Cztery biedy na tym świecie:
Pierwsza bieda – wiosną,
Ale słonko silniej świeci
I kwiateczki rosną.
Drugą biedę lato niesie,
A z nią troski, smutki,
Ale za to w ciemnym lesie
Smaczne są jagódki.
Trzecia bieda idzie za tą,
Trapi nas jesienią,
Ale za to w babie lato
Jabłka się czerwienią.
Czwarta bieda: wiatr, zimnisko,
Mróz odetchnąć nie da,
Ale za to wiosna blisko
I – wiosenna bieda.
J.Tuwim





Tuwim dobry na każdą biedę 🙂
A która to bieda dnia dzisiejszego??
Jeszcze mamy drugą biedę, ale trzecia już ją goni
Po piętach depcze

W pracy mam cieplutko, bo poszłam wczoraj piec włączyłam! W końcu trzeba mieć odpowiednie warunki do pracy!! Co nie??
Dzień dobry 🙂 Komfort termiczny przede wszystkim Skowronku, dlatego ja zmieniłem podkoszulek na krótki rękaw 🙂 🙂
Na naszej szerokości geograficznej zdecydowanie chłodniej niż w Warszawie!
Szorty zostają, ale do sandałów wciągnąłem skarpetki 🙂

No to tradycyjnie, po naszymu.
o, to to – nie masz jak komfort termiczny 🙂
Najcieplejszy dziś jest Poznań. Komu zimno, zapraszam do mnie
Ja też mam komfort termiczny – klimatyzacja chodzi pełną parą
Wczoraj, gdy sprawdzałam ile jest (o 21:30), było 26C, czyli trochę za ciepło 
U mnie komfort termiczny jest bez klimatyzacji
O tej godzinie, to nie trochę Miralko, to Afryka 🙂
O tej godzinie bywało i dobrze ponad 30C, to te 26, to jeszcze do przyjęcia
Nie chciałabym tam mieszkać… Jak mogliście wybrać taki klimat?!
Wskakuję pod kordełkę, bo mi ziiiimnoooo…
A książkę skończyłam i mam zamiar coś na półkach jeszcze nieprzeczytanego wyszukać 😀
Dobrej nocy i wiadomo, że do jutra 😀
Do juterka Skowronku, miłej lektury i spokojnych snów 😀
Nie znalazłam nic coby chcieć przeczytać

Ale za to było: ciepło, przytulnie i oczywiście się wyspałam.
Witaj Poranna Pani
Podobno stara bida lepsza niż nowa bo znana
A tak na poważnie,bardzo się cieszę,że możemy mieszkać w takim klimacie a nie innym,moim zdaniem to przywilej,wszak mamy możliwość obserwowania wszystkich pór roku a każda z nich ma swoje uroki i nazywanie ich pod jakimkolwiek względem biedą to delikatna przesada choć potrafią się one czasem dać we znaki
To prawda, Lordzie W. ale my należymy do narodu, który ” ma za złe” cokolwiek się dzieje
A oprócz tego, jakiż to wdzięczny i bezpieczny temat : pogoda ! Można o niej w nieskończoność 
Tak to już Wiedźminko jest, że narzekanie mamy we krwi.Tym,którym nie tak dawno było strasznie zimno teraz narzekają,że za gorąco,jak się ochłodzi to będzie też źle bo przyjdą deszcze,jak one przejdą to będzie znów za zimno i za ślisko i tak w kółko.
Aż czasem nie chce mi się wysłuchiwać takich wypowiedzi ale to musiałbym nosić ze sobą stopery do uszu.A pogoda tak,to temat najbezpieczniejszy i jeżeli nie ma się pojęcia o czym porozmawiać to staje się tematem niezastąpionym
Lordzie W. -pozwolisz, że wzorem Mistrza T. poproszę Cię o spację po znaku interpunkcyjnym ? To sprawi, że tekst wizualnie będzie bardziej przyjazny dla czytającego …..
To znaczy się mam pisać poprawnie, tak jak być powinno, zrozumiałem
Panie Lordzie W. – mnie tam ciągle zimno!! A jak zimno, to i bieda większa!! Bo gaz coraz droższy i konto cieniutkie się robi
To samo mówiłam swojemu mężowi, gdy kiedyś żartował, że może znajdę sobie nowszy model
Do jutra Kochani, dobrej nocy życzę
Dwa poranne ptaszki poszły sobie spać, a ja zaczynam rozwijać działalność kuchenną 🙂 fasolka szparagowa z marchewką, cebulą i pomidorami jako zimowa przekąska ze słoika:)
I bardzo dobrze,ktoś musi zaopatrzyć Wyspę na zimę,trzeba coś jeść a nie tylko spać
PS.Kołysankę pozwoliłem sobie zamieścić pięterko niżej jakby kto pytał
Dzięki Lordzie – to była jak najbardziej właściwa decyzja – ja też zapalę lampkę na poprzedniej wycieraczce 🙂
A tutaj powiem : dobranoc…
Taak jest!! Popieram!! Wiedźminka robi wyżerkę! 😀
Ja też popieram
U mnie z kolei stoi ogromny bukłak wiśniówki, a i pomarańczówka się robi
Czyżby się szykowała solidna impreza? 
A któż by nie popierał wyżerki?
Natomiast co do trunków, tu z góry dziękuję 
Liznęłabym pomarańczówki 😀
Póki bieda będzie stróżem, nikt cię nie okradnie!
Witaj Kneziu 😀 Cieszę się, że zaglądasz do nas i wypełniasz Ukratkową lukę
Baaardzo lubię p. Krzysia.
Znowu skrypt chciał mnie ubrać w powiewną kieckę! Tym razem przypilnowałem garderoby!

Nie wypełniam żadnej luki, bo Drugiego Ukratka nie ma!
Zaglądam na Wyspę od pierwszego linka na Udrach, co prawda nieregularnie z początku i z przerwami, ale staż mam znaczny. 🙂
Natomiast już Tę Wyspę zwiedzam regularnie i chociaż odzywam się z rzadka to jednak jestem z grubsza zorientowany, i tylko czasu brakuje na zajmowanie się niuansami.
Mocno portki paskiem ścisnąłeś czy aliganckie szelki nosisz???
Nie jestem ciekawska, prawda??
A nie, nie Kneziu, Ukratek, to Ukratek, Kneź to Kneź 😀 Się mało precyzyjnie wyraziłam 🙁 a chodziło mi przede wszystkim o to, że przez parę dni, sam babiniec na Wyspie się ostał


A równowaga w przyrodzie musi być!
Tym bardziej, że gatunek męski, ponoć, na wyginięciu!!
No tak, wszędzie same blogerki! http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.kneziowisko.pl/slownik/

patrz hasła: baba, chłop, bloger, blogerka.
Kneź to elegancik, bardzo ładną kamizeleczkę ma, a co:- D spodnie też całkiem, całkiem – więc nie wiem czemu tak za tymi kieckami się ugania… Aha, no tak, ugania się jak to chłop : – P
Ty, Zazdrośnico!

hahaha, świetne:))
Nnnoo tak, Alla.. Jak zaczynasz rozmowę z Kneziem, to ty natychmiast biegusiem po ściągę na kneziowisko zasuwaj
Problem zaniku chłopów płci nieodmiennej po prostu jest zauważalny.
Co do odsyłania to postaram się na tych dwóch razach poprzestać, no ale w alternatywie miałem kopiowanie, co bez kontekstu nie dawało żadnego efektu.
Dzień dobry i tutaj

Lista jest dość długa…
I gdy tak porównuję to z Amerykańcami, to niestety przegrywamy
Oni wszystko mają w d…użym poważaniu
Niby na dzień dobry pytają cię „Jak się masz?”, ale nawet nie słuchają odpowiedzi. Bo jest w zasadzie tylko jedna – „OK”. Narzekania słuchać nie chcą…
Trochę już późno, ale byłam zajęta
To fakt, że lubimy narzekać. Jak nie na pogodę, to na biedę, na sąsiadów, czy dolegliwości zdrowotne
Bo kto lubi biadolenie??

Ja nie lubię i staram się nikogo swymi problemami nie obciążać, noo chyba, że się sam mocno domaga
noooo, nie ma to, jak zatruwać życie sobie i innym :)” szklanka do połowy pusta” 🙁
A tak wiwogle, to po pracy i po obiadku (małżonek mi przygotował i od razu po powrocie miałam gorący
), odebrałam syna z pracy i usiadłam do kompa. Małżonek (tak jak lubi) włączył TV i trenował paluszek przy przełączaniu kanałów… Na jednym z nich usłyszałam „Krakał”, czyli po polsku Kraków. Oczywiście od razu się zainteresowałam i powiedziałam małżonkowi, żeby cofnął. Jakiś facet, który podróżuje po całym świecie, zajrzał do Polski. Nie wiem w jakich miastach był wcześniej, ale właśnie był w Krakowie. Kościół Mariacki, Sukiennice, Wawel… potem obóz koncentracyjny, Wieliczka… Podróż przez Polskę do Warszawy… a tam Łazienki, Pałac Kultury, Zamek Królewski, Syrenka… Po drodze zajeżdżał na polską wieś… Łany dojrzewających zbóż… Kobiety ubrane w regionalne stroje, stare, odrestaurowane chaty…
Ludzie ubrani elegancko i nie ma takich tłuściochów jak tutaj. Gdy tylko to powiedział, pokazali grubasa grającego w szachy na Rynku
Przepisowo ryknęłam pełnym głosem, bo jednak tłuściocha pokazali
Małżonek wybrnął z tego stwierdzeniem, że to i tak inny rodzaj otyłości niż tutaj 
Może kiedyś… gdy już będę na emeryturze…
Moim zdaniem świetna reklama naszej pięknej ziemi
Śmiałam się, bo małżonek stwierdził, że od razu widać, że to nie Ameryka
Oglądając te cudne krajobrazy pomyślałam, że ludzie często wyjeżdżają Bóg wie gdzie w poszukiwaniu pięknych widoków, a nie widzą tego co mają pod nosem… Trochę tą Polskę objeździłam, ale to i tak mało. Jest tyle cudnych zakątków, w których jeszcze nie byłam…
To oszczędzaj kończyny dolne! Bo z auta, owszem, można podziwiać, ale to nie to samo
Pisząc „oszczędzaj” miałaś chyba na myśli „trenuj”
Do kilkugodzinnych marszów potrzeba sporej kondycji, czyli powinnam chyba więcej latać po tych wertepach 
Oj to to, i przynosić nam ładne foty z tych treningów
Hi,hi,hi… do emerytury to Ty kochana Mirelko je poprostu – zedrzesz
Chyba niekoniecznie
Dobry trening pomaga utrzymać kondycję i nie pozwala na „zdarcia” kopytek. Najważniejsze, żeby się nie przetrenować 

A zdjęcia jak zawsze…
Tak sobie myślę, że to szwendanie się po różnych zakątkach mam chyba we krwi… tylko nie wiem dokładnie po kim
Może po mamie? Była w Azji, w Afryce, no i oczywiście w Ameryce u córki
Chociaż ojcu też nic nie brakowało
Nie liczę Syberii, bo był tam nie z własnej woli, ale w odwiedziny do mamy, do Afryki, pojechał z wielką chęcią. Mama była na kontrakcie (ze szpitala) w Libii całe dwa lata. Ojciec przesiedział u niej chyba z pół roku. Nazwiedzali razem masę miejsc… Szkoda, że ja nie mogłam pojechać… Miałam małe dzieci i nijak było je zostawić, a jechać całą rodziną, to było dla nas za drogo… a szkoda 
Kiedyś załapaliśmy się na koncert organowy w Oliwie. Jakiś bogaty Niemczur zapłacił, a my weszliśmy tam na tak zwany „krzywy ryj”. Było cudnie
Obeszliśmy Sopot, zajrzeliśmy też na Westerplatte. Oczywiście Ustka, Hel i Darłowo… Na południe też jeździliśmy. Do Wrocławia do ZOO (nasz prezes miał tam rodzinę żony), do Chorzowa na wesołe miasteczko ( w tamtejszych czasach największe stałe wesołe miasteczko w Polsce), czy do Żywca na piwo 
Ale Mazury pamiętam… Jeździliśmy tam często…
Jeden otworzył namiot, drugi chlusnął do środka wiadro wody i ten pierwszy szybko namiot zamknął
Do wieczora wszystko wyschło, ale na drugi dzień rano bidak wstał wcześniej, bo bał się kolejnego wiadra wody w namiocie 

Ale tych miejsc, w których byłam w Polsce nie potrafiłabym chyba wymienić. Działałam w klubie krwiodawców (jako dawca też) i z tego klubu jeździliśmy po całej Polsce, gdzie komu pasowało i co wpadło do głowy. W Gdańsku i okolicach byliśmy kilka razy i mogłam z dworca kolejowego oprowadzać wycieczki na Starówkę
To było tak dawno… mam wrażenie, że wieki…
Prywatnie też jeździłam. Wakacji w Dusznikach Zdrój prawie nie pamiętam, bo byłam mała. Jak przed wyjazdem tutaj odwoziłam tam mamę do sanatorium, zupełnie nie poznawałam okolicy
Kurs żeglarstwa na „Omedze” (chyba, bo już nie pamiętam dokładnie, a może na „Maku”?)… czy zaliczanie pierwszego stopnia płetwonurków… Moje starsze dziecko miało wtedy roczek… Pamiętam nasze zaprawy. Taka rozgrzewka poranna. Trzeba było przepłynąć na drugą stronę jeziora i z powrotem. Nie tak znowu daleko… może z pół kilometra w jedną stronę. Jeden z naszych kumpli nie chciał wstawać rano i pływać. Zrobili mu psikusa
Nie jestem w stanie opisać tego wszystkiego… Fajnie to było, chociaż teraz też się włóczymy po różnych zakątkach i czasami zaskakuję Amerykanów, bo żyją tu całe życie a o niektórych miejscach w życiu nie słyszeli
Spanie pod namiotem… Matuśku, kiedy to było??? Aha, w ubiegłym wieku

Ale złośliwcy z Was byli
Witaj Skowronku ! a zrobił Ci ktoś kiedyś kocówę ? 🙂
Nie, na szczęście 😀 ale wiem, co to znaczy – zielona noc
My jeździmy co roku pod ten namiot
I bardzo to lubię…
Jak na takim obozie są sami dorośli ludzie, to jakoś trzeba zdyscyplinować członków wyprawy
A lenia najlepiej wyganiać zimną wodą 
A z nas wcale nie byli złośliwcy
W czasach słusznie minionych jeździliśmy tylko po Polsce, zaliczając kolejno wszystkie regiony…. więc potwierdzam Twoje odczucia … jest pięknie i bardzo różnorodnie. A teraz, gdy coraz bardziej zadbane są i miasta i wsie – jest na czym oko oprzeć.
I to mnie naprawdę cieszy, a chciałabym jeszcze i jeszcze….
I ja bardzo lubiłam spać pod namiotem, a miałam często taką okazję. Do tego stopnia tak to lubiłam, że jeszcze stosunkowo niedawno, bo kilka lat temu poprosiłam szwagra będąc na wsi, żeby mi pożyczył swój namiot i pozwolił rozbić go w sadzie. Trochę się wzdragał, ale w końcu ustąpił. Pięknie było, towarzyszył mi tylko ich pies i od czasu do czasu głuchy stukot spadających gruszek.
Popisałem sobie trochę wspominek
Jak to taki program w telewizorni potrafi obudzić wspomnienia…

Już weekend za progiem!!!! 
Ale czas mi już do łóżeczka
Czeka mnie długi i ciężki dzień w pracy i muszę trochę wypocząć
Miłego dnia Wam życzę
Śpij i wypoczywaj, a ja się za pracę wezmę 😀
Dzień dobry
Tak sobie pomyślałam, że Mireczka jest w niewesołym położeniu. Rzadko ma okazję z nami porozmawiać, a tak to lubi… 
Daje rade, jak widać 😀 Rzadko jeno na bieżąco 😀
Dzień dobry!!! Wstawać!! Może i koniom wody dać 😉
Jagody jeszcze w lesie są, a grzyby też zbierają. I to koszami 😀
U nas chyba za sucho na grzyby, ale by trzeba wybrać się do lasu dla sprawdzenia… Tylko czy to nie za wcześnie? Zawsze jeździłam wrzesień-październik
Warto pojechać choćby po to, żeby się dotlenić 😀
U nas mokro to i rosną.
Dzień dobry
Juuuż na grzyby ?
… na szczęście mam znajomą panią agroturystyczną i u niej kupuję co roku suszone, bardzo ładne grzyby 🙂 Z moich własnych zbiorów byłoby stanowczo za mało 🙁
Suszone mam jeszcze od zeszłego roku, ale ja lubię zbierać. Kupione grzyby mnie nie cieszą. 😀
Dzień dobry! Już jestem, wczoraj przybyłem z Warszawy. Poza kilkoma spotkaniami z przemiłymi ludźmi zaobserwowałem także mniej lub bardziej słynnych aktorów – jadłem mianowicie lancz w pobliżu Joasi Jabłczyńskiej, a po drodze („na mieście”) natknąłem się na Johna Malkovicha (przed hotelem Intercontinental). Ciągle jeszcze o kulach (złamał nogę parę miesięcy temu).
Fiu fiu! Powiało wielkim światem 🙂
Ehe 😀
Witaj Powrócony Kwaku ! Znów Cię robota goni, żeby nie było biedy ?
Robota jedna, druga, plus jeszcze jakieś konsultacje. Nie nudzę się 😉
Dzień dobry Panie Q
Miło Cię widzieć powróconego i zadowolonego 😀
To już Pan spędzisz końcówkę wakacji w miejscu stałego zameldowania czy po chwili wytchnienia ruszasz Pan znowu w trasę??
Hm, nie wiem nic nt. jakichś dalszych/ dłuższych niż 1 dzień (no najwyżej weekend) wyjazdów.
DzieńDobry :)) Boże Narodzenie tuż, tuż…… a i Wielkanoc się kłania…..
DzieńBobry 😀 Wcześniej jeszcze długi weekend w listopadzie…
Witaj Bożenko :)) I Mimozy :))
Piosenka super, ale i tak pojęcia nie mam jak owe mimozy wyglądają w realu 🙂 🙂
Masz je na początku filmiku Miśku. 😀
Wstydliwa ładniejsza 😀

.. na Lazurowym wybrzeżu to pospolitość, u nas tylko w piosenkach 🙂
Dzień dobry
no i oczywiście leje 
Zaraz lecę do pracy. Będzie ciekawa jazda, bo się grzmi i błyska
Byle tylko nie kręciło (się tornado), to dasz radę!
Dałam radę
W zasadzie nie chodziło mi o to jak będę jechać, ale jak będą jechać inni
Tutaj przy byle deszczyku, czy najlżejszych opadach śniegu, Amerykanie wariują i zaczynają jechać 15 mil na godzinę. Można się wściec 
)
Jedno co jest dobre, to przed każdą kamerą, fotoradarem, stoi tablica informacyjna, żeby kierowcy mieli czas zwolnić
Takich tablic jest kilka, ale zauważyłam tylko jedną kamerę. Albo dobrze je ukryli, albo postawili same ostrzeżenia, żeby postraszyć 
Ja rozumiem, że jak jest duży deszcz, taka ściana wody, to się nie da jechać szybciej, ale nie przy takim malutkim!!! To samo jest zimą. W gęstym śniegu za szybko nie da się jechać, bo można wylądować na murku oddzielającym przeciwległe pasy (lądowanie w odkosie jakoś łatwiej przeżyć
Jakoś udało mi się wyminąć maruderów i dojechałam z przyzwoitym czasie
A tak w ogóle, to moją I-90 remontują. Dziś jadąc momentami bardzo wolno doczytałam, że ten remont potrwa do 2016 roku
No nie… Po czterech godzinach wróciłam do domu i myślałam, że będe musiała nadrabiać w dyskusji, a tu głucha cisza… Jakże brakuje Senatora…
Niestety ja np. nadrabiam prackę, cały czas, tym bardziej, że muszę się chwilowo dzielić czasem komputera z małżonką (tak się składa, że oboje musimy pracować z różnych względów na tym samym). A że brakuje, to prawda…
Pani Poranna – mnie też nie było w domu, niedawno wróciłam…. moje wnuczęta mi nie odpuszczają
A co ja mam powiedzieć? Wracam po 15 godzinach nastawiona na długie czytanie, a tu trzy komentarze na krzyż
Nie tylko Senatora brakuje…
Wstałam, żeby powiedzieć – dobrej nocy… 😀
PS Ogłaszam, że sezon grzewczy rozpoczęty! Włączyłam piec i nie wyłączę do wiosny 😀 a ona przecie tuż tuż 😀
Buu, kończy się lato… dla mnie się kończy, kiedy mimo najszczerszych chęci nie mogę już chodzić w sandałach na bose nogi, tylko zakładam skarpetki (na pełne buty, of kors).
Tam koło Łeby mój braciszek mieszka i dzisiaj truskawki przerzedzali w pełnym słońcu i ciepełku 😀
A już założyłeś skarpetki??
Ja dziś pierwszy ran założyłam rajstopy… Ale sezon grzewczy u mnie zacznie się za miesiąc lub później. Na razie jeszcze słonko mieszkanie mi ogrzewa.
Już niestety zakładam, ale jeszcze czasem zmieniam na boso+sandały.
U kogo to lato się kończy, a u kogo dopiero zaczyna
W rajstopach, czy butach+skarpetach bym się chyba ugotowała. Niby deszcz i powinno się ochłodzić, ale jest u mnie 22:05 i 25C
Ogrzewanie samo działa, bez włączania i bez kosztów 
Na pocieszenie mogę powiedzieć, że jeszcze u Was może być nie tylko ciepło, ale i gorąco. Lato się nie skończyło i nie powiedziało definitywnie „do widzenia”
A ja sobie biegam z bosymi stopami i zamierzam jeszcze tak trochę 🙂
W dzień też, ale ja wracałam wieczorem. Do tego padał deszcz, więc się nieco ochłodziło.
Ale na mnie już czas… Dobrej nocy Państwu życzę
Dobranocki jeszcze nie ma, ale lampka już jest…. Rano mnie raczej nie będzie….. uffff
Dobranoc…
To ja na dobranoc wracam do Włoch (tam ciepło i można chodzić w sandałkach!).
Alessandro Piccinini z Bolonii miał tatę lutnistę i dwóch braci lutnistów, nic więc dziwnego, że sam też został lutnistą, a oprócz dwóch tomów kompozycji pozostawił po sobie archilutnię – lutnię wzbogaconą o dodatkowy naciąg na końcu przedłużonego gryfu i struny tenorowe (grzebał również przy teorbie, nie mylić z teorbanem).
Spośród jego licznych toccat, kurantów i galiard dzisiaj na Wyspie melancholijna „Toccata chromatica”, kojarząca mi się chwilami z celtyckimi „Zielonymi rękawami” („Greensleeves”), a chwilami z hiszpańską „Fantazją dla arystokraty” („Fantasia para un gentilhombre”).
Snów refleksyjnych i dających głębszy wgląd w siebie, który zawsze się przydaje.
Posłucham w domu. I pomarzę o włoskim klimacie 😀
A sen miałam bardzo refleksyjny… Może nawet taki, co to po nim lampka się winna w głowie zapalić (?).. Hmmm..
Dzień dobry
Piękny poranek nas wita i weekend dziś się zaczyna.
Dzisiaj będzie dobry dzień 
Będzie, koło czternastej. Już 😀
Witaj Poranna Pani
Dzieńdoberek

Wesoło, słonecznie i tylko pięć stopni z samego ranka było.
Fajny ten sierpień
Witam ciepło i słonecznie :))) Fajny ten sierpień, może taki będzie wrzesień ?
O tak, tak Stateczku!! I grudzień też!! Jestem za, a nawet przeciw

Witaj Krążowniku!!
W czerep dostanę??

Sruuu… i mnie nie ma
A nawet styczeń i luty, aż do wiosny
Nie mam nic przeciwko, a nawet za 
Do Jasminkowego…
Dzień dobry. Za oknem słońce, ciepełko… a tymczasem ja się trochę miotam między prackami. Będę zaglądał!
Ciepełko?? Że se westchnę: takim to dobrze 😉
Taa, tylko co na balkon wyszedłem, a tam po nogach jak dało, to szybciej zasuwałem po skarpetki, niż na balkon wychodziłem. No nie ma bata, koniec lata 🙁 A tak ładnie wyglądało.
Znajomy wrócił spod holenderskiej granicy, był tam tydzień i tydzień lało, wiało, i parszywie zimno, a na dodatek pełno szczurów 😀
Ale se wypoczął 😀
Brrr!
Ja też jestem tu tylko „na podglądzie”, bo mam sporo zajęć przed jutrzejszym wyjazdem. Jadę w sobotę rano i wracam w niedzielę po południu. Szykuje się wielka feta z okazji 80-tych urodzin szwagra.
Wynajęty lokal i pokoje hotelowe, żeby każdy mógł wypić za zdrowie jubilata bez obawy o powrót samochodem.
Tak więc rano przyjdę się przywitać i zniknę do niedzieli pod wieczór. 
Samo życie – znaczy plany wyjazdowe. Zdarza się każdemu.
Hotel „Pod różami” ??? 😀
Dbaj o gardełko
Tak Skowronku, pokój numer 8.
Korytarza mrok…
Ciekawe czy też będzie staruszek portier
Na wszelki, zaopatrz się w chusteczki. Choćby jednorazowe 😀
Mam zawsze
Weekendowe dzień dobry SzPaństwu
No, o tej porze może być weekendowe 😉
Witam Quacku 🙂
Dlatego też tak napisałem, bo weekend czas zacząć 🙂
Witam weekendowo
Najmilszy wieczór w tygodniu 😀
Dzie Wiedźminka???

Robiąc konkurencję paniom z Koniakowa 😀
Jak nic ćwiczy ulubione robótki ręczne
Pokaże się z lampką na dobranoc
Troszkę to podejrzane
Zazwyczaj uprzedza, że Jej nie będzie..
Też mi się to nie podoba… Chyba o nas nie zapomniała?
O nie, Poranna Pani ! jakże bym mogła…
Hi,hi… z Senatorem tobyśmy szanowną sempiternę Acani obrobili tak dokładnie, że dostałby pypcia na języku i natentychmiast znalazłaby czas zaglądnąć na Wyspę
Się idę wyłożyć 😀
Dobrej nocy się z SzanPaństwem 😀
Dobranoc Skowronku, ja też niedługo…
Dobranoc Państwu, jeszcze rano się odezwę
Uprzedzałam, że nie będzie mnie rano, a tymczasem zostałam zaanektowana na cały dzień….Nocuje u mnie Jasna Panienka, więc raczej będę wpadała na moment, niż będę obecna, bo całkiem realne jest przedłużenie tej wizytki 🙂
Życie bywa zaskakujące
… zwłaszcza, że jako wieczorną lekturę wybrała sobie „Brombę i innych”, choć sugerowałam, że może jednak „Lassie wróć”?
Bromba zabawniejsza, ale i refleksyjniejsza, a przy Lassie można się popłakać chwilami. Może lepiej, że Brombę?
Lampkę już zapalam, choć nie pora jeszcze…..
Dobranoc
To był piątek w kratkę…
Na dobranoc organista z Niemiec – Paul Peuerl. Organista i budowniczy organów, żył i tworzył w Steyr (obecnie Austria) i okolicach, jako jeden z pierwszych barokowych kompozytorów poza Włochami komponował sonaty na trio.
Na Wyspie dzisiaj jego „Dwa utwory z Padwy” albo po prostu pawany, przeznaczone do tańca. Wyspiarzom niekoniecznie polecam, chyba że w ramach gimnastyki przed snem.
A snów – jak najbardziej dworskich i eleganckich!
Taniec z rana? Czemu nie… Świetna poranna gimnastyka 😀
Urocze obrazy. I takie apetyczne. Z ulubionymi gryzoniami Mirelki
Moimi nie koniecznie 😉 Ale kot się czai… I dobrze 😀
Noooo, teraz jest już lepiej
Miałam co poczytać po powrocie z pracy.
Cały rok jej nie widziałam (bo tego przez Skype nie liczę) i cieszę się niesamowicie
Będzie u nas ponad tydzień…
Jutro mam masę roboty, ale to normalne, za tydzień wyjeżdżamy pod namiot i trzeba się przygotować. Nie znoszę pakowania w ostatniej chwili, bo zawsze czegoś się zapomni…
W środę przylatuje córeczka
Dzień dobry
Uroczego weekendu życzę i zmykam do jutra. Po powrocie się odezwę

Udanej imprezy, Bożenko
Baw się dobrze 
Miłej zabawy Poranna Pani. I wróć zdrowa

Zdrówka Jubilatowi i stu lat, a może i więcej
A ja chyba zaproszę na nowe pięterko
Mallard Lake czeka…