Miś i Harpie.
W mig uzbrojeni po zęby otoczyli Harpię, która syczała i parskała jak rozwścieczona kotka, wszelka broń palna, sieczna i magiczna została wymierzona w jej pierś, dodatkowo Mirella oślepiała ją strzelającym bez ustanku fleszem, a Cindy bojowo wzniosła pantofelek z wycelowanym w Harpię obcasem.
– Jakim cudem jeszcze żyjemy – po chwili odezwała się Czarodziejka – to Pierwotna, jedna z pięciu sióstr, jej moc jest niewyobrażalna wręcz, mogłaby nas unicestwić zmarszczeniem brwi.
– Nie tak szybko – chrząknął Kapitan – ten statek został zbudowany wedle wszelkich znanych i nieznanych anty magicznych reguł, te plafony na ścianach, obrazy i wymyślne witraże w bulajach, dziwne koło do lądowania śmigłowców na pokładzie, to nic innego tylko enochiańskie sygile, które zaprojektował sam Metatron, kierując się bożym przesłaniem, jacht jest kompletnie odporny na wszelką magię w tym na magię Harpii, po prostu magia nie działa na jego pokładzie…
– Poza tym – Lord W. wszedł mu w słowo – obiecała, że będzie grzeczna – uśmiechnął się złowieszczo i wwiercił spojrzenie w stworzenie pod stołem.
– Zabierzcie ode mnie tego demona!!! – Harpia rozdarła się na cały regulator – zrobię wszystko co chcecie, tylko niech ten diabeł pasiaty się do mnie nie zbliża!!!
– Ciekawe – Rumak opuścił dryling i podrapał się po nosie – cóżeś waćpan uczynił temu stworzeniu, że trzęsie się jak silikonowe cycki?
– Nic wielkiego, zaczęła wierzgać, to wsadziłem ją parę razy na stos zamiast Sydonii von Borck i zdejmowałem kiedy tylko zaczęły jej podeszwy skwierczeć, jak mówiłem, czas jest najprostszą rzeczą.
– Mam zabezpieczone sygilami przed magią kajdany na nogi i ręce, połączone dodatkowo z obręczą na szyję, nawet sami bogowie ich nie zerwą, zaraz przyniosę – usłużnie powiedział Kapitan.
Po chwili Harpia została wywleczona spod stołu i wprawnie skuta jak członek chain gangu.
– Narada – zadysponował Rumak – przykujcie toto do barierki na pokładzie.
– Momencik – Misiek spojrzał Harpii wprost w dzikie oczy – jak masz na imię?
Harpia przez chwile mocowała się ze swoim ego i spasowała – Podarge.
Max wyprowadził Harpię, a towarzystwo zebrało się przy stole w salonie.
– To zupełnie nowa jakość – odezwał się Dziadek wyraźnie podekscytowany.
– Dalej nie mamy bladego pojęcia jak zabić Pierwotną, z przekazów wiemy, że żadna broń nie jest w stanie uczynić jej krzywdy, jest istotą niemal doskonałą, równą bogom – rozłożyła ręce Czarodziejka
– Musi być jakiś patent Misiek, dzwoń do Mistrza – rzucił Rumak.
Mentalne połączenie z Mistrzem nastąpiło niemal natychmiast – Gratuluję postępów – zadudnił im w głowach głos Mistrza – nic nie musisz tłumaczyć, jestem na bieżąco – zgasił Miśka natychmiast – Harpie jako córy Taumasa i Elektry, siostry bogini Iris, faktycznie były nie do zabicia, ale to czas przeszły dokonany, starzy bogowie wypadli z obiegu, a nowy Bóg Jahwe podporządkował wszelkie potworne relikty Lilith, pierwszej Matce, jak mówi pismo:
Zdziczałe psy spotkają się z hienami
i kozły będą się przyzywać wzajemnie;
co więcej, tam Lilith przycupnie
i znajdzie sobie zacisze na spoczynek.
Tam się wąż gnieździć będzie i znosić jaja,
wysiadywać młode i zgarniać je pod swój cień.
Tam i sępy się zlecą,
nie będą patrzeć szukając jeden drugiego. [Iz 34,14]
Kreatury Lilith da się unicestwić na co najmniej 3 sposoby, ognistym mieczem archanioła Michała, kołkiem wystruganym z krzyża na którym zmarł prorok Jeszua Ha-Nocri zamoczonym w krwi Gorgony i pierwotnym ostrzem, czyli narzędziem przy pomocy którego Kain zabił Abla. Dwa pierwsze narzędzia są praktycznie nieosiągalne, Michał jest z Lucyferem w ustawicznym starciu, które trwa już 5 tysięcy lat i końca nie widać, bo głąby piorą się bez wytchnienia i żaden jeszcze nie uzyskał przewagi nawet o włos w tej bratobójczej walce, kołków z krzyża jest tyle, że można by wybudować płot wokół Chin w zastępstwie muru, ale krwi Gorgony, ani na lekarstwo, Herakles zużył ją co do kropelki, ale pierwotne ostrze Kaina jest osiągalne, leży na dnie morza, całkiem niedaleko od waszego miejsca zakotwiczenia, prześlę wam koordynaty, muszę jednak uprzedzić, że samo posiadanie ostrza nie gwarantuje sukcesu, jest kilka uwarunkowań jego użycia, ale o tym później. Mistrz zerwał połączenie.
– Tja – zaszczebiotał Skowronek – kupiłby całą wieś, ale pieniądze gdzieś – na dnie morza? A co my jakieś paprykarze jesteśmy czy inne połykacze, żeby nurkować do dna?
– Na wyposażeniu łodzi są głębinowe skafandry nurkowe, damy radę – powiedział Kapitan – zajmę się tym osobiście – mrugnął do Miśka.
– Warto by teraz dokonać zwiadu wyspy, Harpia już nam nie zagraża – powiedziała Pani B. – zgłaszam się na ochotnika.
– Nie ma takiej potrzeby – Lord W. wzruszył ramionami – byłem tam przed chwilą, Harpie pospiesznie ewakuowały się na Krakenie w kierunku północnym, a reszta poszła w rozsypkę i każdy kombinuje na własną rękę jak się z wyspy wydostać. Za godzinę, dwie całkiem opustoszeje, bez głowy organizm przestał funkcjonować.
– Pięknie braciszkowie moi… i siostrzyczki – szybko dodał Rumak pod spojrzeniem dziewczyn – to co nam teraz czynić wypada?
– Poczekamy aż Kapitan wyłowi nóż, ostrze, czy czymkolwiek to jest, a w między czasie weźmiemy Harpię na przesłuchanie – powiedział Dziadek.
– I krzesłem ją, krzesłem!!! – zapalił się Misiek – mogę być oprawcą? To znaczy czy mogę przeprowadzić interrogację?
– No, no, nie popisuj się tutaj, bo zaraz sam w rogi zarobisz – Rumak błysnął zębiskami – ja ją przesłucham z wrodzoną mi delikatnością i taktem.
– Znaczy się – Misiek poczochrał się po łepetynie – na dzień dobry postrzelisz ją w kolano?
– Ale delikatnie – Rumak dumnie wypiął pierś.
– Cholera jasna, a poszli mi stąd! – Czarodziejka była wyraźnie zła – rodzaj męski wychodzi, zostają dziewczyny i Lord, no jazda mi stąd pókim dobra! – Max! Dawaj Harpię!!!
Rumak, Dziadek, Max i Misiek z wyraźnym ociąganiem wyszli z salonki. Po wyjściu natychmiast przyłożyli uszy do drzwi. Długą chwile ciszy przerwały podniesione głosy kobiece, ale drzwi były zbyt grube, żeby z gwaru wyodrębnić treść rozmowy.
– Baby – parsknął Rumak półgłosem – za miękkie są do tej roboty.
– Złaź mi z pleców – wysapał Misiek – tonę ważysz klocu – obrócił wzrok do góry i spostrzegł, że tworzą piramidę, której on stanowił podstawę, a Dziadek szpic. Strącił nagłym wierzgnięciem pasażerów z garba i stwierdził – nic tu po nas, musimy czekać. Siedzieli z ponurymi minami w jadalni, kiedy wszedł całkowicie przemoczony Kapitan, bez słowa wyjął z zanadrza zawiniątko i położył je na stole.
– Czy to jest to co myślę? – Misiek spojrzał na Kapitana, który krótko skinął głową.
Dziadek sięgnął po zawiniątko ukratkiem i zaczął je niecierpliwie rozpakowywać. Po chwili trzymał w ręce dziwaczny oręż, dolną szczękę długą na stopę, jakiegoś zwierzęcia, krawędź szczęki była wyostrzona niczym brzytwa, góra najeżona zębiskami na cal długimi, całość osadzona w rękojeści z rogu. Dziadek ze świstem przeciął powietrze młynkując ostrzem.
– Robi wrażenie, co? – powiedział zachwycony.
– Daj spróbuję – Misiek wyciągnął do Dziadka pazerną rękę, wziął podaną broń, dziwiąc się jej wadze, kość powinna być lekka jak piórko, tymczasem ta zaciążyła mu w dłoni, rękojeść idealnie leżała i Misiek poczuł natychmiastową potrzebę wypróbowania ostrza. Z rozmachem ciął stojące opodal krzesło, ostrze zasyczało i krzesło rozpadło się wzdłuż na dwie połowy, jak cięte laserem.
– Super zabawka – Misiek przycisnął ostrze do piersi i zanim ktoś zdążył zaprotestować, podzielił jadalnię na pół rąbiąc wszystkie sprzęty, nie oszczędził nawet sztucznych palm stojących w katach Sali – Mniamniuśne!
Z własnej i nieprzymuszonej woli 🙂

I B. DOBRZE!

A teraz ukrywaj się przed Lordem W.!
Że niby babskiego króla z Niego zrobiłem? To z czystej zazdrości jeno 🙂

Miśku ! Jesteś Wspaniały ! Superowy odcinek….
szczerze się ubawiłam !
Z chętnością dołączę do tych pokłonów


Miśku!!! Jesteś wielki!!! I nie mam na myśli wymiarów (bo ich nie znam)
Aaa! To mamy własne superkino w piątkowy wieczór 😀
Dobry wieczór, tak na marginesie.
Delikatność Rumaka wprawiła mnie w zachwyt. Pierwotne ostrze, no tak, w końcu za Kaina i Abla kuźni jeszcze nie było, więc… Pełna logika!
Chylę czoła!
I to mnie zawsze powala, zwracasz Mistrzu uwagę na szczegóły, które są dla mnie czarną magią z logika zawsze jestem na bakier, raz mi się udało, ale to wyjątek od reguły tylko 🙂 🙂
Zawsze, nie zawsze… Przecież wszystko się zgadza, a już zwłaszcza następstwo wydarzeń historycznych, w wyniku których tego się nie dało używać, a tamto nie działało 😉
Dobrej nocy życzę, gość w dom i nie ma kołaczy 🙂 🙂
Dziękuję Misiu za humanitarną rolę Maxa w batalii z Harpiami . Poprawiłeś mi humor na dobranoc .Dziękuję bardzo .
Witaj, Maksiu! 🙂
Zawsze do usług Max 🙂 🙂
Jooo…
Witaj Maxiu 
Joooo !!! Dziękuję Wyspiarzom za miłe słowa . Tyle o poranku … Wrócę wieczorem na podsumowanie dnia .Dooo…
Będę wiernie czekać na Twój powrót!! Niczym Penelopa
Dobrze wiesz, jak bardzo uradowałby się, Twoim widokiem, Rumak. A On zagląda na Wyspę (!!!), na pewno
Tak jest, wracaj do nas Maxiu, koniecznie
Jak miło Cię widzieć Maksiu!!!

Mam nadzieję, że już wróciłeś na stałe
Witaj Maksiu ! A mnie Ty poprawiłeś humor, bo się pojawiłeś ! Całuski na powitanie !
Brawo
Ale ten Misiek jest żądny krwi, brutal… 
Nie przypuszczałam, że podczas czytania Harpii, sięgnę po Biblię
Tak, też mnie to zastanowiło. W sumie Harpie to prawdziwa wędrówka przez kultury i motywy, nawet jeśli Misiek twierdzi, że komponuje je ad hoc!
Przekrój jest duży – ale parę mitologii jeszcze pozostało 🙂 I pięknie, będzie co czytać
Za to, między innymi, lubiłam Sapkowskiego – za to zręczne łączenie różnorodności 🙂
Nawet ten tekst się zgadza…
Dobrej nocy i przyjemnych snów, bez złośliwych Harpii
Za kolejną dobranocką podążyłem na Wyspy Brytyjskie.
Thomas Ravencroft był muzykiem i teoretykiem muzyki, pozostawił po sobie oprócz ..dziestu dzieł dwa tomy rozważań na jej temat. Absolwent Cambridge (więc ewentualni absolwenci Oksfordu wiedzą, z kim mają do czynienia), chórzysta u św. Pawła, a jeżeli chodzi o własne dzieła – kompozytor inspirowany muzyką ludową (którą kolekcjonował na ulicach, w karczmach itp. publicznych miejscach).
Dzisiaj na Wyspie – piosenka „I kto jest teraz głupcem?”, śpiewana na głosy. Chociaż to jeszcze nie w pełni barokowa polifonia, nadaje się całkiem całkiem.
Snów sprawiedliwego.
Skoro dobranocki już wysłuchaliśmy – i mamy się nad czym zastanowić w razie bezsenności – a Wiedźminka zalatana i z atrybuta nie schodzi, zapalam magiczną lampkę w jej zastępstwie.

Dobrych snów!
Dzień dobry, a to niespodzianka
Cholera jasna 😉 mieszanka kultur, cytaty z Rumaka dosłowne 😀 No, ale…(wspólne) długie lata pracy w…terenie 😉 😀
A Harpia Podarge miała przecie kontakty z Zefirkiem (nie mylić z papierosami, które mnie w nałóg wpędziły ;)) w wyniku onych bardzo bliskich i owocnych kontaktów narodziła się dwójka dzieci. Znaczy, Podarge – żyć musi!!!
Hmm, ona wiatropylna, zdaje się, była. Ech te zachodnie wiatry
Gratuluję Misiaczku; kolejnego fantastycznego odcinka
Dzień dobry
I tym radosnym akcentem witam Wyspiarzy w sobotni poranek 
Witaj Pani B
znaczy Poranna Pani 
Cytrynka wypita??? 😀
Oczywiście że wypita. Od tego rozpoczynam dzień
Już nawet śniadanko wszamane 
Dzień dobry, ale tylko się przywitam i zaraz wybywamy, gdyż albowiem czeka nas spotkanie towarzyskie przez większą część dnia. Towarzyskie, więc właśnie nie wiem, czy będzie co opisywać. Może?
Zatem aczkolwiek życzę Ci pięknego dzionka
Witam i zarazem odmeldowuję się do jutra – jedziemy na małe spotkanie w Jurze 🙂
Jak wrócę, to będę zaglądał – i może też coś do opisania się znajdzie…
Udanej wyprawy Ukratku! Z podziękowaniem za zastępstwo!
Dzień dobry
! Dziś już spokojniej, więc z przyjemnością poczytam Harpie…. retrospektywnie 🙂
Słoneczne i ciepłe pozdrowienia wyspiarzom z Górnego Śląska :)))
Wzajemnie pozdrawiamy Górny Śląsk, a zwłaszcza jego Przedstawiciela
Dzień dobry 🙂 I do popotem, jadę na grzyby 🙂 🙂
Witaj Miśku – grzybiarzu
🙂 Popadało, pełnia była, powinny rosnąć ino szum po lesie 🙂
Wielkopolska też pozdrawia Górny Śląsk, oczywiście na pierwszym miejscu, ma się rozumieć pewnego jego Mieszkańca, tzw. Stateczka
Dużo nazbieraj Miśku, mogą być same borowiki
A na ryby nikt???
Nasz Rumak pewnie wybrałby się na ryby… gdyby mógł…
Może kija moczy nad Odrą lub Bugiem… wśród swoich kamratów (??) „…. bez uścisku dłoni i bez słowa..” (S.J.)
Jeśli ma już pilota, to na pewno…
Dziędobry !
Wygląda na to ,że faceci wybyli i tylko kobitki zostały na posterunku !
A więc witajcie Dziewczynki !



Czekoladkami częstuję co to je wczoraj dostałam , jako,że kolejny rok…. życia trzeba zacząć
Ale ja tylko udaję,że się smucę, bo ponieważ .. dobrze mi jest, a zdrowotnie ( puk puk puk – w niemalowane ) lepiej mi niż np 15 lat temu.. No więc czym się tu smucić????
Witaj Maniu!!!


Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!! I obyś to swoje zdrówko utrzymała jak najdłużej
Twoje zdrowie (chociaż u mnie jeszcze za wcześnie na toasty 😉 )
Dziękuję Miralko ! Towarzyszę Ci szampankiem !
(Wirtualnie ) 
Ja też piję Twoje zdrowie tylko wirtualnie, bo mam w planach jazdę samochodem (zakupy
) , a po alkoholu (w realu) o jeździe nie byłoby mowy 
Twoje nieustające! Oczywiście
Sto lat… To za mało! Sto dwadzieścia co najmniej
Oczywiście w doskonałym zdrowiu i kondycji

Dziękuję pięknie ! Myślę ,że i sto wystarczy, byle w zdrowiu !
Maniu – kwitnij nam urokliwie…. i w zdrowiu i radości !
A tak w ogóle, to dzień dobry
Witaj Pani zza Wielkiej Wody

Fotki są??? Po tym strzelaniu bez ustanku fleszem
Witaj Skowroneczku



Fotek mam tyle, że wystarczyłoby na cały rok oglądania
Trochę gorzej z fotkami Harpii. Są zupełnie niefotogeniczne
A poza tym, przecież strzelałam tylko fleszem, o robieniu zdjęć nie było mowy…
Jak to????! Kronikarzu??? Nic nie uwieczniłaś ???
A tak wiwogóle, to wczorajsza wycieczka była całodniowa. Tak wyszło
Chciałam wyjechać o 7, ale Sara poprosiła, żebyśmy pojechały godzinę później. Jak stwierdziła, jest na wakacjach i nie chce wstawać za wcześnie 
Smażyła sobie jajka na masełku, na kanapkę. Jak mi skrobnęła nożem po ulubionej (teflonowej) patelni, to aż podskoczyłam
Najdelikatniej jak umiałam wyjęłam jej ten nóż z ręki i zapytałam którą chce szpatułkę – szerszą, czy węższą
Nawet powstrzymałam się od komentarza 
Nie wiem czy było te „obiecane” 14C…
Nie pokazuję Wam zdjęć, bo już tyle było wycieczek w tamte rejony, że chyba znacie to na pamięć
W każdym bądź razie po wspinaczce na Eagle Cliff Overlook, zaciągnęłam ją na Starved Rock… na samą górę skały
Jeszcze na brzeg rzeki na dole, a potem prosto do Matthiessen Stare Park. Oczywiście obejrzała ten mini fort przy zejściu do kanionu, nawet weszłam na górę… Potem tymi długaśnymi, drewnianymi schodami zeszłyśmy do kanionu. Nie obeszłyśmy całości, bo bałam się, że mi padnie z wycieńczenia. Zeszłyśmy tylko na dno kanionu i przeszłyśmy połowę.
Musiała odpocząć…
No to pojechałyśmy tą godzinę później. Muszę przyznać, że gdy robiła sobie śniadanie, mało jej po łapach nie dałam
Zawiozłam ją najpierw nad Illinois River, między Ottawą a Starved Rock. Muszę przyznać, że było zimno, a lodowaty wiatr lizał po kościach
Potem zabrałam ją do Starved Rock Visitors Center. Obejrzała eksponaty, poczytała historię tego parku i kanionów… A potem na górę, na klif
Wracając zaczęłam trochę przysypiać za kierownicą. W nocy dość późno gadałam z Bożenką i spać poszłam… nawet dokładnie nie wiem o której… ale chyba ok. 2. A że wstałam po 6…
W domu byłyśmy ok. 18. Sara poszła na górę do swojego pokoju i nawet przez dłuższy czas nie była głodna
Ale była zadowolona z wycieczki i to jest najważniejsze.
To tak w skrócie o wczorajszym dniu…
A mało to wyganiałam Cię do spania?!
Na drugi raz zamknę kompa i już. Przecież mogłaś rzeczywiście zasnąć za kierownicą
Miałabym Cię na sumieniu 
Wcale byś nie miała mnie na sumieniu, bo przecież jestem dorosła i sama mogę decydować
Może trochę przedobrzyłam i przeliczyłam swoje siły, ale to tylko i wyłącznie moja wina 

A że nie zasnęłam, to nie ma o czym mówić
Mów co chcesz, ale bym miała wyrzuty sumienia i już…
Oo, to faktycznie najważniejsze, że zadowolona 🙂 Jak czasem mi się zdarza pokazywać to i owo w Polsce znajomemu Amerykaninowi, to zazwyczaj wszędzie łazimy na piechotę (tak jak np. po Poznaniu w czerwcu), i doszło do moich uszu, że spacery te określane są potem „marszami śmierci”
, ale poza tym też jest zazwyczaj bardzo zadowolony z tego, co mu pokazuję.
No to ładnie musiałeś go przegonić…
Biedny Amerykanin
Dałeś mu w kość…
No wiesz, ale ciężko jest zwiedzać samochodem np.
– Stary Rynek i okolice plus Półwiejską ze Starym Browarem
– Ostrów Tumski z katedrą
– Cytadelę
– Park Wilsona z Palmiarnią
– Park Sołacki
itd.
Wszystko to było zaplanowane z wyprzedzeniem, a lista zaakceptowana przed faktem, więc nie mam absolutnie wyrzutów sumienia! 😀
Jasne, ale np.ze Starego Browaru do Parku Sołackiego można podjechać?

Ależ podjeżdżaliśmy, głównie tramwajami. Gość był ZACHWYCONY standardami funkcjonowania komunikacji miejskiej w Poznaniu, chociaż zachwytu tego nie podzielają np. znajomi poznańscy, usiłujący korzystać z PEKI.
Ta PEKA to niewypał i pieniądze utopione w błoto. Nie spotkałam nikogo, kto by to chwalił. Ale cieszę się, że standard poznańskiej komunikacji spodobał się Gościom.
Tak, tylko że w czerwcu jeździliśmy na biletach (dwu)dobowych, które teraz już (zdaje się) wycofano, właśnie ze względu na PEKĘ, która miała przejąć funkcje biletów długookresowych.
A jedna znajoma z Poz np. wykupiła PEKĘ w marcu (?), żeby iść z duchem czasu, czy też mieć to z głowy, w sensie uniknięcia kolejek, jak przyjdzie co do czego, po czym jak uruchomiono system w lipcu czy sierpniu, to się okazało, że ta marcowa karta jest kompletnie niezgodna z nowouruchomionym systemem 😛
Co to jest ta PEKA????
Żebym nie pomylił – Poznańska Elektroniczna Karta Aglomeracyjna. Rodzaj elektronicznego biletu, który miał zastąpić rozmaite dotychczasowe bilety okresowe – papierowe i elektroniczne – a tymczasem same z tym problemy, z płaceniem, kasowaniem, rozliczaniem, dostępem…
Sama prawda, niczego nie pomyliłeś Quacku
W sumie, to Amerykanie (bardzo często) nawet do sąsiada na drugą stronę ulicy, jeżdżą samochodem
Czego w zupełności nie rozumiem, bo ta odrobina ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziła…
Do kanionów musiałam jechać samochodem, bo to prawie 150km w jedną stronę i nie da się tego przejść pieszo. To znaczy da się, ale ile by to dni zajęło!!!
Sara mieszka w Maine, a tam są i jeziora i góry, że o Oceanie Atlantyckim nie wspomnę… Także w pewnym sensie, dla niej nie jest to jakaś specjalna atrakcja, te kaniony… ale zawsze dobrze jak coś nowego zobaczy…
Zastanawiam się, czy ona też pomyślała o tej wycieczce, że to był „marsz śmierci”…
Hi hi… Przy Tobie? Wcale bym się nie zdziwiła
Czemu akurat przy mnie?
Ja tylko czasami wyciągam tych młodych z domu, bo coś mi się w środku przewraca, gdy tak siedzą na tyłkach
Bez gościa też czasami udaje mi się wyciągnąć gdzieś syna… fakt, że bardzo rzadko. On nie przepada za naszymi wycieczkami 
I co? Będę siedziała w domu na tyłku? To straszne 
A kondycję, to ja mam już dość słabą. Szczególnie, że nóżki mi wysiadają i powinnam pójść na operację… Ale to by oznaczało uziemienie na przynajmniej pół roku
No właśnie! Ty kochasz takie „spacery” i możesz chodzić godzinami. Masz więc kondycję dobrego piechura, a nie każdy taką ma. Dlatego napisałam, że przy Tobie niejeden taką wycieczkę by zaliczył do „marszu śmierci”.
Dobry wieczór! Jesteśmy! Spotkanie bardzo udane, aaaa… Może nawet dam radę coś jutro skrobnąć? Bo koncepcja kiełkuje, a weekend – o dziwo! – mimo nawału pracy w tygodniu (i zeszłym, i następnym, i nawet już chyba do końca roku
) jakoś taki wolniejszy…
Więc podlewaj tę koncepcję, żeby nie zmarniała… Niech się rozwija
Hmm, to by trzeba czymś dobrym podlać. Idę poszukać czegoś dobrego.
Witaj Quackie :-)) No to masz problem ,jeśli musisz dopiero poszukać . Przezorny, zawsze ma coś na każdą okazję . Kiedyś ,za pewną przysługę ,zostałem zaproszony przez samotnego , starszego kawalera na kolację . Stół zastawiony był przekąskami przygotowanymi przez gospodarza i w karafce (!) właśnie to coś na każdą okazję . Przeprosił za brak wytwornych kieliszków i nalał do połowy w szklaneczki . Nie wylewam za kołnierz i toast spełniłem jednym haustem . To co się pózniej działo ze mną nie pamiętam , ale jak otworzyłem oczy to wymamrotałem : co to jest do cholery ! Gospodarz z flegmą odpowiedział : alkohol jak ma mniej niż 70 procent ,to traci wartości lecznicze .Wez to pod uwagę przy poszukiwaniu srodka do podlania obranej koncepcji
Tylko ostrożnie z tymi procentami, żeby to leczenie nie było potrzebne, bo diabli wezmą koncepcję
Aaa, jakieś winko znalazłem. Daleko nie szukałem, bo też należę do przezornych. A że nie ma właściwości leczniczych, to już jakoś przeboleję 😉
A ja dzisiaj o suchej twarzy, umordowałem się na tych grzybach, zgrzałem jak piec hutniczy i złapałem totalnego lenia 🙂 🙂
A grzyby?
Szkoda, że nie mogę Ci czegoś podlać
Nie wiem dokładnie ile litrów wiśniówki małżonek właśnie zlał, ale to spory baniaczek (przynajmniej 10 litrów) i to sam sok i spirytus
Że o innych alkoholach nie wspomnę. Od wytrawnych po słodkie… czyli do wyboru, do koloru 

Zapasy mam takie, że niejedną „twarz” można by pomoczyć (i to zdrowo)
Niektóre paskudztwa mam, ale nie ma chętnych do wypicia. Tequili, czy Jasia Wędrowniczka nikt u nas nie pije, a kiedyś dostaliśmy, to stoi…
Złapałeś lenia na grzybach ? Zupełna nowość !!!
Nadejszła wiekopomna chwiła, kiedy zaczynam się oglądać w stronę mojej kordełki…
Nic mi nie pozostało, tylko powiedzieć – dobranoc się z Państwem 
Śpij dobrze Bożenko !

Aaaaa.. Już pewnie śpi
No to dobranocka. Aaa tam. Dzisiaj zupełnie nie barokowa, przy sobocie można, co nie?
Będzie trąbka i Chris Botti. Cztery utwory, zaczynając od lata (Summertime), a kończąc na wrześniu (Setembro), czyli jak najbardziej na czasie. Jest wrzesień, a cały dzień spędziłem w… sandałach na bose nogi 😀
Znakomita trąbka Kwaku ! Można jej słuchać i o poranku, więc proszę to zrobić 🙂 Koniecznie !
Znakomita trąbka i piękne oczy wykonawcy. Chociaż smutne? Zadumane? A może melancholijne?? 😀
Nie poprzestałam na czterech utworach. Tak dla jasności 🙂
Cobyś Pan, Panie Q nie nabawił się nieżytu górnych dróg oddechowych. Oczywiście, że tylko i wyłącznie przez te sandały na bose stopy! Któż to widział, żeby we wrześniu bez skarpet biegać
Niestety , tu gdzie jestem mam zamiast trąbki czarną dziurę

Oj tam, Stocka też da się wypić, zwłaszcza w dobrej kompanii 🙂
Nie da! Brrrrr
ojtam – do drugiego kieliszka nalejemy malibu. 🙂 Albo lepiej do szklaneczki !
Ojeżu! O tej porze??
Mleko?? Z malibu?? Nie pasi???
Dobranoc …
Dzień dobry
Mamy znów niedzielę, więc niedzielmy się Panie i Panowie
Dzień dobry
Co prawda zostało mi jej na pół godziny, ale zawsze 
No i jeszcze kilka innych mniej miłych zajęć
Ale może znajdziemy czas na jakąś wycieczkę 

U kogo już niedziela, a u kogo jeszcze sobota
Jutro zakupy (to znaczy w niedzielę)
W sumie to powinnam najpierw zrobić porządek ze zdjęciami, które mam, a nie tylko dokładać i dokładać… bo nigdy nie wylazę z tych zaległości
W mglistą, siąpiącą niedzielę, witam 😀 z nadzieją, że jakoś się tam w ciągu dnia rozjaśni. Może
No to współczuję… Tu piękne słoneczko, a u Ciebie wiecznie siąpi. Nie dziwię się, że mój znajomy nie może natrafić na ładną pogodę, gdy się wybiera w tamtejsze góry…
Loteria, Bożenko 😀
A co mnie czeka w listopadzie??
Czyli ma chłopak pecha… Listopad w górach bywa niekiedy piękny

Te kolory… Ale później niestety szarzeje
Jesień jest najpiękniejszą porą roku w górach (przynajmniej według mnie). Do pierwszych przymrozków 😀
Zaglądnęłam w przeszłość… I znowu godzina minęła, jak jedna minuta. Wiedźminko, to dla Ciebie 😉
Uciekam w spa.. 😀
Witaj Skowronku…
Witam ciepło i słonecznie :)))
Może tego słoneczka na Dolny??? Cooo Stateczku??
Witaj 😀
Dzień dobry. Tak sobie spałem i spałem, i spałem i nikt mnie nie budził, nie budził i nie budził… Nie powiem, przyjemnie, ale starczy tego dobrego?
Słońce za oknem.
Otóż to… Ostatnie słoneczne dni szkoda przespać

Witam Panów
Dzien dobry ! Kneż nasz ulubiony zostawił ślad i…. zniknął ~A szkoda nie przywitać Go w taki ładny dzień. Rankiem burza pomruczała, a terz jest mglisto-słonecznie. Zupełnie śmiesznie !
Witaj Wiedź minko. Widziałam Twoją burzę na mapie, ale wycofała się na zachód. Jeszcze trochę lata… jakie to smutne
Nie smutaj, Bożenko, niedługo będzie nowe lato

Nie martwię się tym, bo wiem, że jeszcze będzie ciepło. A wiosna tuż tuż… 
Może lepsze od tego co odchodzi
U mnie na dzisiejszą noc zapowiadali przymrozki… ale u nas chyba nie było, chociaż jest zimno
Smutne ?? Bożenko , właśnie różnorodność otaczającego nas świata stwarza atmosferę niezwykłości i zaciekawienia , co dalej ? Miałem okazję przebywać w pełnym słońcu , przez parę miesięcy na pustyni Kara Kum . Z utęsknieniem czekałem na powrót do naszej polskiej , różnej pogody ,gdzie jest słońce , ale też trochę cienia .. Cierpliwości ,za jakiś czas znów będzie lato , gwarantuję po harcersku …
Witaj Maksiu
i dardzo dobrze, bo taka np. pora deszczowa doprowadziłaby wielu do depresji !
1 popieram Twój pogląd – mamy naprawdę sporo pogodowych atrakcji….
Masz rację . Monotonia , ale nie tylko pogodowa , doprowadza nas do znużenia , co mogą poświadczyć kierowcy jadąc autostradą , kiedy są momenty utraty kontroli kierowcy nad pojazdem . Dynamika naszego życia ,podyktowana dniem dzisiejszym ,nie pozwala na gapiostwo , bo może zdarzyć się nieszczęście . Ale człowiek , w sposób naturalny , jak wszystko w przyrodzie , woli stabilizację , spokój i niech się dzieje wola nieba ….. Pozdrowionka .
Dziękuję za pocieszające słowa 🙂 No to czekam Wielkanocy… To już niedługo, prawda
Dzień dobry
Dobry!
Kleję nowy wpis. Tekstu będzie stosunkowo niedużo (mniej niż z Beki), trochę zdjęć, po południu bym wrzucił.
No to czekamy ! Kwaku…:)
Dzień dobry




i zmykam na część oficjalną znaczy się imprezową 
Misiaczku opowiadanie świetne jak zawsze!
Mówiłam Ci już? Chyba nie ?! Jesteś niesamowity
Warmia zalana słońcem, w aucie pokazuje mi 29 st.
A ja od piątku „kwitnę” przy sagankach – dożynki
Teraz już tylko
Pięknego dnia wszystkim życzę
PS Maniu! Przyjmij spóźnione, ale serdeczne życzenia
Sołtys/owa ?????

Dzień dobry ponownie !
całkiem nieoczekiwanie pojawił się mój wnuczek i zażyczył sobie naleśników z wisienkami…. no to dostał
, choć miała być luzacka niedziela….
Dobra Babcia
A ja się ulatniam do wieczorka…
Wrócę coby Mistrza Q tekst poczytać i zdjęcia pooglądać 😀
Do… Jasminkowego
Dzień dobry ! I po przerwie ….

Uciekam , może zajrzę po 22
Wszystkiego najlepszego, szacowna Jubilatko!
Ucałowania od obojga Tetrykowstwa!
Dzień dobry
Czy owa „dolna szczęka długa na stopę” to nie jest przypadkiem „ośla szczęka Samsona”, którą ów heros rozpędził był całą armię Filistynów?
Jeśli tak, to pamiętajcie o pilnowaniu Miśka przed kontaktem z fryzjerami (jak dowodzi historia, źle się one kończą dla mitycznych bohaterów):)
Ooo. Być to może! No proszę, a ten trop mi umknął!
Zapraszam piętro wyżej, na rozmowę.