Jedni mieli język dosadny, inni cienki i ironiczny …. Aniołow raczej brak…
Hi,hi.., że o Juleczku T nie wspomnimy
Zdaje się, że wyraźnie mówił, gdzie go mają pocałować 🙂
Dokładnie! Tuwim dla dorosłych

O, i tu też szczery, choć dość grzeczny Julian
Raport.
O film, panie ministrze,
Obrazili się wachmistrze;
O wiersz, panie generale,
Obrazili się kaprale;
O artykuł w tygodniku –
Ordynansi, panie pułkowniku;
O piosenkę, panie majorze,
Żony sierżantów w Samborze;
W radio była audycja:
Obraziła się policja.
Dalej – studenci
Są do żywego dotknięci;
Dalej, księża z Płockiego
Dotknięci są do żywego.
Następnie – związek akuszerek
Ma ciężkich zarzutów szereg:
Że to swawolność, frywolność,
Bezczelność, moralna trucizna,
Że w ten sposób zginie ojczyzna!…
… A poza tym – jest w Polsce wolność.
Tuwim wiecznie żywy! Nie On jeden, zresztą. Jak Boy..
Ale bez polityki Allka proszę
To też Tuwim…
Ale Władzio języczek niewyparzony ale dowcipny, nie złośliwy

Aha, witaj Wiedźminko.
Złośliwi bywają ludzie naprawdę inteligentni, jak powiadają w moich stronach 🙂 Oczywiście nie mówimy o małpiej złośliwości….
No to stwierdzam,że ja z prawdziwą inteligencją nie mam nic wspólnego
Tego nie stwierdzam, ale barani upór to i owszem… zgodnie ze znakiem
Masz rację, jestem uparta.
Słoneczka wesołego i pogody ducha. Pracowitym – powodzenia i laurów 🙁
Niooo, może niech się przełoży na niezłą kwotę na konto???
Popieram ! 🙂
… i kawy, która wlewa życie
Właśnie, kawa… Znów się nieco spóźniłam. Ale to wszystko dlatego, że znów mam kłopot z siecią 🙁
Ale teraz już piję
Dzień dobry, i kawa tyż dobra. Dosłownie czuję, jak się budzę.
Paczałki już w porządku?? Witaj Mistrzu Q 😀
Taak! 🙂
Natomiast co do pracy i dnia jako takiego, to zobaczymy, bo wystarczy jeden mail po południu, żeby mnie urządzić na resztę dnia/ wieczoru.
Więc lepiej nie otwieraj poczty
No właśnie kiedy bo muszę. To jest proces ciągły i jak redaktor się upora z kolejną partią tekstu, to ona wraca do mnie. Jak nie otworzę, to następnego dnia będę miał 2 x więcej roboty i będę się nosem podpierał, trochę jak dzisiaj (gdyby nie kawa, to…).
No tak, byłoby za pięknie. Nadzieja – to dobra siostra 😀
Zobaczymy. Może dzisiaj będzie trochę mniej do roboty? Może to w ogóle będzie jutro?
Oby…
Dzień dobry i radosny…oby dla Was i dla mnie taki był

Na początek dnia przytoczę Dalajlamę. zapytany o to, co go najbardziej zadziwia w ludzkości, odpowiedział:
„Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.”
Witaj Kopciuszku !
Mądre słowa, zapewne wynik długich przemyśleń, ale…. za wcześnie zeszliśmy z drzewa i nie myślimy perspektywicznie ?
Witaj Wiedźminko 🙂 Na to wygląda, się z Tobą zgadzam 🙂
Witaj Kopciuszku, będzie! Bo musi
Musi, musi Skowroneczku :)… i jeszcze tylko 6 godzin w pozycji siedzącej 😉
Skowroneczku… podsłuchałam, że rewolucja w Ustawie wstrzymana 🙂
O! A dzie ucho przyłożyłaś???

Zadzwonię …
Dzień dobry
Możesz uściślić temat „ustawy”, bo ja „nie kaman”
MPiPS, Wariant II

a tera czaisz???
Witajcie!
Z samego rana dopadła mnie praca, więc się horrendalnie spóźniłem na kawę… 🙁
Dobry! Lepiej z rana niż z wieczora. Wczoraj skończyłem ok. 2:50 w nocy.
E, to ja już przed pierwszą!
Minęła 9:00. Na serwis informacyjny Trójki zapraszają…
A ja, proszę Państwa, ruszam do roboty. Na razie!
Słoneczne DzieńDobry :)))
Słoneczne!!

Dziękuję za słonechko

Teraz wszystko będzie jak trzeba
Ależ pięknie za oknem i ponoć ciepło!! Jak na listopad 😀
Już Pan powrócił?? I dobrze 😀
Wiosna!
Wielkanoc za pasem
Dzień dobry 🙂
Witaj Miśku (czy wolisz Pancerny?)
Dzień dobry po ciemku! Jestem (na razie) na Wyspie i pobędę, przynajmniej dopóki mi coś nie spłynie od klienta!
Witaj! Byle nie zalało
Mam nadzieję, że po wczorajszej nasiadówce dzisiaj już nie będzie tak źle, może jakiś mały strumyczek, bynajmniej nie górski ani rwący.
Dobry wieczór 🙂 W świecie przyrody ,każdy drapieżnik wykorzystuje w walce o byt to , w co wyposażyła go natura . Z drapieznikiem z gatunku ludzkiego jest trochę inaczej . Drapieznik człowiek , często jako wstęp do niegodnego czynu posługuje się miłym słowem , gestem , zachętą do współpracy , a dopiero po tym sięga do tysiąca sposobów na wysłanie przeciwnika do krainy wiecznych łowów . Przez wieki człowiek udoskonalał sposoby walki i doszedł do perfekcji : może , jak będzie chciał wysadzić w powietrze całą planetę Ziemię . Żaden gatunek w przyrodzie nie zidiociał do tego stopnia , aby unicestwić swój gatunek- a człowiek jest na dobrej drodze , aby to uczynić . Co tam słowa w poezji ….. czyny Szanowni Państwo , czyny człowieka codziennie są kompromitacją naszego gatunku.
Hmm, jeżeli pojmować słowa, a więc i literaturę, a więc i poezję, jako parawan, zasłonę dymną dla czynów naszego gatunku, to faktycznie niewesoło.
Niestety Maksiu, masz całkowitą rację. Zwierzę ma instynkt i nim się kieruje, a człowiek ma rozum i jak go używa? Może lepiej by było gdyby też się kierował tylko instynktem?
Moze masz rację , tylko czy instynkt był by wystarczajacym ,aby sprowadzić nas z drzewa na ziemię ?? Oto jest dylemat ….
No właśnie, nie mówiąc już o technice…
Dobranoc
Po wczorajszym maratonie zaczynam powoli dziobać biurko… a to znak do dobranocki.
Dzisiaj specyficzny Włoch. Francesco Turini urodził się w… Pradze, jako syn Georgio Turiniego, nadwornego śpiewaka i trębacza cesarza Rudolfa II. Francesco poszedł w ślady ojca, pozostając u dworu, ale jako organista i kompozytor, i to w wieku 12 lat (!). Zmarł w rodzinnej Brescii.
Tworzył motety, madrygały, muzykę mszalną i sonaty na dwie viole oraz basso continuo. Dzisiaj na dobranoc jedna z sonat, o ciekawym instrumentarium: flet, skrzypce, viola basowa, teorban, klawesyn i organy. Już się w niej czuje barokowego ducha, dworskie ozdobniki i żwawe kroki orszaku.
Snów o równie ciekawym instrumentarium! 😉
Muszę przyznać, że nawet do mojego marnego ucha dotarł urok tej sonaty!
Niezwykle wdzięczne połączenie 🙂
Zrobiło się tu już bardzo ciężko, więc dla odmiany zapraszam państwa do lektury trzynastoletniej pisarki – na nowym pięterku.
Dobranoc…