Dzień dobry
Niewiele można poczytać o Pierre w polskim necie. Myślę, że jednak warto przypomnieć jego piosenki.. Emmanuelle jest chyba najbardziej znaną, chociaż… wielkim przebojem /ponoć/ była piosenka „Les Corons”, ale ja sobie nie przypominam 🙂 Może miłośnicy piłki nożnej pamiętają? 😀 Hmmm, ale takowych na Wyspie nie ma 😀 A jeżeli o piłce kopanej mowa, to dzisiaj winnam raczej, któregoś z niemieckich piosenkarzy publikować
Piosenka francuska jak najbardziej! 🙂
Jestem za! 😀
Niestety nie rozumiem o czym oni śpiewają ni w ząb. Próbowałem translatorem parę razy – lepiej nie. 🙂
Warto tam jechać! Byłem w Paryżu… razy i ciągle chętnie tam wracam. Obecnie, dzięki tanim liniom lotniczym jest to proste, łatwe i przyjemne…
Niedościgłe marzenie z czasów PRL „jeździć na kawę do Quartier Latin” powoli się ziszcza
Allu, ma cherie.
To nie jest kwestia pieniędzy, tylko nastawienia…
Jakby zaplanować wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem, to krótki wypad na kawę do Paryża (tanimi liniami lotniczymi) kosztowałby porównywalnie z dwuosobowym wyjściem do eleganckiej restauracji w Polsce.
Ostatnio za 2 dniowy wyjazd do Paryża zapłaciłem ok. 200 zł, czyli kwotę porównywalną z mandatem za jazdę bez biletu w Gdańsku (a przyjemności dużo więcej)
Pamiętam występ Marie Laforet w TVP z konferansjerką nieodżałowanego Lucjana Kydryńskiego, miłośnika i znawcy piosenki francuskiej, którą to piosenkę sama też bardzo lubię, może nawet bardziej niż inne. Z pewnością było to w latach 70. ubiegłego wieku, bo śpiewała wtedy swój największy przebój „Viens, viens”, którego melodię zapamiętałam natychmiast, co nieczęsto mi się zdarza, śpiewała też tę piosenkę o Warszawie. Długie lata nic o tej pieśniarce i aktorce nie wiedziałam, dopiero dzięki internetowi odkryłam ją na nowo.
Dużo częściej w PRL nadawano w radio Gilberta Becaud, występował też w Polsce kilkakrotnie i łatwiej było o jego płyty.
Dzięki Kneziu za przypomnienie tych piosenkarzy, zwłaszcza Marie Laforet, która na dodatek jest piękną kobietą. Piszę jest, choć ma już swoje lata, bo zwykle kobiety o jej urodzie pięknie się starzeją.
Viens, viens… to bardzo smutna piosenka
Zawsze mnie coś za serce chwyta jak ją słucham.
Natomiast Marie Laforet jest Wielka! Szkoda, że ostatnio rzadko ją można usłyszeć.
Szanowny Kneziu
Przesłuchałem właśnie piosenkę „Natahalie” i okazuje się, że jakaś „cenzura” wycięła jej fragment opisujący przygody autora w akademiku pięknej Nathalie żeby było ciekawiej „wycinka” nie dotyczyła scen erotycznych tylko opisu popijawy autora z radzieckimi studentami, po której „film mu się (prawie) urwał”
Czyżby straż moralności?
Uczyłem się tej piosenki w szkole, dlatego znam ją na pamięć.
Wycięty fragment brzmiał następująco: (cytuję z pamięci)
dans sa chambre a l’Universite, une bande d’etudiant l’attandait impassiament. On a rit, on a beaucoup parle, ils voulent tous savoir, Nathalie traduisait
Moscou, les plaines d’Ukraine, et Les Champs Elysees on a tous melange et on a chante, et puis ils ont debouche on rions a l’avance, le champagne de France et on a dance…(tu następuje solówka na bałałajce 🙂 )
Słusznie, przepraszam W związku z tym krótkie streszczenie wyciętego fragmentu: Autor idzie ze swoją przewodniczką (Nathalie jest przewodniczką Francuza po Moskwie) do jej pokoju w akademiku, tam już czekają studenci, którzy (jak to w kraju „za żelazną kurtyną”) wszystkiego chcą się dowiedzieć o Francji i Europie Zachodniej. Przy okazji opowiadają o ZSRR (o równinach Ukrainy). W trakcie spotkania trwa popijanie (Szampana, oraz innych trunków, nie wymienionych z nazwy) , potem tańce i śpiewanie (czyli normalna impreza w akademiku)…
Na koniec wszyscy przyjaciele (po tylu kieliszkach autor był już „przyjacielem” z całą grupą) wyszli śmiejąc się na pożegnanie i autor został sam na sam z Nathalie…
Co robili nie wiadomo ale na pewno nie rozmawiali o Rewolucji Październikowej…
Kneziu
Piosenka (Toi, Qui Dors) jest dość smutna (tak ją odbieram).
W dużym skrócie piosenkarka patrzy na swojego partnera, który śpi obok i rozmyśla nad ich związkiem…
Na końcu (jeśli dobrze zrozumiałem) stwierdza, że jak już słońce wstanie to partner się obudzi bez niej…
Dzień dobry
Jak zwykle piękne.
Czy wiecie, że piosenka w TYM wykonaniu została zakazana na wyspach Brytyjskich (ze względu na jęki sceniczne)?
Warto również posłuchać „aux armes etc” (moja ulubiona) pokazuje ona czym różni się francuskie pojmowanie patriotyzmu od naszego (a poza tym piosenka jest po prostu ładna)
Piosenka Je t’aime, moi non plus jest przede wszystkim żartem (z podtekstem erotycznym) . Francuzi to zrozumieli (chyba) natomiast pozostali słuchacze nie. Stąd takie a nie inne reakcje w różnych krajach.
„Je t’aime, moi non plus” jest zwrotem wewnętrznie sprzecznym. Żaden Francuz tak nie powie (chyba, że żartem)
Przekład?
Nie ma co przekładać, to jest tekst hymnu francuskiego w wersji reggae
Jest to rodzaj żartu muzycznego. Co ciekawe we Francji nikt nie organizował z tego powodu żadnych masowych protestów
Wyobrażasz sobie co by się stało gdyby ktoś tak wykonał „Mazurka Dąbrowskiego”?
Dla słabo znających francuski krótkie streszczenie piosenki Champs Elysees (poradnik podrywacza)
Autor chodzi sobie rankiem po Champs Elysees, pełen radości do świata zagaduje przechodniów. Wśród zagadniętych jest pewna panienka (chyba panienka) która zaprasza autora na wieczorny koncert w klubie undergroundowym. Tam spędzają noc a po nocy wychodzą zakochani na Champs Elysees posłuchać ptaszków (śpiewających oczywiście o miłości).
Ciepły głos Joe Dassin’a dopełnia reszty
Przemyślałam Twój wpis o stosunku do hymnu…. to nie jest kwestia cywilizacji ! To, wg mnie, jest sprawa osadzenia w tożsamości, ” we własnej skórze”. Francuzom nawet państwo Vichy nie zaszkodziło na samopoczucie. My – ciągle jesteśmy niepewni siebie, bez dystansu do własnej historii i jednak stąd się wywodzi ” świętości nie szargać „….
Dzień dobry! W Bydgoszczy i Trójmieście jednak złota polska jesień się powoli kończy. Już nie tak ciepło jak wczoraj.
Francuska piosenka zawsze była specyficzna. A to Gainsbourg z p. Birkin, a to Brassens (również w polskich przekładach Zespołu Reprezentacyjnego), a to przejmująca Edith Piaf… To, co do mnie docierało, zawsze było „jakieś”, nigdy nie pozostawiało mnie obojętnym, czego nie potrafię powiedzieć o popowej muzyce angielskiej.
Wszystko co francuskie , ma w sobie to coś …miłość z otoczką francuską ,to czysta poezja …. Czy podczas licznych podróży zaczepił pan o Paryż ? Ależ oczywiście , bawiłem tam wielokrotnie , zwłaszcza na degustacji doskonałych francuskich win . I jaka jest pańska opinia o tych trunkach ? Osobiście uważam , że jednym z najlepszych francuskich win , jest spirytus . Jest bardzo lekki , aromatyczny i nie szkodzi na zdrowiu ….Dobry wieczór Wyspiarzom 🙂
Dzień dobry mistrzu Q
Piosenka francuska ma wiele odcieni.
Można jej słuchać w radości, w smutku, w melancholii i gdy potrzebujemy „kopa” do działania.
Dlatego nigdy się nie nudzi!
Ano ma, ale w przeciwieństwie do angielskiej i/lub amerykańskiej jakoś nie docierały do nas jej bardziej błahe utwory. No, może swego czasu Vanessa Paradis, ale to pojedyncze rzeczy. Bo już np. taka Mylene Farmer, mimo że wzorowana na amerykańskich gwiazdach, miała o wiele więcej charakteru.
Przyrząd, jak sądzę, podobny. A co do dystansu, to przejechałem ok 20 km. Wokół Krakowa jesień już pięknie barwi drzewa – niestety nie wziąłem nic do fotografowania…
A po mnie się plącze nie piosenka o miłości, a o rekinach 🙂 Też po francusku – próbowano mnie jej nauczyć i jedyne co z tamtej nauki zostało, to właśnie pamięć o gatunku „podmiotu (nie)lirycznego”
Krzysztofie, dla Ciebie mam zadanie – jest taka piosenka zapamiętana z dzieciństwa… szukałam jej od lat, wczoraj znalazłam, ale te głosy gryzą mi uszy:
Jak znajdziesz inną wersję… stawiam kawę w Kuźni Oruńskiej 🙂
Czyżby to był „Jurkiel” (Krzysztof Jurkiewicz)?
Jeśli piosenkę wykonywał zespół „Słodki Całus od Buby” to na pewno Jurkiel!
Nie znam innej wersji ale znam wykonawcę i połowę zespołu
Przeszukałem internet…
Wygląda na to, że tą piosenkę wykonywał tylko Jurkiel.
Andrzej Starzec, który jest etatowym „śpiewaczem” piosenek o Gdańsku tego chyba nie wykonywał (chociaż to jego styl, więc wcale bym się nie zdziwił 🙂 )
Się z SzanPaństwem pożegnam, dziękując Wszystkim za śliczne piosenki i do.. wiadomo 😀 Dobranoc…
Mogę (?)jedną z piękniejszych piosenek J.Dassin w duecie z piękną Heleną ?
Powoli, acz nieuchronnie, zbliżamy się w kierunku dobranocki.
Dzisiaj znów z Włoch, ale okazja rzadka, bo nie kompozytor, ale kompozytorka. I śpiewaczka. Barbara Strozzi była prawdopodobnie nieślubną córką weneckiego wielmoży (pochodzącego wszakże z rodu florenckiego, a następnie sjeneńskiego) Giulio Strozziego. Giulio nie miał problemu z przyjęciem jej do rodziny, a następnie z założeniem specjalnie dla niej akademii muzycznej, w której mogła się kształcić… A także z opłaceniem jej lekcji u słynnego Francesco Cavallego.
Barbara tworzyła świeckie pieśni, w tym arie i arietty w ramach wczesnych form operowych. Dzisiaj na Wyspie dość spokojna w wyrazie pieśń „Tajemny kochanek”. Sopran z towarzyszeniem teorbanu, nader liryczny!
Snów urokliwych i dających odpoczynek… przed tym niefajnym dniem na „p”.
To trudne pytanie Z jednej strony był profesorem Uniwersytetu, więc nic go rano z łóżka nie wyganiało, z drugiej strony był bardzo pedantyczny. Popularna anegdota głosiła, że codzienne przechadzki Kanta były tak regularne, iż można było ustawiać według nich zegary. Z trzec iej strony był kawalerem, więc żona go nie wyganiała rano z łóżka, z czwartej strony surowe, luterańskie wychowanie wymagało wczesnego wstawania do pracy…
Reasumując każda interpretacja jest dobra, np. taka, że wstawał na kawę o 7.55
I na mnie już czas… Stwierdziłam, że w Waszym towarzystwie kawa lepiej smakuje. Za to Wam bardzo dziękuję
A teraz czas, odezwę się około południa, bo wychodzę.
Wiecie? Nie wiecie 😀 Właśnie wysłuchałam nagranego kazania z niedzielnej mszy z udziałem burmistrza i jednej radnej… W skrócie brzmiało „chwalcie nas, a ja was”.. Ależ będzie trudno się ze stołkiem rozstać… A by ich…! Nie dokończę, bo naprawdę im źle nie życzę
Wespół, w zespół…
Przekonaj więcej mieszkańców swojej gminy żeby zagłosowali na kogoś innego…
Ale się (były) burmistrz zdziwi po ogłoszeniu wyników głosowania
Wybory są anonimowe
A jeśli wybierzecie innego (lepszego) kandydata niż dotychczasowy, to budującym chałupy (może) będzie łatwiej załatwić pozwolenia w gminie
Fajnie się Was czyta, ale z przesłuchaniem piosenek mam problemy. Co któraś się nie otwiera i wyskakuje mi napis, że przesyłający nie udostępnił tego utworu w moim kraju
Nadeszła pora, w której winnam się pożegnać, bo jeśli nie teraz to …. Mogę się dopiero jutro obudzić 😀
Dobranoc Kochani i do… Oczywiście, że na porannej kawie 😀
No i proszę, mogłem wczoraj znaleźć dzisiejszego kompozytora, byłby na miejscu w związku z muzyką francuską, a tu guzik, będzie dzisiaj.
Monsieur de Sainte-Colombe to pseudonim, pod którym krył się wirtuoz violi da gamba, pochodzący z południa Francji. Niechętnie koncertował publicznie, wolał grać prywatnie, za to wraz z dwiema córkami. Wychował całe pokolenie wiolistów i pozostawił po sobie 67 (!) koncertów na dwie wiole i ponad 170 utworów na wiolę solo.
Jeden z nich poniżej – suita na violę da gamba, dwie pierwsze części. Zaskakująco dojrzała muzyka jak na barok, jeszcze zdyscyplinowana, ale bardzo emocjonalna, moim zdaniem. No i kto by powiedział, że z jednej violi tyle da się wydobyć!
Oglądałem kiedyś film o starym mistrzu violi, do którego przybył adept, i podczas nauki uwiódł mu córkę, również muzykującą. Może to był de Sainte-Colombe?
Dzisiaj znowu miałam okazję zobaczyć polującego myszołowa szerokoskrzydłego Nadleciał, a całe stadko wróbli poderwało się przerażone. Oczywiście wyjrzałam przez okno… widziałam jak myszołów pogonił za jakimś ptakiem… w powietrzu tylko latały piórka… Wyszłam do ogródka. Oglądając opadłe piórka, doszłam do wniosku, że musiał skubnąć gołębia karolińskiego. Też się u mnie stołują… Wróble, czy wilgowrony są innego koloru…
Czy ktoś zmieni wycieraczkę?
Ta już muli jak nieboskie stworzenie
I tak sobie pomyślałam, że już dawno Misiek nie opisywał co z tymi harpiami… Może by się tak sprężył i coś nam skrobną na ten temat
Miłego dnia Wam życzę Mile spędzonego czasu na kawce również
I oczywiście spadam na górę
Dzień dobry

Niewiele można poczytać o Pierre w polskim necie. Myślę, że jednak warto przypomnieć jego piosenki.. Emmanuelle jest chyba najbardziej znaną, chociaż… wielkim przebojem /ponoć/ była piosenka „Les Corons”, ale ja sobie nie przypominam 🙂 Może miłośnicy piłki nożnej pamiętają? 😀 Hmmm, ale takowych na Wyspie nie ma 😀 A jeżeli o piłce kopanej mowa, to dzisiaj winnam raczej, któregoś z niemieckich piosenkarzy publikować
Ostatnia niedziela?? Tak ciepła w tym roku? Grzechem będzie siedzieć w domu, trzeb wykorzystać do ostatniego promyka 😀
I ja mam zamiar tego dokonać
Witam i na tym pięterku
Niedziela będzie piękna, więc faktycznie żal siedzieć w domu.
Zasuwasz na maraton???
A co to za atrakcja patrzeć jak inni biegną? Na Starówce będą lepsze.
Jakie??? Bo nie jestem poinformowana 😀
Piosenka francuska jak najbardziej! 🙂
Jestem za! 😀
Niestety nie rozumiem o czym oni śpiewają ni w ząb. Próbowałem translatorem parę razy – lepiej nie. 🙂
Sądząc po widoczkach, najprawdopodobniej o miłości
Witaj Poranna – tors młodego Belmonda w niedzielny poranek….
Się mi skojarzyło – piękna i bestia
Witaj Wiedźminko 🙂 To było ciacho…
Żabojady tylko o miłości i rozstaniu
Czasem jeszcze o Paryżu… W końcu według Francuzów to najważniejsze miasto świata
Będąc… nastolatką marzyłam, żeby zobaczyć Paryż na własne śliczne, młode oczęta

Zobaczyć… Paryż i umrzeć… No i co z tego, że Goethe pisał o Neapolu
Warto tam jechać!
Byłem w Paryżu… razy i ciągle chętnie tam wracam. Obecnie, dzięki tanim liniom lotniczym jest to proste, łatwe i przyjemne…
Niedościgłe marzenie z czasów PRL „jeździć na kawę do Quartier Latin” powoli się ziszcza
W takim razie; masz Pan szczęście, czas i pieniądze
Allu, ma cherie.

To nie jest kwestia pieniędzy, tylko nastawienia…
Jakby zaplanować wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem, to krótki wypad na kawę do Paryża (tanimi liniami lotniczymi) kosztowałby porównywalnie z dwuosobowym wyjściem do eleganckiej restauracji w Polsce.
Ostatnio za 2 dniowy wyjazd do Paryża zapłaciłem ok. 200 zł, czyli kwotę porównywalną z mandatem za jazdę bez biletu w Gdańsku (a przyjemności dużo więcej)
No tak, jeśli nie wpuszczę Męża za kierownicę, to mandatów płacić nie będę? I zaoszczędzę rocznie około 500 zeta

I też mogę lecieć! Sama
No nie, czasami jeszcze zdarzało się o Warszawie albo i o Moskwie. 🙂
Ależ ja lubię te piosenki!
Ta ostatnia piosenka (Nathalie) potwierdza tezę Alli jest to bowiem piosenka „o miłości i rozstaniu” z elementami Moskwy w tle
Ja bym ją raczej nazwał „piosenka o tym, że nie należy pić alkoholu z nieznajomymi”
Pamiętam występ Marie Laforet w TVP z konferansjerką nieodżałowanego Lucjana Kydryńskiego, miłośnika i znawcy piosenki francuskiej, którą to piosenkę sama też bardzo lubię, może nawet bardziej niż inne. Z pewnością było to w latach 70. ubiegłego wieku, bo śpiewała wtedy swój największy przebój „Viens, viens”, którego melodię zapamiętałam natychmiast, co nieczęsto mi się zdarza, śpiewała też tę piosenkę o Warszawie. Długie lata nic o tej pieśniarce i aktorce nie wiedziałam, dopiero dzięki internetowi odkryłam ją na nowo.
Dużo częściej w PRL nadawano w radio Gilberta Becaud, występował też w Polsce kilkakrotnie i łatwiej było o jego płyty.
Dzięki Kneziu za przypomnienie tych piosenkarzy, zwłaszcza Marie Laforet, która na dodatek jest piękną kobietą. Piszę jest, choć ma już swoje lata, bo zwykle kobiety o jej urodzie pięknie się starzeją.
Viens, viens… to bardzo smutna piosenka
Zawsze mnie coś za serce chwyta jak ją słucham.
Natomiast Marie Laforet jest Wielka! Szkoda, że ostatnio rzadko ją można usłyszeć.
Witaj Evo ! i posłuchaj 🙂
Dziękuję Czarodziejko za przypomnienie jednej z najpiękniejszych francuskich piosenek :))
Szanowny Kneziu
żeby było ciekawiej „wycinka” nie dotyczyła scen erotycznych
tylko opisu popijawy autora z radzieckimi studentami, po której „film mu się (prawie) urwał” 
Przesłuchałem właśnie piosenkę „Natahalie” i okazuje się, że jakaś „cenzura” wycięła jej fragment opisujący przygody autora w akademiku pięknej Nathalie
Czyżby straż moralności?
Uczyłem się tej piosenki w szkole, dlatego znam ją na pamięć.
Wycięty fragment brzmiał następująco: (cytuję z pamięci)
dans sa chambre a l’Universite, une bande d’etudiant l’attandait impassiament. On a rit, on a beaucoup parle, ils voulent tous savoir, Nathalie traduisait
Moscou, les plaines d’Ukraine, et Les Champs Elysees on a tous melange et on a chante, et puis ils ont debouche on rions a l’avance, le champagne de France et on a dance…(tu następuje solówka na bałałajce 🙂 )
Co na to mają powiedzieć niefrankofońscy Wyspiarze?
Rzucić na tłumacza
Bożenko, używanie automatycznego tłumacza wiąże się z ryzykiem… Przed użyciem zasięgnij opinii lekarza lub farmaceuty 🙁
Słusznie, przepraszam
W związku z tym krótkie streszczenie wyciętego fragmentu: Autor idzie ze swoją przewodniczką (Nathalie jest przewodniczką Francuza po Moskwie) do jej pokoju w akademiku, tam już czekają studenci, którzy (jak to w kraju „za żelazną kurtyną”) wszystkiego chcą się dowiedzieć o Francji i Europie Zachodniej. Przy okazji opowiadają o ZSRR (o równinach Ukrainy). W trakcie spotkania trwa popijanie
(Szampana, oraz innych trunków, nie wymienionych z nazwy)
, potem tańce i śpiewanie (czyli normalna impreza w akademiku)…
wyszli śmiejąc się na pożegnanie
i autor został sam na sam z Nathalie…
Na koniec wszyscy przyjaciele (po tylu kieliszkach autor był już „przyjacielem” z całą grupą)
Co robili nie wiadomo ale na pewno nie rozmawiali o Rewolucji Październikowej…
Zobowiązać Krzysia do tłumaczenia !:) Bo juz bardzo dobrze wiemy, że ma język francuski w małym paluszku
Najlepiej pewnie psychiatry Quacku?
Kneziu
Piosenka (Toi, Qui Dors) jest dość smutna (tak ją odbieram).
W dużym skrócie piosenkarka patrzy na swojego partnera, który śpi obok i rozmyśla nad ich związkiem…
Na końcu (jeśli dobrze zrozumiałem) stwierdza, że jak już słońce wstanie to partner się obudzi bez niej…
Dzień dobry ! 🙂 Ładnie zaczęła mi sie niedziela – od jajecznicy z parówką, bo tak lubi moja Panienka…
.. A potem już było zbieranie kasztanów…
Ode mnie dla Księżniczki

Również i ode mnie dla Jasnej Panienki
Basia
Dołączam się do pozdrowień i życzeń dla Basi
Dzień dobry!
Jak się dobrze wsłuchać, to idzie trochę zrozumieć, jak uczył nas Jacek Fedorowicz:
Witaj Ukratku !
nieodmiennie mi się przypomina Radiostacja Harcerska 
Dzień dobry
Jak zwykle piękne.
Czy wiecie, że piosenka w TYM wykonaniu została zakazana na wyspach Brytyjskich (ze względu na jęki sceniczne)?
Warto również posłuchać „aux armes etc” (moja ulubiona) pokazuje ona czym różni się francuskie pojmowanie patriotyzmu od naszego
(a poza tym piosenka jest po prostu ładna) 
U nas też była w radiu puszczana, raczej, w godzinach nocnych. Jeśli mnie pamięć nie myli 😀
Skowronku, pierwsza była Radiostacja Harcerska i z tego powodu Fedorowicz wykonał to ” tłumaczenie”…. zaśmiewaliśmy się
do łez… 🙂
Proszę SzanWiedźminki… ja nie pamiętam
bo jesteś Małolata
i nie by łaś harcerką 🙂
Byłam! Zuchem też
Piosenka Je t’aime, moi non plus jest przede wszystkim żartem (z podtekstem erotycznym)
. Francuzi to zrozumieli (chyba) natomiast pozostali słuchacze nie.
Stąd takie a nie inne reakcje w różnych krajach.
„Je t’aime, moi non plus” jest zwrotem wewnętrznie sprzecznym. Żaden Francuz tak nie powie (chyba, że żartem)
Czy o tym utworze mówisz Krzysztofie ?:)
Jeśli tak, to poproszę o przekład tej gainsbougowskiej wersji Marsylianki 🙂
Dokładnie ta wersja!
Przekład?

Nie ma co przekładać, to jest tekst hymnu francuskiego w wersji reggae
Jest to rodzaj żartu muzycznego. Co ciekawe we Francji nikt nie organizował z tego powodu żadnych masowych protestów
Wyobrażasz sobie co by się stało gdyby ktoś tak wykonał „Mazurka Dąbrowskiego”?
Edyta Górniak zaśpiewała po swojemu hymn w Japonii
i omal jej nie zlinczowali !
Tym właśnie różnią się Polacy od Francuzów

Jimmi Hendrix też zresztą zrobił coś podobnego w USA
… niestety tylko to znalazłam 🙂
Może lepiej nie czytać komentarzy pod tą wrzutą 🙂
Lepiej nie puszczajmy tego, bo „narodowo” wzmożeni czytelnicy Ciebie też zlinczują
Cyba jeszcze nie jesteśmy na tym poziomie rozwoju cywilizacyjnego 
Puściłam to, ale nie dotrwałam do końca. To była żenada
Bonjour
Quelle agreable sourprise dans le dimanche-matin!
Jaka miła niespodzianka w niedzielny poranek
Ooo, mamy tłumacza


Bonjour, Monsieur Christophe 😀 (poprawnie?? )
Prosimy swoją ulubioną piosenkę dodać
Oj tam, oj tam…
Po prostu znam francuski i lubię Francję
A na razie posłuchajmy sobie Pierre’a Blanchet’a
…. wklej link do piosenki, o resztę zadbamy 🙂
Jestem mało komputerowy
Jak widać… (nie ten klawisz nacisnąłem)
Dlatego od pewnego czasu próbuję… i nic mi nie wychodzi
Joe dassin – Les Champs Élysées
Ładne i popularne
Poza tym ma ogromny ładunek pozytywnej energii
zawsze po wysłuchaniu tego „poradnika podrywacza” mam dobry humor 
… moje ulubione perfumy
No to jeszcze i to – ” kultowe przeciez ” 🙂
Ech… rozmarzyłem się…
Tą piosenkę śpiewali najlepsi piosenkarze francuscy od Edith Piaf poczynając…
Dla słabo znających francuski krótkie streszczenie piosenki Champs Elysees (poradnik podrywacza)
która zaprasza autora na wieczorny koncert w klubie undergroundowym. Tam spędzają noc a po nocy wychodzą zakochani na Champs Elysees
posłuchać ptaszków (śpiewających oczywiście o miłości).
Autor chodzi sobie rankiem po Champs Elysees, pełen radości do świata zagaduje przechodniów. Wśród zagadniętych jest pewna panienka (chyba panienka)
Ciepły głos Joe Dassin’a dopełnia reszty
Przemyślałam Twój wpis o stosunku do hymnu…. to nie jest kwestia cywilizacji ! To, wg mnie, jest sprawa osadzenia w tożsamości, ” we własnej skórze”. Francuzom nawet państwo Vichy nie zaszkodziło na samopoczucie. My – ciągle jesteśmy niepewni siebie, bez dystansu do własnej historii i jednak stąd się wywodzi ” świętości nie szargać „….
Ale cudnie grzeje, u Was też???
Chmury szare i niskie….. ale dość ciepło 🙂
U mnie też ciepło, ale słońca nie ma
Juhu!!! Raz mam całkiem fajnie, no to spływam i do zachodu słońca
Dzień dobry! W Bydgoszczy i Trójmieście jednak złota polska jesień się powoli kończy. Już nie tak ciepło jak wczoraj.
Francuska piosenka zawsze była specyficzna. A to Gainsbourg z p. Birkin, a to Brassens (również w polskich przekładach Zespołu Reprezentacyjnego), a to przejmująca Edith Piaf… To, co do mnie docierało, zawsze było „jakieś”, nigdy nie pozostawiało mnie obojętnym, czego nie potrafię powiedzieć o popowej muzyce angielskiej.
Witaj Kwaku ! Tak, ja również uważam, że francuska piosenka ma w sobie ” to coś „…. 🙂
Wszystko co francuskie , ma w sobie to coś …miłość z otoczką francuską ,to czysta poezja …. Czy podczas licznych podróży zaczepił pan o Paryż ? Ależ oczywiście , bawiłem tam wielokrotnie , zwłaszcza na degustacji doskonałych francuskich win . I jaka jest pańska opinia o tych trunkach ? Osobiście uważam , że jednym z najlepszych francuskich win , jest spirytus . Jest bardzo lekki , aromatyczny i nie szkodzi na zdrowiu ….Dobry wieczór Wyspiarzom 🙂
Wieczór?? Niech będzie 😀 co prawda jeszcze promyki słońca na czubkach drzew prześwitują
Witaj Maxiu 😀
Witaj Maksiu – vivat spiritus 🙂
Dzień dobry mistrzu Q
Piosenka francuska ma wiele odcieni.
Można jej słuchać w radości, w smutku, w melancholii i gdy potrzebujemy „kopa” do działania.
Dlatego nigdy się nie nudzi!
Ano ma, ale w przeciwieństwie do angielskiej i/lub amerykańskiej jakoś nie docierały do nas jej bardziej błahe utwory. No, może swego czasu Vanessa Paradis, ale to pojedyncze rzeczy. Bo już np. taka Mylene Farmer, mimo że wzorowana na amerykańskich gwiazdach, miała o wiele więcej charakteru.
Wziąłem przykład z Quacka i trochę się wyrowerowałem. Piękny dzień!
Dystans w kwestii przyrządu, czy i dystansu tez? 🙂
Przyrząd, jak sądzę, podobny. A co do dystansu, to przejechałem ok 20 km. Wokół Krakowa jesień już pięknie barwi drzewa – niestety nie wziąłem nic do fotografowania…
miało byc „przykład” oczywiście 🙂
A po mnie się plącze nie piosenka o miłości, a o rekinach 🙂 Też po francusku – próbowano mnie jej nauczyć i jedyne co z tamtej nauki zostało, to właśnie pamięć o gatunku „podmiotu (nie)lirycznego”
p.s.
A w sumie to serce tam i występuje 😉
Francuska piosenka o rekinach?

Mogę prosić o jakąś podpowiedź?
Teraz już wiem
Wysłałem pytanie zanim dotarła piosenka 
Ta piosenka jest bardziej rozpoznawalna 🙂
Ale nie ma rekina
Rekina nie ma… Ale Ella jest!
Jedna Ella jest lepsza od 10 rekinów (rekinek)
Krzysztofie, dla Ciebie mam zadanie – jest taka piosenka zapamiętana z dzieciństwa… szukałam jej od lat, wczoraj znalazłam, ale te głosy gryzą mi uszy:
Jak znajdziesz inną wersję… stawiam kawę w Kuźni Oruńskiej 🙂
Kod HTTP można wprowadzać tylko, będąc zalogowanym! 🙂
No to się zalogowałam 😉
Czyżby to był „Jurkiel” (Krzysztof Jurkiewicz)?

Jeśli piosenkę wykonywał zespół „Słodki Całus od Buby” to na pewno Jurkiel!
Nie znam innej wersji ale znam wykonawcę i połowę zespołu
Przeszukałem internet…
Wygląda na to, że tą piosenkę wykonywał tylko Jurkiel.
Andrzej Starzec, który jest etatowym „śpiewaczem” piosenek o Gdańsku tego chyba nie wykonywał (chociaż to jego styl, więc wcale bym się nie zdziwił 🙂 )
Jurkiel rzeczywiście, ale zespół to już Gdańska Formacja Szantowa :0
Bezetko – France Gall ? omal jej nie zapomniałąm
Dobra, zanim mi Szef skórę przetrzepie za obciążanie serwera, jeszcze dodam duet Henryka z Irenką.. 😀
O, nie wiedziałem, że był taki duet. Pana Serokę znałemm dotąd z muzyki filmowej, m.in. do filmu „Zabij mnie, glino”.
Ojoj, Panie Q, jak ja tego duetu długo szukałam 😀 Taż ja się w pięknych oczach Henryczka… kochałam
… a oczy miał niczym Bambi
Ale utwór znałem 🙂
Henri Seroka (ur. w Belgi, syn Polaka i Niemki) współpracował z samym wielkim Ivanem Rebroffem (a tego nie wiedziałam). 😀
Nie wiedziałem o tym
Się z SzanPaństwem pożegnam, dziękując Wszystkim za śliczne piosenki i do.. wiadomo 😀 Dobranoc…
Mogę (?)jedną z piękniejszych piosenek J.Dassin w duecie z piękną Heleną ?
Przepiękna piosenka, dziękuję za przypomnienie

Może kiedyś zrobić dzień Joe Dassina?
Jestem za… Ta piosenka też bardzo ładna. Piękne głosy, piękni wykonawcy…
Niooo
Powoli, acz nieuchronnie, zbliżamy się w kierunku dobranocki.
Dzisiaj znów z Włoch, ale okazja rzadka, bo nie kompozytor, ale kompozytorka. I śpiewaczka. Barbara Strozzi była prawdopodobnie nieślubną córką weneckiego wielmoży (pochodzącego wszakże z rodu florenckiego, a następnie sjeneńskiego) Giulio Strozziego. Giulio nie miał problemu z przyjęciem jej do rodziny, a następnie z założeniem specjalnie dla niej akademii muzycznej, w której mogła się kształcić… A także z opłaceniem jej lekcji u słynnego Francesco Cavallego.
Barbara tworzyła świeckie pieśni, w tym arie i arietty w ramach wczesnych form operowych. Dzisiaj na Wyspie dość spokojna w wyrazie pieśń „Tajemny kochanek”. Sopran z towarzyszeniem teorbanu, nader liryczny!
Snów urokliwych i dających odpoczynek… przed tym niefajnym dniem na „p”.
Przy takiej kołysance miło mi będzie zasypiać…
Dobranoc, do juterka
No, na mnie już pora. Żegnam wszystkich wyspiarzy i dziękuję za miły dzień z piosenką francuską.
Do zobaczenia na kawie.
Au revoir
Już tylko lampka na rozśpiewanej, jak za najlepszych czasów, Wyspie
Dobranoc 🙂
Dzień dobry
To znów mamy poniedziałek…
Dzień dobry. Kawa przede mną, ład moralny… czy jakoś tak 😉
Myślę, że gdyby Immanuel Kant czytał wpisy wyspiarzy, to jego słynna kwestia brzmiałaby właśnie tak
Zwłaszcza o tej porze 😉 swoją drogą, ciekawe, o której wstawał.
To trudne pytanie
Z jednej strony był profesorem Uniwersytetu, więc nic go rano z łóżka nie wyganiało, z drugiej strony był bardzo pedantyczny. Popularna anegdota głosiła, że codzienne przechadzki Kanta były tak regularne, iż można było ustawiać według nich zegary. Z trzec iej strony był kawalerem, więc żona go nie wyganiała rano z łóżka, z czwartej strony surowe, luterańskie wychowanie wymagało wczesnego wstawania do pracy…
Reasumując każda interpretacja jest dobra, np. taka, że wstawał na kawę o 7.55
Zrobiłem co mogłem żeby powiązać „prawo moralne” z piciem kawy
Reasumując: mamy prawo moralne do picia kawy rano…
Myślisz jak filozof
Dzień dobry
Zalewam kawę i zapraszam na poczęstunek
Witam SzanPanów przy kawce
Dzień dobry!
Zdążyłem jeszcze?
Dobry! No chyba!
Ja jeszcze piję…
Dzień dobry

Nieco spóźniona, ale już po mentosku
Dzień dobry. Mentos, the freshmaker!
Na płuca
Witaj Mistrzu Q 😀
Ciepły pokój, łyk gorącej kawy, za oknem słońce przebija się przez chmury (szykuje się ładny dzień)…
Życie jest piękne…
Zgadza się… Słoneczko coraz jaśniejsze, ciepełko, uchylony balkon i śpiący kotek przy mnie… sielanka
… i śliczna, malowniczo szara mgła otulająca miasto i ukrywająca wszystko, co ma ono do ukrycia (i jeszcze trochę)
Dzisiaj szybko, ale też i spora lista do zrobienia i odhaczenia – na razie uciekam, będę zaglądał.
Do zobaczenia Pracusiu…
Ja też niedługo…
Kawa dopita…
Pora wracać do pracy.
dziękuję za miłe towarzystwo przy kawie
I na mnie już czas… Stwierdziłam, że w Waszym towarzystwie kawa lepiej smakuje. Za to Wam bardzo dziękuję

A teraz czas, odezwę się około południa, bo wychodzę.
Wiecie? Nie wiecie 😀 Właśnie wysłuchałam nagranego kazania z niedzielnej mszy z udziałem burmistrza i jednej radnej… W skrócie brzmiało „chwalcie nas, a ja was”.. Ależ będzie trudno się ze stołkiem rozstać… A by ich…! Nie dokończę, bo naprawdę im źle nie życzę
Wespół, w zespół…
Przekonaj więcej mieszkańców swojej gminy żeby zagłosowali na kogoś innego…
Ale się (były) burmistrz zdziwi po ogłoszeniu wyników głosowania
Trzynastu kandydatów na mieścinę, która liczy niecałe 6000 mieszkańców. Obłęd, co drugi chałupę buduje 😀
Czarno to widzę.
Wybory są anonimowe

A jeśli wybierzecie innego (lepszego) kandydata niż dotychczasowy, to budującym chałupy (może) będzie łatwiej załatwić pozwolenia w gminie
Krzysiu, im potrzebna jest kasa na wykończenie tego co już postawili w stanie surowym
Ech ten stały i pewny dochód… 😀
Aaaaa… to dużo wyjaśnia
Tak to bezrobocie napędza społeczników
Witam Wyspiarzy w kolejny ciepły i słoneczny dzień:)) Proponuję na drugie śniadanie Dalidę :))
Witaj Stateczku 😀 całkiem smaczny dodatek 😀
to przecież cały dramat 🙂 Wrócił czy tylko się śnił ? 🙂
Ja nie odtwarzałam, Wiedźminko. Widzę tylko, że piosenka z Dalidą, którą też lubię.
Zaprawdę, tekst pod filmem to jest to!
Też lubię Dalidę 🙂
Dzień dobry 🙂 kolejny dzień z Jasną Panienką – własnego domu za moment nie poznam
Odwykłaś od tego stanu rzeczy? 😉
Jak zwykle po czasie, ale pojęcia nie mają moi kochani Wyspiarze ile radości daje takie poranne czytanie sobie
Dzień dobry
Chociaż deszczowy… a przynajmniej taki zapowiadają 
Fajnie się Was czyta, ale z przesłuchaniem piosenek mam problemy. Co któraś się nie otwiera i wyskakuje mi napis, że przesyłający nie udostępnił tego utworu w moim kraju
To jest możliwe… próbuj otwierać w YouTube, albo szukaj po tytułach innych wykonań… 🙁
Jak mam czas, to próbuję. Co prawda z różnym skutkiem…
Uffff, ciężki dzień za mną,
ale dużo załatwiłam jak na moje możliwości. 
No i przegapiłem „okno”, kiedy można było iść na rower dwukołowy. Teraz muszę na zerokołowy :/ mniej radości, ale wygodniej…
Jeszcze trochę i tylko ten Ci pozostanie do „jazdy”.
Niestety. Naturalna kolej rzeczy. A potem zima – tydzień nart, aż zacznie znów być cieplej, i… znów przesiadka na dwa kółka 🙂
Raz kółka, raz deski… Masz urozmaicenie 🙂
Myślałeś może o bieżni na taśmie, żeby sobie w zimie pobiegać?
W ogóle bieganie to nie dla mnie 🙁 kolana i stopy…
A na nartach tychże nie używasz?
To jest ponoć inne obciążenie. Stopy są w ogóle usztywnione, a kolana – nie wiem. Lekarz twierdzi, że to inaczej pracuje…
Wycieraczkę czas zmienić. Są ochotnicy ? 🙂
Może jutro do kawki ktoś…
Nadeszła pora, w której winnam się pożegnać, bo jeśli nie teraz to …. Mogę się dopiero jutro obudzić 😀

Dobranoc Kochani i do… Oczywiście, że na porannej kawie 😀
Już myślałem, że czeka mnie miły wieczór na Wyspie, i okazało się, że jest tyle pilnych spraw w domu…
Dobranoc
No i proszę, mogłem wczoraj znaleźć dzisiejszego kompozytora, byłby na miejscu w związku z muzyką francuską, a tu guzik, będzie dzisiaj.
Monsieur de Sainte-Colombe to pseudonim, pod którym krył się wirtuoz violi da gamba, pochodzący z południa Francji. Niechętnie koncertował publicznie, wolał grać prywatnie, za to wraz z dwiema córkami. Wychował całe pokolenie wiolistów i pozostawił po sobie 67 (!) koncertów na dwie wiole i ponad 170 utworów na wiolę solo.
Jeden z nich poniżej – suita na violę da gamba, dwie pierwsze części. Zaskakująco dojrzała muzyka jak na barok, jeszcze zdyscyplinowana, ale bardzo emocjonalna, moim zdaniem. No i kto by powiedział, że z jednej violi tyle da się wydobyć!
Snów zaskakujących, byle przyjemnie.
Oglądałem kiedyś film o starym mistrzu violi, do którego przybył adept, i podczas nauki uwiódł mu córkę, również muzykującą. Może to był de Sainte-Colombe?
Niskie, dość szorstkie tony….a jednak niosąca nastrój viola da gamba…
Załączam kod kaganka na dobranoc:

Łagodne : dobranoc …
Dzisiaj znowu miałam okazję zobaczyć polującego myszołowa szerokoskrzydłego
Nadleciał, a całe stadko wróbli poderwało się przerażone. Oczywiście wyjrzałam przez okno… widziałam jak myszołów pogonił za jakimś ptakiem… w powietrzu tylko latały piórka… Wyszłam do ogródka. Oglądając opadłe piórka, doszłam do wniosku, że musiał skubnąć gołębia karolińskiego. Też się u mnie stołują… Wróble, czy wilgowrony są innego koloru… 
Czy ktoś zmieni wycieraczkę?


Mile spędzonego czasu na kawce również 

Ta już muli jak nieboskie stworzenie
I tak sobie pomyślałam, że już dawno Misiek nie opisywał co z tymi harpiami… Może by się tak sprężył i coś nam skrobną na ten temat
Miłego dnia Wam życzę
I oczywiście spadam na górę
Dzień dobry
Oj prawda, przydałaby się nowa wycieraczka. Ja nie mam pomysła zes rana, poczekam… 
Wiedźminka atrybutem machnie, słowo!!
Zara się w głowach rozjaśni!!!
Zapraszam na pięterko