« Szanowny Panie Redaktorze! TYM, KTÓRYM JUŻ NIKT NIE ZAPALI… I TYM, KTÓRZY ODESZLI, A BYLI TU Z NAMI... »

Dwa pomniki

  

Na rynku wrocławskim gdzie domki się gnieżdżą jak barwne słoiki konfitur,
Od kilku lat siedzi kamienny pan Fredro, ubrany w solidny garnitur.
Naprzeciw zaś wieszcza, to znaczy vis a vis, miast Reja, Zapolskiej lub Prusa,
Ktoś beczkę położył, a na niej usadził brzydkiego gołego Bachusa.

Tra lom, tra li, tra la, patrzą na siebie pomniki dwa.
Tra lam, tra li, tra lu, patrzą na siebie ze stron dwu.

Czasami deszcz pada, a Bachus na deszczu okropnie nie lubi się moczyć,
Więc pyta: czy mogę, sąsiedzie – mój wieszczu, na chwilę do ciebie wyskoczyć?
I zaraz zostawia swą beczkę i murek, na cokół się drapie, choć ślisko
I włazi pod pana Fredrowy tużurek i mruczy jak tłuste kocisko.

Tra lam, tra li, tra la, grzeją się razem pomniki dwa.
Pra lam, pa ram, pa ru, w zimnych jesiennych strugach dżdżu.

Zaś w lecie historia jest inna zupełnie, gdy słońce nad Wrocław wypłynie
To Fredrze okropnie gorąco jest w wełnie i wciąż chce się pić starowinie.
Więc koło północy, lub później troszeczkę, zwołują się znowu nawzajem
I mały Bachusek przechyla swą beczkę, a Fredro się raczy tokajem.

Tra lum, tra lum, tra la, tak się radują pomniki dwa.
Tra lum, tra li, tra la, w piekący żarem czas.

Kto z was chce to ujrzeć, niech idzie na rynek i niech się cichutko porusza.
Najlepiej się schować za jakiś kominek lub jeden z wykuszy Ratusza.
A potem popatrzcie kto w ciszy rozrabia, kto łazi po jezdni i torze,
Ten wyższy – ubrany, to, proszę was, hrabia, ten goły – to proszę was – bożek.

Tra lim, tra lum, tra la, nasze kochane pomniki dwa.
Pa pam, ta ram, hoc hoc, w każdą wrocławską letnią noc.

62 komentarze

  1. Bożena pisze:

    Jak zwykle nasz niezawodny Waligórski. Delighted

    • Bożena pisze:

      Jak zwykle też nie potrafiłam dać kolorowego tekstu. Przecież klikałam gdzie trzeba… 🙁

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Bardzo udane 😀
      Aż nabrałem ochoty na wycieczkę na Dolny Śląsk.
      Jeśli w rynku nadal warzą piwo Spiż to w pierwszej wolnej chwili POJADĘ DO WROCŁAWIA 😉
      Ech, rozmarzyłem się… Wrocławski rynek, pod pręgierzem… tam zawsze można spotkać kogoś ciekawego 😀
      W Gdańsku też mamy pręgierz, ale to nie to samo 🙁

      • Bożena pisze:

        I w Poznaniu jest pręgierz, zapraszam. 😉

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Kiedyś wybraliśmy się z żoną (ówczesną) i synem (cały czas aktualnym) 😀 do Poznania na rogale świętomarcińskie.
          Jechaliśmy 6 godzin pociągiem po to aby pójść z dzieckiem na rynek, obejrzeć „koziołki”, zjeść rogale i wrócić (najbliższym pociągiem) do Gdańska (kolejne 6 godzin).
          Ech… to były czasy…
          Myślę, że o pręgierz też zahaczyliśmy 😀

          • Bożena pisze:

            Z całą pewnością go widzieliście, bo stoi przed Ratuszem. Na Rynku jest też dużo innych pomników. A rogale będą już za kilkanaście dni. Zabierz Syna i Ukochaną i przyjeżdżajcie. Pojechałam kiedyś w listopadzie do znajomej w Częstochowie i zawiozłam im rogale. Ale się nimi zachwycali. Delicious

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Chętnie bym pojechał, ale brak czasu Tears Syn jeździ już samodzielnie i (zapewne) nie będzie mu się chciało jeździć ze starym ojcem Cry
              Tak więc wizyta w Poznaniu się trochę przeciągnie Weary
              Ale na roghale chętnie bym się załapał 😀
              Poproszę o przesłanie rogali (choćby wirtualnie) 😀 😀

  2. Bożena pisze:

    Komu mam dziękować za kolor? Happy

    • korab1 pisze:

      Zegarmistrzowi światła najpewniej Bożenko :))Co prawda ta piosenka przywołuje również hydraulika czasu, snycerza półtonów, frezera oparów dusznych…..

      • Quackie pisze:

        Oprócz wersji Mistrza Waligórskiego własną parodię nagrał także niejaki Zacier (http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Mirosław_Jędras):

      • Quackie pisze:

        O, a tu tekst Waligórskiego w wykonaniu (bliżej mi nieznanej) Triady Poetyckiej. Kiepska jakość nagrania, niestety, ale nie widzę lepszego na YouTubie.

  3. Bożena pisze:

    Więc dziękuję Zegarmistrzu THANK-YOU

  4. Tetryk56 pisze:

    Zegarmistrzu! Więcej światła!
    Byle wcześniej niż Goethemu! Wink

  5. Quackie pisze:

    Dzień dobre popołudnie. Fajrant, proszę Państwa, ale jak długo, to się zobaczy. Na razie jezdem!

  6. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Czy ta wyspa jest bezludna? Thinking

    • Quackie pisze:

      Nikak niet, wasze wieliczestwo. Po prostu nie siedzę ciurkiem przed kmomputerkiem teraz, tylko trochę latam po domu i różne rzeczy załatwiam en passant.

  7. Bożena pisze:

    A ja gadam na Skype, zaraz skończę.

  8. Bożena pisze:

    No, już jestem. Przepraszam ale zadzwoniła siostra i godzinę gadałyśmy. Trzeba było obgadać kilka spraw. Happy

  9. Bożena pisze:

    Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…
    Czy nikt pisać tu nie będzie?
    Pondering

  10. Alla pisze:

    A Wrocek wypiękniał, bardzo 😀 Moje ukochane miasto.. 😀
    Życzę Państwu spokojnej nocy, dobranoc 🙂

  11. Bożena pisze:

    I na mnie też czas. Dobranoc Państwu Bye

  12. Quackie pisze:

    No i czas na dobranoc.

    Dzisiaj robię sobie Dzień Dziecka (jak mawia pewna znana mi osoba, kiedy nie chce jej się wieczorem umyć, co zresztą ma miejsce sporadycznie) i w przerwie między „S” a „T” zamiast baroku będzie coś bardziej nowoczesnego. Zapewne już było na Wyspie, ale rzecz ładną warto powtarzać.

    Richard Cheese (Ryszard Ser) to pseudonim artystyczny pana, który na co dzień występuje w Las Vegas, a specjalizuje się w nagrywaniu własnych wersji utworów bardzo rockowych, m.in. punkrockowych, hardcore’owych czy heavymetalowych. Nagrywa je zaś w stylu „lounge”, czyli – krótko mówiąc – miłej muzyki do kotleta.

    Ten utwór jest jednak szczególny – ostry, szorstki i surowy „I’m Only Happy When It Rains” („Jestem szczęśliwa, tylko kiedy pada”) grupy Garbage został przez Richarda przerobiony nie tylko na miły dla ucha, ale także wyraźnie nawiązujący muzyczną frazą w tle do „Deszczowej piosenki” Gene’a Kelly’ego. Są dni, że słucham tego w kółko, tak mi się to podoba – i w warstwie estetycznej, i jako inteligentne „intermelodyjne” nawiązanie.

    Snów oby nie deszczowych, a jeśli już, niech będzie to deszcz tropikalny!

  13. Tetryk56 pisze:

    To i ja się dobranoc z Państwem! 😉

  14. Wiedźma pisze:

    No to – dobranoc 🙂

  15. miral59 pisze:

    Wy się dobranoc, a ja dopiero dzień dobry Happy-Grin
    To już chyba będzie na 1 listopada (te dzień dobry) Wink

  16. miral59 pisze:

    Muszę przyznać, że dziś rano (u mnie dziś, czyli jeszcze w piątek), gdy jechałam do pracy zaczęło padać. Myślałam, że to taki drobny deszcz… ale jakoś dziwnie miękko się toto na przedniej szybie układało… Drobniutki śnieg!!! Amazed W październiku!!! Co prawda w ostatnim jego dniu… ale… Amazed
    I pomyśleć, że w poniedziałek chodziłam w sandałkach (bez skarpet) i w bluzeczce z krótkim rękawkiem), we wtorek też, a w piątek już sypie Amazed
    Gdy odjechałam już dalej od domu zaczął padać taki śnieg jak lubię, czyli mięciutkie wielkie płatki… Pleasure
    Wieczorem, gdy podstawialiśmy synowi samochód pod pracę, śnieg sypał znowu Pondering Tylko tym razem wyglądał jak drobniutki grad… Czyżby się nam już zima zaczynała?!!! Tak jak w ubiegłym roku? Amazed

  17. miral59 pisze:

    Oprócz tego śniegu cały dzień wiał silny wiatr. Trochę się martwiłam, bo małżonek miał dziś w planach zakładanie urządzeń od klimatyzacji na dachu Amazed Idealna pogoda na taką pracę Conceited A wiadomo jak to jest w pracy. Nie zawsze zakładają zabezpieczenia, bo im te linki przeszkadzają… a jak się pracuje na 29 piętrze… nie ma o czym mówić… Pondering
    W każdym bądź razie wrócił do domu cały i zdrowy Pleasure
    Wietrzysko przeczesało mi dzisiaj cały ogródek. Powywalało co się dało. Swoją popielniczkę znalazłam po drugiej stronie ogródka, pod płotem…
    Dziś skończyłam pracę wcześniej, ale miałam trochę różnych spraw do załatwienia. Jadąc ulicą North Ave. w ostatniej chwili „uskoczyłam” przed spadającą gałęzią. Zabić by mnie nie zabiła, ale samochód uszkodzić mogła. Dobrze, że miałam gdzie uciekać, bo gdyby ktoś obok jechał… Potem jechałam tylko tym pasem, który jest najbliżej środka drogi. Jakiś dziwny tłok na nim co prawda był, bo wszyscy tam spryszczali, ale lepiej jechać wolniej i bezpieczniej. Ta ulica ma po trzy pasy w każdą stronę, także przerwa dwóch pasów była wystarczająca Happy-Grin Gdy zatrzymywałam się na czerwonym, samochodem kiwało jak łódką na fali Delighted W zasadzie powinnam się już do tego wietrzyska przyzwyczaić. Ostatecznie Chicago jest „Wietrznym Miastem” i taki wiatr to nic nowego Happy-Grin

  18. miral59 pisze:

    Chyba się już będę zbierać do spania…
    Jutro rano znowu jedziemy do warsztatu z samochodem męża Distort Ale tym razem już do innego Wink Nie wiem czy już jutro go zrobią, bo jak potrzebne będą jakieś części do wymiany, to mogą ich nie mieć. Zobaczymy… Jestem już zmęczona tym samochodem Tired
    Dobranoc Spanko

  19. miral59 pisze:

    Jeszcze tylko chciałam Wam życzyć miłego dnia Pleasure
    Pełnego zadumy i serdecznych wspomnień…

  20. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted No to mamy już listopad, kto by pomyślał… Pondering Wielkanoc już niedaleko Pleasure

  21. Tetryk56 pisze:

    Witaj, poranna!
    Dziś pewnie będzie trochę zadumy w realu…

  22. Alla pisze:

    Witam… Zapaliłam Płomyk Pamięci na pięterku… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)