Archive for Cykle opowiadań

Bliski kontakt drugiego rodzaju

W środku nocy coś nagle Zenka obudziło.

Właściwie nie stało się nic – nie kojarzył żadnego gwałtownego odgłosu, Kryśka obok posapywała równo i niezbyt głośno. Jednak jakieś zupełnie nieokreślone uczucie nie dawało mu spać.

Miał wrażenie, że ma to jakiś …

Miś i Harpie.

Wrócili na pokład, a chwilę później bezszelestnie wślizgnęła się za nimi Kapłonka.
– Harpia!!! – Kapitan zaryczał jak syrena okrętowa, ruszył w stronę Kapłonki jak burza, po drodze wyrywając ostrze Kaina zza paska zaskoczonego Miśka. Ostrze przecięło pasek spodnie jak

Lubomirski – show

Pewnego razu marszałek koronny książę Jerzy Lubomirski
postanowił ugościć wygłodzonego na Opolszczyźnie Jana Kazimierza.
Król otrzymawszy zaproszenie zaczął lamentować, że nie ma co na
siebie włożyć, bo wszystko mu się w podroży wytarło. Molestował
tedy swój nieliczny orszak o rożne

POWRÓT NAJJAŚNIEJSZEGO PANA

Pewnego razu najjaśniejszy pan król Jan Kazimierz na pierwszą
wieść o wkroczeniu Szwedów uciekł do ziomkostwa na Śląsk Opolski
i zaczął stamtąd słać uniwersały i oświadczenia, że jest bardzo
przywiązany do swego narodu i że ten naród powinien za niego…

Obrona Częstochowy

Pewnego razu pan Kmicic wędrując po Polsce z Wiernym Soroką
i nie bardzo wiernymi, ale nie tak tępymi jak Soroka Kiemliczami,
wstąpił do karczmy w Kruszynie i zamówił sobie słynny tamtejszy
filet z morszczuka, a do tego wino „Basztowe”. Ledwie

Miś i Harpie.

Kiedy już nawet Misiek zrezygnował z siódmej dokładki, a reszta towarzystwa dyskretnie lub mniej popuściła pasa i poodpinała guziki, haftki i zamki błyskawiczne, zalegając kanapy w salonie i oddając się rozkoszom trawienia „postnego” bigosu, Baba wyszła z kuchni i wygładzając

Zagłoba hetmanem

Pewnego razu skonfederowane przeciw Szwedom chorągwie zebrały
się pod Białym Stokiem. Na razie nie udało im się zorganizować
żadnej większej bitwy, gdyż nikt nie chciał nikogo słuchać.
Kiedyś nawet umówili się ze Szwedami, że się trochę pobiją, ale
gdy się …

Opowieść Wigilijna

Tegoroczną Wigilię Zenek z Kryśką spędzili we dwoje. Nie dlatego, żeby się poróżnili z rodziną bardziej niż zwykle – tak się po prostu złożyło. Przygotowali sobie prawie tradycyjny zestaw dań, bardzo uważając, aby ilość nie skutkowała dwutygodniowym dojadaniem. No, może …

Miś i Harpie.

Siedzieli siorbiąc kawę i pomrukując z ukontentowania, jedynie Misiek krzywił się niemiłosiernie z każdym łykiem aromatycznego napoju. W błogiej ciszy nagle rozległo się sapanie, a tobołek, który przytaszczył ze sobą z morza Misiek, zaczął turlać się po pokładzie i podskakiwać,

Miś i Harpie.

Kapitan w osłupieniu spoglądał na spustoszenie poczynione przez Miśka i powoli jego twarz nabierała barwy dojrzałego pomidora.
– Ostrzegałem cię zakuty łbie żebyś nie niszczył mi statku – powiedział dziwnie spokojnie.
Podszedł do Miśka i wyjął mu ostrze z dłoni,

Marsz stąd !

 j

Inżynier St. Brzozowski był przed I wojną światową właścicielem Wodokt. Tak, tych samych,w których Oleńka Billewiczówna gościła Andrzeja Kmicica. Kiedy córka Brzozowskiego, bardzo zdolna matematyczka… składając egzamin na uniwersytecie w Warszawie, nie potrafiła odpowiedzieć na jakieś pytanie, usłyszała od

Miś i Harpie.

W mig uzbrojeni po zęby otoczyli Harpię, która syczała i parskała jak rozwścieczona kotka, wszelka broń palna, sieczna i magiczna została wymierzona w jej pierś, dodatkowo Mirella oślepiała ją strzelającym bez ustanku fleszem, a Cindy bojowo wzniosła pantofelek z wycelowanym

Legendy rodzinne

Któregoś dnia Zenek wrócił do domu wcześnie, mocno podekscytowany.

– Wiesz, Kryśka, zastanawialiśmy się, co robić z tym zbliżającym się urlopem…
– No tak, miałeś pomalować łazienkę…
– Słuchaj, trafiła się fajna okazja. Pamiętasz Edka Kowala, ode mnie z biura? …

Miś i Harpie.

Miśka obudził smakowity zapach jajecznicy na bekonie, wciągnął z lubością zapach w nozdrza i otworzył oczy, przy stole siedziała ekipa w niemal pełnym składzie i wcinała jajecznicę z wielkiej michy ustawionej pośrodku stołu.
– No, no! Poćpiegi, jak to się

Miś i Harpie.

– Właź na sarkofag – powiedział Misiek – nikt nie zostaje w tyle, zresztą zanosi się na deszcz.
Ledwie wypowiedział te słowa, kiedy niebo się rozwarło i popłynęły potoki wody.
– Pięknie i co jeszcze? – mruknął do siebie. Twarz

Miś i Harpie.


– Zaraz, zaraz, jak ty właściwie zlazłeś ze statku? – Spytał podejrzliwie Misiek.
– Normalnie, chlupnąłem w wodę i już.
– A Jasmine, pozwoliła ci na to?
– Mówisz o tym pachnącym aniołku? – Chyba ją znudziło moje gadanie i

Opowieści z Nevady…..

Cheers

…Nazajutrz wsiadłem w dyliżans i wyjechałem wśród zgiełku i harmideru, jaki towarzyszy zwykle odjazdom starych obywateli; bo w Nevadzie nikt, jeśli ma się tylko kilku przyjaciól, robią oni  szum taki, jakby ich było stu, żeby odjeżdżający nie miał uczucia ,

Miś i Harpie.

– Godzilla !!! – wrzasnął na cały głos.

Miś i Harpie

– Przybyliśmy z odsieczą, na pomoc, jako wyzwoliciele –

Jingle bell, jingle bell…

Tego dnia Zenek wrócił po pracy jak zwykle – ani wcześniej, ani później. Spodziewał się też normalnego burknięcia, które zazwyczaj kwitowało jego krótkie chwile wytchnienia między wymaganiami szefa i wymaganiami żony. Tymczasem w domu oczekiwała go niespodzianka.
– Zenuś – …