Dziesięć lat temu zmarł Jacek Kaczmarski…
Znany powszechnie jako autor i wykonawca „Murów”, pozostawił po sobie twórczość bogatą i różnorodną. Przypomnę tu dwa mniej znane utwory, z szerokiego spektrum stylów i tematów jego twórczości.
Ballada „Świadkowie” powstała w 1978 roku – jeszcze przed „festiwalem Solidarności”.
Znacznie późniejsza „Wakacyjna przypowieść z metafizycznym morałem” pochodzi z wydanej w 1997 roku płyty „Dwie skały”. Poeta mieszkał wtedy wraz z żoną Ewą i upartą córeczką Patrycją w Australii.
Jego życie nie było łatwe, i trudno jest również je jednoznacznie oceniać i interpretować. Był mądrym wnikliwym poetą – prócz piosenek zostawił także wiersze, których nie mógł już zaśpiewać. Jeżeli jest jakiś wspólny rys całej jego twórczości – piosenek, powieści i wierszy – to głęboka refleksja i potężna dawka autoironii. Potrafił celnie wytknąć słabości innych, ale sam do siebie miał niepodrabialny dystans.




10 kwietnia to nie tylko rocznica katastrofy samolotu…
To ja ukradkiem mówię: dobranoc!
A ja przeczytam, a lampkę zapalę na niższym pięterku 🙂
Przeczytałem. Nie wyobrażam sobie ważniejszego ideowo polskiego artysty dla mnie i moich kręgów w okolicach klasy maturalnej. „Mury” śpiewaliśmy sobie na matematyce jako nieoficjalny hymn klasy, pewnym zaskoczeniem było, kiedy usłyszałem wierniejszy ponoć przekład pieśni Llacha w wykonaniu Zespołu Reprezentacyjnego rok czy dwa później. Spisywałem słowa utworów Kaczmarskiego do zeszytów – śpiewników (część mam do dzisiaj), a potem z kumplem dorabialiśmy do nich gitarowe akordy, żeby wyć je przy ognisku, pamiętam do dziś, jaki problem był ze „Źródłem” i tym nietypowym septymowym akordem. Częściowo był to własny sposób na bunt przeciwko władzy, częściowo – prawdziwa muzyczna fascynacja – przecież są momenty u Kaczmarskiego, gdzie nie wiadomo, gdzie głowę obrócić, takie harmonie i melodie bywają (np. wspomniane „Źródło”).
A potem przyszły lata 1989-90 a może i nie rozumiałem, co się dzieje – z etosem, ze światem wokół mnie, i z samym Kaczmarskim. Wychodziły jego oficjalne śpiewniki z kolejnymi programami, które dla mnie były nowością, bo przedtem nie miałem pojęcia, że te piosenki się tak ze sobą wiążą. No i miałem wrażenie (w sumie przecież niesłuszne), że Kaczmarski odcina kupony i się komercjalizuje, wydając te śpiewniki, bo przecież liczyła się ich idea.
A potem – rozleciało się towarzystwo ze szkoły, na studiach zleciało się nowe, ale już słuchające innej muzyki – głównie z Zachodu. I piosenki Kaczmarskiego zaczęły się osuwać w niepamięć. Aż przyszły czasy, kiedy media sensacyjnym tonem zaczęły podawać wieści o jego chorobie, a potem – śmierci. Wtedy poczułem, że skończyła się epoka.
Dobranoc.
Dzień dobry
No i runęły mury… Jacek to wyśpiewał.

Szkoda, że już Go nie ma.
Ale jest za to piątek
Rzecz charakterystyczna, że ostatnia zwrotka „Murów” Jacka zupełnie nie funkcjonuje w świadomości powszechnej…
(…)
Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam
Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg…
Prawda. A może to było tak, że kiedy piosenka funkcjonowała, to nikt sobie nie wyobrażał, że tak rzeczywiście może być, a kiedy tak się już stało, niewielu pamiętało o piosence?
Tak chyba jest, bo kto dziś pamięta całą piosenkę? Pamięta się tylko, że „mury runą, runą, runą…”.
Ostatnia zwrotka kojarzy mi się z wczorajszymi demonstracjami i nie tylko…
Ta ostatnia zwrotka była przestrogą, której nikt nie chciał…
No właśnie, a czego nie akceptujemy, to zapominamy.
Tak – wypieramy to ze świadomości i pamięci
Pamiętacie „Podróże Guliwera” i wojnę o to, z której strony należy napocząć jajko ? Dla mnie to była świetna szczepionka przeciwko wszelkim ” izmom”
Dzień dobry. Piątek zaczyna się słonecznie, ciekawe, jak się rozwinie.
Witajcie! (ukradkiem, of course
)
Witaj Ukratku –
…. ” na Brackiej pada deszcz”?
Chwilowo i ukradkiem nad Bracką świeci słońce
Dzień dobry.. I od razu mówię doooo później..

Ale lista obecności podpisana
Do póóóźniej Skowronku
Dzień dobry !
„Poetą się bywa”…. a Kaczmarski z czegoś musiał żyć, więc i płyty i śpiewniki były zwyczajnym sposobem zarabiania. Nie wiem czy rola barda „Solidarności” była tą wymarzoną przez Kaczmarskiego 🙂
A oczywiście. Tak tylko opisałem swoje impresje z młodości bardziej cielęcej.
Witaj Kwaku – Kaczmarski bardzo dobrze wpisał się w swój czas i wcale mnie to nie dziwi, bo wprawdzie „Obława” Wysockiego jest inna, ale i ta Jackowa wywoływała dreszcze….
A i od strony technicznej tego „galopującego” bicia nie było łatwo się nauczyć.
A nie, bo to był artysta a nie byle żapiewajło….
Bardzo wymowny jest „Pijany poeta „…. za to samo można Kaczmarskiego adorować 🙂
Pijany poeta ma za złe że klaszczą
Że patrzą na niego ciekawie
Że każdy mu nietakt łaskawie wybaczą
Poeta wszak wariat jest prawie
Cynicznie szczerze
Senator szczerze nie znosił Jacka … ale do dziś nie wiem dlaczego 🙂 Dopytam, jak już Rumak przycwałuje:)
A kiedyż wreszcie przycwałuje?
Smutno bez Niego 
Witaj Bożenko
Językiem dyplomatołków powiem Ci, że przycwałuje, jak tylko to będzie możliwe. A na razie ćwiczymy cierpliwość – i Rumak i my
Witaj Wiedźminko
Cierpliwość, to dla mnie najtrudniejsza cecha do opanowania 
Ja chyba do śmierci nie zrobię żadnych postępów
Ja się już trochę tej cierpliwości nauczyłam
I czasami bywam niesamowicie cierpliwa, aż się sama sobie dziwię
Ale ja ktoś próg cierpliwości przekroczy…

Smutno bez niego i faktycznie trudno się doczekać, kiedy znowu zacznie brykać i wierzgać 
Oczywiście nie dotyczy to Senatora
Senator jest myślami z nami….
Szkoda, że tylko myślami. Ale cóż, wszystkiego co by się chciało nie można mieć.
Witam cieplutko bardzo

Jak dobrze, że to ostatni, pracujący dzień ciężkiego dla mnie tygodnia
Pana Kaczmarskiego pozwolę sobie zacytować tym oto przesłaniem:
Każdy z was jest łodzią, w której
Może się z potopem mierzyć
Cało wyjść z burzowej chmury
Musi tylko w to uwierzyć
– Jacek Kaczmarski
Moja ukochana Warmia po nocnych przymrozkach już tonie w słońcu i jest cieplutko. Miejmy nadzieję, że weekend nas nie rozczaruje, przynajmniej pogodowo
Tylko jak to mówią: jak mus, to mus 

A teraz czas wracać do pracy. Dzisiaj z niechęcią, ponieważ muszę robić to czego nie lubię (sprawozdania ), a to chyba najgorsze
Dużo, dużo słoneczka życzę
Witaj Kopciuszku
Po trudach i znojach codziennej pracy, życzę Ci miłego popołudnia i dobrego wypoczynku. 
Dziękuję Bożenko
właśnie zamierzam się relaksować i cieszyć WOLNYM weekendem 
Witaj Kopciuszku !
Podobno wiara góry przenosi, cóż, kiedy ja w to nie wierzę
Ale w siłę pozytywnego myślenia już tak…. 
Podobno i czyni cuda Wiedźminko … chociaż, też mam mieszane uczucia w tym temacie
A nad pozytywnym myśleniem to ja wciąż jeszcze intensywnie pracuję … 
Witaj Kopciuszku
Dobrze, że chociaż czasami tu zajrzysz
Szybkiej pracy Ci życzę, a potem miłego wypoczynku 
Witaj Miralko
Jeszcze kolejny ciężki przede mną
Mam nadzieję, że później już nie tylko czasami z Wami będę 
Witaj!
Mam nadzieję, że sprawozdania masz już z głowy do poniedziałku!
I ja Pana Ukratka wieczorowo witam
Do poniedziałku zdecydowanie taaak
Powtórka z „rozrywki” nastąpi w środę 
Noo, to kupa czasu dla relaksu!

Całe dwa dni
Za to poniedziałek i wtorek do późnego wieczora, ale tę pracę lubię więc szybciutko minie 
A byli razem ….
To trio było kultowe. W sumie jest – dla niektórych.
I niech tak zostanie…. 🙂
Ilekroć słucham tej pieśni, przechodzą mnie dreszcze. Mam wrażeni jakbym zbliżał się do jakiejś tajemnicy.
Oczywiście to prawda. Tajemnica ta to – odrzuć nienawiść, nie okazuj innym pogardy.
Tylko tyle, a świat można by poprawić.
Na koniec smutna refleksja. Słuchamy, wzruszamy się, mówimy POETA, rozważamy głębię jego myśli.
Ale każdego, kto ma gdzieś Jacka (może go nie rozumie) gotowi jesteśmy wdeptać w podłogę.
Czy po to ON śpiewał?
Serdecznie witam na Wyspie
Nienawiść? Tu się z nią nie spotkasz 
Witaj, Leszku, w naszych skromnych progach!
Spotkałem wielu ludzi nie lubiących/nie rozumiejących Kaczmarskiego. W żadnym z tych przypadków nie stało się to przyczyną konfliktu.
Podziw i szacunek dla poety nie jest religią 😉
A to już sam Gintrowski z jednym z „Kamieni”…. 🙂
Dzień dobry

W końcu dotarłam na rozśpiewaną Wyspę
W końcu się wzięłam za swoje ptaszki. Pół dnia wczoraj przy nich spędziłam
Ale posegregowałam je dokładnie… Jeszcze mi parę rzeczy zostało, ale to już kosmetyka 
Części nie mogę znaleźć i wyślę je do Johna, niech on się nad nimi pomęczy
Skoro to lubi…
Wiem teraz, że mam 87 gatunków na prawie tysiącu zdjęć
Jutro ma być piękna pogoda – dosłownie letnia, chociaż mogą wystąpić przelotne burze, to te 24C zachęca do wybrania się na wycieczkę
O to to, wycieczka. A po niej – relacja!
Jeszcze nie wszystkie byłe wycieczki opisałam i mam trochę zaległości
Czasowo się nie wyrabiam
Dziś, żeby jutro móc pojechać, muszę solidnie przyłożyć się do roboty
Są rzeczy, które muszą być w domu zrobione, czy się ma na to ochotę, czy nie 
Ja tam jestem abnegat. Ileż rzeczy można zrobić jutro… Albo pojutrze… Niekoniecznie zawodowych, ale domowych – na pewno.
Tak, tak… Znam to powiedzenie… Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego
Ale taki obiadek trzeba ugotować… że o innych pilnych sprawach nie wspomnę
Bo na ten przykład, na odkurzaczu można pojeździć kiedybądź, ostatecznie nikt się przez śmieci na podłodze nie przewraca… jeszcze 
Codziennie gotujesz świeży obiad Mirelko ???
Prawie codziennie
Chociaż nie znoszę gotowania. Zwykle staram się zrobić na dwa dni, ale jak chłopcy dopadną do garów, to często wymiotą wszystko do czysta i muszę znowu gotować
Bo wędlinka u nas nie za bardzo idzie, wolą gotowane…
Ja też staram się gotować potrawy odgrzewalne….. 🙂
Ostatnio robiłam kurczaka po cygańsku. Małżonek dostał przepis od swojej internetowej koleżanki. Muszę przyznać, że robiłam to z pewną nieśmiałością, ale był całkiem niezły
Ale mając doświadczenie ze skrzydełkami na miodzie (które wcale słodkie nie są), spróbowałam „śliwkowego” kurczaka” 
I chyba trochę przedobrzyłam, bo kurczak był bardzo pikantny
Całe szczęście moi chłopcy to lubią 
Potrzebne są do tego udka kurze, masło, 1 cebula, pół szklanki powideł śliwkowych, pół szklanki pikantnego ketchupu, 8 suszonych śliwek, woda, sól, słodka papryka. Miałam obawy, bo przecież śliwki, a tym bardziej powidła są słodkie, a mięska na słodko to… no jakoś nie za bardzo
Nie miałam pikantnego ketchupu, to do normalnego dodałam chili
A ja zamrażalne. Trudno ugotować jeden talerz zupy, więc resztę kładę do zamrażalnika i wyciągam po kilku dniach. Obiadek jak znalazł
Co jakiś czas gotuję wielki sagan flaków, fasolki po bretońsku, a małżonek robi sos do spaghetti, że o pierożkach nie wspomnę i zamrażamy to w małych porcjach. Jak mam nawał pracy, to gotować nie muszę, bo wystarczy sięgnąć do zamrażarki
I ten rodzaj gotowania lubię najbardziej – to sięganie do zamrażarki 
Miralko a mogłabyś rozszerzyć przepis na „cygańskie kurczęcie” ??? Czasem lubię poeksperymentować w kuchni
A Kaczmarskiego lubię
Na pewno nie był tuzinkowy. To nie „gwiazda na jeden sezon”, chociaż nie wszyscy potrafią to docenić…
Te jego piosenki zaangażowane są na ” jeden sezon” niestety…. Szczęśliwie nie tylko takie pisał i śpiewał. 🙂
Nie wiem, czy na jeden sezon, Wiedźminko… Bo chociaż mówią o czasach minionych (patrząc z dzisiejszej perspektywy), to jakoś wiele z nich nadal jest aktualnych i można je odnieść do obecnej sytuacji… Także wydaje mi się, że to taka ponadczasowa twórczość…
Hmmm… bardzo niewiele nie zawiera treści ponadczasowych. O „Lekcji historii klasycznej” trudno powiedzieć, że jest niezaangażowana – a jednak słuchamy jej wiele lat po Cezarze…
Aha…. jeszcze jedno ” dulce et decorum est pro patria mori”. Żołnierz musi mieć wzór do naśladowania 🙁
Szkoda, że tak prędko odszedł…
Na pewno szkoda, ale takie jest życie… Nikt nie trwa wiecznie… odchodzą drogie nam osoby, wartościowe…
Witaj Mirelko.
.. odchodzą też łobuzy, ale tych nikt nie żałuje… może jakaś matka czy ojciec zapłacze?
Witaj Wiedźminko
Każdego w pewnym sensie szkoda, bo i taki łobuz miałby szansę na poprawę, gdyby pożył dłużej 
Bardzo optymistyczne twierdzenie, Mirelko !
Bo ja jestem optymistką, Wiedźminko
Mimo wielu kopów od życia, ten optymizm jakoś nie zdycha
To jak „wada fabryczna” 
Konserwuj ją! Jak najdłużej!
Staram się jak mogę…
Bo moje szczęście ślubne jest pesymistą
To taki Smerf Maruda… Czego byśmy nie planowali, to widzi tylko same minusy i nie wierzy w sukces. Czasami muszę mu trochę „nakopać”, żeby przestał i wziął się do roboty, bo jak się nie robi, to się na pewno nie uda 
Witajcie całą gębą!
Wreszcie weekend!!!
Witaj Mistrzu T. zwany Ukratkiem
Deszczyk sobie pada, a ja znowu na koncert…. posłuchać Beethovena:)
Miłych wrażeń! Tylko pamiętaj, czym się dla mistrza Ludwiga słuchanie muzyki skończyło – może wzmacniacze za głośno sterował?
Pamiętam i nie włączam u siebie muzyki na full…. a mogłabym, bo głośniki mam całkiem zacne 🙂
A wiesz Wiedźminko jak powstała V sumfonia?
Opowiedz wszystkim, dobrze ?:)
bo rozumiem, że idzie Ci o motyw ” los puka do drzw” ?
Chodzi mi o pierwsze takty. To oczywiście legenda. Pokłócił się ze swoją gospodynią i ta orzekła, że od niego odejdzie. Kompozytor stwierdził, że sobie doskonale bez niej poradzi, a ona się głośno zaśmiała hahaha haaa hahaha haaa. Beethoven te nutki podchwycił i dołożył dalsze.

Zabawna legenda… :)… ten sławny motyw ma też inną : że to tragiczny los w postaci głuchoty się zbliża….
Ukratka też witam całą gębą
Witaj Ukratku całą gębą

„Weekend to” jedno z najpiękniejszych znaczeń, piękniejsze jest tylko „długi weekend”
I już za 3 tygodnie nastąpi „piękniejsze”
Tak na marginesie to już się nie mogę doczekać 
Kiedyś jeden mówił „jak ja nie lubię Smerfów”, inny „jak ja nie lubię myszy”, a ja nie lubię papierów do przewalania, wypisywania, sprawdzania itp, itd…
A muszę, bo to ja jestem od domowej księgowości i całej tej papierkowej roboty… 
Włącz niszczarkę, włącz niszczarkę

Bez tego się nie obejdzie, bo przecież nie będę wszystkiego trzymała. I tak mam tych papierzydeł za dużo
No, prawie skończone z papierzyskami
Przy okazji znalazłam stare rymowanki… Tak się miło wspomina czasy swoich początków na internecie
To już minęły 4 lata… Jak ten czas leci 
A, to może coś z tych rymowanek wywiesisz?
Nie bardzo nadają się do wywieszania, Ukratku. Tylko moje, są jak pisane przez przedszkolaka, a te, pisane wspólnie przez klubowiczów są takie bardzo tematyczne i trzeba by było długo opisywać czego dotyczą. A autorów miały wielu. Między innymi Bożenka i Tosia
Wiecie co…. ?? Zmęczona jestem.. A to znaczy, że jakieś święta, niewątpliwie nam się zbliżają
Nie za wcześnie Skowroneczku ???
To jeszcze cały tydzień 
Na porządki to zdecydowanie za późno, ale jakoś tak się złożyło tej wiosny 😀
Dobrej nocy 😀
Dobrych snów, Skowroneczku! 🙂
I ja się pożegnam już zwyczajowym dobrej nocy.
Do jutra
Dobrej nocy Bożenko i do jutra
Pięknej nocy Skowroneczku
Coś mnie dzisiaj morzy. Dobranoc, a na dobranoc dzisiaj będzie – też Jacek Kaczmarski, a wcale nie polityczny. Życiowy bardziej. Snów o… tym, czego komu najbardziej brakuje.
Dobranoc….. bez pawia na kolanie 🙂

Eeee, rozrywki facetom żałujesz!
Dobranoc! 🙂
Podejrzewam, że Wiedźminka, podobnie jak ja, facetom rozrywki nie żałuje. Byle ten paw był nie na naszych kolanach, ani w naszym pobliżu

Dobranoc
Trochę szkoda, że nie podałam dokładniej z czego ten „śliwkowy kurczak się składa, bo teraz nie musiałabym pisać jeszcze raz
Ale trudno, trzeba gapowe zapłacić…
To na specjalne życzenie Kopciuszka, chociaż nie tylko ona może go wypróbować
Do tej potrawy potrzebnych jest
5 udek (całych), albo 10 „pałeczek” kurczaka
1/3 kostki masła
1 cebula
pół szklanki powideł śliwkowych
pół szklanki pikantnego ketchupu
ok. 8 sztuk suszonych śliwek (pokrojonych)
3/4 szklanki wody
sól i słodka papryka do smaku.
1. Oddzielić podudzia od udek, umyć i osuszyć. Wszystkie kawałki kurczaka posypać dokładnie solą i papryką. Obsmażyć na maśle, aż skórka się zarumieni. Przełożyć do naczynia żaroodpornego.
2. Masło rozpuścić w rondlu, dodać pokrojoną cebulę i zeszklić na małym ogniu. Dodać pokrojone śliwki, powidła, ketchup i wodę, dokładnie wymieszać. Gotować aż sos zgęstnieje. Gorącym sosem polać kurczaka, nakryć pokrywą i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180st. C. Piec przez około godzinę (na ostatnie 10-15 minut zdjęłam pokrywę, aby sos zgęstniał).
To tyle cytatu z przepisu. Dodam jeszcze parę swoich uwag.
No i żałowałam, że nie zrobiłam tak jak zawsze, czyli nie zapeklowałam tych udek poprzedniego dnia, żeby całe udka przeszły solą i papryką. Takie zapeklowane zupełnie inaczej smakują
Nie wiem też, czy we wszystkich przepisach pisze się, że tego kurczaka(czy jakieś mięsko) trzeba umyć… Czyż nie jest to oczywiste? 
Jak już wspomniałam, nie miałam pikantnego ketchupu, to dałam zwykły i dosypałam chili i też było dobrze. Poza tym, tutaj nie ma prawdziwych suszonych śliwek, są tylko wędzone (chociaż nazywają się suszone, ale ja przecież wiem jak powinny wyglądać). Także to też w przepisie zmieniłam, bo dodałam jakie miałam
Dziękuję pięknie Miralko


Jutro wyjeżdżam, więc obiad będzie restauracyjny ale w niedzielę zapewne przyrządzę
A teraz już się pożegnam i życzę milutkiego popołudnia
No to miłego spędzenia czasu Ci życzę, Kopciuszku
a w niedzielę smacznego 
Witaj Mirelko .
… i ten kurczak sie nie rozleci po takim długim duszeniu w sosie ?
Witaj Wiedźminko
Nie rozleci się… Przed włożeniem do naczynka podsmażasz i w dodatku sos jest dość gęsty. Ja to piekłam nawet trochę dłużej, bo moje szczęście ślubne lubi dokładnie ugotowane mięsko
Takiego, które trzeba jeść siedząc daleko od ściany, to jeść nie będzie 
Dzień niech będzie dobry
Dzień dobry Bożenko
Mam nadzieję, że będzie dobry 
Dzień niech będzie, Bożenko. A Ty okna już umyłaś ? 🙂
Niestety, to wciąż przede mną…
Mieliśmy jechać na wycieczkę, a tu małżonek idzie do pracy
Jakąś fuchę z kumplem załapali i głupio było powiedzieć, że wycieczka ważniejsza
Tym bardziej, że z wycieczki nie ma korzyści materialnych… A o duchowe można zadbać i w niedzielę
Najgorzej, że ma padać deszcz…
Zmiana warty?
Popisałam trochę i już jestem padnięta, czyli tradycyjnie – spadam na górę 

Miłego dnia Wam życząc
Dobrej nocy Mireczko
Dzień dobry.. i do roboty! Na wysokościach 🙁 Jak się ma okien niczym w pałacu, to trza zasuwać. Bez zbędnego marudzenia, bo i tak nie pomoże i same się nie umyją

Może ma kto na zbyciu czarodziejską różdżkę??? Wiedźminka???
Witaj Skowronku
Nie zazdroszczę Ci tych okien.
Jak ja nie cierpię ich mycia, chociaż moje są na pewno mniejsze od Twoich
Dzień dobry Skowronku…. do okien, zwłaszcza Twoich, potrzebne są pracowite krasnale – co najmniej 7 sztuk pracusiów!
Ychyyyy
Narka, jak się bardzo zmęczę, to zaglądnę
Rzeczywiście przydała by Ci się różdżka…
Nie ma!
Dzień dobry ! 🙂 Mglisty poranek…ale nie pada!
U mnie ciepło i słonecznie
Dzień dobry. Dzisiaj będę zalatany conieco, więc teraz tylko lista obecności, a jak tylko będę mógł, to się odezwę.
Dzień dobry Quacku
Miłego dzionka życzę 
Dzień dobry 🙂 Za chwilkę wyjeżdżam do Trójmiasta zatem pięknego dnia życzę i do zobaczenia wieczorkiem (?)
Przyjemności Kopciuszku
Witajcie!
Jest tu gdzieś jeszcze ta lista obecności? 😉
Witaj Ukratku
Lista obecności? Gdzieś była… 
Witaj Ukratku 🙂 Personalna zabrała …….
Skaranie boskie z tą personalną!
Chwilowo jestem. Personalnej może lody z gronkowcem?
„Lesia” zaczytałem ongiś na śmierć!
To całkiem tak jak u moich Rodziców w domu. Przejąłem nieco już sfatygowane wydanie, z taką okładką:
i zaczytałem je do imentu i rozwalenia.
Też to czytałam, bo bardzo lubię Chmielewską
Moje wycie słychać było daleko, nie tylko w domu. Szkoda, że Joanna już nie żyje 
I ja czytywałam Chmielewską, kiedy chciałam się rozerwać bez granatu.
Tak jest, widzę, że to wycie ze śmiechu to constans. Ostatnio porównywalnie wyłem rok temu przy Pratchetcie.
Tak! dokładnie to! 🙂
Czytając podziwiałem fantazję nieznanej jeszcze wtedy (za pierwszym czytaniem) autorki. Dużo potem dowiedziałem się, że to powieść prawie autobiograficzna (Joanna=Barbara), a Lesio istniał naprawdę (oczywiście pod innym nazwiskiem) i nawet czytałem wywiad z nim w sieci…
Ooo, tego nie wiedziałem! Ale faktem jest, że parę razy w różnych środowiskach pracowało się w grupach, gdzie wyglądało to tak jak w pracowni lesiowej.
Ja też ją podziwiałam za pomysły i styl. Niby kryminał, a można się było ze śmiechu posikać. I tak jak mój syn nie lubi czytać, tak Chmielewską przeczytał
I to niejedną książkę. Najbardziej chyba podobała mu się „Wszystko czerwone”. Chociaż i przy innych kwiczał. Niektóre fragmenty zna na pamięć i przy różnych okazjach cytuje… 
Też o tym czytałam, ale nie w sieci. Chmielewska trochę zmieniła rzeczywistość, ale wiele faktów z tej książki miało miejsce…
„Wszystko czerwone” i ten cudowny pan Muldgaard mówiący przecudnie… płakałam ze śmiechu !
O tak, jego polski był przecudowny
Dzień dobry wszystkim
U mnie jeszcze rano, chociaż pospałam dzisiaj długo, bo do 7
Wstałam wyspana i wypoczęta 
A co u Rumaka? Czy ktoś wie? Jego milczenie mnie niepokoi
Ćwiczymy cierpliwość, Bożenko
Rumak obiecał, że jak da radę, to się odezwie…
Właśnie, jak da radę. To mnie niepokoi, że nie daje rady…
Nie desperuj, Bożenko! Wielką jest siła sprawcza pozytywnego myślenia!
Ale to dawanie rady nie oznacza, że nie ma siły. Może po prostu nie ma dostępu do internetu… A przynajmniej tym się pocieszam…
Bożenko, nie jest gorzej. I to jest najważniejsze.
Brakuje Go i to bardzo… A dobrze być musi!! I już!
Najważniejsze, że nie jest gorzej. Uspokoiłaś mnie nieco Skowronku.
Przy okazji pozdrów Go i powiedz, że tęsknimy… 
Jeżeli ktoś z koleżeństwa ma dostęp do kanału TV „Kino Polska”, warto obejrzeć „saunę” dziś o 21:15 – jeden z lepszych sfilmowanych spektakli, jakie widziałem! 🙂
No to mam dylemat – o godz. 22:00 na TVN24 polecą „tajemnice Watykanu”.
Kolega W. podpowiada alternatywę (w gorszej jakości obrazu):
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=Y4QMq4VtvY4
Się zobaczy tę ” saunę”… 🙂
Kolega W.jest nieoceniony. Dostałam też linka na Tajemnice Watykanu, więc Saunę obejrzę w TV.
No, posiedziałam trochę przy kompie, ale kolejna opowieść jest gotowa. Jak nie będzie pomysłów, to ją dam. Tylko wolałabym, żeby ktoś inny na razie pozmieniał wycieraczki, bo przecież nie mogę zmieniać co drugiej
Się nikt nie rwie.. 😀
Ja na pewno nie, bo ćwiczę! Na drabinie
Zapomniałam napisać, że wczoraj mieliśmy ubaw…
Trzeba będzie im to odesłać, bo po co mi tyle baterii i na dokładkę dwie ładowarki samochodowe 
Małżonek zamówił mi przez internet dwie nowe baterie do aparatu i ładowarkę samochodową do nich. Wybieramy się na trzy dni, a patrząc na to, ile robię zdjęć, jedna bateria mi nie wystarczy
Z tydzień temu małżonek sprawdził na komputerze, że paczkę dostarczono, ale my jej nie dostaliśmy!!! Zareklamował i wczoraj rano dostaliśmy nową przesyłkę. Wieczorem przynieśli tą pierwszą
Coś tu pusto
Idę więc sobie do swoich domowych zajęć 
Kolację rychtują
Kolację? Już? Taż dopiero co obiad zjedlim…
Aha, znaczy obiadokolację???
Jak go zwał, tak go zwał, byle było smaczne i dosyć. Kolacja będzie koło 21.
Proszę, sobie tak gadu gadu, a mnie się nogi skróciły od tej drabiny
Ależ dostałam w kość.. Jeszcze weranda została, jakoś dam radę 😀
Nie wiem czy jeszcze na Wyspę zaglądnę, zatem, na wszelki DOBRANOC i do jutra 😀

Nie padnij na tej werandzie, noce są jeszcze chłodne!
Tralalala, ja mam werandę ogrzewaną
No to się wycofuję na z góry upatrzoną pozycję i dobrej nocy Państwu życzę.
Wpadli niezapowiedziani mili goście wieczorkiem, ja się już może prewencyjnie pożegnam, bo nie wiem, do której posiedzą…
Jeszcze przed filmem zdążyliśmy zagnieść mąkę z miodem i innymi dodatkami:

A co to jest ? bo na piernik nie wygląda ?
Jak nie jak tak? Małe, złociste pierniczki – zaraz po upieczeniu wściekle twarde, po jakimś czasie miękną i są PYSZNE!
Witaj !
Wierzę Ci, że to pyszne pierniczki 🙂 wyglądają jak talarki 🙂
No to piosenka na dobranoc….. Kwaku, Ty się nie obzieleniaj, dobrze ?
Dobranoc….
Dzień dobry
Wykładam listę obecności 
Witaj Bożenko
Podpisana ! 🙂
Cześć, Personalna!
Zdążyłem?
Zależy do czego
Spóźnić się zawsze zdążymy…
Dzień dobry 🙂 Bardzo pochmurmo i wilgotno. Za oknem natomiast słyszę śpiewające ptaszyny i piejące koguty gdzieś w oddali 🙂
Witaj Kopciuszku 😀 Od rana pogoda rzeczywiście niewesoła 🙁 Ja jednak nie mam takich pięknych odgłosu za oknem, najwyżej słyszę jeżdżące auta…
Odgłosy jeżdżących aut też znałam Bożenko 🙂 Te śpiewające ptaszyny słyszę tak naprawdę od trzech miesięcy, od zamieszkania w nowym domu 🙂 Ale są też minusy, ogrom obowiązków i wszędzie daleko 😉
Że daleko, to nawet dobrze. Odległości zmuszają do spacerów. Można też wsiąść na rower. Jedno i drugie dobrze działają na zdrowie i linię
O! I już jeden minus mniej, masz rację
A do tego jeden plus – świeże powietrze
Tak sobie zerkam na te piękne złociste ciasteczka, które nam Ukratek wieczorkiem zostawił, więc może do nich

Właśnie kawkę wypiłam, ale bez ciasteczek… wchodzą w bioderka
Eh, u mnie jakoś tej dyscypliny brak
Mnie też przydałaby się większa. Czasem trudno sobie odmówić…
Zaraz po upieczeniu świetne są maczane w kawie
Eeeetam, ale kawa już wypita.Z tą radą się spóźniłeś Ukratku
Dzień dobry ogólnie…piję drugą czarna kawę, bez pierniczków …
a zaraz dojedzie wnuczę numer dwa…. i nici z piżamowego dnia 
A dlaczego bez pierniczków??? Hę?? Boisz się o swe perełki???
Witaj Wiedźminko 😀
PS Wysłałaś??
Witaj Skowronku
Bez pierniczków z braku tychże…. odpowiedzi też brak 
Też
Dzień dobry

Łooo i nam Bożenka przez aklamację na personalną awansowała
No i masz ci los, tylko człowiek wyłoży listę obecności i już awansuje
Ale nie obawiaj się gronkowców!
Słuszne to i sprawiedliwe -Bożenka zawsze jest Poranna
A tera do garów..
ojtam – co znowu ? już zapasy świąteczne ?
Wybrałabym się na spacer z Mirelką, ale chyba jeszcze za wcześnie ?
Na pewno Wiedźminko za wcześnie
Niech i inni dojdą do głosu, nie mogę przecież zawłaszczać Wyspy 

Jeśli mam być szczera, to chętnie bym zobaczyła co słychać u Pana Zenka, czy Pana Ignacego, że o naszych Harpiach nie wspomnę… Senatora usprawiedliwiam z tego niepisania, chociaż ma nieskończone opowiadanie… Poczekam aż będzie całkowicie rozbrykany
Hmmmm…. czy nie trzeba wysłać listu gończego za Kwakiem ?
Jakoś długo go nie widać…. Ci wczorajsi goście są aż tak intensywni ?
Nawiedzili go późnym wieczorem goście – poranek może być dłuuuugi…
Dzień dobry. Mistrz Tetryk jak zwykle w punkt. Goście plus udany wieczór równa się, hmmm, spóźnienie następnego dnia. Jestem całkiem na chodzie, ale tylko dzięki odpoczynkowi.
Ech, zapił, zakurił, zaguliał parień maładoj..
Poza tym, że na pewno nie „zakurił”, a i „zaguliał” w mocno ograniczonym stopniu, to wszystko się zgadza 🙂
Dzień dobry
Ogródek mam suchy jak pieprz i jakby nie padało, to będę musiała go podlać 
U mnie też pochmurno, ale mam nadzieję, że trochę tego deszczu spadnie
Aaa, ten śnieg, co topniał, nie zostawił po sobie już żadnej wilgoci? U nas dzisiaj słońce, ale przerwał je przed południem niespodziewany deszczyk, czego i Wam życzę.
Dzięki za życzenie i oby się spełniło
A tutaj (jak chyba wszędzie) wystarczy,że powieje przy w miarę wysokiej temperaturze i ziemia schnie momentalnie. Może gdzieś tam głęboko jeszcze ta wilgoć siedzi, ale dla kwiatków to za głęboko. A jeśli chcę mieć latem kwiatki „gołe baby”, to muszą teraz mieć odpowiednią wilgoć…
Emmm, jakie kwiatki, pardon???
Gołe baby, tak się to nazywa, chociaż nie wiem czy po polsku nie mają innej nazwy
To po prostu „żywcem” przetłumaczona nazwa z angielskiego „naked lady”
Chociaż w zasadzie „lady” powinna być tłumaczona jako „dama”
Nie ja tłumaczyłam, to się nie zamierzam tłumaczyć
A tak właściwie, to jakaś tam odmiana amarylisu, który jest odporny na mrozy i normalnie rośnie w ogródku…
Te „gołe baby” mają listki bardzo wcześnie. Tak gdzieś na początku lipca liście schną i giną, a potem, gdzieś tak w sierpniu wyrastają długie patyki i na czubku mają piękne kwiaty… takie „amarylisowate”
A dopiero potem dostałam od Laury cebulki z wytłumaczeniem jak i co…
Kiedyś myślałam, że ludzie powtykali sobie w ogródku jakieś sztuczne badyle, by ogródek przyozdobić
Przypomniało mi się, że jak dawałam kilka cebulek tego kwiatka swojej szwagierce, to mi powiedziała, że wolałaby gołego faceta, bo co jej po babie
To znaczy, że kwiatki są odpowiednie dla panów?
Z tego wynika, że jak Miral fotoreportaż z własnego ogródka pod właściwym tytułem zamieści, to nam może oglądalność wzrosnąć
…ale być może trzeba będzie umieścić na wejściu na Wyspę oświadczenie o ukończeniu 18 lat?
Wrzuciłam w wyszukiwarkę nazwę „naked lady” i nie zobaczyłam kwiatków…
A ja dodałem jeszcze „flowers” i zobaczyłem tylko kwiatki.
Masz rację, też zobaczyłam kwiatki, ale nie tylko.
Proszę, ” gołe baby” Mirelka promuje, a ja liczyłam na spacer… 🙁
Czyżby Cię interesowały te „panie” Wiedźminko?
Czyżby Panowie rzucili się na te „kwiatki”, że tak pusto się tu zrobiło?
Co za problem, Bożenko! Baby, jak ładne, mogą być nawet gołe!
Pewnie… po co zakrywać coś co cieszy oko?
A owszem, Bożenko, lubię ładne kwiatki
Nooo…, ja też…
Te ” golaski” posadzone w kępie wyglądają bardzo atrakcyjnie i dekoracyjnie…. 🙂
Kielichy kształtem przypominają nasze liliowce, które jednak kwitną w kępie wydłuzonych, lancetowatych liści. Podobieństwo do amarylisów jest bardzo wyraźne….
Wujek G na stronach anglojęzycznych wskazuje, że Naked Lady i Amaryllis Belladonna to ten sam gatunek, zwany też Belladonna Lily, jeden z dwu gatunków amarylisów.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/daviswiki.org/naked_lady
„Nasze” amarylisy mają solidną łodygę … a lady n ma , jak mi się wydaje jednak dość cienką, tak, jak liliowce 🙂 Ale ja nie jestem botaniczką ….
To fakt, że te „golaski” różnią się trochę od naszych doniczkowych amarylisów, ale to ta sama rodzina. Moje doniczkowe amarylisy najpierw tracą liście, potem odpoczywają i po kilku tygodniach odpoczynku wypuszczają łodyżkę z kwiatem. Dopiero potem zaczynają rosnąć liście. U Naked Lady jest odwrotnie. Najpierw są liście, a dopiero potem kwiaty… jak już tych liści nie ma
To ja w związku z wczorajszym wieczorem obawiam się, że powinienem się już pożegnać. A na dobranoc – coś a propos znad morza… Snów najlepiej jak najgłębszych i, tego, uzdrawiających.
Gołasowi też się urwał film ?
No to i ja się pożegnam dziś piosenką na dobranoc. 😀
No to …… dobranoc 🙂
PS. Dręczy mnie myśl, że niechcący uraziłam Wyimaginowanego ! Odezwij się, proszę….
A czym mogłaś Go urazić? Nie martw się, na pewno Ci odpowie
Dzień dobry


No proszę!!! Ja ganiałam ślepowrony, a Wy dyskutowaliście o moich „gołych babach”
Przy okazji tego ganiania, obcykaliśmy całą masę orchidei dla Senatora. Oczywiście wszyscy je obejrzą, ale cykając je, myślałam właśnie o Nim, bo to Jego ulubione kwiatki
Witaj Miralko 🙂 Ja już nie mogę się doczekać kolejej wycieczki 🙂
Oczywiście znowu byliśmy w Lincoln Park ZOO
Tym jednak razem, tak na wszelki wypadek, ominęliśmy ptaszarnię z daleka
No, może nie do końca z daleka, bo chciałam zobaczyć czy olśniak samczyk wylazł już z tej budki
Wylazł i został obcykany
Przy okazji zobaczyłam też nasze swojskie bociany, które tutaj można spotkać tylko w zoo, bo na wolności ich nie ma w Ameryce. Założyły sobie gniazdo, ale na ziemi
Co wydało mi się niezwykle dziwne, bo przecież zwykle szukają wysokich punktów. Ale w tej Ameryce tyle rzeczy jest na odwrót, że już mnie nic nie dziwi 
A stojąc pod drzewami, na których ślepowrony mają swoje lęgowiska, cieszyłam się, że to malutki dzięcioł kosmaty narobił mi na kołnierz, a nie ślepowron
To co poleciało z jednego z nich (dobrze, że staliśmy kawałek od tego miejsca), zarobiłoby mi nie tylko kołnierzyk, ale i cały rękaw i to po obu stronach kurtki
Jakiemuś gościowi przeleciało to koło nosa i mało na serce nie zszedł, tak się wystraszył
On nawet nie wiedział, że tam są jakieś ptaki…
Pewien powszechnie szanowany rabin znany był z tego, iż w każdym zdarzeniu dopatrzeć się potrafił mądrości i dobroci Boga, za które – jak twierdził – zawsze powinniśmy Mu okazywać szczerą wdzięczność. Gdy dowodząc tych tez szedł ze swymi uczniami przez rynek, znienacka gołąb nasrał mu na głowę. Zapanowała mała konsternacja, uczniowie rzucili się wycierać, ale jeden z nich, najsilniej dotychczas polemizujący, uśmiechnął się złośliwie i zapytał:
– I co teraz powiesz, rebe?
Rabin uniósł w górę dziękczynny uśmiech:
– Dzięki Ci, dobry Boże, że krowy w powietrzu nie latają!
Są i tacy, którz wierzą, że te kleksy szczęście przynoszą
Bo te ślepowrony, chociaż mają swoje gniazda na terenie zoo, to nie są uwięzione. Latają gdzie im się podoba, a na zimę odlatują do cieplejszych rejonów… wiosną wracają
W tamtym roku je znalazłam i teraz chciałam zobaczyć czy wróciły. Przy okazji znaleźliśmy inne miejsce z jeszcze większą kolonią tych ptaków.
I pomyśleć, że należy on do rodziny czaplowatych… A ma takie krótkie nóżki… przynajmniej jak na czaplę
Byłabym zapomniała. Serdeczne dzięki Mistrzu Q za życzenie deszczu
Po obejściu w zoo tego co chcieliśmy zobaczyć i obcykaniu całej palmiarni, doszliśmy do samochodu i zaczął siąpić deszczyk
I już padał i padał… Ogródek podlany jak się patrzy
Szkoda tylko, że nie wszystkie Twoje życzenia tak się spełniają, bo miałabym ich duuuużo więcej… a może to dobrze 
I jeszcze pytanie…

Dzie ta nowa wycieraczka
Ta jest przeraźliwie długa i paluszki bolą od biegania
Witaj Mirelko … toż wszyscy czekamy na Twoją wycieraczkę, bo przecież ją zapowiedziałaś
!
Dzień dobry 🙂 Wszystkim pięknego dnia życzę 🙂 a ja się udaję do pracy 🙂 Listy nie ma…. 🙁
Dzień dobry
A to mi niespodzianka
Tak wcześnie upominają się o listę… Już wyłożona 
Pani personalnej
i się odmeldowuję 🙂 
Powodzenia Kopciuszku…. bladym świtem wstajesz ? 🙂
Dzień dobry !
Mało mnie dziś będzie. Tak czasem bywa…
Dzień Najlepszy!
<podpis nieczytelny>
Taaak, jak każdy poniedziałek
Dzień dobry. Cieszę się bardzo, że życzenia się sprawdziły. Może w takim razie zacznę robić za internetowego „rainmakera”?
Nareszcie mam internet! Od samego rana coś się stało i miałam przerwę w dostawie. Już brałam wiaderko i chciałam pędzić do sąsiadów, żeby mi trochę pożyczyli
Najważniejsze, że już jest Bożenko
Niepokoi mnie nieobecność Skowroneczka

Też nie wiem co o tym myśleć
Miejmy nadzieję, że się znajdzie
Może po ciężkiej pracy nie ma ochoty na pogawędki…
Zapraszam na wycieczkę
I tak sobie myślę, że nie będę więcej pisała niczego na zapas, bo się potem reszta obzielenia (jak to mówi Wiedźminka) 