« Governor Dodge State Park cd. Wszystko się chwieje... »

Bez miłości…



Niedziela z piosenką francuską ?  Pamiętacie jeszcze tego Pana??

179 komentarzy

  1. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Niewiele można poczytać o Pierre w polskim necie. Myślę, że jednak warto przypomnieć jego piosenki.. Emmanuelle jest chyba najbardziej znaną, chociaż… wielkim przebojem /ponoć/ była piosenka „Les Corons”, ale ja sobie nie przypominam 🙂 Może miłośnicy piłki nożnej pamiętają? 😀 Hmmm, ale takowych na Wyspie nie ma 😀 A jeżeli o piłce kopanej mowa, to dzisiaj winnam raczej, któregoś z niemieckich piosenkarzy publikować Wink

  2. Alla pisze:

    Ostatnia niedziela?? Tak ciepła w tym roku? Grzechem będzie siedzieć w domu, trzeb wykorzystać do ostatniego promyka 😀
    I ja mam zamiar tego dokonać Pleasure

  3. Kneź pisze:

    Piosenka francuska jak najbardziej! 🙂
    Jestem za! 😀
    Niestety nie rozumiem o czym oni śpiewają ni w ząb. Próbowałem translatorem parę razy – lepiej nie. 🙂

    Happy

    • Bożena pisze:

      Sądząc po widoczkach, najprawdopodobniej o miłości Pleasure

    • Alla pisze:

      Żabojady tylko o miłości i rozstaniu Happy-Grin

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Czasem jeszcze o Paryżu… W końcu według Francuzów to najważniejsze miasto świata Happy-Grin

        • Alla pisze:

          Będąc… nastolatką marzyłam, żeby zobaczyć Paryż na własne śliczne, młode oczęta All-I-See-is-Love
          Zobaczyć… Paryż i umrzeć… No i co z tego, że Goethe pisał o Neapolu Happy-Grin

          • Krzysztof z Gdańska pisze:

            Warto tam jechać! Pleasure Byłem w Paryżu… razy i ciągle chętnie tam wracam. Obecnie, dzięki tanim liniom lotniczym jest to proste, łatwe i przyjemne…
            Niedościgłe marzenie z czasów PRL „jeździć na kawę do Quartier Latin” powoli się ziszcza Delighted

            • Alla pisze:

              W takim razie; masz Pan szczęście, czas i pieniądze Delicious

              • Krzysztof z Gdańska pisze:

                Allu, ma cherie.
                To nie jest kwestia pieniędzy, tylko nastawienia…
                Jakby zaplanować wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem, to krótki wypad na kawę do Paryża (tanimi liniami lotniczymi) kosztowałby porównywalnie z dwuosobowym wyjściem do eleganckiej restauracji w Polsce. Roses-are-red
                Ostatnio za 2 dniowy wyjazd do Paryża zapłaciłem ok. 200 zł, czyli kwotę porównywalną z mandatem za jazdę bez biletu w Gdańsku (a przyjemności dużo więcej) Wink

                • Alla pisze:

                  No tak, jeśli nie wpuszczę Męża za kierownicę, to mandatów płacić nie będę? I zaoszczędzę rocznie około 500 zeta Happy-Grin
                  I też mogę lecieć! Sama Wink

        • Kneź pisze:

          No nie, czasami jeszcze zdarzało się o Warszawie albo i o Moskwie. 🙂

          Ależ ja lubię te piosenki! Happy

          • Krzysztof z Gdańska pisze:

            Ta ostatnia piosenka (Nathalie) potwierdza tezę Alli jest to bowiem piosenka „o miłości i rozstaniu” z elementami Moskwy w tle Delighted

            Ja bym ją raczej nazwał „piosenka o tym, że nie należy pić alkoholu z nieznajomymi” Overjoy

          • Eva70 pisze:

            Pamiętam występ Marie Laforet w TVP z konferansjerką nieodżałowanego Lucjana Kydryńskiego, miłośnika i znawcy piosenki francuskiej, którą to piosenkę sama też bardzo lubię, może nawet bardziej niż inne. Z pewnością było to w latach 70. ubiegłego wieku, bo śpiewała wtedy swój największy przebój „Viens, viens”, którego melodię zapamiętałam natychmiast, co nieczęsto mi się zdarza, śpiewała też tę piosenkę o Warszawie. Długie lata nic o tej pieśniarce i aktorce nie wiedziałam, dopiero dzięki internetowi odkryłam ją na nowo.
            Dużo częściej w PRL nadawano w radio Gilberta Becaud, występował też w Polsce kilkakrotnie i łatwiej było o jego płyty.
            Dzięki Kneziu za przypomnienie tych piosenkarzy, zwłaszcza Marie Laforet, która na dodatek jest piękną kobietą. Piszę jest, choć ma już swoje lata, bo zwykle kobiety o jej urodzie pięknie się starzeją.

          • Krzysztof z Gdańska pisze:

            Szanowny Kneziu
            Przesłuchałem właśnie piosenkę „Natahalie” i okazuje się, że jakaś „cenzura” wycięła jej fragment opisujący przygody autora w akademiku pięknej Nathalie Delicious żeby było ciekawiej „wycinka” nie dotyczyła scen erotycznych Censored tylko opisu popijawy autora z radzieckimi studentami, po której „film mu się (prawie) urwał” Brutal
            Czyżby straż moralności?

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Uczyłem się tej piosenki w szkole, dlatego znam ją na pamięć. Cool
              Wycięty fragment brzmiał następująco: (cytuję z pamięci)
              dans sa chambre a l’Universite, une bande d’etudiant l’attandait impassiament. On a rit, on a beaucoup parle, ils voulent tous savoir, Nathalie traduisait
              Moscou, les plaines d’Ukraine, et Les Champs Elysees on a tous melange et on a chante, et puis ils ont debouche on rions a l’avance, le champagne de France et on a dance…(tu następuje solówka na bałałajce 🙂 )

              • Tetryk56 pisze:

                Co na to mają powiedzieć niefrankofońscy Wyspiarze? Cry

                • Bożena pisze:

                  Rzucić na tłumacza Wink1

                • Quackie pisze:

                  Bożenko, używanie automatycznego tłumacza wiąże się z ryzykiem… Przed użyciem zasięgnij opinii lekarza lub farmaceuty 🙁

                • Krzysztof z Gdańska pisze:

                  Słusznie, przepraszam Who-s-the-man W związku z tym krótkie streszczenie wyciętego fragmentu: Autor idzie ze swoją przewodniczką (Nathalie jest przewodniczką Francuza po Moskwie) do jej pokoju w akademiku, tam już czekają studenci, którzy (jak to w kraju „za żelazną kurtyną”) wszystkiego chcą się dowiedzieć o Francji i Europie Zachodniej. Przy okazji opowiadają o ZSRR (o równinach Ukrainy). W trakcie spotkania trwa popijanie French (Szampana, oraz innych trunków, nie wymienionych z nazwy) Beer , potem tańce i śpiewanie (czyli normalna impreza w akademiku)…
                  Na koniec wszyscy przyjaciele (po tylu kieliszkach autor był już „przyjacielem” z całą grupą) Cheers wyszli śmiejąc się na pożegnanie Buziak i autor został sam na sam z Nathalie…
                  Co robili nie wiadomo ale na pewno nie rozmawiali o Rewolucji Październikowej… Wink

                • Wiedźma pisze:

                  Zobowiązać Krzysia do tłumaczenia !:) Bo juz bardzo dobrze wiemy, że ma język francuski w małym paluszku Wink

                • Bożena pisze:

                  Najlepiej pewnie psychiatry Quacku? Wink

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Kneziu
      Piosenka (Toi, Qui Dors) jest dość smutna (tak ją odbieram).
      W dużym skrócie piosenkarka patrzy na swojego partnera, który śpi obok i rozmyśla nad ich związkiem…
      Na końcu (jeśli dobrze zrozumiałem) stwierdza, że jak już słońce wstanie to partner się obudzi bez niej…

  4. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 Ładnie zaczęła mi sie niedziela – od jajecznicy z parówką, bo tak lubi moja Panienka… Happy-Grin.. A potem już było zbieranie kasztanów…

  5. Wiedźma pisze:

    Rose od Panienki dla Wyspiarzy. Zafascynowały ją zazulki 🙂

  6. Bożena pisze:

    Również i ode mnie dla Jasnej Panienki Roses

  7. Tetryk56 pisze:

    Dzień dobry!
    Jak się dobrze wsłuchać, to idzie trochę zrozumieć, jak uczył nas Jacek Fedorowicz:

  8. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Bonjour
    Quelle agreable sourprise dans le dimanche-matin!

    Jaka miła niespodzianka w niedzielny poranek Delighted

    • Alla pisze:

      Ooo, mamy tłumacza Delighted
      Bonjour, Monsieur Christophe 😀 (poprawnie?? ) Amazed
      Prosimy swoją ulubioną piosenkę dodać Delighted

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Oj tam, oj tam… Wink
        Po prostu znam francuski i lubię Francję Delighted

        A na razie posłuchajmy sobie Pierre’a Blanchet’a

        • Wiedźma pisze:

          …. wklej link do piosenki, o resztę zadbamy 🙂 Delighted

          • Krzysztof z Gdańska pisze:

            Jestem mało komputerowy

            • Krzysztof z Gdańska pisze:

              Jak widać… (nie ten klawisz nacisnąłem) Cry-Out
              Dlatego od pewnego czasu próbuję… i nic mi nie wychodzi
              Joe dassin – Les Champs Élysées

              • Wiedźma pisze:

                No to jeszcze i to – ” kultowe przeciez ” 🙂

                • Krzysztof z Gdańska pisze:

                  Ech… rozmarzyłem się…
                  Tą piosenkę śpiewali najlepsi piosenkarze francuscy od Edith Piaf poczynając… Buziaczki

              • Krzysztof z Gdańska pisze:

                Dla słabo znających francuski krótkie streszczenie piosenki Champs Elysees (poradnik podrywacza) Wink
                Autor chodzi sobie rankiem po Champs Elysees, pełen radości do świata zagaduje przechodniów. Wśród zagadniętych jest pewna panienka (chyba panienka) Star Struck która zaprasza autora na wieczorny koncert w klubie undergroundowym. Tam spędzają noc a po nocy wychodzą zakochani na Champs Elysees In Love posłuchać ptaszków (śpiewających oczywiście o miłości).
                Ciepły głos Joe Dassin’a dopełnia reszty Happy-Grin

                • Wiedźma pisze:

                  Przemyślałam Twój wpis o stosunku do hymnu…. to nie jest kwestia cywilizacji ! To, wg mnie, jest sprawa osadzenia w tożsamości, ” we własnej skórze”. Francuzom nawet państwo Vichy nie zaszkodziło na samopoczucie. My – ciągle jesteśmy niepewni siebie, bez dystansu do własnej historii i jednak stąd się wywodzi ” świętości nie szargać „….

  9. Alla pisze:

    Ale cudnie grzeje, u Was też??? Happy-Grin

  10. Quackie pisze:

    Dzień dobry! W Bydgoszczy i Trójmieście jednak złota polska jesień się powoli kończy. Już nie tak ciepło jak wczoraj.

    Francuska piosenka zawsze była specyficzna. A to Gainsbourg z p. Birkin, a to Brassens (również w polskich przekładach Zespołu Reprezentacyjnego), a to przejmująca Edith Piaf… To, co do mnie docierało, zawsze było „jakieś”, nigdy nie pozostawiało mnie obojętnym, czego nie potrafię powiedzieć o popowej muzyce angielskiej.

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Kwaku ! Tak, ja również uważam, że francuska piosenka ma w sobie ” to coś „…. 🙂

      • Max pisze:

        Wszystko co francuskie , ma w sobie to coś …miłość z otoczką francuską ,to czysta poezja …. Czy podczas licznych podróży zaczepił pan o Paryż ? Ależ oczywiście , bawiłem tam wielokrotnie , zwłaszcza na degustacji doskonałych francuskich win . I jaka jest pańska opinia o tych trunkach ? Osobiście uważam , że jednym z najlepszych francuskich win , jest spirytus . Jest bardzo lekki , aromatyczny i nie szkodzi na zdrowiu ….Dobry wieczór Wyspiarzom 🙂

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry mistrzu Q
      Piosenka francuska ma wiele odcieni.
      Można jej słuchać w radości, w smutku, w melancholii i gdy potrzebujemy „kopa” do działania.
      Dlatego nigdy się nie nudzi! Happy

      • Quackie pisze:

        Ano ma, ale w przeciwieństwie do angielskiej i/lub amerykańskiej jakoś nie docierały do nas jej bardziej błahe utwory. No, może swego czasu Vanessa Paradis, ale to pojedyncze rzeczy. Bo już np. taka Mylene Farmer, mimo że wzorowana na amerykańskich gwiazdach, miała o wiele więcej charakteru.

  11. Tetryk56 pisze:

    Wziąłem przykład z Quacka i trochę się wyrowerowałem. Piękny dzień!

  12. Bezetka pisze:

    A po mnie się plącze nie piosenka o miłości, a o rekinach 🙂 Też po francusku – próbowano mnie jej nauczyć i jedyne co z tamtej nauki zostało, to właśnie pamięć o gatunku „podmiotu (nie)lirycznego” Happy-Grin

    p.s.
    A w sumie to serce tam i występuje 😉

  13. Alla pisze:

    Dobra, zanim mi Szef skórę przetrzepie za obciążanie serwera, jeszcze dodam duet Henryka z Irenką.. 😀

  14. Alla pisze:

    Henri Seroka (ur. w Belgi, syn Polaka i Niemki) współpracował z samym wielkim Ivanem Rebroffem (a tego nie wiedziałam). 😀

  15. Alla pisze:

    Się z SzanPaństwem pożegnam, dziękując Wszystkim za śliczne piosenki i do.. wiadomo 😀 Dobranoc…
    Mogę (?)jedną z piękniejszych piosenek J.Dassin w duecie z piękną Heleną ?

  16. Quackie pisze:

    Powoli, acz nieuchronnie, zbliżamy się w kierunku dobranocki.

    Dzisiaj znów z Włoch, ale okazja rzadka, bo nie kompozytor, ale kompozytorka. I śpiewaczka. Barbara Strozzi była prawdopodobnie nieślubną córką weneckiego wielmoży (pochodzącego wszakże z rodu florenckiego, a następnie sjeneńskiego) Giulio Strozziego. Giulio nie miał problemu z przyjęciem jej do rodziny, a następnie z założeniem specjalnie dla niej akademii muzycznej, w której mogła się kształcić… A także z opłaceniem jej lekcji u słynnego Francesco Cavallego.

    Barbara tworzyła świeckie pieśni, w tym arie i arietty w ramach wczesnych form operowych. Dzisiaj na Wyspie dość spokojna w wyrazie pieśń „Tajemny kochanek”. Sopran z towarzyszeniem teorbanu, nader liryczny!

    Snów urokliwych i dających odpoczynek… przed tym niefajnym dniem na „p”.

  17. Bożena pisze:

    Przy takiej kołysance miło mi będzie zasypiać…
    Dobranoc, do juterka Buziaczki

  18. Krzysztof z Gdańska pisze:

    No, na mnie już pora. Żegnam wszystkich wyspiarzy i dziękuję za miły dzień z piosenką francuską.
    Do zobaczenia na kawie.

    Au revoir Hmmm

  19. Wiedźma pisze:

    Już tylko lampka na rozśpiewanej, jak za najlepszych czasów, Wyspie Whistling


    Dobranoc 🙂

  20. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To znów mamy poniedziałek…

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Kawa przede mną, ład moralny… czy jakoś tak 😉

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Myślę, że gdyby Immanuel Kant czytał wpisy wyspiarzy, to jego słynna kwestia brzmiałaby właśnie tak Overjoy

      • Quackie pisze:

        Zwłaszcza o tej porze 😉 swoją drogą, ciekawe, o której wstawał.

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          To trudne pytanie Wink Z jednej strony był profesorem Uniwersytetu, więc nic go rano z łóżka nie wyganiało, z drugiej strony był bardzo pedantyczny. Popularna anegdota głosiła, że codzienne przechadzki Kanta były tak regularne, iż można było ustawiać według nich zegary. Z trzec iej strony był kawalerem, więc żona go nie wyganiała rano z łóżka, z czwartej strony surowe, luterańskie wychowanie wymagało wczesnego wstawania do pracy…
          Reasumując każda interpretacja jest dobra, np. taka, że wstawał na kawę o 7.55 Delighted

  22. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Zalewam kawę i zapraszam na poczęstunek French

  23. Tetryk56 pisze:

    Dzień dobry!
    Zdążyłem jeszcze?

  24. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Nieco spóźniona, ale już po mentosku Wink

  25. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Ciepły pokój, łyk gorącej kawy, za oknem słońce przebija się przez chmury (szykuje się ładny dzień)…
    Życie jest piękne… Smile

  26. Quackie pisze:

    Dzisiaj szybko, ale też i spora lista do zrobienia i odhaczenia – na razie uciekam, będę zaglądał.

  27. Alla pisze:

    Wiecie? Nie wiecie 😀 Właśnie wysłuchałam nagranego kazania z niedzielnej mszy z udziałem burmistrza i jednej radnej… W skrócie brzmiało „chwalcie nas, a ja was”.. Ależ będzie trudno się ze stołkiem rozstać… A by ich…! Nie dokończę, bo naprawdę im źle nie życzę Wink

  28. korab1 pisze:

    Witam Wyspiarzy w kolejny ciepły i słoneczny dzień:)) Proponuję na drugie śniadanie Dalidę :))

  29. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry 🙂 kolejny dzień z Jasną Panienką – własnego domu za moment nie poznam Happy-Grin

  30. Wiedźma pisze:

    Jak zwykle po czasie, ale pojęcia nie mają moi kochani Wyspiarze ile radości daje takie poranne czytanie sobie Buziaczki

  31. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin Chociaż deszczowy… a przynajmniej taki zapowiadają Pleasure

  32. miral59 pisze:

    Fajnie się Was czyta, ale z przesłuchaniem piosenek mam problemy. Co któraś się nie otwiera i wyskakuje mi napis, że przesyłający nie udostępnił tego utworu w moim kraju Worry

  33. Bożena pisze:

    Uffff, ciężki dzień za mną, Tired ale dużo załatwiłam jak na moje możliwości. Wink

  34. Quackie pisze:

    No i przegapiłem „okno”, kiedy można było iść na rower dwukołowy. Teraz muszę na zerokołowy :/ mniej radości, ale wygodniej…

  35. Wiedźma pisze:

    Wycieraczkę czas zmienić. Są ochotnicy ? 🙂

  36. Alla pisze:

    Nadeszła pora, w której winnam się pożegnać, bo jeśli nie teraz to …. Mogę się dopiero jutro obudzić 😀
    Dobranoc Kochani i do… Oczywiście, że na porannej kawie 😀
    I-m-in-love

  37. Quackie pisze:

    Już myślałem, że czeka mnie miły wieczór na Wyspie, i okazało się, że jest tyle pilnych spraw w domu…

  38. Quackie pisze:

    No i proszę, mogłem wczoraj znaleźć dzisiejszego kompozytora, byłby na miejscu w związku z muzyką francuską, a tu guzik, będzie dzisiaj.

    Monsieur de Sainte-Colombe to pseudonim, pod którym krył się wirtuoz violi da gamba, pochodzący z południa Francji. Niechętnie koncertował publicznie, wolał grać prywatnie, za to wraz z dwiema córkami. Wychował całe pokolenie wiolistów i pozostawił po sobie 67 (!) koncertów na dwie wiole i ponad 170 utworów na wiolę solo.

    Jeden z nich poniżej – suita na violę da gamba, dwie pierwsze części. Zaskakująco dojrzała muzyka jak na barok, jeszcze zdyscyplinowana, ale bardzo emocjonalna, moim zdaniem. No i kto by powiedział, że z jednej violi tyle da się wydobyć!

    Snów zaskakujących, byle przyjemnie.

  39. Wiedźma pisze:

    Załączam kod kaganka na dobranoc:

    Łagodne : dobranoc … I-m-in-love

  40. miral59 pisze:

    Dzisiaj znowu miałam okazję zobaczyć polującego myszołowa szerokoskrzydłego Happy-Grin Nadleciał, a całe stadko wróbli poderwało się przerażone. Oczywiście wyjrzałam przez okno… widziałam jak myszołów pogonił za jakimś ptakiem… w powietrzu tylko latały piórka… Wyszłam do ogródka. Oglądając opadłe piórka, doszłam do wniosku, że musiał skubnąć gołębia karolińskiego. Też się u mnie stołują… Wróble, czy wilgowrony są innego koloru… Worry

  41. miral59 pisze:

    Czy ktoś zmieni wycieraczkę? Please
    Ta już muli jak nieboskie stworzenie Wink
    I tak sobie pomyślałam, że już dawno Misiek nie opisywał co z tymi harpiami… Może by się tak sprężył i coś nam skrobną na ten temat Pleasure
    Miłego dnia Wam życzę Happy-Grin Mile spędzonego czasu na kawce również Delicious
    I oczywiście spadam na górę Spanko

  42. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Oj prawda, przydałaby się nowa wycieraczka. Ja nie mam pomysła zes rana, poczekam… Sad

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)