« Upał w dolinach, na szczytach mróz Maple Lake i Mallard Lake »

To już 10 lat…

Dziesięć lat temu zmarł Jacek Kaczmarski…

Znany powszechnie jako autor i wykonawca „Murów”, pozostawił po sobie twórczość bogatą i różnorodną. Przypomnę tu dwa mniej znane utwory, z szerokiego spektrum stylów i tematów jego twórczości.

Ballada „Świadkowie” powstała w 1978 roku – jeszcze przed „festiwalem Solidarności”.

Znacznie późniejsza „Wakacyjna przypowieść z metafizycznym morałem” pochodzi z wydanej w 1997 roku płyty „Dwie skały”. Poeta mieszkał wtedy wraz z żoną Ewą i upartą córeczką Patrycją w Australii.

Jego życie nie było łatwe, i trudno jest również je jednoznacznie oceniać i interpretować. Był mądrym wnikliwym poetą – prócz piosenek zostawił także wiersze, których nie mógł już zaśpiewać. Jeżeli jest jakiś wspólny rys całej jego twórczości – piosenek, powieści i wierszy – to głęboka refleksja i potężna dawka autoironii. Potrafił celnie wytknąć słabości innych, ale sam do siebie miał niepodrabialny dystans.

275 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    10 kwietnia to nie tylko rocznica katastrofy samolotu…

  2. Tetryk56 pisze:

    To ja ukradkiem mówię: dobranoc! Wink

  3. Wiedźma pisze:

    A ja przeczytam, a lampkę zapalę na niższym pięterku 🙂 Wink

  4. Quackie pisze:

    Przeczytałem. Nie wyobrażam sobie ważniejszego ideowo polskiego artysty dla mnie i moich kręgów w okolicach klasy maturalnej. „Mury” śpiewaliśmy sobie na matematyce jako nieoficjalny hymn klasy, pewnym zaskoczeniem było, kiedy usłyszałem wierniejszy ponoć przekład pieśni Llacha w wykonaniu Zespołu Reprezentacyjnego rok czy dwa później. Spisywałem słowa utworów Kaczmarskiego do zeszytów – śpiewników (część mam do dzisiaj), a potem z kumplem dorabialiśmy do nich gitarowe akordy, żeby wyć je przy ognisku, pamiętam do dziś, jaki problem był ze „Źródłem” i tym nietypowym septymowym akordem. Częściowo był to własny sposób na bunt przeciwko władzy, częściowo – prawdziwa muzyczna fascynacja – przecież są momenty u Kaczmarskiego, gdzie nie wiadomo, gdzie głowę obrócić, takie harmonie i melodie bywają (np. wspomniane „Źródło”).

    A potem przyszły lata 1989-90 a może i nie rozumiałem, co się dzieje – z etosem, ze światem wokół mnie, i z samym Kaczmarskim. Wychodziły jego oficjalne śpiewniki z kolejnymi programami, które dla mnie były nowością, bo przedtem nie miałem pojęcia, że te piosenki się tak ze sobą wiążą. No i miałem wrażenie (w sumie przecież niesłuszne), że Kaczmarski odcina kupony i się komercjalizuje, wydając te śpiewniki, bo przecież liczyła się ich idea.

    A potem – rozleciało się towarzystwo ze szkoły, na studiach zleciało się nowe, ale już słuchające innej muzyki – głównie z Zachodu. I piosenki Kaczmarskiego zaczęły się osuwać w niepamięć. Aż przyszły czasy, kiedy media sensacyjnym tonem zaczęły podawać wieści o jego chorobie, a potem – śmierci. Wtedy poczułem, że skończyła się epoka.

    Dobranoc.

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted No i runęły mury… Jacek to wyśpiewał.
    Szkoda, że już Go nie ma. Worry
    Ale jest za to piątek Wink

    • Tetryk56 pisze:

      Rzecz charakterystyczna, że ostatnia zwrotka „Murów” Jacka zupełnie nie funkcjonuje w świadomości powszechnej…
      (…)
      Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
      I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
      Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
      Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam

      Patrzył na równy tłumów marsz
      Milczał wsłuchany w kroków huk
      A mury rosły, rosły, rosły
      Łańcuch kołysał się u nóg…

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Piątek zaczyna się słonecznie, ciekawe, jak się rozwinie.

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! (ukradkiem, of course Wink )

  8. Alla pisze:

    Dzień dobry.. I od razu mówię doooo później..
    Ale lista obecności podpisana Roses-are-red Bye

  9. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted „Poetą się bywa”…. a Kaczmarski z czegoś musiał żyć, więc i płyty i śpiewniki były zwyczajnym sposobem zarabiania. Nie wiem czy rola barda „Solidarności” była tą wymarzoną przez Kaczmarskiego 🙂

  10. Wiedźma pisze:

    Senator szczerze nie znosił Jacka … ale do dziś nie wiem dlaczego 🙂 Dopytam, jak już Rumak przycwałuje:)

  11. Kopciuszek pisze:

    Witam cieplutko bardzo Happy
    Jak dobrze, że to ostatni, pracujący dzień ciężkiego dla mnie tygodnia Delighted
    Pana Kaczmarskiego pozwolę sobie zacytować tym oto przesłaniem:
    Każdy z was jest łodzią, w której
    Może się z potopem mierzyć
    Cało wyjść z burzowej chmury
    Musi tylko w to uwierzyć
    – Jacek Kaczmarski

    Moja ukochana Warmia po nocnych przymrozkach już tonie w słońcu i jest cieplutko. Miejmy nadzieję, że weekend nas nie rozczaruje, przynajmniej pogodowo Wink
    A teraz czas wracać do pracy. Dzisiaj z niechęcią, ponieważ muszę robić to czego nie lubię (sprawozdania ), a to chyba najgorsze Sad Tylko jak to mówią: jak mus, to mus Wink1
    Dużo, dużo słoneczka życzę Buziaczki

  12. Wiedźma pisze:

    A byli razem ….

    • Quackie pisze:

      To trio było kultowe. W sumie jest – dla niektórych.

    • _leszek pisze:

      Ilekroć słucham tej pieśni, przechodzą mnie dreszcze. Mam wrażeni jakbym zbliżał się do jakiejś tajemnicy.

      Oczywiście to prawda. Tajemnica ta to – odrzuć nienawiść, nie okazuj innym pogardy.
      Tylko tyle, a świat można by poprawić.

      Na koniec smutna refleksja. Słuchamy, wzruszamy się, mówimy POETA, rozważamy głębię jego myśli.
      Ale każdego, kto ma gdzieś Jacka (może go nie rozumie) gotowi jesteśmy wdeptać w podłogę.
      Czy po to ON śpiewał?

      • Bożena pisze:

        Serdecznie witam na Wyspie Delighted Nienawiść? Tu się z nią nie spotkasz Happy

      • Tetryk56 pisze:

        Witaj, Leszku, w naszych skromnych progach!
        Spotkałem wielu ludzi nie lubiących/nie rozumiejących Kaczmarskiego. W żadnym z tych przypadków nie stało się to przyczyną konfliktu.
        Podziw i szacunek dla poety nie jest religią 😉

  13. Wiedźma pisze:

    A to już sam Gintrowski z jednym z „Kamieni”…. 🙂

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    W końcu dotarłam na rozśpiewaną Wyspę Delighted

  15. miral59 pisze:

    W końcu się wzięłam za swoje ptaszki. Pół dnia wczoraj przy nich spędziłam Delighted Ale posegregowałam je dokładnie… Jeszcze mi parę rzeczy zostało, ale to już kosmetyka Happy-Grin
    Wiem teraz, że mam 87 gatunków na prawie tysiącu zdjęć Pleasure Części nie mogę znaleźć i wyślę je do Johna, niech on się nad nimi pomęczy Wink Skoro to lubi…
    Jutro ma być piękna pogoda – dosłownie letnia, chociaż mogą wystąpić przelotne burze, to te 24C zachęca do wybrania się na wycieczkę Happy

    • Quackie pisze:

      O to to, wycieczka. A po niej – relacja!

      • miral59 pisze:

        Jeszcze nie wszystkie byłe wycieczki opisałam i mam trochę zaległości Wink Czasowo się nie wyrabiam Weary Dziś, żeby jutro móc pojechać, muszę solidnie przyłożyć się do roboty Tired Są rzeczy, które muszą być w domu zrobione, czy się ma na to ochotę, czy nie Wink1

        • Quackie pisze:

          Ja tam jestem abnegat. Ileż rzeczy można zrobić jutro… Albo pojutrze… Niekoniecznie zawodowych, ale domowych – na pewno.

          • miral59 pisze:

            Tak, tak… Znam to powiedzenie… Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego Wink Ale taki obiadek trzeba ugotować… że o innych pilnych sprawach nie wspomnę Pleasure Bo na ten przykład, na odkurzaczu można pojeździć kiedybądź, ostatecznie nikt się przez śmieci na podłodze nie przewraca… jeszcze Wink

            • Wiedźma pisze:

              Codziennie gotujesz świeży obiad Mirelko ???

              • miral59 pisze:

                Prawie codziennie Crazy Chociaż nie znoszę gotowania. Zwykle staram się zrobić na dwa dni, ale jak chłopcy dopadną do garów, to często wymiotą wszystko do czysta i muszę znowu gotować Weary Bo wędlinka u nas nie za bardzo idzie, wolą gotowane…

                • Wiedźma pisze:

                  Ja też staram się gotować potrawy odgrzewalne….. 🙂

                • miral59 pisze:

                  Ostatnio robiłam kurczaka po cygańsku. Małżonek dostał przepis od swojej internetowej koleżanki. Muszę przyznać, że robiłam to z pewną nieśmiałością, ale był całkiem niezły Pleasure
                  Potrzebne są do tego udka kurze, masło, 1 cebula, pół szklanki powideł śliwkowych, pół szklanki pikantnego ketchupu, 8 suszonych śliwek, woda, sól, słodka papryka. Miałam obawy, bo przecież śliwki, a tym bardziej powidła są słodkie, a mięska na słodko to… no jakoś nie za bardzo Wink Ale mając doświadczenie ze skrzydełkami na miodzie (które wcale słodkie nie są), spróbowałam „śliwkowego” kurczaka” Happy-Grin
                  Nie miałam pikantnego ketchupu, to do normalnego dodałam chili Delighted I chyba trochę przedobrzyłam, bo kurczak był bardzo pikantny Wink Całe szczęście moi chłopcy to lubią Delicious

                • Bożena pisze:

                  A ja zamrażalne. Trudno ugotować jeden talerz zupy, więc resztę kładę do zamrażalnika i wyciągam po kilku dniach. Obiadek jak znalazł Delicious

                • miral59 pisze:

                  Co jakiś czas gotuję wielki sagan flaków, fasolki po bretońsku, a małżonek robi sos do spaghetti, że o pierożkach nie wspomnę i zamrażamy to w małych porcjach. Jak mam nawał pracy, to gotować nie muszę, bo wystarczy sięgnąć do zamrażarki Happy-Grin I ten rodzaj gotowania lubię najbardziej – to sięganie do zamrażarki Overjoy

                • Kopciuszek pisze:

                  Miralko a mogłabyś rozszerzyć przepis na „cygańskie kurczęcie” ??? Czasem lubię poeksperymentować w kuchni Wink

  16. miral59 pisze:

    A Kaczmarskiego lubię Happy Na pewno nie był tuzinkowy. To nie „gwiazda na jeden sezon”, chociaż nie wszyscy potrafią to docenić…

    • Wiedźma pisze:

      Te jego piosenki zaangażowane są na ” jeden sezon” niestety…. Szczęśliwie nie tylko takie pisał i śpiewał. 🙂

      • miral59 pisze:

        Nie wiem, czy na jeden sezon, Wiedźminko… Bo chociaż mówią o czasach minionych (patrząc z dzisiejszej perspektywy), to jakoś wiele z nich nadal jest aktualnych i można je odnieść do obecnej sytuacji… Także wydaje mi się, że to taka ponadczasowa twórczość…

      • Tetryk56 pisze:

        Hmmm… bardzo niewiele nie zawiera treści ponadczasowych. O „Lekcji historii klasycznej” trudno powiedzieć, że jest niezaangażowana – a jednak słuchamy jej wiele lat po Cezarze…

        • Wiedźma pisze:

          Aha…. jeszcze jedno ” dulce et decorum est pro patria mori”. Żołnierz musi mieć wzór do naśladowania 🙁

  17. Bożena pisze:

    Szkoda, że tak prędko odszedł…

    • miral59 pisze:

      Na pewno szkoda, ale takie jest życie… Nikt nie trwa wiecznie… odchodzą drogie nam osoby, wartościowe…

      • Wiedźma pisze:

        Witaj Mirelko. Delighted .. odchodzą też łobuzy, ale tych nikt nie żałuje… może jakaś matka czy ojciec zapłacze?

        • miral59 pisze:

          Witaj Wiedźminko Delighted Każdego w pewnym sensie szkoda, bo i taki łobuz miałby szansę na poprawę, gdyby pożył dłużej Wink

          • Wiedźma pisze:

            Bardzo optymistyczne twierdzenie, Mirelko ! Approve

            • miral59 pisze:

              Bo ja jestem optymistką, Wiedźminko Delighted Mimo wielu kopów od życia, ten optymizm jakoś nie zdycha Overjoy To jak „wada fabryczna” Wink

              • Tetryk56 pisze:

                Konserwuj ją! Jak najdłużej!

                • miral59 pisze:

                  Staram się jak mogę… Delighted Bo moje szczęście ślubne jest pesymistą Wink1 To taki Smerf Maruda… Czego byśmy nie planowali, to widzi tylko same minusy i nie wierzy w sukces. Czasami muszę mu trochę „nakopać”, żeby przestał i wziął się do roboty, bo jak się nie robi, to się na pewno nie uda Overjoy

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie całą gębą! Delighted Wreszcie weekend!!!

  19. Wiedźma pisze:

    Witaj Mistrzu T. zwany Ukratkiem Hi Deszczyk sobie pada, a ja znowu na koncert…. posłuchać Beethovena:)

  20. miral59 pisze:

    Witaj Ukratku całą gębą Delighted
    „Weekend to” jedno z najpiękniejszych znaczeń, piękniejsze jest tylko „długi weekend” Delicious

  21. miral59 pisze:

    Kiedyś jeden mówił „jak ja nie lubię Smerfów”, inny „jak ja nie lubię myszy”, a ja nie lubię papierów do przewalania, wypisywania, sprawdzania itp, itd… Tired A muszę, bo to ja jestem od domowej księgowości i całej tej papierkowej roboty… Distort

    • Alla pisze:

      Włącz niszczarkę, włącz niszczarkę Happy-Grin
      k

      • miral59 pisze:

        Bez tego się nie obejdzie, bo przecież nie będę wszystkiego trzymała. I tak mam tych papierzydeł za dużo Happy-Grin

        • miral59 pisze:

          No, prawie skończone z papierzyskami Delighted Przy okazji znalazłam stare rymowanki… Tak się miło wspomina czasy swoich początków na internecie Pleasure To już minęły 4 lata… Jak ten czas leci Sad

          • Tetryk56 pisze:

            A, to może coś z tych rymowanek wywiesisz? Please1

            • miral59 pisze:

              Nie bardzo nadają się do wywieszania, Ukratku. Tylko moje, są jak pisane przez przedszkolaka, a te, pisane wspólnie przez klubowiczów są takie bardzo tematyczne i trzeba by było długo opisywać czego dotyczą. A autorów miały wielu. Między innymi Bożenka i Tosia Happy-Grin

  22. Alla pisze:

    Wiecie co…. ?? Zmęczona jestem.. A to znaczy, że jakieś święta, niewątpliwie nam się zbliżają Wink

  23. Alla pisze:

    Dobrej nocy 😀

  24. Quackie pisze:

    Coś mnie dzisiaj morzy. Dobranoc, a na dobranoc dzisiaj będzie – też Jacek Kaczmarski, a wcale nie polityczny. Życiowy bardziej. Snów o… tym, czego komu najbardziej brakuje.

  25. Wiedźma pisze:

    Dobranoc….. bez pawia na kolanie 🙂

  26. miral59 pisze:

    Trochę szkoda, że nie podałam dokładniej z czego ten „śliwkowy kurczak się składa, bo teraz nie musiałabym pisać jeszcze raz Worry Ale trudno, trzeba gapowe zapłacić…
    To na specjalne życzenie Kopciuszka, chociaż nie tylko ona może go wypróbować Delighted
    Do tej potrawy potrzebnych jest
    5 udek (całych), albo 10 „pałeczek” kurczaka
    1/3 kostki masła
    1 cebula
    pół szklanki powideł śliwkowych
    pół szklanki pikantnego ketchupu
    ok. 8 sztuk suszonych śliwek (pokrojonych)
    3/4 szklanki wody
    sól i słodka papryka do smaku.

    1. Oddzielić podudzia od udek, umyć i osuszyć. Wszystkie kawałki kurczaka posypać dokładnie solą i papryką. Obsmażyć na maśle, aż skórka się zarumieni. Przełożyć do naczynia żaroodpornego.
    2. Masło rozpuścić w rondlu, dodać pokrojoną cebulę i zeszklić na małym ogniu. Dodać pokrojone śliwki, powidła, ketchup i wodę, dokładnie wymieszać. Gotować aż sos zgęstnieje. Gorącym sosem polać kurczaka, nakryć pokrywą i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180st. C. Piec przez około godzinę (na ostatnie 10-15 minut zdjęłam pokrywę, aby sos zgęstniał).

    • miral59 pisze:

      To tyle cytatu z przepisu. Dodam jeszcze parę swoich uwag.
      Jak już wspomniałam, nie miałam pikantnego ketchupu, to dałam zwykły i dosypałam chili i też było dobrze. Poza tym, tutaj nie ma prawdziwych suszonych śliwek, są tylko wędzone (chociaż nazywają się suszone, ale ja przecież wiem jak powinny wyglądać). Także to też w przepisie zmieniłam, bo dodałam jakie miałam Wink No i żałowałam, że nie zrobiłam tak jak zawsze, czyli nie zapeklowałam tych udek poprzedniego dnia, żeby całe udka przeszły solą i papryką. Takie zapeklowane zupełnie inaczej smakują Delicious Nie wiem też, czy we wszystkich przepisach pisze się, że tego kurczaka(czy jakieś mięsko) trzeba umyć… Czyż nie jest to oczywiste? Worry

      • Kopciuszek pisze:

        Dziękuję pięknie Miralko Buziak
        Jutro wyjeżdżam, więc obiad będzie restauracyjny ale w niedzielę zapewne przyrządzę Delighted
        A teraz już się pożegnam i życzę milutkiego popołudnia Delighted

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Mirelko . Roses-are-red … i ten kurczak sie nie rozleci po takim długim duszeniu w sosie ?

      • miral59 pisze:

        Witaj Wiedźminko Delighted Nie rozleci się… Przed włożeniem do naczynka podsmażasz i w dodatku sos jest dość gęsty. Ja to piekłam nawet trochę dłużej, bo moje szczęście ślubne lubi dokładnie ugotowane mięsko Wink Takiego, które trzeba jeść siedząc daleko od ściany, to jeść nie będzie Happy

  27. Bożena pisze:

    Dzień niech będzie dobry Delighted

  28. miral59 pisze:

    Mieliśmy jechać na wycieczkę, a tu małżonek idzie do pracy Sad Jakąś fuchę z kumplem załapali i głupio było powiedzieć, że wycieczka ważniejsza Worry Tym bardziej, że z wycieczki nie ma korzyści materialnych… A o duchowe można zadbać i w niedzielę Wink Najgorzej, że ma padać deszcz…

  29. miral59 pisze:

    Zmiana warty? Yes-Sir Popisałam trochę i już jestem padnięta, czyli tradycyjnie – spadam na górę Spanko
    Miłego dnia Wam życząc Buziaczki

  30. Alla pisze:

    Dzień dobry.. i do roboty! Na wysokościach 🙁 Jak się ma okien niczym w pałacu, to trza zasuwać. Bez zbędnego marudzenia, bo i tak nie pomoże i same się nie umyją Cry-Out
    Może ma kto na zbyciu czarodziejską różdżkę??? Wiedźminka??? Happy-Grin

  31. Alla pisze:

    Narka, jak się bardzo zmęczę, to zaglądnę Bye

  32. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 Mglisty poranek…ale nie pada! Delighted

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj będę zalatany conieco, więc teraz tylko lista obecności, a jak tylko będę mógł, to się odezwę.

  34. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂 Za chwilkę wyjeżdżam do Trójmiasta zatem pięknego dnia życzę i do zobaczenia wieczorkiem (?) Buziaczki

  35. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jest tu gdzieś jeszcze ta lista obecności? 😉

    • Bożena pisze:

      Witaj Ukratku Delighted Lista obecności? Gdzieś była… Wink1

    • Wiedźma pisze:

      Witaj Ukratku 🙂 Personalna zabrała …….

      • Tetryk56 pisze:

        Skaranie boskie z tą personalną! Pondering

        • Quackie pisze:

          Chwilowo jestem. Personalnej może lody z gronkowcem?

          • Tetryk56 pisze:

            „Lesia” zaczytałem ongiś na śmierć! Delighted

            • Quackie pisze:

              To całkiem tak jak u moich Rodziców w domu. Przejąłem nieco już sfatygowane wydanie, z taką okładką:

              i zaczytałem je do imentu i rozwalenia.

              • miral59 pisze:

                Też to czytałam, bo bardzo lubię Chmielewską Happy-Grin Moje wycie słychać było daleko, nie tylko w domu. Szkoda, że Joanna już nie żyje Sad

              • Tetryk56 pisze:

                Tak! dokładnie to! 🙂
                Czytając podziwiałem fantazję nieznanej jeszcze wtedy (za pierwszym czytaniem) autorki. Dużo potem dowiedziałem się, że to powieść prawie autobiograficzna (Joanna=Barbara), a Lesio istniał naprawdę (oczywiście pod innym nazwiskiem) i nawet czytałem wywiad z nim w sieci…

                • Quackie pisze:

                  Ooo, tego nie wiedziałem! Ale faktem jest, że parę razy w różnych środowiskach pracowało się w grupach, gdzie wyglądało to tak jak w pracowni lesiowej.

                • miral59 pisze:

                  Ja też ją podziwiałam za pomysły i styl. Niby kryminał, a można się było ze śmiechu posikać. I tak jak mój syn nie lubi czytać, tak Chmielewską przeczytał Happy-Grin I to niejedną książkę. Najbardziej chyba podobała mu się „Wszystko czerwone”. Chociaż i przy innych kwiczał. Niektóre fragmenty zna na pamięć i przy różnych okazjach cytuje… Happy

                • miral59 pisze:

                  Też o tym czytałam, ale nie w sieci. Chmielewska trochę zmieniła rzeczywistość, ale wiele faktów z tej książki miało miejsce…

                • Wiedźma pisze:

                  „Wszystko czerwone” i ten cudowny pan Muldgaard mówiący przecudnie… płakałam ze śmiechu !

                • miral59 pisze:

                  O tak, jego polski był przecudowny Overjoy

  36. miral59 pisze:

    Dzień dobry wszystkim Happy-Grin U mnie jeszcze rano, chociaż pospałam dzisiaj długo, bo do 7 Pleasure Wstałam wyspana i wypoczęta Delighted

  37. Tetryk56 pisze:

    Jeżeli ktoś z koleżeństwa ma dostęp do kanału TV „Kino Polska”, warto obejrzeć „saunę” dziś o 21:15 – jeden z lepszych sfilmowanych spektakli, jakie widziałem! 🙂

  38. miral59 pisze:

    No, posiedziałam trochę przy kompie, ale kolejna opowieść jest gotowa. Jak nie będzie pomysłów, to ją dam. Tylko wolałabym, żeby ktoś inny na razie pozmieniał wycieraczki, bo przecież nie mogę zmieniać co drugiej Amazed

  39. miral59 pisze:

    Zapomniałam napisać, że wczoraj mieliśmy ubaw…
    Małżonek zamówił mi przez internet dwie nowe baterie do aparatu i ładowarkę samochodową do nich. Wybieramy się na trzy dni, a patrząc na to, ile robię zdjęć, jedna bateria mi nie wystarczy Wink
    Z tydzień temu małżonek sprawdził na komputerze, że paczkę dostarczono, ale my jej nie dostaliśmy!!! Zareklamował i wczoraj rano dostaliśmy nową przesyłkę. Wieczorem przynieśli tą pierwszą Overjoy Trzeba będzie im to odesłać, bo po co mi tyle baterii i na dokładkę dwie ładowarki samochodowe Delighted

  40. miral59 pisze:

    Coś tu pusto Sad Idę więc sobie do swoich domowych zajęć Bye

  41. Alla pisze:

    Proszę, sobie tak gadu gadu, a mnie się nogi skróciły od tej drabiny Pondering
    Ależ dostałam w kość.. Jeszcze weranda została, jakoś dam radę 😀

  42. Alla pisze:

    Nie wiem czy jeszcze na Wyspę zaglądnę, zatem, na wszelki DOBRANOC i do jutra 😀
    k

  43. Bożena pisze:

    No to się wycofuję na z góry upatrzoną pozycję i dobrej nocy Państwu życzę.http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,32_qH_orig.gif

  44. Quackie pisze:

    Wpadli niezapowiedziani mili goście wieczorkiem, ja się już może prewencyjnie pożegnam, bo nie wiem, do której posiedzą…

  45. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze przed filmem zdążyliśmy zagnieść mąkę z miodem i innymi dodatkami:

  46. Wiedźma pisze:

    No to piosenka na dobranoc….. Kwaku, Ty się nie obzieleniaj, dobrze ?

  47. Wiedźma pisze:


    Dobranoc….

  48. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wykładam listę obecności Happy

  49. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂 Bardzo pochmurmo i wilgotno. Za oknem natomiast słyszę śpiewające ptaszyny i piejące koguty gdzieś w oddali 🙂

  50. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ogólnie…piję drugą czarna kawę, bez pierniczków … Kawka a zaraz dojedzie wnuczę numer dwa…. i nici z piżamowego dnia ROTFL

  51. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Łooo i nam Bożenka przez aklamację na personalną awansowała Happy-Grin

  52. Alla pisze:

    A tera do garów.. Conceited

  53. Wiedźma pisze:

    Wybrałabym się na spacer z Mirelką, ale chyba jeszcze za wcześnie ?

    • miral59 pisze:

      Na pewno Wiedźminko za wcześnie Happy-Grin Niech i inni dojdą do głosu, nie mogę przecież zawłaszczać Wyspy Wink
      Jeśli mam być szczera, to chętnie bym zobaczyła co słychać u Pana Zenka, czy Pana Ignacego, że o naszych Harpiach nie wspomnę… Senatora usprawiedliwiam z tego niepisania, chociaż ma nieskończone opowiadanie… Poczekam aż będzie całkowicie rozbrykany Delighted

  54. Wiedźma pisze:

    Hmmmm…. czy nie trzeba wysłać listu gończego za Kwakiem ? Thinking Jakoś długo go nie widać…. Ci wczorajsi goście są aż tak intensywni ?

  55. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Mistrz Tetryk jak zwykle w punkt. Goście plus udany wieczór równa się, hmmm, spóźnienie następnego dnia. Jestem całkiem na chodzie, ale tylko dzięki odpoczynkowi.

  56. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie też pochmurno, ale mam nadzieję, że trochę tego deszczu spadnie Happy Ogródek mam suchy jak pieprz i jakby nie padało, to będę musiała go podlać Worry

    • Quackie pisze:

      Aaa, ten śnieg, co topniał, nie zostawił po sobie już żadnej wilgoci? U nas dzisiaj słońce, ale przerwał je przed południem niespodziewany deszczyk, czego i Wam życzę.

      • miral59 pisze:

        Dzięki za życzenie i oby się spełniło Buziak
        A tutaj (jak chyba wszędzie) wystarczy,że powieje przy w miarę wysokiej temperaturze i ziemia schnie momentalnie. Może gdzieś tam głęboko jeszcze ta wilgoć siedzi, ale dla kwiatków to za głęboko. A jeśli chcę mieć latem kwiatki „gołe baby”, to muszą teraz mieć odpowiednią wilgoć…

        • Quackie pisze:

          Emmm, jakie kwiatki, pardon???

          • miral59 pisze:

            Gołe baby, tak się to nazywa, chociaż nie wiem czy po polsku nie mają innej nazwy Happy-Grin To po prostu „żywcem” przetłumaczona nazwa z angielskiego „naked lady” Happy-Grin Chociaż w zasadzie „lady” powinna być tłumaczona jako „dama” Wink Nie ja tłumaczyłam, to się nie zamierzam tłumaczyć Wink A tak właściwie, to jakaś tam odmiana amarylisu, który jest odporny na mrozy i normalnie rośnie w ogródku…

            • miral59 pisze:

              Te „gołe baby” mają listki bardzo wcześnie. Tak gdzieś na początku lipca liście schną i giną, a potem, gdzieś tak w sierpniu wyrastają długie patyki i na czubku mają piękne kwiaty… takie „amarylisowate” Delighted
              Kiedyś myślałam, że ludzie powtykali sobie w ogródku jakieś sztuczne badyle, by ogródek przyozdobić Delighted A dopiero potem dostałam od Laury cebulki z wytłumaczeniem jak i co…

              • miral59 pisze:

                Przypomniało mi się, że jak dawałam kilka cebulek tego kwiatka swojej szwagierce, to mi powiedziała, że wolałaby gołego faceta, bo co jej po babie Wink

        • Tetryk56 pisze:

          Z tego wynika, że jak Miral fotoreportaż z własnego ogródka pod właściwym tytułem zamieści, to nam może oglądalność wzrosnąć Wink

  57. Wiedźma pisze:

    Proszę, ” gołe baby” Mirelka promuje, a ja liczyłam na spacer… 🙁

  58. Wiedźma pisze:

    Te ” golaski” posadzone w kępie wyglądają bardzo atrakcyjnie i dekoracyjnie…. 🙂

    • Wiedźma pisze:

      Kielichy kształtem przypominają nasze liliowce, które jednak kwitną w kępie wydłuzonych, lancetowatych liści. Podobieństwo do amarylisów jest bardzo wyraźne….

      • Tetryk56 pisze:

        Wujek G na stronach anglojęzycznych wskazuje, że Naked Lady i Amaryllis Belladonna to ten sam gatunek, zwany też Belladonna Lily, jeden z dwu gatunków amarylisów.
        http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/daviswiki.org/naked_lady

        • Wiedźma pisze:

          „Nasze” amarylisy mają solidną łodygę … a lady n ma , jak mi się wydaje jednak dość cienką, tak, jak liliowce 🙂 Ale ja nie jestem botaniczką …. Wink

          • miral59 pisze:

            To fakt, że te „golaski” różnią się trochę od naszych doniczkowych amarylisów, ale to ta sama rodzina. Moje doniczkowe amarylisy najpierw tracą liście, potem odpoczywają i po kilku tygodniach odpoczynku wypuszczają łodyżkę z kwiatem. Dopiero potem zaczynają rosnąć liście. U Naked Lady jest odwrotnie. Najpierw są liście, a dopiero potem kwiaty… jak już tych liści nie ma Delighted

  59. Quackie pisze:

    To ja w związku z wczorajszym wieczorem obawiam się, że powinienem się już pożegnać. A na dobranoc – coś a propos znad morza… Snów najlepiej jak najgłębszych i, tego, uzdrawiających.

  60. Wiedźma pisze:

    No to …… dobranoc 🙂

  61. Wiedźma pisze:

    PS. Dręczy mnie myśl, że niechcący uraziłam Wyimaginowanego ! Odezwij się, proszę…. Please

  62. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    No proszę!!! Ja ganiałam ślepowrony, a Wy dyskutowaliście o moich „gołych babach” Wink
    Przy okazji tego ganiania, obcykaliśmy całą masę orchidei dla Senatora. Oczywiście wszyscy je obejrzą, ale cykając je, myślałam właśnie o Nim, bo to Jego ulubione kwiatki Serducho

  63. miral59 pisze:

    Oczywiście znowu byliśmy w Lincoln Park ZOO Happy-Grin Tym jednak razem, tak na wszelki wypadek, ominęliśmy ptaszarnię z daleka Wink No, może nie do końca z daleka, bo chciałam zobaczyć czy olśniak samczyk wylazł już z tej budki Overjoy Wylazł i został obcykany Wink Przy okazji zobaczyłam też nasze swojskie bociany, które tutaj można spotkać tylko w zoo, bo na wolności ich nie ma w Ameryce. Założyły sobie gniazdo, ale na ziemi Thinking Co wydało mi się niezwykle dziwne, bo przecież zwykle szukają wysokich punktów. Ale w tej Ameryce tyle rzeczy jest na odwrót, że już mnie nic nie dziwi Wink

  64. miral59 pisze:

    A stojąc pod drzewami, na których ślepowrony mają swoje lęgowiska, cieszyłam się, że to malutki dzięcioł kosmaty narobił mi na kołnierz, a nie ślepowron Wink To co poleciało z jednego z nich (dobrze, że staliśmy kawałek od tego miejsca), zarobiłoby mi nie tylko kołnierzyk, ale i cały rękaw i to po obu stronach kurtki Overjoy Jakiemuś gościowi przeleciało to koło nosa i mało na serce nie zszedł, tak się wystraszył ROTFL On nawet nie wiedział, że tam są jakieś ptaki…

    • Tetryk56 pisze:

      Pewien powszechnie szanowany rabin znany był z tego, iż w każdym zdarzeniu dopatrzeć się potrafił mądrości i dobroci Boga, za które – jak twierdził – zawsze powinniśmy Mu okazywać szczerą wdzięczność. Gdy dowodząc tych tez szedł ze swymi uczniami przez rynek, znienacka gołąb nasrał mu na głowę. Zapanowała mała konsternacja, uczniowie rzucili się wycierać, ale jeden z nich, najsilniej dotychczas polemizujący, uśmiechnął się złośliwie i zapytał:
      – I co teraz powiesz, rebe?
      Rabin uniósł w górę dziękczynny uśmiech:
      – Dzięki Ci, dobry Boże, że krowy w powietrzu nie latają!

  65. miral59 pisze:

    Bo te ślepowrony, chociaż mają swoje gniazda na terenie zoo, to nie są uwięzione. Latają gdzie im się podoba, a na zimę odlatują do cieplejszych rejonów… wiosną wracają Happy W tamtym roku je znalazłam i teraz chciałam zobaczyć czy wróciły. Przy okazji znaleźliśmy inne miejsce z jeszcze większą kolonią tych ptaków.
    I pomyśleć, że należy on do rodziny czaplowatych… A ma takie krótkie nóżki… przynajmniej jak na czaplę Wink

  66. miral59 pisze:

    Byłabym zapomniała. Serdeczne dzięki Mistrzu Q za życzenie deszczu Happy-Grin Po obejściu w zoo tego co chcieliśmy zobaczyć i obcykaniu całej palmiarni, doszliśmy do samochodu i zaczął siąpić deszczyk Pleasure I już padał i padał… Ogródek podlany jak się patrzy Delighted Szkoda tylko, że nie wszystkie Twoje życzenia tak się spełniają, bo miałabym ich duuuużo więcej… a może to dobrze Wink

  67. miral59 pisze:

    I jeszcze pytanie…
    Dzie ta nowa wycieraczka Shout
    Ta jest przeraźliwie długa i paluszki bolą od biegania Beaten-up

  68. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂 Wszystkim pięknego dnia życzę 🙂 a ja się udaję do pracy 🙂 Listy nie ma…. 🙁

  69. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted Mało mnie dziś będzie. Tak czasem bywa…

  70. Tetryk56 pisze:

    Dzień Najlepszy!
    <podpis nieczytelny>

  71. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Cieszę się bardzo, że życzenia się sprawdziły. Może w takim razie zacznę robić za internetowego „rainmakera”?

  72. Bożena pisze:

    Nareszcie mam internet! Od samego rana coś się stało i miałam przerwę w dostawie. Już brałam wiaderko i chciałam pędzić do sąsiadów, żeby mi trochę pożyczyli Delighted

  73. Kopciuszek pisze:

    Niepokoi mnie nieobecność Skowroneczka Serducho Sad

  74. miral59 pisze:

    Zapraszam na wycieczkę Happy-Grin I tak sobie myślę, że nie będę więcej pisała niczego na zapas, bo się potem reszta obzielenia (jak to mówi Wiedźminka) Worry

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)