Wyjechaliśmy na ten od dawna planowany spacer w pięknym słoneczku, z otuchą w duszy i planami, czego to nie zobaczymy i gdzie też nie pójdziemy. Dzięki mapom w Internecie, nawigacji i innym pomocom naukowym dojechaliśmy na miejsce, już jednak nie tak optymistycznie nastawieni, gdyż chmury od północnego zachodu rozwinęły się pięknie. Szliśmy przez osiedle bloków położonych niedaleko krawędzi klifu, gdy zaczęło padać. Z początku niewinnie, deszczykiem wiosennym, aliści po chwili zamiast „plum, plum” usłyszeliśmy „pac, pac”. To padał zmrożony deszcz. Nie jestem biegły w meteorologii, ale możliwe, że były to drobne krupy, tak 2-4 mm średnicy najwyżej.
Kryjąc się pod parasolami i kapturami, dotarliśmy do krawędzi klifu. Między drzewami było już widać nasz cel.
Ale po drodze – mimo opadów, potężnie schładzających atmosferę – było tyle ciekawych rzeczy! A to kwiatki, zdaje się, że zawilce, ścielące się na zboczu klifu białymi kobiercami…
A to znak wejścia na plaże z dumną, wielką, czerwoną jedynką…
Po lewej, czyli od północy, widać było plażę ciągnącą się przez miejscowości Mechelinki i Mosty aż do opisywanej już kiedy indziej Rewy:
Po prawej zaś, w kierunku portu i centrum Gdyni, widać było z daleka „nową” torpedownię, o której zdaje się pisałem kiedyś pod kreską, a poza nią klif i statki na redzie:
No ale centralnie, blisko brzegu, wystawała z morza masywna bryła „starej” torpedowni, czyli gwóźdź programu, dla którego tu przyjechaliśmy! (zauważcie białe smużki na tle piachu – to padające krupy)
Całość zaś, od lewej do prawej, czyli panoramicznie, wyglądała tak – włącznie z chmurami:
Ponieważ przez cały czas padało jak wyżej, nie wytrzymałem długo na tej plaży. Podchodząc z powrotem, zwróciłem uwagę na obrośnięte bluszczem drzewo, rosnące u podnóża klifu:
A na wyjezdnym nie darowałem sobie jeszcze jednego obiektu do fotografowania – samolotu treningowego Bies. Znajduje się on w tym miejscu, bo osiedle, koło którego parkowaliśmy, to bloki, w których mieszkały (i pewnie jeszcze mieszkają) rodziny pracowników pobliskiego lotniska wojskowego. Ale to już może innym razem?
W sumie ten heroiczny spacer wbrew pogodzie trwał nieco ponad godzinę – licząc z dojazdem od domu i powrotem! Czyli bardzo, bardzo krótko. Kiedy zdejmowaliśmy mokre kurtki, Juniorzy jeszcze spali. Starszy wyszedł z pokoju, ziewając i drapiąc się w… piżamę. – O, to wy byliście na jakimś spacerze? – zdziwił się uprzejmie.





A chcieliśmy połazić w tę i we w tę, zobaczyć, czy istnieje jakiś alternatywny dojazd z parkingiem etc. A tu guzik. Teraz wszakże, jak wiemy, jak dojechać, pewnie wrócimy przy lepszej pogodzie.
NIE ZAMARZLIŚCIE???
Ha, otóż mimo słoneczka przewidująco ubraliśmy się na cebulkę, więc po prostu wykorzystaliśmy wszystkie (ogry mają) warstwy. Ale w łapki to mi było zimno, nie powiem, bo akurat rękawiczek nie wziąłem.
Ale że jak cebula?
No tak. Może tych warstw w moim przypadku za dużo nie było, bo raptem koszulka, gruby polar i na to cienka, przeciwdeszczowa i wiatrochronna kurteczka, ale spełniały swoją funkcję znakomicie. Gdyby było ciepło i deszcz, zdjąłbym polar, a gdyby jeszcze wyszło słońce – zostałbym może w koszulce. Ale nie w tych warunkach.
Ogry SĄ jak cebula wobec tego 😀
Zdjęcie numer osiem: REWELACJA.
Panoramka znaczy? Też mi się podoba, ale nie jestem w stanie jeszcze opanować skakania góra-dół, więc np. po prawej stronie nie tylko morze faluje, ale i plaża i pejzaż w tle.
Ha, a jak jest z wejściem, gdy więcej niż 1? Można?
Można. W związku z tym wejście w centrum Gdyni, gdzie naturalną rzeczy koleją pojawia się więcej ludzi naraz, jest oznaczone GDY 7.
Witam! Wracam do domu, a tu niespodzianka, nowe pięterko wyrosło! Zdjęcia piękne, szkoda, że pogoda do końca nie dopisała. Ja miałam podobną. Gdy zaświeciło słońce, to nawet było znośnie. Niestety wiatr był zimny a nawet popadał drobny grad.
Podejrzewam, że bardzo podobną pogodę mieliśmy. Z kolei popołudnie piękne, słoneczne, drobne chmurki tylko, a jednak chłodnawo.
Tu podobnie.
U nas przez cały dzień straszyły chmury, ale ledwo co pokropiło. A wieczór całkiem pozytywny, chociaż chłodny:

A u nas się przewalają chmurska. Nawet jeśli nie pada, robi to wrażenie złowróżbne.
Ja chyba mam dość tego weekendu. Na szczęście jutro poniedziałek.

paaa
No coś Ty, po takim poranku i obiadku 😉 spokojnej w każdym razie!
Jak by to…
ASD nie przeszkadza moim synom w dostarczaniu rodzicom atrakcji wychowywania nastolatków. Powiedziałabym, że nawet WZBOGACA repertuar…
O rany. To naprawdę spokojnej.
Ta panorama wygląda jak początek jakiegoś katastroficzno – wojennego filmu SF;-).
O ile dobrze pamiętam, na tej właśnie plaży kręcono ten odcinek „Czterech Pancernych” o zdobyciu Gdyni.
…a dokładnie finał odcinka ósmego, czyli ostatniego z pierwszej serii – „Brzeg morza”. Tam, gdzie Janek strzela alfabetem Morse’a swoje nazwisko, a dzięki temu rozpoznaje go ojciec.
To znaczy oczywiście pamiętam ze źródeł, nie z autopsji.
Aha, już widzę, skąd Ci się wziął element katastroficzny. Przy tej pogodzie poza nami nikogo prawie nie było na tej plaży, więc faktycznie wygląda jak po jakiejś katastrofie…
To jest chyba najbliższe moim skojarzeniom
Dobranoc Państwu, idę pod kordełkę
Spokojnej! Zwłaszcza przy tej zmiennej pogodzie.
No to dobranocka.
Dzisiaj może trochę dynamiczniejsza, a mniej usypiająca, ale bardzo mi się spodobała. Postmodern Jukebox w formie i cover „Time After Time” (oryginalnie Cyndi Lauper) w wykonaniu… czternastolatki? Pytajnik, bo aż mi się nie chce wierzyć, żeby ta dziewczyna miała 14 lat. Ale – jeżeli tak to opisali? Wielki głos, w każdym razie.
Snów niedzisiejszych
Dzień dobry
To już ostatni poniedziałek kwietnia! Aż się nie chce wierzyć, że maj za pasem, a tu tak zimno. 
Witajcie!
Kwiecień-plecień. Lato już nam wplatał, teraz przypomina o zimie…
Witam.
Nie będę nic pisał o pogodzie, nie będę nic pisał o pogodzie, nie będę pisał nic o pogodzie:-)
DzieńDobry:)) Pokazało się słońce:)
Słońce jest, ale i tak jest zimno 🙁
Wyłamujesz się Zoe?
Nie będę pisać o pogodzie;-)
A co? Śnieg spadł?
Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie bo nie będę pisał o pogodzie:-)
Pogoda, jaka jest, każdy widzi…
Ha, mam doniesienia z Żywca i okolic, że właśnie tak, im wyżej w Beskidy, tym gorzej.
W Tatrach też popadało na biało.
Dzień dobry
myślę, że pora uczcić go filiżanką gorącej, aromatycznej kawy.

Ponieważ nadszedł właśnie ostatni poniedziałek kwietnia, dzień, który nigdy się już nie powtórzy
Do kawy nie zaszkodzi ciasteczko albo chociaż krakersik
A PATRIOTOM, ratującym nasz, chwiejący się, budżet pragnę przypomnieć, że DZIŚ nadszedł czas składania deklaracji VAT7 (lub VAT7K) po której należy wspomóc nasze biedne, lecz dumne, państwo kolejną dawką podatku VAT.


Ja w każdym razie spełnię DZIŚ swój obywatelski obowiązek i pozbędę się „zaskórniaków” utrzymując w ten sposób polską policję, szkoły, drogi, mosty, wojsko i jego kapelanów oraz polityków wszystkich opcji, którzy załapali się do Sejmu…
Prezesa TVP NIE WSPOMOGĘ, bo nie mam telewizora, więc na JEGO alimenty oraz wyjazdy na Bahamy będą się składać INNI, np. emeryci i renciści ze swoich skromnych emeryturek
Ojojojojoj, właśnie mi o czymś przypomniałeś. No cóż, śmierć i podatki, że tak powiem…
To już mi kawa nie potrzebna. Raczej coś na OBNIŻENIE ciśnienia.
Dzień dobry

Przy poniedziałku ogłaszam konkurs na najciekawsze zdjęcie autorstwa Sz.Wyspiarzy. Konkurs trwa od 01 stycznia 2016 do 30 czerwca 2016.
No przecież trzeba uhonorować naszych nadwornych fotografów!! Prawda??
Zima na świecie zima… proszę Państwa!!
PS A w ogóle już mnie od poniedziałku wkurzają!! Co mam zrobić?? Zabić??
Policz do dziesięciu! I dopiero potem wal!
Trzeba mieć stalowe nerwy , aby w stanie ” wkurzenia ” pamiętać jak się liczy …. Skuteczniejszym sposobem jest przywołanie słowa z wyższej półki znanych przekleństw , ale czy kobiecie to wypada ? I znów , jak widać płeć żeńska jest dyskryminowana . Takie jest to cholerne ,niesprawiedliwe życie w ” dobrej zmianie ” Dzień dobry wiosennie …
Marwa kuć, jak mawia znajoma zakonnica podczas wieców poparcia dla bezgrzesznych. Kobiecie również nie wypada :)))
Po męsku , jak komuś nie wypada , to niech sobie wyjmie… Do popotem , ja też czasami lecę popracować …
Konkurs? Ja się nie piszę, fotograf ze mnie marny.Ale kto będzie oceniał i czy przewidziane są jakieś nagrody?
Kto zrobił konkurs ten przydziela nagrody:-). W skrajnym przypadku kto zrobił konkurs ten go wygrywa
Moje zdjęcia też na konkurs się nie nadają
Niektóre są ładne, ale nie aż tak 
Zbytek skromności, Mireczko. Twoje zdjęcia by mogły pójść na wystawę.
Nie wiem ile tych moich zdjęć jakiś profesjonalista wybrałby na wystawę
Może w tych setkach (czy nawet tysiącach) kilka sztuk by się znalazło. 
Mój kandydat do podium:)))
http://madagaskar08.pl/wp-content/blogs.dir/1/files/niedz-ran/DSC01445.JPG
Mój kandydat do podium:))

http://madagaskar08.pl/wp-content/blogs.dir/1/files/niedz-ran/CDD_9878.JPG
Piękne!
Hmm… to huba?? Jeśli tak, to ładny pasożyt
Miralka wyjaśni co to jest. To jej dzieło :))
To, że opstrykałam, nie znaczy że się znam
Ale o ile mnie pamięć nie myli, to jakaś odmiana huby „ustrzelona” w Governor Dodge State Park w Wisconsin. Chyba ze dwa lata temu… Nie mam czasu teraz szukać, a z resztą to przecież jest nieistotne 

Dziękuję za uznanie, Stateczku
Dzień dobry. Dzisiaj szybko, bo kroi mi się wyjście w ciągu dnia, więc zaraz muszę do pracki. Ale to za chwilę.
Dzień powiedzmy że jakiś.
Jeden już w szkole. Drugi zaczyna o jedenastej. Wytrzymam. Wytrzymam. Wytrzymam.
Piiiteeeer – zrób mi herbatkę z melisą!
Yyy, a nie będziesz zasypiać od melisy?
Nie mam nic przeciwko. Noc zarwana, a po wczorajszych urokach macierzyństwa zdrowie mi znacznie szwankuje.
No to zmykam popracować. Przy poniedziałku, dopóki jeszcze się chce, odpocząwszy po weekendzie.
Dzień dobry
Brawo też za odwagę i wytrzymałość!!! Nie każdy by chciał łazić gdy sypie z nieba grad 
Pięterko zacne i ciekawe
Dziękuję, jednak, jak napisałem, skróciliśmy pobyt do niezbędnego minimum.
Wczoraj mieliśmy lato!!! Przesiedziałam prawie cały dzień w ogródku, czyszcząc już definitywnie miejsce po karmnikach. Ale w końcu wygląda jak powinno
Trochę ciężko było, bo prawie 30C nie sprzyja takiej pracy
Dziś też ma być ciepło, ale już nie tak i wieczorem ma padać 
No i to jest pogoda na zwiedzanie plaży przy torpedowni, a nie deszcz ze lodowymi kulkami.
Tutaj jeszcze do majówki ma być chłodno.
Oby się prognostycy omylili, dość tych chłodów. Dziś w nocy znów poniżej zera. Teraz słońce i niebo prawie bezchmurne.
Spokojnie u nas też idzie ochłodzenie i nie wiadomo jak to z tymi majówkami będzie

Wczoraj 27C, a dzisiaj 11C, czyli skoki jak narciarskie
Nie będę pisał o pogodzie. Ale fotkę mogę wrzucić. Południe Polski. 16.35
Jak to mówią – obraz wart tysiąca słów.
Ja nic nie powiem, bo mnie zatkało…
Zielono. Ładnie.

Ee, ale myślisz, że te smugi na pierwszym planie to fotoszopem robione?
Toner się kończył. Albo papier coś nie teges.
Tylko czemu to zdjęcie drukowałeś na papierze w drobne linie?
A ja na to zdjęciem z okolic Żywca właśnie, jeno nieco wyżej:
A tam po lewej stronie… to jakaś wrona siedzi, czy co?
Oj!!! To było do zdjęcia Zoe, a wylądowało pod zdjęciem Mistrza Q
Czyli nie tam gdzie powinno 
E, chyba dobrze, to jest równoległe do zdjęcia spod Żywca, czyli jako komentarz do zdjęcia Zoe.
Ja nie jestem nieuprzejma, tylko nie przyjmuję do wiadomości tych pogodowych niesubordynacji!
Na szczęście to wszystko południe Polski. Chyba że u Was też tak?
Nie wiem, jak u mnie, bo umieram migrenowo. Te potwory mówią, że zimno. Ale nic nie pada.
Oj. Proszę w takim razie spokojnie przygotowywać się do zmartwychwstania (które niechybnie nastąpi).
Tylko proszę nie dawać się uprzednio rozpinać na jakimkolwiek rusztowaniu!
Nie mam predyspozycji do poświęcania się

Ja tu raczej kordełkę i termoforek. I do jutra!
Spokojnej kordełki!
U mnie słonecznie prawie przez cały dzień.
A teraz nagle się rozpadało 🙁
Bue. A tu jasno, chmury warstwowe gdzieniegdzie, b. wysoko, tyle że zimno.
Zimno, zimno i chyba jeszcze kilka dni nie będzie lepiej 🙁
A to fotka, która już z dwa tygodnie czeka. W końcu przyszedł czas na nią. Mam problem, nigdy nic nie wycianam z fotek. A tutaj ewidentnie przydałoby się pozbyć tego słupa z przewodami. Poszedłem na spacer i cyknąłem zdjęcie gdy słońce bezpośrednio zachodziło za kapliczką:

Doskonałe. Ale ten słup w tym wszystkim jest taki… ironiczny?
Takie rzeczy to jednak trzeba w miarę normalnym aparatem robić, a nie komórką.
No, gdyby nie ten słup… ale i tak jest to piękne zdjęcie, takie tajemnicze… i ten blask za kapliczką… Podoba mi się
Ależ to nie było robione komórką. Będę złośliwy:-). Właściwie to w pełnym rozmiarze lepiej wygląda. Zepsułem fotkę w obróbce. Pełny rozmiar (proszę po otwarciu linka kliknąć jeszcze raz fotkę to się powiększy):
http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2016/04/SDIM0182.jpg
Ej, ale ja to mówiłem w kontekście własnych zdjęć, bo ostatnio robię tylko komórką i do pięt temu nie dorasta.
A to sorry. Nie zrozumiałem i myślałem, że to krytyka mojej fotki.
A mnie się wydaje, Zoe, że gdybyś nie pisał nic o słupie, to nikt by na niego nie zwrócił uwagi
Zdjęcie wygląda magicznie i cudnie, a takie elementy jak słupy czy druty są normalne w naszym otoczeniu 
Brawo, Zoe!
Wizja konkursu działa!
jutro coś ładnego poszukam
O! Brawo Ty!! Zmotywowany
I znów nadszedł wieczór i kordełka gotowa…

Spokojnej!
Dobranocka zatem.
Taki dość wyrazisty bit, ale melodia i tęskny wokal całkiem dobranockowe. No i właściwie sprzed 24 lat, to już powoli staroć się robi?
Jon Secada „Just Another Day”, z czołówek list przebojów.
Snów przebojowych może?
Dzień dobry!
Hej, hej, hej.
…bry
Witajcie!
Aż chciałoby się odpowiedzieć jak św. Mikołaj: Ho! Ho! Ho!
E, no nie tak. Święty Mikołaj to cztery razy: ho, ho, ho, ho!:-)
Dlaczego cztery?!
coś zjeść trzeba
… i wypić też
Duldam

Nie jem. Jeszcze
A ja już po śniadanku
Dzień dobry

Czy mogę się dołączyć?
Zapraszamy!
Dobry, a jakże


Błękit nieba nad kościołem i słoneczko w bruuudnym oknie
Nie w moim mieszkaniu!! Tak na wszelki, coby se Szan.Państwo nie myślało!! Tera się oszczędza na konserwacji powierzchni płaskich. Same się konserwują, a poza tym taka dodatkowa warstwa na pewno ciepło w pomieszczeniu zatrzymuje
A u mnie okna brudne i nie ma kto umyć
Przyjdzie deszcz, to umyje
OD ŚRODKA TEŻ?

Od środka jakoś poradzisz, tak bardzo się nie brudzą
A to Ty nie wymieniasz okresowo szyb tak, żeby to, co od środka, było na zewnątrz i vice versa? Wtedy mycie deszczem ma sens.
O chorobcia! Wiedziałam, że coś przegapiłam!
Dzień dobry. A ja dzisiaj bez kawy, bo zaraz muszę iść na takie jedno badanie, co to zakazują pić kawy. Natomiast muszę dużo wody.
Nie bądź cienias. Walnij setkę:-).
Lepiej krewka poleci 😉
Ha, ale to nie badanie krwi. USG.

Bez kawy?


Takie poświęcenie?
Jak wrócisz to się nadrobi
Tak sobie właśnie myślę.
No to wybywam. Odezwę się po powrocie.
A ja spróbuję wstawić jedno zdjęcie. Jest to Jezioro Maltańskie, które chętnie odwiedzam.

Niestety, trochę za ciemne… 🙁 Po prawej widać pływającą fontannę.
Oj, a ja nie widzę zdjęcia.
Edit: Już wszystko widać. Pozwoliłem sobie wyprostować.
Dziękuję. Już zapomniałam jak się tu wstawia zdjęcia, dawno tego nie robiłam.
Ale jak ta fontanna pływa? Że raz jest tu, a raz tam?
Ona jest w tym samym miejscu, ale nie jest osadzona w podłożu. Niestety, dokładnej techniki nie znam.
Oto co znalazłam na ten temat w sieci: Osobną kategorię fontann stanowią fontanny pływające. Jeśli juz posiadamy staw lub jezioro, wówczas nie ma potrzeby budowy niecki dla fontanny, która często stanowi znaczny koszt. Wówczas można zastosować fontannę która pływa na niewielkiej barce lub pływakach na powierzchni zbiornika. Fontanny takie działają jak aeratory, napowietrzając zbiorniki wodne.
Ooo… ciekawe!
Szkoda, że nie posiadam zbiornika wodnego…
Może kiedyś będziesz miała. Niech żywi nie tracą nadziei, że tak powtórzę za klasykiem…
Jak widać, wróciłem.
Wniosek z badania jest jeden: za dobrze jadłem i za dużo piłem przez ostatnie pół roku. Wdrażam więc dietę ze skutkiem natychmiastowym. To znaczy chciałbym, żeby on był taki natychmiastowy, niestety z doświadczenia wiem, że nie będzie. Noale jak się nie zacznie…
…źle bardzo, koteczku! Za dużo się jadło,
w dodatku nie myszki!…
Jakby jadł myszki, to… no wiesz… żadne usg by nie pomogło…

Chociaż? Ogry jadły pieczone szczury w sosie własnym…
To prawie, jak ja… Tylko, że ja znacznie dłużej, niż pół roku, niestety
A tera do łopaty.
Znaczy do roboty, proszę Państwa.
A mi się zrobił całkiem miły wtoreczek…
Trzasnęłam mężu obiad do fabryki, teraz jednemu potomkowi robię krupniczek, drugiemu – zalewajkę. Słoneczko świeci, ale przez brudne szybki, więc nie muszę się kąpać w blokerze UV… Tylko zimno, jak diabli…
A to już jest heroizm wtorkowy…
Trzeba iść z duchem czasu
Cofam zimno! Ciepło się zrobiło!
MIGRENA ….Dyskusja w gabinecie Dyrektora …Kowalski , co się z wami do cholery dzieje , dwa dni ,nie było was w robocie ….Ech , panie dyrektorze po prostu migrena …. Migrena ? Co wy pieprzycie Kowalski…Według mojej wiedzy , migrena to choroba arystokratów np. Hrabiny ,albo Damy Dworu , czasami Damy lekkich obyczajów ,a nie szlachty od pługa ,do której was zaliczam ! Przyznajcie się Kowalski ,że nachlaliście się samogonu i po prostu łeb wam na….la i migrena ,to nie jest wasza choroba !!!
– Dziwne – mówi Nowak do żony – ty masz niebieskie oczy, ja mam niebieskie oczy, a nasza córeczka ma piwne. Ciekawe po kim…
– A co, może powiesz, że piwa nie pijesz?!
Gdyby Nowak o tym wiedział , to może pił by denaturat ??
Też prawda
A ja jestem. Dieta w trakcie wdrażania. Jeszcze trzeba będzie zapewnić organizmowi trochę ruchu, czyli prędzej niż później wracam do kręcenia, więc wieczorami będzie mnie mniej nieco.
A jaka ta dieta?
A, będę musiał odświeżyć taką jedną sprzed paru lat. Tak najogólniej.
Stanowczo odradzam jedzenie żarcia sprzed paru lat! Może ci zaszkodzić!!!
Ale jakby takie żarcie cudnie wszystko przeczyściło!!! Szczególnie w malutkich porcyjkach, bo w dużych mogłoby zabić
Jakieś apokaliptyczne scenariusze kreślisz
Dieta z założenia jest apokaliptyczna
E, czy ja wiem? Jak byłem na takowej, to całkiem nieźle szło. Najtrudniej jest zacząć, pierwszy tydzień, dwa, czy trzy, bo potem to już sobie mówię „Szkoda by było czasu i sił, gdybym przerwał, przecież już dwa tygodnie wytrzymałem, więc wypadałoby dociągnąć do założonej wagi”.
I udało Ci się?
No, wtedy się udało. Minus dwadzieścia trzy kilo w jakieś chyba osiem miesięcy. Tyle że od tamtej pory znów w drugą stronę. Nieco wolniej wszakże.
Mam nadzieję, że będzie dobrze.
ale to zależy jakie!
na przykład wino – dobre jest po latach
a… to nie jedzenie… no to zgoda – lepiej nie ryzykować!
Nie wierzę , będziesz cały , a że trochę lżejszy ? Wszak rozumu nie określa się jego masą , a Ty jesteś Mistrzem , Niepodłegłego , Samorządnego Madagaskaru ! Mam na to dowody …
Celna uwaga! Będzie mnie mniej czasowo otóż!
Dzień dobry
To chyba dlatego, że było gorąco, duszno i paskudnie
Tradycyjnie już, dokoła chodziły burze i lało, tylko u nas sama wilgoć bez opadów. A wolałabym, żeby mi ogródek podlało
Po pracy i obiedzie, który co prawda ugotowałam, ale nie byłam w stanie zjeść, usiadłam do komputera i zasnęłam. Obudziłam się w poczuciu, że muszę iść do łazienki… poszłam i też zasnęłam
Polazłam więc na górę do sypialni i tam dopiero w spokoju zasnęłam. Obudziłam się o 3 nad ranem, ale doszłam do wniosku, że nie mogę wstać, bo za wcześnie… i zasnęłam. Obudziłam się przed piątą i w końcu wstałam. Jestem cała jak połamana, bo za długo spałam
Ale podejrzewam, że gdybym się położyła w miarę wygodnie, to znowu bym zasnęła
To te skoki ciśnienia i chmury deszczowe tak na mnie działają. Jestem zmęczona
A tu zaraz trzeba wychodzić do pracy… 
Wczoraj padłam jak kawka po strzale
Ha, no więc u mnie spanie w dzień też się tak kończy. Tzn. drzemka w granicach 15-30 minut jeszcze uchodzi na sucho, ale dłuższa kończy się bólem głowy i ogólnie nieswoją atmosferą.
Nigdy nie udało mi się zdrzemnąć na pół godziny. Nigdy. Jeśli w ogóle zasnęłam w dzień, to spałam do oporu. No i – co łatwo odgadnąć – o spaniu w nocy mogłam już zapomnieć.
To znaczy – nie mówię o chorowaniu. Bo jak jestem chora, to owszem, śpię w dzień i w nocy. Chyba, że w ogóle ani tu, ani tu.
Ja takie krótkie drzemki mam ponoć po Babci (żywieckiej, czyli po mieczu). Słyszałem także, że podobnie miał Leonardo Da Vinci, ale w odróżnieniu od Babci tu nie dysponuję zeznaniami naocznych świadków
Podobno geniusze tak mają. Że krótką drzemką ładują akumulatory i potem są dalej genialni. No to się nie kwalifikuję
No bez przesady, to rozumowanie działa tylko w jedną stronę. Może i geniusze potrzebują takiej drzemki, ale to nie znaczy, że każdy, kto jej potrzebuje, jest geniuszem.
A już poza wszystkim, jak bym w życiu nie dał rady tak żonglować obowiązkami domowymi (vide np. dzisiejsze menu u Was), więc zważ, że geniusz może być względny…
No to sobie pozwiedzałam pięterko.Poczytałam wszystko.
1. Zdjęć nie będe wstawiać bo Jo wie…mam konflikt tabletowo – komputerowy i żadna siła jak na razie nie jest w stanie tego konfliktu rozwiązać.
Pogoda u nas taka sama, zimno,padliwie i wietrznie na dodatek.Wczoraj też coś takiego padało jak zmarznięty deszcz.Nie chce mi się nawet przez okno patrzeć.Wszystko co kwitnie za oknem wygląda mniej więcej tak jak na zdjęciu na papierze w linie…
Powinnam niby się przyzwyczaic bo Holandia to żabi kraj ale jakoś mi się nie udaje..
Jutro też ma tk być Brrr
Dlaczego żabi? Że mokro i zimno, czy co?
Z pospiesznego guglania wynika, że to takie powiedzenie bez głębszego tła (albo jeszcze na takowe nie trafiłem). Pośpiesznie tłumacząc: „Kiedy Holendrzy są zadowoleni (dumni?) z jakiegoś osiągnięcia – na przykład złotego medalu w jakiejś dyscyplinie lub pierwszego miejsca w dowolnym plebiscycie – mawiają, że to całkiem nieźle, jak na „kleine” lub „koude kikker land”. (…) Co do żab, to w Holandii mieszka sześć gatunków tych płazów (…). Wobec 4500 gatunków żyjących na całym świecie nie jest to przesadnie wiele.”
Ale dzięki temu guglaniu wpadłem na pomysł, albo pomysła, jak mawia Walduś Kiepski. Jak się wykluje, to powiem.
Czekamy, czekamy.
No popatrz – Ja się nie zastanawiałam nigdy dlaczego żabi kraj bo było dla mnie jasne,że mokro,padliwie a żaby lubią takie środowisko.Miałam kiedyś oczko wodne w ogrodzie i oprócz paru rybek były też żaby. jedna zołza była taka niemożliwa – ja koszę trawnik kosiarką a ona zdołała przekrzyczeć wcale nie najcichszą pod słońcem kosiarke. Holenderskie żaby też jak widać jakieś zajadłe są…pomimo że ich tylko sześć gatunków jest…
W tym cytacie było nawet wymienione, jakie to gatunki, ale, uczciwszy uszy, nie chciało mi się szukać, jak to będzie po polsku.
No to może się poprawi, tak jak u nas, bo już dzisiaj dla odmiany tamże koło Żywca (nie tam, gdzie Zoe, ale względnie niedaleko) wyglądało tak:
A u mnie dzisiaj jest TAK ŁADNIE! Ale Wam nie pokażę, bo nie umiem tu wrzucać zdjęć. Na Ogrodniczkę wrzuciłam. Tę Leniwą.

Idę robić parmigianę. I szpinak do cannelloni.
A tu się mocno chmurzy… czyżby rzeczywiście burza nadchodziła?
Ej, chyba nie. Detektor wyładowań na stronie burzoweinfo.pl pokazuje spokój w całej Polsce. Może deszcz, ale bez burzy chyba.
Rzeczywiście, tylko leje.
Pięknie. Pozwoliłem sobie nieco zmniejszyć zdjęcie wszerz, żeby nie wystawało.
Ooo… Krasnoludki? No bo nie święty Mikołaj! Nie w kwietniu!
Piękne zdjęcie
Całkiem przyzwoicie mi ten telefon łapie ostrość 🙂 Aż zdziwiona jestem. I nawet na to, co bym chciała… Bo normalny-aparat-którym-nie-umiem-robić-zdjęć ostrość sobie ustawia, na co sam uzna…
Ja tylko przyciąłem, jeżeli nie Ty wkleiłaś, to osoby czecie.
Zatem osobom czecim dzieńkujem, i wznoszę podziękczynny toaścik:
Otóż tak: na tym pięterku liczba schodków zbliża się niebezpiecznie do dwustu, więc za chwilkę zapraszam na nowe pięterko.
Nie ukrywam, że pomysł na nie wziął się w związku z Holandią, która tak naprawdę wcale nią nie jest… ale to już całkiem inna historia, o której zaraz przeczytacie.
Yeeees?
Już, zapraszam.
Jutro skorzystam z zaproszenia, a dziś jeszcze na tym pięterku się pożegnam i pod kołderkę idę wypocząć, bo jestem zmęczona. Dobranoc!

Spokojnej i tutaj. To i dobranockę pewnie tutaj damy.
Dobranocka wobec tego jeszcze pod niedzielnym pięterkiem.
Jeszcze trochę przypomina się niedawne odejście Prince’a, który nie tylko sam nagrywał, ale miał wręcz, jak to określali dziennikarze muzyczni, „stajnię” innych muzyków, osobliwie pań, którym pomagał nagrywać, pisał piosenki, promował etc. Jedną z tych pań była właśnie Martika, która nagrała w 1991 taki oto, dość spokojny (mimo tych chórków w refrenie) utwór.
Snów tematycznych zatem.