Ja nie chcę spać
Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.
Są jeszcze brzegi na których nie byłam,
są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam.
Są pocałunki na które czekam,
listy z daleka, drogi pod wiatr.
Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
niczego więcej mi nie potrzeba.
Bo chociaż nie ma tam brzegu mojego,
śniegów i nieba, nieba zielonego,
noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.
A ja jestem nieśmiertelna
Tacy piękni zakochani
dotykają ust i rąk.
Księżycowi zakochani
hermetyczny mają krąg.
Przemijają zakochani,
ja zostaję.
Bo ja jestem nieśmiertelna,
stąd mój gest i styl.
Ten bohater i ta szelma
są tu tylko parę chwil.
Z wypiekami, z ambicjami,
wyruszają zbawiać świat.
Honorami, sztandarami
potrząsają parę lat.
Przemijają z honorami,
ja zostaję.
Bo ja jestem nieśmiertelna,
stąd mój gest i styl.
Ten bohater i ta szelma
są tu tylko parę chwil.





Wspominając naszych zmarłych, zaczerpnijmy też odrobinę pogody z wierszy naszej Patronki. Sam nieraz widziałem — oczyma wyobraźni — Incitatusa na pastwiskach nieba…
Piękny wpis.
Zadumałam się i przez chwilę pomyślałam
Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać…
Teraz jednak czas się wygrzebać i pójść na cmentarz.
Wspaniale wybrane teksty i do tego zaśpiewane… Trudno by było lepiej wybrać na ten miesiąc.
Absolutnie się dołączam!
Umykam knuć:)
A mnie, niestety, tym razem przytrzasnęło w domu…
Chory?
Nie, zdrów jak zwykle, tylko rozgrzebałem w kuchni sokotworzenie i nie zdążyłem zakończyć na czas.
Uf, całe szczęście…
A ja po pracy i chwila przerwy teraz.
Jak się tak zastanowić, to bohaterowie… honory… sztandary… ambicje przemijają, jak wszystko na tym świecie; jedynie pewne zostaje to pastwisko nieba z marzeniami, nadziejami oraz wszystkim, czego człowiekowi brakuje na co dzień 🙂
Oto jeden z przykładów marzenia , o których piszesz . Zdarzyło się to pewnemu wędkarzowi łowiącemu rybki nad jeziorem Bajkał . Przez cały dzień nic nie złowił i zmartwiony powiedział : Boże spraw moje marzenie , żebym złapał złota rybkę . I stało się … Spławik poszedł do dna i faktycznie na haczyku zwisała złota rybka piszcząc przerazliwie żeby wędkarz ją uwolnił , to spełni jego trzy życzenia . Wędkarz przyjął propozycję i powiedział : Spraw ,aby rzeczka która wpada do jeziora zamieniła się w alkohol . I stało się . Wędkarz spróbował , smakowało, no to zdecydował aby rybka zamieniła wodę w Jeziorze Bajkał i też życzenie zostało spełnione . Nie mogąca już złapać tchu rybka prosi ,co jeszcze , co jeszcze ? A szczęśliwy wędkarz wydusił z siebie : A , postaw jeszcze pół litra i spieprzaj !!! Jak widać marzenia mają różny charakter wśród Ludu .
Statystyki podają ,że każdego dnia w Polsce wypijamy trzy miliony tzw. małpek . Przydał by się chociaż jeden znajomy tego wędkarza z nad Bajkału .
Maksiu, dlaczego się ograniczać do Bajkału? W kosmosie są większe cuda
Ale ile szkła codziennie się tłucze ? Czy chodzi o zabezpieczenie pracy dla wytwórcy butelek ??
Myślę, że jak pada deszczyk, to producenci butelek nie mają czego szukać. Ale zamiast parasoli nosi się duże lejki!
Wracam do domu.
Dwa wydarzenia pod Ratuszem,a potem marszem pod siedzibę PISu.
Dużo młodych.
Dobranocka.
Dzisiaj to niełatwe zadanie, skoro okazja poważna, a we wpisie już muzyka.
No to może klasycznie. Jacques Loussier Trio i Bach.
Snów delikatnych.
A po dobranocce, jak zwykle idę spać…
Dobranoc
Spokojnej!
Zanim dolecimy do tego Keplera, to może ja zapalę lampkę?
Zapalaj, nie doleciałem do Keplera, ale i tak mi się głowa kiwa.
Dobry wieczór, Tetryku:)
Pozwól, że teksty pozostawię tym razem bez komentarza.
Pozdrawiam:)
Pachnie mi to dezaprobatą!
Nie:)
Po prostu thanatos nie należy do moich ulubionych motywów:)
A kto to lubi?
Zauważ, że nawet w tej tematyce Agnieszka była pełna życia!
W dywagacjach o śmierci lubują się ci, którzy nie doświadczyli (jeszcze) Straty.
Odbieram te teksty inaczej.
Pierwszy jako próbę wmówienia (sobie), że zgoda na zadziane jest dobrowolna, a nie wymuszona brakiem innych możliwości.
Drugi jako rozpaczliwą próbę pośpiesznego przewartościowania priorytetów.
🙂
Lubowanie się w dywagacjach o śmierci to nie to samo co uświadamianie sobie, że śmierć jest nieuchronna, ale póki życie trwa trzeba umieć z niego korzystać i cieszyć się każdą chwilą.
Na moich oczach z pełną tego świadomością umierał ojciec.
Zmarł w mojej obecności. Potem moja mama gasła w oczach, a z powodu pandemii nie mogliśmy jej odwiedzać.
Odkąd był moment, gdy lekarze nie dawali mi szans na życie nauczyłam się chyba bardziej je cenić.
Boję się śmierci, bardzo, ale i też nie uciekam od tego tematu.
Witaj, Makówko:)
Ponoć (to nie jest złośliwość, lecz słowa mojego Taty, który dożył trzycyfrowej liczby latek) z wiekiem coraz lepiej pojmuje się, czym jest nieuchronność śmierci:)
Ta tematyka mnie przytłacza. Nie ośmieliłabym się zatruwać swoimi przeżyciami innych, spłycać tematu nie chcę, pozostaje mi więc – niekomentowanie.
Pozdrawiam:)
Rozumiem i już nie komentuję.
Też pozdrawiam.
Dobrej nocki, Wyspo.
Dopiero wróciłam i na nic więcej nie mam siły.
Tetryk o 22:51 zapytał :
Zanim dolecimy do tego Keplera, to może ja zapalę lampkę?
No i 23:31 a lampki dalej nie ma!
Chochlik wyciął lampkę. Ale już jest:

Skoro jest to mówię dobranoc.
Dzień dobry
Rozpadał się deszczyk i bardzo dobrze,bo dawno nie padało.
Pochmurne dzień dobry!
Dzień dobry, termometr wystaje na jakieś 4 stopnie nad zero dzisiaj, potem ma być trochę cieplej, no ale jednak co listopad, to listopad.
Witajcie!
Wirek jak diabli – ludzie idą na zdalną…
Deszcz pada, od rana pod oknami ścinają gałęzie i okropnie hałasują, nawet kot nie mógł spać…
Współczuję. Tu też pada, ale chociaż jest cicho…
Dzień dobry


U mnie cisza i spokój, tylko zimno… bo co to jest te plus dwa stopnie
Ale taki już bywa listopad…
Miłego dnia Wam życzę i idę zbierać się do pracy
Deszcz pada coraz bardziej, pod oknami już cisza, przestali pracować.
Zjadam obiad i umykam…
Miralko, też Ci życzę miłego dnia.
Makówko, gdzie ty się błąkasz po deszczu?
„Na chałupy”,na plotki,na ciasteczko,na Wrocławską.
Dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór, średni Brat Quackie ma covida, ale po 2 szczepieniach, więc na razie, odpukać, łagodnie, tyle że smak i węch stracił, co śmieszniejsze, jego małżonka i córka ujemne (jeszcze syn, ale nie wiem, co z nim).
A ja po pracy i na przerwę.
Bratu odzyskania wszystkich zmysłów i nieustającej łagodności, a rodzinie odporności!
Dołączam się do tych życzeń.
Zdrowia wszystkim!
Dziękuję w imieniu!
Witaj, Quacku:)
Dołączam z życzeniami i też trzymam kciuki.
Dzięki!
I oby to łagodnie pozostało do wyzdrowienia


Zdrówka całej rodzinie życzę
Mój syn za drugim razem (jeszcze przed szczepieniem) też miał łagodnie i wirus nie zostawił żadnych skutków ubocznych… mam nadzieję, że w przypadku Twego brata będzie podobnie
Dobranocka.
Może dzisiaj optymistyczniej trochę. Nowa wersja w wykonaniu formacji Pomplamoose.
Snów kolorowych jak zorza polarna albo tęcza.
Jestem w domu. Już w łóżeczku obejrzałam „Czarno na białym” o Szarym Człowieku.
Ja też już idę do łóżeczka.
Dobranoc
Spokojnej!
Kolorowych snów over the rainbow…
Coś mnie dzisiaj przy tej zmienionej pogodzie ciągnie do łóżeczka. Poddaję się więc z gromkim Dobranoc!

Spokojnej! A ja jeszcze chwilę pobędę.
Ja też, ale jakoś brak tematów do rozmowy mimo optymistycznej Dobranocki.
No wiesz, pora roku, święta takie a nie inne…
I wokół się dzieje tyle przykrych rzeczy…
Dobrej nocki, Wyspo:)
Papa!
To i ja się pożegnam.
Spokojnej. Zmykam również.
Dzień dobry
Za oknami mgła jak mleko…
Witajcie!
Za oknami piękny, słoneczny dzień, tylko oczy mrużyć…
Bry, tutaj znowuż pochmurno i mokrawo, ale na razie mnie to nie zniechęca (do wstania np.)
Dzisiaj mokrawo, ale jutro ma lać…
Słonecznie witam Wyspiarzy!
Dzień dobry

Nie chcę mieć tego co wczoraj…

Wczoraj wróciłam z pracy z takim bólem pleców, że tylko łyknęłam kilka tabletek i poszłam spać. Dziś już o niebo mniej boli i mogę spokojnie iść do pracy
Ale na wszelki wypadek coś tam łyknę
Dziś mają nam przywieźć nową lodówkę i z tego się cieszę
Miłego dnia Wyspiarze
Tobie również miłego dnia i pracy bez bólu pleców.
Dziękuję
I nawet działa… 

Dzień był bardzo miły, bo w końcu przywieźli nam nową lodówkę
Jeszcze tylko rozwiązać problem z drzwiami i pożyczką na dom i będzie po problemach
I tak sobie myślę, że ten ból pleców, to puszczają nerwy… takie tam nerwobóle…
Dziękuję Makóweczko
Zdrowia Wszystkim, miłego dnia …
Za chwilę umykam:)
Quacku jak u brata i jego rodziny?
W porządku, tzn. tylko brat ma pozytywny wynik, rodzina zdrowa, dzisiaj był jeszcze w oficjalnym punkcie po wymaz (wcześniej robił taki kupny, domowy test), rozumiem, że jak będzie miał oficjalny wynik, to L4, izolacja (na ile się da) i byle przechorować.
Po szczepieniu powinien przechorować to lekko… a przynajmniej tak zapewniają i taką mam nadzieję…
Rodzina wcale nie musi też być chora.
Gdy za drugim razem mój syn był chory, jego dziewczyna nie zachorowała, chociaż też siedziała w domu. Bo oczywiście obejmowała ją kwarantanna. To było prawie rok temu i nikt jeszcze się nie szczepił…
Jedno co w tym wszystkim dobre, to to, że Twój brat nie czuje się tak źle… jest nadzieja, że wyjdzie z tego w miarę szybko i „bezboleśnie”…
W nocy dostał oficjalny wynik, oczywiście pozytywny. Teraz się ogarnia, co dalej.
Nareszcie w domu…
Jestem w domu i już nigdzie nie wychodzę, ale widzę, że od jakiegoś czasu gadam sama ze sobą.
Bo to są skutki skracania tekstów . Do dyskusji musi być temat , a Makóweczka zamiast zgubić tylko np. literkę , to gubi pół zdania . Np. zamiast ” Dzień dobry ” piszesz : bryyy . Trzeba być niezłym poliglotą aby złapać watek zdania . Piszę pół żartem , bo wzruszył mnie płacz Twojej ikonki . Życzę przyjemnych snów na Twoje internetowe zmartwienie . Aaaa-kotki dwa ….
Takie czasy, że i śpieszno, i straszno, to czasem człek skraca.
Maksiu!
Dziękuję za życzenia przyjemnych snów.
Takie tylko bryyy piszę zazwyczaj z komórki gdy się bardzo śpieszę.
Jeszcze nie idę spać, jeszcze trochę posiedzę.
A ja właśnie po pracy i znikam na przerwę.
Jak prędko dni uciekają, ledwo się rozjaśni, a już robi się ciemno. Nie znoszę tego okresu…
Dobranocka.
Dzisiaj będzie nieco mocniejszy bit, ale za to film jak tytuł – ciepły, pozytywny i trochę na odtrutkę tego, co za oknem. Inna sprawa, że jak były największe upały, to o czym marzyliśmy? No?
Snów przyjemnie(!) ogrzewających.
Zgadza się. Jak były upały, marzyłam o chłodzie i obecna temperatura mi odpowiada. Ale te dni by mogły być dłuższe. Niestety, jeszcze trochę musimy poczekać…
A teraz spać… Dobranoc.
Spokojnej, ciepłej w sam raz!
Gdy były największe upały marzyłam o tym, aby być nad morzem albo jeziorem.
Śpij dobrze Bożenko!
Dziś znowu jestem zdechły pod wieczór… Zmykam spać! Pa, pa!

Spokojnej, regenerującej!
To chyba wszystko przez te wirki?
pa, pa Tetryku!
Spokojnej wszystkim, zmykam!
To i ja, dobranoc Państwu!
Dzień dobry
Znów czwartek, coraz bliżej do weekendu. Jeszcze ciemno ale zanosi się na ciepły dzień…
Witajcie!
Wcześniej zasnąłem, wcześniej wstałem…
I tak lubię.
Dzień dobry!
Witam Wyspiarzy!
Dzień dobry (mam nadzieję), trochę pochmurny, ale wyspany i …domowy.
(żeby Maksiu nie było, że tylko bryyy).
A tu się rozpadało, leje jak z cebra…
Dobry dzień Wszystkim na szczęśliwej Wyspie.
Słodkości i kawa obowiązkowe, by przepędzić ołowiany dach nad głową 🙂
Proszę:
Czy ktoś coś planuje budować?
W kokpicie nic nie widzę.
Bo skoro jestem domowa, no nie całkiem domowa, jednak chyba będę musiała wyjść, ale jak wrócę to mogłabym …taki pomysł mi przyszedł do głowy.
Ja mam nadpracowane
A ja chętnie zobaczę nowe pięterko…
Cieszę się.
Przyszło moje dziecko. Zje obiad i wychodzimy.
Jak wrócę zabieram się za budowanie.
Dzień dobry, dość wyczerpujący dzień pracy, ale wszystko zrobione, co było zaplanowane. Również poza pracą i domem!
Dobranocka.
Dzisiaj piosenka Michaela Jacksona w wykonaniu takiej pani (nazywa się 石川紅奈), z towarzyszeniem li i jedynie kontrabasu. Spokojne i melodyjne.
Snów basujących do wszystkiego.
Pani po naszemu nazywa się ponoć Kina Ishikawa, choć imię czytane przez wujka brzmi raczej jak Kiryna…
O, dzięki!
Jestem i dopiero zabieram się za budowanie.
Mieliśmy pojechać z synem tylko na chwilę „coś zobaczyć”.
Moje dziecko przegoniło mnie na spacer (to jego zamiłowanie do spacerów, po babci zapewne).
I tak łaziliśmy po tej Rżące, że nie mogliśmy znaleźć auta.
Jak przyszłam do domu zadzwonił kolega, którego żona ma glejaka no i rozmawialiśmy długo.
I w ten sposób już wiem, że nie zdążę zbudować, zanim Bożenka pójdzie spać, ale na jutro będzie.
Jeszcze kolacji nie jadłam.
Smacznego! 🙂
Trudno, zapoznam się z nowym pięterkiem jutro. teraz idę spać, a Tobie życzę smacznego.
Miłych snów, Kochani
I Tobie miłych oraz jak zwykle spokojnej nocy!
Miłych i tobie!
Zapraszam piętro wyżej.
Lampkę zapalę jeszcze tutaj i już biegnę! 😉
