Witajcie, kochane góry,
O, witaj droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!
Dzielili mnie od was ludzie,
Wrzaskliwy rozgwar miasta,
I owa śmieszna cierpliwość,
Co z wyrzeczenia wyrasta
Oddalne to są przestrzenie,
Pustkowia, bezpłodne głusze,
Przerywa je tylko tęsknota,
Co ku wam pędzi duszę.
I ona mnie wreszcie przygnała,
Że widzę was oko w oko,
Że słyszę, jak szumisz, ty wodo,
Szeroko i głęboko.
Tak! Chodzę i patrzę, i słucham –
O jakżeż tu miło! jak miło! –
I śledzę, czy coś się tu może
Od kiedyś nie zmieniło?
Nic, jeno w chacie przydrożnej
Zmarł mój przyjaciel leciwy
I uschły dwie wierzby nad rowem,
Strażniczki wiosennej niwy.
A za to świeżym się liściem
Pokryły nasze jesiony
I jaskry się złocą w trawie
Zielonej, nie pokoszonej.
A za to płyną od pola
Twórcze podmuchy wieczności,
Co śmierć na życie przetwarza
I ścieżki myśli mych prości.
Witajcie, kochane góry,
O, witaj, droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!
Jan Kasprowicz




Nareszcie mi się udało. Zapraszam do mojego ulubionego wiersza. Kto go zna?
Piękny wiersz.
Dzięki Bożenko za przypomnienie.
Bardzo on pasuje do mojego nastroju, przemyśleń i …makówczynych wędrówek.
A co do zmian…pięterko ostatnio udało mi się zbudować, ale już dodać kategorii -nie.
Tetryk coś pisał o zmianach.
Dziękuję.
Ostatnio dużo rozmyślam o przemijaniu, o śmierci.
Z przyjaciółką parę dni temu wspominałam jej zmarłą córkę, którą znałam prawie od dziecka. Jak się dowiedziałam o jej śmierci byłam akurat w szpitalu tuż po zabiegu cybernoża. Zaczęłam tak bardzo płakać, że pacjentki z pokoju pobiegły po pielęgniarkę, że coś się ze mną dzieje dziwnego.
W czwartek zmarła koleżanka ze studiów, to co kiedyś pisałam o rozmowach z jej mężem, też kolegą z naszego roku.
Wczoraj na wycieczce koleżanka z turystycznych szlaków opowiadała mi jak zmarł jej mąż, zostawiając ją z trójką malutkich dzieci.
Dlatego ten wiersz wpasował się w mój nastrój, to nie był grzecznościowy frazes Bożenko.
Góry, pagórki, strumyk, w ogóle przyroda , te wycieczki, te spacerki w tym szukam odskoczni.
Bardzo współczuję Tobie, że tyle przeżyłaś. Nie wiedziałam o tym, ale czytając ten wiersz, pomyślałam o Tobie, że do Ciebie pasuje.
Każdy przeżył, przeżywa, będzie przeżywał takie życie jest.
Ale faktycznie dobrze pomyślałaś -ten wiersz pasuje do mnie, do mojego nastroju, szczególnie ostatnio. Dziękuję!
Świetny wybór, Bożenko:)
Znam, oczywiście, tak jak i inne wiersze z „Księgi Ubogich”.
Bo to przecież nie tylko tytuł wiersza, ale całego tomiku:)
Pozwolę sobie może zatem przytoczyć wstęp, którym te utworki opatrzył Poeta:
„Poezje, zawarte w „Księdze ubogich”,
powstały w obliczu Tatr, na codziennych,
samotnych przechadzkach w polu.
Niema między niemi ani jednego wiersza,
któryby miał jakiekolwiek pokrewieństwo — z biurkiem.
Tem się tłomaczy charakter tej „Księgi”
zarówno pod względem treści jak i formy —
notatnik i ołówek,
użyte na ukojenie siebie i innych.”
Jan Kasprowicz
🙂
Zgadza się Leno, Kasprowicz był zakochany w Tatrach, podobnie jak ja, gdy po nich łaziłam. Tylko że ja nie potrafiłam tak pięknie pisać jak On, więc pokochałam Jego wiersze.
Ja jestem zakochana w lasach i jeziorach, po których wciąż jeszcze się plączę. Najczęściej – niczym jakaś zmierzchnica – po nocach;)
Podzielę się z Tobą fragmentem „Wstępu do życia” rodzimego poety, który swój późniejszy los związał z Krakowem:):
„Jeśli nie tu to gdzie jestem
Złote słońce las przenika
Trawa śpiewa nad mą rzeką
I w strumieniach drży muzyka
Byłem cały pod chmurami
Wśród osiczyn pokrzyw białych
Teraz mą ojczyzną Kraków
Tu nie cały tam nie cały…”
(L. A. Moczulski)
🙂
Też ładny wiersz…
A tak w ogóle, chcę się pochwalić, że udało mi się umknąć przed gradem:)
Dosłownie w ostatniej chwili. I teraz siedzę sobie w kuchni i słucham, jak grzechoce o parapety, a piekarnik pełga sobie cichutko, bo naszła mnie wena na pieczenie bułeczek z serem:)
No to smacznego Leno. Szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy
Dziękuję.
Też żałuję. Samotne jedzenie największych nawet przysmaków odbiera im połowę smaku:)
To może urządzimy kiedyś Wyspozjazd u Leny?

Może kiedyś…
Witaj, Tetryku:)
Zapraszam:)
Buł z serem Wam napiokę, chleba zagniotę, kartaczy uwarzę, kiełbach nakręcę i jakoś przetrwamy:)
Jejku jak to cudownie i smakowicie brzmi…
Dziękuję.
I nawet umiem to wszystko zrobić, nie tylko – pisać o tym;)
Dobry wieczór, Makówko:)
Dobry wieczór Leno!
Aż sprawdziłam co to są kartacze.
Jako że nasz region kartoflą stoi, musi to być cóś z tejże:)
Nie znałam tej nazwy. Ja to znałam jako pyzy.
Nasze pyzy są mniejsze i dodaje się do nich mąkę.
Kartacze to głównie ziemniaki gotowane i surowe w różnych proporcjach. Już kiedyś o tym pisałam.
My robimy dwa rodzaje, bo część z nas lubi jeden rodzaj, część – drugi: 1:1 gotowane i surowe (te surowe się tarkuje i wyciska) oraz takie z samych surowych. Potem zagniata się z tego ciasto, robi kule, nadziewa się je mielonym mięsem i gotuje w wywarze z mięsa. Można nadziewać surowym mięsem (wtedy trzeba robić dodatkowy bulion) albo gotowanym (wtedy wystarczy ten bulion z gotowania mięsa do farszu):)
Wreszcie polewa się kartacze skwarkami z boczku smażonymi z cebulką i są gotowe do jedzenia. A coby się nie zapchać – popija się wszystko bulionem z gotowania:)
*Zapomniałam dodać, że ciasto się doprawia, w bulionie też muszą być przyprawy i świeże warzywa, a farsz także trzeba odpowiednio podrasować:)
O rany! Poezja…
O! tak. Zwłaszcza gdy Domowi Panowie współpracują, to znaczy obierają i tarkują bulwę;)
Kartacze z mięsem…
Tak to wygląda.
Tak:)
Te są robione z gotowanymi ziemniakami. Kartacze z surowych są bardziej szkliste, mają delikatniejszą strukturę:)
I farsz jest tu z gotowanego mięsa:)
Smaczniejszy jest z surowego, bo kartacz staje się pojemniczkiem dla rosołu, którego przy gotowanym farszu ni ma:(
Na dobranoc coś o górach 🙂
Dziękuję za dobranockę, będzie mi się dobrze zasypiało z widokiem Tatr
Dobranoc
Spokojnych snów!
Miłej nocki, Bożenko:)
Dobrej nocy, Wyspo!

Miłej nocki, Wyspo:)
Wszyscy się pożegnali to i ja mówię dobranoc:)
Dzień dobry

Piękny wiersz, Bożenko
Dziękuję Mireczko. To mój ulubiony…
Dzień dobry
To już wtorek – jakby się kto pytał…
Witajcie!
Pamiętacie taki film Jeżeli dzisiaj wtorek, to jesteśmy w Belgii ?
Niestety, nie znam tego…
Witam!
22.02.2022 -fajna data dziś.
Można ją bezśladowo obrócić – ale czas nie zacznie od tego płynąć w drugą stronę 😉
I nie staniemy się młodsi, zdrowsi i ładniejsi? I nie poprawi nam się pamięć?
„Wszystko się może zdarzyć
Gdy głowa pełna marzeń
Gdy tylko czegoś pragniesz,
Gdy bardzo chcesz
Wszystko może zdarzyć się.
To nie jest sen.
Rzeczy naprawdę dzieją się.
Stoisz czy biegniesz – dotykają cię
Z każdą chwilą…
Możesz rzeźbić je palcami.
Możesz zmieniać je słowami.
Los srebrzy się u twoich stóp.
Królujesz mu…”
(„Wszystko się…” – A. Lipnicka)
Dobry wieczór:)
Ale taka data już się nie powtórzy…
Ale mamy jeszcze jeden szczególny dzień… Dziś są Quacka urodziny.

Wszystkiego co najlepsze życzę Ci Quacku!!!
Spełnienia marzeń, planów, zamierzeń Quacku!
Myślę, że wszyscy dołączamy!
Toast po pracy dopiero…
Do życzeń oczywiście dołączę

Wszystkiego co najlepsze Mistrzu Q
Och! Jeszcze toast! Co prawda u mnie piąta rano, ale wirtualny kieliszeczek nie zaszkodzi

Twoje zdrowie, Mistrzu Q
Kumie, widze wos!
To i ja dołączam: spełnienia marzeń, Quacku:)
Och, wystarczy ogłosić początek nowej ery i zacząć liczyć lata od 1…
Dzień dobry
U mnie „plusowo”, tylko jeszcze w nocy przymrozki… czyżby wiosna? W lutym?
Nie tylko u Ciebie…
Wiem…
Ale nam przylalo!
A teraz już słońce.
U nas też leje od samego rana… ale to chyba dobrze, bo wszędzie jest niesamowicie sucho

Tylko słońca nie ma, nawet na lekarstwo…
A tu przeplatanka. Ale jak przylało to solidnie.
Jestem chwilę w domu, ale zaraz znikam…
Przedspacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Miłego spacerku!
🙂
Idziesz na spacer? Ciemno już…
Witaj, Bożenko:)
Psiułce to nie przeszkadza:)
Bilety odebrane.Jestem poniżej poziomu Rynku i czekam na spektakl.
Już wiecie gdzie jestem?
Schowałaś się w lochach pod wieżą. Czy ktoś cię wtrącił?
Tak.Ale już mnie wypuszczono.
Dobranockę wystawię dziś wcześnie, żeby Bożenka mogła posłuchać przed snem. Coś o górach i o wędrowaniu…
Tetryku bardzo, bardzo dziękuję za tę Dobranockę. Ciepły głos Mroza wprawia mnie w dobry nastrój, wywołuje miłe wspomnienia.
Piosenka oddaje nastrój tego, co czuje się chodząc po górach, bo śpiewają ją ci, którzy wiele po nich chodzili.
Byłam na wielu koncertach Mrozów. Również ich slajdowiskach. Obydwoje robią piękne zdjęcia (co widać powyżej), a Maryla bardzo ładnie potrafi opowiadać o odwiedzanych miejscach.
Dziękuję Tetryku za tę dobranockę… Góry i wędrówka po nich, to coś, co kiedyś bardzo kochałam. Niestety, teraz zostały mi tylko wspomnienia…
A teraz wsłuchana w dobranockę, idę spać…
Dobranoc
Spokojnych, wysokich snów!
Spokojnej nocki, Bożenko:)
Zrobiło się cicho i sennie… Czas zatem dołączyć 🙂

Dziś był udany i miły dzień. Słoneczno -deszczowy spacer po Sierczy, a wieczorem bardzo udany spektakl pt. „Wstyd” na Scenie pod Ratuszem.
Teraz więc najwyższy czas się pożegnać.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Za oknami jeszcze ciemno, ale dni robią się coraz dłuższe. Już nam dziś przybędzie 2 godz. i 44 min.
Witam Wyspę!
Witaj Makówko! Już się zastanawiałam, czy się nie znalazłam na bezludnej Wyspie…
Dzień dobry

U nas ani jedna kulka, a tam wszystko pokryte lodową warstwą. Nawet deszcz nie był w stanie tych kulek rozpuścić… a przynajmniej nie tak szybko.
Po wczorajszym całodniowym deszczu, dziś sypie śnieżek. Taki delikatny… a że się ochłodziło, to może coś tam napada
Wczoraj byłam w Elgin. Niby niedaleko (raptem trochę ponad 50km), ale byłam zdumiona ile w nocy gradu tam spadło
U nas trwa przedwiośnie…
Dzień dobry 🙂 Z pamięci : Na szczytach Tatr , na sinej ich krawędzi ,króluje w mgłach świszczący wiatr i ciemne chmury pędzi .A w Warszawie ? Na osiedlowych trawnikach dzisiaj już kwitną białe i żółte krokusiki . Można by się cieszyć , ale pogoda zmienną jest i kwiatki mogą zostać zamrożone . Pozdrowionka lutowe ze Stolicy dla pięknego poetycznego Madagaskaru .

U nas też jakby coś takiego
Co prawda mamy dziś przymrozek (ok. -10C), ale w dzień pewnie będzie cieplej… oby słonecznie 
Czy ktoś wie co się dzieje z Tetrykiem? Czy może coś przeoczyłam?
Nie przywitał się.Wirek w pracy?
Mam nadzieję,że nie jakieś kłopoty?
Też mam taką nadzieję i że wkrótce się odezwie…
Witajcie!
Wirek, niestety! Niby lubię zagadki, ale… 🙁
Nareszcie!!! Już się obawiałam, że Ci się coś stało
Przepraszam! Czasem się z samego rana wpadnie w jakiś problem i się utyka… Ale, jak mówi stare przysłowie, złego diabli nie biorą.
Ja tak mówię o sobie…
Gdybyś jeszcze chwilę się nie odzywał planowałam wysłać smsa.
Też o tym myślałam, ale się odezwał.
Jak wstałam, był sobie śnieżek, a jak niedawno wracałam – było sobie błotko:)
Dobry wieczór, Wyspo:)
Którą dłużej trzeba było kąpać?
Witaj, Tetryku:)
Nie wiem, jak odgadłeś, ale rzeczywiście dziś był ten dzień – dzień psiej kąpieli:)
Umęczyłam się, naganiałam, bo ona bardzo nie lubi momentu wsadzania do wanny. Potem natomiast współpracuje rewelacyjnie:)
Bez biegania, z wycieraniem i rozczesywaniem trwało to około godziny.
Ja kąpię się krócej ale – częściej;)
Bardzo rozsądne zróżnicowanie!
A swoją drogą to ciekawe, że wytaplanie się w kałuży jest dla psa OK, a wizytę w wannie odbierają jako obciach i skaranie boskie…
Myślę, że to z powodu zapachu kosmetyków. One są przecież aromatyzowane pod człowieka, żeby chociaż trochę zniwelować naturalny zapach psa, dość nieprzyjemny z ludzkiego punktu widzenia.
Chociaż ta nasza kąpie się chętnie, podstawiając nawet bez proszenia niektóre części ciała:) Tylko zapędzać do mycia trzeba ją dość długo. W zasadzie mogłabym zrobić to siłą, wywlec ją z którejś ze skryjd (ma trzy i każdą musi zaliczyć przed kąpielą przynajmniej dwa razy) i zanieść do wanny, ale nie chcę.
…jak przystało na specjalistkę od negocjacji!
„Wy nie wiecie, a ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem,
Bo poznałam język psi,
Gdy mieszkałam w pewnej wsi…”
(„Jak rozmawiać…” – J. Brzechwa)
😉
Na mnie czas do łóżeczka.
Dobranoc
No i znów nie zdążyłem z dobranocką! Spokojnych!
Bożenko, uraczyłaś nas świetnym wierszem ilustrującym piękno gór. Jakiej miłości trzeba, aby po jakimś czasie niewidzenia, oglądać i zauważać różnice, a to uschły dwie wierzby, a jesiony dostały nowe liście, a to opustoszała przydrożna chatka, gdy wiekowy przyjaciel odszedł był w zaświaty. Twórcze podmuchy wieczności J. Kasprowicza wydobyłaś na światło dzienne 🙂
Jako chwila oddechu od prozy życia, znów kąsającej i zaskakującej przykrościami byłam dziś na spacerku nad Bagrami.
Na pięterku o pięknie gór ja dla kontrastu -zdjęcie jeziorka w środku miasta.
Pozostanę jednak przy tematyce gór. Na dobre spanie!
Takie widoki, takie śpiewanie…uwielbiam takie klimaty…
Późno się robi, zapalę lampkę!

I ja się pożegnam.
Nie idę jeszcze spać, ale koraliki wołają: „Skończ nas, skończ nas!”:)
Miłej nocki, Wyspo:)
Dobrze, że nie: Skończ Waćpanna, wstydu oszczędź!
🙂
Nie skończyłam jeszcze, to żmudne zajęcie:) A najgorsze jest przewlekanie na prawą stronę uszytych sznurków. Bardzo tego nie lubię robić, ale jak się jest sadystką-szczególistką i chce się, by w s z y s t k o do siebie pasowało, to się potem siedzi i przewleka:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Ale za to ile radości i satysfakcji potem!
Dobry wieczór, Leno! 🙂
To prawda:)
Miło – jak to mówił mój Tata – samemu spojrzeć i ludziom pokazać:)
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
No to już mamy Tłusty Czwaartek 
Witajcie!
I tak – niespodziewanie! – kończy nam się karnawał.
Oby nawał kar też się skończył!
Informacje z nocy wskazują, że wręcz przeciwnie.
Wszystko idzie w złym kierunku, globalnie, w szczegółach i tak personalnie (dla mnie).
Jakoś w tym roku nie miałam nastroju na karnawał.
Pączków chyba też nie będę jadła.
A to słusznie, ale kary głównie od nas zależą.
Słonecznie witam!
No, jeśli dziś nie jesteś na spacerku to to jest gwałt na pogodzie!
Siedzę na trawie i patrzę na Tatry i Babią.
Nie ośmieliłam się gwałcić pogody.
Ale mam mało czasu,bo wieczorem Solaris.
I znów nie będę na demonstracji.
Jak wrócisz z Solarisa, opowiedz wrażenia!
Chyba wszędzie jest słonecznie
Dzień dobry

W razie czego obchodzą obydwa dni… czyli w nasz Tłusty Czwartek i w „Ostatki” 
Jak to dobrze, że jest Wyspa – nawet bym nie wiedziała, że to dziś Tłusty Czwartek
Amerykanie mówią na to „paczki day” i sami nie wiedzą, czy to ma być w czwartek, czy we wtorek
Powstrzymałam męża od robienia pączków. On nie umie zrobić kilka, jak już robi, to z 50 sztuk. I kto to będzie jadł? Jest nas tylko dwoje, a 25 nie zjem, żebym nawet spuchła… To już lepiej kupić w sklepie ze dwa i po sprawie
A jak się nie kupi, to też będzie dobrze. W sklepach kolejki (a przynajmniej tak było w ubiegłych latach), bo i Polacy i Amerykanie kupują tego na tony (to znaczy po 20-30 sztuk). Kto to zjada – nie wiem…
Witaj, Miralko:)
Też wyperswadowałam sobie smażenie pączków, ponieważ, podobnie jak Twój Mąż, nie umiem zrobić kilku sztuk:)
Było mi jednak jakoś tak niesłodko i wpadłam na pomysł, by upiec rogaliki z czekoladą (ciasto francuskie miałam zamrożone z kiedyś), bo to i szybciej, i mniej…
Tego… wyszło mi trzydzieści dwie sztuki, z konfiturą różaną, ponieważ „w trakcie” zmieniły mi się preferencje…
Mam niecny plan – jutro zwabię Brata-Łasucha…
🙂
Witaj Leno



My nawet za bardzo nie mamy kogo zaprosić, żeby pomógł nam zjeść. Córka mieszka daleko, aż w Kolorado, a syn jest na diecie, bo za bardzo urósł wszerz
Mój Brat – Łasuch, mieszka w Białymstoku, a to jeszcze dalej niż do córki
Mój mąż ma zakaz pieczenia, bo za dobre rzeczy robi
I potem trzeba to zjeść. Jego ciasta są wyborne i tak pyszne, że trudno przerwać jedzenie i powiedzieć sobie „dość”…
Kupiłam dziś 4 pączki (po dwa na głowę). Brałam co akurat było, bo nie chciałam czekać, aż kolejne się upieką. Chciałam być wcześniej w domu, bo chciałam zrobić obiad. To ważniejsze niż wszystkie pączki razem wzięte


Dobrze, że mąż wracając z pracy zadzwonił, bo też chciał kupić pączki… i kto by je jadł…
Co prawda kupowałam w sklepie, do którego mąż nie wejdzie (nawet nie wiem czy i pod groźbą śmierci), bo go bardzo nie lubi. Ale że jest to najbliższy polski sklep, czasami robię tam zakupy spożywcze. Sama. Nawet jak mąż jest ze mną, to czeka w samochodzie… ale pączki zjadł
U mnie pochmurno (na razie tego nie widać, bo dopiero minęła 5 rano)… i tak ma być cały dzień. Nawet ma trochę śnieżyć (ma napadać ze 2 cm)… ale to są prognozy. Jak będzie – zobaczymy
Czyli u Ciebie jeszcze zima… U nas już wiosna
Ze względu na plusowe temperatury – powiedziałabym, że raczej przedwiośnie

Chociaż w lutym ma prawo być jeszcze zima
Prawda, to są anomalia. I te tajfuny, to też nienormalne… Obawiam się, że będą się powtarzać.
Dobry wieczór, Bożenko:)
U nas cały dzień było słonecznie, a na wieczór przywiało wietrzysko i rozrabia:)
Tutaj są tornada… i całe szczęście nas omijają. Wcale nie jestem ich ciekawa i nie chcę widzieć. Szczególnie tych najpotężniejszych… F4 czy F5, całe szczęście są one bardzo rzadkie, ale są i budzą we mnie grozę

Prędkość wiatru, które one wywołują (przy F5) ponad 500km/godz., jest przerażająca
A anomalie pogodowe były, są i będą. Globalne ocieplenie pomału, z roku na rok, daje o sobie znać. Niektórzy nie wierzą w to, ale historia nas uczy, że Ziemia przechodziła różne okresy. Od globalnego ocieplenia, po globalne oziębienie…
Hej, u nas wszystko w porządku, w sensie: nic się tutaj nie dzieje niedobrego. Oczywiście Rosjanie i Ukraińcy raczej ponurzy.
W sobotę mam nadzieję wrócić, może nawet jeszcze w ciągu dnia się uda.
Dziękuję za wiadomość, miłego pobytu
Witaj, Quacku:)
Super, że się odezwałeś.
Miłej końcówki wypoczynku:)
Korzystaj z ciepła i pogody, póki masz szansę!
To dobrze, Mistrzu Q, że u Ciebie nic niedobrego się nie dzieje. Oby tak było do końca Twego pobytu

Wykorzystaj swój pobyt ile się da i jak się da
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Wiatr, zimnica… Zmarzłam na kość:)
A ja idę spać, nie czekając na dobranockę. Zamykają mi się patrzałki.
Dobranoc
Miłych snów, Bożenko:)
Spóźniłem się 7 minut… Może jeszcze zauważysz?
Dobrych snów o spokojnych, bezpiecznych krainach.
Gdzie są teraz te spokojne, bezpieczne krainy?
Dobranocka dzisiaj nie z gór, ale niestety w temacie okrutnie dziś aktualnym…
Znalazłam tłumaczenie, bez informacji – czyje, niestety, ale pozwolę sobie dodać:
Cisza już nad rzeką, nastała noc ciemna,
Śpi zaczarowany bór
I cicho szepce tę bajkę tajemną
Wzdycha wierzb płaczących chór
I cicho szepce tę bajkę tajemną
Wzdycha wierzb płaczących chór
Noc rozsypała gwiazdy złociste
Widać je w rzece na dnie
A tu płaczą brzozy srebrzyste
Jęczy ktoś ciężko we śnie
A tu płaczą brzozy srebrzyste
Jęczy ktoś ciężko we śnie
To jemu się marzy dola szczęśliwa
W burzliwych momentach żywotu
Może to właśnie szczęście zdradliwe
Płacze i szuka powrotu
Może to właśnie szczęście zdradliwe
Płacze i szuka powrotu
Wróciłam z Solarisa. W tym roku byłam parę razy w teatrze, ale żadna sztuka nie wywarła na mnie takiego wrażenia, tak głęboko nie poruszyła.
Książka też kiedyś zapadła mi w pamięci, ale to nie tylko o to chodzi.
Widownia siedziała na scenie to potęgowało wrażenie, że jesteśmy współuczestnikami, „współodczuwaczami” przemyśleń (czy to były tylko przemyślenia?) bohaterów.
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc!

To i ja dobranoc!
Dzień dobry
Piękna była wczoraj dobranocka, niestety, odsłuchałam dopiero dzisiaj…
Witajcie!
Na razie nie potrafię skomentować dnia…
Wczorajszego, czy dzisiejszego? Bo to co było wczoraj, trudno skomentować.
ani tego, ani tego 🙁
Witam, bo „dzień dobry” jakoś nie pasuje.
Faktycznie, ale my na to nic nie poradzimy
Wychodzę…do popotem.
Pogoda dopisuje…
Podpiszmy petycję przeciwko wojnie!
Podpisałam.
Ja też.
Wróciłam z kafejki prawnej. Adam Michnik i krakowski bard Leszek Wójtowicz byli gośćmi.
Temat Ukrainy zdominował spotkanie.
Bardzo żałuję, że nie mogłem być…
Słusznie, bo jest czego. Ciekawe rozmowy i oczywiście Leszek z gitarą.
Zmęczone dobry wieczór, Wyspo:)
Dziś proponuję nietypową dobranockę — modlitwę…
Piękna dobranocka, no to i ja idę spać z nadzieją, że modlitwy pomogą…
Dobranoc
Spokojnych snów — to modlitwy czasem dają…
Dobranoc, Wyspo:)
Dobranoc! Idę i ja już spać!

Dobranoc!
Ja też już wkrótce.
Dzień dobry
Dobudzić się dziś nie mogłam…
Witam Wyspę!
Słońce.Ja już na Salwatorze czekam na następny autobus.
A Wy śpicie?
No… nie wszyscy. Ale nie było z kim rozmawiać…
Witajcie!
Ja też już jakiś czas w ruchu 🙂 A teraz siadam i śniadam.
Smacznego
Witajcie z powrotem na Wyspie
bezpiecznie wróciłem, nadaję już z domu.
Wstępnie widzę materiał zdjęciowy i do relacji na jakieś trzy wpisy, z tym że muszę się najpierw ogarnąć.
Witaj Podróżniku! Cieszę się, że szczęśliwie powróciłeś
No ja też się cieszę. Jeszcze w głowie mi się kręci.
To minie, a wspomnienia pozostaną
Witaj! Znakomicie!
Witaj powrócony

Ogarniaj spokojnie. Relacja na pewno będzie ciekawa, a jak trochę poczekamy, to nic nam się nie stanie
Witaj Quacku!
Czekamy na relacje.
A ja wróciłam z takiej malutkiej wycieczki z kołem PTTK, taki spacerek wlaściwie po dolince Mnikowskiej i okolicach. Byłam tam niedawno, ale wędrowałam trochę inną trasą, po śniegu i w innym towarzystwie.
Właśnie ogarniam zdjęcia.
To już chyba na nowe pięterko?
Na razie na użytek własny, potem będę wybierał dalej.
Dobranocka.
Bardziej melodeklamacja niż piosenka, sytuacja katastroficzna, ale dobrze się kończy. Czego i (ościennemu) państwu życzę.
Snów o pozytywnych zakończeniach.
Fajna dobranocka…No to teraz mogę pójść pod kordełkę.
Dobrej nocy wszystkim
Spokojnej!
Dobranoc, Bożenko!
Dobranoc! I szczęśliwych rozwiązań w bliższych terminach niż 40 dni…

To i ja mówię dobranoc…
Spokojnej. Wstaliśmy dzisiaj o 3.15 czasu polskiego, od tej pory nie zmrużyłem oka, więc uciekam.
Witajcie Wyspiarze!
Dzień dobry
Zaczyna świtać…
A ja już poza Krakowem.
Tego się domyślałam. Udanej wycieczki.
Reszta jeszcze śpi? To ja idę pogadać na zoomie i wrócę w południe.
Dzień dobry, chyba odespałem. Nieco.
Witajcie, ja już po SPAnku i śniadanku…
Czy SPAnko miało coś wspólnego ze spa?
Jak najbardziej
Ale piękna zima
No właśnie ze zdumieniem odkryłem po lądowaniu, że tutaj nadal jest luty
Luty??? A ja myślałam że kwiecień
No niby tak, trochę bardziej słoneczny luty. Krakowskim targiem, marzec.
Prawie masz rację
Właśnie wróciłem z krakowskiego targu… pardon: Rynku. Było nas kilka tysięcy luda. Słoneczko też było…
Jeszcze jest tam dużo ludzi, nie wszyscy się rozeszli.
Słoneczko też było ,tylko zabrakło nadziei na spokój u Sąsiada . Jako obserwatorzy wydarzeń przedstawianych na ekranach telewizorów cierpimy Wszyscy , bo nie sposób zrozumieć motywów tej tragedii . Podobno w cierpieniu uszlachetnia się nasza dusza ,ale jest to argument dla ogłupionego naiwnego społeczeństwa Smutne to wszystko
Motywy faktycznie trudno zrozumieć, komentatorzy wszakże wypowiadają się, że może chodzić o przykrycie problemów wewnętrznych Rosji.
Były prezydent USA D. Trump w swoim przemówieniu dotyczącym Ukrainy ,uważa ,że winne są również amerykańskie Elity Globalizacyjne , które do USA przywędrowały z Wielkiej Brytanii . Przyznaję ,że nie bardzo wiem o co chodzi i trudno jest o tym polemizować . Rozpoczęły się rozmowy Ukraina-Rosja . Może skończy się ten Dramat .
Dramat się skończy, gdy Rosjanie odsuną Putina…
Może, miejmy nadzieję. Gorzej, że układ przemysłowo-wojskowy zostanie, z tym że z częścią wojskową zapewne osłabioną.
No, tak od razu Nawalny prezydentem nie zostanie. Chociaż, wspomniawszy Wałęsę…
Jeżeli dobrze pamiętam rozmaite popularne analizy, to w Rosji przez ostatnie 100 lat było jakoś tak, że ścierały się interesy władzy cywilnej/partyjnej (z KGB jako ramieniem wykonawczym) i wojskowej (z GRU w analogicznej roli). Trudno mi powiedzieć, czy oligarchowie zastąpili/ uzupełnili tę pierwszą władzę, czy też chodzą na jej pasku. I kto mógłby dojść do wniosku, że (na przykład) Nawalny będzie dobrym kandydatem na prezydenta.
Dlatego moim zdaniem oprócz wspierania Ukraińców równie ważne jest wspieranie tych Rosjan, którzy mają odwagę protestować przeciwko wojnie.
A było ich sporo i na Rynku…
Nie, też nie wiem, o co mu chodzi. I nawet się nie spodziewam zrozumieć. On ma b. specyficzny tok wypowiedzi, nie ośmielę się wysuwać hipotez nt. tego, co się dzieje w jego głowie.
Znany z dawnych dyskusji na Forum Onetu : Chermes ,mieszkający w Toronto , doskonale zna D. Trumpa , ale porównuje go do naszego Suskiego . Oceniając wypowiedz D. Trampa w sprawie Ukrainy podkreślił , że Trump był przeciwny w wysłaniu w ub. roku na Ukrainę wojskowych szkoleniowców z Kanady ,USA i Wielkiej Brytanii. Uważa tę grupę za Eltę Globalizacyjną odpowiedzialną za losy świata . Obecnie Republikanie tłumaczą sie z tej wypowiedzi D. Trumpa…
Dzisiaj ukazała się informacja , że Wielka Brytania wysyła do Estonii 2500 swoich żołnierzy . Może zatem D. Trump ma trochę racji w ocenie Brytyjczyków ? A pomoc Polsce w 1939 roku ?
Jestem w domu, wykąpana, w łóżku, po kolacji.
Była cudna zima, ale bez dobrej widoczności. Tak więc ci, co wyszli na Pilsko nie mieli oszałamiającego widoku, a ja mało straciłam wychodząc tylko na Halę Miziową.
Jestem zmęczona, odreagowana i zawstydzona, że zamiast demonstracji w Rynku wybrałam wycieczkę.
No chyba nie masz czego się wstydzić. Ilu demonstracji NIE opuściłaś? A człowiek dla siebie samego też musi od czasu do czasu coś zrobić.
Bywało, że rezygnowałam z wycieczki lub wyjazdu za Kraków z powodu demonstracji, akcji ulotkowo -namiotowych, bycia obserwatorem w wyborach. Teraz z perspektywy tamte sprawy były błahe wobec wojny.
Jednak teraz mam ten mój personalny stres trwający już parę miesięcy i rozpaczliwie potrzebuję odreagowywać. Przyroda + dobre towarzystwo to najlepsze sposoby, jakie znam.
Jestem w takiej rozsypce, że włączam egoizm.
Choć mój stres jest niczym wobec tego co przeżywają tamci ludzie.
Dobranocka.
Taki łagodny temat od zespołu Clannad.
Snów spokojnych zdecydowanie.
Ja nie byłam nigdzie, ale też zmęczona jestem. Mało spałam ubiegłej nocy, więc idę pod kordełkę.
Dobrej nocy wszystkim życzę…
Spokojnej!
I Tobie wzajem!
Dobranoc Bożenko, dobranoc Wyspo!
Spokojnej!
A lampka?
Jest i lampka 😉

Umykam także!
Dzień dobry
Zima wraca?
Witajcie!
Tylko -3 stopnie, płatki śniegu co parę metrów… Zima w wersji light
Mmmbry. Wracam do rzeczywistości. Niewielki plusik za oknem, 3 stopnie od ulicy, 1 od podwórza.
U mnie też +1 i pełne słońce. Czyli wiosna chyba wraca…
Witam !
Witaj, dzisiaj domowa?
Raczej tak. Choć? Jest słońce. Ale wycieczek nie planuję.
Cisza na Wyspie. Słońce się schowało, a zresztą i tak są ważniejsze sprawy na dziś.
Jednak w domu jak jestem nie potrafię nie śledzić co się dzieje na Ukrainie.
Wolę o tym nie myśleć, i tak nic nie poradzę … Mam tylko nadzieję, że zbuntują się Rosjanie, bo też nie wszyscy popierają tego mordercy.
Jestem domowa z małą przerwą na krótki spacer w okolicy Chorągwicy.
Zimny wiatr był, pochmurno, ciemne chmury straszyły, ale nie padało.
Taka mała odskocznia, bo faktycznie jak Bożenka napisała może lepiej próbować nie myśleć o wojnie. Próbować, bo jednak nie potrafię.
No i nie zameldowałem się na koniec pracy, bo od razu się zaczęły telefony i załatwianie mnóstwa spraw naraz.
Ale już jestem, zaraz dobranocka i potem jeszcze muszę pokręcić. Gdyż tydzień wczasów w efekcie oznacza 2 tygodnie diety w plecy
Dobranocka.
Dzisiaj w nastroju kocim, więc – chwilami – żwawa dobranocka z „Kotów”.
Snów kocich, ponieważ koty ponoć śpią 16 godzin na dobę (w przypadku kotki Najjuniora nie zauważyłem, ale ona ma dopiero rok).
Piękna, kocia dobranocka.

Miłych, spokojnych snów
Dobrych, niezbyt miauczących snów! 😉
Trochę się niestety zająłem czym innym, i niestety coraz bardziej brakuje mi czasu — na lekturę, na spokojne przeglądanie nowości, a czasem nawet na zastanowienie się, co mam zrobić… 🙁
No więc niestety mam podobnie. Tyle że podczas pedałowania trochę czytam, 50 minut dziennie, 5-6 razy w tygodniu… trochę mało.
Mamy tu już tyle komentarzy, że zastanawiam się, czy już dzisiaj nie zaproponować patronackiego wiersza…
To dobry pomysł. Bo już relacje Quacka wkrótce.
Mam nadzieję…
Zapraszam zatem do pana Jeremiego na nowym pięterku. A sam zmykam…

Spokojnej!